Dodaj do ulubionych

współuzależnieni

09.01.05, 18:13
Mam pytanie...
Czy wszyscy w rodzinie , w której istnije problem związany z alkoholem są
współuzależnieni...

Czy może być tak , że w rodzinie jedno dziecko bedzie miało objawy DDA a inne
nie...
Od czego więc zleży,że jedni się współuzaleźniają i mają trudności w
akceptacji siebie i trudności w życiu, inni cały ten proces przechodzą
bezboleśnie..
Czy można być tylko trochę współuzależnionym ??
Czy płeć ,wiek, wykształcenie ,cechy osobowościowe mają znaczenie ???
Obserwuj wątek
    • genekgenek Re: współuzależnieni 09.01.05, 19:19
      Cała rodzina jest wspóuzależniona. Nawet dziecko obok, którego funkcjonowała
      osoba czynnie uzależniona kiedy była niemowlakiem, pomimo późniejszego
      zaprzestania picia. W tej sytuacji najlepiej kiedy cała rodzina spotka się z
      psychologiem a później AA, Al-anon i Al-Ateen. Dzieci gdy będą dorosłe mogą
      udać się do DDA.
      • storotka53 Re: współuzależnieni 09.01.05, 19:40
        Mam kontakty z młodzieżą, jak wytłumaczyć fakt,że wielu z tych młodych ludzi
        nie ma objawów DDA...mają poczucie własnej wartości, są weseli, bez
        rozhuśtanych emocji..osiągają wiele w życiu...
        Czy na każdym członku rodziny alkoholizm wyciska takie samo piętno..
        Znam kobiety, pełne radości ..szczęśliwe w nowych związkach po rozstaniu z
        alkoholikami...
        Poradziły sobie z emocjami same.. bez fachowj pomocy...
        Czy to fenomen ????
        • deoand Re: współuzależnieni 09.01.05, 19:52
          Nie , to nie fenomen to normalność ...
          • jola901 Re: współuzależnieni 09.01.05, 20:02
            Deonad
            Czy to znaczy,że jednak terapie nie są konieczne dla wszystkich, w życiu
            których alkoholizm kogoś z bliskich dotykał ??Czy pozbycie się przyczyny ( w
            tym przypadku alkoholika ) skutku nie będzie albo będzie nieznaczny ??
            Oczywiście chodzi o przypadki ,kiedy osoba radzi sobie doskonale w życiu a
            emocje są nie roztrzskane .
            • stachu34 Re: współuzależnieni 09.01.05, 22:07
              Aby rozważać istotę współuzależnienia, trzeba dokładnie sprecyzować, czym ono
              jest.
              Współuzależnienie jest to trwała adaptacja do sposobu bycia i życia bliskiej
              osoby uzależnionej. Jej (alkoholika) zaburzenia zachowania i brak możliwości
              przewidzenia jego reakcji, także destrukcyjny sposób postępowania jest powodem
              istnienia nieustającego stresu osób bliskich alkoholikowi. Dalej, jest to
              zespół zachowań, w kontaktach bardzo blisko związaną emocjonalnie i uczuciowo z
              osobą uzależnioną. Te zachowania mają na celu powstrzymanie choroby,
              nakłonienie do powrotu do normalności, czyli zaprzestania picia. Jednak nie
              przynosi to zazwyczaj pożądanego efektu i staje się wynikiem cierpienia,
              bezradności. Rodzi się współuzależnienie.
              Jeżeli powyższego nie weźmiecie pod uwagę w rozważaniach na ten temat, to
              wnioski będą chybione. DDA dotyczy dorosłych, samodzielnych ludzi, mających
              własne rodziny i wynikające z tego faktu problemy. Z tym sobie zazwyczaj nie
              radzą. Zaś kobieta, która wyrwie się spod despotycznego męża-alkoholika, który
              do tego jeszcze stosuje przemoc psychiczną i fizyczną, zawsze będą szczęśliwe.
              Jednak dopóty dopóki nie pojawi się nowe zagrożenie alkoholem. Wtedy pojawi się
              kolejny dramat, z którym może sobie już nie poradzić samodzielnie. Tak
              Stokrotko...
              • deoand Re: współuzależnieni 09.01.05, 22:41
                Kolega stachu udzielił tobie dokładnej odpowiedzi na syntetyczny zbitek
                myślowy ,którym ja się posłużyłem .
                cytat : Oczywiście chodzi o przypadki ,kiedy osoba radzi sobie doskonale w
                życiu a emocje są nie roztrzskane .
                Wiec po co jej terapia i czego oczekuje po terapii - chłopa jej terapia nie da
                chyba ze terapeuta -chłop . szczescia wątpliwe , emocje nieroztrzaskane - to co
                składać ?
                Ale jak masz jakies watpliwosci i czujesz ,ze cos jest nie tak - to warto sie
                jednak do takiego terapeuty udać !!!
                Nie każdy pijący alkohol musi być alkoholikiem i
                nie kazda mieszkająca z alkoholikiem przez jakiś czas kobieta musi być "
                patologicznie " współuzalezniona !!! .... ale może !!!

    • jola901 Re: współuzależnieni 11.01.05, 20:30
      Dziękuję za informację..
      Rozwiałam swoje wątpliwości, bo na innych forach wszyscy kierowali mnie na
      terapię. Nie zauważałam u siebie objawów współuzależnienia.......żadnej
      huśtawki emocji, niskiej samooceny czy trudności w relacjach z innymi.
      Wiele lat temu zakochałam sie w alkoholiku...jasne ,że tego nie wiedziałam , a
      moja wiedza o alkoholiźmie na tamtym etapie równała się wiedzy o budowie
      księżyca...
      Zawsze lubiłam ludzi mądrzejszych od siebie..to i znalazłam... nie dosć ,że
      mądry to jeszcze specjalista w kamuflażu..jak ci ze służb specjalnych...
      Udawało mu się długo ..bo przez długi okres mieszkaliśmy oddzielnie... w
      weekendy ,które spędzaliśmy razem nie pił...
      Kiedy zamieszkaliśmy razem..trudno było wytrzymać nie pijąc .. a
      ja ..cóż..zaczęłam szukać wiedzy na temat alkoholizmu..wszędzie ..na forach..w
      księgarni..... wykupiłam wszystkie możliwe publikacje , wpedzając w zdziwienie
      sprzedawcę..no i pojęłam problem....
      Kiedy powiedzaiłam ,że ma problem... dowiedziałam się ,że to ja mam problem..
      moje oczy ze zdziwienia zrobiły się wielkie jak spodki... bo co prawda
      abstynentką nie jestem.. .i... wypijam jakiegoś tam drinka na przyjęciach u
      przyjaciół....ale żeby problem...
      Wydedukowałam ,że skoro sam kupuje sobie alkohol,sam odkręca butelkę i sam
      pije..to problem jest tylko i wyłącznie jego..jako,żę przyczyna i skutek jest
      w tych odkręcanych butelkach przez mojego ukochanego .....
      I kiedy Al Pacino w Adwokacie Diabła stwierdził ,że skład chemiczny miłości
      jest identyczny jak skład chemiczny czekolady... popatrzyłam na leżącą na stole
      pięknie opakowaną tabliczke i na mojego alko..już nie tak pieknie
      opakowanego..wrzuciłam do torby swoje rzeczy .. i odeszłam,kupując po drodze
      trzy tabliczki..tak na wszelki wypadek..
      "Żałobę " przeszłam pracując ,podróżując , spotykając się z przyjaciółmi i
      zajadając czekoladę .....
      Sen z powiek spędzała mi myśl,czy zakręciłam się wokół jego uzależnienia?..czy
      też mogę spokojnie przejść do porządku dziennego, mimo,że trwało to kilka lat...
      Byłam wewnętrznie przekonana, że mogę się obejść bez fachowej pomocy..ale....
      kto pyta nie błądzi...
      Powtórnie dziekuję...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka