Dodaj do ulubionych

Kontrolowane picie

09.04.06, 11:48
Jakiś czas temu pytałam o to czy udaŁo się komuś kto jest uzależniony,
przejąć kontrolę nad swoim piciem i bez terapii, abstynencji, wrócić do
dawnego stylu życia, kiedy alkohol nie stanowiŁ jeszcze problemu.
Otóż mam wrażenie, że mnie się to udaje. WystarczyŁo, że postanowiłam sobie
nie pić na klina i udało się, przestałam mieć ciągi alkoholowe, nie odczuwam
już przymusu wypicia, nie odczuwam już przykrego "na drugi dzień " z drżeniem
niemal wszystkich podskornych mięśni.
Jest wiele chwil kiedy zadaję sobie pytanie: czy mam chęć się napić...? i z
caŁym przekonaniem całkowicie szczerze potrafię sobie odpowiedzieć, że nie
nie mam, nie mam ochoty ani na piwo, ani wino, ani tym bardzije wódkę. Czasem
jednak mam ochotę wyjść z mężem na piwko do baru, wypijamy wówczas ok 2 piwka
( czasem trzy) i do domu, po czym nastają kolejne dni bez alkoholowe.
ChwaŁa Bogu bo już myślałam, że czeka mnie psychiatra, AA, terapie i
caŁkowita astynencja ( a co ja bym wówczas powiedziała przyjaciołom, z
którymi odwiedzamy się kilka razy w roku przy okazji różnych grilów, zabaw
spotkań, etc).
Tak bardzo przeraziła mnie wizja AA, skutków fizycznych i psychicznych
nadmiernego picia, wizja przedwczesnego starzenia się organizmu, a
najbardziej spustoszenia w mózgu (umyśle), że poprostu wzięłam się w garśc.
CZEGO I INNYM Z CAŁEGO SERCA ŻYCZĘ.
Obserwuj wątek
    • hutniczek3 Re: Kontrolowane picie 09.04.06, 15:46
      Nic się nie martw,wszystko przed tobą.Kac,klin na drugi dzień,potem ciąg raz
      dłuższy,raz krótszy.Coraz krótsze przerwy w piciu,deliriumi już tylko dno.Wtedy
      możesz tylko błagac o pomoc w AA ale może byc za pużno.NIEMA KONTROLOWANEGO
      PICIA-UWIERZ.Ale ty masz przyjaciół od "grilów" to ci pomogą.
      • cortona Re: Kontrolowane picie 09.04.06, 15:58
        Warka, ja też uważam, że pleciesz bzdury.
        Nigdy nie wyszłam, poza tzw."kontrolowane picie" ( czytaj: nie klinowałam ),
        ale gdzieś od trzech lat to moje "kontrolowanie" jest tak częste, że już mnie
        męczy.
        Nawet teraz nie mogę być pewna, że wieczorem nie wyrosną mi długie przednie
        siekacze i jako "pani Hyde", nie pójdę do barku i nie naleję sobie jakichś
        procentów.
        Mam nadzieję, że tak nie będzie.
        • xs3 Re: Kontrolowane picie 09.04.06, 17:45
          Moim skromnym zdaniem (a jestem tylko byłą narkomanko-lekomanko-pijaczką) nie
          ma takich cudów jak kontrolowane picie czy ćpanie ale oczywiście życzę
          powodzenia na tak trudnej drodze jaka wybrałaś.
          • hutniczek3 Re: Kontrolowane picie 09.04.06, 18:49
            Trzymajcie się dziewczyny-WARTO.Jestem niepijącym alkoholikiem od 11lat.
      • warka.pl Re: Kontrolowane picie 09.04.06, 22:46
        kac juz był, klin również, ciągi byŁy, teraz już tego nie ma, nie od wczoraj,
        nie od kilku dni, nie od tygodnia, ale od kilku miesięcy, coraz częściej mam
        sytuacje, że napoczęte piwo wylewam do zlewu, bo poprostu nie mam chęci, nie
        mam smaku, etc...
        Ja osobiście uważam, że jestem na dobrej drodze i póki mi się to udaje, tak
        chcę trzymać, nie rezygnując czasami z chwili przyjemności takiej jak zimne
        piwko przy grilu, czy dobra wódka w gronie przyjaciół.
        • paulsixtus Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 02:17
          > kac juz był, klin również, ciągi byŁy, teraz już tego nie ma,

          Jesli byly i nie ma - to będą. Na sto procent.
          pozdrawiam
          PaulSixtus
          • yuraathor Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 08:10
            witaj warka, sam fakt że po kilku miesiącach nieobecności wróciłaś na to forum
            o czymś świadczy. powodzenia
            • e4ska Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 08:51
              Ale o czym świadczy? Wedle naszych chorych umysłów sam powrót czy wejście na
              forum świadczy o problemie z alkoholem. Prawda, ale ty nie pijesz, ja nie piję,
              więc czemu tu jesteśmy? Podobnie Warka [nie, te "branżowe" nicki ta jakaś
              paranoja:))) dzieli się swoim doświadczeniem.

              Z punktu widzenia ortodoksów nie ma powrotu do picia kontrolowanego. Niestety,
              jest, choćby to się nie podobało wyznawcom jedynie obowiązujacej szkoły
              trzeźwienia. Najbliższy przykład mam w domu, w osobie własnego męża. Postanowił
              ograniczyć, chyba widząc, co się ze mną działo, pije przy towarzyskich okazjach
              - do rauszu, nigdy na umór, jak dawniej, kładzie się spać, rano wstaje i nic.
              Pije piwo z kolegami, zależy, kiedy kończy pracę i czy dysponuje czasem.

              Natomiast dla mnie nie ma powrotu do picia kontrolowanego. Próbowałam wcześniej
              i nie wyszło. Nie chodzi o klinowanie, co o budzenie się typowego głodu, aż do
              kokociągu zdarzeń pijackich, do dna. Więc ja już wiem, że nie, i nie mam zamiaru
              próbować.

              Ale drugi powód jest dla mnie ważniejszy i decydujący. Nie mam potrzeby picia.
              Ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu przekonałam się, że nie przeszkadza mi, kiedy
              inni piją, a ja nie piję. Na piwo nie chadzam, bo kiedyś mi się nudziło tępe
              siedzenie i ględzenie o niczym, dym papierosowy i jakiś lepki brud. Jako osoba
              energiczna wolałam szybkie i skuteczne upijanie wysokoprocentowymi trunkami, a
              piwo, nie, rozcieńczone procenty...

              Tyle jest ciekawszych rzeczy na świecie od picia, również towarzyskich
              przyjemności, po co sobie zamulać wyobraźnię i marnować czas na subtytut
              radości? Po co, Warka? Kieliszek na imprezie to jakieś wielkie szczęście? To nie
              szczęście, to nieporozumienie. Ale tak widać to z mojej strony, teraz, więc
              myślę, że powinnam trzymać się zasady: sama piłaś, daj pić innym, zwlaszcza
              jeśli czynią to z rozwagą, ktorej oby Ci nie zabrakło.
              • e4ska Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 08:56
                Przepraszam za literówki, ale mam nową klawiaturę:)
                • drak02 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 09:55
                  jeżeli ktoś jest uzależniony to kontrolowane picie w perspektywie
                  krótkoterminowej jest możliwe. Natomiast w długoterminowej zdecydowanie nie.
                  Można tak sobie kontrolować nawet przez miesiąc, kilka miesięcy , moze rok dwa,
                  ale wczśniej czy później popłyniesz. Chyba ze nie jesteś uzależniona - ale
                  jeżeli nie to dlaczego wogóle usiłujesz kontrolowac swoje picie.
                  • cortona Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 10:44
                    W ubiegły czwartek nawypisywałam na forum, jak to ja wszystko pięknie kontroluję
                    i wszystko wiem.
                    Wieczorem uspokojona swoimi teoriami pozwoliłam sobie na wiadomo co, i efekt był
                    taki, że w piątek miałam kaca.
                    Teraz jestem bardzo skruszona i póki mi to skruszenie nie przejdzie, to alkoholu
                    nie tknę.
                    Do czasu, kiedy znów pojawi się myśl, że wszystko mam pod kontrolą.
                    Jedyne wyjście, żeby znów być człowiekiem wolnym, to odpuścić sobie tę cholerną
                    wódę, to wińsko, to piwsko. Fuj!!! - jak mawiam do psa kiedy tyka się g....
                    • drak02 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 11:10
                      Jeszcze stosunkowo niedawno wydawało mi się że życie bez alkoholu jest bolesne.
                      natomiast okazało się że da się żyć nie pijąc. Ale trochę trzeba nad tym
                      popracować. Powodzenia:)
                      • cortona Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 11:27
                        Drak, chyba zaczynam coś rozumieć, także dzięki Tobie. Dzięki-:))
                        • kylly Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 11:54
                          hmmm no że życie bez alkoholu jest możliwe to wiem ;) tyle że żeby dojść do
                          tego potrzebowałem tak circa 8 lat ;)))
                          pozdrawiam
                          • cortona Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 12:06
                            Esko, wiesz że Cię lubię, ale Twoja teoria możliwości picia kontrolowanego, to
                            woda na młyn niezdecydowanych. Takich którzy nie wiedzą czy już mają problem,
                            czy jeszcze nie.
                            Jeżeli coś kontroluję, to znaczy, że sobie z tym nie radzę ( to chyba teoria
                            Rauchen ).
                            Po co poniżać się do kontrolowania tak trywialnej rzeczy jak alkohol?
                            Jeśli natomiast alkohol przestaje być dla mnie trywialny, to znaczy, że mam
                            problem.
                            I dziękuję wyterapeutyzowanym, że nie ukrywają, jak wielki może to być problem.
                            • drak02 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 12:16
                              Jako jeden z wyterapeutyzowanych chciałem tylko zaznaczyć, że terapia otwiera
                              oczy na pewne sprawy i daje narzędzia , natomiast 90 % wysiłku to wciaż własna
                              praca nad sobą. Nad zmianą własnej psychiki. Dla mnie bardzo waznym elementem
                              mojego zdrowienia jest pokora. POkora pozwala mi spojrzeć na siebie i swoje
                              życie z dystansem. Pozwala równiez pogodzić się z wieloma sprawami z którymi
                              wcześniej ciągle chciałem walczyć udawadniając że to ja mam zawsze rację.
                              Z alkoholem też przestałem walczyć i z pokora stwierdziłem ze nie mam
                              najmniejszych szans- teraz stanąłem z boku.
                              • e4ska Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 12:51
                                Smogu, pokora jest niezbędna, żeby wytrzymać terapię wraz z jej kastą wielkich
                                machinejczyków.

                                Cortono, jeśli w oczy kłuje fakt, że są na świecie bożym takie pijaki, które
                                wyciągają wnioski, że im picie ostre szkodzi, więc to picie ograniczają czy, jak
                                się gada uczenie, zmienia się styl nadużywania substancji uzależniającej... to
                                trwając uporczywie przy "nie ma picia kontrolowanego" tracimy wiarygodność.
                                Dlatego wolę powiedzieć szczerze: istnieje możliwość picia kontrolowanego, ale
                                ja tej możliwości nie posiadam. Picie kontrolowane w moim położeniu jest
                                równoznaczne z wyrokiem smierci, z najobrzydliwszym sposobem samobójstwa. Ja
                                jestem na takim etapie, że nie mam już powrotu.

                                Jeśli ktoś ma problemy, ale jeszcze nie jest przekonany, to się wkrótce sam
                                przekona, przy czym, co najwazniejsze, uważam, że nie warto sprawdzać i się
                                ostatecznie przekonywać. Naprawdę, ludzie, nie warto wiedzieć wszystkiego :(
                                • drak02 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 13:01
                                  e4ska napisała:

                                  > Smogu, pokora jest niezbędna, żeby wytrzymać terapię wraz z jej kastą wielkich
                                  > machinejczyków.
                                  >

                                  Wiem że twoja opinia na temat terapii jest niezbyt pochlebna, masz prawo tak
                                  myśleć. Ale to nie jest tak że ja musiałem coś tam wytrzymywac i cierpieć. Nikt
                                  mnie tam specjalnie do niczego nie zmuszał. Chcesz to uczęszczasz nie chcesz to
                                  nie. Ja chciałem bo wydawało mi się że jeżeli są sprawdzone modele to dlaczego
                                  nie skorzystać, więc skorzystałem z pomocy innych. Pisząc o pokorze miałem na
                                  mysli taka codzienną pokorę wobec życia. Jak piłem byłem bardzo buńczuczny i
                                  waleczny. I właśnie ta buńczuczność w pewnym sensie również nakręcała moje
                                  picie.
                                  • finlandia07 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 13:30

                                    -moje kontrolowane i niekontrolowane picie trwa dobre 10lat.nie dobiłemn do
                                    dna,ale dzięki procentom o mało nie zrujnowałem życia całej mojej rodziny.boli
                                    mnie całe ciało wewnątrz i zewnątrz.boli serce,żal że to co minęło w pijackim
                                    amoku nigdy nie wróci-szkoda.....piję codziennie-muszę.wiem że jestem
                                    alkoholikiem i podjąłem decyzję o leczeniu bo sam nie dam rady.próbowałem.udało
                                    się przez 1.5 roku,powrót był okropny...za dwa tygodnie idę do ośrodka z wielką
                                    nadzieją,bo jak tym razem nie dam rady to kiedyś wymknie się to spod kontroli i
                                    zapiję sie na śmierć.sorry że trocę się rozpisałem,ale zrobiłem to pierwszy raz
                                    oficjalnie,musiałem to z siebie wyrzucić...kocham WAS
                                    • drak02 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 13:35
                                      finlandia07 napisał:

                                      >
                                      > -moje kontrolowane i niekontrolowane picie trwa dobre 10lat.nie dobiłemn do
                                      > dna,ale dzięki procentom o mało nie zrujnowałem życia całej mojej rodziny.boli
                                      > mnie całe ciało wewnątrz i zewnątrz.boli serce,żal że to co minęło w pijackim
                                      > amoku nigdy nie wróci-szkoda.....piję codziennie-muszę.wiem że jestem
                                      > alkoholikiem i podjąłem decyzję o leczeniu bo sam nie dam
                                      rady.próbowałem.udało
                                      > się przez 1.5 roku,powrót był okropny...za dwa tygodnie idę do ośrodka z
                                      wielką
                                      > nadzieją,bo jak tym razem nie dam rady to kiedyś wymknie się to spod kontroli
                                      i
                                      > zapiję sie na śmierć.sorry że trocę się rozpisałem,ale zrobiłem to pierwszy
                                      raz
                                      > oficjalnie,musiałem to z siebie wyrzucić...kocham WAS

                                      Życzę ci powodzenia. Jeżeli mógłbym coś sugerowac to poddaj się i nie walcz.
                                      Przyjmij ze przegrałeś z alkoholem wtedy będzie ci łatwiej.
                                    • e4ska Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 13:45
                                      Witaj w naszej gromadce:)
                                      Teraz, przez te dwa tygodnie, musisz pić czy jakoś wytrzymasz? Dobrze byloby
                                      trochę przetrzeźwieć, nawet wtedy, kiedy dręcząca jest myśl o tym, że się tyle
                                      straciło.
                                      Nie jestem za terapiami, ale wiem, że czasami są one konieczne. Chociaz sama nie
                                      chodzę do AA, zapytam, czy chodzisz już na spotkania? Tyle osób w ten sposób
                                      zaczynało zdrowieć. Tam na pewno znajdziesz takich życzliwych ludzi, jacy tutaj
                                      bywają na forum. Nie powinieneś być teraz sam ze swoimi problemami.

                                      Nie łam się, pozdrawiam serdecznie.
                                  • e4ska Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 13:34
                                    Drak, nie myśl, że wyżej cenię swoją "niepokorę" od pokory, nawet zazdroszczę
                                    innym, że nie mieli podobnych oporów. Może są odważniejsi ode mnie? Widzę, że
                                    jednak dośc często traktuje się terapię jako karę, amaszzaswoje. Nie wiem
                                    przecież, jak to wygląda, byłam zaledwie na paru rozmowach i faktycznie - nie
                                    podobało mi się.

                                    Ja jestem pokorna wobec życia, wobec praw natury, wobec praw innych ludzi.
                                    Jestem niepokorna, gdy komuś dzieje się krzywda. Nawet gdyby ten ktoś był tylko
                                    nałogowym alkoholikiem.

                                    Bardzo mi imponują ludzie, którzy zauważają swój problem wcześniej ode mnie.
                                    Mimo wiedzy o alkoholizmie uważam, że mają pewne szanse na powstrzymanie nałogu.
                                    Co o tym mówią na terapiach? Potrafią rozdzielić, kto jest, a kto nie jest
                                    zagrożony?

                                    No i te bajeczki o emocjach... chorych. Mój nałóg miał konkretne przyczyny w
                                    beznadziejnej sytuacji, w zagrożeniu. Ale o tym się chyba nie mówi, całą winę
                                    zwalając na pokornego.
                                    • cortona Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 13:55
                                      Eska, bo Ty masz taki charakter, że wszystko wiesz najlepiej.
                                      Ja nie mówię, że to źle, ale masz charakter przywódcy i nikt nie będzie Ci
                                      dyktował co masz robić. A już najmniej jakiś psycholog - Ty jesteś najlepszym
                                      psychologiem.
                                      Ja mam naturę podwładnego - i też mi z tym dobrze i wygodnie. Lubię posłuchać
                                      co mówią inni i zakładam, że ci którzy tu piszą chcą powiedzieć coś ważnego
                                      i pożytecznego dla innych. Chętnie słucham rad jeśli uznam, że są mądre.
                                      Lubię znać inny punkt widzenia niż mój własny.
                                      Na razie nie chcę żadnej terapii i rozbabrywania swoich spraw przy kimś obcym,
                                      więc pomagam sobie czytając to forum. Mam nadzieję, że to da efekty.
                                      Ale jeśli coś by się działo, to poszłabym na terapię w te pędy:))
                                      • e4ska Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 14:28
                                        Cortona, wręcz przeciwnie, nie wiem najlepiej, wiem po swojemu, prawie
                                        wszystkiego o alkoholizmie tutaj się dowiedziałam. Jakbym byla taka mądra, nie
                                        byłabym alkoholiczką:)

                                        Tylko że, weź to pod uwagę, Cortono, ludzie piją też po terapii. I niech będzie,
                                        że nieproszona wygłaszam swoje uwagi: Ja tak oceniam Twoje postępowanie - co
                                        tam, piję sobie ustawicznie z zamiarem ograniczania, co tam, mogę, w razie czego
                                        pojdę na terapię i hop. Tam mnie w razie czego wyleczą, no i dobrze, to sobie
                                        teraz znowu wypiję, hop.

                                        Ale ale, droga pani, słyszałaś, ilu ludzi wychodzi z nałogu? I co, Ty będziesz z
                                        tych, co na pewno wyjdą? I nie będziesz sobie wyjaśniac pokornie, że jeszcze
                                        masz w odwodzie odwyk zamknięty, tam to Cię już wyciagną na pewno. Po jednym
                                        zamkniętym drugi zamknięty, co tam, jak się polubi terapię, zawsze można raz
                                        dokoła, raz dokoła.

                                        A może Ty powinnaś faktycznie pójść i pogadać z terapeutą? Z prawdziwym
                                        psychologiem, a nie z eską, ktora wszystkiego się domyslać nie potrafi i strzela
                                        kulą w płot? Nie chcę się narzucać z radami, sama pomyśl.
                                        • cortona Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 15:54
                                          Ależ Esko, bardzo dobrze, że mówisz co o mnie myślisz. Ja myślę o sobie tak samo.
                                          Niestety. Naga prawda:(
                                          Jeśli jeszcze raz zrobię to "hop", to idę do terapeuty.
                                          I przepraszam za błąd ortograficzny w poprzednim poście.
                                    • finlandia07 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 13:56
                                      JA WIEM że przegrałem.z NIą jeszcze nikt.... i najgorsze ze muszę troszkę
                                      popijać.i dzięki że macie wiarę że może mi się udać.jestem żałosny ale do tego
                                      doprowadza takich słabeuszy jak ja ONA.ODWIEDZCIE CZASEM TO FORUM postaram sie
                                      pisać o postepach
                                      • e4ska Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 14:13
                                        Fin, Ty nic nie musisz, komu ciemnotę wciskasz. Jeśli nie umierasz, to skończ.
                                        Wiesz, w naszym przypadku tak nie wolno. Ja, kiedy wychodzilam, musiałam
                                        dostarczać coraz mniejsze porcje, przez cztery dni, ale ja mam b.silny
                                        charakter, mniej znaczyło u mnie konsekwentnie mniej, nie dla poprawy nastroju,
                                        ale zeby przeżyc. Byłam tak słaba, że mdlałam, nie mogłam szklanki z wodą w ręku
                                        utrzymać. Powinnam być na detoksie, chyba, ale mi się udało. Jeśli ty chodzisz,
                                        masz siłę pisać, to nie pij, skończ. Weź kąpiel, ubierz się, spacer, kino może,
                                        zabijaj czas, nie oszukuj sam siebie, spróbuj. Pij dużo płynów. Ciesz się, że
                                        wychodzisz z bagna.
                                        • finlandia07 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 14:33
                                          ja nie chcę Ci nic wciskać.jeszcze mogę pisac ale idzie mi juz wolniej niz przed
                                          chwilą.ja umieram na swój sposób,czuję że sam wyniszczyłem swój organizm i jest
                                          to kwestia czasu.2 lata temu umarła moja koleżanka 40lat. nawet nie zdążyła się
                                          kapnąc że była alkoholiczką-wysiadła wątroba-totalnie.ja wiem co mi jest i Ty
                                          też. to moze początek wychodzenia z bagna,a może to jeszcze nie czas? a może
                                          jednak ta szczypta pokory i poddania się sile wiatru.bije od Ciebie inteligencja
                                          połączona z bezradno/rezygnacją.błagam walcz. to Ty zaczynasz wychodzić z bagna
                                          i to z podniesioną głową
                                          • drak02 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 14:37
                                            finlandia07 napisał:

                                            > ja nie chcę Ci nic wciskać.jeszcze mogę pisac ale idzie mi juz wolniej niz
                                            prze
                                            > d
                                            > chwilą.ja umieram na swój sposób,czuję że sam wyniszczyłem swój organizm i
                                            jest
                                            > to kwestia czasu.2 lata temu umarła moja koleżanka 40lat. nawet nie zdążyła
                                            się
                                            > kapnąc że była alkoholiczką-wysiadła wątroba-totalnie.ja wiem co mi jest i Ty
                                            > też. to moze początek wychodzenia z bagna,a może to jeszcze nie czas? a może
                                            > jednak ta szczypta pokory i poddania się sile wiatru.bije od Ciebie
                                            inteligencj
                                            > a
                                            > połączona z bezradno/rezygnacją.błagam walcz. to Ty zaczynasz wychodzić z
                                            bagna
                                            > i to z podniesioną głową

                                            Nieźle ci już dymi. Jak w takim tempie i stylu bedziesz wychodził z nałogu do
                                            zdążysz jescze po drodze nabawić się marskości wątroby. Może wyłącz komputer i
                                            wróć jak bedziesz zupełnie trzeźwy.
                                            • finlandia07 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 15:54
                                              drak,jesteś silniejszy,może nawet nigdy nie piłeś?trochę zagrywasz na profesora,
                                              ale do dziś nikt nie wynalazł TEJ drogi wyjscia z nałogu.dymi mi deczko bo bez
                                              tego nie mogę funkcjonowac,ale kumam o co CI CHODZI.
                                    • drak02 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 14:02
                                      e4ska napisała:

                                      > Drak, nie myśl, że wyżej cenię swoją "niepokorę" od pokory, nawet zazdroszczę
                                      > innym, że nie mieli podobnych oporów. Może są odważniejsi ode mnie? Widzę, że
                                      > jednak dośc często traktuje się terapię jako karę, amaszzaswoje. Nie wiem
                                      > przecież, jak to wygląda, byłam zaledwie na paru rozmowach i faktycznie - nie
                                      > podobało mi się.
                                      >
                                      > Ja jestem pokorna wobec życia, wobec praw natury, wobec praw innych ludzi.
                                      > Jestem niepokorna, gdy komuś dzieje się krzywda. Nawet gdyby ten ktoś był
                                      tylko
                                      > nałogowym alkoholikiem.
                                      >
                                      > Bardzo mi imponują ludzie, którzy zauważają swój problem wcześniej ode mnie.
                                      > Mimo wiedzy o alkoholizmie uważam, że mają pewne szanse na powstrzymanie
                                      nałogu
                                      > .
                                      > Co o tym mówią na terapiach? Potrafią rozdzielić, kto jest, a kto nie jest
                                      > zagrożony?
                                      >
                                      > No i te bajeczki o emocjach... chorych. Mój nałóg miał konkretne przyczyny w
                                      > beznadziejnej sytuacji, w zagrożeniu. Ale o tym się chyba nie mówi, całą winę
                                      > zwalając na pokornego.

                                      Pokora nie oznacza że godzimy się na wszystkie świństwa i niesprawiedliwosci
                                      tego świata, dla mnie oznacza dystans do siebie samego i nieprzejmowanie sie
                                      rzeczami błahymi- o słuszne i wielkie zawsze będę walczył.:).
                                      Ja barzdo dobrze czułem się na psychoterapii, lubilem rozmawiac z
                                      psychologami , założyłem że chcą mi pomóc na pewno nie skrzywdzić.
                                      Przed terapią broniłem się rękami i nogami przed własnie taka ewentualnością.
                                      Istotą takiej terapii jest konfrontacja własnych doświadczeń z doświadczeniami
                                      innych osób. Przekonanie sie że nie jest się jakimś wyjątkiem tylko jednym z
                                      wielu mającym ten sam problem i to bardzo pomaga. Alkoholik jak wiesz dusi te
                                      wszystkie problemy , emocje w sobie. Aby sobie ulżyć sięga po kieliszek.
                                      Tak naprawde w czasie takiej terapii uzależnieni pomagają sobie nawzajem.
                                      Natomiast przyznaję się szczerze że nie potrafiłem i ciągle nie potrafie
                                      odnaleźć się na mitingach AA. Sa pewne rzezcy których nie potrafię przeskoczyć.
                                      Generalnie dosyć kiepsko wyglada moje życie duchowe i nie potrafię przeżywać
                                      duchowych uniesień. Zawsze byłem agnostykiem i racjonalnie podchodziłem do
                                      życia. Dlatego ciągle utrzymuję kontakt z psychoterapeutami i dalej
                                      egositycznie korzystam z ich pomocy - w koncu co miesiąc potrącaja mi składkę
                                      zdrowotną.:)

                                    • finlandia07 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 14:20
                                      jakie miał przyczyny Twój nałóg?a cz nie jest to próba zrzucenia
                                      odpowiedzialności za picie na jakąś przyczyne?wiesz,ja też podobnie się
                                      usprawiedliwiam,można podpiąc pod to wszystko a wiem ze wyjscie jest z każdej
                                      sytuacji.trzeba jednak troszke pokory której chcę się nauczyć i Tobie tego
                                      b.szczerze życzę.3maj się
                                      • e4ska Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 14:36
                                        Moja przyczyna nazywała się - w perspektywie komornik, licytacja, prokurator.
                                        Ale to był początek samotnego picia. Bo chociaz zmory te rozpłynęły się po
                                        jakimś czasie, nałóg pozostał. Dlatego obecnie jestem zdania, że nie ma zadnego
                                        wytłumaczenia dla początków, nic, tylko własna głupota.
                                        • drak02 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 14:44
                                          e4ska napisała:

                                          > Moja przyczyna nazywała się - w perspektywie komornik, licytacja, prokurator.
                                          > Ale to był początek samotnego picia. Bo chociaz zmory te rozpłynęły się po
                                          > jakimś czasie, nałóg pozostał. Dlatego obecnie jestem zdania, że nie ma
                                          zadnego
                                          > wytłumaczenia dla początków, nic, tylko własna głupota.

                                          Wydaje mi się że bezpośrednią przyczyna sięgania po alkohol jest nieumiejętnosc
                                          radzenia sobie z emocjami. Potem oczywiście pije się tylko dlatego ze odczuwamy
                                          przymus. czyż nie jest tak że kiedys tam byliśmy osobami bardzo wrażliwymi,
                                          często o niskiej samoocenie.
                                          • cortona Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 17:23
                                            Myślisz Drak, że wrażliwość z wiekiem przechodzi? Trochę chyba tak. Ale czy ludzie
                                            "dojrzali" już się niczego nie boją?
                                            A jak takiego nie pijącego alkoholika dopada wielki stres, to nie ma ochoty wypić?
                                            I co wtedy robi? Modli się, czy bierze środki uspokajające, czy idzie na
                                            zebranie AA?

                                            Ps. Witam Cię F_A_K_Y. Fajnie, że jesteś w dobrej formie:))
                                            • drak02 Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 17:38
                                              cortona napisała:

                                              > Myślisz Drak, że wrażliwość z wiekiem przechodzi? Trochę chyba tak. Ale czy
                                              lud
                                              > zie
                                              > "dojrzali" już się niczego nie boją?
                                              > A jak takiego nie pijącego alkoholika dopada wielki stres, to nie ma ochoty
                                              wyp
                                              > ić?
                                              > I co wtedy robi? Modli się, czy bierze środki uspokajające, czy idzie na
                                              > zebranie AA?
                                              >
                                              > Ps. Witam Cię F_A_K_Y. Fajnie, że jesteś w dobrej formie:))

                                              Oczywiscie że nie przechodzi ale amplituda przeżyć jest nieco mniejsza . Poza
                                              tym zamiast tłumić emocje staram się je wyrażać- co nie zawsze wychodzi:)
                                              Żyjąc w trzeźwosci musisz osbudowac wszystko to co zaostało zaniedbane- życie
                                              rodzinne, realizacja samego siebie w pracy, życie duchowe, czas wolny,
                                              przyjemnosci. Trzeba dobrze planowac i unikac nudy. A przede wszystkim pamietac
                                              kim się jest. I zdecydowanie unikac środków uspakajających. To wszystko nie
                                              jest takie proste i mówi się że do trzeźwosci się dochodzi a nie że się doszło-
                                              to jest niekończący się proces. I nie wszystko oczywiscie wychodzi:)
                                              • rauchen Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 18:09
                                                Zdrowienie (trzezwienie) to podroz, a nie cel podrozy...
                                            • rauchen Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 18:23
                                              to podobno tylko idioci niczego sie nie boja,
                                              a z drugiej strony lepiej byc alkoholikiem niz zwyklym idiota, bo alkoholik
                                              moze zawsze odstawic alkohol, a idiota nie ma takiej mozliwosci :)))

                                              Modlitwa na stresowe sytuacje?
                                              nie jest wymyslona przez AA, ale chyba glownie AA ja stosuje:
                                              "Boze,
                                              uzycz mi Pogody Ducha
                                              abym godzil sie z tym
                                              czego nie moge zmienic,
                                              Odwagi
                                              bym zmienial to co moge zmieniac,
                                              Madrosci,
                                              abym odroznial jedno od drugiego"
                                              i nie chodzi tu tyle o to slowo "Bog", bo niektorych to odstrasza, ale a sens
                                              dalszych slow,
                                              to takie 10 oddechow na uspokojenie, zanim popelni sie jakas glupote.

                                              I do tego jesli w trakcie terapii, czlowiek zaczyna poznawac samego siebie,
                                              latwiej mu jest wylapywac przyczyny takich a nie innych stanow, a nie szukac od
                                              razu rozwiazania w butelce.
                                              • cortona Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 19:03
                                                Rauchen:)) Pozdrawiam serdecznie.
              • andzia9641 Re: Kontrolowane picie 12.04.06, 09:16
                zgadzam sie z wami. nie ma powrotu do picia kontrolowanego, zreszta tak samo
                jest ze wszystkimi innymi uzaleznieniami.. dlatego tez tak bardzo sie obawiam
                co bedzie za pare miesiecy kiedy moj chlopak skonczy terapie... no ale na razie
                wszystko sie zaczelo swietnie ukladac i wyglada na to ze sam zrozumial swoj
                problem i chyba naprawde doszedl do wniosku ze nie chce pic i ze alkohol nie
                jest czynnikiem niezbednym do szczescia, czego wszystkim serdecznie zycze!:)
    • f_a_k_y Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 18:43
      Nie piłem 2 lata wszystko na pozór spoki,zero myśli o piciu,zero pijących kolegów,etc,no po prostu idylla :-)

      W lutym tego roku jakoś tak postanowiłem ( pisze w skrócie ) sprawdzić , czy może jestem już zdrowy i kontroluję picie.......

      Wszedłem do monopolowego i nawet nie pamiętam jaki alkohol kupiłem , co piłem przez 5-6 dni.....a sam kupowałem bo żona za granicą......

      Kilka następnych dni dochodziłem do siebie ( pisałem nawet tu posty z prośbą o ratunek :-) ) ,ale jest i plus tego experymentu :

      -wiem,że dla mnie już nigdy nie będzie kontrolowanego picia - zawsze przegram.
      -znowu chodzę do AA , i niech tak zostanie!!!!

      Przepadł mi kontrakt za granicą,ale nie żałuję.....

      Póki co pozdrawiam i dziękuję za słowa wsparcia w trudnych momentach!!!!!!
      • finlandia07 Re: Kontrolowane picie 10.04.06, 19:58
        za mało chłopie wypiłeś.jesteś chory jak my wszystcy ale Twoja nerka jest bardzo
        potrzebna
      • finlandia07 Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 14:49
        czy ktoś jeszcze zyje? co z toba e4ska?
        • e4ska Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 19:51
          Żyję, jakże inaczej, Fin, ja przecież już prawie rok bez dopingu posuwam się do
          swej grobowej deski, a dzięki oderwaniu od butelki ta grobowa deska trochę mi
          odpuściła, zatem oczekuję szczęścia wieku sędziwego - podobno jest to szczęście
          bardzo wysokiej jakości.
          No i pisać też nie mogę bez przerwy, bo robota ma swoje prawa.

          Ciekawsze jest natomiast, czy dzisiaj udało Ci się nieco zwolnić tempo, bo, jak
          zauważyłeś, my, stare alkoholiki, mamy taki węch, że po piśmie poznajemy stany
          wstawione.
          Jeśli już przyhamujesz, warto, bo święta sie zbliżają, a to bardzo niebezpieczny
          czas dla pijaków - sama w zeszłym roku odchodziłam od stołu świątecznego, żeby
          sobie golnąć w zaciszu, bo goście za wolno pili, wskutek czego dobiłam do dna
          swojego nieszczęścia. Jak wreszcie zrozumiałam, że picie mnie zabija, że mi
          zabiera wszelką radość, że jedyne, co mi daje, to krańcową rozpacz i strach
          przed sobą, przestałam. I nie piję do dziś. I, co najdziwniejsze, nie ciągnie
          mnie do alkoholu. I jeszcze jestem zadowolona jak nigdy w życiu. Dałam radę i
          myslę, że mi się dalej bedzie dobrze wiodło.

          Fin, to jest naprawdę bardzo proste, nie potrzeba wiele, wystarczy trochę
          życzliwości dla siebie, a przestaje się pić. Bądź dobry dla siebie, spróbuj.
          Może się uda:)))
          • pifil1 Re: Kontrolowane picie 12.04.06, 01:42

            Trzymaj sie tak dalej!
            Ja tez jestem slaby, i zagladam do kieliszka.
            Co bez niego?
            Bardzo mnie Twoj list ucieszyl. Moze i mnie da
            sil. Trzymaj sie zdrowo,
            piotr
          • finlandia07 Re: Kontrolowane picie 12.04.06, 09:52
            Ja jeszcze muszę troche popracowac ale tempo trocgę zwolnilem,bardziej za sprawą
            obolałego wszystkiego,ale jeżeli to pomoze?..Dziś drugi dzień nie
            skosztowałem,może dotrwam do świąt-chciałbym...to niby nic a dla mnie byłby
            sukces.Muszę się zabrac za cos co mnie zajmie.Trzymaj tak dalej i przeżyj te
            święta spokojnie i pięknie. Coś mi DALAS--dziękuję
      • e4ska Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 20:16
        Pozdrowienia, F! Czyli nie wyjechałeś i masz spotkania w języku ojczystym.
        Samopoczucie powinno być wiosenne, taką mam nadzieję i życzę prawdziwej wiosny.
        • f_a_k_y Re: Kontrolowane picie 11.04.06, 22:00
          Dziękuję za pozdrowienia,dzisiaj dopiero co wróciłem z Krakowa,ale jutro coś więcej napiszę.!


          Pozdrawiam.

          F,
    • warka.pl Re: Kontrolowane picie 19.04.06, 10:20
      Wszyscy zgodnie twierdzą, że to niemożliwe, a ja Wam mówię, że możliwe, z dnia
      na dzień widzę postępy. Kontrolując swoje picie, robię to spontanicznie, bez
      bólu czy wielkich wyrzeczeń. Przed świętami kupiłam 3 butelki jednej z bardziej
      luksusowych wódek ( udało mi się kupić w dobrej cenie dlatego kupiłam 3)i co
      jedną opróżniŁ mąż z moim tatą ( ja byłam w tym dniu kierowcą), z drugiej
      napiliśmy się 4 kieliszki, i cała napoczeta stoi do dziś, kiedyś tak nie było,
      kiedyś już dawno znalazłabym okazję aby te dwie pozostałe butelki opróżnić,
      teraz nie...., nie mam ochoty, nie czuję potrzeby.... Wczoraj wypiłam piwko, po
      połowie wypitej odesła mi chęć na resztę, wcześniej wypiłabym ze smakiem, na
      dodatek kupiłabym jeszcze dodatkowe 2 -3 sztuki tego napoju.
      Czuję się świetnie, i dziękuję Bogu, że pomógŁ mi się podnieść z tego mojego
      dna ( kiedy to swoje dzieci co prawda dorosłe wysyłałam niemal codziennie po
      piwo), dziękuję Bogu, że mi pomaga trwać w tej przemianie. Uwierzcie ja pomału
      czuję, że pokonałam uzależnienie i że odchodzi ono w przeszłość.
      Jednak ponieważ jestem osobą niemal skazaną na uzależnienia, wróciłam do nałogu
      palenia ( po 5 latach abstynencji), czułam, że to mi pomoże wygrać z alkoholem
      i pomogŁo, nie chce mi się pić ale zapalić papieroska owszem, ja wiem, że to
      niezdrowe, no ale takich zniszczeń i spustoszeń w organiźmie jak alkohol,
      nikotyna nie wywołuje, dlatego tmczasowo wybrałam mniejsze zło, które i tak
      niedŁugo ponownie porzucę.
      • kylly Re: Kontrolowane picie 19.04.06, 10:31
        amen - gdyby głupota miała skrzydła fruwałabyś jak gołębica...jak mawiał pewien
        doktor
        • rauchen Re: Kontrolowane picie 19.04.06, 14:30
          jakby to powiedziala moja pewna starsza znajoma:
          niech pisze, niech pisze, papier jest mocny, wszystko zniesie co na nim napisac
          (w tym przypadku pewnie klawiaturka mocna).

          A ty warka raczej uwazaj na ta kontrole, bo wg mnie to taki efekt balonika, tak
          czy siak, duzo powietrza sie w nim zmiesci, ale tylko do czasu, az balonik nie
          peknie. I jesli ty faktycznie jestes alkoholiczka, a teraz
          pijesz "kontrolowanie", to uwzaj czy aby czy w glowie jakas zylka z wysilku
          kontrolowania picia nie pekla. I to serio pisze.

          • e4ska Re: Kontrolowane picie 19.04.06, 20:36
            Przeczytałam z uwagą i podoba mi się sam fakt ograniczania, przynajmniej chęci
            kontrolującej się osoby są dobre.

            Oczywiście, mnie się takie próby nie udawały, "kontrolowałam" się przez tydzień,
            dwa tygodnie, cieszyłam, że "tym razem na pewno nie wpadnę w korkociąg", "nie,
            to niemożliwe, żebym kiedykolwiek sie upiła"... na imprezie inni pili, ja
            pozostałam przy dwóch lub trzech kieliszkach, w domku przyzwoita lampka wina, a
            po trzech tygodniach było po mnie, nie mogłam się opanować. Dlatego
            zrezygnowałam z alkoholu i, co daje mi wielką satysfakcję, zmieniłam całe swoje
            życie, sposób patrzenia na rzeczywistość, metody pracy i myślenia. Dlatego moja
            abstynencja jest po prostu przyjemna.

            A więc, Piwna Kobieto, nie wiadomo, czy się Tobie uda, może? Niejeden
            doświadczony przez rok czy dwa lata nie pije, abstynencję utrzymuje, a też w
            stronę delirki dryfuje niczym przerdzewiały wrak. Poza tym Twoja metoda walki
            może być pozytywnym impulsem działania dla tych, którzy nie wyobrażają sobie
            życia bez alkoholu, niech przynajmniej zaczną, niech spróbują, wyhamują, zyskają
            na czasie, opamiętają. Mnie się wydaje, że i Ty, kiedy pojedziesz na grila,
            wcale tam pić nie będziesz, a dobrze się zabawisz przy kawie i soku z mineralną
            - to moje obecne przysmaki:)

            Bo absolutna abstynencja nie ma w sobie nic z ponuractwa, jak mi się kiedyś
            wydawało:))))
            Ograniczaj dalej, powodzenia:) I pisz o efektach!
            • warka.pl Dzieki esko za zrozumienie i wsparcie 20.04.06, 07:39
              Dzis rano zaraz po prebudzeniu przypomniałam sobie te wszystkie bezsenne noce,
              gdy alkohol byŁ jeszcze moim problemem, zawsze bowiem po wypiciu budziŁam się o
              2-3 w nocy i do rana byŁo po spaniu. Teraz jednak od kilku miesięcy gdy piję od
              czasu do czasu, w niedużych ilościach wysypiam się bosko, bezsenność przestała
              być zmorą. Dziś własnie gdy to sobie uświadomiŁam wstając rano z łóżka znów
              podziękowałam Bogu za to, że pomógł mi pokonać mój alkoholizm i nadal pomaga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka