Dodaj do ulubionych

AA i ateistka

04.10.04, 21:18
W niedalekiej przyszłości zamierzam podjąć leczenie. To forum utwierdziło
mnie w przekonaniu, że bez samemu nie da się wyleczyć z alkoholizmu (pozostać
trzeźwym alkoholikiem), chociaż nigdy nie próbowałam działać na własną rękę.
Ja po prostu wiem, że sama nie dam rady.

Wszystko OK, jestem w stanie iść do lekarza. On pewnie skieruje mnie na
terapię AA. I tutaj pojawia się problem. Nie mam nic przeciwko terapii,
uważam nawet, że tylko ona może mi pomóc. Wydaje mi się jednak, że u AA dużą
rolę odgrywa Bóg lub inna siła wyższa (znam 12 kroków), a ja jestem
niewierząca. Bardzo mi to przeszkadza (mam nadzieję, że to nie jest kolejny z
objawów choroby). Czy to prawda, że na spotkaniach AA dużą rolę przykłada się
do wiary, jakkolwiek pojętej? Nie czułabym się dobrze w takiej grupie, gdzie
mówiono by np. "Bóg pomoże mi w moim postanowieniu". Przeszkadzałby mi sam
nawet sam rytuał odnoszenia jakiejś sprawy do Boga i w ogóle wspominanie o
nim.
Chciałabym się dowiedzieć właśnie czy to prawda (czy plotki;), a jeśli to
prawda, to czy szanuje się zdanie niewierzącego chorego i czy w jakiś sposób
to się przekłada na zastępowanie Boga czymś innym w takich przypadkach:-/

Pozdrawiam

Obserwuj wątek
    • deoand Re: AA i ateistka 04.10.04, 21:36
      Boże uzycz mi pogody ducha .... tak zaczyna sie miting AA - gdzie tu mówisz
      siło wyższa jakkolwiek mnie pojmujesz .
      ale przeciez mozna chodzic do kosciola co niedziela nie wierząc w Boga ...
      A kto niby ma sprawic ,że śmiertelna choroba jaka jest alkoholizm nie zabierze
      cie z tego świata w tempie przyspieszonym - janek -alkoholik kinga
      alkoholiczka franek - alkoholik czy Bóg ?
      A jak Ty uwazasz .???
      Pociesz sie tym ,ze zawsze lepiej byc nawróconym grzesznikiem niz spolegliwym
      porządnym katolikiem .
      • Gość: Sixtus Re: AA i ateistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 00:49
        >Pociesz sie tym ,ze zawsze lepiej byc nawróconym grzesznikiem niz spolegliwym
        >porządnym katolikiem .

        Jestem pewien ,ze nie ma nic zlego w byciu spolegliwym.
        To wspaniala cecha, wszystkim jej zycze:)
        pozdrawiam
        Sixtus
    • Gość: Natalia Re: AA i ateistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 08:40
      Virti, moge Ci tylko powiedzieć o moim doswiadczeniu w AA. Przychodzili tam
      różni ludzie o róznym statusie społecznym i o różnych poglądach. I ateiści i
      bardzo wierzący. Nie te sprawy były tematem mitingów. Podstawowym tematem było
      uzaleznienie od alkoholu, skutkach, i sposobach na trzeźwienie. Nie pamiętam,
      żeby się ktoś sprzeczał na tematy religijne. Nawet jeśli ktoś wygłaszał swoje
      kredo w tych kwestiach, było co najwyżej przyjmowane to do wiadomości.
      Podstawową zasadą AA jest dzielenie się swoim doświadczeniem. W AA się nie
      ocenia i nie krytykuje.

      No i jeszcze jedno, co innego jest terapia prowadzona przez psychologa, nawet
      jeśli wykorzystuje on doświadczenia AA. A co innego wspólnota Anonimowych
      Alkoholików czyli AA.

      Pozdrawiam serdecznie. Natalia.
    • hepik1 Re: AA i ateistka 05.10.04, 08:47
      virtualfly napisała:

      .
      >
      > Wszystko OK, jestem w stanie iść do lekarza. On pewnie skieruje mnie na
      > terapię AA.

      Gdyby troche uporządkować-nie istnieje cos takiego jak terapia AA.Konieczność
      terapii sugeruje podczas rozmowy w poradni uzależnień psycholog lub
      terapeuta,który nie musi byc psychologiem.
      Terapia to leczenie w grupie lub indywidualnie przy udziale terapeutów-fachowców.
      AA to ruch samopomocowy.Terapeuci zalecają udział w mitingach AA lub klubach
      potocznie zwanymi klubami AA ale z AA nie mającymi nic wspólnego.W jednym i w
      drugim przypadku chodzi o to by spotkac się z ludźmi,którzy maja ten sam problem
      i w sytuacjach kryzysowych moga pomóc osobiście,podzielić sie swoim doświadczeniem.
      Terapia odbywa sie w określonych dniach i godzinach a terapeuta też
      człowiek,który nie może byc dostępny dla każdego pacjenta 24 godz na dobę.
      Co do samego AA-jedni twierdzą ,że im uratowało życie,inni ,że im pomaga w
      trzeźwieniu a jeszcze inni ,że to nie dla nich,bo... i tu padają różne
      argumenty,wśród których najczęściej powtarzającym sie jest słowo Bóg,wiara itd,itp.
      Jak pisze Bill,jeden z dwóch ,którzy AA wymyślili miejsce jest i dla
      agnostyków,ateistów i wierzących,którzy są wyznawcami różnych religii.
      Specyfika naszego kraju jest taka ,że większośc mitingów odbywa się przy
      parafiach katolickich,bo one chetnie pomagaja i maja do tego warunki w postaci
      salek dawniej katechatycznych i zadawalaja sie drobna opłatą za wynajem tychże.
      Reasumując - wybór należy do Ciebie.Wielu alkoholikom jest dokładnie obojętne
      przy pomocy czego lub kogo trzeźwieją,najważniejsze ,że pozbywają się obsesji
      picia.Być może ,z Toba nie jest jeszcze tak ,źle stawiasz warunki.
      I jeszcze linki aby różnice między terapia a AA zrozumieć:
      alkoholizm.akcjasos.pl/50.php
      alkoholizm.akcjasos.pl/129.phpPozdr
      • hepik1 Re: AA i ateistka 05.10.04, 08:51
        www.alkoholizm.akcjasos.pl/50.php
        www.alkoholizm.akcjasos.pl/129.php
        Teraz powinno byc lepiej:)
        • Gość: ola Re: AA i ateistka IP: *.chello.pl 05.10.04, 13:43
          Czytałam o podobnym problemie, nie chcę broń boże wprowadzać nikogo w błąd i
          zmuszać do zbędnych lektur, więc może któryś wyjadacz forumowy mnie
          poprawi. "Rehab" Osiatyńskiego?
    • Gość: terapeuta Re: AA i ateistka IP: *.chello.pl 05.10.04, 11:26
      AA to nie terapia, to tylko wsparcie.

      I choć wielu fanatykom AA wydaje się inaczej, to może lepiej zacząć od
      profesjonalnej terapii?

      Jeśli chcesz sobie pomóc, to zgłoś się do poradni terapii uzależnień. Tam
      spotkasz profesjonalistów, z którymi wspólnie ustalisz plan działania.

      AA może być korzystne jako dodatkowy element w terapii, ale nie jest leczeniem.

      Czy gdybyś zachorowała na raka piersi poszłabyś do onkologa czy na grupę
      wsparcia dla pacjentek z rakiem piersi? Onkologa porównałbym z terapeutą a AA z
      grupą pacjentek.

      To, że przeszkadza Ci element religijny nie jest objawem Twojej choroby w
      świetle współczesnej wiedzy. Moim osobistym zdaniem jest natomiast objawem
      choroby "odtłumaczanie sobie", że niby ta siła wyższa to nie musi być bóg itp.
      Po co mydlić ludziom oczy, że AA (mityngi w kościołach, modlitwa, odwołania do
      boga) są areligijne? Wstyd jakiś czy co, że się jest grupą religijną? Czy może
      system iluzji i zaprzeczeń?
      • owszem Re: AA i ateistka 05.10.04, 17:03
        Gość portalu: terapeuta napisał(a):

        > AA to nie terapia, to tylko wsparcie.
        >
        > I choć wielu fanatykom AA wydaje się inaczej, to może lepiej zacząć od
        > profesjonalnej terapii?
        >
        > Jeśli chcesz sobie pomóc, to zgłoś się do poradni terapii uzależnień. Tam
        > spotkasz profesjonalistów, z którymi wspólnie ustalisz plan działania.
        >
        > AA może być korzystne jako dodatkowy element w terapii, ale nie jest
        leczeniem.
        >
        > Czy gdybyś zachorowała na raka piersi poszłabyś do onkologa czy na grupę
        > wsparcia dla pacjentek z rakiem piersi? Onkologa porównałbym z terapeutą a AA
        z
        >
        > grupą pacjentek.
        >
        > To, że przeszkadza Ci element religijny nie jest objawem Twojej choroby w
        > świetle współczesnej wiedzy. Moim osobistym zdaniem jest natomiast objawem
        > choroby "odtłumaczanie sobie", że niby ta siła wyższa to nie musi być bóg
        itp.
        > Po co mydlić ludziom oczy, że AA (mityngi w kościołach, modlitwa, odwołania
        do
        > boga) są areligijne? Wstyd jakiś czy co, że się jest grupą religijną? Czy
        może
        > system iluzji i zaprzeczeń?
        Żaden wstyd...nie wyobrażam sobie jednak w praktyce wygłaszać formuł, które
        nie są zgodne z czymś tak osobistym jak wiara w Istnienie Wyższe, bądź brak
        wiary w w/w. To byłaby już nieszczerość....prawda..?
        • Gość: terap. - prywatnie Re: AA i ateistka IP: *.chello.pl 07.10.04, 10:16
          > Żaden wstyd...nie wyobrażam sobie jednak w praktyce wygłaszać formuł, które
          > nie są zgodne z czymś tak osobistym jak wiara w Istnienie Wyższe, bądź brak
          > wiary w w/w. To byłaby już nieszczerość....prawda..?

          Moim zdaniem tak.

          I marzy mi się kiedyś taka różnorodność w leczeniu alkoholizmu jak w przypadku
          leczenia narkomanii. Masz ośrodki nastawione bardziej na terapię i bardziej na
          pracę; z hodowlą roślinek, z hipoterapią, z wyjazdami w skałki, z ciężką pracą
          fizyczną; katolickie, protestanckie i kompletnie areligijne. I to jest piękne.

          Niestety w przypadku leczenia uzależnienia od alkoholu to tylko marzenie. A
          szkoda.

          Terapeuci uzależnienia od narkotyków zmieniają siebie i swoje podejście
          dostosowując je do zmian w narkomanii. A każdy alkoholik jest traktowany tak,
          jakby był żulem spod budki z piwem, od 20 lat chlejącym prytę, bijącym żonę i
          gromadkę dziesięciorka umorusanych dzieciaków, z wykształceniem podstawowym,
          niezdolnym do jakiegokolwiek wglądu i zrozumienia czegokolwiek.

          Dlaczego to, że wybitny specjalista po studiach, obracający się w świecie
          biznesu, mówiący częściej po angielsku niż po polsku nie potrafi się odnaleźć w
          środowisku kryminalistów z zasobem słownictwa na poziomie dzieci z podstawówki
          zrzuca się na karb braku gotowości do leczenia?

          Ponadto: kompletny brak ofert niskoprogowych dla alkoholików.

          Dlaczego brak jest programów redukcji szkód dla alkoholików? W przypadku
          narkomanów odgrywają ogromną rolę premotywacyjną.

          Dlaczego ćpun może przyjść do poradni nastukany, a alkoholika - jak nie będzie
          trzeźwy - się wyrzuca?

          Nasuwa mi się dużo takich luźnych pytań i wątpliwości. Nie na wszystkie znam
          odpowiedzi. Nie jestem omnibusem.

          Dla wyjaśnienia: piszę tu prywatnie. Przedstawiam wyłącznie moję prywatne
          opinie.

          Ale służbowo nie potrafilbym powiedzieć swojemu pacjentowi: jak nie będziesz
          chodzić na AN to nie możesz do mnie przyjść. To ja mam dobrać mu formy terapii
          odpowiednie dla niego a nie on dopasowywać się do mojej oferty.

          I nie czuję się kopmpetentny do wkraczania w sferę duchową i religijną życia
          pacjenta. Od tego są księża i inni kapłani. Oni się znają na tym lepiej.
      • hepik1 Re: AA i ateistka 05.10.04, 20:21
        Gość portalu: terapeuta napisał(a):

        >
        > Czy gdybyś zachorowała na raka piersi poszłabyś do onkologa czy na grupę
        > wsparcia dla pacjentek z rakiem piersi? Onkologa porównałbym z terapeutą a AA z
        >
        > grupą pacjentek.
        >
        Świetne porównanie.Od takich terapeutów racz Cię chronic Panie.
        • deoand Re: AA i ateistka 05.10.04, 23:31
          Marneeee szanseeee droga ateistko .
          Było wielu którzy usiłowali zwyciężyc Boga -od Prometeusza poprzez Faraonów
          Cezara ,Gustawa i całej rzeszy alkoholików , którzy wykrzykując jeden przez
          drugiego słowo Bóg twierdza ,ze oni to w Boga nie wierza tylko w siłe wyższą ,
          a jednak w końcu kazdy skruszony niedowiarek stawal przed obliczem Boga
          oczekujac na jego werdykt .
          Więc módl sie moja droga ateistko byś za szybko nie musiala stawac przed Tym
          obliczem bo chorobe masz już smiertelną i nie znasz dnia ani godziny i tylko
          twoja żarliwa modlitwa " dwanascie Kroków :" z sześciokrotnym chyba użyciem
          słowa Bóg moze sprawi ,że nie dostaniesz za szybko karty powołania .
          Chyba ,że jesteś ze Zgierza i okolic - jak nie wiesz gdzie to jest poczytaj
          sobie wybitnego i zasłużonego piewce tych terenów - nijakiego nicka hepika1 ,
          ktory opisuje te tereny z detalami i nawet ze zdjęciami - to poniewaz w
          ostatnim czasie P.B. wydal z pięc kart powołania do Siebie to myśle , że zrobi
          przerwe w wydawaniu kart mobilizacyjnych dla Zgierza i okolic i zawita na
          tereny na przykład Śląska Cieszyńskiego .
          Tak czy inaczej pomodlic sie nie zaszkodzi i do terapeuty pójść też .!!!
          deoand
        • Gość: terapeuta Re: AA i ateistka IP: *.chello.pl 07.10.04, 10:34
          > Świetne porównanie.Od takich terapeutów racz Cię chronic Panie.

          co w moim porównaniu jest takiego, że nie życzysz innym kontaktu z takimi
          terapeutami jak ja?
          • hepik1 Re: AA i ateistka 07.10.04, 17:54
            Gość portalu: terapeuta napisał(a):

            >
            > co w moim porównaniu jest takiego, że nie życzysz innym kontaktu z takimi
            > terapeutami jak ja?

            Bez obrazy ale z Ciebie taki terapeuta jak z koziej d...y trąbka:-)
            • Gość: terap. Re: AA i ateistka IP: *.chello.pl 07.10.04, 22:39
              > Bez obrazy ale z Ciebie taki terapeuta jak z koziej d...y trąbka:-)

              nie obrażam się.
              chętnie posłucham jednak rzeczowych argumentów.
              • deoand Re: AA i ateistka 07.10.04, 23:59
                Nie łudź się rzeczowych argumentów od nicka hepika to niestety nie usłyszysz ...
                ale czekaj cierpliwie a moze jednak ...
                Zdziwiłbym się wtedy niepomiernie i uchylil kapelusza .
              • hepik1 Kura czy jajko? 08.10.04, 10:23
                "A to moje zdanie, T ociekawe co piszecie na temat fachowców ale ja tu swoje
                dodam , Ja jestem fachowcem , mam takie wykształcenie, Przez 10 lat pracowałam
                jako fachowiec i w poradniach i w szkołach i wiecie co? Nie zauwazyłam pewnych
                oczywistych rzeczy, dopiero grupa samopomocy otworzyła mi oczy, Znam zdanie , ze
                nie trzeba wejść w błoto aby wiedzieć że ono brudzi, ale wiem też, wasze
                doświadczenie nigdy mi nie dało tyle wiedzy co nawet kolosalna ilość studiów
                podyplomowych i teologia życia w rodzinie. A kto stworzył program dla
                współuzaleznionych? Nie fachowcy , takie osoby jak wy , w Stanach jakiś czas
                temu, czyżby tam rodzili sie fachowcy na ulicach , a kto stworzył wielką księgę
                AA , specjaliśici? Nie to my zwykli ludzie jako ludzie którzy szukają pomocy
                gdzie sie da. Specjaliści dodali to tylko do tego co już wiedzą i realizują te
                zwykłe ludzkie pomysły. Pozdrawiam. Piszcie a ja dalej będę mądrzała i odkrywała
                to co umiałam na pamięc na egzaminy."

                W dyskusji na innym forum znalazłem taka wypowiedź.

                Ja z pustego w próżne przelewać nie będę .Od teoretyzowania ,intelektualizowania
                jest jeszcze parę innych for gdzie to uwielbiają-Psychologia,Kobieta itp
                itd.PzdrZdania nie zmieniam.
                • deoand Re: Kura czy jajko? 08.10.04, 16:49
                  Bez obrazy ale z Ciebie taki terapeuta jak z koziej d...y trąbka:-)
                  cytat z nick HEPIK 1 !!!!

                  • Re: AA i ateistka IP: *.chello.pl
                  Gość: terap. 07.10.2004 22:39 + odpowiedz


                  > Bez obrazy ale z Ciebie taki terapeuta jak z koziej d...y trąbka:-)

                  nie obrażam się.
                  chętnie posłucham jednak rzeczowych argumentów.



                  • Re: AA i ateistka
                  deoand 07.10.2004 23:59 + odpowiedz


                  Nie łudź się rzeczowych argumentów od nicka hepika to niestety nie usłyszysz ...
                  ale czekaj cierpliwie a moze jednak ...
                  Zdziwiłbym się wtedy niepomiernie i uchylil kapelusza .



                  • Kura czy jajko?
                  hepik1 08.10.2004 10:23 + odpowiedz


                  "A to moje zdanie, T ociekawe co piszecie na temat fachowców ale ja tu swoje
                  dodam , Ja jestem fachowcem , mam takie wykształcenie, Przez 10 lat pracowałam
                  jako fachowiec i w poradniach i w szkołach i wiecie co? Nie zauwazyłam pewnych
                  oczywistych rzeczy, dopiero grupa samopomocy otworzyła mi oczy, Znam zdanie , ze
                  nie trzeba wejść w błoto aby wiedzieć że ono brudzi, ale wiem też, wasze
                  doświadczenie nigdy mi nie dało tyle wiedzy co nawet kolosalna ilość studiów
                  podyplomowych i teologia życia w rodzinie. A kto stworzył program dla
                  współuzaleznionych? Nie fachowcy , takie osoby jak wy , w Stanach jakiś czas
                  temu, czyżby tam rodzili sie fachowcy na ulicach , a kto stworzył wielką księgę
                  AA , specjaliśici? Nie to my zwykli ludzie jako ludzie którzy szukają pomocy
                  gdzie sie da. Specjaliści dodali to tylko do tego co już wiedzą i realizują

                  I niby jak z tego ma wynikać ,że terapeuta /tka/ jest taki /a /
                  jak z koziej d....y trąbka ????

                  Pan Jesus usiadłby i zapłakał - ja płakać nie lubie więc tylko rozłożę
                  ręce .... i nie zdejmę kapelusza .

                  Deoand .
                  • theo18 Ty wiesz co ..... 14.10.04, 10:15
                    Deoand .... masz swiętą racje i napewno poparcie wielu osob a napewno mnie.
    • virtualfly Re: AA i ateistka 06.10.04, 21:59
      Dziękuję wszystkim za odpowiedzi:-)

      Przepraszam, jeśli nie zrozumiałam - potrzebuję jednoznacznej odpowiedzi - czy
      leczenie może obyć się bez uczestnictwa w mitingach AA?
      Powiem szczerze - nie mam pieniędzy i prywatna psychoterapia nie wchodzi w
      rachubę. Jednak przypuszczam, że czy prywatny, czy "państwowy" psychoterapeuta
      skieruje mnie na te mitingi, dlatego pytam.
      Czy można się leczyć z alkoholiozmu nie mając pieniędzy? Gdzie powinnam się
      najpierw udać?
      Bo to, że AA preferuje siły wyższe, to już wiem:-/ Prawdopodobnie nie będzie to
      dla mnie dobre, ale pewnie spróbuję, Cóż innego mi pozostaje.
      Pytam Was, bo u mnie "na wsi" lekarze rodzinni to konowały i chcę wiedzieć
      gdzie mogę udać się o pomoc.

      Pozdrawiam
      • Gość: stachu34 Re: AA i ateistka IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 22:09
        W kontrakcie terapii zawarty jest punkt o obowiązku uczestniczenia w AA.
        Napisałaś "Prawdopodobnie nie będzie to dla mnie dobre,"-skąd wiesz co dla
        Ciebie będzie dobre?
        Program AA jest programem duchowym i jest w nim odwołanie do "siły wyższej",ale
        nie ma tam wogóle mowy o Panu Bogu. To trzeba zrozumieć.Mowa jest o "sile
        wyższej, od nas samych" którą umownie nazywamy bogiem.Czy tym bogiem dla
        czynnego alkoholika nie jest gorzała?
        • deoand Re: AA i ateistka 06.10.04, 22:28
          Do lekarza rodzinnego to specjalnie nie masz po co chodzic chyba ,że jakis
          pasjonat uzależnień lecz osobiście wątpie >
          Po pierwsze musisz sobie odpowiedzieć czego chcesz tzn
          PIĆ albo NIE PIĆ ... i jak odpowiesz sobie na dzień dobry NIE PIĆ to idź do
          poradni Uzależnień do psychologa lub terapeuty odwykowego i zacznij realizowac
          program jaki tobie przedstawią.
          A uczestnictwo w mitingach zawiera sie w tym programie więc pójdź tam i sama
          sie przekonasz jak to naprawde wygląda z ta wiara duchem itd.
          Nie spróbujesz - nie bedziesz wiedziała jak smakuje .
          Czasem dla ratowania swojego życia trzeba zmienić i wiare choć akurat w tym
          wypadku nie jest to konieczne .
          Tak naprawde nigdy w nic nie wierzyłaś ???
          Może !!!
      • hepik1 Re: AA i ateistka 07.10.04, 06:59
        virtualfly napisała:

        >
        >
        > Przepraszam, jeśli nie zrozumiałam - potrzebuję jednoznacznej odpowiedzi - czy
        > leczenie może obyć się bez uczestnictwa w mitingach AA?

        "Terapeuci zalecają udział w mitingach AA lub klubach abstynenckich
        potocznie zwanymi klubami AA ale z AA nie mającymi nic wspólnego."

        Osobiście miałem w kontrakcie mitingi.Ale z tego co wiem Belka chodziła do
        klubu,czyli zależy od miejsca terapii?Jeśli sie myle proszę mnie poprawić.
    • letek17 Re: AA i ateistka 06.10.04, 23:17
      Ja poszedłem do najbliższej poradni odwykowej - różnie się one nazywają ale to
      nie istotne, dostałem propozycje leczenia na miejscu w systemie ambulatoryjnym
      albo ośrodki zamknięte - wybrałem ośrodek zamknięty - bo nie wierzyłem w
      siebie, że będę chodził na terapię codziennie po parę godzin i nie będę pił po
      zajęciach. Po odwyku chodziłem na grupę pogłębionej terapii. Jedynym kosztem
      jaki musiałem ponieść to dojazd do ośrodka. W ośrodku utrzymanie i terapia jest
      za darmo. W zasadzie jedynym warunkiem skutecznej terapii jest szczera chęć
      zaprzestania picia a nie rodzaj ośrodka czy sława psychoterapeuty.
      Terapia pozwoliła mi poznać siebie, zobaczyć mechanizmy choroby działające we
      mnie i dała techniki radzenia sobie z nimi.
      Udział w mityngach pozwolił mi zobaczyć, że nie jestem sam, że można żyć,
      wściekać się i radować na trzeźwo - też tak chciałem i zacząłem podpatrywać
      ludzi ze wspólnoty AA jak oni to robią, że nie piją.
      Teraz chodzę tam by podzielić się swoim doświadczeniem i nie zapomnieć, że
      jestem alkoholikiem. Znajduję też tam lustra ( innych ludzi , którzy pozwalają
      mi zobaczyć czy dalej idę w dobrą stronę.
      Ważne zagadnienie w trzeźwieniu to rozwój duchowy - ostatnio wypowiadałem się o
      tym w tym wątku
      www.forum.akcjasos.pl/viewtopic.php?
      t=2641&sid=801b45af6e49befa111e568b61686708 - pozwolę sobie go tu zacytować
      Duchowość - jakie to wzniosłe i wieloznaczne słowo.
      Może wrzuć trochę luzu i zamiast od razu godzić się z Bogiem mieszkającym w
      konkretnym kościele przyjmij, że jest tylko jakaś siła większa niż Ty, która
      może za zakętem Twojej drogi postawić lub nie w poprzek TIRa.
      I uwierz, że naprawdę to Ty nie jesteś ani swoim ani kogoś innego Bogiem.
      W ramach swoich zajęć z duchowości zajmij się swoimi relacjami z takim gdzieś
      tam w Twojej psychice schowanymi pojęciami jak wartości i sumienie. Nic lepiej
      na to nie wpływa jak odpowiedź na kilka prostych pytań:
      1. Co dla mnie oznacza pojęcie żyć godnie - czy tylko mieć pracę, mieć rodzinę,
      mieć przyjació, mieć dobra ( najlepiej wszelakiego rodzaju i dużo) czy może być
      dobrym człowiekiem, odpowiedzialnym członkiem rodziny, rzetelnym pracownikiem.
      2. Jaka jest moja relacja z takimi pojęciami jak : pycha, gniew, zawiść,
      pazerność, lenistwo ........ ( na razie wystarczy 7 ).
      3. Po ki cholerę na tym świecie jestem - chyba musi być w tym, że tu i teraz
      jestem jakiś sens. Co chcę w życiu roibić. Znalezienie sensu życia pozwala już
      bardzo łatwo znaleźć odpowiedź na pytanie jak żyć.
      4. Co to jest ta Pogoda Ducha, o której tyle gadają różne nałogi i jak ją
      znaleźć.

      Myślę, że na razie wystarczy i do tego nie potzreba jak na razie jakichkolwiek
      praktyk religijnych. Może w trakcie odpowiadania na te pytania pojawi się
      gdzieś głęboko skrywana potrzeba ich podjęcia - ale to później. Życzę tej
      Pogody Ducha. Dla mnie oznacza przede wszystkim gotowość do spotkania się z
      życiem takim jakie ono jest. Letek
    • Gość: Akmed Re: AA i ateistka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.10.04, 23:47
      Nie ma terapii AA. Terapia to jedno a AA drugie. Poza tym od uczestników AA nie
      jest wymagana wira w Boga tylko w Siłę Wyższą. Znam wielu alkoholików
      niewierzących, którzy przychodza do AA.
      • Gość: stachu34 Re: AA i ateistka IP: *.gda.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.04, 08:33
        Poczytaj Akmed...Pozdrawiam...
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=16390051&a=16457490
        • Gość: Ja Re: AA i ateistka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 20:15
          Panie, daj mi cierpliwość,
          abym umiał znieść to czego zmienić nie mogę;
          daj mi odwagę,
          abym umiał konsekwentnie i wytrwale dążyć do zmiany tego,
          co zmienić mogę, i daj mi mądrość,
          abym umiał odróżnić jedno od drugiego.


          Marek Aureliusz (Marcus Aurelius Antoninus, 121 - 180)
          To jest oryginał.Treść jego mam nadzieję,pozwala wysiczyć się każdemu.
          Siłą Wyższą dla każdego jest to co ten ktoś uważa za tą siłę.Może to być grupa
          wsparcia,kościół,może to być również co sobie sama wymyślisz i będziesz
          wierzyła,że ci to pomaga.
          Jako ateistka masz duzy wybór.A tak na marginesie,ateista,niewierzący w
          Boga,tak do końca nie jest zupełnie niewierzący.Wierzy przecież,że nie ma Boga.
          Pozdr.

    • theo18 Boga zastępujesz silną wolą 14.10.04, 10:09
      I po problemie , z reszta myslisz ze jestes jedyna ateistką na tym swiecie ?:)
      Jest pełno alkoholikow ktorzy własnie nie wierzą i chodza na terapie dla grup
      ateistycznych
    • Gość: Janka Re: AA i ateistka IP: *.gorzow.mm.pl 30.10.04, 01:04
      Witam,mam na imie Janka,jestem matką alkoholika,od okolo 10 lat,mam kontakt z
      grupami AA,oraz grupą wsparcia AL-Anon-są to grupy dla rodzin osób
      uzależnionych.Przychodząc po raz pierwszy na grupę,miałam podobny problem do
      Twojego--nie jestem katoliczką,ani też nie biorę udziału w spotkaniach innych
      grup religijnych.Na początku miałam takie same obawy,jak Ty dzisiaj--czułam sie
      gorsza,inna,lecz gdy przeszłam terapię,nauczyłam się poznawać swoje
      wartości.Dla mnie siłą wyższą /czyli większą/od mojej-jest GRUPA Al-Anon.Grupa
      ludzi, większa i bogatsza o doświadczenia.Oczywiście poczatki dla mnie były
      trudne,bo podobnie jak Ty ,bałam się,że nie zostane zaakceptowana.Dziś wiem,że
      GRUPA-nie jest żadną sektą,pracujemy na podstawie programu i nikt nie ma
      prawa mnie oceniać i krytykować.I to jest dla mnie siła wyższa,mówię o tym
      głośno i się tego nie wstydzę i nikt się ze mnie nie śmieje,ani ja nie czuję
      się przez to gorsza lub inna niż pozostali ludzie z AA i Al Anon.Tobie też się
      uda--wystarczy zaufać sobie i będzie OK.Życzę powodzenia i wiary w siebie,cześć.
    • szprota Re: AA i ateistka 30.10.04, 18:01
      a ja powiem tak: najpierw przeszłam terapię, dopiero później zaczęłam zaglądać
      na mitingi, by miec kontakt z grupą wsparcia
      też jestem niewierząca i też mierziła mnie myśl o dużej roli Boga w tych
      spotkaniach - niemniej okazało się, że demonizowałam to :)
      istotą spotkań jest alkoholizm i wzajemna pomoc w chorobie
    • Gość: Iga Re: AA i ateistka IP: *.sip.asm.bellsouth.net 01.11.04, 19:43
      Czlowiek z natury jest istota wierzaca. Tylko problem w tym w co sie wierzy.
      Emerson(chyba to byl on) raz powiedzial: "czlowiek albo w Boga wierzy, albo w
      bozki".
      W cos pewnie wierzysz?
      Pozdrawiam

    • genekgenek Re: AA i ateistka 30.12.04, 18:30
      Dla mnie były i są z tym problemy. Celem AA jest samopomoc w trzeźwieniu ale
      każdy swoją trzeźwość widzi inaczej. Ważne jest aby pozostać sobą. Nie znaczy
      to nie zmieniać poglądów, ważne tylko aby to było w zgodzie z sobą. Ja w AA
      swojego światopoglądu nie zmieniłem (prawie 11 lat na mitingach) ale dzięki
      konfrontacją z wierzącymi dużo się nauczyłem o sobie i innych ludziach. 12
      kroków nie traktuję jako wyrocznię - kroki mnie inspirują do myślenia i jeśli
      nawet odrzucam coś z AA to uczę się tolerancji. Inni tez uczą się mnie
      tolerować.
      Jednak my nie tylko się tolerujemy!!! My sobie nawzajem dużo zawdzięczamy i
      jesteśmy dzięki temu bogatszymi duchowo ludźmi.
      Dzięki swemu doświadczeniu jeśli tylko zechcę potrafię dyskusję przywrócić do
      jedynego celu dla jakiego istnieje ruch - pracy nad trzeźwością.
      .....................
      To dobrze, że na mitingach spotyka się różnych ludzi. Łączy nas nasz problem i
      nie wolno szukać tego co dzieli a jeśli już dzieli to poznajmy się bliżej.
      Tak różnych ludzi spotykam na mitingach. Są ludzie sławni , wybitni w swoich
      zawodach ale też tacy , którzy nie potrafią inaczej i żyją zbierając odpadki.
      Na mitingu można spotkać się w kościele ale i we więzieniu - to zawsze jest
      tylko miting.
      Ja mitingi AA porównuję do kolejki przed gabinetem lekarskim gdzie chorzy
      wspierają się w chorobie, dzieląc się swoim doświadczeniem.
      Jest jednak w AA dużo ludzi, którzy poczuli się misjonarzami i tworzą z ruchu
      sektę. Udział w ruchu ma każdy kto ma szczerą chęć zaprzestania picia.
      Tylko uczestnicząc w mitingach raczej nie rozwiązał bym swoich problemów także
      tego alkoholowego.
      Powodzenia i do zobaczenia w AA.
    • anost Re: AA i ateistka 07.01.05, 20:24
      Jestem alkoholikiem i chodziłem na grupę AA przez 1,5 roku.Jestem ateistą i też miałem duże opory przed religijnym charakterem grupy.Z początku nie przyznawałem się do moich poglądów i tylko słuchałem co mówią inni.Poznałem losy tych ludzi, ich życiowe tragedie,słyszałem ich płacz.Niektórzy pili 50 lat!Pięknie mówili o Bogu, o Sile Wyższej,o nawróceniu się na wiarę, o tym że bez tej Siły nie byłaby możliwa abstynencja.12 kroków przerabiałem, ale brałem z nich to co było mi potrzebne a resztę odrzucałem.Cały czas buntowałem się wewnętrznie przeciwko Bogu i jeżeli uznawałem jakąś siłę, to tylko tą płynącą z grupy siłę wsparcia,ciepłego słowa,uścisku silnych dłoni i przyjaznych słów.W tej grupie czułem się bezpiecznie i z niej czerpałem moc.I to jest najważniejsze!Teraz nie chodzę na grupę bo mam funkcję w Klubie Abstynentów,ale pójdę znowu.Abstynencję trzeba podtrzymywać jak ogień.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka