Dodaj do ulubionych

potrzebuję rozmowy

10.03.06, 20:53
Jak wygląda moje życie: mąż alkoholik, wielka ulga, gdy po raz pierwszy o tym
głośno powiedziałam, chodziłam na terapię , przestałam, odeszłam od niego rok
temu, zabrałam dzieci a teraz się waham: wracać nie wracać. Znam te wszystkie
mechanizmy jak terapeuta i chyba oszukuję siebie, że możliwa jest normalność.
Niby fizycznie "oderwałam się" od niego ale wystarczy jeden dzień , gdy nie
zadzwoni, lub ślad podejrzenia, bo naturalnie mam alkomat w uchu, i drżą mi
kolana, trzęsą się ręce. Teraz właśnie jest taki moment, kolejny zawód i niby
wiedziałam ale jestem bardzo mocno związana z moimi marzeniami o naszym
małżeństwie i nie wiem czy będę w stanie z nich zrezygnować, taki to chyba
błąd w psychice żon alkoholików, że wydaje im się, że ich wiara i wola góry
może przenosić. On: niby nie jest takżel, ponieważ zdaje sobie sprawę z
choroby ale terapia kończy się na kilku spotkanich zterapeutą, który zawsze
jest"mało przekonujący,bierny- konkluzja: nic mu to nie daje. Ile jeszcze
wody musi upłynąc, żeby doszedł do tego, że to nie terapeuta leczy tylko
pokazuje i że musi sie otworzyć. Jak długo będzie mnie to jeszcze bolało.
Proszę o radą, może lepiej po prostu iść do adwokata.Dzieci bardzo go kochaja.
Potrzebuję rozmowy.
Jak jeszcze mogę mu pomóc i czy jest sens
Obserwuj wątek
    • kylly Re: potrzebuję rozmowy 10.03.06, 21:04
      myślę że tu dostaniesz podpowiedź:

      www.forum.akcjasos.pl/viewforum.php?f=1
      pozdrawiam
      • maria355 Re: potrzebuję rozmowy 10.03.06, 21:18
        Byłam tam mnóstwo razy, wyczytałam co mogłam , wchodzenie na czat nie ma sensu
        bo tam same znajome . Dziękuję.
    • gooch Re: potrzebuję rozmowy 10.03.06, 21:49
      witaj
      widzę, że bardzo ci ciężko zrezygnować z wyobrażeń i nadziei o tym jak mogłoby
      wyglądać Twoje małżeństwo. Bo pewnie były też w Twoim małżeństwie chwile, które
      warto pamiętać. Uwierz swojemu rozumowi, który mówi, że normalność jest
      niemożliwa. Jest niemożliwa, dopóki twój mąż rzeczywiście nie zacznie się
      leczyć. Dopóki nie zechce na trzeźwo odbudować stosunków z Wami. Nie wiem, ile
      jeszcze mu to zajmie. Nie uda Ci sie storzyć związku w pojedynkę. Nikomu się nie
      udaje stworzyć zdrowego związku z pijącym alkoholikiem.
      Być może najlepsze, co możesz dla niego zrobić, to odseparować sie od niego
      także emocjonalnie. Po co Ci te ciągłe huśtawki, wieczna niepewność,
      oczekiwanie, zawiedziona nadzieja? Co Ci to daje?
      Pozwól mu robić to, co chce.
    • kylly Re: potrzebuję rozmowy 10.03.06, 21:50
      hmmmm Ty decydujesz o swoim życiu...o tym jak i z kim spędzisz jego resztę -
      chodziłas na terapię wieć wiesz co możesz zrobić, a raczej czego nigdy nie
      będziesz w stanie zrobić za niego...jesli jesteś wierząca - możesz oprzeć się
      na Bogu (znam takie osoby (przeważnie kobiety....) które tkwią w takim
      związku ) opierając się na wierze...jeśli nie...pamiętaj powiedzenie "inni
      krzywdzą nas na tyle na ile sami pozwalamy się krzywdzić"
      pozdrawiam
      • maria355 Re: potrzebuję rozmowy 10.03.06, 22:36
        Dziękuję wam za odpowiedzi. To jest niby takie łatwe ale jak odizolować się
        emocjonalnie. Każda jego próba , chociaż mogę się zakładać jak się skończy,
        daje mi nadzieję mimo wszystko. Myślałam, że jak odejdę i zabiorę dzieci
        przeżyje wstrząs i będzie o nas walczył, a tu mija rok i tak naprawdę nic się
        wielkiego nie stało: dwie prace, dwa podejścia do terapii i najdłuższy okres
        abstynencji 3 miesiące, dużo słów o krzywdzie , wstydzie i wynagrodzeniu nam,
        zapewnienia jak sie cieszy z każdego dnia. Wiem, że jeśli zdecyduję się na
        powrót to nie będę miała już wyjścia bo nie mogę zrobić dzieciom takiej
        hustawki, z drugiej strony one bardzo tęsknią ale przyzwyczaiły się już trochę,
        że go nie ma na codzień.
        A do tego te jego długi, chyba naturalna konsekwencja picia a ja byłam tak
        zajęta utrzymaniem spokoju dzici i tej uludy, że nie mialam już energii na
        kontrolowanie tej strony jego życia.
        Teraz czuję się jak waligóra i wyrwidąb i tylko czasem chciałabym się na kimś
        oprzeć ale nie mam na kim.
        Miałam nadzieję, że może trafię na jakąś kobietkę z podobnym problemem, bo
        mimo wszystko chciałabym wiedzieć, czy coś jeszcze mogę zrobić.
        Pozdrawiam.
    • waza7 Re: potrzebuję rozmowy 14.03.06, 11:28
      wybaczcie a będzie wam wybaczone przyrzekałaś.... dobro dzieci....
      • jerzy30 Re: potrzebuję rozmowy 14.03.06, 13:23
        przerwalas terapie [rok to za krotko] - trzy lata norma - pięć jest wskazane -
        a tak naprawde trzeba chodzic na AA lub AL-anon [do końca życia]
    • drak02 Re: potrzebuję rozmowy 15.03.06, 10:13
      Wiem co czujesz do męża i co czują twoje dzieci - kochaja go.
      Pytanie zasadnicze - czy on kocha was i czy jemu zależy na tym aby być z wami.
      Mam poważne wątpliwości. Kidy decydowałem się podjąć leczenie i bardzo poważnie
      podszedłem do tematu mojego uzależnienia, jednym z głównych czynników
      motywacyjnych była dla mnie rodzina (żona i dzieci), bardzo mi zależało na tym
      aby nie utracić swoich najbliższych.
      Uważam , ze dopóki twój mąż nie podejmie realnych działań zwiazanych z
      uzależnieniem (na serio nie zacznie się leczyć) powinnaś trwać przy swoim
      stanowisku - żyć bez niego.
      • maria355 Re: potrzebuję rozmowy 15.03.06, 22:03
        a czy Ciebie żona zostawiła?
        Nie wiem czy dla wszystkich jest to czytelne i czy mój mąż chce to właściwie
        odbierać : ja to zrobiłam z miłości. Dla mnie to jasne, dla niego staje się
        czasem idiotycznem argumentem, przypuszczam, że tak łatwiej. W wielu zresztą
        sprawach idzie na łatwiznę, nie umie przepraszać, twierdzi, że będę tego
        chciała wiecznie(jego upokorzenia). tak bardzo chciałabym wierzyc itak się boję
        ponieważ obecnie rozmawiamy o ewentualnym powrocie, mimo, że wiele się
        poprawiło to tak naprawdę jest tak samo i tak samo czuję drżenie , kiedy nie
        dzwoni lub nie odbiera telefonu.
        Ile czasu to u Ciebie trwało zanim zrozumiałeś, że musisz się leczyć ,
        regularnie i pracować nad sobą.W ajki sposób pomogła Ci żona?
        Sukcesem jest,że niby wie ,że ma problem i próbowal terapii ale
        oczywiście"mało przekonujący terapeuta, sam to rozumiem, wkurza mnie to..."
        Wiem, że powrót odbierze mi mój argument przetargowy i że nie mogę sprawiać
        takiej huśtawki dzieciom. Boję się, że mimo wiedzy i doświadczeń oszukam samą
        siebie, że mam na niego jakiś wpływ i będę próbowała naginać rzeczywistośc do
        moich wyobrażeń. Mogę stracic nastepne parę lat. Chyba, że defekt leży w moim
        charakterze. Jak Twoja żona to przetrwała? Czy masz dzieci?
        Gratuluje i pozdrawiam.
        • kylly Re: potrzebuję rozmowy 15.03.06, 22:34
          to ja powiem - mnie żona zostawiła...co nie przeszkodziło mi pić dalej...i
          powiem jeszcze że ja ją kochalem (zresztą dalej kocham...) i córkę kochałem - i
          co z tego ?? choroba okazała się silniejsza niż miłość....rozstawaliśmy się też
          nie raz - i tak jak u Ciebie była rozmowa o powrocie - próby leczenia, nawet
          terapia - wiele obietnic i po paru miesiącach "sielanki" powrót do picia....
          co mi pomogło ?? jak się dzisiaj zastanowię to chyba strach przed śmiercią (po
          prostu chciałem jeszcze trochę pożyć) - a trafiłem do szpitala w jak to
          powiedzieć "koszmarnym" stanie tak fizycznym jak i psychicznym - ja nie
          leczyłem się już dla kogoś - żony czy córki (rodziny już nie miałem), nie
          dlatego że szef mi kazał - pracy też już nie miałem...leczyłem się pierwszy raz
          w życiu dla siebie...a była to moja czwarta terapia...
          pozdrawiam
          • szarotka40 Re: potrzebuję rozmowy 15.03.06, 23:56
            kylly napisał:

            > to ja powiem - mnie żona zostawiła...co nie przeszkodziło mi pić dalej...i
            > powiem jeszcze że ja ją kochalem (zresztą dalej kocham...) i córkę kochałem -
            i
            Mam pytanie :
            a jak facet nie chce żyć bo uwaza , że nie ma po co ? to wtedy co ?
            nigdy z tego nie wyjdzie ?
            nie ma rodziny .. nikogo nie kocha .. moze matke choc ją przeklina i ojca tez.
            Chce mu pomóc ..jak ??? gdzies go zamknąć? ale gdzie ? sam wie o chorobie
            głośno o tym mowi, czasem do mnie wpada pogadac jak trzezwy i pijany też.
            Niewielu przyjaciół ma. Jak pomóc .. był na odtruciu ze 2 tyg. potem wszył
            esperal ale po 2 mies. kazał sobie wydłubac bo go wątraba bolała( jak pije wino
            tez go boli .. ale wtedy ..nie narzeka). Inteligentny i zadziora przy
            tym ..pozdr. szarotka
            >
            > > w życiu dla siebie...a była to moja czwarta terapia...
            > pozdrawiam
        • drak02 Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 09:53
          maria355 napisała:

          > a czy Ciebie żona zostawiła?
          > Nie wiem czy dla wszystkich jest to czytelne i czy mój mąż chce to właściwie
          > odbierać : ja to zrobiłam z miłości. Dla mnie to jasne, dla niego staje się
          > czasem idiotycznem argumentem, przypuszczam, że tak łatwiej. W wielu zresztą
          > sprawach idzie na łatwiznę, nie umie przepraszać, twierdzi, że będę tego
          > chciała wiecznie(jego upokorzenia). tak bardzo chciałabym wierzyc itak się
          boję
          >
          > ponieważ obecnie rozmawiamy o ewentualnym powrocie, mimo, że wiele się
          > poprawiło to tak naprawdę jest tak samo i tak samo czuję drżenie , kiedy nie
          > dzwoni lub nie odbiera telefonu.
          > Ile czasu to u Ciebie trwało zanim zrozumiałeś, że musisz się leczyć ,
          > regularnie i pracować nad sobą.W ajki sposób pomogła Ci żona?
          > Sukcesem jest,że niby wie ,że ma problem i próbowal terapii ale
          > oczywiście"mało przekonujący terapeuta, sam to rozumiem, wkurza mnie to..."
          > Wiem, że powrót odbierze mi mój argument przetargowy i że nie mogę sprawiać
          > takiej huśtawki dzieciom. Boję się, że mimo wiedzy i doświadczeń oszukam samą
          > siebie, że mam na niego jakiś wpływ i będę próbowała naginać rzeczywistośc do
          > moich wyobrażeń. Mogę stracic nastepne parę lat. Chyba, że defekt leży w moim
          > charakterze. Jak Twoja żona to przetrwała? Czy masz dzieci?
          > Gratuluje i pozdrawiam.

          Żona nie zostawiła mnie dlatego że sama wizja takiej sytuacji była dla mnie
          dużym problemem, właśnie dlatego (między innymi) podjąłem leczenie na serio aby
          mnie pozostać z żoną i 2 dzieci. Alkoholik zaczyna się zastanawiac nad swoją
          sytuacją w momencie kiedy straty które ponosi pijąc przewyższają zyski.
          Poza tym każdy alkoholik ma swoje specyficzne dno - traumatyczne doznanie które
          jest początkiem zmiany myślenia i spostrzegania siebie. Dla jednych jest to
          utrata pracy, rodziny dla innych zupełna degrengolada społeczna. Każdy ma
          własną indywidualną miarę tego wlaśnie dna. Dla mnie samaperspektywa
          (prawdopodobna) utraty pracy i rodziny była bodźcem do podjęcia leczenia.
          Natomiast bezposrednią przyczyną był bardzo przykry (dla mnie)tygodniowy ciąg
          alkoholowy, kompletny brak kontroli . Uświadomiłem sobie że alkohol przejął
          kontrolę nade mną nad moim życiem. Jezlei byłbym tobą to zacząłbym od terapii
          dla współuzaleznionych ,dlatego że z tego co piszesz wnioskuje ze nie do końca
          rozumiesz jak działają mechanizmy uzależnienia. Prawdopodobnie twój mąż nie
          osiągnął jeszcze swojego dna musi dojrzeć do poważnej decyzji . Jeżeli wrócisz
          do niego zwiększysz komfort jego picia w dalszym ciągu bedzie manipulował tobą
          i pił. Moim zdaniem powinnas w dalszym ciągu stosowac tzw. twardą miłość . Dać
          mu do zrozumienia że jesteś w stanie wrócić do niego z dziećmi ale tylko i
          wyłącznie po spełnieniu warunku że podejmie profesjonalne leczenie w
          ośrodku/poradni odwykowej. Oczywiście nie chodzi o to żeby od razu wracać gdy
          zgłosi się na leczenie, musi nad sobą popracować i udowodnić że traktuje to
          poważnie.
          • maria355 Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 23:13
            Drak, ja jestem zmęczona tą moją samodzielnoscią, chciałabym się na kimś
            oprzeć. Bywały i momenty chwały, kiedy robiłam rzeczy niemożliwe i bardzo byłam
            z siebie dumna ale mam tego dosyć. Wiem,że od niego tego nie dostanę
            przynajmniej na razie, dopóki się nie leczy, ale może lepiej by było, gdyby
            wracał do domu, pelnego domu, moż to byłoby pomocne. jak to czytam czuję, że
            mięknę i boje się o siebie. Oczywiscie jest masa innych problemów, czytaj
            finansowych, które powstały w wyniku alkoholowej beztroski i mojego
            zaangażowania w chronienie dzieci.Córeczki mówią mi przed snem (5i7),że sie
            modlą o nasz powrót, albo tatus jest taki dobry. Czuje, że sie waham i z
            drugiej strony nie mam złudzeń.Ciągle roztacza wizje,że możemy i powinniśmy
            pomysleć o tym jak może być, żebysmy nie roztrząsali przeszłości, bo jak
            twierdzi świadomość tego co zrobił go paraliżuję i nie może ciągle żyć
            przeszlością w ciągłym poczuciu winy. ja uważam, że powinien ciągle o tym
            pamietać. Twierdzi, że tym razem znalazł odpowiednią dla siebie terapię, ale
            nie chce zbytnio sie nad tym rozwodzić, a ja przecież nie pójdę i nie będę go
            sprawdzać, bo to jego leczenie i jego sprawa(wspólne chodzenie już
            przerabiałam).
            Napisz proszę czy twoja żona w jakis sposób Ci pomogła? Jak? Czy to możliwe.
            Wszystkie lektury mam już za soba, zreszta jemu też podsuwałam np Rehab i inne.
            Dobrej nocy albo milego dnia i słońca dla wszystkich.
            • drak02 Re: potrzebuję rozmowy 17.03.06, 10:10
              maria355 napisała:

              > Drak, ja jestem zmęczona tą moją samodzielnoscią, chciałabym się na kimś
              > oprzeć. Bywały i momenty chwały, kiedy robiłam rzeczy niemożliwe i bardzo
              byłam
              >
              > z siebie dumna ale mam tego dosyć. Wiem,że od niego tego nie dostanę
              > przynajmniej na razie, dopóki się nie leczy, ale może lepiej by było, gdyby
              > wracał do domu, pelnego domu, moż to byłoby pomocne. jak to czytam czuję, że
              > mięknę i boje się o siebie. Oczywiscie jest masa innych problemów, czytaj
              > finansowych, które powstały w wyniku alkoholowej beztroski i mojego
              > zaangażowania w chronienie dzieci.Córeczki mówią mi przed snem (5i7),że sie
              > modlą o nasz powrót, albo tatus jest taki dobry. Czuje, że sie waham i z
              > drugiej strony nie mam złudzeń.Ciągle roztacza wizje,że możemy i powinniśmy
              > pomysleć o tym jak może być, żebysmy nie roztrząsali przeszłości, bo jak
              > twierdzi świadomość tego co zrobił go paraliżuję i nie może ciągle żyć
              > przeszlością w ciągłym poczuciu winy. ja uważam, że powinien ciągle o tym
              > pamietać. Twierdzi, że tym razem znalazł odpowiednią dla siebie terapię, ale
              > nie chce zbytnio sie nad tym rozwodzić, a ja przecież nie pójdę i nie będę go
              > sprawdzać, bo to jego leczenie i jego sprawa(wspólne chodzenie już
              > przerabiałam).
              > Napisz proszę czy twoja żona w jakis sposób Ci pomogła? Jak? Czy to możliwe.
              > Wszystkie lektury mam już za soba, zreszta jemu też podsuwałam np Rehab i
              inne.
              > Dobrej nocy albo milego dnia i słońca dla wszystkich.

              Wierzę Ci że jesteś zmęczona. Piszesz że chciałabyś się na kimś oprzeć ,
              zgadzam sie trzeba w zyciu mieć kogoś na kim mozna polegać ale z całą pewnością
              pijący alkoholik nie jest odpowiednią osobą . Nie mozesz na nim polegać , nie
              pomoże ci i ni wesprze. To ty będziesz jego podparciem ty będziesz załatwiała
              wszystkie jego problemy które staną się twoimi problemami. PIjący alkoholik nie
              jest wsparciem dla nikogo , jest źródłem nieustannych problemów.
              Nie mozesz pekac bo przegrasz i wszystko wróci do punktu wyjścia. jedynym
              warunkiem tego aby móc liczyć na jego ramię na którym będziesz mogła się
              wesptrzeć to zaprzestanie picia i poważne leczenie. To jest bardzo prosty ale
              podstawowy warunek. Moja żona nie rzuciła się od razu w mioje ramiona jak
              podjęłem leczenie. Utrzymywała dystans i czekała na rozwój sytuacji. Dopiero po
              jakimś czasie nasze wzajemne relacje zaczęły wracać na normalne tory, wtedy
              kiedy mijały kolejne miesiace mojej terapii i funkcjonowałem w kompletnej
              trzeźwości. W czasie terapii mówiła mi że cieszy się z tego że się leczy ,
              zyczy mi powodzenia i wierzy ze mi się uda- takie było mniej więcej jej
              podejscie. Powrót do zormalnosci nastąpił gdzies po 10-12 miesiącach.
              Oczywiście ze powinien ciągle pamietać o krzywdach i szkodach wywołanych
              piciem -to jest jeden z elementów motywacji. Chciałbym jeszcze klka słow o
              dzieciach, tak się składa że ja też mam dwie córki więc są pewne analogie
              pomezy nami:). Uważam że dla dobra dzieci , nie pownny się spotykać i bwac z
              nim jeżeli jest pod wpływem alkoholu. Natomiast nei ma probemu zeby widywały
              ojca gsy jest zupełnie trzeźwy- obcowwanie z dziećmi i tęsknota za nimi też ma
              duże znaczenie motywacyjne. Reasumując, gdybym był na twoim miejcu w dalszym
              ciągu utrzymywałbym DYSTANS i twardą miłosć do czasu aż nie zakończy terapii .
              jednocześnie pprzesyłałbym mu takze wyraźne sygnały że cieszysz sie z jego
              leczenia , doceniasz to co robi i zachęcasz go do wytrwałosci.
              • maria355 Re: potrzebuję rozmowy 17.03.06, 21:51
                Drogi Draku! Bardzo mi miło jak znajduje tu Twoje wpisy, podałam Twój adres
                mojemu mężowi, myślę, że nie będziesz miał nic przeciw temu, gdyby do Ciebie
                napisał. Myślę, że twardą miłość mogłabym też stosować w domu, choć to nie to
                samo. Najgorsze jest to, że to ja musiałam odejśc z naszego domu. Oj czuję , że
                rezygnuję. Brakuje mi tej codzienności, oczywiscie nie mówię o tej zapitej, ale
                zwykłych rzeczy, rozmowy na obojętne tematy, wspólnego obejrzenia jakiegos
                filmu itd. W tym momencie od kilku godzin z nikim nie rozmawiałam, dzieci
                spedzają weekend z tatą i z pewnością są zachwycone. W tym momencie wszystkie
                alkoproblemy wydają się być tak odległe. Mąż wygląda i funkcjonuje jak normalny
                facet a pozory bardzo mylą. Dobranoc i miłej soboty dla całej rodziny.
                • magtomal Re: potrzebuję rozmowy 18.03.06, 20:28
                  Niesamowite jest to, jak podobne są odczucia żon alkoholików! Zdoność
                  zapominania i wybaczania, tęsknota za codziennością, dobrymi chwilami i chęć
                  powrotu do nich. Mario, jesteś krok dalej ode mnie - nie mieszkasz już z mężem.
                  Ja jestem przed tą decyzją, okropnie się jej boję i tak naprawdę tego nie chcę.
                  Wciąż czekam na to, że mój mąż definitywnie odstawi alkohol, wciąż mam
                  nadzieję. Najcięższą decyzję podjęłaś i przeprowadziłaś; słuchaj Draka i bądź
                  konsekwentna. Trzymaj się! Taka Twoja postawa to też szansa dla Twojego męża.
                  • maria355 Re: potrzebuję rozmowy 18.03.06, 22:52
                    Witaj Magdo!
                    Nie zastanawiałaś się nigdy co w nas takiego jest , że wybieramy tych
                    niewłaściwych, moze ten błąd tkwi w nas samych. Co powoduje, że wspaniała
                    skądinąd dziewczyna wybiera taką właśnie drogę: zbyt duż wiara w swoją siłe i w
                    marzenia, w siłę perswazji czy naiwność. terapia jeśli na nią
                    chodzisz/pójdziesz uswiadomi Ci to co najbardziej bolesne, że być może można
                    było przewidzieć tę smutną przyszłość, bo tak naprawdę picie nie rozpoczyna się
                    4,5 lat wcześniej nim to stwierdzimy ale były w przeszlości przeważnie różne
                    symptomy na które osoba naiwna , zakochana lub zbyt pewna swego nie zwraca
                    uwagi. Zazdrościsz mi, że jestem krok dalej niż Ty- nie zazdrość bo nie ma
                    czego, albo od razu zdecyduj się na ostateczne rozwiązania , ja obecni tkwię w
                    zawiesza\eniu i ciągle daję soba manipulować, dobrze,że nie muszę tego
                    przeżywać na codzień ale i tak przeżywam. Terapeuta mówił: musisz przeżyć okres
                    żałoby, przepłakać a potem zamknąć ten okres życia. mam wrażenie, że terapia do
                    takich właśnie decyzji prowadzi: usamodzielnienie się, oderwanie, rezygnacja,
                    cierpienie, nowe życie.czy chodzisz na terapię, masz dzieci, jak długo twój mąż
                    pije,leczy się, masz jeszcze nadzieję. Największą ulgę przyniosło mi przyznanie
                    sie do jesgo picia i problemów z tym związanych, czy już to zrobiłaś. Czego
                    obecnie nie mam to brak poczucia winy i wstydu z tego powodu a pamiętam siebie
                    biegającą jak w amoku i poszukującą jego ukrytego alkoholu.
                    Trzymaj sie
                    M
                    • magtomal Re: potrzebuję rozmowy 19.03.06, 07:27
                      Chodzę na terapię od czerwca zeszłego roku. Wiele mi to dało, ale nie umiem
                      oderwać się zdecydowanie. Faktycznie - jak Ciebie - wyzwoliła mnie ona z
                      poczucia winu i wstydu (choć pustych butelek wciąż zdarza mi się szukać...). I
                      chyba ciągle żyję złudzeniami i nadzieją, nie potrafię uwierzyć, że nic się nie
                      zmieni.
                      • kluska35 Re: potrzebuję rozmowy 10.04.06, 22:20
                        czy to ta sama maria?
                • drak02 Re: potrzebuję rozmowy 20.03.06, 14:53
                  Napisałem do ciebie na twój adres gazetowy.
                  • drak02 do maria355 20.03.06, 15:02
                    drak02 napisał:

                    > Napisałem do ciebie na twój adres gazetowy.
      • szarotka40 Re: potrzebuję rozmowy 15.03.06, 23:50
        drak a co zrobic jak koles nie ma rodziny ?
        jestem jego przyjaciólką i facet ma 42 lata nie mam rodziny .. niewielu
        przyjaciół bo jak wypije to sie drze na nich i na mnie też .. ale jakos to po
        mnie spływa .. chcę mu pomóc szkoda faceta .. cholrenie inteligennty ..
        anglista z zawodu .. bez pracy obecnie . Wie , że jest alkoholikime .. mowi ,
        że nikt mu nie pomoze .. na AA nie chce chodzic bo to .. zjeby ( za
        przeproszeniem ) .. wszyscy ... nie są w stanie go przekonac bo on wie lepiej.
        szkoda mi go - podoba mi sie , ale nic ztego nie bedzie- traktuje mnie
        wyłacnie jak dobra kolezanke . osttanio po 2-3 dniowce zadzwonił zebym mu
        pomogła bo chce sie łancuchem do mojego kaloryfera przywiazac. Nie zgodzilam
        sie bo dzien wczesniej poprosiłam zeby wyszedl bo zaczał sie wydzierac, że musi
        jeszce sie napic ( a juz od rana miała nie pic- obiecywał po kazdym piwie które
        sobie szedł kupic do sklepu .. było ich 3-4 ale to juz nie był pierwsy dzien)
        Nie mam ochoty by sąśiedzi ze mnie szydzili i zastanawiali sie co tu sie dzieje.
        Ale całym sercem jestem z nim i chciałabym mu pomóc .. czy są osrodki
        publiczne.. zeby zamknac go na dłuzej? pozdr.szarotka
        • janulodz Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 00:22
          Jak to sobie wyobrażasz. Idziesz np do lekarza i mówisz, że Twojego przyjaciela trzeba zamknąć na kuracji? Czy może zgłaszasz na policji, albo w prokuraturze?
          Nakaz leczenia alkoholika może wydać tylko sąd.Żeby cokolwiek załatwić musiałabyś zacząć od Komisji d/s Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, która działa przy każdym Urzędzie począwszy o szczebla gminnego.
          Tylko czy starczy Ci na to siły i wytrwałości.
          Mozesz też zgłosić sie do przychodni do spraw uzależnień i tam uzyskać pomoc.
          Możesz też go zostawić.
          Na pewno sama go nie zmienisz.
          On musi to zrobić sam. Widocznie jeszcze nie dojrzał.
          Byc może, że nigdy nie dojrzeje, bo nie zdąży.
          • rauchen Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 00:43
            Jak to sobie wyobrażasz. Idziesz np do lekarza i mówisz, że Twojego przyjaciela
            > trzeba zamknąć na kuracji?

            no co, janu, wy tam w lodzi macie przeciez tak swietnych lekarzy,
            zastosuja pavulon, i gosciu nie bedzie mial sily zeby flaszke podniesc i pic
            przestanie!


            ps do szarotki
            sorry, ale nie moglam sie powstrzymac z tym komentarzem,
            bo ten zalosny gosciu co sie wlasnie pod nim wpisuje,
            chyba uwielbia tego typu argumenty.
            to, ze nawet nie zrozumial co wlasciwie napisalas, to zupelnie inna sprawa,
            to takie "typowe" dla niego.
            • kylly Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 08:16
              krótko do szarotki - pomagasz mu pić i tyle...że on Cię wykorzystuje i
              manipuluje Tobą to już zupełnie inna historia
              pozdrawiam
        • drak02 Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 10:15
          szarotka40 napisała:

          > drak a co zrobic jak koles nie ma rodziny ?
          > jestem jego przyjaciólką i facet ma 42 lata nie mam rodziny .. niewielu
          > przyjaciół bo jak wypije to sie drze na nich i na mnie też .. ale jakos to po
          > mnie spływa .. chcę mu pomóc szkoda faceta .. cholrenie inteligennty ..
          > anglista z zawodu .. bez pracy obecnie . Wie , że jest alkoholikime .. mowi ,
          > że nikt mu nie pomoze .. na AA nie chce chodzic bo to .. zjeby ( za
          > przeproszeniem ) .. wszyscy ... nie są w stanie go przekonac bo on wie
          lepiej.
          > szkoda mi go - podoba mi sie , ale nic ztego nie bedzie- traktuje mnie
          > wyłacnie jak dobra kolezanke . osttanio po 2-3 dniowce zadzwonił zebym mu
          > pomogła bo chce sie łancuchem do mojego kaloryfera przywiazac. Nie zgodzilam
          > sie bo dzien wczesniej poprosiłam zeby wyszedl bo zaczał sie wydzierac, że
          musi
          >

          > jeszce sie napic ( a juz od rana miała nie pic- obiecywał po kazdym piwie
          które
          >
          > sobie szedł kupic do sklepu .. było ich 3-4 ale to juz nie był pierwsy dzien)
          > Nie mam ochoty by sąśiedzi ze mnie szydzili i zastanawiali sie co tu sie
          dzieje
          > .
          > Ale całym sercem jestem z nim i chciałabym mu pomóc .. czy są osrodki
          > publiczne.. zeby zamknac go na dłuzej? pozdr.szarotka

          Wygląda na to że ty bardziej przejmujesz się jego sytuacja niż on sam. Jeżeli
          on sam nie będzie chciał sobie pomóc to nikt inny mu nie pomoże. Zmuszanie go
          i uszczęśliwianie na siłę nie ma sensu. Im bardziej będziesz przejmowac się
          jego uzależnieniem tym szybciej jego życie stanie się twoim życiem.
          Niepostrzeżenie staniesz się osobą współuzależnioną. To że jest bardzo
          inteligentny nie ma wiekszego znaczenia, alkoholikami zostają zarówno osoby o
          IQ poniżej 60 jak i wybitnie myśliciele. Uzależnienie nie zna granic. Buta i
          arogancja o której piszesz są wynikiem wykształcenia w jego psychice
          mechanizmów obronnych które sprawiają że oon nie dostrzega swojego problemu,
          uważa sibie za kogoś lepszego , gardzi innymi alkoholikami itp.
          Gdybym był na twoim miejscu dałbym sobie spokój z nim. Szkoda twojego czasu
          na zbawienie kogoś kto nie ma ochoty być zbawionym. Chyba ze masz ochotę
          uczestniczyć w tym cyrku z łńcuchamu i kaloryferem. Potem będzie się wieszał a
          na koniec podcinał żyły w twojej wannie. To co możesz zrobić to (jak bedzie
          trzeźwy oczywiście) - najlepiej po przepiciu (po ciągu alkoholowym), wtedy jego
          mechanizmy obronne są powaznie oslabione i moze yć bardziej skłonny do
          wysłuchania cię - przeprowadzić rozmowę (konfrontację). POkazać mu wszystkie
          sytuacje w których uczestniczył i które są dowodem jego uzależnienia.
          Powiedzieć mu o konkretnych stratach które poniósł (psychiczne, materialne ,
          zdrowotne itp) . Uważam że jedynym warunkiem pomocy komuś jest przekonanie tej
          osoby (alkoholika) do własnego problemu , własnego uzależnienia i chęć zmiany
          chęć poważnego podjęcia leczenia. Bez tego warunku uszczęśliwianie go ni siłę
          jest pozbawione sensu i skazane na niepowodzenie. Przy czym jeżeli ma tak
          fatalne podejście do AA, powinien powaznie pomyślec o leczeniu w poradni
          odwykowej. Jeżeli taka rozmowa nie przyniesie skutku , należałoby go zostawić
          niech dojrzeje. Prawdopodbnie szkody które poniósł nie są jescze dla niego tak
          bolesne. Może oprócz pracy powinien stracić mieszkanie, wylądować na dworcu i
          delektowac sie denaturatem. Nie wiem jak nisko musi upaść aby przekonał się o
          swoim uzależnieniu, ale z całą pewnością nie należy go przed tym upadkiem
          chronić - taka ochrona przedłuża i knserwuje jego uzależnienie.
          • szarotka40 Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 19:09
            dzieki drak
            zadzwonilam do niego ..jest na odtruciu , matka go zawiozła pijanego we wtorek
            ( i chyba rzeczywiscie mną manipuluje - bo czuje sie winna , że nie pozwoliłam
            mu na przywiazanie sie u mnie do kaloryfera) . Ale tak sie ciesze jak mowi, że
            jestem jego koleznka .. najlepszą i jedyna( bo inni jak mowi tylko 15 minut z
            nim wytrzymują ) .
            Ma tam siedziec do niedzieli - ale powiedzial , że bedzie prosił by go
            wczesniej wyciagnela. schodzi na dno bardzo szybko - jak wczesniej ..kumplował
            sie w taki sposob , ze prawie codziennie mnie odwiedzal - nawet na karimacie
            czasami spał .. nie pił tyle i wyglądał jeszce jako tako). Jakis czas temu
            pwoeidzialam , ze to bez sensu , żeby tu spał u mnie .. wiec sie chyba obraził
            nieodzywał ponad 2 tyg. po czym ..okazało sie , że pije prawie cały czas od
            stycznia .. z krotkimi przerwami. Zabrali mu tydzien temu prawo jazdy miał 2
            promile. Ma gdzie mieszkac - bo wyremontował sobie suterene w kamienicy której
            właśicielką jest matak - a swoje mieszkanie ktore mamusia mu kupiła wynajal i
            bedzie mial z tego kase - jakies 800 zł/mies. Tak naprawde to chciałby , żeby
            ktos go wziąlł do zamknietego zakłądu - żeby nie mogł wychodzic na zewnatrz z
            5 mies. Nawet ostatnio do pierdla chce isc. Nie to obłed jakis .
            Dzieki za listy - pozdrawiam
            • rauchen Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 19:27
              no bo na tym mniej wiecej polega alkoholizm: na obledzie.
              Logika: lepiej isc do pierdla niz do zajebow z AA.
              Nadzieja: piec miesiecy na oddziale zamknietym i alkoholizm zniknie.

              Jest taka ksiazka, autor Wiktor Osiatynski "Rehab".
              Moze by go zaintersowala.

              pzdr
              • szarotka40 Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 19:55
                dzięki rauchen .. chyba juz kiedys w lutym zamieniłysmuy kilka słow;)
                kuoie i podaruje mu .. w niedziele wychodzi z detoxu wiec moze za kilka dni
                zadzwoni.. a ja pewnie zadzwonie do niego i jak mu tam zapytam.
                Gdzie ten oddział zamknięty .. czy na sobieskiego mozna sie jakos dostac?
                czy tam by pomogli ?
                pzdr. szarotka
                rauchen napisała:

                > no bo na tym mniej wiecej polega alkoholizm: na obledzie.
                > Logika: lepiej isc do pierdla niz do zajebow z AA.
                > Nadzieja: piec miesiecy na oddziale zamknietym i alkoholizm zniknie.
                >
                > Jest taka ksiazka, autor Wiktor Osiatynski "Rehab".
                > Moze by go zaintersowala.
                >
                > pzdr
                • kylly Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 20:04
                  hmmm tak poważnie o czym mówicie kobiety deogie ?? jakie więzienie ?? jakie
                  bzdury wygaduje pijący alkoholik to wiem dobrze sam wygadywałem by móc dalej
                  komfortowo sobie popijać a Ty szarotka jesteś wręcz idealnym obiektem do
                  manipulacji - takim modelowym...nie dość że dajesz sobą manipulować i tańczysz
                  jak Ci zagra...to jeszcze masz poczucie winy...koszmar Ty poważnie pomagasz mu
                  w piciu - w gadki o zamknięciu to nie wierz to raz i teraz czekaj niech mu
                  powiem brzydko odejdzie od dupy to jutro będzie dzwonił do Ciebie żebyś go
                  wyciągnęła z tego wariatkowa...bo przecież w sumie on jest zdrowy....
                  pozdrawiam
                  • szarotka40 do kylly 16.03.06, 21:33
                    kylly napisał:

                    > hmmm tak poważnie o czym mówicie kobiety deogie ?? jakie więzienie ?? jakie
                    > bzdury wygaduje pijący alkoholik to wiem dobrze sam wygadywałem by móc dalej
                    > komfortowo sobie popijać a Ty szarotka jesteś wręcz idealnym obiektem do
                    > manipulacji - takim modelowym...nie dość że dajesz sobą manipulować i
                    tańczysz
                    > jak Ci zagra...to jeszcze masz poczucie winy...koszmar Ty poważnie pomagasz
                    mu
                    > w piciu - w gadki o zamknięciu to nie wierz to raz i teraz czekaj niech mu
                    > powiem brzydko odejdzie od dupy to jutro będzie dzwonił do Ciebie żebyś go
                    > wyciągnęła z tego wariatkowa...bo przecież w sumie on jest zdrowy....
                    > pozdrawiam
                    Nie jestem jego dupą - nie pociagam go seksulanie .Jestem koleżanka -
                    przyjaciólką z którą może pogadac. Ale jak mowiłam .. jak przychodził czesciej
                    bo sie godziłam zeby czasem zawiany był zjadł posiedział u nas ( mam córke-
                    lubią sie strasznie nawzajem) - to nie pił tak często i mial okresy
                    wytrzezwienia .. ateraz raczej ich nie ma. Kolega dał znac , że gadał z nim i
                    naz kolega ucieka jutro z Nadarzyna ( uda mu sie bo sprytny jest .. co tam
                    jest ?). Tyle , że mowi , że jestem babka ok. fajna ( ja to wiem - tylko
                    dlaczego na zjebów cale życie trafiam ?) pzdr.
                • rauchen Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 21:01
                  nie bylam nigdy w szpitalu na oddziale zamknietym z powodu alkoholizmu,
                  choc tak naprawde tez faktycznie kiedys uznalam ze ostatecznie bym chciala.
                  Tak naprawde rozwial mi ten pomysl pewien pan doktor,
                  ktory stwierdzil, ze problem zamkniecia nie polega tylko na tym,
                  ze kogos sie zamknie, wyleczy i bedzie cacy.
                  Czesto problem zaczyna sie na nowo po opuszczeniu takiego bezpiecznego
                  przybytku - bez wsparcia rodziny, bez personelu szpitalnego, po zetknieciu sie
                  z rzeczywistoscia nastepuje calkowite zalamanie sie tego, czego czlowiek
                  nauczyl sie w zamknieciu. A tam pewnie tez nie jest tak, ze czlowiek sobie lezy
                  i zdrowieje, jesc dadza i jest cacy.
                  I tez pewnie nie bedzie tak, ze tam tylko beda magistrzy i profesorowie na
                  poziomie twojego znajomego jako wspolpacjenci.
                  I mysle ze twoj znajomy tez powinien zdawac sobie z tego sprawe.
                  Poza tym skoro on juz tak bardzo wierzy w ten szpital, jako jedyne wyjscie, co
                  bedzie jesli zbyt szybko sie rozczaruje i sie podda - w sensie zrezygnuje - czy
                  ma jeszcze cos dalej, inne wyjscie awaryjne???
                  Rownie dobrze zamiast dawac sie zamykac w szpitalu, moze po prostu zamknac
                  buzie i posluchac zajebow z AA codziennie przez godzine przez te piec miesiecy -
                  moze cos zakielkuje w glowie pomocnego, zeby nie pil, a przy okazji ma szanse
                  na biezaco odbudowywac kazdego dnia swoje zycie, zamiast w zamknieciu snuc
                  plany czego on to nie dokona gdy juz wyjdzie z tego szpitala trzezwy i zdrowy.
                  Woli odebrac sobie wolnosc fizyczna aby tylko jego wolnosc przekonan i pogladow
                  nie zostala naruszona, chociaz zarowno jedna jak i druga wolnosc zostaly przez
                  alkohol odebrane. Tak czy siak pewnie bez bardziej drastycznych poswiecen niz
                  wolnosc na piec miesiecy w szpitalu czy w pierdlu nie bedzie latwo ot tak
                  pozbyc sie problemu.

                  Co do szpitali, i ich uslug nie moge sie wypowiedziec, bo nie znam. Ten na
                  sobieskiego jest czesto wymieniany jako dobry.
                  Znalazlam jakby co jeszcze inne adresy takich placowek w polsce,
                  sa na dole na tej stronie ktora podaje w linku.

                  www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/medycyna/r2004/042679
                  pzdr
                  • kylly Re: potrzebuję rozmowy 16.03.06, 21:18
                    proponuję poczytać :
                    free4web.pl/3/2,59990,317432,5612969,Thread.html;jsessionid=56ECFDEB85BB94D88C2FADD7A5BDAE67
                    • szarotka40 do kylly w sprawie pierwszego listu 16.03.06, 21:42
                      ja cie przeprasam .. bo odejdzie od dupy źle zrozumiałam .. już wiem o co ci
                      chodziło .. tak odeszło mu od dupy juz dzis skoro chciał matke prosic by
                      stamtad go wyciagnęła .. a ona go wsadziła i zawiozła tam.
                      Ale mam niekolegowac sie z nim ? - ogólnie fajny facet .. w koncu .. cos sie z
                      nim sytanie i nie bede wiedziałą , albo bede uwazłą ze moja wina skoronie
                      pomogłam .. no moze trzeba było to czy tamto jeszce zrobic . Znam go 5
                      mies.Fajny goś.. zeby nie to picie .. wielu pewnie takich fajnych . On o pierlu
                      mowi powaznie .. nawet chical bym w piwnicy swojego domu w stanie surowym go
                      zamkneła i by ktos mu zrec na łopacie przynosił ( bo pogryzie i pobije -
                      wiadomo) na łancuchu chciał byc mocna umocowanym w dodatku - twarda sztuka z
                      niego , nie da sie chyba zacignac na AA. narki
                      • kylly Re: do kylly w sprawie pierwszego listu 16.03.06, 21:52
                        hmmm tak też podejrzewałem że źle zrozumiałaś to co napisałem - czy tez źle
                        odczytałaś ale to specyficzne stwierdzenie :))) - o pierdlu to uwierz mi on
                        pierd....(słowo niecenzuralne...) - a twrada sztuka chyba "pierdla" od wewnątrz
                        nie widziała i lepiej niech nie ogląda...
                        poważnie jeśli już chcesz kontynuować tę znajomość bądź konsekwentna - np zakaż
                        mu przychodzić do Ciebie po pijaku - tyle że za każdym razem gdy to zrobi a
                        zrobi znowu musisz mi uwierzyć - wyrzucaj go z domu na zbity pysk...tylko jeśli
                        już czymś grozisz to wypełniaj groźby...
                        naprawdę on Toba z premedytacją manipuluje
                      • kylly Re: do kylly w sprawie pierwszego listu 16.03.06, 21:56
                        a i jeśli już chcesz się kolegować...osobiście odradzam...to uważaj na
                        pieniądze i na rzeczy w domu - obojętnie jaka jest na dziś jego sytuacja
                        materialna - każde źródełko się kiedyś kończy a pić nadal się chce
                        • szarotka40 Re: do kylly 16.03.06, 22:35
                          kylly napisał:

                          > a i jeśli już chcesz się kolegować...osobiście odradzam...to uważaj na
                          > pieniądze i na rzeczy w domu - obojętnie jaka jest na dziś jego sytuacja
                          > materialna - każde źródełko się kiedyś kończy a pić nadal się chce
                          Na rzie z barku wychlała mi pare kolorowych wódecek do drinków.. i jakas
                          sliwowice której nie lubilam na szczescie , ale cos ogólnie zaczał mopwic ze
                          potzrebuje pieniezy ..przed wynajeciem tego mieszkania. I przyznał sie ,że
                          matce z portfela podkradał ostatnio- ale jutro zamierza uciec z detoxu z
                          Nadarzyna. dzieki za rade .. a moze popisałbys sobie z nim .moze dałabym ci
                          jakos jego maila .. moze jak ktos do niego kto nie pije a mial z tym problem by
                          zagaił to moze by do niego cos zaczeło switac. Moze jakims wsparciem bylibysmy
                          razem- cholera zamiast zazłatiwac swoje sprawy to tak mnie dran wciagnął w
                          swoje .. nie powiem a powiem gó... pzdr.
                          • kylly Re: do kylly 16.03.06, 22:48
                            z własnego doświadczenia...a troszkę go mam...on nie będzie chciał ani ze mną
                            gadać ani pisać...a meila znasz (zwykle na nie odpowiadam) tyle że Twój znajomy
                            nie pierdzielnął jeszcze o glebę i za dużo ma wokół ludzi którzy mu pomagają
                            (tez się do nich zaliczasz) - powiem inaczej żeby komuś pomóc z tej
                            specyficznej chorobie ta osoba musi ją widzieć i chcieć pomocy...inaczej szkoda
                            Twego czasu i nerwów...
                            a z detoksu ucieknie może nawet ze dwa dni będzie trzeźwy ale bądź pewna że
                            niedługo znowu pojawi się pijany w Twoich drzwiach prosząc byś go zamknęła lub
                            załatwiła pobyt w kryminale...a wiesz co wtedy najlepiej zrobić ??
                            WYPŁACIĆ MU KOPA W DUPĘ...
                            pozdrawiam
                            • szarotka40 Re: do kylly 16.03.06, 23:02
                              troche pierdzielnął.. zabrali mu prawko, a nie ma zbyt wielu znajomych bo tylko
                              pijakow z barku z którymi mowi ze nie wie o czym i po co gada i mnie i matke.
                              A nie znam maila.. twego ..moze chociaz jakby co przeczytał .. jakis list do
                              niego ..wcale nie ciepły .. ale jakis zeby dotarło do niego .. to moze by nie
                              odpowiadał na nie a choc je czytał .. i cos tam zaczął myslec? dzieki pzrd.
                              • kylly Re: do kylly 16.03.06, 23:05
                                trochę tak...tyle że to trochę to trochę za mało o czym świadczy jego
                                zachowanie....nietety
                                pozdrawiam
                                ps. będę się upierał znasz maila : kylly@gazeta.pl - login jest jegnocześnie
                                adresem mailowym

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka