Dodaj do ulubionych

Trzeźwienie a terapia

31.12.12, 11:13
Witam.
Jestem sobą uzależnioną od alkoholu od około 17 lat. Obecnie jestem trzeźwiejącym alkoholikiem i uczęszczam regularnie na zajęcia terapii odwykowej w swoim mieście (ok 300tyś miesz.). Jako, że terapie tego typu już nie jednokrotnie przechodziłem czy to na oddziale odwykowym czy ambulatoryjnie postanowiłem wreszcie ten temat poruszyć i podzielić się moimi spostrzeżeniami i poczytać opinie innych.
Generalnie uważam, że terapie tego typu są bardzo potrzebne i jak najbardziej dobrze że w ogóle są, ale czy program lub dobór kadry terapeutów jest trafny??? Tu mam właśnie szereg wątpliwości. Dodam jeszcze dla jasności, że to co piszę tyczy się tylko tego co ma miejsce w moim mieście (na razie nie napiszę w jakim).
Może ujmę to wszystko co mnie od lat irytuje w punktach.
1. podejście terapeuty do pacjenta na terapii grupowej jest ogólnikowe, każdy z uczestników terapii brany jest pod jedną linijkę i to na dodatek "podręcznikowo". Rozumiem, że jak sama nazwa wskazuje jest to terapia grupowa, ale w grupie jest np 4 osoby i zarazem 4 różne charaktery, osobowości i stopnie uzależnienia. Ewidentnie widać, że terapeuci nie znają historii choroby pacjenta i absolutnie do zajęć nie są przygotowani, co tydzień pytają o to samo pacjenta który jest na terapii 1,5 roku np. "ile pan już nie pije"? Z tego co wiem każdy z terapeutów ma do czynienia z nie większą grupą niż 10-15 osób max.
2. Strofują osoby, które mają inne sposoby na pracę nad swoim trzeźwieniem niż te których nauczyli się terapeuci. Np. przygotowanie zadanej pracy przedstawiłem w formie ustnej zamiast pisemnej uzasadniając to tym, że pisząc tą pracę myślę o niej tylko w momencie pisania i na tym koniec, potem pracę czytam na zajęciach a potem ją wywalam do kosza i tyle z niej zostaje. Gdy się nad nią zastanawiam, przygotowuję się do wypowiedzi, zapamiętuję, analizuję itd. Zostaje to w mojej pamięci na dłużej. Ja tak mam i tyle w ten sposób się bardziej wyrażam i uświadamiam sobie pewne sprawy. Po przedstawieniu argumentów dostałem od terapeuty reprymendę oraz wykład na temat tego że w ten sposób się nigdy nie wyleczę jeżeli nie będę się stosował do zasad terapii, bo wszyscy piszą, bo pisane słowo jest trwalsze itp. Terapeuta po skończeniu swoich 20 min wywodów na temat pisania zadawanych prac, oddał mi wreszcie głos. (w przychodni do której uczęszczam czas jednego spotkania to 1,5 godz. na 8 osób 1 raz w tygodniu).
3. Pochwaliłem się na terapii, że wreszcie zmobilizowałem się do kontynuowania nauki i znalazłem odpowiednią dla siebie szkołę, dodałem również, że w trakcie przerw inni słuchacze popijają sobie różne alkohole. Wywołało to wzburzenie u terapeuty i natychmiast zalecił mi zmianę szkoły. Co z kolei wywołało wzburzenie u mnie. To samo tyczy się innych różny podobnych sytuacji wśród innych pacjentów czyli naciskają aby zmieniać pracę a nawet miejsce zamieszkania, to jakiś absurd jest. Rozumiem, że niektórzy wręcz muszą to zrobić aby przestać pić ale niektórzy to nie wszyscy przecież.
Wymieniłem chyba te najbardziej mnie irytujące sytuacje z terapii ale jest ich więcej, ciężko też mi jest to wszystko opisać. Znam zalecenia dla trzeźwiejących alkoholików i są na ten temat różne broszury ale po co to wszystko rozgrzebywać na terapiach i powtarzać zmuszając wręcz pacjentów ich przestrzegania, przecież nie na każdego to działa i nie zawsze się da.
Mam na ten temat swoją filozofię, może troszkę kontrowersyjną. Taki sposób prowadzenia terapii jaki jest w moim mieście jest dopiero wprowadzeniem człowieka w stan uzależnienia wiedząc i godząc się z tym, że jestem uzależniony od alkoholu i nie wolno mi go do końca życia tknąć mimo wszelkich pokus. Powinienem w otaczającym nas świecie, gdzie alkohol był, jest i będzie zawsze nauczyć się żyć z nim w pełnej akceptacji, a nie za wszelką cenę odwrócić swoje życie do góry nogami by być jak najdalej od niego, uciekać od problemu w chorą, fałszywą trzeźwość. Zmieniam w swoim życiu tyle, że nie tykam alkoholu i jestem wolny. Mówi się że u pijącego alkoholika całe życie kręci wokół alkoholu. W takim razie zachodzi pytanie. Czy u trzeźwiejącego alkoholika stosującego się do idiotycznych zaleceń o zmianie pracy, mieszkania, chodzenia całe życie na mityngi przestaje się kręcić wszystko wokół alkoholu? Jest to zapewne wszystko niektórym niezbędne i się z tym godzą ale czy tak naprawdę są w 100% trzeźwi? A może to Ja jestem jakimś ewenementem. Znam przykłady z życia gdzie mąż, ojciec rodziny jak pił było źle ale gdy przestał i zaczął stosować się do niektórych zaleceń stało się jeszcze gorzej, stracił rodzinę, dom itd. ale był trzeźwy. Uzależnienie od alkoholu niewątpliwie jest chorobą nieuleczalną w 100% ale można z nią żyć normalnie a nie przechodzić w stan uzależnienia z pijącego uzależnionego w stan trzeźwego uzależnionego tylko w inny sposób i nie od alkoholu samego w sobie tylko od jego obecności w naszym świecie. Nie mogę zmienić tego, że alkohol jest wokół mnie na każdym prawie kroku więc godzę się z tym i nie szukam dziury w całym żeby się nakręcać że go nie ma. Niech sobie będzie ale Ja go używam. A nie, że nie idę na tą fajną imprezę bo jest tam alkohol, mimo że będzie tam wymarzona miłość mojego życia. Gdzie tu jest ta granica uzależnienia? A może jej nie ma w ogóle a Ja tego jeszcze nie pojąłem? Tak czy inaczej jeżeli mi na czymś zależy to nie jest w stanie mnie powstrzymać obecność alkoholu. I nad tym według mnie powinien trzeźwiejący pracować, nauczyć się żyć po trzeźwemu w pijanym świecie. A wszelkie terapie są potrzebne i przydatne ale na samym początku albo powinny być prowadzone przez alkoholików i tylko alkoholików całkowicie wyzwolonych już od pewnych zależności. Mityngi nie wiem jak wyglądają w innych miastach ale w tych, w których uczestniczyłem u siebie przychodzi banda spragnionych chlania ludzi i się nawzajem nakręcają, powtarzając się na każdym kroku, po czym część z nich widać po jakimś czasie pod monopolowym i to najczęściej tych, którzy mieli najwięcej do powiedzenia. A ten cały guru, prowadzący mityng dostarcza spirytus na pobliską melinę. I to są fakty! Z równie paradoksalną sytuacją spotkałem się podczas posiedzenia komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, złożonej z samych kobiet o nie wiadomych kwalifikacjach, która miała orzec czy wysłać mnie na przymusowe leczenie odwykowe. Wtedy po przesłuchaniu mnie jedna z pań utwierdziła mnie w mylnym przekonaniu, oznajmiając, że nie jestem alkoholikiem tylko zwykłym pijakiem, po czym sprawa została skierowana do sądu o przymusowe leczenie. Konsekwencje uświadomienia mnie, że jestem tylko pijakiem, na etapie prób kontrolowania picia i udowadniania sobie, że nie jestem uzależniony, przez kogoś kto uchodzi za fachowca w tej dziedzinie ze względu na zajmowane stanowisko chociażby, powinny być raczej jasne. Mógłbym podać wiele takich przykładów z mojej alkoholowej kariery. Na tą chorobę jest jedno podstawowe lekarstwo według mnie. Najpierw poznać mechanizmy działania tej choroby i jej psychologiczne aspekty. Potem nauczyć się je u siebie wychwytywać i mądrze analizować i poprawiać. A najważniejsze, trzeba pragnąć z całego serca być trzeźwym i obrać sobie swój własny plan działania, stworzyć własny program terapii, który uznamy za najbardziej dla nas odpowiedni. Oczywiście zachowanie trzeźwości jest tu kluczową sprawą. A zalecenia terapeutów i innych niby wyedukowanych specjalistów nie koniecznie muszą działać.
Z góry przepraszam jeżeli kogoś uraziłem w tym poście i zaznaczam jeszcze raz, że są tylko i wyłącznie moje refleksje i doświadczenia i tyczą się tylko mojej osoby.
Pozdrawiam i życzę mądrego trzeźwienia.
Obserwuj wątek
    • deoand Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 12:43
      No cóż - parę uwag - jeśli zgodziłeś się na terapie grupową to podpisujesz kontrakt a w kontrakcie jest czarno na białym , że masz pisać pracę na papierze a nie w głowie !!!! Nikt ci nie każe iść na terapie oprócz tej sądowej .Twój wybór - wybrałeś to potem nie płacz !
      Drugie -jak terapia grupowa to wszystko idzie do jednego kotła i wychodzi uśrednienie - nie podoba się to przejdź na terapię indywidualną .
      Trzy -co to za szkoła pijaczyn i alkoholików , którzy na przerwie pija wódę - zmień szkołę i to szybko .
      Mitingii AA są lepsze i gorsze i są takie w myśl zasad AA i takie gdzie po spotkaniu idą na piwo - Zmień grupę -w 300 tys. mieście jest na pewno kilka grup.
      Cytuje :
      Na tą chorobę jest jedno podstawowe lekarstwo według mnie
      > . Najpierw poznać mechanizmy działania tej choroby i jej psychologiczne aspekty
      > . Potem nauczyć się je u siebie wychwytywać i mądrze analizować i poprawiać. A
      > najważniejsze, trzeba pragnąć z całego serca być trzeźwym i obrać sobie swój wł
      > asny plan działania, stworzyć własny program terapii, który uznamy za najbardzi
      > ej dla nas odpowiedni. Oczywiście zachowanie trzeźwości jest tu kluczową sprawą
      > . A zalecenia terapeutów i innych niby wyedukowanych specjalistów nie konieczni
      > e muszą działać.
      To akurat oczywista oczywistość i gdyby wszyscy alkoholicy się do tego stosowali to wyleczenie z choroby byłoby na poziomie 90 % a nie DWÓCH !!! To że do takich wniosków dochodzisz to przecie jak piszesz doświadczenie wielu terapii a nie jednej a większość to jednak debiutanci , którzy akurat w 90 % wcale nie wierzą , że są alkoholikami i dopiero muszą przejść szkołę życia aby w to uwierzyć i zacząć prawdziwą terapię dla siebie a nie udawana dla spokoju sumienia .
      Inna sprawa to taka - jak powinna wyglądać terapia dla tych , którzy niejedną już przeszli bo prawdą jest , że oglądany 100 X film każdemu może się znudzić .
      Kwestia jakości terapeutów -ano jeden lepszy -jeden gorszy i nic na to nie poradzisz .
      Czy terapeutą powinien być tylko alkoholik - Nie - bo przecież nigdy nie jest tak , że najlepszy skoczek narciarski będzie najlepszym trenerem . A alkoholik nie pije to nie pije ale terapia to pewna gałąź wiedzy i umiejętności , które trzeba zdobyć aby pomagać innym - nie wystarczy do tego rzucanie k-ami i ch-ami jak to robią trzeźwi czy nietrzeźwi alkoholicy i podawanie przykładów - ja to czy ja tamto . Co to ma do rzeczy - ja przechodziłem na czerwonym przez jezdnie i nic mi się nie stało - to nie oznacza , że tobie się nic nie stanie i do tego potrzeba człowieka , który powie - na czerwonym świetle nie wolno przechodzić przez jezdnię .
      Pozdrawiam i życzę trzeźwości w Nowym i Roku i jeszcze dłużej i dłużej . Może inni podzielą się swoimi uwagami ?.
      • aaugustw Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 17:32
        deoand napisał (do przedmowcy):
        > Pozdrawiam i życzę trzeźwości w Nowym i Roku i jeszcze dłużej i dłużej . Może i
        > nni podzielą się swoimi uwagami ?.
        ____________________________________________.
        Deo, co tutaj jest do dzielenia...!? :-(
        Smutne to i tyle... - Dla mnie to kolejny przypadek, tzw.
        auto-przeterapeutyzowania, a wtedy nie dochodzi juz nic do pod sufit.
        W takich przypadkach nie ma innej opcji, ani alternatywy,
        jak tylko pic dalej aby osiagnac dno i liczyc na otrzymanie daru zdrowej,
        trzezwej swiadomosci, albo; robic teraz dyplom terapeuty
        i szkolic innych na swoj pijany sposob...(!?).
        Twoj przedmowca ma bledny obraz tego swiata, np. mowi, (cyt.):
        "Obecnie jestem trzeźwiejącym alkoholikiem..." - To jest pudlo
        na wage jego zycia...!
        Albo: "Mityngi nie wiem jak wyglądają w innych miastach ale w tych, w których uczestniczyłem u siebie przychodzi banda spragnionych chlania ludzi i się nawzajem nakręcają, powtarzając się na każdym kroku, po czym część z nich widać po jakimś czasie pod monopolowym... - (i dodaje) I to są fakty! "
        To kolejne samobojcze spojrzenie "lepszego alkoholika"...!
        I o czym tu mowic z (jeszcze) pijanym...!?
        Pozdrawiam:
        A... ;-)
      • megaalkus Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 21:53
        deoand napisał:

        > No cóż - parę uwag - jeśli zgodziłeś się na terapie grupową to podpisujesz kont
        > rakt a w kontrakcie jest czarno na białym , że masz pisać pracę na papierze a n
        > ie w głowie !!!! Nikt ci nie każe iść na terapie oprócz tej sądowej .Twój wybór
        > - wybrałeś to potem nie płacz !
        Nie chodzi akurat o to czy jest coś takiego w kontrakcie czy nie tylko o sam program terapii, że np mogli by zmienić to na dowolną formę wypowiedzi na temat zadanej pracy. Oni też powinni zdawać sobie sprawę że mają do czynienia z różnymi ludźmi.
    • krzysiek138 Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 16:00
      Nie kombinuj - pamiętasz jeszcze, dokąd Ciebie zaprowadziła Twoja "filozofia" ?
      Pamiętam swoje początki - każdy terapeuta był dla mnie jakimś tam oszołomem :)
      • deoand Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 18:22
        Auguście - ja tam nie wiem czy kolega mega-alko jest pijany na trzeźwo czy nie ale uważam , że faktycznie powinien byc jakiś inny rodzaj terapii dla tych , którzy przechodzili juz kilka terapii i utrzymują trzeźwość ale z jakiś tam względów chcą poddać się ponownie terapii . Wrzucenie ich do tej samej pralki razem z innymi brudami tzn tymi co to pierwszy raz niestety nie ma większego sensu bo jeszcze bardziej sie zabrudzą niz byli . Terapia grupowa to taka pralka do której wrzuca się wszystkich i na końcu wyciąga - jedni lepiej uprani czyli zterapeutyzowani drudzy gorzej .
        Lepsi czy gorsi alkoholicy - nie da się tego uniknąc jak ktoś ma 10 lat trzeźwości a drugi 2 miesiące Stąd masz w AA tego sponsora czyli alkoholika z wieloletnią trzeźwością czyli lepszego alkoholika niż ten debiutant . August a Ty naprawdę nie słyszałeś o grupach do d... Ty naprawdę myślisz , że jak w Pcimiu górnym zbierze się kilku miejscowych pijaczków zwanych szumnie alkoholikami to oni będą kroczyli wyznaczoną droga trzeźwości ku świetlanej przyszłości ... Może - prędzej będą chcieli kasę wyciągnąć od gminy i pójdzie ona na przelew . Ale oby tak nie było . pozdrawiam
        • aaugustw Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 19:05
          deoand napisał (do A...):
          > Auguście - ja tam nie wiem czy kolega mega-alko jest pijany na trzeźwo czy nie
          > ale uważam , że faktycznie powinien byc jakiś inny rodzaj terapii dla tych , kt
          > órzy przechodzili juz kilka terapii i utrzymują trzeźwość ale z jakiś tam wzglę
          > dów chcą poddać się ponownie terapii . Wrzucenie ich do tej samej pralki razem
          > z innymi brudami tzn tymi co to pierwszy raz niestety nie ma większego sensu bo
          > jeszcze bardziej sie zabrudzą niz byli . Terapia grupowa to taka pralka do któ
          > rej wrzuca się wszystkich i na końcu wyciąga - jedni lepiej uprani czyli zterap
          > eutyzowani drudzy gorzej .
          > Lepsi czy gorsi alkoholicy - nie da się tego uniknąc jak ktoś ma 10 lat trzeźwo
          > ści a drugi 2 miesiące Stąd masz w AA tego sponsora czyli alkoholika z wielolet
          > nią trzeźwością czyli lepszego alkoholika niż ten debiutant . August a Ty napra
          > wdę nie słyszałeś o grupach do d... Ty naprawdę myślisz , że jak w Pcimiu górny
          > m zbierze się kilku miejscowych pijaczków zwanych szumnie alkoholikami to oni b
          > ędą kroczyli wyznaczoną droga trzeźwości ku świetlanej przyszłości ... Może -
          > prędzej będą chcieli kasę wyciągnąć od gminy i pójdzie ona na przelew . Ale ob
          > y tak nie było . pozdrawiam
          _________________________________________________________________.
          Deo, ja uwazam takich ktorzy przechodzili juz kilka terapii i pchaja sie tam dalej
          za co najmniej nieukow, bo nie potrafia za pierwszym razem zalapac tych nauk
          terapeutycznych, (ja potrzebowalem drugiego podejscia, ale musze przyznac
          niepokornie, ze nudzilem sie tam juz za drugim razem), wiec chodza tam tacy
          tylko po to, aby nadymac wlasne Ego jeszcze bardziej, co jest odwrotnoscia tego
          duchowego Programu AA uczacego Pokory, jako podstawe do trzezwienia...
          (w tym miejscu dodam tylko, ze mylisz trzezwosc naszego autora z jego abstynencja),
          prawdopodobnie bardzo krotkotrwala...(!?).
          Znam jednego takiego pana Dr. w Polsce, niedawno mialem zaszczyt goscic jego
          osobe w moim domu, ktory po prostu ze swojej terapii wygania na Mityngi AA,
          a kto to neguje - > Fora z dwora" - Pic dalej "wars czeka was", czy jak to mowisz...!? ;-)
          Nie ma lepszyc, ani gorszych alkoholikow...! - Jak Ty to sobie wyobrazasz...?
          Czy jest lepszy lub gorszy rakowiec, cukrzyk, etc...!?
          A co do Grup AA, bo o nich bede pisal a nie o klubach wzajemnej adoracji pijackiej.
          Skoro tam przychodza ludzie majacy problem alkoholowy, to znaczy, ze to dziala...!
          Nie moge wyobrazic sobie alkoholikow, ktorzy spotykaliby sie na Grupach AA i
          widzieli, ze tam nie maja zadnych szans na otrzymanie chocby kropli alkoholu...!
          A ci o ktorych piszesz, ze "prędzej będą chcieli kasę wyciągnąć od gminy i pójdzie ona na przelew", to nie sa "Aaowcy", lecz kluby trzezwosciowe, ale i ci dbaja (ponoc)
          o porzadek i abstynencje...!
          A...
      • megaalkus Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 22:01
        krzysiek138 napisał:

        > Nie kombinuj - pamiętasz jeszcze, dokąd Ciebie zaprowadziła Twoja "filozofia" ?
        > Pamiętam swoje początki - każdy terapeuta był dla mnie jakimś tam oszołomem :)

        To nie są po pierwsze moje początki i też pamiętam jak uważałem terapeutów za oszołomów, ale teraz uważam że terapeuci są albo źle wyedukowani albo program terapii powinni podrasować. A moja "filozofia" skutkuje jak dotąd bardzo pozytywnie i nie zamierzam od niej odchodzić. Bo pomaga mi i wnosi w moje trzeźwienie coś czego nie spotkałem na mityngach i grupach wsparcia.
    • bananarama-live Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 18:54
      2 lata terapii . Doszedłem do pisania prac i podziękowałem. Poczułem,że juz nic więcej nie osiągnę, a chodzić dla samego faktu...
      Terapeutka indywidualna / w wieku mojego syna/ nie dawała sobie ze mną rady, więc przestałem ją dręczyć.
      • aaugustw Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 19:10
        bananarama-live napisał:
        > 2 lata terapii . Doszedłem do pisania prac i podziękowałem. Poczułem,że juz nic
        > więcej nie osiągnę, a chodzić dla samego faktu...
        _____________________________________________.
        I to jest Fair... - To jest szczera i trzezwa wypowiedz...!
        Kazdemu jest dane sie rozwijac duchowo tylko w zaleznosci
        od swoich mozliwosci...!
        A...
        • bananarama-live Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 19:25
          Ja się chyba bałem trzeźwości. No bo jak tu być trzeźwym, przecież jest łiken ...
          Teraz sobie siedzę szczęśliwy, nigdzie nie idę, zrobiłem sobie kufel herbaty, ze świąt zostało żarełko i co mi więcej potrzeba. Im dłuzej, tym bardziej chcę być trzeźwy, chociaż ta cholerna obawa wciąż mi towarzyszy " dlaczego mi ma się udać, przecież tylu poległo"
          Pozd
          • aaugustw Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 20:11
            bananarama-live napisał:
            > ... ta cholerna obawa wciąż mi towarzyszy " dlaczego mi ma się
            > udać, przecież tylu poległo"
            _____________________________________________________.
            To pytanie zadawalem sobie takze na poczatku mojej trzezwosci,
            az ktoregos dnia wypowiedzialem je glosno mojemu sponsorowi,
            ktory odrzekl; widocznie masz jeszcze jakies zadanie do wypelnienia...
            A...
            • jerzy30 banama - jestes jak kazdy z nas dzieckiem szczesci 31.12.12, 20:25
              szczescia - i dar od Sily Wyzszej i AA
              dlatego nie polegasz i ci sie udaje
              a obawa bedzie zawsze - i musi byc bysmy nie zapomnieli o tych zlych czasach
      • megaalkus Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 22:12
        bananarama-live napisał:

        > 2 lata terapii . Doszedłem do pisania prac i podziękowałem. Poczułem,że juz nic
        > więcej nie osiągnę, a chodzić dla samego faktu...
        > Terapeutka indywidualna / w wieku mojego syna/ nie dawała sobie ze mną rady, wi
        > ęc przestałem ją dręczyć.

        Bardzo słusznie, to daje wiele do myślenia, pójdę w Twoje ślady. Jedyne co mnie tam trzymało do tej pory to tylko jeden fakt, że chciałem dokończyć tą terapię dla samego siebie ze względu na to, że kiedyś pozaczynałem mnóstwo rzeczy i żadnej nie dokończyłem, ta terapia miała być dla mnie czymś w rodzaju: jak zacząłem to skończę, ale widzę, że to bez sensu się na siłę męczyć i wałkować to samo. Lepiej skoncentruję się na dokańczaniu bardziej konstruktywnych i ważniejszych postanowień. Dzięki za wypowiedź.
        • waldemar1205 Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 22:25
          czytając te posty czuję się jak w knajpie po kilku głępszych a nie na portalu trzeźwościowm ....same ble ble ble . Miłego bleblania w 2013 r
          • megaalkus Re: Trzeźwienie a terapia 31.12.12, 22:35
            waldemar1205 napisał:

            > czytając te posty czuję się jak w knajpie po kilku głępszych a nie na portalu t
            > rzeźwościowm ....same ble ble ble . Miłego bleblania w 2013 r
            A gdzie tu jest napisane, że to portal trzeźwościowy, z tego co widzę to jest to portal Gazeta.pl

          • bananarama-live Re: 01.01.13, 05:23
            To jest forum zwykłych ludzi. Jeśli potrzebujesz więcej, idź na terapię.
    • jerzy30 kazdy tak ma jak zaczyna 31.12.12, 20:22
      ale to przechodzi - to przeinkteli....... [
      gdzie takie mityngi co chodza na nie spragnieni picia i chlania - chyba przeginasz lub sam chcesz po prostu pochlac

      zapamietaj na ZAWSZE ze nikt w AA ani na terapii nie zabrania ci chlania - droga jest otwarta
      pochlac mozesz zawsze
      • megaalkus Re: kazdy tak ma jak zaczyna 31.12.12, 22:32
        jerzy30 napisał:

        > ale to przechodzi - to przeinkteli....... [
        > gdzie takie mityngi co chodza na nie spragnieni picia i chlania - chyba przegin
        > asz lub sam chcesz po prostu pochlac
        >
        > zapamietaj na ZAWSZE ze nikt w AA ani na terapii nie zabrania ci chlania - drog
        > a jest otwarta
        > pochlac mozesz zawsze

        Sugerujesz, że widząc prowadzącego mityngi w roli dostawcy spirytusu na melinę i uczestników tych mityngów nawalonych pod monopolem, to jakieś moje wizje głodu alkoholowego??? Jak ktoś, kto przychodzi na mityng po raz pierwszy czy drugi i widzi potem coś takiego, może uwierzyć w skuteczność tych spotkań??? Nie twierdzę też absolutnie, że wszystkie mityngi są prowadzone przez takich ludzi i że każdy który tam pójdzie to się nigdy już nie napije. A mnie się chlać może i chciało jak siedziałem na tych mityngach ale w momencie kiedy opuściłem spotkanie chęć na chlanie mi odeszła. To chyba też o czymś świadczy. Wiem już też, że nie jestem jedyny na którego mityngi działają jak wyzwalacz.
        • e4ska Re: kazdy tak ma jak zaczyna 01.01.13, 01:19
          Cóż, ja nie skorzystałam z terapii, nigdy nie byłam na mityngu, a dzisiejszy kolejny Nowy Rok witam trzeźwa i szczęśliwa. Ostatni pijany Sylwester... heh, strasznie to dawno temu było, z osiem czy dziewięć lat wstecz.

          Teraz: Najpierw potańczyłam "w gościach", a około 11,30 wyrwałam się, żeby zobaczyć fajerwerki i pochodzić po mieście - iluż widać dziwnych ludzi, dziwnych zachowań - tej cudnej nocy... Przyglądaliśmy się dziwnym ludziom razem z księżycem w lisiej czapie, równie spokojni i obojętni. No i bardzo bardzo zadowoleni ;-)

          Dla mnie terapia i jej program były tak idiotyczne, że zapiłabym się na śmierć z rozpaczy, gdybym musiała uczęszczać. Terapia i AA nie są dla każdego. Po tylu długich latach wiem, że podjęłam właściwą decyzję.
          • bananarama-live Re: kazdy tak ma jak zaczyna 01.01.13, 05:33
            Być może bez terapii, też bym dał radę, ale byłem ciekawy. Myślę ,że jestem bogatszy o pewną wiedzę. To nie był stracony czas. Przede wszystkim,pomogła mi samodyscyplina - muszę być na terapii. Zalezało mi ,żeby w tych pierwszych miesiącach, nie być samemu, ze swoimi myślami.
            Żona nie była pomocna - po prostu kompletnie na tym sie nie zna.
            • e4ska Re: kazdy tak ma jak zaczyna 01.01.13, 10:10
              O, widzę, że witałeś Nowy 2013 solidnie!

              O tej porze już śniłam... być może sen alkoholowy, nie wiem, nie pamiętam ;-))) Nawet mi imprezy nie przeszkadzały ani wesołe wrzaski. Teraz kawa, Internet i za chwilę wyjdę podziwiać cudny ciepły dzień. Cisza wspaniała wprost. Rower już przebiera szprychami!

              Bamie, ja też byłam ciekawa terapii i gdyby nie brak czasu, pewnie bym pochodziła dla samej zabawy. Jednak pewne wypowiedzi terapeuty zachęcającego bulwersowały mnie brakiem logiki. No więc dotarłam do tajnych materiałów (nie są one znów takie tajne, wiele z nich dostępne jest w naukowych bibliotekach, inne ci sami uczący się na terapeutów doniosą), i to mnie ostatecznie powstrzymało. Potem weszłam na fora, żeby popatrzeć na reakcję szkolonych. Jeszcze trochę wypowiedzi publicznych asów słynnych - i cóż więcej potrzeba?

              To, że terapeuci nie mogą zgodzić się na improwizowane wypowiedzi ustne zamiast czytania prac jest oczywiste - rozwaliłby im się tok lekcji. Dydaktyka, metodyka... Na lekcjach zapanowałby chaos jak w jakim, za przeproszeniem, gimnazjum toruńskim. Żadnego wagarowania, żadnego olewania zadanej pracy domowej. Luźniejsze formy wypowiedzi na terapii indywidualnej, chociaż i tak przebiega ona wedle z góry założonego planu.

              Dlatego propozycja, że "ja wolę mówić niż czytać, bo to dla mnie korzystniejsze" jest w kontekście zasad metodycznych nie do przyjęcia.
              • bananarama-live Re: kazdy tak ma jak zaczyna 01.01.13, 10:19
                DOKŁADNIE to samo powiedziałem na grupie. Ja chcę mówić ,a nie czytać. Usłyszałem " tu czytamy, takie sa zasady"
          • aaugustw Wspomnienia Swiateczno-Sylwestrowe... 01.01.13, 12:02
            e4ska napisała:
            > Cóż, ja nie skorzystałam z terapii, nigdy nie byłam na mityngu, a dzisiejszy ko
            > lejny Nowy Rok witam trzeźwa i szczęśliwa. Ostatni pijany Sylwester... heh, str
            > asznie to dawno temu było, z osiem czy dziewięć lat wstecz...
            ____________________________________________________.
            Pozdrawiam Cie Eska i zycze dalszych takich suchych lat...! ;-)
            Nie bylbym soba, gdybym przy tej okazji nie dodal, ze prof. Osiatynski
            ma lepsza od Ciebie pamiec, chyba ze nie chodzi tu wogole o pamiec, a
            o cos zupelnie innego, wazniejszego...(!?)
            W wywiadzie rozmowa tak sie potoczyla:
            Zbigniew Hołdys: Jak długo pan nie pije?
            Wiktor Osiatyński: 29 lat i miesiąc.
            spoleczenstwo.newsweek.pl/swiat-alkoholika-wedlug-prof--osiatynskiego,92886,1,1.htmlA...
            • aaugustw Re: Wspomnienia Swiateczno-Sylwestrowe... 01.01.13, 12:03
              aaugustw napisał:
              :::::::::::::::::::::::
              _________________.
              Zle wkleilem... - Oto ten link:
              spoleczenstwo.newsweek.pl/swiat-alkoholika-wedlug-prof--osiatynskiego,92886,1,1.html
        • bananarama-live Re: kazdy tak ma jak zaczyna 01.01.13, 05:25
          Mitingi czy terapia, nie zrobią cudów, jeśli nie poukładasz sobie w głowie.
          • zdzislaw50 Re: kazdy tak ma jak zaczyna 01.01.13, 13:21
            bananarama-live napisał:

            > Mitingi czy terapia, nie zrobią cudów, jeśli nie poukładasz sobie w głowie.

            I tu masz stu procentową rację, pozdrawiam i życzę lepszego Nowego Roku wszystkim, Pogody Ducha i dużo zdrowia
            • aaugustw Re: kazdy tak ma jak zaczyna 01.01.13, 13:40
              zdzislaw50 napisał:

              > bananarama-live napisał:
              > Mitingi czy terapia, nie zrobią cudów, jeśli nie poukładasz sobie w głowie.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              > I tu masz stu procentową rację...
              ____________________________.
              I tu mylicie sie oboje w 100%...!
              Gdyby chory (podkreslam; chory) alkoholik potrafil dokonac tej sztuki w
              pojedynke nie byloby na swiecie ani jednego chorego alkoholika, (nie mylic
              z naduzywajacymi alkoholu pijoczkami...!).
              A...
              • jerzy30 mityngi AA i terapia 01.01.13, 19:43
                sa od ukladania - i cuda robia
                kto sam sobie uklada to w tej glowie ma balagan na 300% - i najczesciej uklada sobie flaszki
                • bananarama-live Re: mityngi AA i terapia 01.01.13, 19:53
                  Nie przesadzajcie. Oczywiście terapia i AA jest jak najbardziej wskazana, ale znam przypadki długoletniej abstynencji, bez pomocy.
                  Sam nie czułem się na siłach.
                  Warto miec przynajmiej minimum wiadomości, jak to działa. Reszta zalezy od nas, co zrobimy z ta wiedza.
                  • aaugustw Re: mityngi AA i terapia 01.01.13, 20:55
                    bananarama-live napisał:
                    > Nie przesadzajcie. Oczywiście terapia i AA jest jak najbardziej wskazana, ale z
                    > nam przypadki długoletniej abstynencji, bez pomocy.
                    > Sam nie czułem się na siłach.
                    > Warto miec przynajmiej minimum wiadomości, jak to działa. Reszta zalezy od nas,
                    > co zrobimy z ta wiedza.
                    __________________________________________________________.
                    Tu nikt nie przesadza... - Ta wiedza, o ktorej wspominasz to jest nasze
                    wielomilionowe doswiadczenie alkoholikow, ktorzy sobie sami wzajemnie
                    pomogli przy pomocy ich wlasnego Programu powstalego z ich doswiadczenia
                    metoda prob i bledow, (niektorzy pomogli sobie takze przy pomocy terapii).
                    Piszesz, ze sam nie czules sie na silach. Zaden alkoholik sam sobie nie poradzi
                    i potrzebuje miec przy sobie tego "drugiego" alkoholika.
                    A...
                    Ps. Znasz przypadki długoletniej abstynencji, bez pomocy... - Ja takze...! ;-)
                    Sa to albo ci, ktorzy naduzywali picia, nie bedac alkoholikami, albo sa oni
                    alkoholikami i doznali gwaltownego przezycia duchowego, albo zagrozeni
                    byli juz smiercia (np. marskosc watroby), z ktorej ledwo sie wylizali...
                    • bananarama-live Re: mityngi AA i terapia 02.01.13, 07:31
                      A i owszem. Specjalisci musieli na czymś się opierać, przy pisaniu programu, który zreszta nie jest doskonały i trochę mu brakuje.
                      I dlatego uwazam, ze nic nie zwalnia nas z myslenia. Nikt tego za nas nie zrobi.
                      • aaugustw Re: mityngi AA i terapia 02.01.13, 11:12
                        bananarama-live napisał:
                        > A i owszem. Specjalisci musieli na czymś się opierać, przy pisaniu programu, kt
                        > óry zreszta nie jest doskonały i trochę mu brakuje...
                        ______________________________________________.
                        Jezeli ty twierdzisz, ze ten Program nie jest doskonaly, to
                        znaczy, ze tym specjalistom, ktorzy go pisali (milionowe
                        rzesze trzezwych alkoholikow) musialo cos brakowac...
                        A skoro tak, to tobie i temu twojemu pisaniu, jako alkoholik
                        musi b. duzo brakowac w pojedynke...!
                        Tamci mieli w grupie wieksze szanse na wzajemne skorygowania siebie...!
                        A...
              • bananarama-live Z tym ze to nie jest reguła w 100% bt 01.01.13, 19:47
                .
    • glopson Re: Trzeźwienie a terapia 01.01.13, 10:49
      Zmieniaj bunt, na wdzięczność.
      Aby nowy rok był taki jak ma być, a my jeszcze lepsi.
      leczenienarkomanii
    • tratwagabinet Re: Trzeźwienie a terapia 01.01.13, 22:05
      Witam...
      Jest mi przykro kiedy to wszystko czytam.Jestem specjalista psychoterapii uzależnień z Łodzi i doskonale wiem, że jeśli chodzi o nasz system leczenia pomimo moim zdaniem coraz lepszego podejścia do pacjenta, przede wszystkim indywidualnego( grupa nie jest przeszkodą) nadal trafiają się ośrodki z archaicznym podejściem i metodami pracy.Należy zwracać uwagę na kadrę przy wyborze ośrodka. Podejście o którym Pan pisze trochę się zmienia, szczególnie u ,,młodych" terapeutów, do których ja sama się zaliczam.Jest oczywiście zawsze ogólny tzw model terapii ale podejście do pacjenta i rodzaj oddziaływań wynika z otwartości i elastyczności terapeutów.W większości placówek, dawniej terapia koncentrowała się na dyrektywności i podejściu ogólnym do osób z grupy terapeutycznej jako jednej całości. Na szczęście powoli się to zmienia. Chce odnieść się także do zaleceń. Osobiście uważam że często zalecenia są źle przekazywana na terapii pacjentom, przeważnie w formie nakazów i także ogólnie, często bez zindywidualizowania ich podczas spotkania indywidualnego z terapeutą, stąd wielu pacjentów uważa je za nieadekwatne bądź trudne do wprowadzenia, skoro regularnie uczestniczy Pan w terapii warto porozmawiać ze swoim terapeutą o tym o czym Pan pisze.Psychoterapia moim zdaniem daje dużo plusów nie tylko związanych z narzędziami do utrzymywania abstynencji ale także z rozwojem osobistym. Mam nadzieję że na swojej drodze spotka Pan w dalszym toku terapii( jeśli nie jest zakończona) zaangażowanych, ,,elastycznych w metodach pracy i podejściu" terapeutów,jeśli jeszcze nie uczestniczył Pan w psychoterapii pogłębionej( nie chodzi o program placówki tylko prace z terapeuta indywidualnym)to także zachęcam. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego terapeuta Katarzyna.
      • bananarama-live Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 07:28
        Mi poradzono żebym wszystko wyrzucił z domu, co związane z piciem :-)
        -szklanki
        -kieliszki
        -butelki
        -kufle
        Dodam, ze w moim przypadku, musiałbym wyrzucić jeszcze komputer, telewizor,wszystkie nagrania na CD

        ps i zony spirytus do faworków :]
        • aaugustw Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 11:14
          bananarama-live napisał:
          > Mi poradzono żebym wszystko wyrzucił z domu, co związane z piciem :-)
          > -szklanki
          > -kieliszki
          > -butelki
          > -kufle
          > Dodam, ze w moim przypadku, musiałbym wyrzucić jeszcze komputer, telewizor,wszy
          > stkie nagrania na CD
          >
          > ps i zony spirytus do faworków :]
          ________________________________________________.
          Nie rob tego... - Ty jestes mocny i sam dajesz sobie rade...!
          A... ;-)
          • waldemar1205 Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 12:02
            pocóż szkolić armię lekarzy rużnych specjalności jak i tak pacjent lepiej wie co mu dolega i jak to chorubsko leczyć
            • bananarama-live Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 12:38
              Lekarz, lekarzem, ale nic nie zwalnia Cię z myślenia.
          • bananarama-live Sam ,nie 02.01.13, 12:15
            z Tobą

            :]
        • alkodarek Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 12:38
          Terapia? Tak, ale tylko na początku do uporządkowania poalkoholowego chaosu, jeśli tego wymaga stan chorego. Po uporządkowaniu staje się zbyteczna.
          Za 8 dni będzie pół roku jak zacząłem ignorować wszelkie zasady i zalecenia sugerowane i polecane przez terapeutów związane z wychodzeniem z alkoholizmu. Nie chodzę na terapie ani indywidualne ani grupowe (AA) , żadnego HALT , nie omijam miejsc z alkoholem, podlewam pieczoną przez siebie golonkę piwem, uczestniczę w imprezach na których inni biesiadnicy spożywają alkohol, żadnych dzienniczków uczuć i literatury AA , żadnych 24 godzin. Żyję szczęśliwie bez obsesji alkoholowych, głodów, rozterek, żali po stracie, nawrotów, snów alkoholowych i strachu przed alkoholem bądź zapiciem. Do alkoholu wciąż mam niezmiennie obojętny stosunek. W czasach kiedy uczestniczyłem w terapiach i AA w ciągu 6 miesięcy zapiłby już co najmniej trzykrotnie i to przy stosowaniu przykazań utrzymania abstynencji.
          Żadnych huśtawek nastroju, kłótni i agresji w stosunku do kogokolwiek. Same pozytywne uczucia ale z rozsądkiem.
          Życie w wolności jest piękne :)
          • bananarama-live Ale ci fajnie bt 02.01.13, 12:42
            .
            • alkodarek Re: Ale ci fajnie bt 02.01.13, 12:51
              bananarama-live napisał:

              Fajnie to za mało powiedziane - czuję się super+ !
          • waldemar1205 Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 12:45
            bo żvjesz po pijanemu
            • alkodarek Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 12:50
              waldemar1205 napisał:

              > bo żvjesz po pijanemu <

              to znaczy ?
            • jerzy30 waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 02.01.13, 13:21
              sednogdzie tak ucza "strzelac" w ten problem - w AA ??
              • alkodarek Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 02.01.13, 13:32
                Co to znaczy żyć po pijanemu, czym jest mityczna trzeźwość ? Poza ogólnym opisem zwykłego prawego życia jakoś nie otrzymałem odpowiedzi na wyjaśnienie tych pojęć-wytrychów. Czy używanie tych słów to jest po prostu sposób na niedopuszczanie do świadomości niewygodnych faktów i w celu zdyskredytowania rozmówcy ?
                • 8adam1 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 00:43
                  alkodarku od jakiegoś czasu czytam twoje wpisy , twierdzisz że nie jesteś już uzależniony od alkoholu ale czy to nie jest tak jak z cukrzycą że cukrzykiem jest się do końca życia a insulina ma pozwolić na w miarę normalne funkcjonowanie ?
                  • alkodarek Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 09:40
                    8adam1 napisał(a):

                    > alkodarku od jakiegoś czasu czytam twoje wpisy , twierdzisz że nie jesteś już uzależniony od alkoholu ale czy to nie jest tak jak z cukrzycą że cukrzykiem jest się do końca życia a insulina ma pozwolić na w miarę normalne funkcjonowanie ?<

                    Masz rację , jest podobnie jak z cukrzycą trzeba brać leki. Czy tak będzie do końca życia ? Nie wiem , na razie wiem , że uwolniłem się od wszystkiego co związane chorobą alkoholową i nie tyle mam poczucie utrzymywania abstynencji co uczucie wolności, która przenosi się na wszystkie dziedziny mojego życia.
                    Na drugi człon pytania moja odpowiedź brzmi- nie. Diabetyk przyjmując insulinę żyje w miarę normalnie ale ciągle ma pełno obostrzeń dotyczących np. diety. W moim wypadku życie jako chorego nie jest w miarę normalne jest po prostu niezwykle komfortowe. Poza przyjmowaniem lekarstwa prowadzę normalne życie, moja rodzina jest spokojna i szczęśliwa, atmosfera wśród pracowników uległa znacznej poprawie , nie wpadam w furię i nie krzyczę na nich z byle powodu. Nie unikam ludzi z tego powodu, że przy okazji spotkań wypiją kilka drinków czy piw, nie oceniam ich z tego powodu a mnie to zupełnie nie przeszkadza, a popijając pepsi z limonką i lodem świadomość wolności wywołuje na mojej twarzy dyskretny uśmiech. Nie muszę zwracać uwagi gdzie się wybieram i czy będzie tam alkohol, nie pytam czy tort jest nasączony alkoholem, bo już nie czuję miłego ciepła i drętwiejącej skóry na głowie przy pierwszym hałście oparów spirytusu. Teraz tort jest zwykłym ciastem nie powodującym żadnych dodatkowych wrażeń i skojarzeń poza dobrym lub nie deserem. Nie sprawdzam czy w cukierkach jest alkohol czy nie bo na zawartość alkoholu w ogóle nie reaguję. Brak podporządkowania życia alkoholowi lub brak podporządkowania życia jego unikaniu, brak dojmującego strachu przed zapiciem to właśnie nazywam wolnością.

                    • waldemar1205 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 10:44
                      alkodarku ty nie musisz się przejmować że zapijesz bo twoje postępowanie jest najlepszą drogą do tego . Tylko jak to się stanie nie pytaj dlaczego ?- przeczytaj swoje wpisy .A trzeźwienie to masz rację że to magiczne słowo bo 100% procentowy alkoholik nigdy nie będzie trzeźwy ,może tylko dążyć do trzeźwości a uczestniczyć w tym procesie to dla alkoholika jest otrzymaniem wielkiej łaski od ŚIŁY WYŻSZEJ jakkolwiek ją pojmujesz
                      • alkodarek Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 11:17
                        waldemar1205 napisał:

                        > alkodarku ty nie musisz się przejmować że zapijesz bo twoje postępowanie jest najlepszą drogą do tego . <
                        Dziękuję za wsparcie ;) ale mija się z celowością, ciągle alkohol jest dla mnie substancją obojętną.

                        >Tylko jak to się stanie nie pytaj dlaczego ?- przeczytaj swoje wpisy .<
                        Poproszę jednak o wskazanie symptomów, bo ich zupełnie we mnie nie ma.

                        >A trzeźwienie to masz rację że to magiczne słowo bo 100% procetowy alkoholik nigdy nie będzie trzeźwy...<
                        Kurcze, kto mi wreszcie wyjaśni co to jest trzeźwość bo na jerzego30 ani augusta nie mogę się doczekać ?

                        >... może tylko dążyć do trzeźwości a uczestniczyć w tym procesie to dla alkoholika jest otrzymaniem wielkiej łaski od ŚIŁY WYŻSZEJ jakkolwiek ją pojmujesz <

                        Jak mam dążyć skoro nie wiem do czego ? Czy normalne szczęśliwe życie bez żadnych obsesji i ograniczeń ( poza społecznymi) nie jest celem człowieka ? Czy spokój wewnętrzny, przyjazne uczucia do świata, miłość do drugiego człowieka, empatia, poszukiwanie sensu życia nie jest objawem szczęśliwego wartościowego życia? Jeśli nie, to proszę o pomoc i wskazanie co to jest TRZEŹWOŚĆ ?
                        • 8adam1 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 12:04
                          może warto zadać pytanie ,czy osoby negujące twoje metody leczenia posiadają jakąkolwiek wiedzę na temat tych właśnie metod, a może wiedzą że są złe bo tak i kropka.
                        • waldemar1205 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 13:06
                          akodarku sam napisałeś Trzeźwienie to magiczne słowo ; zacznij czytać a odpowiedź przyjdzie sama tak jak w aoskim powiedzeniu "wyjmnij watę z ust a włóż do buzi " Na większość swych pytań odpowiadasz sobie sam tylko jeszcze o tym nie wiesz .proces trzeżwienia się rozpoczą tylko należy pozwolić zozwinąć mu skrzydła . Każdy chory człowiek na jakąkolwiek chorobę ma jakiś ograniczenia a dlaczego alkoholik miałby mieć lepiej ? - bo jest mistrzem zakłamania
                          • alkodarek Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 13:48
                            waldemar1205 napisał:

                            "wyjmnij watę z ust a włóż do buzi " - bardzo mądra życiowa zasada, stosowałem to przez 7 lat mitingów. Od jakiegoś czasu stosuję jako niezbędny element rozmowy.

                            >Na większość swych pytań odpowiadasz sobie sam tylko jeszcze o tym nie wiesz .proces trzeżwienia się rozpoczą tylko należy pozwolić zozwinąć mu skrzydła <

                            Bez urazy, ale nie jest to odpowiedź a kilka frazesów , oczekiwałem na merytoryczną odpowiedź.
                            > Każdy chory człowiek na jakąkolwiek chorobę ma jakiś ograniczenia a dlaczego alkoholik miałby mieć lepiej ? - bo jest mistrzem zakłamania <

                            Co oznacza lepiej a co gorzej? Czy drogi do osiągnięcia tego samego celu, jakim jest szczęście bliskich i własne, mogą być lepsze i gorsze? Co ma do tego zakłamanie ? Czy moją nieskrępowaną alkoholowymi ograniczeniami wolności nazywasz zakłamaniem?

                            Prosiłem o odpowiedź na pytań a otrzymałem wymijające, enigmatyczne sentencje z literatury AA, które znam z mitingów, Wieczornych Rozmów Krzysztofa i wielu publikacji zakupionych w Akuraciku. Nie wnoszące żadnej treści do rozmowy.
                            Proste pytania : Co to jest pijane myślenie? Co to jest abstynencja ? Co to jest trzeźwość ?

                            ps. Tylko, proszę , nie pisz , że nie ma co filozofować tylko przerabiać kroki, chodzić na mitingi a wszystko stanie się oczywiste i proste i wtedy rozpocznę drogę do nieosiągalnego celu - Trzeźwości.
                            • waldemar1205 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 14:18
                              jeżeli jesteś wolny i nie ograniczony to dlaczego się zadręczasz pytaniami na które ni możesz znaleźć odpowiedzi
                              • alkodarek Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 14:36
                                Odpowiedzi, co jest dla mnie zdrowym traktowaniem życia, sobie i innym udzieliłem, więc mnie nie dręczą pytania. Moje wypowiedzi zostały zanegowane m.in przez Ciebie. Chętnie poznam sposób postrzegania tej problematyki przez innych aby skonfrontować to z moim obrazem świata. Poszukiwania przez wymianę doświadczeń rozwijają i są fascynujące. Poza tym ciągle przyszywana mi jest łatka z którą się nie zgadzam i chcę poznać powody takiego traktowania. Nie otrzymuję odpowiedzi więc je ponawiam z coraz mniejszą nadzieją na rzetelną odpowiedź.
                                Tony frazesów mało treści.
                                • waldemar1205 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 14:53
                                  napisz do Papierza może otrzymasz oczekiwaną odpowiedź .Ja jestem tylko alkoholikiem któremu gożała wypaliła 80% rozumu a 20% próbuje poradzić sobie w życiu więc kończymy tą nie ruwną grę
                                  • alkodarek Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.01.13, 15:11
                                    Nie ma sprawy, powodzenia w Nowym Roku i wielu radości z każdego trzeźwego dnia :)
                                • aaugustw Maja uszy, a nie slysza. Maja oczy, a nie widza... 03.01.13, 18:20
                                  alkodarek napisał:
                                  > ... Nie otrzymuję odpowiedzi więc je ponawiam z coraz mniejszą nadzieją na rzetelną odpowiedź.
                                  ________________________________________.
                                  Otrzymales tych odpowiedzi z kilkadziesiat, ale jak
                                  slepemu wytlumaczyc kolor, zeby go zobaczyl...!?
                                  A...
                                  • alkodarek Re: Maja uszy, a nie slysza. Maja oczy, a nie wid 03.01.13, 23:04
                                    aaugustw napisał:

                                    > Otrzymales tych odpowiedzi z kilkadziesiat, <

                                    Kilkadziesiąt aowskich truizmów nie jest odpowiedziami, podobnie jak poniższa "sentencja" :

                                    >ale jak slepemu wytlumaczyc kolor, zeby go zobaczyl...!?<

                                    Zapytaj się tych co potrafią ślepemu wytłumaczyć kolor takim językiem, który rozumie, ponieważ nie okazują rezygnacji we własnej bezsilności, ale starają się pomóc , nie maskując swych ograniczeń percepcji ułomnością bliźniego.

                                    ps. Nie aowskie truizmy są problemem, problemem jest ich używanie bez zrozumienia jako pojęcia-wytrychy zastępujące merytoryczną odpowiedź.
                                    • jerzy30 problem jest w tym ze alkodarek leczy sie 04.01.13, 08:44
                                      "leczy sie: bancoflenem i w zagadnieniach AA, uzaleznien, itb jest zielony jak trawa na wiosne

                                      jakiekolwiek tlumaczenie do niego nie dotrze
                                      alkodarek lyka bancoflen i jest wolny od gorzaly, ktora nic a nic mu nie robi, jest wobec niej obojetn
                                      yw koncu ten bancoflen odstawi bo jak dlugo mozna byc zamulonym

                                      albo pod bancoflen popije kielicha obojetnego alkoholu

                                      tak to sie skonczy - taka jest zasada - to tylko czas kiedy to nastapi
                                      • alkodarek Re: problem jest w tym ze alkodarek leczy sie 04.01.13, 09:56
                                        jerzy30, po Tobie się nie spodziewałem tak niezbornej, bezrefleksyjnej i jałowej wypowiedzi. Bezradność ?
                                        • aaugustw Re: problem jest w tym ze alkodarek leczy sie 04.01.13, 18:16
                                          alkodarek napisał:
                                          :::::::::::::::::::::::
                                          __________________________________________________.
                                          Ostatni raz ci tlumacze alkodarku, jezykiem AA:
                                          Dr Bob - współzałożyciel naszej Wspólnoty - zmarł 16 listopada 1950 roku. Przed swoją śmiercią powiedział Billowi W. ostatnie, znamienne zdanie, dotyczące w nadziei i ufności dalszych losów naszej Wspolnoty i jej Programu:
                                          "Pamiętaj Bill, nie zepsujmy TEGO kompleksami Freudowskimi ani niczym, co jest zapewne ciekawe dla umysłu naukowego, ale co ma doprawdy niewiele wspólnego z naszą rzeczywista pracą w AA. Naszych 12 Kroków - kiedy odcedzić ich istotę - sprowadza się do słów: "miłość" i "służba". Rozumiemy czym jest miłość i rozumiemy czym jest służba. Tak więc nigdy nie traćmy z oczu tych dwóch pojęć....
                                          (o tabletkach zastepczych w trzezwieniu wogole nie moze byc mowy...!).
                                          A...
                                          • alkodarek Re: problem jest w tym ze alkodarek leczy sie 04.01.13, 21:42
                                            aaugustw napisał:


                                            > Ostatni raz ci tlumacze alkodarku, jezykiem AA:
                                            > Dr Bob - współzałożyciel naszej Wspólnoty - zmarł 16 listopada 1950 roku. Przed
                                            > swoją śmiercią powiedział Billowi W. ostatnie, znamienne zdanie, ....
                                            > (o tabletkach zastepczych w trzezwieniu wogole nie moze byc mowy...!).

                                            Nie zamknąłeś cudzysłowu i nie wiem czy to doktor Bob stwierdził literalnie,że o tabletkach w trzeźwieniu nie może być mowy ? Czy to jest Twoje twierdzenie "sprytnie" podczepione pod wypowiedź doktora Boba ?
                          • nightcrowler2 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 03.04.13, 09:47
                            "wyjmnij watę z ust a włóż do buzi "

                            ??????
                        • upsididit1 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 05.01.13, 21:13
                          Darku- to co piszesz na tym forum zawsze spotka się z zajadłą krytyków fanatyków "jedynej słusznej drogi" - po części z zadrości, ze komus się udaje bez duchowych męczarni i -mniej lub bardziej szczerego ;) - samobiczowania. Ja tam Ci grtuluję i muszę jakoś zdobyć lek o którym piszesz dla mojego sąsiada- bo nie widzę dla niego innego ratunku- więc ja Ci dziękuję za Twoje posty i pozdrawiam :)
                          • 1tom13 Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 05.01.13, 22:16
                            I ja również Darku Ci dziękuję, stosuję baclofen, Działa!
                          • alkodarek Re: waldi - strzal tygodnia jak nie roku - w samo 05.01.13, 22:48
                            upsididit1 napisała:

                            > Darku- to co piszesz na tym forum zawsze spotka się z zajadłą krytyków fanatyków "jedynej słusznej drogi" - po części z zadrości, ze komus się udaje bez duchowych męczarni i -mniej lub bardziej szczerego ;) - samobiczowania. <

                            Ależ moje wypowiedzi nie są skierowane do tych, którym udało się pokonać chorobę bez pomocy farmakologii. Jeśli powrócili do zdrowia i są szczęśliwi, naprawdę mnie to cieszy bez cienia zazdrości czy też zawiści. Wiem doskonale , że terapia jest skuteczna dla 15-10% chorych. Wiem też, że dla życia bardzo niebezpieczne jest zapicie po latach abstynencji a nie uzdrowienia. W czasie moich prób zdrowienia przy pomocy terapeutów i AA zmarło trzech przyjaciół z mojej grupy właśnie w taki sposób. Nie pili kilka lat a jak zaczęli to w takich ilościach jak pili przed laty. Odwykły organizm nie wytrzymał takiego stężenia alkoholu i odmówił posłuszeństwa. Jest to realne zagrożenie dla każdego chorego, o czy mówi Wielka Księga. Moim zdaniem, już najwyższa pora zdjąć stygmaty ułomności charakteru alkoholików,
                            potępienia z powodu "zasłużenia" na chorobę sposobem pijackiego życia. Nie tędy droga, alkoholizm jest chorobą somatyczną i można wyzdrowieć z alkoholizmu przy pomocy farmakologii. Inna sprawa, że po powrocie do abstynencji trzeba popracować na powrotem do prawego i godnego życia, ale takie zadanie stoi przed każdym, nie tylko uzaależionym.

                            >... muszę jakoś zdobyć lek o którym piszesz dla mojego sąsiada- bo nie widzę dla niego innego ratunku- więc ja Ci dziękuję za Twoje posty i pozdrawiam :) <<

                            Nie jest to dobry pomysł, chory musi świadomie pojąć decyzję o terapii, musi być to jego decyzja a nie Twoja, dobrze będzie jak skonsultuje to z mądrym lekarza otwartym na stosowanie leków off-label . Zajrzyj na forum dotycząc baclofenu, znajdziesz tam trochę teoretycznych i praktycznych informacji o tej formie leczenia.
                            forum.gazeta.pl/forum/f,243462,Baclofen_leczenie_alkoholizmu.html
                • jerzy30 mozna zyc po pijanemu 03.01.13, 08:51
                  a zyc po pijanemu nie pijac ani kropli

                  polega to na odstawieniu flaszki - co jest niezwykle proste i latwe i pozostawienie pijanych zachowan z okresu fizycznego picia

                  trzezwosc to nie tylko odstawienie flaszki
                  • alkodarek Re: mozna zyc po pijanemu 03.01.13, 09:04
                    jerzy30 napisał:

                    > a zyc po pijanemu nie pijac ani kropli polega to na odstawieniu flaszki - co jest niezwykle proste i latwe i pozostawienie pijanych zachowan z okresu fizycznego picia trzezwosc to nie tylko odstawienie flaszki<
                    jerzy30 ponowię pytanie bezpośrednio do Ciebie:

                    Co to znaczy żyć po pijanemu, czym jest mityczna trzeźwość ? Poza ogólnym opisem zwykłego prawego życia jakoś nie otrzymałem odpowiedzi na wyjaśnienie tych pojęć-wytrychów. Czy używanie tych słów to jest po prostu sposób na niedopuszczanie do świadomości niewygodnych faktów i w celu zdyskredytowania rozmówcy ?
                    • 1tom13 Re: mozna zyc po pijanemu 03.01.13, 12:29
                      Alkodarku- szkoda nafty....
                  • edyta_39 Re: mozna zyc po pijanemu 04.01.13, 09:37
                    odstawienie flaszki nie jest ani proste ani łatwe - choć rozumiem o co chodzi
    • edyta_39 Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 15:55
      Poszłam dziś rano za pięć ósma, by zapisać się na dzienną terapię - tak miałam ustalone. Zwolniłam się z pracy na pół godziny czego szef nie lubi i swoje od niego usłyszałam. I dokładnie tyle terapeta kazał na siebie czekać rozmawiając sobie z koleżanką po fachu w swoim kantorku. Jak z niego wyszedł to ja musiałam już wracać do pracy. Zrobiło mi się przykro, że nigdzie służba zdrowia nie jest "służbą". Że lekceważy się pacjentów. A na korytarzu pełno mądrych sloganów dla alkoholików o szacunku, tolerancji, akceptacji itp. Szkoda, że terapeutów to nie dotyczy...
      • andalus Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 16:02
        to nie ma być służba na boga, to ich obowiązek za który mają płacone.
        Ja po kilku takich numerach z terapeutami nie ma żadnych obiekcji aby złożyć zażalenie do funduszu. Po prostu. Nie mam ochoty zastanawiać się czy to służba, czy praca.
      • tratwagabinet Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 16:17
        Sama jestem terapeutą i przykro mi kiedy czytam takie wpisy, pomimo tego, że często zdarza się tak jak Pani pisze w OLU.Niech się Pani nie zniechęca, zaręczam, iż istnieją ludzie-terapeuci dla których liczy się przede wszystkim tak jak to powinno być czekająca w poradni osoba.Pozdrawiam i życzę udanej terapii-Katarzyna.
      • aaugustw Re: Trzeźwienie a terapia 02.01.13, 16:52
        edyta_39 napisał(a):

        > Poszłam dziś rano za pięć ósma, by zapisać się na dzienną terapię - tak miałam
        > ustalone. Zwolniłam się z pracy na pół godziny czego szef nie lubi i swoje od n
        > iego usłyszałam. I dokładnie tyle terapeta kazał na siebie czekać rozmawiając s
        > obie z koleżanką po fachu w swoim kantorku. Jak z niego wyszedł to ja musiałam
        > już wracać do pracy. Zrobiło mi się przykro, że nigdzie służba zdrowia nie jest
        > "służbą". Że lekceważy się pacjentów. A na korytarzu pełno mądrych sloganów dl
        > a alkoholików o szacunku, tolerancji, akceptacji itp. Szkoda, że terapeutów to
        > nie dotyczy...
        _________________________________________________________.
        To wszystko, ten szacunek, akceptacje, zrozumienie, o ktorych piszesz
        i wiele jeszcze wiecej znajdziesz, (jezeli zechcesz) po pracy, wsrod innych
        trzezwych alkoholikow, ktorzy jezeli juz tam przyszli, przyszli tam sluzyc
        za darmo, aby podzielic sie z innymi swoim doswiadczeniem, sila i nadzieja...!
        A...
        Ps. Niedawno rozmawialem z renomowanym, doswiadczonym polskim
        psychoterapeuta od uzaleznien. Wyrazil sie negatywnie o tej masowej
        "produkcji" terapeutow w Polsce, ktorzy procz lizniecia troche teorii nie
        maja zadnego doswiadczenia praktycznego i jak taki chory, ktory potrzebuje
        pomocy ma sie wyznac w tym calym miocie...!? :-(
    • wolfbreslau Re: Trzeźwienie a terapia 06.01.13, 14:13
      od dawna zastanawialem sie, na czym polega ten caly rwetes wokol pojęcia: "trzexwienie". ze niby jedni trzezwieja, inni nie trzezwieja, choc nie pija lat 10...itd etc itp.przeciez jak swiat swiatem ludzie roznili sie od siebie i roznia jakoscia swego zycia, osiagniec, priorytetow. moim zdaniem niech kazdy sobie "trzezwieje" jak mu sie podoba i jak mu wygodnie. a ze komus sie to nie spodoba, lub kogos to moze skrzywdzic? ca'la vie jak mowia zabojady. szukanie rozwiazan uniwersalnych i ujednoliconych ledwo sie sprawdzilo w dekalogu. inna bedzie trzexwosc eskimosa inna papuasa inna moja inna twoja . jak mawial pewien moj kolega co spedzil rok czasu na plazy w portugalii: latwo byc pijanym jak w d*** cieplo, trudniej ,gdy tesciowa nie dała pieniedzy na węgiel .
      hey
      • aaugustw Re: Trzeźwienie a terapia 06.01.13, 14:30
        wolfbreslau napisał:
        > ... przeciez jak swiat swiatem ludzie roznili sie od siebie i roznia j
        > akoscia swego zycia, osiagniec, priorytetow. moim zdaniem niech kazdy sobie "tr
        > zezwieje" jak mu sie podoba i jak mu wygodnie...
        ___________________________________________.
        I o to chodzi wolfie, zeby kazdy indywidualnie inaczej
        trzezwial (i rozwijal sie), a nie stal w miejscu - na tzw. "D"-scisku.
        A...
        • wolfbreslau Re: Trzeźwienie a terapia 06.01.13, 14:45
          a niby czemu komus mam radzic , by nie stal w duposcisku? jakim prawem?....skąd mozesz wiedziec obiektywnie Guciu, czy sam nie jedziesz na scisnietej pupce od lat kilkunastu?. a moze tylko Ci sie zdaje ,ze sie rozwijasz, pogodynke duchowa masz dobra i takie inne koszałki-opałki?
          niech se każdy sam tyłek podciera, dba , lub nie dba. bo zycie i tak jak zechce ,to kopnie w dupe ścisnieta, rozluźniona , wtedy , gdy kopnąć samo zechce.
          hey
          • zdzislaw50 Re: Trzeźwienie a terapia 06.01.13, 15:06
            Dobrze to wolfie ująłeś, zastanawiam się czemu ludzie nie piszą jak sami sobie radzą , tylko uczą innych.
            Każdy ma swój rozum i wolna wole wiec niech wybiera to co uważa za, dla niego, najlepsze. Niektórzy uczestnicy tego forum wyobrażają sobie, że tylko ich droga prowadzi do trzeźwości, a to bzdura.
            • deoand Re: Trzeźwienie a terapia 06.01.13, 15:19
              No cóż wolf - ja , całkowicie , podkreślam całkowicie zgadzam się i popieram twoje stanowisko i poglądy , które tu prezentujesz - zresztą sam mam takie same i nieraz już polemizowałem z augustem i kiedyś z elą i jarasem na temat rozwoju duchowego - bo co to niby jest ??????

              Ale , ale jest jedno ale ..... August jest trzeźwy a Ty nie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

              Sam pisałeś , ze od czasu do czasu coś tam wypiłeś i zaczęło się od nowa Polska Ludowa a teraz to akurat Najjaśniejsza Rzeczypospolita Alkoholowa , a gucio / jeśli oczywiście wierzyć w to co pisze / niezależnie czy z Siłą Wyższą czy Łaską Miłosierną czy z innym Aniołem czy Diabłem czy z sektą AA czy bez niej czy ze Wspólnotą czy nie ... ale .... nie pije !!
              • wolfbreslau Re: Trzeźwienie a terapia 06.01.13, 15:43
                deoand napisał:

                > Diabłem czy z sektą AA czy bez niej czy z
                > e Wspólnotą czy nie ... ale .... nie pije !!
                no tak?. ale o co Ci biega Deo, bo nie kumam. ja nie pije od niewiele ponad roku, Guciek lat iles tam. cos z tego wynika poza suchy fakt niepicia? obaj z Guciem nie pijemy w kazdym razie. są na świecie miliony ludzi, którzy piją okazjonalnie, nawet ze smakiem i kultura odrózniaja bożole od małmazji, mają z tego frajde, szacunek ludzi, nigdy im do głowy nie przyjda takie szaleństwa i ohydztwa po wypiciu wina, jakie mnie przychodziły niekiedy na trzeźwo. a są ludzie , którzy na trzeźwo , nie bedac nigdy uzaleznieni są potworami itd itp. hitler był wegetarianinem i albstynentem.....trzexwy był czy nie ? mnie guzik obchodzi czy ktos jest chorym alkoholkiem, upodlonym choroba alkoholowa itd itp, czy zwykłym pijakiem, szmata zapijaczoną, mnie obchodzi co wynika dla mnie i innych, jakim kto jest w danej chwili , lub w chwilę po przebudzeniu. niech sie alkoholicy lecza, gryzą ziemie, łażą na pielgrzymki, niech piją ile wlezie, nie piją, ich broszka, byle to sie odbywało bez cudzej krzywdy kiedys , teraz i na wieki wiekow amen
                hey
                • deoand Re: Trzeźwienie a terapia 06.01.13, 21:53
                  Wolf ja tam nie pije już koło dwóch lat więc zaden wyczyn nie pić rok !! Ale nie o to mi chodziło - Jakkolwiek zgadzam sie z toba i z twoimi pogladami na alkoholizm bo sa realistyczne to jednak od czasu do czasu wpadasz w picie i nie potrafisz utrzymac dłuższej abstynencji mimo całkowicie racjonalnego i realistycznego podejścia do zycia . Tak też postepuje wielu alko i efekty są widoczne czyli moje deoanda - Cudów nie ma itd . A taki Guciu Aowiec -własnie , uważany przez normalnych ludzi i przez większośc alkoholików za pomyleńca , sekciarza niegodnego nawet jehowy dzięki swojej filozofii aowskiej utrzymuje 7 letnią abstynencję i tyle . Więc skoro tak - to moze cos w tym jednak jest i AA ma jakas siłe dla alkoholików . Pomylony czy nie ale nie pije i ponoc sie rozwija / w to to ja akurat nie wierze ale ja niedowiarek jestem / Stąd trzeba sie zastanowić i moze nie potępiać gucia w czambuł choc czasem jest to trudne . pzdr .
                  • wolfbreslau Re: Trzeźwienie a terapia 08.01.13, 10:51
                    deoand napisał:

                    > . A taki Guciu Aowiec -własnie , uważany prze
                    > z normalnych ludzi i przez większośc alkoholików za pomyleńca , sekciarza nieg
                    > odnego nawet jehowy dzięki swojej filozofii aowskiej utrzymuje 7 letnią abstyne
                    > ncję i tyle . Więc skoro tak - to moze cos w tym jednak jest i AA ma jakas siłe
                    > dla alkoholików . Pomylony czy nie ale nie pije i ponoc sie rozwija / w to to
                    > ja akurat nie wierze ale ja niedowiarek jestem / Stąd trzeba sie zastanowić i m
                    > oze nie potępiać gucia w czambuł choc czasem jest to trudne . pzdr .
                    nadal ni widze zwiazku, Gucia nie potepiam w czambul , bo niby czemu? ani on mnie ziebi , ani grzeje. niepicia chocby lat 40 -tez nie uwazam za wyczyn, choc w naszym polsko-ruskim kregu kulturowym jest to pewne wyzwanie.dla mnie osobiscie niepicie nie jest sukcesem, to zaledwie pozbycie sie pryszcza. a moj pryszcz , lezy zupelnie gdzie indziej. na razie go wycisnąłem i przypudrowalem . istota moich problemow w zyciu i problemow, ktore stworzylem swoim najblizszym , wcale nie byl moj alkoholizm. alkoholizm byl, i jest tylko zewnetrzna powloka tego co we mnie siedzi po przykryciem jak w szybkowarze. okrucienstwo, egocentryzm,bestialski niemal sposob traktowania osob , ktore staja mi na drodze ,a jednoczesnie olbrzymia niesmialosc, brak poczucia wlasnej wartosci, niepewnosc swych racji mimo racji itd itp
                    o to mi biega Deo....nie o jakies tam Guciowe nawiedzenia, czy inne osiagniecia. gdyby mi zalezalo tylko na niepiciu, pewnie nie pil bym do tej pory od lat 30.....ale nadal bym byl niekiedy takim samym potworem , jakim bywam do tej pory. rozumiesz?
                    hey
                • wiesj23 Re: Trzeźwienie a terapia 06.01.13, 22:11
                  wolf picie nigdy nie obywa się bez czyjejś krzywdy.Nawet jak wracasz grzecznie o 19 i lulu.
                  i nawet ten bidny chory alkoholik upodlony też krzywdzi mniej lub więcej,ale krzywdzi
                  inna "broszka" to poczucie winy
                  ale je też trzeba zapić
                  i ja pisze deo :wars wita was i tak w koło macieju.A krzywda rośnie.
    • miskolaj Re: Trzeźwienie a terapia 22.08.13, 18:55
      tak sobie myślę, apropos Waszej rozmowy, ze jednej dorgi nie ma choćby dlatego, ze każdy alkoholik to człowiek, ze swoimi problemami i zyciorysem, picie w każdym wypadku jest skutkiem czegoś, jest ucieczka przed realnnością i uczuciami i sobą samym, rózni są ludzie przecież, czasem alkoholik to ofiara potwornej nie ludzkiej przemocy, która musiała znieczulac doznane krzywdy, czasem to zwykły popsuty przez rodziców dzieciak, a czasem ofiara środowiska...róznie też ludzie piją..nie każdy alkoholik wali ciągami i chodzi obfajdany, nie każdy bije dzieci, czy kradnie, ludzie są różni i cechy charakteru też różne, co widać na mitingach gdy się słucha ludzkoch historii...dlatego też jeden po zaprzesatniu picia musi tylko troszkę nawyki pozmieniać, a drugi musi wiele lat terapii robić, żeby sobie poradzić z traumami pod okiem fachowców itd...nie ma tu jednego rozmiaru dla nas wszystkich....
      a wspólnota pomaga w dwóch rzeczach - według mnie - po pierwsze samo chodzenie na mitingi może pomoc utrzymac abstynencję i nie zapijać, albo po zapiciach znowu nie pić, a po drugie jeśli ktoś zeche zastosowac się do zaleceń z Wielkiej Kseigi i popracować ze sponsorem to dostaję zemiane wewnetrzna dziei której staję się innym, lepszym człowiekiem, co nie znaczy, ze staje się ideałem..zdaza sie ze alkoholik, który jeszcze pije jest duzo lepszym czlowiekiem niez nie jedna menda, która już wiele lat nie pije i to jest fakt niezaprzeczalny, bo znam takie przypadki, w moim miescie jeden aaowiec nie pije 12 lat, kradnie na mitingach, kpi z ludzi, nie pracuje i jest wrzodem na dupie społeczeństwa...a z kolei od jakiegos czasu pomagam dziewczynie, która pije - tzn zapija, ale jest dobrym czlowiekiem,wrażliwym, pomocnym, serdecznym, bardzo slkrzywdzonym przez zycie, miala 5 rodzin zasteoczych, od 6 roku zycia była ofiara przemocy seksualnej, powiedzcie mi jak jedna miara zmierzyć tych dwoje???tamta niby trzezwa szuja na mitingi chodzi się najeśc i na darmową kawe i kradnie telefony...
      każdy z nas ma swoją drogę i swoją historię, a cała prawda o naszej chorobie jest napisana w WK, rozwiązanie tez jest w programie - tak uważam, ale czasem sa ludzie tak poranieni, ze potrzebuja czegoś więcej i więcej czasu, gdyż ból którego doświadczyli jest wprost niewyobrażalny dla niektórych z nas...
      szczerze powiem mam w nosie ile kto nie pije, w moim mieście nowicjusze często robią więcej niż weterani, nie kazy człowiek bowiem jest w stanie udzwignąc prawdę o sobie i nie każdy tego che, a czasami po prostu nie trafia na ludzi, którzy mu dadza odpowiednia pomoc i przykład...takie jest zycie i nie ma co mówic wrzucac innym, lepiej działa gdy się mówi o swoich uczuciach i przezyciach szczerze, nawet gdy się mamy skompromitowac, ale czegoś nauczyć, niż udawać idola, który wszystko wie na temat trzezwienia..bo to jest życie i nie da się go zamknąc w zadnych regułkach, ani definicjach..takie jest moej zdanie, choć pewnie zaraz usłyszę że jestem pijaną szmata:)
      • aaugustw Re: Trzeźwienie a terapia 22.08.13, 20:40
        miskolaj napisała:
        > ... jeśli ktoś zeche zastosowac się do zaleceń z Wielkiej Kseigi i popracować ze sponsorem to dostaję zemiane wewnetrzna...
        ..zdaza sie ze alkoholik, który jeszcze pije jest duzo lepszym czlowiekiem
        niez nie jedna menda, która już wiele lat nie pije
        i to jest fakt niezaprzeczalny,
        bo znam takie przypadki, w moim miescie jeden aaowiec nie pije 12 lat, kradnie na
        mitingach, kpi z ludzi, nie pracuje i jest wrzodem na dupie społeczeństwa...a z
        kolei od jakiegos czasu pomagam dziewczynie, która pije - tzn zapija, ale jest
        dobrym czlowiekiem,wrażliwym, pomocnym, serdecznym...
        _______________________________________________.
        No to ladnie interpretujesz Wielka Ksiege AA, zajmujac sie
        moralnoscia innych, a nie swoja trzezwoscia...!
        A...
        Ps. Co "wyrosnie" z tej podopiecznej...!? :-(
        • miskolaj Re: Trzeźwienie a terapia 22.08.13, 21:20
          szczerze Ci powiem, ze odbiło Ci w ten stary dyrny łeb bardziej niż sądziłam, jak zwykle robisz to samo, nie zabierasz głosu w dyskusji tylko cytujesz i komentujesz nie mogąc się powstrzymac przed oceną, własną opinia itd...jestes naprawde durniem...ja nie zajmuje się niczyją moralnościa, nie robie wykładów temu złodziejowi tylko uważam na swój telefon, podałam tu przykład (anonimowu) na potrzeby rozmowy, a Ty własnie robisz to, co mi zarzucasz, ale jestes zbyt zadufany w sobie, by to dostrzec, własnie Ty moja moralnościa sie zajmujesz, nie chodziło Ci wszak o temat a o to, by znowu sie wymadrzac i w ten sposób na tym forum od lat paprzesz kazdą rzeczową dyskusje, ludzie pisza co mysla, a Ty komentujesz co ludzie piszą - taka rola Augusta - moralizowanie, oceniani, ublizanie, wyzywanie od drobnopijaczkow, poucznie, straszenie, komentowanie - do prawdy nie widzisz stracze, ze to jedyne czym się zajmujesz???
          i tak dla Twojej nie pojętej głowy skoro po tylu latach czytania wielkiej ksiegi nic nie załapałes, to tam jest głownie o prawdzie, jak ktos kradnie to jest złodziej...nie ważne nawet co kradnie...a to że wyrywasz z kontekstu jeden fragment wypowiedzi by bez zadnego sensu i ładu połączyć go z drugim tylko na potrzeby swojej złośliwości mówi o tym, ze twoje ciśnienie prawie Ci uszami wyszło, juz nie ważne co i jak byle się wymadrzyc....po raz trzeci powtórze Ci popsułes forum udając kogos kim nie jesteś i zawłaszczyłes sobie madrości wspólnoty dla dawania popisów - wstyd i hańba, zacznij pisać o sobie i przestań tu kłamać,
          • aaugustw Przyklad alkoholika w nawrocie...! 23.08.13, 10:35
            miskolaj napisała (do A...):
            > szczerze Ci powiem, ze odbiło Ci w ten stary dyrny łeb bardziej niż sądziłam...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            ;-) Widze, ze idziesz do przodu w swej abstynencji, (nie mylic z trzezwoscia),
            ale czy tobie nie pomylily sie kierunki...!? :-o
            Hej, mialas nie korespondowac ze mna...! - Gdzie twoje dane tu slowo...!? ;-)
            __________________________.
            miskolaj napisała dalej (do A...):
            > ...jestes naprawde durniem...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Skoro ty to mowisz, to moje watpliwosci sa rozwiane...! ;-)
            __________________________.
            miskolaj napisała dalej (do A...):
            > ... taka rola Augusta - moralizowanie, oceniani, ublizanie, wyzywanie...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            O przepraszam, kto tu komu ubliza...!?
            (czy ty cierpisz na Jakis specyficzny rodzaj paranoi...!?) :-(
            __________________________.
            miskolaj napisała dalej (do A...):
            > ... po tylu latach czytania wielkiej ksiegi nic nie załapałes,
            to tam jest głownie o prawdzie, jak ktos kradnie to jest złodziej...
            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Czy ty czasem nie pomylilas katechizmu i dekalogu z Wielka Ksiega AA
            i 12-ma Krokami AA, w ktorej sa historie o tym jak uratowanych zostalo
            setki tysiecy kobiet i mezczyzn z alkoholizmu, a nie ze zlodziejstwa...!
            A...
            • miskolaj Re: Przyklad alkoholika w nawrocie...! 26.08.13, 14:58
              wszystko sie Tobie pomieszało w tej starej, uparte, nie zdolenej do refleksji pijanej głowie...ja w tym wątku pisałam w temacie człowieku - cztaj NIE DO CIEBIE Ty odpisales specjalnie do mnie:) Ty w ogole widzisz co się w okół Ciebie dzieje:)? nie sądze...dla takich ajk Ty baclofen byłby idelny:)
              • aaugustw Re: Przyklad alkoholika w nawrocie...! 26.08.13, 15:55
                miskolaj napisała:
                > wszystko sie Tobie pomieszało w tej starej, uparte, nie zdolenej do refleksji p
                > ijanej głowie...ja w tym wątku pisałam w temacie człowieku - cztaj NIE DO CIEBI
                > E Ty odpisales specjalnie do mnie:) Ty w ogole widzisz co się w okół Ciebie dzi
                > eje:)? nie sądze...dla takich ajk Ty baclofen byłby idelny:)
                ______________________________.
                To samo sadze o alkodarku, co i ty..! ;-)
                Tylko tytul watku pasuje do ciebie...! :-(
                A...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka