virtualfly
04.10.04, 21:18
W niedalekiej przyszłości zamierzam podjąć leczenie. To forum utwierdziło
mnie w przekonaniu, że bez samemu nie da się wyleczyć z alkoholizmu (pozostać
trzeźwym alkoholikiem), chociaż nigdy nie próbowałam działać na własną rękę.
Ja po prostu wiem, że sama nie dam rady.
Wszystko OK, jestem w stanie iść do lekarza. On pewnie skieruje mnie na
terapię AA. I tutaj pojawia się problem. Nie mam nic przeciwko terapii,
uważam nawet, że tylko ona może mi pomóc. Wydaje mi się jednak, że u AA dużą
rolę odgrywa Bóg lub inna siła wyższa (znam 12 kroków), a ja jestem
niewierząca. Bardzo mi to przeszkadza (mam nadzieję, że to nie jest kolejny z
objawów choroby). Czy to prawda, że na spotkaniach AA dużą rolę przykłada się
do wiary, jakkolwiek pojętej? Nie czułabym się dobrze w takiej grupie, gdzie
mówiono by np. "Bóg pomoże mi w moim postanowieniu". Przeszkadzałby mi sam
nawet sam rytuał odnoszenia jakiejś sprawy do Boga i w ogóle wspominanie o
nim.
Chciałabym się dowiedzieć właśnie czy to prawda (czy plotki;), a jeśli to
prawda, to czy szanuje się zdanie niewierzącego chorego i czy w jakiś sposób
to się przekłada na zastępowanie Boga czymś innym w takich przypadkach:-/
Pozdrawiam