zla_siostra_blizniaczka
27.12.04, 00:09
Od razu na początku zaznaczam, że nie oczekuję żadnych rad, ani żadnych
innych reakcji na to co napiszę. Zresztą nie mam nic wielkiego do napisania.
Tak sobie po prostu wymyśliłam, że skoro nie mam absolutnie komu tego
powiedzieć, to puszczę to do neta. Zresztą zawsze lubiłam takie
pretensjonalne zagrania...
Miałam coś koło siebie od Wigilii i teraz to coś sobie krąży w moim ciele.
Długo się wahałam, bo od ponad 2 lat byłam święta jesli chodzi o wszelkie
substancje wspomagające odbiór rzeczywistości. Ale podjęłam decyzję. Jest mi
z tym źle i dobrze równocześnie. Przeanalizowałam wszystkie za i przeciw.
Nawet miałam zrobioną piękną drukowaną listę plusów i minusów. Minusów było
więcej, więc wybór był prosty.
Po co to piszę? Bo jak już wyżej napisałam, nie mam się z kim tym podzielić.
Bo człowiek koniecznie musi mieć gdzie pójść (to chyba z jakiejś książki). Bo
to już 12 lat. Bo to już czwarty powrót. Bo to już ostatni powrót. Bo juz do
końca nie przestanę. Bo muszę się z kimś pożegnać, a nie mam z kim.