elas13
18.11.05, 19:11
Dzięki za pomoc i dobre słowa. Odpowiem na pytania owszem ma rodzinę żonę i
córkę 22-letnią studentkę.Do tej pory wszyscy próbowaliśmy mu pomóc
namawiając go do leczenia to nie jest tak że zwalam swój problem na inne
instancje. Bratowa i bratanica nie wystąpią przeciw niemu sądownie a na
leczenie on musi wyrazić zgodę.Sprzedarz domu jak wiesz(do jednej z osób )
wymaga również jego zgody. Co do pomysłowości...nie wiem czy wiesz jak
wygląda ''pomysłowość'' u alkocholika na głodzie.Nie ma takich zamków pozatym
są jego kumple od flaszki i paserzy którzy przyjmują to wszystko od niego .
Niestety utrzymuję się tylko ze swojej pensji pracownika szpitala i nakłady
na ochronę mienia (jak już pewnie się domyślasz nie wielkiego )nie wchodzą w
grę.Chcę mu pomóc i pomagałam przez całe lata.Ale on tej pomocy nie chce aja
muszę zapewnić sobie i synowi ludzkie warunki.Nawet jeśli nie spodoba się to
jego rodzinie.Mówisz o więziach na przełomie roku umierała nasza matka(ojciec
nie żyje od 12 lat)nie starczyło by czasu żeby ci opisać co się działo na
pogrzebie jak wobec wszystkich nietrzeźwiejący synek odstawił przedstawienie
a potem jakby nigdy nic pił dalej.dla mnie to też nie jest ani prosta ani
łatwa sprawa.Nie zabezpieczę pieca co przed rozkradzeniem bo i ja do pracy
ireszta do swoich zajęć ma całe godziny luzu.Nie da się tak .A nie wyprowadzę
sie bo poprostu nie mam gdzie. Ela