Dodaj do ulubionych

pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce

28.11.12, 12:00
nie wiem jak inni, ale ja jedyne prawdziwe i w pelni swiadome, czule, glebokie uczucia jakie mam w sobie- to uczucie do moich dzieci. dzieci mam dorosle, ale to w niczym nie umniejsza moich uczuc do nich. kiedys podobnie silnym uczuciem obdarzalem moją żonę. a może nawet bardziej ją kochałem niż dzieci. teraz do nikogo nie odczuwam miłości. owszem , kogos bardzo lubie, szanuje, mam za swego rodzaju przyjaciela itd, ale moge w każdej chwili i bez żalu obejsć sie bez takiej osoby, lub grupy. miałem jakis tam epizod jakies dwa lata temu, ze odczuwałem takie szczeniackie zakochanie, niemal wariactwo i euforia nastolatka. teraz wiem , ze to było chore i pijane/. moze to lata alkohjolizmu przyczyniły sie , do tego ,ze nie jestem juz zdolny do zadnych wyzszych uczuc wzgledem nikogo innego poza dziećmi. jak u was jest z tym ?
Obserwuj wątek
    • grazkavita Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 28.11.12, 13:40
      Nie wiem czy wogóle mozna mówić o prawdziwej miłości u osoby uzależnionej...Zawsze przynajmniej u mnie jest taki moment kiedy to nie on jest najważniejszy tylko...kawałek tortu.Czy moge powiedziec , że go kocham i cała jestem jego? Oczywiście stanę w jego obronie gdy zauważę , że mu się dzieje krzywda, ale po to byto zauważyć trzeba zapomniec o lodówce i objąć go całego wzrokiem, a to bywa czasami trudne....Tak naprawdę wielu rzeczy o nim nie wiem, bo one wogóle do mnie nie docierają, tak naprawde ja nie jestem w stanie rozporządzac sama sobą , a cóż dopiero dać siebie jemu....
    • margott70 Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 28.11.12, 13:50
      wolfbreslau napisał:

      No kurde, miałam już tu nie pisać, ale lubię te Twoje przemyślenia. Ja mam jeszcze lepiej, nie czuję kompletnie nic. Kocham dzieciaki, a bez reszty spokojnie mogę się obejść. Próbowałam być szlachetna, już się nie oszukuję. Zobacz, albo piłeś(a reszta się czepiała i miłe to nie było), albo udowadniałeś sobie i światu, że potrafisz z tego wyjść. A ja, albo walczę o alkoholika, albo nie czuję nic. Gdzie tu miejsce na wyższe uczucia? Albo inaczej gdzie miejsce na silne. Silne już były...
      • wolfbreslau Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 28.11.12, 15:10
        margott70 napisała:

        > nie czuję kompletnie nic. Kocham dzieciaki, a bez reszty spokojnie
        > mogę się obejść.
        cos w tym jest. stalem sie powoli hedonista uczuciowym. powierzchownym biorca cudzych uczuc. ale co mnie u mnie samego dziwi.moje dzieci ,to dla mnie caly kosmos doznan ,w zruszen, smutkow, radosci itp. a inni? ani im wspolczuje, ani wiem ,ani chce wiedziec co im w duszach gra. a jednoczesnie gdy czytam "ziele na kraterze" wankowicza to ulegam wzruszeniu i refleksjii nad tematami rodzinno-dziecieco-jakimis tam. gdy podziwiam gory,m morze, zachod slonca itp. wiem ,ze mam uczucia. ale co do reszty swiata jestem autentycznie martwy w "duszy"/ czy cokolwiek to jest / . nie potrzebuje juz zadnych uniesien, sa mi obce nawet w sexie. gdyby nie resztka wpojonej lojalnosci i przyzwoitowsci , traktowalbym swoja partnerke czysto uzytkowo.....kurde, jak to czytam co napisalem, to samemu wlos mi sie jerzy ,z powodu okrucienstwa tego co robie. a dzieci kocham i unosi mnie to . jak to jest byc najlepszym ojcem jednoczesnie i zimnym draniem?..../kiedys cos na ten temat czytalem w kontekscie komendanta KC AUSCHWITZ...byl czulym ojcem i mezem i potworem za drutami.
    • bbasik72 Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 28.11.12, 15:25
      jejku u mnie chyba nie jest tak zle:) napewno dziecko jest na pierwszym miejscu ale to chyba normalne.....cieszę sie ,ze nie pamięta tej pijanej mamy..... i to mnie strasznie cieszy a inne uczucia ???? kocham swojego faceta,staram sie być dobrym człowiekiem a nawet czasem za bardzo się angażuję w pomoc dla innych .....zreszta zawsze sprawiało mi wieksza frajde dawanie nic branie za co nie raz dostałam po dupie:) ale odkad jestem trzezwa zauwazłam ,że faktycznie przeżywam jakos intensywniej rozne rzeczy i to dotyczy zarówno radości jak i smutku i złości:)
    • aaugustw Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 28.11.12, 17:25
      wolfbreslau napisał:
      > ... glebokie uczucia jakie mam w sobie- to uczucie do moich dzieci. dzieci mam
      dorosle, ale to w niczym nie umniejsza moich uczuc do nich. kiedys podobnie silnym
      uczuciem obdarzalem moją żonę. a może nawet bardziej ją kochałem niż dzieci. teraz
      do nikogo nie odczuwam miłości...
      > ... moze to lata alkohjolizmu przyczyniły sie , do tego ,ze nie jestem juz zdolny
      do zadnych wyzszych uczuc wzgledem nikogo innego poza dziećmi. jak u was jest z tym ?
      ____________________________________________.
      Miara moich uczuc jest to, co ja otrzymuje z powrotem
      od bliskich i innych, takze obcych mi ludzi... -
      Milosci i szacunku otrzymam zawsze dokladnie tyle, ile
      sam najpierw im dam...
      Lata alkoholizmu nie maja tu nic do rzeczy, wrecz przeciwnie;
      ludzie, ktorzy wychodza z tej choroby potrafia w swojej trzezwosci
      byc przykladem w budowaniu rodziny i w ukladach miedzyludzkich...
      Osobiscie nie skarze sie na obecny nadmiar otrzymywanych uczuc...!
      A...
      Ps. Wolfie i w seksie potrzeba gruntownego przemeblowania swoich
      nawykow, wyobrazen i i starych przyzwyczajen... - Wraz z uplywem
      lat nie ilosc sie liczy, lecz jakosc... - Czyli mniej seksu, wiecej erotyki...!
      • margott70 Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 28.11.12, 19:19
        aaugustw napisał:

        ____________________________________________.
        > Miara moich uczuc jest to, co ja otrzymuje z powrotem
        > od bliskich i innych, takze obcych mi ludzi... -
        > Milosci i szacunku otrzymam zawsze dokladnie tyle, ile
        > sam najpierw im dam...
        A skąd Ty te banały bierzesz to ja pojęcia nie mam. Miłość nie bardzo jest uczuciem do pomiaru. Tu nie ma dokładnie "tyle samo".No może jeszcze szacunek. Albo kochasz, albo nie. Albo Cię kochają, albo nie. A już obcy ludzie to Cię mogą najwyżej lubić, albo być wdzięczni, ale żeby mieszać to z miłością, to już lekka przesada.
        > Lata alkoholizmu nie maja tu nic do rzeczy, wrecz przeciwnie;
        > ludzie, ktorzy wychodza z tej choroby potrafia w swojej trzezwosci
        > byc przykladem w budowaniu rodziny i w ukladach miedzyludzkich...
        > Osobiscie nie skarze sie na obecny nadmiar otrzymywanych uczuc...!
        Jedni potrafią, inni nie. Tym, którzy nigdy w alkoholizm nie weszli też to czasem nieźle wychodzi. A innym nie.
        > A...
        • aaugustw Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 28.11.12, 19:55
          margott70 napisała (do A...):
          > A skąd Ty te banały bierzesz to ja pojęcia nie mam...
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Nie wiesz, wiec Ci podpowiem; Od trzezwych serc...!
          ____________________________.
          margott70 napisała (do A...) dalej:
          > Jedni potrafią, inni nie. Tym, którzy nigdy w alkoholizm nie weszli też to czas
          > em nieźle wychodzi. A innym nie.
          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
          Wiem, wiem, dlatego tacy pytaja...!
          A...
    • pierzchnia Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 28.11.12, 21:10
      Piszesz Wolfie o tzw. uczuciach / którymi obdarzone są również zwierzęta /, piszesz o euforii, zakochaniu... , a jednocześnie masz świadomość niespełnienia.
      W tym momencie należałoby zadać pytanie - czym, w takim razie jest ta miłość, która nie stawia pytań?

      "W przestrzeni, którą myśl stwarza wokół siebie, nie ma miłości. Ta przestrzeń oddziela człowieka od człowieka, w niej jest wszystko, co się staje, bitwa życia, udręka i lęk. Medytacja to zanik tej przestrzeni, zanik "ja". Związek nabiera wówczas zupełnie innego sensu, ponieważ w tej przestrzeni, która nie jest tworem myśli, inny nie istnieje, gdyż ty nie istniejesz."
      Krishnamuri

      Teraz trzeba zapytać - o co tak naprawdę chodzi, w tym tekście?
      I nie ma to żadnego znaczenia, czy napisał go Krishnamurti czy też jakiś rolnik spod Białegostoku ponieważ te zrozumienie wiąże się z osobistym doznaniem.
      Wyobraź sobie przestrzeń, w której nie istnieją jakiekolwiek podziały - nie ma córek i żon... , ale tego trzeba po prostu zaznać.
      • wiesj23 Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 29.11.12, 19:56
        > Wyobraź sobie przestrzeń, w której nie istnieją jakiekolwiek podziały - nie ma
        > córek i żon... , ale tego trzeba po prostu zaznać.
        oj pierzchnia tylko pozazdrościć ci wyobraźni
        ja niestety taką nie dysponuję
        nawet Lem miałby kłopoty
      • margott70 Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 29.11.12, 21:46
        pierzchnia napisał:


        > Wyobraź sobie przestrzeń, w której nie istnieją jakiekolwiek podziały - nie ma
        > córek i żon... , ale tego trzeba po prostu zaznać.
        Ja to mam słabo z wyobraźnią, a nieźle z pamięcią. Jakoś ten brak podziałów nieodparcie mi się z komunizmem kojarzy.
    • boja55 Uczucia można odzyskać 29.11.12, 11:33
      Ja swoje uczucia przepiłem.Byłem taki zimny drań co idzie przez życie po trupach.Pamiętam pierwsze mitingi AA jak ktoś mówił,że cieszy go słońce,śpiew ptaków,uśmiech drugiego człowieka.Dla mnie te wypowiedzi były niezrozumiałe,jak można się z tego cieszyć,widzieć to, skoro jest to takie normalne,nic nie znaczące.Z czasem zacząłem dostrzegać w wypowiedziach innych,że jest im dobrze.Też tak chciałem,a nie miałem tego.Brałem wszystko "na rozum",serca tam nie było.Z czasem skorupa w której tkwiłem zaczęła pękać.Coś czułem,ale nie umiałem tego nazwać.Mój Sponsor zauważył to i dał mi listę uczuć.Wstyd przyznać,ale czytając ją czasami nie bardzo wiedziałem o co tu chodzi.Kiedy zacząłem dostrzegać drugiego człowieka,skorupa w której tkwiłem pękła.Już nie liczyło się dla mnie to moje JA,ważni zaczęli być też ci drudzy.Kiedy to zobaczyłem,zaakceptowałem,poczułem i dla mnie zaczęło być dobrze.Dał mi to Program AA i Wy trzeźwiejący alkoholicy ze Wspólnoty AA,bo sam tego nigdy bym nie wymyślił.
      • wolfbreslau Re: Uczucia można odzyskać 29.11.12, 14:13
        na dzien dzisiejszy nie mam wlasnie potrzeby otrzymywac nic wiecej od nikogo w dziedzinie uczuc.i pewnie dlatego tez nikomu poza dziecmi nic nie daje z siebie. to nie jest tak jak to zdaje sie odebral Gucio, ze mnie cos doskwiera w tej kwestii: opisalem stan dzisiejszy i zapytalem innych czy maja podobnie. porady i inne stany swiadomosci wyzszej jakos mnie nie kreca. milosc ponaduniwersalna, milosc nie do konkretnych corek, kobiet, mezczyzn itp itd to nie moja bajka. ani mnie to ziebi , ani grzeje. najblizej trafnosci jest w moim przypadku Boja: siedze w swoim pancerzu, jest mi z nim dobrze. zdejmuje go tylko gdy widze blisko swoje dzieci. czasami pozwalam sobie na blizsze gesty wzgledem kobiety mi bliskiej, ale nie chce przesadzac, bo to by bylo klamstwo wzgledem niej . a co sie tyczy sexu.. nigdy mnie nie interesowala ilosc sama w sobie. zawsze przedkladalem jakosc, to pewnie moj osobisty komplex. bywalo , ze mialem wiecej satysfakcji z uszczesliwienia w sypalni kobiety , niz mialem satysfakcji sam. w ogole uczciwei moge powiedziec ,ze sex juz 20 lat temu oddzielilem od swoich uczuc. nie wiem jak to sie stalo, ani kiedy ,ale sie stalo. nie narzekalem nigdy na sex, ani moje partnerki, ale faktycznie milosci w tym bylo coraz mniej. wiecie co?.....tak naprawde to najlepiej mi z samym soba, i dziecmi / o ile chca byc w kontakcie ze mna/ nie narzucam sie z swoimi uczuciami dzieciom, to dorosli ludzie. a kobiety?.....chyba jednak jestem wzgledem nich nieuczciwy. bo ich nie kocham. lubie, szanuje i nic wiecej.

        ps-do Pierzchni. transcendentne i inne tego typu doznania, nastroje, nie wchodza u mnie w gre. bez urazy Pierzchnia. wszelkie tego typu zjawiska w moim wydaniu bylyby obraza dla mojej inteligencji. nie lubie ublizac sam sobie. natomiast poglady innych w tej kwestii, ich swiatopoglad, zupelnie mi nie przeszkadzaja, póki nie wchodzi sie z nimi do mojego ogrodka. blizsza mi uczuciowosc psa do suki. niz duchowe rozterki fakira z gory kalwarii, czy innego guru z bombaju
        hey
        • wolfbreslau Re: Uczucia można odzyskać 29.11.12, 14:18
          czasami mysle sobie, ze zbyt wiele lat usilowalem twic w krepujacym mnie gorsecie; męża, ojca polaka itp. uważałem to z swój obowiązek, a naturę mam zupełnie inna. nie lubie byc ograniczany przez nikogo, ani odpowiedzialny za cos wspolnego. z dziecmi jest zupełnie inna sprawa, w ich przypadku nie odczuwałem gorsetu bycia tata-kumplem itp. ale ojciec codzienny, prawomyslny z jedną żoną u boku, to mnie przerosło. szkoda ,ze nie odkryłem tego 30 lat temu. oszczedziłbym mojej Zuzannie wielu lat piekła ze mna i wylanych łez.
          ale teraz jest szczesliwa rozwódka i wreszcie zostalismy kumplami
          hey
          • grazkavita Re: Uczucia można odzyskać 29.11.12, 15:37
            Nikt nie lubi byc ograniczonym..Malo tego, podobno sam Bóg dał nam wolność i nawet jemu możemy powiedziec nie, a On i tak będzie po swojemu sie o nas troszczyc i wszystko jesli tylko do niego wrócimy nam wybaczy....Zapytasz, a gdzie ta wolnośc jesli człowiek ma tyle obowiazków? Chodzi o to, aby każdy z nas świadomie zaakceptował swoje obowiazki i wykonywał je z przekonaniem , że tak trzeba....Jeśli zaś uważa mimo wszystko, ze trzeba postąpić inaczej, niech idzie za głosem serca....Zdradzę Ci Wilku jeszcze to, że rzeczy co do których jesteśmy przekonani wykonujemy szybciej, lepiej, a to pobudza nas do dalszego działania.Nabieramy dodatkowo poczucia naszej wartości, jesteśmy z siebie zadowoleni.
        • pierzchnia Re: Uczucia można odzyskać 29.11.12, 22:35
          O urazie nie może być mowy, Wolf, ponieważ ja nie zamierzam nikogo przekonywać - nie interesuje mnie pielęgnowanie własnego egoizmu.
          Bywa, że spotykasz w swoim życiu człowieka, który miał podobne doświadczenia jak ty - rozumiecie się wtedy bez zbędnych słów.
          Wywoływanie aplauzu u innych jest, w takim wypadku, nakierowane wyłącznie na siebie.
          Doszedłem do wniosku, po moich doświadczeniach z forum, że tak naprawdę to egoizm jest powodem tego całego zgiełku - ktoś niby pomaga lecz tak naprawdę myśli wyłącznie o sobie i nie jest ważne jaką formę to przybiera.
          Dzieje się tak dlatego ponieważ każdy człowiek pozbawiony miłości jest nieszczęśliwy i stara się tą pustkę czymś wypełnić.
          • aaugustw Re: Uczucia można odzyskać 30.11.12, 10:34
            pierzchnia napisał:
            > ... nie interesuje mnie pielęgnowanie własnego egoizmu.
            > Bywa, że spotykasz w swoim życiu człowieka, który miał podobne
            doświadczenia ja ty - rozumiecie się wtedy bez zbędnych słów.
            > Wywoływanie aplauzu u innych jest, w takim wypadku, nakierowane wyłącznie na siebie.
            > ... każdy człowiek pozbawiony miłości jest nieszczęśliwy...
            _________________.
            Nic dodac, nic ujac...!
            Pozdrawiam:
            A... ;-)
            • pierzchnia Re: Uczucia można odzyskać 30.11.12, 21:59
              Dziękuję Auguście, ale byłbym wielkim niewdzięcznikiem, gdybym nie nawiązał do wypowiedzi Boi.
              Ja nigdy nie miałem takich problemów, o których wspomina Boja - największą radość
              sprawiał mi uśmiech dziecka - i nie było to ważne, że to dziecko nie było moim dzieckiem.
              Latem, tego roku, miałem szczęście obcować z dzieciakami, które przysporzyły mi ogromnej radości / załączam zdjęcie /.
              pokazywarka.pl/ayz922/
              • wolfbreslau Re: Uczucia można odzyskać 01.12.12, 11:05
                nie mam problemu z uznawaniem swoich ograniczen. wbrew pozorom jestem pragmatyczny do znudzenia, realistyczny itp. natomiast sila uczuc i rozumu czesto chodzi w przeciwnych kierunkach. i to jest zdaje sie moj najwiekszy problem zyciowy. ale poniewaz nie jestem idealista fantastycznym , tylko realista idealnym, ;-) daje sobie niezle rade w swoim zyciu. to , ze o czyms pisze wynika z tego , ze mam potrzeby nieco powyzej srania, jedzenia i kopulowania, a moda i trendy malo mnie interesuja. lubie czysto teoretycznie rozpatrywac pewne zagadnienia, bo a nóż widelec kiedys mi sie to przyda. w dodatku to taki mój osobisty trening umysłu.
                do Pierzchni....jest git Pierzchnia. kazdy ma swoje niebo i piekło. ja wyznaje zasade, ze kto kocha wszystkich, naprawde nie kocha nikogo. kocha co najwyzej swoj egoizm i wlasna przyjemnosc kochania....bo sprawia mu to przyjemnosc. dla mnie uczucia wyzsze i potrzeby , nie sa tozsame z szczesciem i radoscia. czasami z łzami.hey
                • wolfbreslau Re: Uczucia można odzyskać 01.12.12, 11:11
                  mam do Was prosbe....p[iszmy o swoich uczuciach. to co sie nam w "duszach" działo, dzieje itp. o samych sobie. nie slogany i frazesy , lub odniesienia do mitologii AA, terapiowej, religijnej. co mnie interesuje na przyklad jak alkoholik spelnia sluzby w AA, lub co napisal krisznamurti , powiedzial ktos w tv ? uczucia wedle mnie to zbyt delikatna i powazna sprawa, by je uogolniac , bo to traci wiarygodnosc i zakrawa na piaskownice
                  hey
                  • margott70 Re: Uczucia można odzyskać 01.12.12, 12:23
                    No to może ja. Mam 42 lata i jestem wdową. Jak się z tym czuję? Jak ufo. Wdowa to gorzej niż rozwódka. Strach podejść. Byłam żoną 22 lata. Trudno się odzwyczaić. A teraz o uczuciach. Odczaruję obraz wdowy. Wdowa powinna siedzieć na kanapie i płakać. A ja mam różnie. Miewam takie doły, że z trudem wstaję z łóżka, ale potrafię też takie rzeczy, że ludziom w głowach się nie mieści. Oczywiście, że tęsknię, oczywiście, że mi żal. Ale przelatuje mi też często przez głowę, że mi dopieprzył jeszcze tym...
                  • aaugustw Re: Uczucia można odzyskać 01.12.12, 13:55
                    wolfbreslau napisał:
                    > mam do Was prosbe....p[iszmy o swoich uczuciach. to co sie nam w "duszach" dzia
                    > ło, dzieje itp. o samych sobie. nie slogany i frazesy , lub odniesienia do mito
                    > logii AA, terapiowej, religijnej. co mnie interesuje na przyklad jak alkoholik
                    > spelnia sluzby w AA, lub co napisal krisznamurti , powiedzial ktos w tv ? uczuc
                    > ia wedle mnie to zbyt delikatna i powazna sprawa, by je uogolniac , bo to traci
                    > wiarygodnosc i zakrawa na piaskownice
                    ____________________________________________________.
                    Uwazam taka dyskusje z Toba za strate czasu...!
                    Zarzucasz "uogolnianie", a sam uogolniasz te szlachetne wartosci,
                    bo nie liznales jeszcze tej dojrzalej, trzezwej Milosci, (sam to napisales),
                    ale skad alko mialby to znac, jezeli do tej pory chlal gorzale...!?
                    Innym razem znowu (jak ci tak wygodniej) kpisz z tych uczuc unikajac
                    jako alkoholik, ktory zalal wódą swoje duchowe wartosci i nie rozumiejac ich,
                    unikajasz nauki wlasnego rozwoju duchowego od bardziej doswiadczonych i juz
                    trzezwiejacych... - Jak zatem ze slepym dyskutowac o kolorach...!?
                    A...
                • margott70 Re: Ale czekaj Wolf, bo się pogubiłam 02.12.12, 16:13
                  wolfbreslau napisał:
                  Ty się chwalisz, czy żalisz? Najpierw piszesz,że:
                  nie jestem idealista fantastycznym , tylko realista idealnym, ;-)
                  > daje sobie niezle rade w swoim zyciu.
                  Uwielbiasz te swoje 3S (samodzielny, samorządny i samofinansujący). W sumie nawet rozumiem. Sama to lubię. A z drugiej strony:
                  to , ze o czyms pisze wynika z tego , ze
                  > mam potrzeby nieco powyzej srania, jedzenia i kopulowania,
                  I co z tymi potrzebami? Spełnione? Ktoś ma je spełnić? Czy tak teoretycznie lubisz przypomnieć, że je masz?
                  A może to kryzys wieku średniego?:) Najbardziej podobał mi się gdzieś moment, w którym mówisz, że chyba tak naprawdę to kochałeś (oprócz dzieci) tylko własną żonę:)
    • aaugustw Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 15:15
      wolfbreslau napisał:
      moją żonę nawet bardziej ją kochałem niż dzieci. teraz do nikogo nie odczuwam miłości…
      … dwa lata temu, odczuwałem takie szczeniackie zakochanie, niemal wariactwo i euforia nastolatka. teraz wiem , ze to było chore i pijane/.
      moze to lata alkohjolizmu przyczyniły sie , do tego ,ze nie jestem juz zdolny do zadnych wyzszych uczuc wzgledem nikogo innego poza dziećmi. jak u was jest z tym ?
      > czasami mysle sobie, ze zbyt wiele lat usilowalem twic w krepujacym mnie gorsecie; męża, ojca polaka itp. uważałem to z swój obowiązek, a naturę mam zupełnie inna. nie lubie byc ograniczany przez nikogo…
      na dzien dzisiejszy nie mam wlasnie potrzeby otrzymywac nic wiecej od nikogo w dziedzinie uczuc.i pewnie dlatego tez nikomu poza dziecmi nic nie daje z siebie. to nie jest tak jak to zdaje sie odebral Gucio, ze mnie cos doskwiera w tej kwestii: opisalem stan dzisiejszy i zapytalem innych czy maja podobnie.
      ______________________________________________.
      To przypomnialo mi te slowa; " Tak jak jeleń pragnie wód,
      dusza moja pragnie milosci....”
      Nie lubisz krepujacego gorsetu, ale sam go w sobie pielegnujesz…!
      Uwazaj na siebie, bo takie zagubienie sie prowadzi do nawrotu…!
      Na poczatek przypomnij sobie kim byles i kim teraz dalej jestes...!
      A...
      • aaugustw Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 17:42
        Przed chwila przeczytalem cos takiego;
        "Kto nie doznał pomocy w zaakceptowaniu swoich ograniczeń,
        nie będzie zdolny do nawiązania zdrowych relacji z innymi..."
        Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie pomyslalem o Tobie - wolfie...!
        A...
        • aaugustw Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 19:40
          aaugustw napisał:
          > Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie pomyslalem o Tobie - wolfie...!
          ___________________________.
          I znowu byles w mojej glowie, (a moze to bylo serce...!?) ;-)
          kiedy przeczytalem w grudniowym juz miesieczniku AA D.A.CH.:

          "Dużo zimna jest wśród ludzi,
          poniewaz nie mamy odwagi
          pokazać sie takimi, jacy jestesmy.
          (Albert Schweitzer)
          A...
        • wiesj23 Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 20:11

          > Przed chwila przeczytalem cos takiego;
          > "Kto nie doznał pomocy w zaakceptowaniu swoich ograniczeń,
          > nie będzie zdolny do nawiązania zdrowych relacji z innymi..."
          > Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie pomyslalem o Tobie - wolfie...!
          > A...
          august zdrowych to jakich?
          zdrowe to te,że lubisz z nim pisać i szanujesz.A gdy zdarzy mu się palnąć coś nieprzemyślanego to nie walisz do niego z kałacha
          czy zdrowych gdy przeczytasz,że ma chorą nerę lecisz oddać mu swoją
          albo Twój konik
          czy opłacać służby w aa,czy alkoholicy powinni robić to społecznie w ramach posłania
          • aaugustw Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 20:45
            wiesj23 zapytał (A...):
            > august zdrowych to jakich?
            __________________________________________.
            Takich, aby nie trzeba bylo potem o nich tu pisac...!
            A...
            Ps. Nie chce mi sie pisac w szczegolach... - Jestem
            po sutej kolacji :-(
            • wiesj23 Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 21:03
              oj august piskorzu
              • aaugustw Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 21:30
                wiesj23 napisał (do A...):
                > oj august piskorzu
                ___________________________________.
                Prowokujesz, albo mendzioch z Ciebie...(!?).
                Pisalem, ze przeczytalem ten tekst... - Dalej w nim stoi, (cyt.):
                "Kto nie doznał pomocy w zaakceptowaniu swoich ograniczeń, nie będzie zdolny do nawiązania zdrowych relacji z innymi, jeśli te relacje nie będą oparte na tych samych warunkach, jakie gwarantowali rodzice, niezmiennie uznający swego potomka za wspaniałego i cudownego. Taki człowiek poczuje się kochany tylko wtedy, gdy inni będą go podziwiać i czcić. Wiele osób domaga się przestrzegania tej zasady nawet w związku małżeńskim, ponieważ od zawsze karmili się uwielbieniem najbliższych.
                Pozytywne skutki z nastawienia rodzica do dziecka nie płyną zasadniczo z niedoskonałości i braków potomka, które należy korygować, lecz z głębokiej wiary, że dziecko okaże się zdolne do rozpoznania błędu i do poprawy, jeżeli samo zechce..." itd...
                A...
                • wiesj23 Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 22:22
                  august myślę,że nie stosujemy słów do określenia miary rzeczy/wolf także,ale o tym innym razem/.Sam się nieraz łapię na czymś podobnym.
                  miłość:
                  -miłość bliźniego
                  -miłość do kobiety
                  -miłość do dzieci
                  w/g mnie to różne rzeczy
                  myślę,że w przypadku uzależnionych/choć nie tylko/ za często używamy słow i wymagamy stanów nadmiernych .Jakiś permanentnych.Przez to jakoś "powszednieją"
                  co by się stało gdyby zamiast"kochaj bliźniego,jak siebie samego" było"szanuj bliźniego jak siebie samego"
                  znależć ten "złoty środek" jakie to cholernie trudne
                  no i prośba zostaw tą nerkę ale odpowiedz mi na służby i niesieniu "posłania"
                  • aaugustw Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 22:27
                    wiesj23 napisał (do A...):
                    > ... prośba zostaw tą nerkę ale odpowiedz mi na służby i niesieniu "posłania"
                    _____________________________________.
                    Nie zrozumialem... - Napisz mi to jasniej...!
                    Do jutra. Dobranoc:
                    A...
                    • wiesj23 Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 22:37
                      czy aa powinno korzystać z pracowników czy alkoholicy sami z wdzięczności za zdrowienie powinni te funkcje pełnić "społecznie" w ramach niesienia posłania
                      • aaugustw Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 30.11.12, 10:35
                        wiesj23 napisał:
                        > czy aa powinno korzystać z pracowników czy alkoholicy sami z wdzięczności za zd
                        > rowienie powinni te funkcje pełnić "społecznie" w ramach niesienia posłania
                        _______________________________________________________________.
                        Mylisz totalnie pojecia...!
                        Po pierwsze: AA (uczestnicy tej Wspolnoty) nic nie musza, wiec takze nie "powinni"...!
                        Po drugie; Dzialalnosc w AA jest na zawsze honorowa, ale dopuszcza sie zatrudnianie
                        niezbednych pracownikow (nie-alkoholikow) w sluzbach AA - Mowi o tym Trad. 8 AA..!
                        Po trzecie: Te "funkcje" to sa sluzby na rzecz innych chorych jeszcze alkoholikow i tak
                        sie to dzieje, ze alkoholicy spelniaja je "spolecznie" (honorowo). Jedynie tam gdzie nie
                        ma alkoholika (np.) prawnika, introligatora, dziennikarza, wydawcy literatury AA, etc.,
                        zatrudniani wtedy sa odplatni nie-alkoholicy. Wyjatkiem jest rowniez pokrywanie
                        poniesionych kosztow przez uczestnikow AA, ktorzy podjeli sie sluzb na zewnatrz Grupy.
                        Dzieje sie tak z dwoch powodow:
                        1.- pojedynczy aowiec nie powinien dotowac Grupy AA, ktora powinna byc
                        samowystarczalna - Trad. 7 AA
                        2. Kazdy aowiec, takze ten najbiedniejszy powinien takze miec szanse pelnienia
                        sluzb AA...!
                        A...
                        • wiesj23 Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 30.11.12, 11:05
                          august ja nic nie mylę
                          ja nie chcę książki ja chcę ot tak po prostu z głowy
                          mówię np. o wdzięczności.
                          • aaugustw Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 30.11.12, 12:10
                            wiesj23 napisał:
                            > august ja nic nie mylę
                            > ja nie chcę książki ja chcę ot tak po prostu z głowy
                            > mówię np. o wdzięczności.
                            _________________________________________.
                            Chciales powiedziec; Chce tak, z potrzeby serca...!?
                            A...
                            • wiesj23 Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 30.11.12, 15:43
                              nie
                              na logikę
                              • aaugustw Rozrusznik mozgu... 30.11.12, 16:30
                                wiesj23 napisał:
                                > nie
                                na logikę
                                _________________________________________________.
                                Ironia losu... - Nie uzdrowiony uzalezniony zawsze wraca do
                                swiata, ktory jest mu znany...!
                                A...
                                Ps. Predzej doczekasz sie rozrusznika serca, anizeli mozgu...! ;-)
                                • wiesj23 Re: Rozrusznik mozgu... 30.11.12, 17:22
                                  no dobra masz moją chłopską logikę
                                  alkoholicy "społeczni" w służbach w ramach szczytnego "niesienia posłania" kradną czas rodzinie.Lata taki po służbach zamiast pracować,wychowywać itp itd.Z gębą pełną pełną wdzięczności,miłości a dudków na papu nie przybywa.
                                  Rozsądniej/logika/ wrzucić większy grosz do kapelusza.Pani lub pan np.od sortowania mają pracę.Ich dzieci mają papu a rodzina ojca/matkę/syna w domu.
                                  znam takich co niosą posłanie 7 dni w tygodniu/mitingi/.Rachunek: roboczogodzina 10zpln
                                  21hx10pln=210pln tygodniowo.
                                  w pierwszym przypadku tracą wszyscy.i rodzina i alkoholicy/mam gdzieś posłanie od takiego/ i pani lub pan np. od sortowania.
              • lena1952 Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 21:41
                Pozdrowienia dla Wolfa, który ma ;czas euforii, uniesień, wielkich uczuć, oczekiwań, i z tym
                związanych rozczarowań, prawdopodobnie za sobą, a przed sobą; spokój, dystans i zdrowe
                podejście do uczuć i odczuć.

                Wolfie, jeszcze przed Tobą, być może, jedno doświadczenie uczuciowe, tak zwane "dziadkowanie". Cudowne uczucie, a znam dziadków, którym wyjątkowo do twarzy jest z wnukiem.
                Lena.
                • wiesj23 Re: Nie przerobiony pierwszy Krok... 29.11.12, 22:29
                  fakt lena uczucia,emocje są adekwatne do wieku zdarzeń ludzi doświadczeń chwili
    • miskolaj Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 01.12.12, 17:18
      ja dopiero uczę się swoje uczucia poznawać,uczę się je przeżywac na trzeźwo,nazywać je - bo i z tym mam problem, pól roku temu nie umiałam w ogóle odpowiedzieć na pytanie co ja czuje....teraz też, nie zawsze potrafię, bo lęk często mnie odcina od moich uczuć, to u mnie duży jeszcze kłopot - walka zlekiem, a raczej oswajnaie go i z tego powodu to u mnie wciąż najczęstsze uczucie niestety - lęk...ale zza tego lęku wygladają czasem jakies inne uczucia...na rozum to ja wszystkich kochałam...ale teraz widzę, że nie tak traktowałam ludzi, których kocham jak nalezy, wiec co to była za miłosc??..teraz staram się czuć sercem..ja nie wiem jak mają inni, ale moje serce zamroził strach...bałam się być sobą, otwierac serce..ze strachu często atakowałam, nie umiałam przyjmowac miłosci - to dziś wiem, absolutnie nie potrafiłam przyjąć miłosci, zakładałam, ze i tak nikt mi nic nie da, nie pomoze, nie zrozumie, nie pokocha, bo jestem nie warta miłosci i tak to byo...teraz otwieram serce, powolutku......bo ja na zewnatrz zawsze byłam odważna, taka "fafa rafa", taka co to nie ja - ze strachu, teraz wiem, ze ludzie odbierali mnie jako zarozumiała, może nawet bezczelna...a ja to z tchórzostwa wszystko...wiec dla mnie to czas bardzo bogarty w uczucia. bo dla mnie uczucia to nie tylko miłość do męza, dzieci itd...to dla mnie wzruszenie, wstyd, złośc no cała gama uczuc....
      uważam, ze nie można w ogóle powiediec "nie czuje nic do kobiet"...mozna powiedziec, na dzień dzisiejszy nie ma w moim zyciu kobiety do której czuje miłość...o tak, albo mam problem z odczuwaniem miłosci, zablokowałem się itd....powiedzenie "nie chcę nikogo kochac" znaczy dokładnie tyle co mam obawy, zeby okazac uczucia,boję się, i tak dalej...

      ja teraz też definiuję miłośc od nowa///juz mnie nie interesują jakieś szalone uniesienia, chwilowe motyle w brzuchu, chemia...nie chcę się cofac w rozwoju, na to był juz czas w moim zyciu, dziś jestem z facetem za którym nie umieram z szaleństwa, nie wstrzymuje oddechu kiedy się obok mnie kładzie i zdarza mi się nie ogolic nóg:) nie wiem co do niego czuje myśle o tym odkad przestałam pić, ale uczę się dażyć go szacunkiem, słuchać co czuje,uczę się wybaczać, ze pił całe 12 lat naszego zwiazku, kiedy przy nim usypiam, czuję się bezpiecznie, kiedy się obok niego budzę, czuję ze obudziłam się na swoim miejscu, wiem, ze kiedy cos się stanie mogę na niego liczyć, wiem, ze on stra się jak umie, a nie wiele umie, bo pił od 15 roku zycia...czy to jest miłość???nie wiem, kiedy piłam znałam odpowiedzi na wszystkie pytania, bo byłam fafa rafa:) teraz jestem gapa straszna:)
      kiedys nie obchodziło mnie chyba co inni będa czuli, teraz już nie chcę nikogo zranić, a kiedy komuś sprawiam przykrośc jest mi z tym zle - nie wiem jeszczed jakie to uczucie, ale czuję się nie swojo, wstydze się przed soba - coraz bardziej jestem siebie świadoma i pragnę czuć coraz to więcej....nawet swojego psa postrzegam inaczej, z perspektywy jego potrzeb, ale i takiej serdecznosci miedzy nami,..
      wiem co sie zmieniło, kiedy było jak wymiana, jak potrzeba spełnienia swoich czy czyis potrzeb, bo wiem, ze tak trzeba, bo przy,us był, bo wypada, wszystko było na rozum...teraz jest na serce i to juz nie jest zadna wymiana chyba..to jest odczuwanie, przepraszam, ze taki mam zalew, ale ja teraz się czuje z tymi wszystkim uczuciami jak alicja w krainie czarów, przyłapuję siebie na niecnych różnych uczynkacvh i słowach potem to rozkiminiam, a potem się ciągle dziwie, albo wstydzę, albo raduje....:)a wszystko sie staje takie inne, odczuwam złość i wiem o tym i mówie o tym tak na bieżaco, bez zbierania i darcia ryja:) no wszystkie te uczucia sa fajne:) żałuje, ze dopiero jako stara baba się uczę jak wyrażac złośc itd...no ale cóż lepiej pozno niż wcale..pozdro m.
      • aaugustw Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 01.12.12, 17:46
        miskolaj napisała:
        > ja dopiero uczę się swoje uczucia poznawać,uczę się je przeżywac na trzeźwo,naz
        > ywać je - bo i z tym mam problem, pól roku temu nie umiałam w ogóle odpowiedzie
        > ć na pytanie co ja czuje....teraz też, nie zawsze potrafię, bo lęk często mnie
        > odcina od moich uczuć, to u mnie duży jeszcze kłopot ...
        _______________________________________________.
        O, jak ladnie to opisalas i jak celnie trafilas z tym lekiem i
        strachem przed kolejnym zranieniem we wszystkich alkoholikow...!
        A...
        • boja55 język serca 02.12.12, 14:04
          O tym często pisze August.Dla mnie jest to ważne,to co czuje,co podpowiada mi serce.Branie wszystkiego na rozum,na logikę,nie sprzyja uczuciom.
          • pierzchnia Re: język serca 02.12.12, 19:55
            Pewnego razu wybrałem się rowerem nad jezioro - był środek tygodnia i pewnie dlatego nie napotkałem żadnego człowieka.
            Jadąc tak, leśną ścieżką, nagle zaświtała w mojej głowie myśl, która powstała z odczucia:
            Kłopot, problem, komplikacja...

            Dziwne - pomyślałem bo nie potrafiłem znaleźć punktu zaczepienia.
            Wreszcie wyjechałem na główny szlak rowerowy - daleko przede mną zauważyłem jakąś postać, gdy byłem już blisko, mężczyzna stojący przy drodze, zatrzymał mnie:
            Przepraszam pana bardzo - czy ma pan pompkę, z końcówką do samochodowych wentylów? - od czterdziestu minut tu tkwię...
            - Nie, niestety nie mam takiej pompki.
            • wolfbreslau Re: język serca 24.01.13, 11:18
              jasnowidzenia pozostawie fachowcom, nie mnie przepowiadac o pompkach do wentyli samochodowych. ledwo sobie radze z przepowiadaniem najblizszych minut, bo zaiste nie wiem co mnie bardziej popycha ku dzialaniu. koniecznosc skorzystania z lazienki, czy przymus estetyczny by wysluchac do konca: to -
              www.youtube.com/watch?v=mYdxJd9bYW8&list=PL7D4603912D84A1C2
              a co za tym idzie skutki braku jasnowidzenia moga sie okazac zgoła "tragiczne"....
              prekognicja jest zjawiskiem z pogranicza elektrycznosci i urojenia. ale to inna bajka. ktos kiedys dostał piorunem w łeb, przezyl, tyle ze stał sie przepowiadaczem. posmiewywali sie z niego w całej wsi. bo nic nie sprawdzało sie. przepowiedział , ze żelazny smok zgniecie ich domy w jesieni.....a tu kicha. przepowiedzial ,ze jankiel z arendy w karczmie zadusi sie złym powietrzem. i inne takie cuda. umarł jako miejscowy gupek. działo sie to około roku 1785 w prusach wschodnich. sprawdziło sie wszystko co do joty, w przypadku jankiela 156 lat pozniej w stuthoff, a w przypadku Wolfdorfu 159 lat. w 1944 pod ruskimi tankami poszly domy w gruzy :-)))
              no tak ale mialo byc o języku serca ?.....nie znam sie na tym.
              interesuje mnie kardiologiczny aspekt tej sprawy
              hey
              • grazkavita Re: język serca 25.01.13, 15:41
                Jak zaczyna Ci walić jak młotem to wtedy dla Ciebie jest znak, że masz się przygotowac na coś wielkiego... wielkie przeżycie , strach niebezpieczeństwo....Jeśli Cię boli prawdopodobnie jest przemęczone i niedotlenione i musisz mu pozwolić odpocząć.Czasem i serce "śpi" pracuje wtedy znacznie wolniej, a jak ktoś chce cie na siłę obudzić, czujesz jedyne w swoim rodzaju głupie uczucie bezsiły i otępienia, dopiero po chwili przychodzi pełen wigor i gotowość do działania. Serce potrafi ci wskazać na kim ci najbardziej zależy, bo oto przy tej osobie bije raźniej i robi ci się ciepło mimo mrozu na dworze...Tyle co wiem...
                • wolfbreslau Re: język serca 26.01.13, 09:36
                  grazkavita napisała:

                  > Jak zaczyna Ci walić jak młotem to wtedy dla Ciebie jest znak, że masz się przy
                  > gotowac na coś wielkiego...
                  to juz z reguly za pozno....:-))) wpierw nastepuje impuls z mozgu , potem dopiero reakcja serca na ten impuls. dlatego gdy kobita widzi mysz , wrzeszczy wczesniej , niż jej rzęsy zdąrza zatrzepotac
                  hey
                  • grazkavita Re: język serca 26.01.13, 11:12
                    Sęk w tym , że nie koniecznie, masz coś takiego jak podświadomość , ktróra może zreagować na np. dźwięk na który ty nie zareagujesz , bo myślisz o czymś innym...Z tą myszą to jest tak , że to zwierzątko ma charakterystyczny zapach i ci co się z nim zetknęli "czują" je zanim zobaczą, albo usłyszą...Wszystko czego nie znamy budzi w nas strach...Czy Ty wiesz, że bałam się wyjść do ogrodu jak dowiedziałam się od sąsiadów , że po ogrodach chodza lisy?
                    • pierzchnia Re: język serca 26.01.13, 11:38
                      Nie każde odczucie można uwierzytelnić, tak jak w przypadku "pompki" i wtedy człowiek nie jest w stanie stwierdzić skąd ono pochodzi - może być to zwyczajna gra wyobraźni.
                      Serce to podobno tylko pompa, ale może tu chodzi o serce duchowe/ czakram / i stąd biorą się te wszystkie nieporozumienia.
                      Ostatnio, gdy byłem w Warszawie / nie będę zdradzał okoliczności / nagle odczułem radość - dokładnie tam, gdzie znajduje się serce.
                      Było to tak wyraźne, że wręcz namacalne.
                      • wolfbreslau Re: język serca 26.01.13, 11:47
                        podswiadomosc, radosc nieuswiadomiona i wiele, wiele innych "symptomow". to wszystko funkcje mozgowe. instynktowne mruzenie zrenicy gdy wpada w nie mucha podczas jazdy rowerem, tez jest funkcja mozgu. migawka reaguje na swiatlo lub jego brak i ruch, wysyla impuls do mozgu, mozg wysyla impuls ratunkowy :-)))......zamykaj oko , bo ci szleg je trafi.
                        ja wszystko rozumiem, ale mamy wiek 21 . a wy usilujecie przeczyc oczywistoscia. przed wiekami , gdy ludzie mieli znikomy zasob wiedzy fizycznej / w naszym rozumieniu/ nazywali to sobie czakramami, aystologia, itp. a to zywkla grawitacja chociazby , jak w przypadku wplywu ksiezyca na przyplywy i wilcza aktywnosc w poszukiwaniu samic :-)))
                        ale ok,ok..... czuje , ze moje serce przepelnia radosc, w samym centrum splotu splonecznego i przepony buszuja motylki ,a tak sie zachowuje moja podswiadomosc wtedy , gdy na horyzoncie pojawia sie blondynka w zasięgu ręki
                        hey
                        • wolfbreslau Re: język serca 29.01.13, 11:47
                          gdybym mial zobrazowac siebie i przeszlosc :wizualnie , dzwiekowo i metaforycznie, uzyl bym tego w takiej wlasnie kolejnosci chronologicznie :
                          1 www.youtube.com/watch?v=pXSGocWifAg
                          2 www.youtube.com/watch?v=sDUmT3wm-0A
                          3 www.youtube.com/watch?v=WuSiuMuBLhM

                          moze to nieco kiczowate i tandetnie patetyczne...ale do mnie pasuje jak ulal
                          hey
                          • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 18:03
                            www.youtube.com/watch?v=QWtsV50_-p4




                            Kocham Davida miłością wierną i niezmienną od podstawówki. Wydawało się, że nastąpił koniec ery. A jednak - nowy singiel. Widać musiał naładować baterie :-). Można zadedykować osobom najukochańszym - obecnym i przyszłym. A w tle Berlin, który kiedyś poznam lepiej.

                            Pozdrawiam.
                            • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 18:06
                              ... chciałam zwrócić uwagę na kadr pierwszy. Co prawda nie w tyłku, ale jednak. :-)
                              • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 18:15
                                uwielbiam berlin. ja tam laduje akumulatory. mam podobne niekiedy poczucie gdy jestem w gdyni orłowo , byle nie w pełni sezonu letniego.
                                • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 18:34
                                  ... a w ostatnim, na drugim planie, wybujały krasnal ogrodowy - co też ma znaczenie :-)
                                  • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 19:16
                                    po obejrzeniu Hobbita, przestalem lubic krasnale ogrodowe. choc byl czas, ze bylem bliski posiadania jednego takiego jako schronienie dla jeża .ale to prehistoria w dodatku wstydliwa i nie ma sie czym chwalic.
                                    ale wracajac do uczuc.
                                    ostatnio mialem dosc szczera rozmowe z synem. mowil miedzy innymi w imieniu swojej siostry i oczywiscie swoim. wymowa tej rozmowy w skrocie jest taka:
                                    to moja ostatnia szansa, bym dla nich byl ojcem i kumplem. dawali mi tych szans juz tyle w zyciu, ze na wiecej nie maja ochoty i siły. wyczerpałem ich limit milosci , wybaczania i zaufania minimalnego.jesli teraz bym sie wysypal i wrocil do starego.....to zaboli ich potwornie, ale teraz milosc dzieci zamieni sie w nienawisc.
                                    sam to kiedys przeszedlem z wlasnym ojcem, wiec jak to jest juz nie kochac ale nienawidzic ojca.nie zyzce juz sobie tego ani im , ani sobie.
                                    choc jest to dla mnie spore obciążenie. ta ich obserwacja i podejrzliwosc, gdy nie odbieram dluzszy czas telefonu. to taka cena . placimy ja wszyscy troje. i ja i dzieci.
                                    • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 19:47
                                      Krasnal, w moich intencjach, nie był wyposażony w dodatkowy bagaż z naszywką "złośliwość". Krasnal zresztą nie kojarzy mi się źle. Myślę, że są gorsze symbole złego gustu i braku dojrzałości.

                                      Wracając do Bowiego - mnie ten obraz, towarzyszący jego muzyce, po prostu wzrusza. Ja się w nim odnajduję. Strych zapełniony symbolami przeszłości - bardziej lub mniej zakurzonymi. Kto co w nich odczyta - wstyd, bądź inne uczucie - sprawa indywidualna. Było to co minęło, a jest to co w dalszym ciągu jest. A dopóki jest słońce, czy deszcz itp. itd... Trwa to co trwa, bądź jest nadzieja na nowe.
                                      Tego Tobie, Twoim bliskim, a przede wszystkim sobie życzę. Czy to co złego?
                                      Pozdrawiam.

                                      Tego Tobie, Twoim dzieciom, sobie życzę. Po prostu.






                                      • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 19:49
                                        .. zdublowałam ostatnią część niechcący./ :-)
                                        • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 20:02
                                          nie posadzam nikogo o zlosliwosc. a tym bardziej , ze mnie krasnale dosc dlugo jawily sie w parze z koza na trawniku. jednak teraz aktualnie jest mi najblizej do trzeciego klipu z mojej ukladanki . jestem w dobrej formie, swiata sie juz nie boje, nie pije, nie cpam.....ale czuje sie jak wykastrowany mimo mocy.
                                          nie da sie jednym udanym rokiem wykreslic 30 lat zycia. nie da sie w moim przypadku nie odczuwac co jakis czas, ze wraz z zanikiem alkoholu , zmienil sie swiat wokol mnie. nie ma tej nadaktywnosci co kiedys, tego rozedrgania. tej hustawki adrenalizny i strachu. przeciez mnie to trzymalo cale zycie przy zyciu. a teraz przechodze romanse i rozstania jakbym jadl jabłko i wywalal ogryzek .nie cieszy mnie wiele rzeczy, za ktore kiedys dal bym sie pokroic. a na ich miejsce jeszcze nie znalazlem nowych. dlatego wiecej mam z farinellego niz z wilka na dzien dzisiejszy. ladny kostium, perspektywy.....tylko nie wiem czemu miewam czasem ochote zemscic sie na swiecie za to co sam mu zrobilem. nielogiczne.
                                          ktos kiedys powiedzial , ze najbardziej nie lubimy naszych dobroczyncow...cos w tym jest.
                                          • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 20:20
                                            ....a co to znaczy "dobroczynienie"? Przeważnie ktoś dobro czyni dla swojego dobra - podbudować ego? zadośćuczynić złemu? (myszą trąca?), zamknąć rozdział, by móc iść dalej, bo nienawiść trzyma w teraźniejszości i nie pozwala otworzyć się na nowe?.

                                            Myślę, że to zdrowy objaw - zdawać sobie sprawę z własnych potrzeb - byleby nie kosztem drugiego. Bo potem "przepraszam" nie wystarcza.

                                            Tak czy siak dobrze jest trzymać się teraźniejszości, bo duchy to często upiory i nie należy ich wywoływać.
                                            • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 20:47
                                              z demonami przeszlosci jakos sobie poradzilem. wiekszym problemem jest dla mnie co na ich miejsce znalexc teraz. nie jestem naiwniakiem, co sadzi ,ze jak juz nie pije, to wszystko pojdzie jak z platka i ino motylki, fikolki i aniolki.mam na przyklad nadmiar czasu wolnego-kiedys kazda wolna chwila uplywala przy flaszce, a dzien sie robil krotki od jednego pijackiego ockniecia do drugiego.no i ta co jakis czas dopadajaca mnie msciwosc wobec tych i tego co mi dobro okazali.to taki atawizm w moim przypadku, by nikomu i nigdy nie byc za nic wdziecznym.ale to stan przejsciowy mam nadzieje.nie mam w kazdym razie jakiegos doła, tylko zwyczajne refleksje i chwile zadumy nad przyszloscia. jednak juz nie zaglądam tak chciwie przez szpare , co mi jutro przyniesie. tylko te "wykastrowanie" nie daje mi spokoju co jakis czas.to moja wlasna samoocena. jakby mi czegos zabraklo. jakbym nie byl kompletny. no , ale jak niby ma byc po tylu latach jazdy na wariata? :-)))) jade se spokojnie do jakiegos celu , tylko wolno. i to mnie czasem straszy, ze moze za wolno :-)))
                                              no takie tam dywagacje na kolacje
                                              hey
                                              • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:04
                                                wszystkim na dobranoc :-)
                                                www.youtube.com/watch?v=ZHRuS6X3JpU
                                                nasjblizsze dwa dni mam ciezkie. duzo jazdy, a za oknem slizgawka i ogolnie kicha :-)))
                                                ale potem basen,koncert i syn wpadnie z niemiec na kilka dni. bedzie git
                                                hey
                                              • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:09
                                                Co do Twojej potencji. Czuję się bezsilna :/. Sorki.

                                                Co do kolacji, to wypluj babcię. Może Ci ulży. Tak czy siak czerwony kapturek jakiś się trafi.

                                                Best regards Mistrzu slalomów.
                                                :-)
                                                • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:25
                                                  nie kpij
                                                  trzymam sie pazurami ziemi. mieszkanie, praca, drobne przyjemnosci ,to mnie na razie pochlania bez reszty. kapturki i inne bzdurki jakos mnie nie mobilizuja do wysilku. jak co samo wlezie w lapy , czemu nie. ale wpierw czujnie obwacham, czy na kolacje, czy trzy obiady starczy. i fertig. jest dobre psie zarcie z puszki i gatunkowo pewne.
                                                  a slalomow mam dosc .polamalem nie tylko zęby , ale i narty.
                                                  zostaly mi kijki.....ale jak pamietam jakas koza mi mowila, , ze : nordikwalking kojarzy jej sie z pruchnem :-))
                                                  i mnie tez poki co.
                                                  az tak kastrowanie nie oslabia
                                                  hey
                                                  • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:28
                                                    ...każdy sobie radzi jak umie. Mnie owal twarzy grawitacyjnie poleciał, więc wiem co to dramat.
                                                  • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:33
                                                    faktycznie, powinienem sie trzymamc na bacznosci. bo jak kto konczy post wyrazami powazania, a zaraz potem pisze o owalnej grawitacji, to znaczy ,ze slalomow ma kazdy tyle na ile zasluzyl.
                                                    hey
                                                  • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:38
                                                    w kazdym razie to byly dla mnie pouczajace rozmowy. i wyciagne z nich wnioski.
                                                    moze wilk i jest kaleka
                                                    lecz bezpieczniej mu z daleka
                                                    moze wilk i tchnie padliną
                                                    ale jeszcze jest zwierzyna
                                                    co oddycha i co zyje
                                                    nikt go kijem nie dobije.
                                                    hey i powodzenia Koza
                                                    milo Cie bylo poczytac
                                                    do kiedys tam
                                                  • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:39
                                                    ..ogryzek to ogryzek. Jabłka ni ćwierć, ni pół. Takie życie.
                                                  • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:41
                                                    ..myślę, że hey. Bez złośliwości. Kiedyś tam wypełni się nareszcie jabłkami.
                                                  • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:46
                                                    zanim nazarlem sie jablek , wolalem mandarynki.
                                                    teraz tylko jabłka , konserwy , jabłka i czasami placek z owocami za 5:50 z biedronki
                                                    jem tylko to co zaplacilem i co jest w folii, lub konserwie :-)))
                                                    nic w ciemno
                                                    hey
                                                  • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 21:53
                                                    ....świadomość, konserwanty, emulgatory, cukry proste, złożone, świadomość, popyt, sprzedaż, podaż, dusza, ciało, alkohol, amfetamina, jabłko, mandarynki, brokuł ( :-), itp, itd, itp...

                                                    i jak tu nie być mistrzem slalomu?

                                                    Tak czy siak - serio - zdrowia i szczęścia Ci życzę.
                                                  • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 22:03
                                                    dodalas sporo itd etc itp......Twoje prawo. ale w moim slalomie pierwsze bramki zawsze zaczynały sie na uczuciu, potem byly dzieci, potem znow uczucia, potem dopiero popyt i ciało, a reszta i tak konczyla sie slalomem gigantem miedzy alkoholem, amfa, przemoca i koka....a reszta jak komu pasuje.
                                                    zreszta to zly pomysl ta nasza rozmowa....zbyt wiele osobistych widm wisi nade mna.i Twoja nieustanna przewaga ,za krzywde jaka Ci wyswiadczylem w swej laskawosci.
                                                    nie umiem Ci zaufac tutaj
                                                    nie zebym sie obawiał....bo to juz przerobiłem.
                                                    poprostu nie ufam ,ze ciebie to nie boli, lub nie czaisz sie na mnie z kijem za winklem
                                                    moj łeb to wytrzyma, ale twoje dłonie ?....
                                                    tutaj juz nie chce z Toba pisac Koza.....to niefajne
                                                    hey
                                                  • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 22:15
                                                    ....mnie już nie interesuje Twoje zaufanie - był czas, że go potrzebowałam. Nie wywołuj mojego upiora dla budowania swojego wizerunku - tym mnie wskrzesiłeś. Zwłaszcza szlag mnie trafił, że dla przeciwwagi dla kompletnego forumowego kretyna....


                                                    To nie fajne. Ale upiory to upiory. Swoje prawa mają.
                                                    Mnie samą to przeraża, że coś mnie tutaj jeszcze trzyma.
                                                    ps
                                                    niemniej - moje życzenia nie były kpiną. Szanuję Twój wysiłek (choć nie wiem czy o to dbasz).
                                                  • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 22:33
                                                    nie buduje zadnego wizerunku. zawsze spadalem w zyciu na cztery łapy. taki miałem instynkt i zdolnosci. a teraz pierwszy raz postanowilem walnąć grzbietem by bolało i wystawiłem brzuch do góry na znak poddania.nie Tobie, nie dzieciom, nie komus tam.....zyciu sie poddalem.
                                                    nie wiem co znaczy ,ze Cie "wskrzesiłem"...mnie to raczej wygląda jak wywołąnie ducha. ale ok.
                                                    to były Twoje słowa kiedys, ze jest we mnie tylko złego , co dobrego....tylko ,ze to złe jest silniejsze. to pewnie prawda. i tak jest nadal. nie zmienie tego w rok, dwa. moze nawet nigdy.
                                                    ale staram sie.
                                                    moje zaufanie tutaj nie polega na jakims dawnym zaufaniu , ktorego i tak nigdy nie było miedzy nami. tutaj nie ufam , ze po raz kolejny bede miał wyrzuty sumienia z rozwoju sytuacji , ktorej nie chce, a za ktora zawsze sie bede czuł winny bo zostawiłem Cie w ciąży i pojechałem z ukrainska kochanka het za horyzont. cokolwiek stanie sie teraz, ja ciagle bede czul sie winny za tamto i to jednoczesnie. dlatego pogrywki tutaj za plecami inncyhc userow uwazam za niefajne. trzeba nie bylo pisac wiecej niz nalezalo tutaj. od tego sa maile.
                                                    i wilk i koza nie zyli w zgodzie
                                                    wilk koze pogryzł, koza go bodzie
                                                    choc czesto noce mieli upojne
                                                    za dnia toczyli upiorna wojne
                                                    wilk co to kiedys był stada stróżem
                                                    stał sie powoli zwyczajnym tchórzem
                                                    amen
                                                  • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 29.01.13, 22:54
                                                    ... widzisz Wolf - i różnica między nami na tym polega - że na forum publicznym takich szczegółów nie mam potrzeby ujawniać... Nerwy Ci puściły (Pierzchnia utuli - mam wrażenie, ze on jakiś afekt do ciebie czuje ;-/? z takimi emocjami też należy się zmierzyć).

                                                    Rozczarowałeś mnie. Twój intelekt robił na mnie wrażenie, Twoje poczucie humoru (złośliwe), też. A z Ciebie zwykły dupek wychodzi - strach przed opinią anonimowego forum większe, niż kobiety, z którą kontakt miałeś bezpośredni. Przerażające. Więcej nie napiszę - wielu będzie miało pożywkę. Przeraziłeś mnie.

                                                  • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 30.01.13, 10:49
                                                    nic mi nie puscilo Koza. tylko nie mam zwyczaju bawic sie w podchody. gierki slowne i zabawy fonetyczne - sprawdzaja sie na forum tylko wtedy , gdy nie ma w nich osobistej relacji.natomiast miedzy nami jest sciana-nie tyle placzu, ile nienawisci. przychodzi taki czas, gdy jak sie nie ma kasy na dalsza gre w pokera, nalezy sie liczyc z tym , ze nas sprawdza i musowo wtedy wywalic karty na stol , czy tego chcemy , czy nie.
                                                    opinia forum jest mi obojetna. natomiast nie jest mi wlasnie obojetna Twoja opinia. bo to niesie , lub moze niesc rozne konsekwencje. moge cie przerazac, moge rozsmieszac bylebym wiedzial ze jest tak , a nie inaczej. w dupie mam moj rzekomy intelekt.i doskonale wiesz, ze uzywam takich wyrazow, nie jako wyraz emocji, tylko przerywnik slowotworczy.jak sama napisalas wyszlas z cienia bo cos ci pierzchnia wadzil. ale po kiego grzyba ze mna zaczelas wysylac szyfrowane dialogi?
                                                    a to mi dziekujesz diabli wiedza za co, a to sie usmiechasz smutno .mnie tam nie jest do smiechu zbytnio, gdy mysle o tamtym fragmencie mego zycia.
                                                    a ze dupkiem jestem -to slyszalem wiele razy-przed, w trakcie i po konsumcpcji.
                                                    zaleznie od humoru i nastroju.
                                                    na szczescie juz nie mowie do kobiet po niemiecku na skrzyzowaniach. w ogole do nich nie mowie.
                                                    ja bylem swiadkiem kilka razy jak na forumach , osobiste urazy, zaszlosci, przybieraly forme extremalna i trwajaca dlugo.dlatego wolalem teraz uciac od razu wszelkie ewentualne konsekwencje tego typu. nawet jesli sie pomylilem i zle ocenilem twoje intencje.
                                                    tak bywa.
                                                    jak mnie uczyli rozbrajania miny ceramicznej: policz do trzech,rozbierz na trzy tempa , nie czekaj.....bo łapy zaczna drzec i jebnie :-)))
                                                    bez best regards itd etc
                                                    hey
                                                  • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 30.01.13, 11:29
                                                    Rzeczywiście moje intencje zawsze odczytywałeś mylnie. Gdybym miała potrzebę rozdzierania szat przed obcymi ludźmi zrobiłabym to już dawno. Nie mam zapędów ekshibicjonistycznych. Mimo całego zła, które się między nami wydarzyło i emocji, które mam z tym związanych, na taką delikatność i szacunek wobec Twojej obecności tutaj mnie stać. Tobie jej zabrakło.

                                                    Nie opisuj /nawet zdawkowo/ nic co miało związek ze mną - jak anegdotki. Jeszcze łba odciętego nie mam, rzeczy robić za trofeum w domku myśliwskim.

                                                    Intencje były proste - ja chcę się od jakichkolwiek emocji związanych z Tobą po prostu uwolnić. Napisałam to wcześniej, ale widać nie wyłapałeś. Nienawiść nie pozwala iść do przodu. Blokuje. Ustaliliśmy już jakiś czas temu, że nasze kontakty prywatne nie mają sensu. Z mojej strony to była gałązka oliwna. Pomysł nietrafiony. Tyle w temacie. Ciągnąć wątku sensu nie ma.
                                                  • wolfbreslau Re: język serca. Dla Wolfa. 30.01.13, 12:33
                                                    to nie exhibicjonizm. to nie andegdota. to nie moje trofeum.
                                                    wlasnie tak sie zawsze komunikowalismy w realu. ja swoje ,Ty swoje.
                                                    a jak pamietam nasz ostatni kontakt realny.......to nie miesci on sie w zadnej z wymienionych kategorii.
                                                    galazki oliwne mi niepotrzebne. nawet nie wiem, do czego one sluza w tradycji.
                                                    szacunku braku, tu nikomu nie okazalem. zwlaszcza Tobie.
                                                    a jesli tak to odebralas ....moge jedynie przeprosic.

                                                    nigdy M. nie odgadywalismy siebie na wzajem. zawsze patrzelismy na siebie przez wlasne wojenne lornetki z celownikiem. i Ty i ja.
                                                    taki mielismy bilans wczesniejszego zycia i tak postępowalismy nadal.
                                                    to smutne
                                                    ale Ciebie pokaleczyło bardziej. mnie pewnie tez, tyle, ze ja to chyba latwiej znosze. blizni sie na mnie jak na psie.
                                                    nie moja wina
                                                    zycze wszystkiego tego co dla ciebie wazne.
                                                  • ja_dudek Re: język serca. Dla Wolfa. 30.01.13, 14:37
                                                    Na wszelki wypadek - w przeszłości nie raz zapowiadałeś swój forumowy odwrót bez konsekwencji - NIE PISZ O MNIE NIC. Nie sztukuj sobie opowieściami jaki to z Ciebie ogier. To po prostu jest żenujące. Kiedyś Ci powiedziałam, że Ty ludzi używasz. Robisz to w dalszym ciągu. Bez lojalności, bez empatii, bez serca. Jak mogło poranić skoro nic nie czujesz, /prócz miłości własnej/?.

                                                    Rzeczywiście wstyd mi za pomysł z gałązką oliwną (przyjaciółka twierdzi, że mam syndrom sztokholmski :-/) - ja wciąż widzę w Tobie człowieka. Taka przypadłość.

                                                    A teraz jednak czas posiać kwiatki na grobie.

                                                  • thomi73pl Re: język serca. Dla Wolfa. 31.01.13, 04:33
                                                    Ojej... to teraz "poczytalem". Uczucia, a nie "o uczuciach..., co do moich uczuc, to smtno mi sie robi m gdy czytam takie rzeczy, relacja na zywo prawie ..

                                                    .sorry , ze sie tak z nienacka wtracielem..
                                                    Ale po prostu mialem , tak czulem,., ze musze sie wyrazic..
                                                    Tonprzez bezsennosc...

                                                    Pozdrawiam i pogody ducha wszystkim..

                                                    Ps,. Grunt, ze cos sie pisze i czyta..
                                                  • 7zahir Przeczytałam Twój wpis w przyczepionym wątku thomi 02.02.13, 10:57
                                                    i odpisałam Ci
                                                    Nie przepraszaj - pisz tutaj.
                                                    Dlaczego masz problemy ze spaniem?

    • wolfbreslau Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 30.01.13, 12:50
      wolfbreslau napisał:

      > nie wiem jak inni, ale ja jedyne prawdziwe i w pelni swiadome, czule, glebokie
      > uczucia jakie mam w sobie- to uczucie do moich dzieci. dzieci mam dorosle, ale
      > to w niczym nie umniejsza moich uczuc do nich. kiedys podobnie silnym uczuciem
      > obdarzalem moją żonę. a może nawet bardziej ją kochałem niż dzieci. teraz do ni
      > kogo nie odczuwam miłości. owszem , kogos bardzo lubie, szanuje, mam za swego r
      > odzaju przyjaciela itd, ale moge w każdej chwili i bez żalu obejsć sie bez taki
      > ej osoby, lub grupy. miałem jakis tam epizod jakies dwa lata temu, ze odczuwałe
      > m takie szczeniackie zakochanie, niemal wariactwo i euforia nastolatka. teraz w
      > iem , ze to było chore i pijane/. moze to lata alkohjolizmu przyczyniły sie , d
      > o tego ,ze nie jestem juz zdolny do zadnych wyzszych uczuc wzgledem nikogo inne
      > go poza dziećmi.


      tym zaczalem i tym skoncze. uwazam ,ze moja dalsza bytnosc tutaj jest bez sensu.
      trzymajcie sie forumowicze
      powodzeniawe wszystkich zamierzeniach
      i do kiedys tam , przy jakiejs innej okazji
      :-)))
      hey
      • miskolaj Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 02.02.13, 15:24
        tylko sie Wolf nie napij z tego nieszczescia i frustracji, bo jeszcze te uczucia do dzieci, a wlasciwie dzieci do Ciebie Ci znikną...i tylko krasnal pozostanie....a szkoda by było trzezwosci, mozxe i na Ciebie kiedys przyjdzie czas, ze zechcesz przestac rznac cwaniak i pozowlisz sercu się z bryły lodu oswobodzic, bo tak czy siak, zycie jest pieknym darem..ale wpierw potrzebna wdzięcznośc, pokora i grzechow odpuszczenie i na koniec mozna zaczac zyc tym co tu i teraz, a nie byc więzniem tego co było i tego co moze nadjesc, bo na to wszystko wpływu nie mamy..pozdrawiam i odwagi zycze:)
        • thomi73pl Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 03.02.13, 01:03
          To bardzo madre zdanie, ..
          To znaczy,, ( bez oceny :) .. ). - mi sie. Podoba ta wypowiedz..

          Ps. Do Zahira.. dziekuje jeszcze raz... ten watek o uczuciach jest niezly....
          Na razie za pracowany jestem... i dzieki Bogu , czy sile wyzszej... nie mam zbyt wiele czasu, na przemysliwanie uczuc i frustracji.., ake zabiore sie za trzezwienie i przerobie pare tematow, nie wiem czy tu na forum, ale na pewno...
          No i mam teraz z kim pogadac.. niestety tez tylo w necie na razie, ale na rzpazie mi to wystarcza.. no i tu tez zagladam...

          Pozdrawiam wszystkich,.
          • 7zahir Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 03.02.13, 09:44
            Napisałeś w wątku " Do czytających...."
            że trzeźwiejesz 3 tygodnie - początki zawsze sa trudne.
            W tej chorobie sam nie dasz rady.
            Jeżeli nie masz czasu na terapie pomyśl o mityngach AA.

            www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/aa3.htm
            www.aa.org.pl/mityngi/index013.htm
            Będziesz miał okazję pogadać w realu.

            Pozdrawiam.
            • thomi73pl Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 06.03.13, 16:32
              No i jestem tu..
              Dziś moje urodziny....

              Ciezko.....
              Nie pije . W dalszym ciagu jestem trzezwy., ale dtis jest jakoś ciezko, mimo, że nie mysle o picu...
              Od 3 tyg. Biore Fluoksetyne...

              I to ona glownie trzyma mnie w trzezwym stanie.. Hmmm... - " w trzezwym"... ? - bez alkoholu znaczy... To czy ja jeste€ trzezwy, to trzeba by się zastaowic...
              Ale już mam dosc zastanawiania.. , po prostu nie chcę pic.. I od nowa uzczyc się przezywac wszytko bez kolegi-
              • 7zahir Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 06.03.13, 17:24
                Pierwsze 3 miesiace są najtrudniejsze.
                Ty masz dopiero 2 miesiące abstynencji.


                Abstynencja to nie wszystko - czytasz forum, więc Wiesz,
                że dla swojego dobra powinieneś zrobić więcej.
                Twoje problemy emocjonalne nie sa niczym dziwnym.
                Tak działa uzależniony umysł.

                Prawdopodobnie masz nawrót ( poczytaj w watku HALT)
                spowodowany przez problemy z pracą,
                a i urodziny to przecież kiedys była okazja do picia prawda?



                • bernardyniol Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 06.03.13, 17:50
                  A co jak po 'wytrzezwieniu' emocje nie sa stepione tylko natezone? Na przyklad placzliwosc. I nie mowie o placzliwosci z bezradnosci czy gniewu, ale o zbyt latwym wzruszaniu sie, romantyczna historia w kinie, historia czyjas z teleexpresu, zloty medal dla Polaka>
                  • 7zahir Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 06.03.13, 17:56
                    bernardyniol napisał:

                    > A co jak po 'wytrzezwieniu' emocje nie sa stepione tylko natezone? Na przyklad
                    > placzliwosc. I nie mowie o placzliwosci z bezradnosci czy gniewu, ale o zbyt la
                    > twym wzruszaniu sie, romantyczna historia w kinie, historia czyjas z teleexpres
                    > u, zloty medal dla Polaka>

                    Trzeźwienie jest procesem - to nauka uczuć i ich zdrowego przezywania na nowo.
                    To dażenie do równowagi emocjonalnej .

                    Uzaleznienie to choroba powodująca nadwrazliwość emocjonalną.
                    Ktoś kiedyś porównał " uzależniony świat emocji"
                    do skóry z oparzeniem 3-go stopnia, która boli nawet muśnięcie wiatru.
                  • thomi73pl Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 06.03.13, 22:43
                    to chyba normalka..
                    i chyba nawet lepiej kiedy plyna łzy. a wiec natezenie wzruszenia, niz natezenie agresji..
                    w sumie dla uzaleznionego , kazde emocjhe moga byc pulapka., ale srodowisko lepiej zareaguje na nasze łzy niz agresje.. a "lepsza" reakcja z zewnatrz, to mniejszy powód, do zakrycia swoich emocji np. za pomocą alkoholu..
                    - to moje zdanie. tak to interpretuje.. ale nie musze miec racji. bo ktos np. moze bardziej nie radzic sobie ze wstydem wobec tego ze plakal przy kims , niz z tym ze ktos neguje jego np agresja.
                    a wiec pułapka moze byc i tak i tak. ale .. nie sposob jej uniakac.. i nie sposb uniakc emocji..
                    mimo wszytsko uwazam , ze dobrze sie wyplakac. lub upuscic pare łez.. bez oceniania tego.. to po prostu uczucia.. , kotre za pewne zawsze byly. jakas wrazliwosc..
                    mi np.; byl porzbny alkohol nie tylko do tlumienia agrsji , czy jakis popędów.. , ale tez do ukrywania. takich emocji jak te kotre mowiy o mnie : wrazliwy..
                    jesli ktos ma jeszcze pytania na ten temat czy kazdy jest wrazliwy. to odpowiadam , ze tak. kazdy . tylko próg wrazliwosci kazdy ma inny i sposob jej okazywania tez.

                    NO I DZIEKUJE ZA ZYCZENA.. :)


                    bernardyniol napisał:

                    > A co jak po 'wytrzezwieniu' emocje nie sa stepione tylko natezone? Na przyklad
                    > placzliwosc. I nie mowie o placzliwosci z bezradnosci czy gniewu, ale o zbyt la
                    > twym wzruszaniu sie, romantyczna historia w kinie, historia czyjas z teleexpres
                    > u, zloty medal dla Polaka>
                    • aaugustw Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 10:00
                      thomi73pl napisał(a):
                      > ... chyba nawet lepiej kiedy plyna łzy. a wiec natezenie wzruszenia, niz nate
                      > zenie agresji..
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      To nie dotyczy chorego alkoholika, ktory na weselu placze, a na pogrzebie sie smieje...!
                      _______________________.
                      thomi73pl napisał(a) dalej:
                      > w sumie dla uzaleznionego , kazde emocjhe moga byc pulapka., ale srodowisko
                      > lepiej zareaguje na nasze łzy niz agresje..
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      A najlepiej zareaguje srodowisko, kiedy juz musza oni plakac na trumna alkoholika...!
                      Ty sie przestan zajmowac srodowiskiem, tylko zrob porzadek ze soba...!
                      _______________________.
                      thomi73pl napisał(a) dalej:
                      > ... mimo wszytsko uwazam , ze dobrze sie wyplakac. lub upuscic pare łez.. bez o
                      > ceniania tego.. to po prostu uczucia.. , kotre za pewne zawsze byly. jakas w
                      > razliwosc..
                      > mi np.; byl porzbny alkohol nie tylko do tlumienia agrsji , czy jakis popędów.
                      > . , ale tez do ukrywania. takich emocji jak te kotre mowiy o mnie : wrazliwy..
                      > jesli ktos ma jeszcze pytania na ten temat czy kazdy jest wrazliwy. to odpowi
                      > adam , ze tak. kazdy . tylko próg wrazliwosci kazdy ma inny i sposob jej oka
                      > zywania tez.
                      - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Dziekuje profesorze za ten wyklad...!
                      A...
                      • grazkavita Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 10:13
                        Sto lat w trzeźwości!Ta nasza wraźliwość to bardzo trudna zaleta.Jeśli tylko będziemy umieli ja używac do naprawy świata to przysporzy wiele dobrego, ale trzeba ja traktować jak narzędzie...Ja przez kilka dni miałam stresowe sytuacje i znowu moje obżarstwo wzięło górę Od tego obżarstwa zaczęły mi nogi puchnąć...Pochowałam więc całe słodkie, a część wywaliłam, może dziś wieczorem moje biedne nogi będą już mniej spuchnięte? Nie trzeba sie dać, głowa do góry! Hej!
                        • aaugustw Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 10:50
                          grazkavita napisała:
                          > ... Od tego obżarstwa zaczęły mi nogi puchnąć...Pochowałam
                          więc całe słodkie, a część wywaliłam...
                          ________________________________________________.
                          W mojej glowie - alkoholika, zabrzmialo to tak:
                          "Pochowałem więc wszystkie butelki, a część wywaliłem"...!
                          A... ;-)
                      • thomi73pl Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 12:38
                        no juz teraz przesadzasz..
                        ja umiem oddzielic swoj problem od obiektywnego spojrzenia..
                        a skoro mam problem i zanm swoj problem , to zanczy ze mam sie tylko nim zajmowac.. ?|
                        a nie mam prawa powiedziec komus paru miłyuch słow, wzglednie mojego zdania, ktore okreslam jako moje, a nie jako prawde absolutna..
                        a teraz, pytanie.. ?

                        skad tyle wnioskow..
                        np. to:"A najlepiej zareaguje srodowisko, kiedy juz musza oni plakac na trumna alkoholika...!
                        Ty sie przestan zajmowac srodowiskiem, tylko zrob porzadek ze soba...! "

                        robie... nie mam dzis na pociag.. nie mam jak dojechac.. gdziekolwiek.. i chyba sam o tym wiesz , bo sprawdzalas gdzie lezy Oldenburg.. , czy nie pamietasz.?

                        powiem Ci tak. z całym szacunkiem do tywojego sposobu trzeżwienia i do wielu madrych rad, ktore sa czesto cenne.. , to jednak w tym miejscu to Ty nie zajmujesz sie ani soba,. ani nawet pomoca temu komus , ktory pyta o problem, tylko moim nawrotem..
                        a ja o te pomoc prosiłem na innym wątku a nie tu..
                        tu sie właczyłes tylko po to by mi dokopac , pokazac swa wyzszosc, lub na prawde chcac pomoc, ale moja inf. , ze w tym momencie - mi nie pomagasz.


                        i nie kieruje sie w tej chwili ani pycha ani swoim ego.. .
                        staram sie tylk opowiedziec jak to widze..




                        aaugustw napisał:

                        > thomi73pl napisał(a):
                        > > ... chyba nawet lepiej kiedy plyna łzy. a wiec natezenie wzruszenia, niz
                        > nate
                        > > zenie agresji..
                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > To nie dotyczy chorego alkoholika, ktory na weselu placze, a na pogrzebie sie s
                        > mieje...!
                        > _______________________.
                        > thomi73pl napisał(a) dalej:
                        > > w sumie dla uzaleznionego , kazde emocjhe moga byc pulapka., ale srodow
                        > isko
                        > > lepiej zareaguje na nasze łzy niz agresje..
                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > A najlepiej zareaguje srodowisko, kiedy juz musza oni plakac na trumna alkoholi
                        > ka...!
                        > Ty sie przestan zajmowac srodowiskiem, tylko zrob porzadek ze soba...!
                        > _______________________.
                        > thomi73pl napisał(a) dalej:
                        > > ... mimo wszytsko uwazam , ze dobrze sie wyplakac. lub upuscic pare łe
                        > z.. bez o
                        > > ceniania tego.. to po prostu uczucia.. , kotre za pewne zawsze byly. j
                        > akas w
                        > > razliwosc..
                        > > mi np.; byl porzbny alkohol nie tylko do tlumienia agrsji , czy jakis po
                        > pędów.
                        > > . , ale tez do ukrywania. takich emocji jak te kotre mowiy o mnie : wraz
                        > liwy..
                        > > jesli ktos ma jeszcze pytania na ten temat czy kazdy jest wrazliwy. to
                        > odpowi
                        > > adam , ze tak. kazdy . tylko próg wrazliwosci kazdy ma inny i sposob j
                        > ej oka
                        > > zywania tez.
                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > Dziekuje profesorze za ten wyklad...!
                        > A...
                        • aaugustw Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 13:25
                          thomi73pl napisał (do A...):
                          > no juz teraz przesadzasz..
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Taki jest twoj kat widzenia, a ten jest
                          zalezny od alkoholikowego lezenia...!
                          ______________________________.
                          thomi73pl napisał (do A...) dalej:
                          > ja umiem oddzielic swoj problem od obiektywnego spojrzenia..
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Jedno zaprzecza drugiemu...! :-(
                          ______________________________.
                          thomi73pl napisał (do A...) dalej:
                          > ... skoro mam problem i zanm swoj problem , to zanczy ze mam sie tylko nim zajmowac.. ?
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Alez nie...! - Ty mozesz dalej pic...!
                          ______________________________.
                          thomi73pl napisał (do A...) dalej:
                          > a nie mam prawa powiedziec komus paru miłyuch słow...
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Malo to juz nabelkotales po pijaku tych "milych slow"...!?
                          ______________________________.
                          thomi73pl napisał (do A...) dalej:
                          > skad tyle wnioskow..
                          > ...Ty sie przestan zajmowac srodowiskiem, tylko zrob porzadek ze soba...! "
                          > robie... nie mam dzis na pociag.. nie mam jak dojechac.. gdziekolwiek.. i c
                          > hyba sam o tym wiesz , bo sprawdzalas gdzie lezy Oldenburg.. , czy nie pamietasz.?
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                          Nie pamietam... - Gdybym mial pamietac kazdego napotkanego pijaka musialbym
                          miec glowe jak trzy konie...!
                          A to, ze nie masz na pociag to jest jedynie robienie pod siebie...!
                          ______________________________.
                          thomi73pl napisał (do A...) dalej:
                          > ... powiem Ci tak. z całym szacunkiem do tywojego sposobu trzeżwienia i do wielu
                          > madrych rad, ktore sa czesto cenne.. , to jednak w tym miejscu to Ty nie zaj
                          > mujesz sie ani soba,. ani nawet pomoca temu komus , ktory pyta o problem, tylko
                          > moim nawrotem..
                          - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Po pierwsze: Ty nie masz zadnego nawrotu, tylko przerwe w piciu, ktora zamiera...!
                          Po drugie: To nie sa moje madre rady, lecz jedynie moje doswiadczenia zebrane z pomoca innych...
                          Po trzecie: Nie prosiles mnie o pomoc, wiec nie mam zamiaru zajmowac sie pomoca dla ciebie, a twoj status trzezwosci malo mnie obchodzi... - Ot pisze, bo nie mam co robic...!
                          ______________________________.
                          thomi73pl napisał (do A...) dalej:
                          > a ja o te pomoc prosiłem na innym wątku a nie tu..
                          - - - - - - - - - - - - - - - - -
                          Wiec mam racje z tym co napisalem wyzej...!
                          ______________________________.
                          thomi73pl napisał (do A...) dalej:
                          > tu sie właczyłes tylko po to by mi dokopac , pokazac swa wyzszosc, lub na praw
                          > de chcac pomoc, ale moja inf. , ze w tym momencie - mi nie pomagasz.
                          - - - - - - - - - - - - - - -
                          Wisi mi twoja opinia...!
                          (nb. pomoc mozesz uzyskac jedynie na Mityngach AA, ale nie tu- na FU...!)
                          ______________________________.
                          thomi73pl napisał (do A...) dalej:
                          > i nie kieruje sie w tej chwili ani pycha ani swoim ego.. .
                          > staram sie tylk opowiedziec jak to widze..
                          - - - - - - - - - - - - - - -
                          A ja widze, ze ty slepo patrzysz...! :-(
                          A...
                      • thomi73pl Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 12:52
                        aaugustw napisał:

                        > thomi73pl napisał(a):
                        > > ... chyba nawet lepiej kiedy plyna łzy. a wiec natezenie wzruszenia, niz
                        > nate
                        > > zenie agresji.. ......

                        (....)
                        > > > jesli ktos ma jeszcze pytania na ten temat czy kazdy jest wrazliwy. to
                        > odpowi
                        > > adam , ze tak. kazdy . tylko próg wrazliwosci kazdy ma inny i sposob j
                        > ej oka
                        > > zywania tez.
                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > Dziekuje profesorze za ten wyklad...!
                        > A...


                        - wystarczyło by tylko "dziekuje" , choc nie dla Ciebie to napisałem : )
                        upierdliwcu..
                        mowił Ci już to ktos.. ? ja nei mówie twego złośliwie.. , w kazdym razie. :)

                        ale i tak dziekuje za Twoje inf. zwrotne.
                        • aaugustw Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 13:36
                          thomi73pl napisał (do A...):
                          > - wystarczyło by tylko "dziekuje" , choc nie dla Ciebie to napisałem : )
                          > upierdliwcu..
                          > mowił Ci już to ktos.. ? ja nei mówie twego złośliwie..
                          _______________________________________________.
                          Za co mialbym niby dziekowac...!?
                          Za ten stek bzdur teoretycznych...!?
                          Ty mi lepiej napisz; co zrobiles w ostatnich dniach dla swojej
                          trzezwosci, a nie to, ile ksiazek napisales o alkoholizmie...! :-(
                          A...
                      • bernardyniol Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 16:00
                        aaugustw napisał:

                        > thomi73pl napisał(a):
                        > > ... chyba nawet lepiej kiedy plyna łzy. a wiec natezenie wzruszenia, niz
                        > nate
                        > > zenie agresji..
                        > - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                        > To nie dotyczy chorego alkoholika, ktory na weselu placze, a na pogrzebie sie s
                        > mieje...!


                        Mowiac szczerze brzmi to szalenie zabawnie, ale rownie szalenie nieprawdopodobnie. Tzn chodzi o ten pogrzeb. Choc kto wie. Smiales sie na cmentarzach August?:)
                • thomi73pl Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 13:08
                  7zahir napisała:

                  > Pierwsze 3 miesiace są najtrudniejsze.
                  > Ty masz dopiero 2 miesiące abstynencji.
                  >
                  >
                  > Abstynencja to nie wszystko - czytasz forum, więc Wiesz,
                  > że dla swojego dobra powinieneś zrobić więcej.
                  > Twoje problemy emocjonalne nie sa niczym dziwnym.

                  witaj
                  > Tak działa uzależniony umysł.
                  >
                  > Prawdopodobnie masz nawrót ( poczytaj w watku HALT)
                  > spowodowany przez problemy z pracą,
                  > a i urodziny to przecież kiedys była okazja do picia prawda?
                  >

                  Witaj 7zahir..
                  ja dzis napisałem do Ciebie jako do pierwszej osoby , ale gdizes to poooszło..
                  nie bede wiec juz sie rozpisywał , bo juz sie "naprodukowałem" :) dzis na forum..
                  a wiec raaczej wyrzuciłem wszytko , co publicznie mogłem wyrzucic..
                  z reszta jakos musze sobie poradzic.

                  w kazdym razie. .. wiem jak to wyglada..
                  i tez wiem , ze na pewno sa to symptomy nawrotu..
                  gowa mi juz przeszła.. - ból..
                  ale czytam sobie te linki , ktore mi przesłałas..
                  dziękuje..
                  • 7zahir Tak to jest jakm piszesz w różnych wątkach. 07.03.13, 13:18
                    Odpisałeś mi w tym o medytacjach, więc nie poszło.
                    Odpisałam Ci tam - zerknij.
                    • thomi73pl Re: Tak to jest jakm piszesz w różnych wątkach. 07.03.13, 16:04
                      7zahir napisała:

                      > Odpisałeś mi w tym o medytacjach, więc nie poszło.
                      > Odpisałam Ci tam - zerknij.

                      ja na dzis dam sobie spokoj.
                      jak widze pomocy i tak tu nie uzyskam..
                      a na AA i tak musze sie wybrac.
                      moze zaloguje sie pod innym nickiem kiedys i poudaje sobie twardziela, jak to niektorzy potrafia w necie robic.. , a na szczere wypowiedzi niebede sie silił..
                      bo jesl mam zbierac tylko za to .,ze mowie o sobie szczerze., to sorry, ale piperze. to zebym sie jeszcze jakims foirum nakrecal. dosc mam w zcyiu problemow. realnych..
                      moj alkoholwy praoblem jest tez realny i emocjonalny równiez. . ale jesli nie da sie oddzielic tego , ze kipia w e mnie emocje i o nich pogadac, od tego z e orpocz tego musze pojsc na AA.. to po prostu wybieram cisze.
                      nie jest to najlepszy spsob, jesli sie ma problem i zostaje sie samemu.. ale tak jak mowie..
                      moze sprobuje gdzie indziej lub pod innym nikiem , i juz na pewno nie bedzie to szcere, bo doswiadczenie tylk 2 dniowe, mowi mi , ze sie tylko niepotrzebnie moge tu nakrecic..
                      oczywiscie. . nie wszyscy sa tacy i nie wszytkie wypowioedzi tak na mnie dzialaja..
                      ale juz skor sam sie ie znam..
                      to moze unikne sobie nakrecania, sie, tak samo jak unikam np. niezdrwoych relacji na co dzien w realu..
                      milego dnia..
                      mam nadziej ze nikogo nie obrazilem,
                      ja sie tez nie obrazam, tylle ze w moim mniemaniu.. dbam o siebie.
                      na razie.
                  • aaugustw Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 13:40
                    thomi73pl napisał(a):
                    > ... i tez wiem , ze na pewno sa to symptomy nawrotu..
                    _______________________________________________.
                    Noz q-zwa, uwierzyl w te moja bzdurna omylke...!
                    Czlowieku trzezwosc rozpoczyna sie po uplywie ok. 2 lat,
                    wiec tu nie moze byc zadnej mowy o nawrocie...!
                    To jest zwykla przerwa w piciu, ktora obciazona jest
                    dodatkowo "D...sciskiem"!
                    A...
                    • thomi73pl Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 15:42
                      teraz to juz jestes glupio złosliwy..
                      i powiem ci tak..:

                      wsólczuje ludzia ktorym ty pomagasz..


                      zyczenia sobie złoz komu chcesz..
                      ....

                      ale nie mi ..
                      nie w tym tonie kolego..
                      nawet twoja 50 letnia trzezwosc, i zapaoznanie sie z literatura całego swiata, nie upowaznie cie do kpin..
                      a ty sobie kpiny robisz.
                      nawet jesli ja sam .. z siebie samego tez..
                      to ja na moim etapie trzezwienie.. moge byc wytlumaczony..
                      ale taki guru jak ty, jesli chce komus pomoagac, to nie kpinami..
                      nie masz to tego zwyczajnie prawa..


                      pogody ducha..
                      bo cos nie jestes chyba pogodny dzis..
                      ale ja sobie tej pogody ,ktora mi jescze zostala.. nie dam soebie zabrac glupia dyskusja, podczas gdy jestem tu tylko by sie wygadac.
                      pa.
                    • bernardyniol Re: Zdrowia i pogody ducha w dniu urodzin !! 07.03.13, 16:02
                      aaugustw napisał:

                      > thomi73pl napisał(a):
                      > > ... i tez wiem , ze na pewno sa to symptomy nawrotu..
                      > _______________________________________________.
                      > Noz q-zwa, uwierzyl w te moja bzdurna omylke...!
                      > Czlowieku trzezwosc rozpoczyna sie po uplywie ok. 2 lat,
                      > wiec tu nie moze byc zadnej mowy o nawrocie...!
                      > To jest zwykla przerwa w piciu, ktora obciazona jest
                      > dodatkowo "D...sciskiem"!
                      > A...


                      A skad taka statystyka? To znaczy, ze emerytka z 2 letnim stazem picia wieczorami i Heniu ktory na budowie pil i poza nia lat 40 az podroby siadly- maja taka sama sytuacje wyjsciowa?
                      To sprawa indywidualna. Mowi sie w AA, ze trzezwienie trwa tyle, ile trwalo picie. To skad te 2 lata?
              • aaugustw Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 06.03.13, 18:14
                thomi73pl napisał(a):
                > No i jestem tu..
                > Dziś moje urodziny....
                __________________________.
                Wszystkiego najlepszego zycze i 100 lat w trzezwosci...!
                A... ;-)
                Ps. Moja sugestia: Na Twoim miejscu sprobowalbym trzezwiec w AA -
                bez tych Twoich tabletek, bo sam widzisz dokad to prowadzi...! :-(
                • thomi73pl Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 07.03.13, 12:49
                  o tego :) nie doczytałem.. :)

                  amok..?

                  widze tylko , ze wszyscy mnie atakuja.. :) ?

                  ach. wcale nie jest mi do smiechu..
                  potrzebuje z kims pogadac. i potrzebuje kontaktu z AA, ale nie mam go w tej chwili..

                  i dzieki za zyczenia. : )

                  ps.. dzis mam tez imieniny.. a jutro dzien kobiet..
                  juz od dawna nie obchodze tych swiat i nie swiętuje.. , ale jak widac.. schemat w podswiadomosci jest... i przez to jestem nakręcony.. ale już wiem dlaczego. .i bede musiał to przezyc.. , na razie bez AA.. ale tabletki to nie tylko by sie chronic przed alkoholem.. to tylko zabieg socjotechniczny , na moja glowe, ale nie - tak przy okazji...
                  sytuacja tu , gdzie jestem jest ciezka. , jestem sam. mam stres w nowym miejscu i teraz z pracodawca.. , wiec gdybym ich nie o brał to albo bym pił.. albo był na AA co dizennie.. a wieczorem zarl np słodkosci i spał.. a moze w ogóle nie wstawałbym z łozka.. , tak chociaz mam siłe .. napisac o tym.. zrobic porzadki. w mieszkaniu. i szukac małych radosci takich jak spacer, ogladanie tv. ugotowanie sobie czegosz.. - nie mozna przeciez cały dzien siedizen przy kompie , lub na AA... i zyc tyylko problemem i rozmowami... choc aktualnie potrzebuje tego.. ale chce te, do cholery noprmanlnie yzc.. normalnie bez alkoholu.
                  choc na razie przy pomocy tabletek.. i chyba mam cholerne prawo do takiego wyboru.. takie samo jak wybranie picia czy nie picia..
                  to jednak moj wybor,.. i nie jestem z niego super dumny, ale akceptuje siebie takiego po tabletach bardziej niz po flaszce.
                  wiec na razei musi tak byc.

                  .. no i tyle..
                  ( ale mam potrzebe wygadania sie. )

                  aaugustw napisał:

                  > thomi73pl napisał(a):
                  > > No i jestem tu..
                  > > Dziś moje urodziny....
                  > __________________________.
                  > Wszystkiego najlepszego zycze i 100 lat w trzezwosci...!
                  > A... ;-)
                  > Ps. Moja sugestia: Na Twoim miejscu sprobowalbym trzezwiec w AA -
                  > bez tych Twoich tabletek, bo sam widzisz dokad to prowadzi...! :-(
                  • aaugustw Re: pogadajmy o uczuciach...jesli kto chce 07.03.13, 13:31
                    thomi73pl napisał(a):
                    > widze tylko , ze wszyscy mnie atakuja.. :) ?
                    - - - - - - - - - - - - - -
                    Biedny...! :-(
                    ___________________.
                    thomi73pl napisał dalej:
                    > ach. wcale nie jest mi do smiechu..
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Zaraz i mi lzy poleca...! :-(
                    ___________________.
                    thomi73pl napisał dalej:
                    > potrzebuje z kims pogadac. i potrzebuje kontaktu z AA, ale nie mam go w tej chwili..
                    - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Czemu nie idziesz na niemieckojezyczny...!?
                    A jezeli nie masz zamiaru uczyc sie tego jezyka to rwij do Polski na Mityng...
                    ___________________.
                    thomi73pl napisał dalej:
                    > ps.. dzis mam tez imieniny.. a jutro dzien kobiet..
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Sikasz juz na siedzaco...?
                    ___________________.
                    thomi73pl napisał dalej:
                    > juz od dawna nie obchodze tych swiat i nie swiętuje..
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
                    OK, ja zloze tobie jutro zyczenia...!
                    ___________________.
                    thomi73pl napisał dalej:
                    > ... ale jak widac.. schemat w podswiadomosci jest... i przez to jestem nakręcony..
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    Alibi jest, mozna zaczac pic...!
                    A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka