kinopio
23.12.13, 23:41
Z okazji Świąt mam takie optymistyczne przesłanie. Zawsze stosuję się do zasady jaką mi przekazał przywódca, przy wódce. Obojętnie coby się działo dzisiaj, jutro wstań, obetrzyj mordę i do roboty. Jeżeli musisz coś zrobić to zrób to, nawet gdyby stado diabłów ciągnęło Cię na piwo i zapewniało, że nic się nie stanie gdy zrobisz to jutro. Przecież to takie proste. Nigdy nie odpuścić obowiązków. Z bólem głowy (ale przecież tylko do 10-tej), z przymuleniem żołądka, z totalnym niechcicem i pijaną duszą da się zawsze wygrać. A o 14-tej już powoli i spokojnie wracamy zadowolenie do domu i nie pijemy..bo na drugi dzień..trzeci..trzydziesty trzeci..sto trzydziesty trzeci..nie pijemy ..bo po co? a gdy się już wypełnią dni i przyjdzie wypić latem to znów do roboty będziemy szli.. i morda w kubeł..nie flaszke bierzem, a łopatę..