Dodaj do ulubionych

Siostra alkoholiczka

20.02.06, 11:08
Ona - pani dobrze po piecdziesiatce, wyzsze wyksztalcenie, odpowiedzialna
praca, samotna (dorosly syn wyprowadzil sie dwa lata temu i zalozyl wlasna
rodzine; bardzo to przezyla). Pije od kilkudziesieciu lat, najczesciej sama w
domu, wieczorami; w weekendy rowniez, ale inaczej - juz od godz.13 - 14 az do
zasniecia. Jej dzien: rano pelna mobilizacja, makijaz, energia, wysokie
obcasy - wyjscie do pracy. W pracy energiczna, kompetentna, konfliktowa.
Ludzie jej sie boja, ona to wie i chyba sprawia jej to satysfakcje (poczucie
kontroli). Po pracy: szlafrok, lozko, telewizja. Picie, odreagowanie stresu.
Izoluje sie, nie odbiera telefonow, chyba niewiele je. Pije do zasniecia, a
rowniez po to, zeby w ogole zasnac. Nastepnego dnia znow na wysokich obrotach
i historia sie powtarza. Brak zycia osobistego. Skryta, nieszczesliwa,
samodestruktywna, wrazliwa i przywiazana do swojej maski kobiety swietnie
radzacej sobie w zyciu ( i jest wiele osob, ktore tak ja postrzegaja). Kiedys
atrakcyjna, prowadzaca dom otwarty, pomagajaca ludziom zawsze miala klopoty z
okazaniem slabosci czy proszeniem o pomoc

Mysle, ze zdaje sobie sprawe ze swojego stanu, ale czuje sie zbyt bezsilna,
zeby to radykalnie zahamowac. Czasem sie kontroluje: w ostatnich latach pije
glownie piwo, robi tygodniowe przerwy od picia (rzadko), po ktorych ma
satysfakcje, ze jednak potrafi nie pic. Jej alkoholizm jest w rodzinie
tematem tabu - jakakolwiek proba wzmianki na ten temat wywoluje atak
niepohamowanej agresji, w najlepszym razie - unik lub zbagatelizowanie calej
sprawy (wysmianie i odrzucenie interlokutora). To nie picie jest przyczyna
jej problemow czy depresji, tylko okolicznosci zewnetrzne (sporo w zyciu
przeszla). Do lekarzy ma stosunek negatywny, nigdy nie pojdzie na jakikolwiek
meeting, to bzdura dla tych, co nie potrafia poradzic sobie sami.

Ja: o dziewiec lat mlodsza siostra (tak wlasnie o mnie mowi: "moja mlodsza
siostra" z duzym pokladem ironii i poblazliwosci), od kilkunastu lat za
granica. W Polsce jestem raz w roku na wakacje, ostatnio ze wzgledow
rodzinnych nawet czesciej - wtedy mnie unika. Moje proby dania do
zrozumienia, ze jestem otwarta na jej problem konczyly sie zawsze
odrzuceniem, zbagatelizowaniem lub unikiem. Czasem w nieprzyjemny sposob
okazywala, ze mam sie w to nie wtracac. Za to coraz czesciej mowi o swoim
zlym samopoczuciu, fatalnym okresie w ktorym sie znajduje, klopotach ze
zdrowiem

Problem: widze, jak coraz bardziej sie pograrza. Jest samotna, wybudowala mur
obronny, do jej swiata alkoholowego nikt nie ma wstepu. Boje sie, ze zginie;
no po prostu zapije sie na smierc. W piatek lece do Polski. Co robic?
zostawic ja nadal sama, bo tak chce i - jak tu piszecie - alkoholik sam musi
osiagnac dno, zeby sie od niego odbic, czy tez sprobowac radykalnej
metody "ja wiem, ze jestes alkoholiczka"?

Prosze bardzo o opinie.
Obserwuj wątek
    • maxima10 Re: Siostra alkoholiczka 21.02.06, 07:31
      Ja bym jej powiedziala wprost: Wiem, ze jestes alkoholiczka itd. Ktos musi to
      zrobic. Ale czy ona da sobie pomoc?
      • szarotka40 Re: Siostra alkoholiczka 21.02.06, 14:35
        właśnie czy da sobie pomóc? zbyt mocny charakter / charakterek.mam kolege to
        samo - napisałam tu o nim odpowiadajac na jakis post i pytajac maxime jak to
        zrobiła ? maxima jak to zrobiłaś jeszcerazpytam moze ich umowic jakos? was?
        maxima10 napisała:

        > Ja bym jej powiedziala wprost: Wiem, ze jestes alkoholiczka itd. Ktos musi
        to
        >
        > zrobic. Ale czy ona da sobie pomoc?
      • szarotka40 Re: Siostra alkoholiczka 21.02.06, 14:37
        a dodam żę ten koles nie wierzy , że mozna rzucic .. bo nie zna takiej osoby ..
        wokól siebie ma koleżkow .. piją .. wpubie , gdzies tam pod koiskiem - on w
        domu lub pubach- a potem jedzie po pijaku po 7-8 piwach i nie da sobie nic
        powiedziec! straszne , a nie daj boze zabierz mu kluczyki to zabije cie !
        • rauchen Re: Siostra alkoholiczka 21.02.06, 14:50
          to zalezy czy on chce naprawde przestac sam, czy faktycznie potrzebuje tego
          drugiego alkoholika, trzezwego, a raczej to sie bardzo przydaje.
          Ja sama wiem, ze teoria to za malo, zeby przestac.
          Inni trzezwi alkoholicy to zazwyczaj sa w AA - ale tam trzeba pojsc, bo tak
          zwyczajnie na ulicy trudno troche zeby odroznic trzezwego alkoholika od
          niealkoholika, a ten pijany na ulicy niekoniecznie jest alkoholikiem, a jesli
          juz, to niekoniecznie probuje z tego wyjsc.

          A moze kolega niech sam napisze na forum, poczyta, moze odnajdzie to cos wiecej.

          pzdr
          • szarotka40 Re:do rauchen 21.02.06, 16:25
            napisałam mu , żeby tu wszedl i sobie poczytał.. ale nie wiem czy to zrobi .
            primo - Nie lubi jak mu ktoś moi co ma robic ( uparty jak osioł)
            secundo- wie wszystko najlepiej
            tercjo- jak rozmawaiłam z nim na temat aa- powiedział, że nie bedzie z tymi
            zjebami gadał i przed nimi sie obnażał( ma ostry i kąśliwy język) -
            przyzwyczailam sie nawet szybko , bo facet jest oryginalny na swój spoób i
            strasznu indywidualista , ale chyba od wczoraj pije .. bo powiedzielismy sobie
            koniec z szopka jaką odstawiamy ..ja sie chyba zakochałąm .. a on tylko jak
            dobrą kumpele mnie traktował ..jako kumpla nawet .
            • rauchen Re:do rauchen 21.02.06, 16:51
              alkoholicy z AA to zajeby, to pijaki, to oszolomy,
              a juz najlepiej uslyszec to od kogos, kto dalej pije i nie daje sobie rady.
              Zreszta to tez przez AA mozna znow sie napic, bo przeciez kazdy powod dobry,
              a chocby taki, ze to AA wymyslili alkoholizm, zeby go "leczyc".

              Zreszta sama widzisz, ze tobie dawac rady, to troche bez sensu, bo kolega i tak
              wie lepiej, a ty przeciez za kolege nie wytrzezwiejesz.
              Lub chocby np to, ze jesli nie umie powstrzymac sie od alkoholu dluzej niz 3
              dni, to on praktycznie nie trzezwieje, bo 3-4 dni, to chyba przecietna ilosc
              czasu, zeby organizm sam pozbyl sie alkoholu, a po jakis 10 dniach, zaczyna sie
              jasniejsze spojrzenie na swiat, ktore czasami stanowi niezly impuls do tego,
              zeby nawet jesli po raz kolejny wroci do alkoholu, zaczac tesknic wlasnie za
              tym swiezym spojrzeniem.
              To tak mniej wiecej u mnie wygladalo, ale zapewnie roznie to u roznych osob
              wyglada.
        • wojtech451 Re: Siostra alkoholiczka 21.02.06, 18:45
          szarotka40 napisała:

          1 >a potem jedzie po pijaku po 7-8 piwach i nie da sobie nic
          > powiedziec! straszne , a nie daj boze zabierz mu kluczyki to zabije cie !
          2 >zbyt mocny charakter / charakterek.mam kolege to samo
          3 >powiedział, że nie bedzie z tymi zjebami gadał i przed nimi sie obnażał( ma
          >ostry i kąśliwy język) -
          >przyzwyczailam sie nawet szybko , bo facet jest oryginalny na swój spoób i
          >strasznu indywidualista ,

          Szarotka, jesteś w nim po prostu zakochana chociaż widzisz jego wady czyli ta
          miłośc nie jest całkiem ślepa.
          Zastanawiam się co powie swoim ciętym jezyka indywidualista z charakterkiem
          jezeli po pijaki kogoś zabije (samochodem!) albo wyśle na wózek inwalidzki.
          Czy powie;
          ja nie chciałem? jakoś tak głupio wyszło? zjeb mi wyszedł pod koła?
          Nie chcę siać tu inwektywami ale aż się prosi....
          • szarotka40 kolega taki sam 21.02.06, 19:07
            tak wojtek , na pewno by powiedział .. zjeb wszedł mi pod koła.
            Ale co ? zostawic go tak samego ? a moze i zakochałam sie ..ale własnie może
            ja tak ..a on tylko jako kumpla .. i to w męskiej odmianie mnie traktuje .. jak
            mu pomóc ? zostawic go ? zachla sie na smierc , albo kogoś przejedzie chociaz
            pmowi .. że bardzo dobrze mu sie po pijaku jeżdzi ( po 3-4 gorzej - ale po 7-8
            b.dobrze ;)) jak z nim gadac .. nawet powiedział, że chciałby isc do jakiegos
            ośdoka , żeby go przywiązali do kaloryfera .. ale na 3-4 mies. bo był 2 tyg.w
            swirowie to za krótko stwierdził co zrobic? mamy sie nie odzywac do siebie ..
            bo wkurzał mnie i go przegoniłam ..ale tylko kumpelą byłam zero łożka ( sory za
            wynurzenia)
            • wojtech451 Re: kolega taki sam 21.02.06, 19:33
              szarotka40 napisała:

              > Ale co ? zostawic go tak samego ? - zwiększyć dystans, pozostań obserwatorem

              >zostawic go ? zachla sie na smierc - nie sądzę, przecież jest inteligentny. że

              >bardzo dobrze mu sie po pijaku jeżdzi ( po 3-4 gorzej - ale po 7-8
              > b.dobrze ;)) - DO CZASU aż mu zjeb wejdzie czy wjedzie pod koła, tylko ze
              zjeb będzie trzeźwy a on nawalony i pójdzie kiwać.

              Odpocznij od niego, szarpiesz się, daj popracowac czasowi.
              • szarotka40 Re: kolega taki sam 21.02.06, 19:48
                wojtech451 napisał:

                > szarotka40 napisała:
                >
                > > Ale co ? zostawic go tak samego ? - zwiększyć dystans, pozostań obserwato
                > rem .. to wtedy pije ze zwiekszoną czestotliwoscią
                >
                > >zostawic go ? zachla sie na smierc - nie sądzę, przecież jest inteligentny
                > . że
                >
                > >bardzo dobrze mu sie po pijaku jeżdzi ( po 3-4 gorzej - ale po 7-8
                > > b.dobrze ;)) - DO CZASU aż mu zjeb wejdzie czy wjedzie pod koła, tylko ze
                >
                > zjeb będzie trzeźwy a on nawalony i pójdzie kiwać - tam w końcu nie będzie
                chyba mogł pi ..a o to mu chodzi;)
                Wojtek masz jakies adres mail? bardzo dobrze nam sie rozmawia , a obserwowac z
                daleka .. chciałabym , żeby wyszedł z tego , pewnie sięodezwie .. ale
                zastrzegł , że na pól roku KONIEC kontaktów ( ale tak jak z innymi
                uzależnieniami nie moze sobie poradzic miejmy nadzieje ze u tym razem odezwie
                sie) pozdro m.
                >
                > Odpocznij od niego, szarpiesz się, daj popracowac czasowi - własnie dzis 4
                mies.minęły jak go poznałam ( jemu to zwisa chyba .. a może i nie ?) nie wiem
                trudno go zrozumiec
                >
                • wojtech451 Re: kolega taki sam 22.02.06, 07:51
                  szarotka40 napisała:
                  > Wojtek masz jakies adres mail? bardzo dobrze nam sie rozmawia , a obserwowac
                  z daleka ..

                  wojtech451@gazeta.pl
                  Pisz, zapraszam.
                  • drak02 Re: kolega taki sam 24.02.06, 10:10
                    Szarotka, zastanów się przez chwilę z kim obcujesz i jakie masz perspektywy.
                    Śmiem twiedzić że dosyć żałosne. jego kąśliwy język to zwykłe chamstwo i brak
                    szacunku do ludzi. Mozesz się spodziewć ze tak samo złośliwie potraktuje ciebie.
                    Gdybym był na twoim miejscu przestałbym się nim zajmować i zdecydowanie zmienił
                    towarzystwo. Twój przyjaciel kiedyś spokornieje ale moze to trwac wiele lat.
      • bea573 Re: Siostra alkoholiczka 21.02.06, 22:46
        No wlasnie...czy ona da sobie pomoc? nad tym sie zastanawiam...

        Wiem,ze ona wie, ze ja wiem o jej alkoholizmie - dlatego, jak juz pisalam
        wczesniej, mnie unika.

        Mam dwa wyjscia;
        - powiedziec o tym wprost i dobitnie. Ugodze wowczas w jej poczucie godnosci,
        potraktuje to jako atak na siebie, zareaguje agresja i wrogoscia. Ryzykuje
        zerwanie kontaktow. Ta opcja jest dla mnie trudna z jeszcze jednego powodu:
        ciezko mi przekonac sie do ingerencji w zycie osoby, ktora tego nie chce. Czy
        mam prawo? dlatego, ze jest moja siostra?
        - respektowac jej inegralnosc (choroba alkoholowa nie przekresla przeciez
        odpowiedzialnosci czlowieka za wlasne zycie). Respektowac jej definicje samej
        siebie: "pije, bo mam problemy...ale przeciez sobie radze" (choc widze, ze
        radzi sobie coraz gorzej). Ja tak robie od kilkunastu lat, a ona sie zapada.

        Pozdrawiam/Bea

        • magtomal Re: Siostra alkoholiczka 22.02.06, 08:37
          Zawsze masz prawo powiedzieć co myśisz,szanując przecież integralność Siostry
          (Ty tylko wyrazisz własne zdanie,swoją opinię; co Ona z tym zrobi - na to nie
          będziesz miała wpływu...). Siostra odgrywa pewne role i - sądzę - przez to jest
          potwornie samotna; może łatwiej Jej będzi, gdy znajdzie się ktoś, kto odmówi
          grania razem z Nią ("wszystko jest w porządku, nic złego nie widzę"). Dasz Jej
          szansę zrzucenia maski. Choć - myślę - w pierwszym momencie się wścieknie,
          zaprzeczy wszystkiemu. Ale tego nie wiesz...Musisz się przekonać...
        • drak02 Re: Siostra alkoholiczka 24.02.06, 11:17
          bea573 napisała:

          > No wlasnie...czy ona da sobie pomoc? nad tym sie zastanawiam...
          >
          > Wiem,ze ona wie, ze ja wiem o jej alkoholizmie - dlatego, jak juz pisalam
          > wczesniej, mnie unika.
          >
          > Mam dwa wyjscia;
          > - powiedziec o tym wprost i dobitnie. Ugodze wowczas w jej poczucie godnosci,
          > potraktuje to jako atak na siebie, zareaguje agresja i wrogoscia. Ryzykuje
          > zerwanie kontaktow. Ta opcja jest dla mnie trudna z jeszcze jednego powodu:
          > ciezko mi przekonac sie do ingerencji w zycie osoby, ktora tego nie chce. Czy
          > mam prawo? dlatego, ze jest moja siostra?
          > - respektowac jej inegralnosc (choroba alkoholowa nie przekresla przeciez
          > odpowiedzialnosci czlowieka za wlasne zycie). Respektowac jej definicje samej
          > siebie: "pije, bo mam problemy...ale przeciez sobie radze" (choc widze, ze
          > radzi sobie coraz gorzej). Ja tak robie od kilkunastu lat, a ona sie zapada.
          >
          > Pozdrawiam/Bea
          >

          taka rozmowa nosi nazwę "konfrontacji". Bez przygotowania i rad
          profesjonalistów możesz sobie nie poradzić.
          W konfrontacji powinno uczestniczyć kilka najbliższych osób - myślę że co
          najmniej 2. Jeżeli sama zdecydujesz sie na rozmowę prawdopodbnie poniesiesz
          porażkę. Powinnaś zdobyć jak najwięcej informacji o konkretnych faktach , jakie
          sytuacje -których byłaś świadkiem- świadczą o tym że twoja siostra jest
          uzależniona. Chodzi o konkretne zachowania i skutki tych zachowań.
          Bardzo trudno jest się przebić przez mur mechanizmów obronnych alkoholika.
          • e4ska Re: Siostra alkoholiczka 24.02.06, 23:51
            Piszesz Drak: "W konfrontacji powinno uczestniczyć kilka najbliższych osób".
            Najbliższych. Ja rozumiem "najbliższych" jako tych, którzy kochają.

            Jeżeli siostra kocha siostrę, to wszystko jest na dobrej drodze. Jednak w
            pierwszym poście nie widzę miłości, wręcz przeciwnie. Może jestem ślepa?
            • alkoholiczka5 Re: Siostra alkoholiczka 26.02.06, 16:39
              Piszecie o konfrontacji. Myślę, że problem leży w tym jaka to będzie
              konfrontacja. Moja teściowa, której mąż pił od zawsze, widziała problem u mnie
              (a miałam przez ponad rok gehennę psychiczną, dzięki jej synowi również) nie
              widziała problemu u swojego syna i pozostałej rodziny - a dodam, że mężczyźni z
              jej rodziny pili, piją i będą pić. Konfrotancja polegała na tym, że ona
              wyrzucała żale wobec mojej osoby w mojej obecności, natomiast nie widziała
              problemu u swoich bliskich. Do tej pory "obrabia" mnie przed innymi i uskarża
              się, że stwarzam problem bo byłam - ratując siebie - w szpitalu
              psychiatrycznym. Jeśli o taką konfrontacje ci chodzi, to zapomnij, bo twoja
              siostra cie znienawidzi. Mi pomógł człowiek nie związany żadnymi więzami
              rodzinnymi i trwał (nadal trwa) przy mnie, kiedy sie potykam. Ale dzieki niemu
              mam siły większe niz na początku mojego picia. Mój mąż pije nadal i teściowa to
              akceptuje. Co więcej, nadal przynosi alkohol do domu. "To tylko kilka piw" mowi
              zdziwiony, kiedy zwracam mu uwagę. I czasami ulegam. I piję. Wtedy on czuje się
              rozgrzeszony. Uważa, że problemu juz nie ma. A ja wiem, że jest. I walczę z
              tym. Ale on mi nie pomaga w tej walce. Gdyby nie ta druga osoba, pewnie już nie
              byłoby mnie na tym świecie. Nie dlatego, że zapiłabym się na śmierć (nie stać
              mnie na tyle alkoholu)ale wiele razy miałam myśli samobójcze. Wpędził mnie w
              takie problemy, że nikomu nie życzę. Nawet nagorszemu wrogowi.I tak myślę, że
              lepiej by było, gdybym nie wychodziła za niego za mąż, mimo że byłam w ciąży.
              Ale wiecie jak to jest :przestraszona dziewczyna (miałam 20 lat, młoda koza),
              presja rodziny, miłóść i uwielbienie dla niego, obiadki, cuda w postaci
              karteczek wkładanych do kanapek, obwieszanie mieszkania karteczkami z wierszami
              itp. Byłam głupia. Ale staram się nie pić. Staram się dbać o siebie. Mam
              cudowne dziecko. Dla niego warto się starać.Bardzo mi pomaga też rozmowa z
              wami, forumowiczami. Nie macie pojęcia ile razy dzięki wam nie wypiłam. I za to
              dziekuję!
              • mwf12 Re: Siostra alkoholiczka 26.02.06, 17:28
                Jestem siostrą alkoholiczką. Po wielu terapiach jakie przeszłam ingerencja
                mojej siostry która, na dodatek chodzi na grupę dla osób współuzależnionych,
                bardzo mnie irytuje.Myślę ,że twoja siostra za daleko już zabrneła żebyś mogła
                jej pomóc.Rozmowa na ten temat będzie ją złościła gdyż w głębi duszy zdaje
                sobie sprawę z problemu i ma świdomość tego co się z nią dzieje ale jeszcze
                wierzy w to ,że da sobie radę.Wiem jak jest jej ciężko i wiem,że mimo iż cię
                kocha będzie cie unikać.Ja byłam bardzo podobna zaczełam się leczyć bo już nie
                dawałam rady. Ty kiedyś wyjedziesz a ona zostanie sama z tym problemem. Dltedo
                do póki jesteś bądź dla niej dobra. ŻYCZĘ POWODZENIA
              • ignifer Re: Siostra alkoholiczka 26.02.06, 18:44
                Boże jedyny! Zotaw tego swojego męża i kopnij w tyłek teściową. Kiedy czytałam
                twój post, to nie wiedziałam co robić; iść zabijać, czy zalać się łzami, że taka
                ciemnota, głupota i bezmyślna podłość istnieje i nie daje się wytępić. Twoja
                teściowa to jest totalne dno człowieczeństwa i jednocześnie szczyt zakłamania.
                Gdzieś, głęboko w swoim sumieniu, czy co tam takiego ma, zdaje sobie sprawę, że
                ma zrąbane życie. Mąż pije i pewnie jeździ na niej jak na łysej kobyle
                (wybaczcie porównanie... kobyły są piękne...) , synuś pije więc teściowa zdaje
                sobie sprawę że dała ciała jako matka. nie ma chyba nic gorszego niż taka
                popaprana zgorzkniała i sfrustrowana osoba. tylko że ona pewnie nie zdaje sobie
                sprawy ze swojej podłości mechanizmy obronne działają a kłamstwo odpowiednio
                dużo razy powtarzane staje się prwdą. piętnowanie ciebie i obnoszenie się z
                akceptacją dla picia twojego męża jest jej sposobem na rozgrzeszenie siebie.
                koniecznie musi mieć kogoś gorszego od siebie żeby czuć się dobrze a w każdym
                razie nie tak źle, nawet jeśli ta gorszość to jej wymysł. jakbym widziała mojego
                ojca.nie robi nic tylko gnoi i poniża innych, żeby zapomnieć jakim zerem sam
                jest. twoja teściowa i twój mąż są zagrożeniem dla ciebie i twojego dziecka.
                ono nie powinno kręcić się z wami na tej alkoholowej karuzeli. dla dobra dziecka
                odetnij się od tego klimatu bo skrzywdzona matka niegdy nie uszczęśliwi swojego
                dziecka a nawet może je skrzywdzić... (pozdrawiam moją "mamusię"). dziabnął mnie
                twój post bo takie same chore sytuacje, obłudne oskarżenia, pozory i "wszystko
                zostaje w rodzinie" schrzaniły życie moim dziadkom, rodzicom i mnie... jad i
                zakłamanie przekazywane genetycznie... chromosom podłości...
            • drak02 Re: Siostra alkoholiczka 27.02.06, 09:25
              e4ska napisała:

              > Piszesz Drak: "W konfrontacji powinno uczestniczyć kilka najbliższych osób".
              > Najbliższych. Ja rozumiem "najbliższych" jako tych, którzy kochają.
              >
              > Jeżeli siostra kocha siostrę, to wszystko jest na dobrej drodze. Jednak w
              > pierwszym poście nie widzę miłości, wręcz przeciwnie. Może jestem ślepa?

              Napisałem kilka dlatego że jedna osoba moze mieć duży problem z tym aby przebić
              się ze swoimi wrgumentami przez mechanizmy obronne alkoholika.
              Wydaje mi sie że niekoniecznie osoby biorace udział w konfrontacji musza jakos
              bardzo kochać, bywa tak ze w konfrontacji uczestnicza przyjaciele i bliscy
              znajomi którym zależy na przekonaniu alkoholika do podjecia leczenia.
              • mikaszka Re: Siostra alkoholiczka 02.03.06, 14:20
                Zdaje mi sie, ze drak piszac o konfrontacji - mial na mysli profesjonalnie
                przygotowana i przeprowadzona konfrontacje zwana inaczej interwencja.

                Jest ksiazka na ten temat: Wanda Sztander, Interwencja wobec osoby uzaleznionej.

                www.ipz.edu.pl/index.php?dz=czytelnia&op=opis&id=7102

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka