Dodaj do ulubionych

kij w mrowisko

01.12.11, 07:47
picie kontrolowane jst możliwe i jest uznaną metodą terapeutyczną. Syndrom DDA nie istnieje - cechy opisane w DDA dotyczą również grupy kontrolnej ( nie ma róznic statystycznych).
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: kij w mrowisko 01.12.11, 09:15
      andalus napisała:
      > picie kontrolowane jst możliwe i jest uznaną metodą terapeutyczną....
      ___________________________________________________________.
      W AA picie kontrolowane takze jest uznana metoda... -
      Przed kazdym napiciem sie nalezy powachac, tzn. skontrolowac czy w
      szklance nie ma przypadkiem alkoholu, gdyz trzezwy alkoholik wie ze
      nie ma czegos takiego, jak kontrolowane picie alkoholu...!
      A...
      • andalus Re: kij w mrowisko 01.12.11, 09:44
        no właśnie jest. Tylko dla alkoholika i obecnych systemów terapii abstyneckiej kontrolowane picie oznacza co innego niż dla terapeuty. Podważanie tej metody nie oznacza,że nie ma ona efektów oraz co wazniejsze pozwala na skorzystanie z terpaii odrzucającym model abstynecki bądź tym, którzy pomimo prób nie uzyskali abstynecji.
        tego typu terapię stosuje się od 1956 roku. Miała wielu przeciwników gdyż brakowało dostatecznie dużych badań prównujących oba modele.
    • 7zahir Re: kij w mrowisko 01.12.11, 10:38
      andalus napisała:

      > picie kontrolowane jst możliwe i jest uznaną metodą terapeutyczną. Syndrom DDA
      > nie istnieje - cechy opisane w DDA dotyczą również grupy kontrolnej ( nie ma r
      > óznic statystycznych).


      Możesz podać wiarygodne źródło tej tezy?
    • default Re: kij w mrowisko 01.12.11, 11:42
      andalus napisała:

      > picie kontrolowane jst możliwe

      Oczywiście że jest możliwe. U osób nie będących alkoholikami :)
      Poza tym nie rozumiem po co "uczyć się" kontrolowanego picia; skoro ma się problem z alkoholem to chyba lepiej nie pić w ogóle ??? Jak ktoś ma alergię np. na orzechy (bo po nich puchnie i się dusi) to ich po prostu nie jada, a nie wymyśla jak je zjeść "bezpiecznie". Alkohol to nie jest produkt niezbędnie potrzebny do życia.
      • andalus Re: kij w mrowisko 01.12.11, 13:37
        podam źródła są wiarygodne. Alkoholizm to nie alergia- z punktu widzenia medycznego nie można tego porównywać. Mówię o alkoholikach
        • 7zahir Re: kij w mrowisko 01.12.11, 15:29
          andalus napisała:

          > podam źródła są wiarygodne. Alkoholizm to nie alergia- z punktu widzenia medycz
          > nego nie można tego porównywać. Mówię o alkoholikach>

          To gdzie te źródła?
          Jakiś link ?
          • aaugustw Re: kij w mrowisko 01.12.11, 16:25
            7zahir napisała (do andalus):
            > To gdzie te źródła?
            > Jakiś link ?
            _______________________.
            Te zrodla znajduja sie w jej
            niekontrolowanej glowie...! :-(
            A... ;-)
          • andalus Re: kij w mrowisko 01.12.11, 17:14
            zostawiłam książkę w biurze- a na pamięc bibliografi nie pamiętma. Wrzcuę jutro.
            • aaugustw Re: kij w mrowisko 01.12.11, 17:55
              andalus napisała:
              > zostawiłam książkę w biurze- a na pamięc bibliografi nie pamiętma. Wrzcuę jutro.
              ___________________.
              Poczekam do jutra..! ;-)
              A...
        • default Re: kij w mrowisko 02.12.11, 08:10
          andalus napisała:

          > podam źródła są wiarygodne. Alkoholizm to nie alergia- z punktu widzenia medycz
          > nego nie można tego porównywać. Mówię o alkoholikach

          Rany, to tylko porównanie ! I moim zdaniem trafne, bo i tu, i tu chodzi o spożywanie czegoś co szkodzi. I wywołuje określone przykre konsekwencje. Różnica jest taka, że rezygnacja z orzechów przychodzi łatwo, bo nikt uczulony nie myśli na okrągło "o rany, ale bym zjadł orzecha, w mordę, kumple znów jedzą orzechy, a ja nie mogę, cholera, zjem chociaż parę, co mi tam, niech spuchnę" :) Z alkoholu zrezygnować trudno, alkoholicy latami dochodzą do stanu jakiej takiej równowagi i uśpienia "apetytu" na alkohol, więc nie rozumiem czemu miałoby służyć ciągłe rozbudzanie tego apetytu na nowo poprzez owo "kontrolowane picie" ?
          • aaugustw Re: kij w mrowisko 02.12.11, 10:10
            default napisała:
            > ... Z alkoholu zrezygnować trudno, alkoholicy latami dochodzą do stanu jakiej takiej równow
            > agi i uśpienia "apetytu" na alkohol...
            __________________________________.
            Tego akurat, jako alkoholik nie rozumiem,
            ale ja nie musze wszystkiego rozumiec...!
            A...
            • default Re: kij w mrowisko 02.12.11, 10:36
              > Tego akurat, jako alkoholik nie rozumiem,

              Wydawało mi się, że im dłużej alkoholik nie pije, tym mniej tęskni za alkoholem, tym łatwiej mu być abstynentem ... Nie jest tak ?
              • aaugustw Re: kij w mrowisko 02.12.11, 11:26
                default napisała:
                > Wydawało mi się, że im dłużej alkoholik nie pije, tym mniej tęskni za alkoholem, tym łatwiej mu być abstynentem ... Nie jest tak ?
                _________________________________________________.
                Dot. drobnopijoczkow, (czyt. ludzi naduzywajacych alkoholu,
                nie dotknietych choroba alkoholowa, ktorzy chca pic, choc nie musza).
                Alkoholik nie chce pic, ale musi i im dluzej pije tym bardziej staje sie
                uzalezniony... - Na koniec dochodzi do uzaleznienia fizycznego organizm
                i pic tym bardziej musi, choc juz nie umie...! :-(
                A...
                • default Re: kij w mrowisko 02.12.11, 13:10
                  A ja uważam, że właśnie ci "lubiejący wypić" (nie-alkoholicy) po dłuższym czasie niepicia tęsknią za wódą... Bo im się to kojarzy z fajnymi stanami, no więc czemu się nie rozerwać czasem ?
                  A alkoholik - jak sam to zauważyłeś - nie chce, ale musi. Nie chce, bo po alkoholu już wcale się dobrze nie bawi, poza tym rujnuje siebie i wszystko wokół siebie.
                  No i kiedy już jednak przestanie pić, to początku abstynencji będzie bardziej się męczył bez alkoholu niż, powiedzmy, po roku-dwóch abstynencji, czyż nie ? Wtedy już na pewno nie będzie miał przykrych objawów wynikających z uzależnienia fizycznego (te zresztą znikają bardzo szybko) , poza tym i psychicznie się przestawi (jeśli chce i jeśli mu się uda) na życie bezalkoholowe.
                  Gdyby wtedy spróbował wypić "tylko jednego" - w ramach omawianego tu "picia kontrolowanego", to (moim zdaniem) to co wypracował sobie przez okres całkowitej abstynencji pójdzie się je...... ć, prawda ?
                  • pierzchnia Re: kij w mrowisko 02.12.11, 14:04
                    Ciekawy tekst - Default.
                    Nieporozumienia biorą się z podziałów - prób klasyfikacji.
                    Drobnopijaczek może się przerodzić, w tzw, alkoholika, a zatem jest to nic innego jak określony poziom alkoholizmu.
                    Niby nie jest jeszcze alkoholikiem, ale jednak coś go boli, źle się czuje - wie, że po wypiciu mu to przejdzie.
      • aaugustw Re: kij w mrowisko 01.12.11, 13:40
        default napisała:
        > Oczywiście że jest możliwe. U osób nie będących alkoholikami :)
        > Poza tym nie rozumiem po co "uczyć się" kontrolowanego picia; skoro ma się pr
        > oblem z alkoholem to chyba lepiej nie pić w ogóle ??? Jak ktoś ma alergię np. n
        > a orzechy (bo po nich puchnie i się dusi) to ich po prostu nie jada, a nie wymy
        > śla jak je zjeść "bezpiecznie". Alkohol to nie jest produkt niezbędnie potrzebn
        > y do życia.
        __________________________________________.
        No i Defoult bez kija zalatwila caly kopiec mrowek...!
        A...
        • szacki kwas mrówkowy 01.12.11, 16:37
          pamietacie pijaka z ostatnią puszką piwa na środku morza?

          Zastanawia mnie w którym momencie ten pijak wypilby to piwo. Czy otworzyłby je od razu bo jak dobrze pamietam był przeciez piekielnie uzależniony i bezradny wobec swojego nałogu? A może zacząłby pić z tęsknoty za domem, żoną i czwórką dzieci? A może z radości że to juz ostatnia puszka i w końcu bedzie wolny od wszelakich uzależnień? A może piłby po małym łyczku żeby na dłużej starczyło? Myślę też co by sie stało gdyby ten nieszczesny pijaczyna przybił do portu i nabył droga wymiany ( puste na pełne) nową puszke i znowu wyplynalby z nia w rejs. I teraz pytanie. Czy mając swiadomosc ze kiedys znowu bedzie jakiś port i znowu bedzie mozna dokonac wymiany tudziez kupna alkoholu naszemu pijakowi zmienia sie myslenie? Przeciez Sam decyduje o tym kiedy przybije do brzegu, a moze to Bóg decyduje zsylajac na morze pomyślne wiatry? Jeżeli pijak sam decyduje to niezaprzeczalnie kontroluje swoje picie. Jeżeli Bóg, tudzież inna siła wyższa to musicie pytać Augusta. No ale zaryzykujmy tezę, ze to od pijaka zalezy czy się napije i kiedy. ( Jego celem przeciez nie jest pływanie tylko kontrolowanie) Czy gdyby ten pijak nie mialby możliwości odcięcia się od punktu handlowego na długie tygodnie to z taką latwoscia przyszloby mu zrezygnowanie z picia? Czy sam potrafilby sobie pwoiedziec: NIE? Czy sądzicie że pijac raz na kilka tygodni jednego browara pijak wyrządza krzywdę swojej żonie i 4 dzieci? Moja odpowiedz brzmi nie! bo one go nie widzą. A gdyby widziały? To sadze ze wyrzadza on krzywde ich pamięci. Tej długotrwalej rzecz jasna. Bo tej żonie i tym dzieciom na trwale w pamięcizostał slad po aktywnej chorobie alkohlowej ich ojca. Ale gdyby ten ojciec pił na morzu a nie w domu to czy ta żona i te dzieci tez bylyby naznaczone piętnem DDA i współuzależnienia? Czy gdyby ten ojciec nie był pijakiem tylko marynarzem stosującym przemoc domową to to by cos zmieniło?
          • pierzchnia Re: kwas mrówkowy 01.12.11, 17:24
            Jak dla mnie to za dużo gdybania.

            Picie kontrolowane, z samego założenia, jest irracjonalne ponieważ opiera się na dozowaniu małych dawek alkoholu przy zastosowaniu harmonogramu czasowego, a to oznacza, że nie wywoła euforii, za którą tak wielu podświadomie tęskni.
            Trudno jest mi sobie wyobrazić tzw. alkoholika, który zadowoli się naparstkiem gorzały.
            Koncepcja picia kontrolowanego przypisuje alkoholowi duże znaczenie bo jeśli nie wszystko to choć troszeczkę.
            Jest to swoista manipulacja mająca na celu wzbudzić u leczących się poczucie niższości - kompleksu.
            Dlatego ja się na to nie dam nabrać.
            • szacki Re: kwas mrówkowy 01.12.11, 17:51
              A widzisz, a ja uważam, że to sie dałoby sie zrobić. Nawet wprowadziłem swoje myśli w czyn. na przestrzeni półtora roku Co dwa, trzy miesiące, regularnie ćpałem ( nie trawkę), średnio dwa dni pod rząd. Następnie jak gdyby nigdy nic zaprzestawałem tego procederu z dnia na dzień. NIc nie traciłem. A zyskiwałem dwa dni mega haju. Te 48 godzin pozwalały mi na oderwanie się od rzeczywistości na tyle że byłem usatysfakcjonowany a te 2;3 miesiące skutecznie chroniły mnie przed wpadnięciem w ciąg. Uważałem swój plan ze genialny, podważający wszelkie tezy o niemożności kontrolowania brania lub picia. Stałem się ćpunem idealnym, w moim przekonaniu. NIe uważałem sie za gorszego, wręcz przeciwnie, za lepszego, fantastycznego. Musze podekreslic ze nie mialem zaznaczonego w kalendzarzu dnia którego popłyne, nie czekalem na nastepnego kopa z ustesknieniem, po prostu po jakims czasie stwierdzalem że już mogę. Nie mialem wiekszych wyrzutów sumienia. Przeciez nikogo nie krzywdziłem. ze trzymałem to w ukryciu? no cóz? Wyszedlem z osrodka, gdzie takie nowatorskie metody nie spotykaja sie z przychylnym nastawieniem. W kraju pokutuje poglad ze sie nie da i juz. Dlatego gdy moj mega genialny system cpania kontrolowanego ujrzał światło dzienne znalazlem sie na nawrotówce. Kontrole mamy w głowie. Sami ją sobie zabieramy pakujac sie w terapie i wmawiajac sobie ze jej nie ma.
              • aaugustw Re: kwas mrówkowy 01.12.11, 17:54
                szacki napisał:
                > ... Dlatego gdy moj mega genialny system cpania kontrolowanego ujrzał światło dzienne znalazlem sie na nawrotówce. Kontrole mamy w głowie. Sami ją sobie zabieramy pakujac sie w terapie i w mawiajac sobie ze jej nie ma.
                ___________________________________.
                A teraz jestes takze w "nawrotowce"...! :-[
                A...
              • pierzchnia Re: kwas mrówkowy 01.12.11, 18:56
                W Twoim przekonaniu, kontrolowane picie alkoholu, polega na uwalaniu się na maxa np. raz na dwa miesiące.
                Tak może zrobić ktoś, kto nigdy nie był uzależniony - u tych drugich otworzy się puszka Pandory ponieważ ich wcześniejsze dokonania zostały zapisane.
                Mnie zresztą ten aspekt nie interesuje.
              • 7zahir Re: kwas mrówkowy 01.12.11, 19:01
                szacki napisał:

                Kontrole mamy w głowie.

                Chcemy ją mieć Szacki, nasz uzalezniony umysł nam to produkuje,
                ale z czasem przekonujemy się, że to utopia.
                • aaugustw Re: kwas mrówkowy 01.12.11, 20:25
                  Wy tu Szackiemu prawda szastacie, a on gore...!
                  Obrazil sie i znowu poszedl do wielebnego (miejmy
                  nadzieje), choc po dzien dzisiejszy nie wiem kto to..!?) :-(
                  Szacki przespij to spokojnie:
                  A...
                  • pierzchnia Re: kwas mrówkowy 01.12.11, 22:07
                    Najważniejsze, że Mikołaj pisze szczerze.
                    Każdy badacz musi być szczery - przede wszystkim dla siebie samego.
                    • aaugustw Re: kwas mrówkowy 02.12.11, 10:05
                      pierzchnia napisał:
                      > Najważniejsze, że Mikołaj pisze szczerze.
                      > Każdy badacz musi być szczery - przede wszystkim dla siebie samego.
                      ___________________________________________________________.
                      Tu masz bezsprzeczna racje, w wypowiedziach tych jest szczerosc i
                      prawdomownosc... - Nie podobaja mi sie tylko te rumience na policzkach
                      gdy tak szybko sie obraza, jak panienka...! :-(
                      A... ;-)
          • aaugustw Re: kwas mrówkowy 01.12.11, 17:50
            szacki napisał:
            > pamietacie pijaka z ostatnią puszką piwa na środku morza?
            > Zastanawia mnie w którym momencie ten pijak wypilby to piwo. Czy otworzyłby je
            > od razu bo...? A może zacząłby pić z tęsknoty za domem, żoną i czwórką dzieci?
            > A może z...
            - - - - - - - - - - - - - - - -
    • jerzy30 picie kontrolowane 02.12.11, 14:16
      a co to jest ? - liczenie kieliszkow czy flaszek
      kontrolowac mozna brak biletow miejskich lub waznosc dokumentow
      kontrolowac mozna dzieci i ich zachowanie

      kontrolowac picie czy jedzenie - na czym to ma polegac
      alkoholik nie kontoluje bo nie jest w stanie - policzy do patego kieliszka i bedzie pil dalej
      niealkoholik nie kontroluje bo nie ma jak
      zeby byc DDA nie tzreba pochodzic z rodziny alkoholowej - wystarczy inne zaburzenie - nadmierna opieka
      • pierzchnia Re: picie kontrolowane 02.12.11, 17:17
        jerzy30 napisał:

        > zeby byc DDA nie tzreba pochodzic z rodziny alkoholowej - wystarczy inne zaburz
        > enie - nadmierna opieka.

        Ten syndrom wynika z zaburzonych relacji, niewłaściwych sygnałów, które są następstwem uzależnienia rodziców.
        Jest to trudne do wyjaśnienia komuś, kto temu nie podlegał.
        Nadmierna opiekuńczość również może tu występować, ale nie ma na to reguły.
        Generalnie to trzeźwy, zdrowy rodzic reaguje prawidłowo, a ten chory psychicznie kaleczy długofalowo.
        Najgorszy jest wpływ takiej "hodowli" na przyszłość dziecka.
        Im szybciej ktoś zrozumie, że podlega takiemu mechanizmowi, tym lepiej - pod warunkiem, że zacznie działać.
    • kajda28 Re: kij w mrowisko 02.12.11, 17:17
      Nie każdy pijak to alkoholik.
      Mój eks też umiał wypić piwo i nic więcej już tego dnia nie wypił. Za to wypił za tydzień 2 piwa, a za 3 tyg już całą flaszkę - na koniec zawsze miał tydzień totalnego chlania.
      A za to mój ojciec ok 14 lat temu "rzucił" picie. Za to raz na parę lat, jak jest okazja- wypija po parę kieliszków , ostatnio nawet tak porządnie się napił -ale skończyła się impreza i on skończył pić - choć wódka jeszcze stała na stole. A swoim czasie chlał dużo. Nawet jak spotykają się na karty - co robią już od 30 lat, to wszyscy piją, a mój ojciec nie.
      On nie kontroluje picia, on wie że jemu nie wolno, ale czasami sobie pozwala aby samemu sobie udowodnić że jeszcze może.
      • pierzchnia Re: kij w mrowisko 02.12.11, 17:57
        Wiesz, ja znam wielu ludzi, którzy codziennie, po robocie, wypijają kilka piw i funkcjonują - być może to, że nie zawalają pracy jest jakimś wyznacznikiem.
        Natomiast nie wiadomo jak wyglądają ich relacje z najbliższymi.
        Dla mnie tzw. alkoholik to człowiek, który już sobie po prostu nie radzi, ale również ten, który sobie radzi i ma zryty łeb.
        • kajda28 Re: kij w mrowisko 02.12.11, 19:42
          > Wiesz, ja znam wielu ludzi, którzy codziennie, po robocie, wypijają kilka piw i
          > funkcjonują - być może to, że nie zawalają pracy jest jakimś wyznacznikiem.

          Funkcjonują bo codzinnie piją.
          Oni też piją kontrolowanie, kontrolują aby codziennie wypić.

          Alkoholizm to choroba ma wiele cech wspólnych ale może też inaczej się rozwija u różnych osobników. Jeżeli ktoś może raz na jakiś czas wypić nie wchodząc automatycznie w cug to niech nie mówi że wszyscy inni też tak mogą.
          • pierzchnia Re: kij w mrowisko 02.12.11, 21:12
            Akurat Ciebie, Kajda, bardzo lubię i wiesz co - wystarczy głęboko spojrzeć, w oczy.
        • aaugustw Re: kij w mrowisko 03.12.11, 15:40
          pierzchnia napisał:
          > Wiesz, ja znam wielu ludzi, którzy codziennie, po robocie, wypijają kilka piw i
          > funkcjonują - być może to, że nie zawalają pracy jest jakimś wyznacznikiem...
          __________________________________________________________________.
          Nie jest to zadnym wyznacznikiem...!
          To moze byc zwykly drobnopijoczek, to moze byc chory alkoholik, ktory utrzymuje
          swoj poziom alkoholu we krwi, aby moc funkcjonowac... - Jedno jest pewne:
          Nie jest to typ alkoholika, tzw. okresowy, ktory w momencie rozpoczecia picia
          wpada w dalszy, nieprzerwany cug i ktory zawala wtedy prace i wszystko inne...!
          A...
          • pierzchnia Re: kij w mrowisko 03.12.11, 15:59
            Można, w to wierzyć lub nie, ale gdy się komuś głęboko spojrzy, w oczy to czasem można dostrzec w źrenicy kieliszek albo kufel - w zależności od upodobań pijącego.
            Jeżeli kieliszek jest odwrócony to znaczy, że gość miał do czynienia z Augustem.
            • aaugustw Re: kij w mrowisko 03.12.11, 16:06
              pierzchnia napisał:
              > Można, w to wierzyć lub nie, ale gdy się komuś głęboko spojrzy, w oczy to czase
              > m można dostrzec w źrenicy kieliszek albo kufel...
              __________________________________________.
              Zazwyczaj mozna wtedy dostrzec samego siebie...!
              A... ;-)
              • pierzchnia Re: kij w mrowisko 03.12.11, 16:46
                No tak - teraz już rozumiem - dlaczego nigdy nie natrafiłem na źrenicę bez kieliszka.
                • aaugustw Re: kij w mrowisko 03.12.11, 17:45
                  pierzchnia napisał:
                  > No tak - teraz już rozumiem - dlaczego nigdy nie natrafiłem na źrenicę bez kieliszka.
                  __________________________________________________________________.
                  "Widza trawke w oczu sasiada, a nie widza draga w swoim" - (czy jakos tak...!?).
                  A...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka