mifredo
01.07.22, 06:59
MEDYTACJA - 01.07.
"Tego nauczylam sie w Al-Anon - mowi jedna z czlonkin na spotkaniu -
ze
czlowiek, ktorego poslubilam, nie moze byc zrodlem mojego szczescia lub
smutku. Dar zycia jest osobista moja wlasnoscia, podobnie jak jego zycie
nalezy do niego; oboje mozemy wybierac: czy cieszyc sie nim, czy je
zniszczyc?
Widze, ze sie zlosci; Czy ja musze takze byc zla? Kiedy jest wrogo
usposobiony do mnie, czy ja takze musze byc wrogo nastawiona do niego?
Czy kiedy odzyskuje troche zaufania we wlasne mozliwosci, moja przysiega
malzenska traci znaczenie, podczas kiedy on cierpi nadal z powodu
zwatpienia w siebie?
Nie jestem jego przewodnikiem, nauczycielem ani strozem. Jestesmy
odrebnymi jednostkami i kazde z nas musi odnalezc wlasna droge
prowadzaca do celu. moj maz nie chce dzielic ze mna tego co dodaje mi
otuchy i sily; nauczylam sie przez bolesne doswiadczenia, ze
proponowanie dzielenia sie tym z nim, jest zupelnie bezowocne".
Rozwazanie na dzisiaj
Dostosowanie sie do spraw takich, jakimi sa oraz zdolnosc kochania bez
proby ingerowania lub kontrolowania innych, jakkolwiek sa mi bliscy,
jest moim celem, ktory moge osiagnac w Al-Anon. Uczenie sie jest czasem
bolesne, ale nagroda jest samo zycie - bogate i pelne pogody ducha.
"Jezeli zajmujesz sie soba i sluzysz Bogu, nic co dzieje sie wokol
ciebie, nie zachwieje twojej rownowagi".
(Tomasz a' Kempis)