Dodaj do ulubionych

Jak się bronić przed alkocholikiem

16.11.05, 22:50
Bardzo proszę o pomoc ,radę, sama nie wiem . Jestem siostrą alkocholika.
Mieszkamy w jednym domu, tzn mieszkania są dwa odrębne ale dom piwnice media
(gaz woda światło itp wspólne). Od kilku już lat jest to coraz większy
problem .Problem który zaczyna już urastać w dramat.Jak mogę obronić przed
nim swoje mienie-wszystko co dopadnie znika sprzedane na alkohol.Ostatnio
zginęły rowery mojego syna i jego córki.Zniknęły krany w pralni boimy się bo
prawie wszystko może wynieść. Jestem przerażona to mój brat ale myślałam już
o zgłoszeniu napolicji do dzienicowego przecież np. Piec gazowy też ma części
które można spieniężyć.Proszę
pomóżcie mi może ktoś miał taki problem gdzie szukac pomocy i jakiej.
Obserwuj wątek
    • fobia15 na tym forum takich porad sie nie udziela 17.11.05, 11:40
      tu sie alkoholikom wspolczuje i probuje im pomoc.
      • miriam73 Re: na tym forum takich porad sie nie udziela 17.11.05, 12:23
        Nie napiszę wielu słów, które cisnęły mi się na usta po przeczytaniu twojego
        beznadziejnego (dzięki, że tylko jednego) zdania fobia... Po co wchodzisz na
        fora, na których nie masz nic do powiedzenia?? Pogadaj sobie o kosmetykach,
        ciuchach albo innych rzeczach, na których temat coś wiesz.

        A teraz do elas13. Ja wiem, że to brat. Rozumiem. Ale w tej chorobie nie ma
        zmiłuj. Powinnaś zgłosić na policji, że was okrada, że boisz się o swoje
        mienie. Brat pewnie wdzięczności nie okaże, ale trudno. W alkoholizmie jedną z
        kluczowych kwestii jest ponoszenie konsekwencji swoich czynów. Póki będzie
        unikał odpowiedzialności za to co robi, póty w jego umyśle utrwalać się będzie
        przekonanie, że wszystko jest w porządku. Powiedz mu, że miarka się przebrała i
        jeśli cokolwiek z domu zginie - pójdziesz na policję. I jeśli zginie - zrób to.
        Bądź konsekwentna - jeśli raz ulitujesz się i wycofasz oskarżenie - znowu jego
        będzie na wierzchu. Ty i Twoja rodzina jesteście najważniejsi. I to Ty stawiaj
        warunki.
        Życzę siły i wytrwałości.
    • lachien Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 17.11.05, 13:15
      Niestety popieram w 100% Miriam. Współczuję Ci Elas13 sytuacji, ale musisz
      niestety postawić bratu ultimatum i potem się go trzymać.
    • livia19 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 07:10
      Popieram przedmówczynie.
      • jerzy30 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 08:34
        Tylko policja - inaczej wszystko Ci z domu wyniesie [łącznie z klepką i
        powyrywanymi instalacjami elektrycznymi] i przepije - znam taki przypadek
    • gb15 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 15:15
      Nie napisałaś, czy brat ma rodzinę...jeżeli tak, to zjednoczcie siły. Ja bym
      odradzała policję, raczej dążyłabym do tego, żeby zaczął się leczyć. Są
      sytuacje, gdy można kogoś do leczenia zmusić...chyba. Pomyśl, to jest bliski Ci
      człowiek, fakt, że ma problem i Ty też dzięki niemu, ale Waszych problemów
      policja nie rozwiąże. Najdziwniejsza rzecz, która ludzie czynią, to oddanie
      swoich spraw pod osąd innych ludzi. Jeszcze inna możliwość to sprzedaż domu lub
      zabezpieczenie tego, co jest Twoją własnością. Wymaga to pewnie trochę pracy,
      pieniędzy i pomysłowości, ale dzięki temu, problemy brata przestaną być Twoimi,
      jeżeli nie uda Ci się z nim dogadać.
      • miriam73 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 15:50
        gb15 napisała:

        > Nie napisałaś, czy brat ma rodzinę...jeżeli tak, to zjednoczcie siły. Ja bym
        > odradzała policję, raczej dążyłabym do tego, żeby zaczął się leczyć. Są
        > sytuacje, gdy można kogoś do leczenia zmusić...chyba. Pomyśl, to jest bliski
        Ci
        > człowiek, fakt, że ma problem i Ty też dzięki niemu, ale Waszych problemów
        > policja nie rozwiąże.

        Straszne jest to co piszesz. Wg ciebie złodzieja czy mordercę usprawiedliwia
        nałóg?? Rozgrzeszasz w ten sposób wszystkich przestępców działających pod
        wpływem alkoholu. Choćby ojca 11 miesięcznej Oliwii, która została zakatowana.
        Zastanów się. Kradzież=zgłoszenie na policji=wyrok. Prosta, jasna droga.

        • gb15 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 16:01
          Jeżeli tak, to ciekawa jestem co robisz z uczuciem, z więzią, która Twój los
          splotła z losem innego człowieka? Nie sugerowałam przecież, zeby go hołubić.
          • miriam73 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 19:22
            Z więzią?? Miłość, którą ty starasz się zaprezentować jest toksyczna. Niszczy
            zamiast pomagać. Myślisz, że miłością można kogoś zmusić czy przekonać do
            leczenia?? Bardzo się mylisz. Alkoholika trzeba kochać mądrze. Pomagać jeśli na
            pomoc się godzi. A brat elas na w d..ie jej miłość i pomoc. Dla niego pomocą
            może okazać się właśnie zgłoszenie na policję albo po prostu wyrzucenie z domu.
            To dorosły facet a nie małe, zagubione dziecko, które nie potrafi rozpoznać co
            jest dobre a co złe, czy jakie konsekwencje może przynieść jego zachowanie.
            Wiele razy zdarzało mi sie dzwonić na policję i prosić o zabranie pijanego ojca
            na izbę, czy meldować u dzielnicowego, żeby przyszedł go "odwiedzić". I nadal
            kocham ojca. Nawet, jeśli on tak nie myśli.
            • gb15 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 20:10
              Zaskakujesz mnie! Nie wiem, co musiał Ci zrobić ojciec, że tak go traktujesz.
              Cały czas czytam tutaj, że to jest choroba a więc człowiek nie panuje nad tym,
              co robi. Juz chyba lepiej skłonic go do leczenia niż nasyłać policję, straszyć
              karami. Sensu nie widzę. Z czego odda jej brat za ukradzione rzeczy, przecież
              nie ma pieniędzy, o co więc chodzi? O karę? A za co chcesz go karać? Za to, że
              ma w 4 literach uczucie, którym go darzysz? On sam siebie karze, bo z niego nie
              korzysta. Miriam, do każdego można dotrzeć, tylko trzeba mu poświęcić trochę
              naszego czasu.
              • elas13 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 20:19
                gb15 napisała:

                > Zaskakujesz mnie! Nie wiem, co musiał Ci zrobić ojciec, że tak go traktujesz.
                > Cały czas czytam tutaj, że to jest choroba a więc człowiek nie panuje nad tym,
                > co robi. Juz chyba lepiej skłonic go do leczenia niż nasyłać policję, straszyć
                > karami. Sensu nie widzę. Z czego odda jej brat za ukradzione rzeczy, przecież
                > nie ma pieniędzy, o co więc chodzi? O karę? A za co chcesz go karać? Za to, że
                > ma w 4 literach uczucie, którym go darzysz? On sam siebie karze, bo z niego
                nie
                > korzysta. Miriam, do każdego można dotrzeć, tylko trzeba mu poświęcić trochę
                > naszego czasu.

                Sorry ale to ja ciebie nie rozumiem a karze się za złe uczynki jakimi są
                np.kradzież i nie do każdego można dotrzeć tylko do tych którzy tego chcą.
                • gb15 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 21:06
                  Elas, nie zamierzam Ci radzić, zwracam Twoją uwage na fakt, że Ty już kierujesz
                  się uczuciami. Teraz sytuacja jest trudna, ale kiedyś ona się
                  zaczęła....Dlaczego przy pierwszym incydencie, Ty i rodzina brata, nie
                  zareagowaliście stanowczo?
                  • elas13 Re: 18.11.05, 21:57
                    Oj reagowaliśmy nie wiem co jest dla ciebie stanowcze rozmowy kończyły się dla
                    mnie'' To jest moje życie i moja sprawa" ''ja niczego nie brałem wypraszam
                    sobie '' Robię to co chcę . Mam Prawo . Napisz mi może co stanowczego miałaś na
                    myśli.
                    Może cie zaskoczę gb ale teraz chodzi mi tylko i włącznie o dobro moje i mojego
                    dziecka.I jeśli pamiętasz tytuł brzmiał Jak się bronić przed alkocholikiem.
                    Bronić Się nie Jego.On nie chce obrony chce pić.
                  • ziemovit gb15 mam prośbę 19.11.05, 12:57
                    Nie wiesz zbyt wiele o uzależnieniu i proszę Cię uważaj na to co piszesz bo
                    swoimi postami możesz narobić komuś więcej złego niż dobrego. Wiem oceniłem Cię
                    ale wybacz to co piszesz to jeden wielki bzdet
                    • gb15 Re: gb15 mam prośbę 21.11.05, 12:14
                      Nie wiem, o kogo się tak troszczysz Ziemovicie, ale każdy rozsądny człowiek
                      czytający to forum, zdaje sobie sprawę, że nie piszą tu eksperci od wychodzenia
                      z uzależnień. Osoby piszące, prezentują jedynie swoje opinie, które można
                      przyjąć bądź zanegować. Czasm, czytając to forum odnoszę wrażenie, że poruszane
                      tu problemy są aranżowane, tak nierzeczywiste wydają mi się prezentowane tu
                      opinie. Tak więc mamy podobne odczucia.
                • mobbick Badzmy konsekwentni 24.11.05, 11:24
                  Zapytaj ją lepiej, jak on ja traktuje/traktował. Z alkoholikami trzeba byc
                  stanowczym. Jesli miriam73 musiała wzywać policję, to znaczy, że pewnie tatus
                  po pijaku brał się do "wychowywania" (czyt. bicia). Skoro wypisujesz takie
                  bzdury, to pewnie ty nie miałes/miałaś tatusia pijaka. Ja miałam. Zeby przestac
                  pic musiał stoczyc sie na samo dno: kilka lat bezrobocia, rozwod z mama,
                  zerwanie kontaktu przez dzieci, sprzedaz mieszkania i koniecznosc zamieszkania
                  z matka, gdzie spał na golej ziemi.

                  I przestał wreszcie pic. Ale nie po dlugich latach rozmów, "wspierania", a po
                  jednym roku stanowczego odcięcia się od niego rodziny.

                  Wielka prosba do internautów: nie wypisujcie bzdur, które mogą zaszkodzic
                  innym. Wspolczujecie nie tym osobom co trzeba. Rodzinom i tak nie jest łatwo
                  być stanowczym i konsekwentnym, wiec nie utrudniajcie im tych decyzji. Nie
                  pozwolmy im cierpiec tylko dlatego, ze ktos im (kiedys) bliski podpadł w nałóg
                  i na własne zyczenie rujnuje swoje i ich zycie.
              • miriam73 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 22:03
                Mało, bardzo mało wiesz o uzależnieniach. I o uzależnionych też. Ojciec oprócz
                odebrania mi dzieciństwa i zmarnowania życia mojej matce nic mi nie zrobił:) I
                nie wydaje mi się, że kiedykolwiek potraktowałam go źle, jak usiłujesz mi
                sugerować. Gdzie wyczytałaś, że " to jest choroba a więc człowiek nie panuje nad
                tym, co robi"?? To rzeczywiście choroba. Bardzo specyficzna. Nikt nie jest na
                nią skazany. W każdej chwili można zdecydować się żyć inaczej. To nie rak, czy
                AIDS. Wystarczy CHCIEĆ.
                A kara należy się za kradzież, a nie za nieodwzajemnione uczucia. Złodziej to
                złodziej. A za kradzież w tym kraju grożą sankcje karne.
                • gb15 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 21.11.05, 12:25
                  > A kara należy się za kradzież, a nie za nieodwzajemnione uczucia. Złodziej to
                  > złodziej. A za kradzież w tym kraju grożą sankcje karne.

                  Słusznie prawisz! Wytłumacz mi wobec tego, dlaczego Elas nie zareagowała przy
                  pierwszej kradzieży? Cos wyparowało z domu, wszystko wskazywało na brata a ona
                  przyjęła jego tłumaczenia za dobrą monetę i sprawa została nierozwiązana, czyli
                  w jego pojęciu, dostał zgodę na tego typu postępowanie, otrzymał gwarancje
                  bezkarności z której teraz nie chce zrezygnować, bo tak mu po prostu jest
                  wygodnie. Dlatego stwierdziłam, ze kieruje się uczuciami bo kiedyś tam, nie
                  chciała zakłócić dobrego samopoczucia swojego i innych, konsekwentnym
                  postępowaniem. Moim zdaniem powinien oddać to, co wyniósł z domu a jeżeli nie,
                  to on ten dom powinien opuścić. Myślę, że wtedy jeszcze można było stawiac
                  warunki i mieć szanse na dogadanie się i zmianę postępowania brata.
                  Przypuszczam, że teraz trudno mu nawet zrozumieć, czego się od niego oczekuje,
                  no bo jak to....przedtem mógł kraść a teraz nie może?
                  • miriam73 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 21.11.05, 15:47
                    Nie napisałaś, czy brat ma rodzinę...jeżeli tak, to zjednoczcie siły. Ja bym
                    odradzała policję, raczej dążyłabym do tego, żeby zaczął się leczyć. Są
                    sytuacje, gdy można kogoś do leczenia zmusić...chyba. Pomyśl, to jest bliski Ci
                    człowiek, fakt, że ma problem i Ty też dzięki niemu, ale Waszych problemów
                    policja nie rozwiąże. Najdziwniejsza rzecz, która ludzie czynią, to oddanie
                    swoich spraw pod osąd innych ludzi. Jeszcze inna możliwość to sprzedaż domu lub
                    zabezpieczenie tego, co jest Twoją własnością. Wymaga to pewnie trochę pracy,
                    pieniędzy i pomysłowości, ale dzięki temu, problemy brata przestaną być Twoimi,
                    jeżeli nie uda Ci się z nim dogadać.

                    Moim zdaniem powinien oddać to, co wyniósł z domu a jeżeli nie, to on ten dom
                    powinien opuścić. Myślę, że wtedy jeszcze można było stawiac warunki i mieć
                    szanse na dogadanie się i zmianę postępowania brata.

                    A co do wytłumaczenia dlaczego elas nie zareagowała na pierwszą kradzież - to
                    jej musisz spytać. Mogę się tylko domyślać jak było. Gdyby dajmy na to moje
                    dziecko zaczęło wynosić rzeczy z domu pewnie najpierw próbowałabym z nim
                    rozmawiać, później grozić, a pewnie kolejnym krokiem byłoby zgłoszenie na
                    policję. Nawet nasz wymiar sprawiedliwości stopniuje kary: najpierw jest wyrok
                    w zawieszeniu, potem bez zawieszenia, a później za recydywę znacznie surowszy.

                    Przypuszczam, że teraz trudno mu nawet zrozumieć, czego się od niego oczekuje,
                    > no bo jak to....przedtem mógł kraść a teraz nie może?

                    Dlaczego uważasz, że uzależniony to bezwolne, bezrozumne stworzenia?? To
                    ludzie - myślą, rozumieją co się wokół nich dzieje, tylko ludzie zdrowi nie są
                    w stanie pojąć ich wyborów i decyzji.
                    • miriam73 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 21.11.05, 16:01
                      Wracając do mojego poprzedniego postu - nieco chaotycznego przyznaję - ząb mnie
                      po prostu boli i nie mogę się skupić...
                      Dwa pierwsze akapity to wypowiedzi gb15. Albo mi się wydaje, albo jedna
                      wyklucza drugą. gb15 - kolejny dowód na to, że problem jest dla ciebie
                      całkowitą abstrakcją.
                      • gb15 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 21.11.05, 18:37
                        Albo udowodnij, że wyklucza, albo lecz zęba. Współczuję bólu.
                    • gb15 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 21.11.05, 18:37
                      Gdyby dajmy na to moje
                      > dziecko zaczęło wynosić rzeczy z domu pewnie najpierw próbowałabym z nim
                      > rozmawiać, później grozić, a pewnie kolejnym krokiem byłoby zgłoszenie na
                      > policję. Nawet nasz wymiar sprawiedliwości stopniuje kary: najpierw jest wyrok
                      > w zawieszeniu, potem bez zawieszenia, a później za recydywę znacznie surowszy.
                      >
                      Czy Elas napisała o swoim bracie czy o dziecku? Rozumiem, że trochę Ci się
                      pomieszały relacje między dorosłymi ludźmi a rodzicem i dzieckiem.

                      > Dlaczego uważasz, że uzależniony to bezwolne, bezrozumne stworzenia?? To
                      > ludzie - myślą, rozumieją co się wokół nich dzieje, tylko ludzie zdrowi nie są
                      > w stanie pojąć ich wyborów i decyzji.

                      To chyba nie jest takie trudne jak Ty próbujesz zasugerować. Jeżeli wszystko
                      podporządkowane jest piciu, to wypracowane przez pijącego metody postępowania,
                      również. I chyba może być dla niego zaskoczeniem, dlaczego wcześniej nie ponosił
                      konsekwencji za swoje czyny a teraz powinien?
                      • miriam73 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 21.11.05, 21:57
                        Widzę gb15, że tobie trzeba prostych skojarzeń, bo inaczej nie łapiesz. A więc
                        prosto:
                        Gdyby dajmy na to MÓJ BRAT zaczął wynosić rzeczy z domu pewnie najpierw
                        próbowałabym z nim rozmawiać, później grozić, a pewnie kolejnym krokiem byłoby
                        zgłoszenie na policję. Nawet nasz wymiar sprawiedliwości stopniuje kary:
                        najpierw jest wyrok w zawieszeniu, potem bez zawieszenia, a później za recydywę
                        znacznie surowszy.
                        Teraz mam nadzieję analogia z sytuacją elas jest dla Ciebie jaśniejsza.

                        Jeżeli wszystko
                        > podporządkowane jest piciu, to wypracowane przez pijącego metody postępowania,
                        > również.

                        Wejdź w wolnej chwili na jakiąś stronę o uzależnieniach, poczytaj o
                        mechanizmach, jakie nimi rządzą, a później wygłaszaj swoje teorie na temat
                        "metod postępowania wypracowanych przez pijącego".

                        A tak na koniec: forum jest otwarte, ale wypowiedzi osób takich jak gb15,
                        kobieta_na_pasach, czy furia mogą naprawdę wyrządzić wiele złego tym, którzy
                        potrzebują pomocy i szukają tu spopsbu na rozwiązanie patowych sytuacji.
                        Może Panie założą własne forum i będą wymieniać się poglądami?
                        • gb15 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 22.11.05, 08:33
                          Rozmowa z Tobą byłaby niezwykle przyjemna, gdyby nie paskudny zwyczaj osobistych
                          wycieczek stosowany przez Ciebie, gdy brak argumentów, np.

                          > Widzę gb15, że tobie trzeba prostych skojarzeń, bo inaczej nie łapiesz.
                          :)
                          Miriam, nie jestes wymiarem sprawiedliwości i nie musisz stosowac sie do
                          stopniowania kar, możesz zastosować tę, która Tobie odpowiada. Tym się właśnie
                          różnisz od tego organu.
                          Na strony o uzależnieniach nie mam potrzeby wchodzić, wystarczy, że większość tu
                          piszących powtarza wiadomości tam zdobyte.
                          Wydaje się, że nie rozumiesz jednego, forum jest po to by ludzie dzielili się
                          poglądami, różnymi, bo właśnie to jest ciekawe. Gdybym oczekiwała potakiwania,
                          rozmowa z innymi ludźmi nie byłaby mi potrzebna.
                          • rozowykot Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 23.11.05, 01:05
                            przeżyłam z alkoholikiem o 3 lata za dużo. dziś wiem, że on sam nie uwierzy,że
                            jest uzależniony. Jakiekolwiek ulgowe traktowanie jest pchaniem go w wódę
                            jeszcze głębiej. Wystąp do sądu o przymusowe leczenie uzasadniając
                            niebezpieczeństwem dla otoczenia/jak ci rozbierze piec na złom to wylecicie w
                            powietrze/i demoralizowaniem nieletnich/bezkarne złodziejstwo widzą/. A potem
                            bądz konsekwentna i nie wierz ,że sam przestanie, bo nie przestanie. Chcesz go
                            ratować to tylko metodą zero tolerancji dla chlania. Inaczej pomagasz mu się
                            staczać. Idz do jakiegoś lekarza od alkoholików to ci to wytłumaczy. Po tylu
                            latach ty też potrzebujesz pomocy, bo będziesz potępieńczo cierpiała.
    • elas13 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 18.11.05, 20:13
      Uczucia do brata to jedno a względy bezpieczeństwa to zupełnie inna polka chyba
      błędnie odczytałaś moje intencje
      • jerzy30 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 19.11.05, 17:05
        miriam - jak ktos jest w zaawansowanej chorobie alkoholowej i przepija majatek
        rodzinny, rowery dziecka, armatyre lazienkowa a zaraz zacznie przepijac klepke
        podlogowa i powyrywane kable ze scian [na zlom] to nie "wystarczy chciec' -
        alkoholik nie chce bo nie musi - bo on ma na te gorzale [chociazby z tego
        ukradzionego dziecku rowerowi] tak wiec tu alkoholik musi byc zmuszony - tak
        wiec nie opowiadajcie zdetow i glupot ze autorka tego postu {nie kocha swego,
        brata, meza, wujka bo go che wyrzucic z domu, ze nie szanuje go itp. itd. ona
        chce dobra i bezpieczxenstwa dla swoich dzieci i dla siebie - tak wiec tylko
        policja i policja jest w stanie go zmusic do ewentualnego leczenia - a jak nie
        to niech spier...... z domu gdzie chla i gdzie rujnuje zycie innych - niech
        idzie do smietnika, do noclegowni - bo to jest jego wybor - on wybral gorzale
        • jerzy30 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 19.11.05, 17:09
          miriam ten post powyzej to dlatego do Ciebie jest glownie [a nie do autorki
          tego tematu] bo widze ze znasz sie na problemie i odpowiadasz bardzo sensownie
          i rzeczowo - tak wiec cie wspieram w tych postach "jak sie bronic przed
          alkoholikiem" - ja temat znam z autopsji - mozemy to ciagnac w nieskonczonosc -
          temat jak rzeka
          • miriam73 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 19.11.05, 18:26
            jerzy30 ja tez znam problem. I to z dwóch stron. I uzależnionego i
            współuzależnionego. Dlatego upieram się, że wystarczy CHCIEĆ przestać pić, żeby
            zacząć się leczyć. Chcenie matki, żony, siostry czy nawet policji nic tu nie
            zmienia. To alkoholik musi chcieć. Można go motywować, pomagać podjąć decyzję,
            ale de facto zmusić się nie da. Dlatego są tacy, którzy wychodzą z nałogów i
            tacy, którzy umierają z przepicia.
            • jerzy30 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 20.11.05, 16:12
              ja dopiero "chcialem" jak mnie wyrzucono z domu - doslownie - to byl ten
              przelom com poszedl na terapie - od tego czasu nie pije = pozdrawiam i pogody
              ducha Ci zycze
              • miriam73 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 21.11.05, 09:45
                I o to właśnie chodzi. TY CHCIAŁEŚ. Nie tylko Twoja żona czy inni członkowie
                rodziny, ale TY. Inaczej się nie da. Dlatego napisałam, że to specyficzna
                choroba, bo wystarczy CHCIEĆ przestać chorować.
                • elas13 Re: Głównie do gb-ale nie tylko-wyjaśnienia 21.11.05, 17:37
                  Rozumiem z tego co czytam że dla ciebie wszystko jest proste i jasne
                  zawsze.Spróbuję odpowiedzieć ci na twoje pytania.Post nie jest zmyślony co
                  sugerujesz.Nie jestem jego żoną ale siostrą i nie przebywam z nim w jednym
                  mieszkaniu.O wielu sprawach dowiadywałam się z dużym opóźnieniem i jako osoba
                  zainteresowana ale nie najbliższa nie mogłam interweniować,poprostu kradzieże
                  dotyczyły nie moich rzeczy.I tu cię uprzedzę nie moje to nieznaczy że nie miały
                  znaczenia ,ale w tym kraju zgłosić można tylko zabór swojego mienia.Na każdą
                  próbę chęci rozmowy , pomocy,także a zwłaszcza w sprawie leczenia reagował na
                  nie.To nie jest mały chłopczyk tylko 46 letni starszy brat,który miał prawo
                  powiedzieć to moje życie i moja sprawa.Nie chciał mojej pomocy i to było jego
                  prawo.To dobre samopoczucie o którym piszesz i które to najwyraźniej twoim
                  zdaniem spowodowało jego dalsze stoczenie się nie było aż tak dobre.wychowując
                  sama syna musiałam podjąć drugą pracę,bywałam w ciągu dnia tylko w niedzielę i
                  wpychanie się na siłę do życia mojego brata było ostatnią rzeczą na którą
                  miałam czas.Nie robiłam wracając o 22 inspekcji piwnic i podwórka .Umykały mi
                  wynoszone przedmioty i jeśli nie były mi akurat potrzebne przez długi czas nie
                  miałam pojęcia o ich braku.Aby zgłosić kradzież trzeba choć w przybliżeniu
                  określić kiedy coś zginęło a ja odkrywałam to po najczęściej długim
                  czasie.Kiedy dokładnie zginęły rowery też nie wiemy syn nie korzystał ze
                  swojego codziennie.Chyba nie bardzo sama wiesz co tak naprawdę oznacza
                  alkoholik w bliskim otoczeniu.Nie próbój mnie przekonywać że akceptowałam coś
                  co nagle przestało mi się podobać i szukam kogoś kto to za mnie zmieni.Tyle do
                  ciebie. nie masz nawet pojęcia jak zdesperowany i bezsilny czuje się człowiek w
                  takiej sytuacji skoro decyduje się na opisanie sytuacji i proźbę innych o radę
                  Dziękuję wszystkim którzy starali się mnie wesprzeć.Bardzo to było dla mmnie
                  ważne żeby choć przez chwilę nie być z tym sama. Dziękuję Jerzy, Miriam i inni
                  nawet tobie gb dziękuje.Nie nie mam już poczucia winy w stosunku do niego i
                  gdyby policja w tym kraju była tak przebiegła jak alkoholicy to życie byłoby
                  prostsze.Elżbieta.Jeśli ktoś chce może do mnie napisać pocztę odbieram codzień
                  ela_swierczynska@op.pl z tego adresu najczęściej korzystam.
                  • gb15 Re: Głównie do gb-ale nie tylko-wyjaśnienia 21.11.05, 18:48
                    elas13 napisała:

                    > Rozumiem z tego co czytam że dla ciebie wszystko jest proste i jasne
                    > zawsze.

                    Nie, niestety nie jest, ale być powinno.

                    Spróbuję odpowiedzieć ci na twoje pytania.Post nie jest zmyślony co
                    > sugerujesz.Nie jestem jego żoną ale siostrą i nie przebywam z nim w jednym
                    > mieszkaniu.O wielu sprawach dowiadywałam się z dużym opóźnieniem i jako osoba
                    > zainteresowana ale nie najbliższa nie mogłam interweniować,poprostu kradzieże
                    > dotyczyły nie moich rzeczy.I tu cię uprzedzę nie moje to nieznaczy że nie miały
                    >
                    > znaczenia ,ale w tym kraju zgłosić można tylko zabór swojego mienia.Na każdą
                    > próbę chęci rozmowy , pomocy,także a zwłaszcza w sprawie leczenia reagował na
                    > nie.To nie jest mały chłopczyk tylko 46 letni starszy brat,który miał prawo
                    > powiedzieć to moje życie i moja sprawa.Nie chciał mojej pomocy i to było jego
                    > prawo.To dobre samopoczucie o którym piszesz i które to najwyraźniej twoim
                    > zdaniem spowodowało jego dalsze stoczenie się nie było aż tak dobre.wychowując
                    > sama syna musiałam podjąć drugą pracę,bywałam w ciągu dnia tylko w niedzielę i
                    > wpychanie się na siłę do życia mojego brata było ostatnią rzeczą na którą
                    > miałam czas.Nie robiłam wracając o 22 inspekcji piwnic i podwórka .Umykały mi
                    > wynoszone przedmioty i jeśli nie były mi akurat potrzebne przez długi czas nie
                    > miałam pojęcia o ich braku.Aby zgłosić kradzież trzeba choć w przybliżeniu
                    > określić kiedy coś zginęło a ja odkrywałam to po najczęściej długim
                    > czasie.Kiedy dokładnie zginęły rowery też nie wiemy syn nie korzystał ze
                    > swojego codziennie.Chyba nie bardzo sama wiesz co tak naprawdę oznacza
                    > alkoholik w bliskim otoczeniu.Nie próbój mnie przekonywać że akceptowałam coś
                    > co nagle przestało mi się podobać i szukam kogoś kto to za mnie zmieni.Tyle do
                    > ciebie.

                    Nie rozumiesz tego, co napisałam do Ciebie. Nigdzie nie sugeruję żebyś zgłaszała
                    kradzieże na policję i przedstawiała dowody. Akurat tu sprawa jest dla mnie
                    prosta. Jeżeli ktoś mnie okrada, zrywam z nim kontakty, definitywnie i nie ma
                    tłumaczeń i nie ma znaczenia kto to jest dla mnie. Jedyne wyjście, to:
                    przeproszenie, przyznanie się i zrekompensowanie szkody. A i to nie wystarczy by
                    stosunki wróciły do stanu poprzedniego.

                    nie masz nawet pojęcia jak zdesperowany i bezsilny czuje się człowiek w
                    >
                    > takiej sytuacji skoro decyduje się na opisanie sytuacji i proźbę innych o radę

                    Dobrze wiesz, ze decyzje musisz podjąć sama.

                    > Dziękuję wszystkim którzy starali się mnie wesprzeć.Bardzo to było dla mmnie
                    > ważne żeby choć przez chwilę nie być z tym sama. Dziękuję Jerzy, Miriam i inni
                    > nawet tobie gb dziękuje.Nie nie mam już poczucia winy w stosunku do niego i
                    > gdyby policja w tym kraju była tak przebiegła jak alkoholicy to życie byłoby
                    > prostsze.Elżbieta.Jeśli ktoś chce może do mnie napisać pocztę odbieram codzień
                    > ela_swierczynska@op.pl z tego adresu najczęściej korzystam.
                    • elas13 Re: Tylko do gb 21.11.05, 19:01
                      Masz racje nie rozumiem tego co piszesz tak do mnie jak do innych
                      odpowiadającyh na mój post i nie jestem w tym odosobniona jak czytam wypowiedzi
                      innych.Nie rozumiem również po co cytowałaś cały mój post.Dziękuję ci za twój
                      zmienny punkt widzenia i na tym zakończmy ty i ja wymianę zdań
                      pozdrawiam.Elżbieta.
                      • gb15 Re: Tylko do gb 21.11.05, 19:14
                        Również pozdrawiam.
                        Nie wiem dlaczego bronisz się, atakując mnie. Mój punkt widzenia nie jest zmienny.
    • dorotek72 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 22.11.05, 19:21
      witam..wiem coś na ten temat,mój mąż jest alkoholikiem.Najlepiej jest zgłościć
      brata do Komisji rozwiązywania problemów alkoholowych,mieszczą sie zazwyczaj
      przy Ośrodkach Pomocy Społecznej....tam znajdziesz fachową pomoc .Ja tak
      zrobiłam,wnieśli wniosek do sądu o przymusowe leczenie.Trwało to jakiś
      czas ,ale w końcu trafił na przymusowy odwyk,potem miał kuratora....owszem pił
      jeszcze ,lecz był już świadomy swojej choroby ,a to pierwszy krok...Wzywałam
      policje ,trafiał na izbę....dzisiaj nie pije ...nie trwa to długo,lecz wiem jak
      się bronići i swoje dzieci....zyczę powodzenia!!Pozdrawiam.
      ...Nie jest wstyd wpaść w g... lecz w tym g... trwać...
    • gilu33 Twarda miłość 22.11.05, 22:43
      jeśli dochodzi do wynoszenia Twoich rzeczy i rozmowy nie skutkują znaczy się
      braciszek jest uzależniony. A skoro tak, to żadne dyskusje, argumenty na ten
      moment nie pomogą. Zabezpiecz wszystkie swoje rzeczy tak jak sie to da zrobić.
      Bratu powiedz, że jeśli raz jeszcze sprzeda coś co nie jest jego własnością,
      zawiadomisz policję.Jeśli mimo tego, coś ukradnie, zrób to. Równocześnie z
      ostrzeżeniem, powiedz mu co czujesz do niego. Jeśli go kochasz jako swojego
      brata, to mu to powiedz. Powiedz mu również, że widzisz, że ma poważny problem z
      piciem, że nie kontroluje JUZ! swojego picia. Jeśli chce niszczyć siebie, niech
      niszczy, ale Ty niekoniecznie musisz się na to zgadzać. Zaproponuj mu wizytę w
      poradni, albo rozmowę z doświadczonym, niepijącym alkoholikiem, ze znacżącym
      stażem w AA. Jeśli on nie będzie chciał zmienić siebie, swojego życia i picia,
      powtarzam, jeśli on nie będzie tego nie chciał, czyli nie dojrzeje do
      TRZEŹWIENIA, trudno. Nic na to nie poradzisz. Nie wszyscy alkoholicy przestaja
      pić i zaczynają trzeźwieć. A w ogóle pomódl sie do Ducha Sw. o moment refleksji
      dla brata, to nic nie kosztuje, a kto wie, może przyjdzie ta chwila, że poczuje
      wewnątrz, że tak dalej żyć nie można ? Powodzenia !
    • jerzy30 Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 23.11.05, 09:30
      gupek-gupi czyzby tam przed "u" brakowalo Ci "ł". Twoja porada jest raczej
      niestosowna
    • ozienk Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 23.11.05, 10:03
      Zgłosić sie natychmiast do Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, ktora
      jest przy każdym Urzędzie Miejskim. To jeszcze nie policja, a poradzi i wdrozy
      postepowanie, zeby sklonic faceta do leczenia. Zreszta policja tez nie
      zaszkodzi. Alkoholik nie zacznie sie leczyc, jesli nie zostanie do tego przez
      okolicxznosci zmuszony!!! a to straszna i trudna CHOROBA.
      Jezeli brat ma zone, powinna natychmiast pojsc do Poradni Lezcenia Odwykowego
      (tez są wszedzie) i pogadac z terapeutką/terapeutą, najlepiej zapisac sie do
      grupy dla bliskich alkoholików (tzw. współuzaleznionych).
      Najgorzej jest nie robic nic, bo potem bedzie tragicznie.
      Tez zylam z alkoholikiem, wiem, o czym mowię.
      Pozdrawiam!
    • aquanta Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 23.11.05, 14:14
      Czesc elas
      Nie mam takiego doswiadczenia jak jerzy30 ale chcialbym zwrocic Twoja uwage na
      dwie rzeczy . Jedna napisal jerzy30: ja dopiero "chcialem" jak mnie wyrzucono z
      domu - doslownie - to byl ten przelom ; druga jest w tytule postu
      gilu33 "Twarda milosc" . Wydaje sie ze to najsensowniejsze napisane tu zdania.
    • marlena.stepien Re: Jak się bronić przed alkocholikiem 23.11.05, 15:13
      musisz po prostu pomóc bratu. Tylko taka jest opcja, że on się wyleczy albo
      zapije się na śmierć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka