dilbert87
17.05.12, 14:29
Cześć
Czasami nie dociera do mnie, że już jest wszystko ok, nie trzeba się bać i mogę normalnie żyć...
Mam wrażenie, że sam tworzę wyimaginowane problemy i zamartwiam się nimi. Przez tyle lat było jedno "ale",a gdy zniknęło może sam staram się wypełnić tą "lukę"...Czasami myślę, że boję się być szczęsliwy. Coś jak żołnierze, którzy wracają z wojny i mają jakiś "syndrom wojenny".
Może to już jest pora, żeby się uśmiechnąć i uwierzyć w swoje szczęście:)