aaugustw
15.12.13, 19:20
Chory alkoholik jest dla siebie bolesna zagadka...!
Choroba alkoholowa jest silniejsza od siły woli, kolejnych prób i przyrzeczeń niepicia oraz skrytych myśli o poprawie w ogóle. Alkoholik w pewnym momencie nie wie, co się z nim dzieje. Żyją w nim jakby dwie osoby (dr Jekyll i Mr Hyde), a on sam traci coraz bardziej kontrolę nad alkoholem i w ogóle życiem, aczkolwiek może mu się materialnie powodzić wcale nieźle (swój dobrobyt stosuje zresztą skutecznie jako obronę przed obwołaniem go alkoholikiem). Nasilający się dramat choroby alkoholowej polega na niemożności zrozumienia samego siebie. Rozbudowany egocentryzm alkoholika przeplata się coraz to częściej z poczuciem winy. Zagadka niemożności zrozumienia samego siebie rodzi strach i coraz większą niemożność. Alkoholizm przedstawia się już tutaj w całej swojej złożoności choroby ciała, umysłu i duszy.
A...