aaugustw
11.06.11, 16:50
Refleksja AA, na dzien: 11 czerwca
....zycie duchowe, w ktorym nie ma dosc miejsca na rodzine, nie moze byc doskonale.
Anonimowi Alkoholicy,str.113
Moge swietnie radzic sobie "na Programie" - stosujac go na mityngach, w pracy i w dzialalnosci sluzebnej - a zarazem odkryc, ze rozpada mi sie zycie rodzinne.
Oczekuje od moich bliskich zrozumienia - a oni nie potrafia mi tego okazac. Oczekuje, ze dostrzega i docenia moj rozwoj - a oni tego nie robia...
Czy domagajac sie ich uwagi i troski, zaniedbuje i lekcewaze ich wlasne potrzeby i pragnienia? Czy przebywajac z nimi jestem drazliwy albo nudny?
Czy moje "zadoscuczynienie" sprowadza sie do wymamrotanego pod nosem" przepraszam", czy tez przybieram forme cierpliwosci i tolerancji?
Czy prawię im kazania, probując ich zmienic, ulepszyc," naprawic"?
Czy aby na pewno uporzadkowalem wlasne podworko rowniez w tym "kawalku" ktory dotyczy ich i moich stosunkow z nimi?
"Zycie duchowe to nie teoria. Musimy nim zyc" - (Anonimowi Alkoholicy,str.72).
- - - - - -
A...