Dodaj do ulubionych

Piję, pomóżcie!

25.06.05, 19:22
Nie wiem jak to się stało, ani kiedy się stało. Od pół roku pije bez przerwy.
Nie jest dla mnie usprawiedliwieniem moje kłopoty osobiste, życiowe. Wpadłam
w pętlę, z której nie umiem sie wyrwać. Zawsze rano obiecuje sobie, że tego
nie zrobie. Teraz jednak pije, bo muszę. Wytrzymuję do południa. Potem mam
drgawki, trzesące się dłonie, błędny wzrok i niezborność w mówieniu.
zapominam o najprostszych rzeczach. Dopiero kiedy wypije kieliszek lub dwa
odzyskuje przytomność umysłu. Jak mam sie z tego wyciągnąć? Czy sa jakies
leki, które pomogłyby mi przetrwać te pierwsze dni bez alkoholu. Próbowałam,
uwierzcie mi, ale mój organizm reaguje fatalnie. Dostaję tzw. trzęsawki,
chwieję się kiedy jestem idealnie trzeźwa, a wyglądam jakbym wypiła pół
litra. Zawsze śmiałam się z pogardą z alkoholików, ale teraz wiem że to
ciężka choroba. Pocę się w nocy, kiedy odstawiam alkohol na dłużej. Głos mi
drży. To potworne, co przeżywam. Nawalam w pracy. Mój mąż mnie namawia do
picia. "Weź piwko, będzie ci lepiej" mówi. I pijemy razem. A ja juz nie chcę.
Jestem kobietą na wysokim stanowisku, tylko jak długo moja przełożona będzie
tolerować mój nałóg. Teraz jest cierpliwa, rozumie jakie to trudne. Nie umiem
sobie z tym poradzić! Na AA nie pójdę, bo będę skończona w swoim mieście,
urlopu wziąć nie mogę, bo sama zarabiam na rodzinę, mąż nie pracuje od dawna,
nie chce sie nawet zarejestrować jako bezrobotny bo mu "to uwłacza" jak
twierdzi. Pędzi mnie do różnych prac. Zaczęłam nawet sprzątać po godzinach,
żeby było na życie. toniemy w długach, które on narobił. Jestem zmęczona,
apatyczna, drażliwa. Co robić?
Obserwuj wątek
    • orald Re: Piję, pomóżcie! 25.06.05, 22:06
      alkoholiczka5 napisała: [...]
      > Jestem kobietą na wysokim stanowisku [...]
      >Zaczęłam nawet sprzątać po godzinach,
      > żeby było na życie[...]
      Ja uważam, że jesteś kłamczuszką. Kłamać możesz mamusię, a nie starych pijaków.
      Podobno im człowiek mądrzejszy, tym więcej zasadnych usprawiedliwień.


      • renatal64 Re: Piję, pomóżcie! 25.06.05, 22:36
        Jesteś kobietą na stanowisku, a sprzątasz po godzinach i jakoś w swoim mieście
        nie jesteś skończona...;-)) Zatem może i AA życia ci nie zrujnuje, ale jeśli
        jest tak jak piszesz z pewnościa zrujnuje Ci je alkohol i to chyba szybciej niż
        myślisz.
        A leki łagodzące skutki odstawienia alkoholu są tyle tylko,że powinien je
        przepisać specjalista i od takiej wizyty powinnaś zacząć.
        Pozdrawiam
        • alkoholiczka5 Re: Piję, pomóżcie! 25.06.05, 23:34
          Do pierwszego postu: Nie jestem kłamczuszką, za to ty jesteś bezwzględna,skoro
          nie rozumiesz, jak ciężko jest z tym uzależnieniem. twoje drwiące słowa nadają
          sie na inne forum. Może chamów. Nie życzę ci, abyś znalazła sie w takiej
          sytuacji jak ja. Inaczej wtedy byś spoglądała na życie. Ironii od świętych
          Teresek nie potrzebuję, tylko konkretnych, rzeczowych rad i zrozumienia.
          Renata, dzięki za słowa otuchy, walczę z tym jak umiem. Od dwóch dni nie piję.
          To dla mnie sukces. Byli alkoholicy wiedzą, jakie to wyrzeczenie. Proszę o
          pomoc, nie o szyderstwo. Każde wsparcie jest dla mnie ważne. Dopinguje mnie do
          walki z samą sobą.
          • paulsixtus Re: Piję, pomóżcie! 28.06.05, 01:34
            >Dopinguje mnie do
            > walki z samą sobą.

            Jesli walczysz, to ja juz znam werdykt:)
            Terapia.Polecam

            pozdrawiam
            PaulSixtus
          • miriam73 Re: Piję, pomóżcie! 02.07.05, 14:15
            Moim zdaniem nie szukasz pomocy tylko cudu. Złotego leku, który z dnia na dzień
            zrobi z Ciebie osobę niepijącą. Rady, która pomoże ci juz nigdy nie sięgać po
            alkohol, kiedy jest źle.
            Poszesz, że nie pójdziesz na AA, bo bedziesz skończona. Jeśli nie pójdziesz, to
            pewnie też bedziesz - prędzej, czy później. Jeśli ktoś raz stracił kontrolę nad
            piciem, już nigdy jej nie odzyska. Trzeba być niezmiernie silnym żeby poradzić
            sobie z uzależnieniem samemu. Nie twierdzę, że to niemożliwe, ale z pewnością
            wyjątkowe.
            Idź do poradni, niekoniecznie od razu na terapię grupową. Daj szansę osobom,
            które wiedzą, co robić, aby to robiły.
            Czy gdybyś miała schizofrenię też nie poszłabyś do psychiatry bo to obciach??
            Lekarze są od leczenia. I terapeuci. Nie forum.
            Jednoczesnie trzymam za Ciebie kciuki. Pierwszy krok do trzeźwienia jest za tobą
            - wiesz, że masz problem. Teraz wystarczy zrobić następne :)
    • pucha111 Re: Piję, pomóżcie! 25.06.05, 23:42
      Jeżeli sądzisz że akurat tutaj rozwiążesz swój problem to bardzo się mylisz.
      Poznałam Go ale na te tematy mogę jedyne romawiać indywidualnie poprzez e-meile.
      Jak jesteś zainteresowana bardzo proszę możemy gadać ile chcesz ale jedno Ci
      powiem Twój problem to nie tylko alkohol, głóny tak naprawde jest inny bardziej
      poważny. Pozdrawiam

      Pucha111@gazeta.pl
      • hepik1 Re: Piję, pomóżcie! 26.06.05, 05:16
        www.forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=1
        Do poczytania i napisania.Forum ,faktycznie żadnego problemu nie
        rozwiąże.Dostarczy jednak garść informacji w interesującym Cie temacie,pozwoli
        spotkać ludzi ,którzy mieli identyczne dylematy ,którzy dodadzą odwagi przed
        rozpoczęciem leczenia.
        Pozdr
        • deoand Re: Piję, pomóżcie! 01.07.05, 19:26
          Pomagam !!!!
          Co zrobić - NIE PIĆ ...
          Jak to zrobić ... Nie podnosić ani kieliszka ani szklanki ani kufla ani
          butelki do ust i nie przechylać - by zawartośc w/w przedmiotó nie znalazła się
          w jamie ustnej i dalej w żołądku np.
          • hepik1 Re: Piję, pomóżcie! 02.07.05, 19:43
            deoand napisał:

            NIE PIĆ ...
            > Jak to zrobić ... Nie podnosić ani kieliszka ani szklanki ani kufla ani
            > butelki do ust i nie przechylać

            Tak na marginesie.
            Sparaliżowany Hryniewiecki na wskutek upadku na skoczni ,jeden z najlepszych
            skoczków narciarskich,radził sobie za pomocą wężyka gumowego włożonego do
            butelki stojącej u wezgłowia.Zmarł puszczony przez wszystkich,oprócz tych paru
            kolegów,którzy tę flaszkę donosili.
    • stachu34 hmmm... 03.07.05, 08:31
      Trochę zdziwiło mnie zderzenie dwóch pozycji. „Jestem kobietą na wysokim
      stanowisku...” i z powodów kłopotów finansowych jest napisane dalej „Zaczęłam
      nawet sprzątać po godzinach, żeby było na życie.” To rozumiem, że pani prezes
      sprząta u siebie na pół etatu? Zapewne problem jest, tylko on polega na
      szczerości, właściwej ocenie. Dalsze picie spowoduje i tak utratę miejsca
      pracy, wtedy będzie wstyd. Zaś na temat podjęcia leczenia sami budujemy
      mity „Na AA nie pójdę, bo będę skończona w swoim mieście”. Przede wszystkim
      wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Właściwie ocenić swoją rolę i pozycję.
      Usunąć „bolesny ząb”, bo inaczej to cała „szczęka boli”.
    • mxp4 Re: Piję, pomóżcie! 05.07.05, 04:52
      alkoholiczka5 napisała:

      > Nie wiem jak to się stało, ani kiedy się stało. Od pół roku pije bez przerwy.
      > Nie jest dla mnie usprawiedliwieniem moje kłopoty osobiste, życiowe. Wpadłam
      > w pętlę, z której nie umiem sie wyrwać. Zawsze rano obiecuje sobie, że tego
      > nie zrobie. Teraz jednak pije, bo muszę. Wytrzymuję do południa. Potem mam
      > drgawki, trzesące się dłonie, błędny wzrok i niezborność w mówieniu.
      > zapominam o najprostszych rzeczach. Dopiero kiedy wypije kieliszek lub dwa
      > odzyskuje przytomność umysłu. Jak mam sie z tego wyciągnąć? Czy sa jakies
      > leki, które pomogłyby mi przetrwać te pierwsze dni bez alkoholu. Próbowałam,
      > uwierzcie mi, ale mój organizm reaguje fatalnie. Dostaję tzw. trzęsawki,
      > chwieję się kiedy jestem idealnie trzeźwa, a wyglądam jakbym wypiła pół
      > litra. Zawsze śmiałam się z pogardą z alkoholików, ale teraz wiem że to
      > ciężka choroba. Pocę się w nocy, kiedy odstawiam alkohol na dłużej. Głos mi
      > drży. To potworne, co przeżywam. Nawalam w pracy. Mój mąż mnie namawia do
      > picia. "Weź piwko, będzie ci lepiej" mówi. I pijemy razem. A ja juz nie chcę.
      > Jestem kobietą na wysokim stanowisku, tylko jak długo moja przełożona będzie
      > tolerować mój nałóg. Teraz jest cierpliwa, rozumie jakie to trudne. Nie umiem
      > sobie z tym poradzić! Na AA nie pójdę, bo będę skończona w swoim mieście,
      > urlopu wziąć nie mogę, bo sama zarabiam na rodzinę, mąż nie pracuje od dawna,
      > nie chce sie nawet zarejestrować jako bezrobotny bo mu "to uwłacza" jak
      > twierdzi. Pędzi mnie do różnych prac. Zaczęłam nawet sprzątać po godzinach,
      > żeby było na życie. toniemy w długach, które on narobił. Jestem zmęczona,
      > apatyczna, drażliwa. Co robić?




      Jestem od 17 lat trzezwa alkoholiczka. Nie napisze ci, ze musisz przestac bo ty
      to wiesz. Nie bedzie latwo w pierwsze dni mozesz nawet dostac delirki po
      przerwaniu tak dlugiego ciaglego picia ale trudno, takie sa koszty. Musisz
      przerwac to raz na zawsze. Nigdy wiecej do konca zycia ani kropli alkoholu
      chocby nawet byl najslabszy. Mezowi daj reprymende zeby cie nie namawial i z
      domu musi zniknac wszelki alkohol. Toczysz sie po rowni pochylej, zmierzasz
      tylko w dol az do dna. Przy trzezwieniu popijaj sobie ziolka uspokajajace
      spaceruj, zajmij sie czyms, idz do ludzi ale do nie pijacych, caly czas badz
      zajeta i musisz wytrwac bo kiedys musi przyjsc taki dzien kiedy przestaniesz a
      im szybciej tym lepiej dla ciebie.
    • 50v Re: Piję, pomóżcie! 06.07.05, 21:55
      Nie szukaj pomocy u ludzi za swoje czyny człowiek odpowiada sam i dlatego
      musisz sama sobie pomoc jezeli tego naprawdę chcesz. Doszukaj się przyczyny
      takiego stanu rzeczy i poprostu ja wyeliminuj ze swojego zycia, wszystko jest
      mozliwe jezeli tyko czlowiek chce( ja mowię tak, chcesz i masz i jest w tym
      duzo prawdy, ale trzeba wielu tat nie tylko przezytych ale i doswiadczen
      obserwacji) Wez sie za cos porzytecznego pomysl o ludziach ktorych kochasz, a
      jezeli takich nie ma w twoim otoczeni to poszukaj przyczyny i popracuj nad
      soba, napij sie jeszce ale od jutrzejszego switu kapiel mala medytacja ciepla
      herbatka i do dziela walcz jest o co. Pozdrawiwm i zycze powodzenia we
      wzmaganiach z wlasnym ego, jak Ci sie uda a napewno licze na Ciebie jestes
      silna osobowoscia podziekujesz ja poczekam.
      • hepik1 Re: Piję, pomóżcie! 10.07.05, 07:24
        50v napisał:

        > Nie szukaj pomocy u ludzi za swoje czyny człowiek odpowiada sam i dlatego
        > musisz sama sobie pomoc jezeli tego naprawdę chcesz.

        Zrób dokładnie tak a potem ,gdy znowu się upijesz ,poszukaj pomocy u
        ludzi(fachowców i niepijących alkoholików)
    • 50v Re: Piję, pomóżcie! 06.07.05, 22:08
      prepraszam napisalem cos wczesniej nie czytajac twojego postu, ale to nic nie
      zmienia podoba mi sie to co pisze "Matka Teresa" bez obrazy, i należało by
      nawiazac kontakt wlasnie z taka silna osobowoscia szczera i kreatywna
      podziwiam wewnetrzna sile tej kobiety. Mysle, ze na mnie napewno sie nie
      obrazi, poprobuj, pukaj a zostanie Ci otworzone. Powodzenia.
      ps. bardzo przepraszam za swawole slowa w stosunku do ".."
      • waldixs22 Re: Piję, pomóżcie! 08.07.05, 22:56
        ludzie dajcie kobiecie spokój z tym sprzątaniem..jeszcze nie kuma za bardzo co
        to trzeżwe myślenie w wy ją napie..cie na maxa..

        droga pani z tego co pani napisala wnioskuje że jest pani z małego miasta..
        tak wiec jest obawa ze ktoś się dowie..jednak mozna chyba jechać za miasto raz
        na tydzien na AA byle by tam być..

        Jeśli miasto jest większe to z pewnośćia jest w nim kilka lub kilka naście grup
        AA tak więć bez obaw jedzie pani na inną dzielnice i po kłopocie..ludzi z tym
        problemem są tysiące w każdym mieście..

        proponuje tel.zaufania na początek
        • alkoholiczka5 Re: Piję, pomóżcie! 26.07.05, 19:24
          Przepraszam, że nie odpisywałam tak długo. Jestem wdzięczna wszystkim życzliwym
          osobom, które mnie zrozumiały i podpowiadały, co robić. Celem wyjaśnienia: nie,
          nie jestem panią prezes i nie sprzątam u siebie w firmie, tylko u znajomych,
          którzy wiedzą o mojej sytuacji i dali mi te tak wyśmiewane przez niektórych,
          sprzątanie. Tak, jestem z małego miasta, i dlatego zdecydowałam sie na terapię
          indywidualną. Tak, miałam straszną delirkę, kiedy rzuciłam picie. Przez kilka
          tygodni przebywałam na oddziale psychiatrycznym, miałam tzw. detoksyzację
          (wspaniałe pielęgniarki!). Przeszłam to pod kontrolą. Stwierdzono u mnie także
          silną depresję, stany lękowe, zaburzenia snu itp. Przez rok muszę brać środki
          przeciwdepresyjne i chodzic do Poradni Zdrowia Psychicznego. ale, co
          najważniejsze, jestem trzeźwa! Nastrój coraz mniej chwiejny, psychicznie
          dochodze do siebie powolutku, to, co najgorzsze (płacz, apatia, przygnebienie)
          przeżyłam w szpitalu, mogąc porozmawiać z osobami o podobnych problemach było
          mi łatwiej. Boję sie natomiast jednego: muszę nieraz uczestniczyć w tzw.
          oficjałkach, służbówkach. Nie powiem "hej, nie piję, bo jestem alkoholiczką"
          nie w mojej sytuacji. Więc co? Mówić, że biorę leki? Jestem chora? Jak wy sobie
          z tym poradziliście?
          • waldixs22 Re: Piję, pomóżcie! 26.07.05, 20:09
            witaj..
            no cóż cieszy mnie to że jesteś w lepszej formie..
            pamiętaj jednak że choroba wraca pod różnymi postaciami..
            i atakuje często gdy jest nam "lekko"
            nakładaj na siebie obowiązki,neguj cierpienia innych jakie przeszli przez twoje
            picie, postaraj się być lepsza dla siebie..
            co do leków..zachował bym dystans..a już napewno świadomość tego że trzeba je
            będzie oddstawić..często alkoholicy traktuja je jak wódke w pigułce..
            Pamiętaj że powszeche przekonania ludzi zazwyczaj są"nietrzeżwe", tak więc nie
            staraj się za bardzo myśleć o tym co sobie pomyślą..
            bo co byś nie powiedzała to i tak coś tam sobie pomyślą..więc nie przejmuj się
            tym..
            co do tych twoich oficjałek..to jeśli musisz to musisz..ale chyba nikt nie
            będzie cię zmuszał do picia..
            Możęśz powiedzieć żę żle się czujesz,nie masz ochoty,biore leki,itp.
            najważniejsze żebys w duchy wiedziała że to dla ciebie i twojej rodziny jest
            ważne.
            ja w pracy miałem różne sytuacje a to za świadka jechowy mnie brali,a to żę
            zaszyty jestem,że pije jak smok tylko sie na abstynenta lansuje..itp..

            kochanie ty nie możęsz sobie pozwolić na to by ci twoje "demony" w główce i
            serduszku znowu bałagan zrobiły..po tym jak w szpitalu ładnie posprzątali;-)

            więc nawet nie staraj się walczyć z takimi myślami co będzie , co pomyślą..
            chore myśli staraj się zastępowac zdrowymi,trzeżwymi..
            w takich sytuacjach..proponuje modlitwę gdzieś na boczku czy też w skupieniu w
            myślach sercem..


            Bożę użycz mi pogody ducha, abym mogła sie godzić się z tym czego nie mogę
            zmienić..

            odwagi aby mogła zmieniać to co zmienić mogę..

            i mądrośći aby odróżniała te rzeczy które zmienić mogę a ,których nie ,( i z
            tymi muszę się pogodzić)..

            mój mail to WALDIXS@TLEN.PL
            Jeśli masz ochtę napisać to zapraszam..

            życze powrotu do zdrowia
          • hepik1 Re: Piję, pomóżcie! 27.07.05, 09:05
            alkoholiczka5 napisała:
            >Nie powiem "hej, nie piję, bo jestem alkoholiczką"

            A niby dlaczego nie?
            Jeśli ceną niemówienia ma byc nastepna delirka i pobyt w szpitalu
            psychiatrycznym,może warto powiedziec i miec problem rozwiązany?
            To chyba niewygórowana cena?
            • hepik1 Re: Piję, pomóżcie! 27.07.05, 09:08
              Poza tym jest cos takiego jak asertywność a tego się można nauczyć.I wbrew
              pozorom,jeśli samej się nie chcesz napić,to okazuje się ,że wcale tak nie
              jest,że inni aż tak strasznie namawiają.To tylko w główce alkoholika tak wygląda:)
    • waldixs22 Re: Piję, pomóżcie! 26.07.05, 20:10
      no i oczywiśćie mail gazetowy

      pa,pa
    • kardiolog Re: Piję, pomóżcie! 27.07.05, 09:58
      "Nie życzę ci, abyś znalazła sie w takiej
      sytuacji jak ja. Inaczej wtedy byś spoglądała na życie. Ironii od świętych
      Teresek nie potrzebuję, tylko konkretnych, rzeczowych rad i zrozumienia. "
      ----

      Alko5, pozwol, ze tak Cie nazwe, choc nazywajac sie "alkoholiczka" zrobilas
      duzy krok w checi powrotu do normalnosci.

      Wg mnie sama, w zaciszu domowym nie poradzic sobie z nalogiem. Potrzebujesz
      wsparcia zewnetrznego, potrzebujesz terapii. Wiedz, ze ludzie, do ktorych sie
      zglosisz chca Ci pomoc, nie sa Twoimi wrogami, widza sytuacje inaczej. Jestes
      dla nich niczym chory niemowlak, bez obciazen, zlych czynow, jestes dla nich
      osoba chora, ktora pod wplywem choroby, depresji traci siebie. Jesli zglosisz
      sie na terapie musisz wiedziec, ze bedzie ciezko. Slyszalem, ze po sesji u
      dobrego terapeuty bedziesz wychodzic spocona, tak zmeczona, ze nie bedziesz w
      stanie nic zrobic, choc spedzisz z nim zaledwie jedna-dwie godziny. Bedzie
      bolec glowa, bedzie Ci niedobrze, bedziesz jednak czekac na nastepna sesje. W
      grupie znajdziesz osoby o podobnych problemach. Nie bedziesz sama. Osoby, ktore
      na wlasnej skorze doswiadczyly alkoholizmu doskonale Cie rozumieja, opowiadajac
      o swoich przezyciach, reakcjach opowiadaja tez Twoja historie. Z jednej strony
      boli, bo zaczynasz rozumiec , ze nie jestes wyjatkowa, z drugiej strony nikt
      nie bedzie dla Ciebie bardziej wiarygodny niz osoba uzalezniona, tak samo boli
      ja watroba, w ten sam sposob trzesa sie rece.

      Pamietaj, ze na koncu czeka Cie nagroda. Ty oraz grupa, w ktorej uczestniczysz
      poradzicie sobie. Pozniej, gdy poczujesz sie na tyle silna mozesz pomagac
      innym. Pomoc jest dobrowolna, mozesz na nia sie zgodzic tylko wtedy, gdy
      znajdziesz w sobie sile.

      Alko5, masz tylko jedno zycie niezaleznie od tego , czy wierzysz w Boga. Nie
      trac go, nie marnuj. Pomysl ile osob na swiecie walczy z chorobami, walczy z
      rakiem, bolem. Oni chcieli zyc, chcieli cieszyc sie kazdym promieniem slonca,
      kropla deszczu. Nie bylo im dane, choc tak pragneli! Gdy inni w chorobie walcza
      o zycie, kazda minuta jest niewypowiedzianym bolem (np. rak, bialaczka), ale
      walcza, usmiechaja sie przez lzy.. A Ty rezygnujesz z zycia, ot tak, po
      prostu...Oddajesz zycie walkowerem, bo nie znajdujesz sil, by stawic mu czola.
      Kiedy mysle o osobach, ktore odeszly (mysle tez o mamie pewnego uczestnika)
      chce powiedziec, ze osoby z kregu smierci, maja moralny obowiazek stawic czola
      przeciwnosciom losu, nie wolno im poddac sie, nie wolno im zmarnotrawic
      wlasnego zycia.

      Wyobraz sobie sytuacje, gdy w niebie po smierci spotykaja sie rodzic alkoholik
      z dzieckiem alkoholikiem. Wyobraz sobie, gdy rodzic ( a moze inny czlonek
      rodziny) mowi do dziecka: Synku/Corciu co zrobile/as ze swoim zyciem? Dlaczego
      nie zrozumiale/as mojego cierpienia, mojej walki, mojej proby ratowania zycia?
      Czy moj bol byl dla Ciebie niewazny, czy moje cierpienie stalo sie Tobie tak
      odlegle, ze zmarnowale/as swoje zycie?"

      Alko5 dasz rade, sprobuj. Walcz o siebie, udowodnij wszystkim, ze mozesz.
      Udowodnij sobie!

      Jesli masz kogos w swoim otoczeniu powiedz, ze potrzebujezs pomocy, ze chcesz
      sie leczyc. Zapewniam Cie, ze beda z Toba, beda Cie wspierac. Jestes im bliska,
      pomoga Ci. Jesli potrzebujesz wsparcia na forum, ilekroc bede tutaj bede Cie
      wspieral w probie wyjscia z nalogu. Jesli ZECHCESZ znow byc wolna i szczesliwa
      ZAWSZE stane po Twojej stronie, nawet , gdyby wszyscy inny sprzysiegli sie
      przeciwko Tobie.

      Pewnego dnia, gdy bedziesz po terpii zobaczysz jak piekne i cenne jest zycie,
      poczujesz ile radosci i szczescia jest w Tobie, poczujesz sie silna i piekna- i
      taka bedziesz. Dzis jestes posypana popiolem, szara, smutna, obolala, ale dasz
      rade odnalezc te dziewczyne sprzed lat, ktora bylas.

      Jestes piekna, wartosciowa osoba, zgubilas jedynie droge, ale mozesz ja
      ponownie odnalezc...

      Jestem sercem z Toba.

      kardiolog
    • filipooo Re: Piję, pomóżcie! 27.07.05, 11:57
      Ej przecież nałogi sa piękne!! NBA = Natural Born Alcaholics :))))))))))))))
      • kardiolog Re: Piję, pomóżcie! 27.07.05, 13:31
        filipooo napisał:

        > Ej przecież nałogi sa piękne!! NBA = Natural Born Alcaholics :))))))))))))))


        Sa piekne do czasu, potem jest juz rozpacz. Co do NBA nie zawsze, radze nie
        generalizowac.

        kardiolog

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka