Dodaj do ulubionych

czy zapiciem można nazwać

28.10.12, 16:53
incydent napicia się lampki wina po 4 latach absytnencji? podkreslam że byla to TYLKO jedna lampka
Obserwuj wątek
    • 7zahir Tak.... 28.10.12, 17:19
      .... każda ilość alkoholu wypita przez alkoholika po okresie abstynencji jest zapiciem.
      • pietrysia11 Re: Tak.... 28.10.12, 18:04
        i wtedy czas abstynencji liczy się od daty tej lampki wina???
        • 7zahir Re: Tak.... 28.10.12, 18:09
          pietrysia11 napisała:

          > i wtedy czas abstynencji liczy się od daty tej lampki wina???

          Tak - od nowa.
        • aaugustw Nie...! ;-) 28.10.12, 18:40
          pietrysia11 napisała:
          > i wtedy czas abstynencji liczy się od daty tej lampki wina???
          __________________________________________________.
          O nie... - Od tej lamkpi nie liczy sie czasu abstynencji lecz czas
          picia, bo na tej lampce sie nie skonczy, jezeli ktos po dluzszej
          abstynencji z premedytacja napil sie wina...
          A...
          Ps. Zahir mialaby racje, gdyby na tym sie skonczylo, ale na tym
          sie nie skonczy...- Wiem to, choc nie jestem prorokiem...! :-(
          • pietrysia11 Re: Nie...! ;-) 28.10.12, 18:48
            ale ta lampka wina była wypita ponad miesiąc temu, i od tej pory zero picia i glodu alkoholowego
            • elfkabezhaltera Co nie zmienia faktu ... 28.10.12, 18:58
              ... zapicie wystąpiło.
              Żayczę dalszej abstynencji i braku głodu alkoholowego
            • klio02 Re: Nie...! ;-) 28.10.12, 19:31
              Pietrysiu, a DLACZEGO tę lampkę wina wypiłaś? Moim zdaniem w tym jest pies pogrzebany, nie w ilości wypitego alkoholu. Odpowiedz sama przed sobą, co spowodowało, że po nią sięgnęłaś. :(
              Pozdrawiam. :)
        • bananarama-live Re: Tak.... 29.10.12, 16:03
          Nie rób z tego przedstawienia. Zapicie, liczy się czas itd ....
          Wypiłaś - źle zrobiłaś i tyle.
          Tylko niech Ci się nie wydaje, że skoro nie ciągnie po tym jednym kieliszku, to już umiesz pić pod kontrolą.

          ps jakie znaczenie ma liczenie czasu. ważne co masz w głowie a nie stawianie kresek.

    • kajda28 Re: czy zapiciem można nazwać 28.10.12, 22:35
      A jak ktoś wypije tą jedną lampkę wina, czy kieliszek wódki - a nawet jeżeli 5 kieliszków wódki - a później przez rok czy dwa nic nie wypije to czy jest alkoholikiem, czy nie?
      • aaugustw A jezeli...(!?) 29.10.12, 09:00
        kajda28 napisała:
        > A jak ktoś wypije tą jedną lampkę wina, czy kieliszek wódki - a nawet jeżeli 5
        > kieliszków wódki - a później przez rok czy dwa nic nie wypije to czy jest alkoh
        > olikiem, czy nie?
        ________________________________________________________________.
        Jezeli ktos jest alkoholikiem, to bedzie nim przez cale zycie, (czy pije, czy nie...!)
        Jezeli "ktoś wypije tą jedną lampkę wina, czy kieliszek wódki - a nawet jeżeli 5..",
        (zakladam w tym gdybaniu, ze ten "ktoś" jest alkoholikiem), to znaczy ze mial on
        jakas tam przerwe w piciu, ktore wlasnie czasami trwaja rok czy nawet dwa...!
        A...
      • jerzy30 nie ma znaczenia czas niepicia 29.10.12, 09:01
        to nie stadion do bicia rekordowkazdy dzien bez gorzaly jest wazny - nawet ten miesiac
        znam takich neofitow ktorzy za zapicie uwazaja zjedzenie cukierka kukulki czy porcji tortu z alkoholem, ciastka ponczowego
        czy ktos jest alkoholikiem czy nie - o tym mowi diagnoza lekarza
        mozna wypic flasze i nie byc
        • kajda28 Re: nie ma znaczenia czas niepicia 29.10.12, 09:28
          > czy ktos jest alkoholikiem czy nie - o tym mowi diagnoza lekarza

          Bez diagnozy nie jest się alkoholikiem?

          Ale czy jeżeli ten jeden kieliszek nie wywołuje lawiny, nie powoduje zatracenia się , braku kontroli to znaczy że pomimo długoletniego picia nie jest się alkoholikiem?
          • aaugustw Re: nie ma znaczenia czas niepicia 29.10.12, 09:55
            kajda28 napisała:

            (jezyk)> > czy ktos jest alkoholikiem czy nie - o tym mowi diagnoza lekarza
            - - - - - - - - - - - -
            (Kajda)> Bez diagnozy nie jest się alkoholikiem?
            _______________________________________.
            ;-)) - wedlug jezyka - NIE...!
            A...
            Ps. To czy jestem alkoholikiem moge wylacznie ja o sobie zdecydowac...!
          • aaugustw Re: nie ma znaczenia czas niepicia 29.10.12, 10:01
            kajda28 napisała:
            > Ale czy jeżeli ten jeden kieliszek nie wywołuje lawiny, nie powoduje zatracenia
            > się , braku kontroli to znaczy że pomimo długoletniego picia nie jest się alko
            > holikiem?
            _______________________________________________________________.
            Widzisz Kajda; sa ludzie ktorzy nie sa dotknieci choroba alkoholowa a tylko
            naduzywali alkoholu i nie chca wiecej pic... - To ze napili sie potem jeden
            kieliszek i dalej maja pelna nad tym kontrole, znaczy ze nie sa alkoholikami.
            Alkoholik nie potrafi pic kontrolowanie, a ten pierwszy wywoluje u niego
            swego rodzaju alergie na alkohol i on musi pic (obsesja picia).
            A...
            • kajda28 Re: nie ma znaczenia czas niepicia 29.10.12, 10:16
              Oj, Augustw, znam Twoje zdanie - wszystko popsułeś :)
              O ile przyznam, zaskoczył mnie ton Twojej wypowiedzi - taki normalny.
              Dzieki.

              • aaugustw Re: nie ma znaczenia czas niepicia 29.10.12, 14:10
                kajda28 napisała:
                > Oj, Augustw, znam Twoje zdanie - wszystko popsułeś :)
                > O ile przyznam, zaskoczył mnie ton Twojej wypowiedzi - taki normalny.
                > Dzieki.
                ____________________________________________________________.
                Wiem, ze popsulem, ale jak dlugo mozna sie bawic kosztem ulomnego...!? :-(
                Ton mojej wypowiedzi nie powinien byl Ciebie zaskoczyc... - Byl on przeciez
                skierowany w Twoim kierunku...! ;-)
                A...
                Ps. jezykowi zaspiewalbym inaczej...! :-l
                (podobnie jak ten lekarz wydajacy jemu diagnoze alkoholika,
                ja, alkoholik zdiagnozowalbym mu pojscie do lekarza specjalisty -
                z pewnoscia otrzymalby on inne orzeczenie co do swego stanu...!) ;-)
                • default Re: nie ma znaczenia czas niepicia 30.10.12, 11:09
                  A ktoś, kto latami pił dużo, bardzo dużo, leczył się, ale daremnie, został wielokrotnie zdiagnozowany jako alkoholik, miał ciągi, delirium itp. atrakcje, wreszcie skończył z piciem, kilka lat nie pije, nie ma głodów, nie ma ciągot do alkoholu - raczej wstręt, alkohol go odpycha wręcz, może bez problemów uczestniczyć w przyjęciach z alkoholem, nie męczy się patrząc na pijących, a jednocześnie bez problemu jada produkty o małej zawartości alkoholu typu : czekoladki, cukierki, torty, rzeczy przyprawione octem itp. ? I niczego mu to nie zaburza, tzn. nie odnawia się chęć napicia "naprawdę". Czyli co - nie jest takim "prawdziwym" alkoholikiem, czy po prostu ilość alkoholu w słodyczach czy occie jest zbyt mała by uruchomić proces zapicia ?
                  Pytam Ciebie, auguście, jako fachowca w tej dziedzinie :)
                  • aaugustw "Fachowiec" odpowiada...! ;-) 30.10.12, 11:45
                    default zapytała (A...):
                    > A ktoś, kto latami pił dużo, bardzo dużo... wreszcie skończył z piciem...
                    > ... jednocześnie bez problemu jada produkty o małej zawartości alkoholu...
                    > ... I niczego mu to nie zaburza, tzn. nie odnawia się chęć napicia...
                    > ... Czyli co - nie jest takim "prawdziwym" alkoholikiem, czy po prostu ilość
                    alkoholu w słodyczach czy occie jest zbyt mała by uruchomić proces zapicia ?
                    > Pytam Ciebie, auguście, jako fachowca w tej dziedzinie :)
                    ______________________________________________.
                    W alkoholizmie nie ma jasnej granicy tej choroby, a wiec
                    i odpowiedz nie moze byc jednoznaczna... - Widze tu dwie
                    mozliwosci:
                    - albo ten ktos nigdy nie byl dotkniety choroba alkoholowa (pijak naduzywajacy)...(!?)
                    - albo ten ktos nalezy (wg. niektorych opinii) do tej grupy b. nielicznych przypadkow
                    chorych, ktorzy potrafili powrocic do kontrolowanego picia... - Wg. mojej opinii; oni
                    nigdy nie byli dotknieci choroba alkoholowa, a jedynie naduzywali alkoholu...!
                    Chory alkoholik nie potrafi ani pic kontrolowanie, ani powrocic do kontrolowanego picia...!
                    Amen...!
                    A...
                    powrocic w swej chorobie do kontrolowanego picia
                    • default Re: "Fachowiec" odpowiada...! ;-) 30.10.12, 14:52
                      No ale czy chcesz przez to powiedzieć ("Chory alkoholik nie potrafi ani pic kontrolowanie, ani powrocic do kontrolowanego picia...!") że jedzenie czekoladek z alkoholem podpada pod kategorię "picie alkoholu" ?
                      • grazkavita Re: "Fachowiec" odpowiada...! ;-) 30.10.12, 15:55
                        Tak, choć moze to byc nieświadome, jednak moze to akurat przerwac abstynencje i przywołac głód alkoholowy.Dla mnie żarłoka np. groźne jest zjedzenie całego jabłka, bo to podwyższa nieco ilość cukru we krwi i wspomaga łaknienie, groźne jest wzięcie czegokolwiek do ust poza posiłkami. To bowiem oznacza osobny posiłek. Chciał nie chciał muszę ten malutki kęsik wypluc, bo za chwilę mój organizm będzie się domagał dokończenia normalnego posiłku.Dlatego alkoholik nie powinien brac nic co ma w sobie domieszke tego trunku:cukierków, chrustów , leków itp.
                      • aaugustw W detalach Diabel siedzi...! ;-) 30.10.12, 16:00
                        default zapytała (A...):
                        > No ale czy chcesz przez to powiedzieć ("Chory alkoholik nie potrafi ani pic kon
                        > trolowanie, ani powrocic do kontrolowanego picia...!") że jedzenie czekoladek z
                        > alkoholem podpada pod kategorię "picie alkoholu" ?
                        ____________________________________________________.
                        U chorych alkoholikow umyslne jedzenie czekoladek z alkoholem
                        podpada pod wiele kategorii: (np.) pod kategorię Glupoty, kategorię
                        igrania z wlasnym zyciem, eksperymentowania z samym soba i wiele
                        jeszcze innych...
                        Ogolnie nazywa sie to; nawrotem choroby i kryje w sobie grozna
                        pulapke, no bo skoro "potrafie" jesc cos takiego, potrafie rowniez
                        napic sie (np.) piwa "bezalkoholowego", a skoro tak, to potrafie
                        takze kontrolowanie napic sie piwa normalnego, albo nawet i lampke
                        wina, czy troche wodki... - A najlepiej bedzie jak raz tylko sprobuje
                        normalnie napic sie alkoholu, bo na pewno panuje juz nad sytuacja...
                        No tym razem nie wyszlo, bo (to i tamto...), ale tym razem udowodnie
                        sobie i innym, ze potrafie pic, skoro tyle czasu potrafilem zazywac
                        alkohol pod ukryta postacia w czekoladkach...!
                        To wszystko rozwija sie w czasie... - Pomalu, pomalutku... - Choroba ta
                        i ten Diabelek podszeptujacy, siedzacy za uchem te mundrosci maja czas... -
                        Duzo czasu...!
                        A...
                        Ps. Osobiscie dostosowuje sie do doswiadczen innych, trzezwych juz alkoholikow...
                        Przed chwila zona pokazala mi cukierki krowki, ktore zawieraja w sobie alkohol...
                        Na pewno ich nie bede kosztowal... - Po co...!?
                        • pomarola Re: W detalach Diabel siedzi...! ;-) 31.10.12, 08:33
                          aaugustw napisał:

                          > U chorych alkoholikow umyslne jedzenie czekoladek z alkoholem
                          > podpada pod wiele kategorii: (np.) pod kategorię Glupoty, kategorię
                          > igrania z wlasnym zyciem, eksperymentowania z samym soba i wiele
                          > jeszcze innych...
                          > Ogolnie nazywa sie to; nawrotem choroby i kryje w sobie grozna
                          > pulapke, no bo skoro "potrafie" jesc cos takiego, potrafie rowniez
                          > napic sie (np.) piwa "bezalkoholowego", a skoro tak, to potrafie
                          > takze kontrolowanie napic sie piwa normalnego, albo nawet i lampke
                          > wina, czy troche wodki...

                          Umyślne - być może, jeśli przez umyślne rozumiesz jedzenie ich tylko dlatego, że są z alkoholem i z nadzieją, że się tę drobną ilość alkoholu choć trochę poczuje w głowie. Ale jedzenie "nieumyślne", czyli po prostu - lubię czekoladki, często jadam i jest mi bez różnicy czy zawierają one alkohol czy nie, właściwie wolę te bez, ale jak się trafi alkoholowa - to zjem, bez żadnych konsekwencji czy skutków ubocznych. Bo przecież nikt się nie upije jedną czy nawet trzema czekoladkami ?
                          Moim zdaniem (tzn. na podsatwie obserwacji siebie samej) żeby wywołać nawrót choroby trzeba by wypić tyle, by poczuć "szumek", bo to on tak wciąga i kusi do kontynuacji. Spożycie śladowej ilości alkoholu, takiej, jaka jest w cukierku czy cieście nijak nie może owego "szumu w głowie" spowodować, więc nie jest niebezpieczne.
                          Niemniej - sama sobie specjalnie nie kupuję takich produktów :) Ale poczęstowana - zjem. Za to nie wypiję, ani nawet ust nie umoczę w niczym co z definicji jest napojem alkoholowym - od "bezalkoholowego piwa" poczynając. To jest moim zdaniem druga (po poczuciu "szumu") groźna przesłanka do nawrotu choroby - ten rytuał picia, czyli nalewanie do szklaneczki/kieliszka, sączenie, popijanie alkoholu - myślę, że wystarczyłoby raz skusić się na takie popijanie w czasie np. imprezy, żeby ponownie uruchomić te mechanizmy... Natomiast zjedzenie czekoladki ma zupełnie inne konotacje, nie kojarzy się z piciem alkoholu i nie wywołuje skojarzeń z nałogiem.
                          • aaugustw Re: W detalach Diabel siedzi...! ;-) 31.10.12, 09:05
                            pomarola napisała:
                            > ... Natomiast zjedzenie czekoladki ma zupełnie inne konotacje,
                            nie kojarzy się z piciem alkoholu i nie wywołuje skojarzeń z nałogiem.
                            ________________________________________________________.
                            Kazdy sam powinien wiedziec co wybrac dla siebie...!
                            Moj poprzedni mail, jak zreszta caly Program AA to tylko sugestie
                            innych alkoholikow. To byl przyklad jak (ew.) moze to zadzialac...(!?).
                            Nie jestem z wyksztalcenia biochemikiem, ani tym bardziej Bogiem,
                            abym mogl wiedziec, jaki wplyw na moje myslenie i odczuwanie
                            ma ta mala ilosc alkoholu zawarta w czekoladce, wiec dla swietego
                            spokoju, zgodnie z doswiadczeniem innych, trzezwych alkoholikow
                            nie jadam takowych, a co inni zrobia z tym fantem, tak prawde mowiac;
                            malo mnie to obchodzi...!
                            A...
                            • jerzy30 belkot 31.10.12, 15:33
                              odmowa zjedzenia czekoladek, krowek bo jest sie uzaleznionym od gorzaly

                              nie pij sokow, nie pij jogurtu, nie jedz kwasnych lablek bo sie upijesz

                              po prostu belkot
                              • wiesj23 Re: belkot 31.10.12, 18:52
                                a jak to zakwalifikować
                                w drugim miesiącu terapii mając jakieś jazdy emocjonalne/a wtedy pojawia się lęk,że to odzywa się głód alkoholowy.Chyba to norma u początkujących.Tym bardziej gdy się nasłucha na terapii o głodach/ wymyśliłem,że wezmę nerwosol/nie wiedziałem,że jest na alkoholu/.A żeby efekt był skuteczniejszy wypiłem całą butelkę.Dopiero wtedy się zorientowałem,że jest na alkoholu.Poczułem szumek w głowie i obserwowałem/w lekkim szoku/ się kiedy mi się włączy ssanie.W końcu szumek minął.
                                fakt zapiłem 3 miechy później.Pojawiły się takie zawirowania emocjonalne,że sobie nie poradziłem.Nie będę się nad tym rozwodził.Jedak nie wiąże tego z nerwosolem.Po prostu trudna sytuacja emocjonalna i lęk,że może wrócić fiksacja którą przeżyłem parę miesięcy wcześniej.
                                • aaugustw Re: belkot 31.10.12, 20:06
                                  wiesj23 napisał:
                                  > a jak to zakwalifikować...
                                  ___________.
                                  Alkoholizm...!
                                  A...
                                  • wiesj23 Re: belkot 31.10.12, 20:49
                                    > wiesj23 napisał:
                                    > > a jak to zakwalifikować...
                                    > ___________.
                                    > Alkoholizm...!

                                    certyfikowany
                              • aaugustw Re: belkot 31.10.12, 20:05
                                jerzy30 napisał (do A...):
                                > odmowa zjedzenia czekoladek, krowek bo jest sie uzaleznionym od gorzaly
                                > nie pij sokow, nie pij jogurtu, nie jedz kwasnych lablek bo sie upijesz
                                > po prostu belkot
                                __________________________________________________________.
                                O "krowkach", jezyku tylko ja tu wspomnialem, wiec domyslam sie, ze to
                                znowu do mnie to szczekanie...! - ja jestem juz na pewno dla ciebie SW.!
                                A... ;-)
                              • bananarama-live Re: belkot 31.10.12, 20:53
                                Ludzie są różni. Zasada na wszelki wypadek mówi - NIC co z alkoholem.
                                Ostatnio zjadłem czekoladkę z likierem.
                                Poczułem się jakoś nieswojo , ale nie dlatego,że głód. Dlatego ,że niewolo :-)
                                • pietrysia11 Re: belkot 01.11.12, 09:14
                                  zjadleś czekoladkę z alkoholem, i co, można to nazwać zapiciem czy nie??
                                  • bananarama-live Re: belkot 01.11.12, 16:17
                                    Nie jadłem jej dlatego,ze w srodku był alkohol, wiec nie było zapicia.
                                    • pietrysia11 Re: belkot 01.11.12, 17:09
                                      to zapicie jest tylko wtedy gdy jest świadome? a gdybyś tak -odpukać- po tej czekoladce poczuł głód alkoholu?
                                      • bananarama-live Re: belkot 01.11.12, 17:33
                                        Nie miałem wyjścia. Przecież nie wypluję przy dyrektorze, imieninowego cukierka.
                                        • pietrysia11 Re: belkot 01.11.12, 17:44
                                          rozumiem, ale ta ilośc alkoholu mogła przeciez wywołać głód? nie bałes się?
                                          • aaugustw Re: belkot 01.11.12, 18:42
                                            pietrysia11 napisała:
                                            > rozumiem, ale ta ilośc alkoholu mogła przeciez wywołać głód? nie bałes się?
                                            ___________________________________________.
                                            Zachlannosc przewazyla, ale tym razem nie zgubila...!
                                            A...
                                          • bananarama-live Re: belkot 01.11.12, 19:37
                                            Bałem się tak samo, jak przelatującego sputnika ,który też moze wywołac głód .

                                            Ja po prostu nie mogę pić, bo sobie palnę w łeb, a to mi nie na rękę, bo kocham życie.

                                            Jak będę miał głody , to głowę wsadzę do kibla i spuszczę wodę.
                                • zdzislaw50 Re: belkot 01.11.12, 10:23
                                  bananarama-live napisał:

                                  > Ludzie są różni. Zasada na wszelki wypadek mówi - NIC co z alkoholem.
                                  > Ostatnio zjadłem czekoladkę z likierem.
                                  > Poczułem się jakoś nieswojo , ale nie dlatego,że głód. Dlatego ,że niewolo :-)

                                  Miałem takie doświadczenie .
                                  Kupiłem w sklepie roladę czekoladowa, zjadłem do kawki popołudniowej spory kawałek, poprawiłem wieczorem i rano miałem kaca, autentycznego bo znam to uczucie.
                                  Zajrzałem do lodówki na opakowanie ciasta i w składzie był rum, tak ze od tamtego czasu uważam , ponieważ nie chce sobie fundować złych wspomnień.
                                  Jeden może jeść jak lubi ryzykować a ja nie, po co mi to?, ja już swoje wiem , znam swój organizm, znam alkohol .
                                  Nie walczę, poddałem się i omijam sytuacje w których byłbym narażony na ponowne z nim spotkanie, bo wiem , ze jest silniejszy ode mnie i nie wygram z nim.
                                  Żyje już kilka lat obok alkoholu i jestem szczęśliwym człowiekiem bez niego.
                                  • bananarama-live Re: belkot 01.11.12, 16:18
                                    Oczywiście. po cholere nam te eksperymenty.
                                    • aaugustw Re: belkot 01.11.12, 18:47
                                      pietrysia11 napisała:
                                      > Jerzy, mam takie samo odczucie, czlowiek zjadł czekoladkę a August prawie go po
                                      > chował. Przecież to jest jakiś obłęd!
                                      ______________________________________________.
                                      Porozmawiajmy lepiej (np.) o kosmosie i wplywie oparow
                                      alkoholowych na sex u komarow podczas pelni ksiezycowej...!
                                      A...
                                      • pietrysia11 Re: belkot 01.11.12, 19:03
                                        August, to wcale nie jest dowcipne,, ale Twoja wypowiedz o czekoladkach które zrszta nie wywołały żadnych konsekwencji jest wręcz histeryczna, po co wypisujesz o tym jak to ktoś się powiesił??? ja wypiłam jakiś zcas temu lampkę wina, więcej do alkoholu nie wrócilem i nie planuje, i -wyobraz sobie- nie powiesiłam się
                                        • aaugustw Re: belkot 01.11.12, 19:42
                                          pietrysia11 napisała:
                                          > August, to wcale nie jest dowcipne,, ale Twoja wypowiedz o czekoladkach które z
                                          > rszta nie wywołały żadnych konsekwencji jest wręcz histeryczna...
                                          > ... po co wypisujes jak to ktoś się powiesił??? ja wypiłam... i -wyobraz sobie- nie powiesiłam się
                                          _____________.
                                          Nie wierze Ci...! ;-)
                                          A...
                                          • pietrysia11 Re: belkot 01.11.12, 19:46
                                            no masz, nie wierzysz.... to uwazasz ze pisze pod wpływem albo mój duch
        • bananarama-live jerzy - alkoholizm sie czuje, 02.11.12, 12:34
          Myślę ,że większość czuje, tylko kombinuje przed samym soba ,zeby chlać i być rozgrzeszonym.
    • bananarama-live Re: czy zapiciem można nazwać 31.10.12, 20:49
      Ciekawe co myślałaś pijąc ta jedną lampkę.
      Przecież nie byłaś pewna jak to sie skończy.
      • wiesj23 Re: czy zapiciem można nazwać 31.10.12, 21:02
        banan bez certyfiatu
      • pietrysia11 Re: czy zapiciem można nazwać 01.11.12, 19:07
        nie byłam pewna, ryzykowałam cholernie pijąc te lampkę, ale zabraklo mi smiałaości żeby odmówić- to była feta zrobiona przez szefa na cześc mojego awansu, Bogu dzieki nie poczułam glodu alkoholowego i skończylo się na tej lampce
        • bananarama-live Re: czy zapiciem można nazwać 01.11.12, 19:31
          Jest jedna odpowiedz -
        • aaugustw Re: czy zapiciem można nazwać 01.11.12, 19:43
          pietrysia11 napisała:
          > nie byłam pewna, ryzykowałam cholernie pijąc te lampkę, ale zabraklo mi smiałao
          > ści żeby odmówić- to była feta zrobiona przez szefa na cześc mojego awansu, Bog
          > u dzieki nie poczułam glodu alkoholowego i skończylo się na tej lampce
          ___________________________________________________________.
          Czemu od razu tak nie mowilas... - Czemu nie potrafisz dbac o siebie...!?
          A...
          • pietrysia11 Re: czy zapiciem można nazwać 01.11.12, 19:48
            Bogu dzięki nie powróciłm do picia.... ale faktycznie to było nie rozsądne
            • aaugustw Re: czy zapiciem można nazwać 01.11.12, 19:54
              pietrysia11 napisała:
              > Bogu dzięki nie powróciłm do picia.... ale faktycznie to było nie rozsądne
              _____________________________.
              Potraktuj to jako doswiadczenie...!
              A nastepnym razem pisz otwarcie
              o co Tobie chodzi, unikniesz docinek...! ;-)
              Przepraszam...
              A...
              • pietrysia11 Re: czy zapiciem można nazwać 01.11.12, 20:00
                no coś Ty, przecież się nie gniewam, ale fakt że zaryzykowałam jak glupia
                • aaugustw Re: czy zapiciem można nazwać 02.11.12, 09:25
                  pietrysia11 napisała:
                  > no coś Ty, przecież się nie gniewam, ale fakt że zaryzykowałam jak glupia
                  ________________________________________________________________.
                  Witaj Pietrysia, to tylko tak wyglada, ale ta prawda jest taka, ze Ty nie potrafisz
                  sie jeszcze obronic, ani nie wiesz jak sie zachowac w takich sytuacjach, bo ten
                  wstyd przed sama soby i strach przed ew. konsekwencjami w pracy sparalizowal
                  Twoje zdrowe reakcje i mysli... - To minie z czasem, a wtedy bedziesz doskonale
                  wiedziec, jak reagowac i jak sie zachowywac w takich lub podobnych sytuacjach.
                  Pozdrawiam: A... ;-)
        • pomarola Re: czy zapiciem można nazwać 02.11.12, 09:41
          pietrysia11 napisała:

          > nie byłam pewna, ryzykowałam cholernie pijąc te lampkę, ale zabraklo mi smiałao
          > ści żeby odmówić- to była feta zrobiona przez szefa na cześc mojego awansu

          Iii tam - jaki problem wziąć kieliszek do ręki i tylko markować picie ? Ja tak robię w sytuacjach tego typu (np. firmowa feta czy jakiś oficjalny toast szampanem). Nie chcę robić demonstracji p.t. " A ja nie piję", więc grzecznie biorę kieliszek, nawet go przytykam do ust kiedy wznoszony jest toast, a potem go dyskretnie odstawiam - na takich imprezach przecież nikt nie namawia "no wypij, czemu nie pijesz", więc sytuacja przechodzi niezauważona :)
          • aaugustw Re: czy zapiciem można nazwać 02.11.12, 11:45
            pomarola napisała:
            > Iii tam - jaki problem wziąć kieliszek do ręki i tylko markować picie ? Ja tak
            > robię w sytuacjach tego typu (np. firmowa feta czy jakiś oficjalny toast...
            > ... Nie chcę robić demonstracji p.t. " A ja nie piję", więc grzecznie biorę kieliszek...
            ________________________________________________________________.
            ;-) Tez tak robilem, az doszedlem do wniosku, ze ja nie jestem soba, ze ja boje
            sie przyznac do czegos i kogos, kim jestem... - Nie jestem soba, itd...
            Dzis zaakceptowalem siebie takim jaki jestem, bo tego ja zmienic nie potrafie
            i to przynosi mi ulge, wyzwolenie i nie liczenie sie juz z tym; "co pomysla inni...?"
            A...
            • pomarola Re: czy zapiciem można nazwać 02.11.12, 12:07
              > Dzis zaakceptowalem siebie takim jaki jestem, bo tego ja zmienic nie potrafie
              > i to przynosi mi ulge, wyzwolenie i nie liczenie sie juz z tym; "co pomysla inn
              > i...?"

              Wiesz ja generalnie też mam w nosie co myślą inni oraz akceptuję siebie, po prostu w pewnych sytuacjach wolę się nie wyróżniać z tłumu. Na imprezach w gronie rodziny czy przyjaciół niczego nie udaję, natomiast nie widzę sensu w demonstrowaniu w miejscu pracy, w gronie współpracowników i zwierzchników swojej całkowitej abstynencji (co zawsze jednak budzi podejrzenia i skojarzenia, bo na ogół osoby niepijące z innych powodów niż alkoholizm nie wzbraniają się histerycznie przed łykiem wina czy szampana).
              • aaugustw Co kraj to obyczaj... 02.11.12, 14:01
                pomarola napisała (do A...):
                > Wiesz ja generalnie też mam w nosie co myślą inni oraz akceptuję siebie, po pro
                > stu w pewnych sytuacjach wolę się nie wyróżniać z tłumu...
                > ... natomiast nie widzę sensu w demonstrowaniu w miejscu pracy, w gronie współpracowników i zwierzchników swojej całkowitej abstynencji...
                ______________________________________________________.
                Odebralas to jako "demonstrowanie"...! ;-) - Nie, nie o to tu chodzi
                lecz o cos wiele wiecej: O Twoje zycie (doslownie i w przenosni)...!
                Nie wspomne juz o Twoje godnosci i poddanczym nie uleganiu hordzie...!
                Wystarczylo powiedziec: Nie, dziekuje...! A przy durnych pytaniach; dlaczego?
                wystarczylo odpowiedziec, (np): "mam powod"...!
                A...
                Ps. U nas na takich przyjeciach i uroczystosciach podawany jest procz
                napoi alkoholowych, rownolegle takze sok pomaranczowy do wyboru!
                • pomarola Re: Co kraj to obyczaj... 02.11.12, 15:13
                  aaugustw napisał:
                  > tu chodzi
                  > lecz o cos wiele wiecej: O Twoje zycie (doslownie i w przenosni)...!
                  > Nie wspomne juz o Twoje godnosci i poddanczym nie uleganiu hordzie...!
                  > Wystarczylo powiedziec: Nie, dziekuje...! A przy durnych pytaniach; dlaczego?
                  > wystarczylo odpowiedziec, (np): "mam powod"...!

                  Chyba się zapędziłeś nieco. Moja godność nijak nie poczuła się zbrukana z powodu, że nie sprowokowałam sytuacji, w której mogłabym bohatersko i spektakularnie odmówić alkoholu.
                  Jeśli dyrektor osobiście wręcza każdemu z ustawionych w kółeczko pracowników kieliszek szampana, celem wzniesienia konkretnego toastu, to moja odmowa w tym momencie byłaby nieco niezręczna, nie sądzisz ?
                  • aaugustw Re: Co kraj to obyczaj... 03.11.12, 11:15
                    pomarola napisała (do A...):

                    > aaugustw napisał:
                    > > tu chodzi o cos wiele wiecej: O Twoje zycie (doslownie i w przenosni)...!
                    > > Nie wspomne juz o Twoje godnosci i poddanczym nie uleganiu hordzie...!
                    > > Wystarczylo powiedziec: Nie, dziekuje...! A przy durnych pytaniach; dlaczego?
                    > > wystarczylo odpowiedziec, (np): "mam powod"...!
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    > Chyba się zapędziłeś nieco. Moja godność nijak nie poczuła się zbrukana z powod
                    > u, że nie sprowokowałam sytuacji, w której mogłabym bohatersko i spektakularnie
                    > odmówić alkoholu.
                    > Jeśli dyrektor osobiście wręcza każdemu z ustawionych w kółeczko pracowników ki
                    > eliszek szampana, celem wzniesienia konkretnego toastu, to moja odmowa w tym mo
                    > mencie byłaby nieco niezręczna, nie sądzisz ?
                    _______________________________________________________________.
                    Pytasz, wiec odpowiem krotko, ale posluze sie slowami Margot, bo nie chce mi
                    sie juz wiecej tego tobie tlumaczyc bo widze, ze nie potrafisz jeszcze zrozumiec
                    bedac na takim etapie rozwoju:
                    "bez urazy ale to jes nagłupsza rzecz jaka od dawna przeczytałam:( ) - (-em)
                    A...
                    • pietrysia11 Re: Co kraj to obyczaj... 03.11.12, 11:59
                      mam dzis piekielny głód alkoholowy, boję się że nie wytrzymam, ale jak dzis zapiję to juz chyba na smierć, ratujcie
                      • aaugustw Re: Co kraj to obyczaj... 03.11.12, 12:15
                        pietrysia11 napisała:
                        > mam dzis piekielny głód alkoholowy, boję się że nie wytrzymam, ale jak dzis zap
                        > iję to juz chyba na smierć, ratujcie
                        _____________________________________________.
                        O nie, nie... - Nie zapijesz, jezeli bedziesz tu przy nas...!
                        Najpierw pomysl o jedzeniu, abys byla najedzona i napij
                        sie duzo wody, a potem pisz tutaj z nami... - Obsesja picia
                        odejdzie sama...!
                        Ide na obiad...! (Tobie rowniez smacznego zycze...!) ;-)
                        A...
                        • pietrysia11 Re: Co kraj to obyczaj... 03.11.12, 12:19
                          dobrze, to się najem i wypiję litr herbaty, ale ssie mnie strasznie, jestem w blokach startowych do monopolowego, umrę bez piwa :(
                          • aaugustw Re: Co kraj to obyczaj... 03.11.12, 12:45
                            pietrysia11 napisała:
                            > dobrze, to się najem i wypiję litr herbaty, ale ssie mnie strasznie, jestem w b
                            > lokach startowych do monopolowego, umrę bez piwa :(
                            ______________________________________.
                            Zrobilas tak, jak sama sobie obiecalas zrobic...!?
                            Czy oszukujesz nas a przede wszystkim siebie..?
                            A...
                            • pietrysia11 Re: Co kraj to obyczaj... 03.11.12, 12:51
                              zjadłam coś i wypiłam, ale głód czuję nadal, cholera
                              • aaugustw Spragnieni napojeni... 03.11.12, 12:55
                                pietrysia11 napisała:
                                > zjadłam coś i wypiłam, ale głód czuję nadal, cholera
                                ____________________________________________.
                                Wiec jedz i pij tak dlugo, az glodu nie poczujesz wiecej
                                A...
                                • pietrysia11 Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 12:57
                                  August, jestem przerazona ze nie wytrzymam, owszem, czuję się nasycona ale i tak pic mi się chce, ile to potrwa?
                                  • aaugustw Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:02
                                    pietrysia11 napisała:
                                    > August, jestem przerazona ze nie wytrzymam, owszem, czuję się nasycona ale i ta
                                    > k pic mi się chce, ile to potrwa?
                                    __________________________________________.
                                    Taki stan nie trwa dlugo... - Napisz cos o ostatnich swoich minionych dniach...
                                    Ile wypijalas...!? - Czy sie upijalas...!? - Czy mialas stresy, doly, etc...
                                    A...
                                    • pietrysia11 Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:05
                                      no coś Ty, w ogóle nie pilam! ten raz z lampką wina co pisałam ale to było daaawno, ogólnie nie pije rok (oprócz tej lamki wina), i jakoś się trzymałam, a stresy? mam ich sporo, nie powiem, tym bardziej ze przez ten rok duzo się zmienia w moim życiu, ale jakoś radze sobie, może ten głód przez stresy? nie wiem sama :(
                                      • aaugustw Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:19
                                        pietrysia11 napisała:
                                        > no coś Ty, w ogóle nie pilam! ten raz z lampką wina co pisałam ale to było daaawno...
                                        __________________________________________________________________.
                                        Pamietasz co napisalem Tobie w moim pierwszym wpisie na Twoim tutaj watku...?
                                        Przypomne Ci, (cyt.):
                                        "O nie... - Od tej lamkpi nie liczy sie czasu abstynencji lecz czas
                                        picia, bo na tej lampce sie nie skonczy, jezeli ktos po dluzszej
                                        abstynencji z premedytacja napil sie wina... "
                                        Ratuj wiec siebie i rob co sugeruje... - Koresponduj teraz ze mna tak dlugo,
                                        az glod minie...!
                                        (o trzeciej mam gosci, ale do tej pory wszystko minie...!)
                                        A...
                                        • pietrysia11 Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:23
                                          myslisz że to po ty winie? przeciez to było dawno i przez ten czas nie miałam nawrotu, może to się ujawnić po jakimś czasie?
                                          • aaugustw Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:32
                                            pietrysia11 napisała:
                                            > myslisz że to po ty winie? przeciez to było dawno i przez ten czas nie miałam n
                                            > awrotu, może to się ujawnić po jakimś czasie?
                                            _____________________________________________________________.
                                            Moj pierwszy kieliszek mial miejsce po 5,5 roku abstynencji, ale moj nawrot
                                            choroby mial miejsce w glowie juz pare lat wczesniej...! - Juz wtedy zaczalem
                                            kombinowac, ze jak bede na emeryturze bede juz zdrow i bede popijal sobie
                                            kontrolowanie, itp... - Nie jest wiec tu winna u Ciebie ta lampka wina, lecz to
                                            jest ta Twoja choroba... - Tu nie ma winnych...!
                                            Pietrysia, spojrz prawdzie w oczy; Tobie chce sie chlac i dlatego rob wszystko,
                                            w innym kierunku, anizeli dotychczas...
                                            A...
                                            • pietrysia11 Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:37
                                              oczywiście, po prostu chce mi się chlac, i to strasznie, ale chcę zrobic wszystko żeby do tego nie dopuścic, nie wyobrażam sobie wrócić do czynnego alkoholizmu, Boże, i znowu te straszne kace, ból głowy, drżączki, nie, tylko nie to!
                                              • aaugustw Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:40
                                                pietrysia11 napisała:
                                                > oczywiście, po prostu chce mi się chlac, i to strasznie, ale chcę zrobic wszyst
                                                > ko żeby do tego nie dopuścic, nie wyobrażam sobie wrócić do czynnego alkoholizm
                                                > u, Boże, i znowu te straszne kace, ból głowy, drżączki, nie, tylko nie to!
                                                ___________________________________________________________.
                                                Zwroc uwage na to co napisalas; "... chcę zrobic wszystko żeby do tego
                                                nie dopuścic"... - Wiec zacznij ROBIC, a nie tylko chciec to robic...!
                                                A...
                                                • pietrysia11 Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:48
                                                  to co mam robić???
                                                  • aaugustw Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:53
                                                    pietrysia11 napisała:
                                                    > to co mam robić???
                                                    _________________.
                                                    Znasz Program HALT?
                                                    Zrobilas to, co juz napisalem...?
                                                    Zrobilas to, co sama napisalas...!?
                                                    Przeczytalas linki o nawrotach, ktore przytaczala tu Zahir...!?
                                                    A...
                                                    Ps. Bole glowy, choroby a nawet smierc nie przestrasza zadnego alkoholika, wiec nie dawaj mi tu tych argumentow, ktorych niby sie boisz...!
                                                  • pietrysia11 Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 13:55
                                                    tak, znam program HALT, ale co z tego? chce mi się pić!
                                                  • aaugustw Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 14:05
                                                    pietrysia11 napisała:
                                                    > tak, znam program HALT, ale co z tego? chce mi się pić!
                                                    __________________________________________________.
                                                    Pietrysia, jezeli znasz Program HALT i to wszystko o co ciebie
                                                    pytalem, a ty dalej mowisz, ze Tobie chce sie pic, to nie masz
                                                    innego wyjscia, jak dalej pic...!
                                                    A jak dojdziesz kiedys do swego dna, (jezeli przezyjesz), to wroc
                                                    tutaj z powrotem do nas, albo sprobuj dotrzec kiedys na spotkania
                                                    zwane Mityngami AA... - Tam czeka na ciebie zawsze wyciagnieta,
                                                    pomocna dlon...!
                                                    A...
                                                  • pietrysia11 Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 14:08
                                                    august, nie mów tak! ide do gorącej kapieli, może trochę się odprężę no i mokra nie popędzę do monopolowego
                                                  • aaugustw Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 14:10
                                                    pietrysia11 napisała:
                                                    > august, nie mów tak! ide do gorącej kapieli, może trochę się odprężę no i mokra
                                                    > nie popędzę do monopolowego
                                                    _________________________.
                                                    Na to i ja licze...! ;-)
                                                    Nareszcie zaczynasz CZYNIC...!
                                                    Trzymam kciuki za Ciebie...! ;-)
                                                    A...
                                                  • pietrysia11 Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 16:52
                                                    dziekuję Ci Auguście za słowa otuchy. już oki, głód mi przeszedł :)
                                                  • 7zahir Każdy nawrót to lekcja.... 03.11.12, 19:35
                                                    z której warto wyciągnąć wnioski na przyszłość.
                                                    Przemyśl czas wstecz , co takiego się stało,
                                                    ze nakręciłaś swoje emocje do takiego stanu ?

                                                    Zastanów się co mogłabyś zrobić, żeby do tego nie dopuścić.

                                                    W przyszłości, kiedy poczujesz , że zaczynasz się nakręcać
                                                    może Ci się to przydać - jako coś w rodzaju " koła ratunkowego"
                                                  • pietrysia11 Re: Każdy nawrót to lekcja.... 03.11.12, 20:23
                                                    7zahir napisała:

                                                    > z której warto wyciągnąć wnioski na przyszłość.
                                                    > Przemyśl czas wstecz , co takiego się stało,
                                                    > ze nakręciłaś swoje emocje do takiego stanu ?
                                                    >
                                                    > Zastanów się co mogłabyś zrobić, żeby do tego nie dopuścić.
                                                    cały czas analizuję przeszlośc, co takiego mogło sie stac że mialam taki głód, i nic mi nie przeychodzi do głowy, zupelnie tego nie rozumiem, taki nagły, wilczy napad głodu alkoholowego
                                                    >
                                                    > W przyszłości, kiedy poczujesz , że zaczynasz się nakręcać
                                                    > może Ci się to przydać - jako coś w rodzaju " koła ratunkowego"
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • aaugustw Re: Każdy nawrót to lekcja.... 03.11.12, 20:40
                                                    pietrysia11 napisała (do Zahir):
                                                    > cały czas analizuję przeszlośc, co takiego mogło sie stac że mialam taki głód,
                                                    > i nic mi nie przeychodzi do głowy, zupelnie tego nie rozumiem, taki nagły, wilczy napad głodu alkoholowego
                                                    __________________________________.
                                                    Sprobuj zainteresowac sie Programem AA a potem sprobuj
                                                    wprowadzic Go w swoje zycie... - Moze kontakt z zywymi,
                                                    trzezwymi alkoholikami przywroci Cie do normalnego,
                                                    zadowolonego zycia...(!?).
                                                    A...
                                                  • pietrysia11 Re: Każdy nawrót to lekcja.... 04.11.12, 16:14
                                                    alez ja chodze na AA i na terapię,
                                                  • aaugustw Re: Każdy nawrót to lekcja.... 04.11.12, 17:45
                                                    pietrysia11 napisała:
                                                    > alez ja chodze na AA i na terapię,
                                                    ____________________________.
                                                    Jezeli tak, to gdzie popelniasz blad?
                                                    A...
                                                  • pietrysia11 Re: Każdy nawrót to lekcja.... 04.11.12, 18:00
                                                    nie mam pojęcia, tak silną chęc wypicia miałam po raz drugi od kiedy się lecze, aha, mam tez sponsorke
                                                  • aaugustw Re: Każdy nawrót to lekcja.... 04.11.12, 19:15
                                                    pietrysia11 odpisała (do A...):
                                                    > nie mam pojęcia, tak silną chęc wypicia miałam po raz drugi od kiedy się lecze,
                                                    > aha, mam tez sponsorke
                                                    ________________________________________________________________________.
                                                    Jako "aowcy" nie analizujmy; ani skad sie biora nawroty, ani skad sie bierze ta choroba...!
                                                    TY dalas sobie z tym rade, bo chodzisz na Mityngi AA i masz sponsorke, (a oprocz tego
                                                    masz i mnie...!) ;-)
                                                    Pomysl krociutko; co by bylo, gdybys tego wszystkiego nie miala...!? :-(
                                                    Pozdrawiam Cie. Dzielna jestes i wiesz juz jak reagowac...! ;-)
                                                    A...
                                                  • pietrysia11 Re: Każdy nawrót to lekcja.... 04.11.12, 19:38
                                                    august, wczoraj nie miałam mityngu, terapii ani sponsorki -mialam Ciebie, i jestem Ci wdzięczna że jesteś....
                                                  • aaugustw Re: Spragnieni napojeni... 03.11.12, 20:35
                                                    pietrysia11 napisała:
                                                    > dziekuję Ci Auguście za słowa otuchy. już oki, głód mi przeszedł :)
                                                    _____________________________________________________.
                                                    Poprawilas moj dobry humor na jeszcze lepszy... - Dziekuje Ci...!! ;-)
                                                    A...
                                              • aaugustw Ulotne obietnice... 04.11.12, 14:10
                                                pietrysia11 napisała:
                                                > ... ale chcę zrobic wszystko żeby do tego nie dopuścic,
                                                nie wyobrażam sobie wrócić do czynnego alkoholizmu...
                                                _____________________________________________.
                                                Pietrysia, ile z tych obietnic i przyrzeczen zostalo jeszcze
                                                w Tobie, po uplywie jednego dnia...!?
                                                A...
                                                • pietrysia11 Re: Ulotne obietnice... 04.11.12, 16:12
                                                  Auguście, wczorajszydzień chetnie wymazałabym z pamięci, przecież krok dzielił mnie od powrotu do chlania! To byłoby straszne, moje zycie by się skończylo :(
                    • pomarola Re: Co kraj to obyczaj... 05.11.12, 09:00
                      aaugustw napisał:
                      > nie potrafisz jeszcze zrozumiec
                      > bedac na takim etapie rozwoju

                      No i chwała Bogu, że nie jestem na takim "etapie rozwoju" jak Ty auguście. U Ciebie to już wszystko tylko z jednym się kojarzy, wszystko ma jedną przyczynę i skutek.
                      Na moim "etapie rozwoju" widzę świat z różnych perspektyw, nie tylko przez pryzmat alkoholu. Co zapewne wg Ciebie jest chore i zgubne :D
                      • aaugustw Tak trzymaj - Pomarola...! 05.11.12, 10:10
                        pomarola napisała (do A...):
                        1. > No i chwała Bogu, że nie jestem na takim "etapie rozwoju" jak Ty auguście. U Ciebie
                        to już wszystko tylko z jednym się kojarzy, wszystko ma jedną przyczynę i skutek.
                        2. > Na moim "etapie rozwoju" widzę świat z różnych perspektyw, nie tylko przez
                        pryzmat alkoholu. Co zapewne wg Ciebie jest chore i zgubne :D
                        _______________________________________________.
                        1. Bogu chwala niech bedzie za wszystko...!
                        A to, ze nie jestes na takim "etapie rozwoju" jak ja, nic to...
                        Powiedzial juz swiety Ignacy: "Nie wszyscy sa jednacy" ;-)
                        Jedno musze Ci przyznac; masz racje, ze u mnie wszystko z
                        jednym mi sie kojarzy, mianowicie: Wolnosc...! (wolnosc slowa,
                        wolnosc czynu, wolnosc od alkoholu, chorych tradycji, od innych
                        ludzi, etc...!).
                        2. Hmm, widzisz swiat z roznych perspektyw, bo patrzysz z roznych
                        glow ludzkich... - Ty wiesz, np. jak ja swiat postrzegam... - To
                        wielki dar Bozy...! :-o
                        Ze tez nie poplacze sie to wszystko razem, do kupy...!? :-(
                        A...
                        Ps. Jestes po prostu na takim etapie... - Kiedys bedziesz sie smiac z tego...
                        Badz dalej tak uwazna, a odwaga, szczerosc i prawda same w Tobie zakwitna...!
          • miskolaj Re: czy zapiciem można nazwać 02.11.12, 19:23
            pomarola napisała:

            > pietrysia11 napisała:
            >
            > > nie byłam pewna, ryzykowałam cholernie pijąc te lampkę, ale zabraklo mi s
            > miałao
            > > ści żeby odmówić- to była feta zrobiona przez szefa na cześc mojego awans
            > u
            >
            > Iii tam - jaki problem wziąć kieliszek do ręki i tylko markować picie ? Ja tak
            > robię w sytuacjach tego typu (np. firmowa feta czy jakiś oficjalny toast szampa
            > nem). Nie chcę robić demonstracji p.t. " A ja nie piję", więc grzecznie biorę k
            > ieliszek, nawet go przytykam do ust kiedy wznoszony jest toast, a potem go dysk
            > retnie odstawiam - na takich imprezach przecież nikt nie namawia "no wypij, cze
            > mu nie pijesz", więc sytuacja przechodzi niezauważona :)

            bez urazy ale to jes nagłupsza rzecz jaka od dawna przeczytałam:(
            podnosic kieliszek u udawac ze sie wypiło, to jest dla mnie jakas schizofremia - juz nie mowiac o robieniu z siebie wariata i o tym, ze alkoholikom tak w ogole robic nie wolno, ale samo robienie z siebie takiego wariata jest dla mnie kompletnie nie pojęte....
            dalej pytasz czy odmawianie toastu i wziecia do rki kieliszka nie jest nie grzecznoscia, nie nie jest, nie uwazam, w roznych miejscach bywałam i na roznych imprezach weselach, firmowych itd, zawsze byli jacys ludzie, którzy nie wznosili tastu szampanem - niestety mnie wsrod tych ludzi nigdy nie było, ale uwazam ze to nie jest wstyd - mało tego uwazam, ze to jest powod do dumy bardziej i nie podejrzewam, by ktokowliek normalny, kto kieliszek podaje, z tego powodu poczuł się urażony.....żal mi ludzi, którzy udaja ze mocza usta i nie pija, bo sa chorzy, juz nie bede mowila ze wczesniej czy pozniej to sie zapewne zle skonczy, bo juz mam w dupie kto bedzie pił zapijał itd.....
            pozdrawiam
            • pomarola Re: czy zapiciem można nazwać 05.11.12, 09:15
              miskolaj napisała:


              > bez urazy ale to jes nagłupsza rzecz jaka od dawna przeczytałam:(

              Napisałam, że to jest MÓJ pogląd, dla Ciebie może być głupi.

              > podnosic kieliszek u udawac ze sie wypiło, to jest dla mnie jakas schizofremia

              Nie wiem co to jest schizofremia A jeśli masz na myśli schizofrenię, to z takim podejściem cały savoir-vivre to przejaw zbiorowej schizofrenii.

              > - juz nie mowiac o robieniu z siebie wariata i o tym, ze alkoholikom tak w ogol
              > e robic nie wolno, ale samo robienie z siebie takiego wariata jest dla mnie kom
              > pletnie nie pojęte....

              Czemu nie wolno ? Bo alkoholik ma obowiązek samobiczować się publicznie w każdych okolicznościach ? "Patrzcie - oto ja, alkoholik, nie mogę się napić , bo zaraz znowu się stoczę" ? Ma obowiązek epatować swoją chorobą, ułomnością ?

              > dalej pytasz czy odmawianie toastu i wziecia do rki kieliszka nie jest nie grze
              > cznoscia, nie nie jest, nie uwazam, w roznych miejscach bywałam i na roznych im
              > prezach weselach, firmowych itd, zawsze byli jacys ludzie, którzy nie wznosili
              > tastu szampanem - niestety mnie wsrod tych ludzi nigdy nie było,


              Nie rozumiem - wściekasz się, że alkoholikowi nie wolno udawać wznoszenia toastów, a za chwilę przyznajesz że sama tak robisz (a może nawet nie udajesz, tylko faktycznie pijesz - tak można wnioskować z powyższej wypowiedzi). Coś kręcisz.

              > ale uwazam ze
              > to nie jest wstyd - mało tego uwazam, ze to jest powod do dumy bardziej i nie
              > podejrzewam, by ktokowliek normalny, kto kieliszek podaje, z tego powodu poczuł
              > się urażony....

              Ale co jest powodem do dumy ? Że wywlokę swoje osobiste problemy pośród obcych ludzi ? Pewnie nie poczują się urażeni, ale na pewno skrępowani, zaskoczeni, nie bardzo wiedzący jak się zachować. To ani miłe, ani grzeczne stawiać ludzi w kłopotliwej sytuacji poprzez obnoszenie się ze swoim kalectwem.

              >.żal mi ludzi, którzy udaja ze mocza usta i nie pija, bo sa cho
              > rzy, juz nie bede mowila ze wczesniej czy pozniej to sie zapewne zle skonczy, b
              > o juz mam w dupie kto bedzie pił zapijał itd.....

              Mniej chorzy są ci, którzy boją się nawet potrzymać kieliszek, bo nawet taki gest może ich złamać ? A może ci, co nie udają tylko wypijają jednak ten toast, a potem wyją po nocach z głodu alkoholowego lub zapijają ?

              • aaugustw Re: czy zapiciem można nazwać 05.11.12, 10:40
                pomarola napisała:
                1. > Ale co jest powodem do dumy ? Że wywlokę swoje osobiste problemy pośród obcych
                ludzi ? Pewnie nie poczują się urażeni, ale na pewno skrępowani, zaskoczeni...

                2. > Mniej chorzy są ci, którzy boją się nawet potrzymać kieliszek, bo nawet taki gest
                może ich złamać ? A może ci, co nie udają tylko wypijają jednak ten toast, a
                potem wyją po nocach z głodu alkoholowego lub zapijają ?
                _______________________________________________________________.
                Ad 1. Nie, to nie jest zaden powod do dumy, aby wywlekac swoje problemy...
                To ta choroba i jej ukryty jeszcze Egocentryzm, ktory kaze Tobie tak myslec,
                ze stawiasz sie w centrum uwagi... - Popatrz; Ty wiesz nawet o tym co oni by
                pomysleli i jak by zareagowali...! :-(
                Ale to minie... - To wymaga tylko troche jeszcze czasu (rozwoju...!).

                Ad 2. Przyklad ktory podajesz jest sam w sobie "chory"... - Takie zachowania i
                takie odczucia moga miec tylko chorzy jeszcze, czyli: "Znajdujacy sie na takim
                etapie swojego rozwoju duchowego"...!
                Trzezwy alkoholik nie boi sie juz alkoholu, ale przy tym nie widzi koniecznosci,
                dlaczego mialby udawac lub trzymac w reku kieliszek, ktorego nie wypije...!?
                A...
                • ta_ruda Re: czy zapiciem można nazwać 05.11.12, 16:06
                  dokladnie.
                  nie jestem alkoholiczka; wybralam abstynencje ( bo co tak naprawde daje mi ta lampka alkoholu?) i na imprezach nie udaje ze pije; mowie 'nie pije, dziekuje' i pije sok, alo cole. Toast wznosze rowniez napojami niealkoholowymi.


                  a co sobie inni pomysla czy zrobia to juz ich sprawa; 'inni' sie nie przejmuja co ja pomysle o nich i im zachoaniu, to dlaczego ja mialabym sie przeomowac ich reakcjami?

                  aaugustw napisał:

                  > dlaczego mialby udawac lub trzymac w reku kieliszek, ktorego nie wypije...!?
                  > A...
                  • aaugustw Re: czy zapiciem można nazwać 05.11.12, 20:00
                    ta_ruda napisała:
                    > dokladnie.
                    > nie jestem alkoholiczka; wybralam abstynencje ( bo co tak naprawde daje mi ta l
                    > ampka alkoholu?) i na imprezach nie udaje ze pije; mowie 'nie pije, dziekuje' i
                    > pije sok, alo cole. Toast wznosze rowniez napojami niealkoholowymi.
                    __________________________________________________________.
                    ;-) Tak, ale Ty nie nosisz ze soba tego garba wstydu i rzeczy, ktorych sie
                    namnozylo bez liku... - Dlatego kazdemu poczatkujacemu abstynentowi
                    wstyd jest sie przyznac, ze on ma problemy z piciem alkoholu, bo wtedy
                    mysli taki, ze wszyscy od razu wiedza co on robil...! ;-) - Zbyt swieze sa
                    te rany...! :-(
                    Dopiero po kilkakrotnym przerobieniu tego trzezwosciowego Programu
                    duchowego (po oczyszczeniu sie) i przykladowym prowadzeniu sie przez
                    nastepne lata, zaden z tych "rasowych" alkoholikow nie ma problemu,
                    aby odmowic w towarzystwie picia alkoholu, bo taki moze byc juz tylko
                    przykladem dla "reszty swiata"...! ;-)
                    A...
    • boja55 Re: czy zapiciem można nazwać 02.11.12, 08:41
      Chyba dzięki temu wątkowi zafundowałem sobie w nocy horror.Bardzo dawno nie miałem snów alkoholowych,a dziś w nocy świadomie wypiłem dwa łyki wina.Było to tak sugestywne,że obudziłem się autentycznie wystraszony,myśląc co ja zrobiłem.Zanim oprzytomniałem zacząłem myśleć co ja powiem Przyjaciołom z AA,jak można świadomie sięgnąć po alkohol,aby poczuć jego smak.Czułem się podle i nigdy więcej takich snów.
      • jerzy30 od takich snow to sie nie wyzwolisz 02.11.12, 09:08
        to niezalezne od nas
        bedziesz jeszcze mial podwojne i potrojne sny - sny w snie - czyli bedzie ci sie snilo ze ci sie snilo ze ci sie snilo ze wypiles drinka
        bedziesz sie budzil z pierwszego snu i szedl na mityng AA by o tym opowiedzec [ale to dalej bedzie sen]

        odpusc sobie - niech ci sie sni - to taki przypominacz - wazne zes w realu nie wypil tej lampki
      • elfkabezhaltera Jerzy dobrze pisze 02.11.12, 09:12
        Co prawda snów we śnie nie miałem, ale takie jak twoje miewałem dośc często. Nadal miewam takie sny - albo w nich pije albo palę i też mi wstyd ...
        • bananarama-live Re: 02.11.12, 12:31
          To chyba mija z czasem. Na początku też miewałem i budziłem się szczęśliwy ,że to tylko sen.
          • elfkabezhaltera Mija z czasem 02.11.12, 12:53
            Mi jeszcze nie minęło. Lecz są rzadziej.
      • aaugustw Re: czy zapiciem można nazwać 02.11.12, 09:15
        boja55 napisał:
        > Chyba dzięki temu wątkowi zafundowałem sobie w nocy horror.Bardzo dawno nie mia
        > łem snów alkoholowych,a dziś w nocy...
        > ... nigdy więcej takich snów.
        ___________________________________________.
        Hi Boja...! ;-)
        Ja takze nie mam wplywu na moja podswiadomosc,
        a takie sny bywaja, choc bardzo rzadko... - Jeszcze
        i dzisiaj, (np.) potrafi mi sie przysnic wazny oblany
        egzamin...! :-(
        Przeszlosc nas dogania i rozlicza...!
        A... ;-)
        • jerzy30 to bedzie zawsze choc nie tak grozne i meczace 02.11.12, 13:54
          32 lata mijaja od egzaminu na studiach ktory mialem powtarzac - profesor jednak wtedy sie zlitowal i dal mi te troje na szyyyyynach - do dzic czasami mam sen zem nie zdal tego egzaminu i ze mi zabiora index

          z gorzala jest tak samo - przeszlo jak mojej sniacym pijanym snom powiedzialem w koncu - "a pijta sobie ile wlezie", wazne ze cialo nie pije - przeszlo

          przed snami nie ma ucieczki - sni ta najstarsza czesc mozgu - to atawizm niezbedny do funkcjonowania stworzony przez ewolucje
          • deoand Re: to bedzie zawsze choc nie tak grozne i meczac 04.11.12, 17:58
            august napisał cyt.cyt.
            pietrysia11 napisała:
            > alez ja chodze na AA i na terapię,
            ____________________________.
            Jezeli tak, to gdzie popelniasz blad?
            A...

            Zapominasz auguście że choroba alkoholowa jest choroba psycho- somatyczna i jednym z jej objawów jest nawrót choroby pod postacią typowo somatycznego , niezależnego od ciebie głodu alkoholowego , który to głod dopada i tych chodzących na mitingi i tych nie chodzacych . Nie ma na to rady albo wygra głod i pijesz albo ty i nie pijesz .
            Pietrysia jak pisze wygrała z głodem czyli nawrotem i nie pije i brawo ale nie jest to takie łatwe - czasem faktycznie zwiekszenie ilosci mitingów AA tak jak chcesz pomaga bo po prostu zwiększona siła ducha zagłuszasz głod , czasem lek Campral moze pomóc , czasem zamkniecie się w Oddziale odwykowym czasem odcięcie sie od ludzi i wódki w jakies głuszy ... Róznie bywa ważne że autorka wygrała z nawrotem . Oby kolejny nie był równie silny albo silniejszy .
            • aaugustw Z choroby zrobic zdrowie...! 04.11.12, 19:10
              deoand napisał:

              > august napisał cyt.cyt.
              > pietrysia11 napisała:
              > > alez ja chodze na AA i na terapię,
              ______________________________.
              > Jezeli tak, to gdzie popelniasz blad?
              > A...
              >
              > Zapominasz auguście że choroba alkoholowa jest choroba psycho- somatyczna i jed
              > nym z jej objawów jest nawrót choroby pod postacią typowo somatycznego , niezal
              > eżnego od ciebie głodu alkoholowego , który to głod dopada i tych chodzących na
              > mitingi i tych nie chodzacych . Nie ma na to rady albo wygra głod i pijesz alb
              > o ty i nie pijesz .
              > Pietrysia jak pisze wygrała z głodem czyli nawrotem i nie pije i brawo ale nie
              > jest to takie łatwe - czasem faktycznie zwiekszenie ilosci mitingów AA tak jak
              > chcesz pomaga bo po prostu zwiększona siła ducha zagłuszasz głod , czasem lek
              > Campral moze pomóc , czasem zamkniecie się w Oddziale odwykowym czasem odcięcie
              > sie od ludzi i wódki w jakies głuszy ... Róznie bywa ważne że autorka wygrała
              > z nawrotem . Oby kolejny nie był równie silny albo silniejszy .
              ___________________________________________________.
              Dzieki Deo... - Ladnie to wytlumaczyles nowicjuszom...!
              Dodam tylko do tego, aby sie oni nie martwili, bo wdrazajac ten
              Program AA do zycia, z uplywem czasu nawroty te nie beda mialy
              wogole miejsca w ich zyciu...! - Nie alkohol jest nam wrogiem...!
              A...
            • pietrysia11 Re: to bedzie zawsze choc nie tak grozne i meczac 04.11.12, 19:40
              nawet nie wiesz jak się ciesze że wygrałam te bitwę! Ale nie sama - to forum a przede wszystkim August mi pomógl :)
              • aaugustw Re: to bedzie zawsze choc nie tak grozne i meczac 04.11.12, 21:05
                pietrysia11 napisała:
                > nawet nie wiesz jak się ciesze że wygrałam te bitwę! Ale nie sama - to forum a
                > przede wszystkim August mi pomógl :)
                _______________________________.
                Po pierwsze: Z tego to i ja sie ciesze...! ;-)
                Po drugie: zarumienilem sie...! :-o
                A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka