27.09.02, 21:47
Czy jest ktoś prawdziwie uzależniony od słodyczy?
Jak sobie poradzić? To gorsze niż papierosy!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: h Re: Słodycze IP: *.acn.waw.pl 28.09.02, 00:17
      po prostu ich nie kupuj, nie beda cie kusily...albo zacznij palic :) (ale to
      chyba w te strone nie dziala)
    • Gość: samanta Re: Słodycze IP: 5.2.1R1D* / *.kabel.telenet.be 29.09.02, 03:42
      Przejdz sie do diabetyka moze masz cukrzyce ?
      Duzo ludzi lubi slodycze ale jesli uwazasz , ze to juz uzaleznienie to jednak
      sie przejdz .
      • Gość: slodkachoroba Re: Słodycze IP: *.proxy.aol.com 29.09.02, 03:55
        szczegolnie jak masz pragnienie i bardzo duzo pijesz
        • Gość: rak Re: Słodycze IP: *.proxy.aol.com 07.10.02, 10:30
          W moim przypadku,kilka razy sprawdzone - wyjezdzajac na urlop nie zabieram
          slodyczy,po 3 tygodniach nie mam problemu. Druga zasada kupuj slodycze dla
          domownikow tylko te ktorych sam nie lubisz. Poza tym, po slodycze jak po kazdy
          inny nalog siegamy siadajac w okreslonym miejscu lub o okreslonej porze dnia
          ( najlepiej mi "idzie" wieczorem czytajac lub przed telewizorem)a wiec, omijaj
          ukochany fotel, a wieczorem idz do kina lub zapros znajomych. pozdr
          • fiona4 anonimowi slodyczacy AS 15.10.02, 10:14
            ja nie kupuje slodyczy, ale niestety u mnie w pracy ktos non stop czestuje,
            przynosi, kladzie, co chwila ktos ma imieniny czy urodziny. nie jestem w stanie
            odmawiac.Walcze ze soba codziennie i jakos mi nie wychodzi, czasami jem i w
            trakcie juz sie nienawidze - to uzaleznienie nie mam watpliwosci, chociaz w
            trakcie kopenhaskiej nie tknelam ani grama sodkosci.Nie wiem, ale jakby byla
            grupa wsparcia dla anonimowych slodyczakow to chybabym sie zapisala.
            oczywiscie nie ma porownania do szkodliwosci alkoholu i narkotykow, ale z
            drugiej strony trudniej jest ich unikac,bo sa wszedzie.....nie wiem co robic.
            Uzelezniona od slodyczy.
          • Gość: samanta Re: Słodycze IP: nchobo* / *.kabel.telenet.be 15.10.02, 12:37
            Jak ktos poczestuje , to czasem trudno odmowic .
            Zreszta od zjedzenia czekoladki nic ci sie zlego nie stanie bo cukier i
            kakao sa przeciez potrzebne w organizmie.
            Byl kiedys watek na forum "czas wolny" - gdzie ludzie zjadali ogromne ilosci
            tabliczek czekolady ale to juz przesada.
            Najlepiej nie kupowac slodyczy a zwlaszcza cukierkow , ktore sa wrecz
            szkodliwe. Ja kupuje czesto jakies ciastka i czekolade dla swojego meza i
            czasem sama cos z tego sobie uszczkne ale tylko dlatego , ze jest to pod reka.
            Od ponad roku nie uzywam cukru ani slodzikow do slodzenia kawy i herbaty nie
            pije napojow typu cola i innych slodkich wiec czasem cos mnie podkusi na
            jakas czekoladke .
            • Gość: dagny Re: Słodycze IP: *.icpnet.pl 17.10.02, 17:07
              Wiem conieco na ten temat - od paru lat jestem uzalezniona od jedzenia, a
              dokładniej chipsów i słodyczy. Dziś jest mój dobry dzień - i właśnie dziś
              zaczynam z tym NA POWAŻNIE walczyc. Wiem, jaki to problem - takie samo
              uzależnienie jak każde inne. Potworność. U mnie konsekwencje to: celluitis,
              kłopoty z wagą, trawieniem i próchnica. Będę się leczyć i innym też to
              polecam. Najpierw sprócuję sama, a jak nie to poszukam... lekarza.
              POzdrawiam i życzę siły
              (tak jak i sobie)
    • charlie_vip Re: Słodycze 18.10.02, 10:54
      Witaj w klubie. Mam 39 lat i od dziecka jestem uzależniony od słodyczy. W
      ostatnich miesiącach zauważyłem że tracę linię. Ważę około 80 kg, ale mój
      brzuch się powiększa. Co prawda mam pracę , która nie wymaga ode mnie ruchu ale
      codziennie uprawiam seks. A propos od seksu tez jestem uzależniony. Czym było
      by nasze życie gdyby nie słodycze i seks. A czy Ty też oprócz słodzyczy jesteś
      uzależniona od seksu?
    • cal-ineczka Słodycze i s-ka - ja to mam problemy........ 01.03.03, 19:04
      A ja to chyba od wszystkiego jestem uzalezniona. Nie mowie o prochach alkoholu
      czy seksie - to to wiadomo, ze uzaleznia. Skoro tak, to można z tym walczyć.
      Najgorsze jest to, że ja nie wiem z czym walcze!!!
      Pije kawe bo pare lat temu niezle stawiala mnie na nogi,
      i usuwala zmeczenie
      jem czekolade bo po niej lepiej sie czuje (slyszalam, ze czekolada otwiera w
      mózgu te same komórki co kokaina dlatego uzależnia)
      jem slodycze - cukierki - bo sa dobre na zmeczenie.
      pije gorzka herbate bo mnie kręci (a potem mam niezlego od niej doła)
      pije kole bo sie po niej dobrze czuje,
      ona troche delikatniej dziala niz pepsi - po pepsi jestem nieźle przytłumiona
      (słyszałam, że pepsi zawiera wiecej kofeiny(z gr. koli)niz kola)

      skutki uboczne tych produktow sa nie do zniesienia - pot, serce, bole serca,
      bezsennosc, goroco, i wiele wiele innych, ale to nie koniec.
      Wszystko co jem, to tez po to, zeby czuc sie lepiej:

      Wiec jem slone rzeczy - bo one sa dobre po slodkich ( po slodyczach nie
      jestem w stanie zabrac sie za cokolwiek, wiec zeby spowrotem wrocic na ziemie
      to trzeba zjesc cos slonego - najlepiej zupe)
      Pozatym zauwazylam, ze po slonych rzeczach bardziej intensywniej dzialaja
      srodki uzalezniajace - np. kawa

      Albo śmietanka do kawy - w proszku - od niej tez lepiej sie czuje. (śmietanka
      ma chyba serotonine - srodek antydepresyjny)
      No juz nie mowiac o jablkach - one fajnie oczyszczaja umysl, i mozna sie
      dobrze uczyc.
      Jednym słowem nie jest juz tak jak bylo kiedys.
      Jem wszystko z przymusu, a nie z chęci, czy smaku...

      Czego ja tak właściwie szukam?

      • Gość: dagny Re: Słodycze i s-ka - ja to mam problemy........ IP: *.icpnet.pl 02.03.03, 19:52
        no i proszę - pisałam tutaj w październiku, a skoro piszę teraz to znaczy że
        nie udało mi się nadal pokonać uzależnienia. obecnie szukam psychologa, bo
        wiem już że to sprawa psychiki... straszny nałóg, po prostu straszny. niby
        nieszkodliwy, ale męczący.
        jeśli wykluczycie u siebie objawy cukrzycy czy braku jakichś witamin to chyba
        najlepiej zastanowić się czy jedzeniu nie przypisuje się roli:
        pocieszacza/nagrody... bo u mnie tak własnie jest.
        • Gość: JE Re: Słodycze i s-ka - ja to mam problemy........ IP: *.netlandia.pl 09.03.03, 13:18
          Znalazłem w sieci dwie bardzo ciekawe strony wyjaśniajace to uzależnienie.
          Warto tam zajrzeć:

          hyperreal.info/drugs/go.to/art/1372
          oraz:

          www.vivien.pl/vivien/
          w podtytule: Niebezpieczne grzybice

          Oto fragment tekstu z tej strony:
          Grzybica może też powodować zaburzenia pracy jelit - wzdęcia,
          rozwolnienia lub zatwardzenia, gazy o nieprzyjemnym zapachu.
          Może też sprawić, że szczególnie preferować zaczniemy pokarmy
          z dużą ilością cukrów, bo co trzeba grzybowi, jak np.: drożdżom, by rósł?

          Pozdrawiam
          Jan EJGERD
        • Gość: Rea cukroholizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.03, 17:30
          Jadlam po 3 czekolady dziennie. Najbardziej lubilam czekolade mleczna z
          orzechami i rodzynkami, do tego goraca herbata z cytryna i gazetka do
          poczytania. Uzaleznienie od wolnego czasu, chwili spokoju dla siebie. Ponad rok
          temu przestalam uzywac cukru i myslalam, ze nie dam rady pic herbaty z cytryna
          bez cukru - ale okazalo sie, ze juz po 2-3 dniach nie zauwazalam w oglle braku
          slodkiego w herbacie.
          Potem wpadlam w podpalanie papierosow - takie dla towazrystwa, kiedy sie z
          ludzmi stoi w grupce i wszyscy pala, to dla zartow tez sie prosi o jednego,
          potem coraz czesciej, az w koncu sama kupujesz paczke papierosow zeby sie
          ciagle nie prosic. Najpierw bylo tak, ze drzaly mi rece, bylo mi slabo, krecilo
          mi sie w glowie. Potem z biegiem tygodni coraz rzadziej. Zrozumialam wtedy ze
          moj organizm juz sie przyzwyczail do dawek trucizny.
          Po okolo 10 miesiacach towarzyskiego palenia papierosow - przecietnie raz na
          tydzien czy dwa wypalam paczke, to niezbyt wiele, ale i tak czulam sie jak
          idiotka - rzucilam zdecydowanie. Poczekalam na jakas w miare okragla date - byl
          to akurat 1 grudnia zeszlego roku. Kilka dni potem dostalam wiadomosc, ze u
          bliskiej mi osoby z mojej rodziny wykryto zlosliwego raka pluc. Palil 40 lat,
          od roku nie pali, odzywia sie dobrze - i rak. Teraz jest po 4 chemioterapiach,
          przed nim operacja.

          Od poltora miesiaca nie jem slodyczy. To prawda, ze po tygodniu -dwoch-
          trzech "pracie" na cos slodkiego zmniejsza sie. Wchodze do sklepu, kupuje chleb
          i herbate i nawet nie zawadze wzrokiem o kolorowa sciane roznych czekolad.
          Moim idealem byloby moc kupic tabliczke czekolady, zjesc 3 kostki i odlozyc ja
          dokads. Na drugi dzien zjesc 2 kostki. W kolejny dzien jeden rzadek, Potem
          znowu troche. Jak czlowiek, nie jak kobieta z emocjonalnymi zaburzeniami, ktora
          zre czekolade jak swinia kartofle. Ale jak na razie wole nie ryzykowac, bo
          trudno mi sobie wyobrazic, ze moglabym zjesc chocby tylko pol tabliczki, a
          reszte odlozyc. To dla mnie byloby tak, jakbym miala wypic tylko pol lyzki
          zupy, a reszte wlac z powrotem do talerza.

          Trzymjacie sie wszyscy, ktorzy rzucacie slodycze. Dla mnie jednym z argumentow
          za rzuceniem byla obawa przed cukrrzyca, chociaz podobno nie jest udowodniona
          bezposrednia zaleznosc jednego od drugiego, ale strzezonej Pan Bog strzeze :-)

          Dobrze tez jest pomyslec sobie, co zostalo: mnie zostalo piwo i wino, w ogole
          alkohol. To znaczy, ze raz na kilka dni wypijam w knajpie duze piwo albo kupuje
          sobie do domu pare puszek, ktore mi starczaja na 2-3 tygodnie, jesli nie ma
          gosci. Dobra jest swiadomosc, ze sie wszystkiego nie pozbawilismy.
          • cal-ineczka cukroholizm 15.03.03, 22:04
            W zasadzie jem cukierki bo bez nich nie mam triku do jedzenia. Wszystko jest
            niesmaczne, pozatym nie jestem glodna. Jak zjem ze 2 cukierki, po godzinie
            robie sie glodna i to co jem to ze smakiem.
            No nie mowiac ze kazdy posilek musze zapic kawą lub cola, bo po nim zle sie
            czuje, zle sie czuje jak jem. Takjakbym zjadla papier.

            Ale co jak co. Czekolada ma te swoje dobre strony, ze po niej zawsze czuje sie
            najedzona. Po zadnym innym posilku tak sie dobrze nie czuje, zupelnie jakbym
            glodowala na codzien, a przeciez cos tam w koncu jem..
            Nawet te wysokokaloryczne rzeczy nie daja takiego zadowolenia jak czekolada.

            Ale rzucilam mimo to. Druga czekolada ZAWSZE powoduje u mnie kolatanie serca,
            i choc zaden lekarz mi nie wierzy to tak jest. Moze napisze prace dyplomowa na
            ten temat? Pozatym ciezko sie skupic na nauce...wiec rzucilam.

            Natomiast wy...jak mozecie to cieszcie sie tym i jedzcie jak najwiecej!
            Ja dawniej zylam tylko batonikami i nie wyobrazalam sobie zycia inaczej, nic
            takiego mi sie niestalo. Na waszym miejscu byl korzystala ile mozna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka