Dodaj do ulubionych

dylematy żony alkoholika

09.04.06, 19:10
Mój mąż po raz kolejny wybawił mnie od dylematu : wracać, nie wracać i wracam
ale tylko na to forum. Od roku już nie mieszkamy razem, stosuję tzw "twardą
miłość" i odeszłam rok temu, z bojowniczymi zapowiedziami ale i z nadzieją,
że to pomoże mu podjąć decyzję, właśnie miałam wrócić na te święta i wczoraj
właśnie zaczęliśmy sprzątanie w naszym domu. Bałam się bardzo i nie mogę spać
po nocach ale już niby było lepiej, zapicia raz na kwartał, nowa praca, dobry
kontakt z dziećmi, częste spotkania i niby "jego" terapia, "jego", bo nie
chciał o tym rozmawiać a tu proszę pospieszył się z swoją radością i
przyszedł pod wpływem, niby gorączka, daj mi spokój nie dopytuj, co mi
wmawiasz ale tak doświadczony pies gończy jak ja ma wprawę i nie da się
oszukać.
Proszę podpowiedzcie jak poradzić sobie z rozczarowaniem. Z drugiej strony
pociechą niech mi będzie, że nie stało się to w Wielki Piątek , kiedy już
najprawdopodobniej byłabym z powrotem z dziećmi i z moimi manelami w domu. Co
powiedzieć dzieciom? Czuję, jak drżą mi kolana.
Obserwuj wątek
    • halla5 Re: dylematy żony alkoholika 09.04.06, 19:37
      Raz podjąc decyzję zerwać z pijakiem i nie marnować sobie życia. Dzieci mogą idealizować ojca jeżeli są z dala od niego i nie pamiętają awantur. Mieszkając z nim razem przekonaliby się, że ojciec nie jest wspaniały. Tak było ze mną. Dziś moje mają pretensję, że zafundowałam im ojca pijaka.
    • rauchen Re: dylematy żony alkoholika 09.04.06, 20:41
      nie wiem mario w jakim wieku masz dzieci,
      ale wydaje mi sie ze podejmij decyzje wspolnie z dziecmi, w jakimkolwiek by
      wieku nie byly. szczera, powazna rozmwmowa jak z partnerem, nie jak z dzieckiem.
      Dzieci sa tak nieprzewidywalne czasem, ze jesli sama podejmiesz decyzje, czy
      nie obroci sie ona przeciwko tobie, jesli nie teraz, to w przyszlosci.
      • maria355 Re: dylematy żony alkoholika 09.04.06, 21:55
        10 i 6 , dzisiaj skonczyła. Powiedziałam ,że chyba powrót na razie nie bedzie
        możliwy, bo nie zdążymy z tatą przygotować domu. Ze starszą rozmawiałam, że
        obawiam się, że może być tak jak przedtem i na razie zostaje jak
        jest.Naturalnie mogą sie bez przeszkód spotykać z tata. Wcześniej też
        rozmawiałam, chociaż oni nie chcą pamietać tych złych momnetów i młodsza
        skwitowała, że najwyżej znowu odejdziemy.Boję sie czasem, że mogą mnie winić.
        Pytam jak sobie ze sobą poradzić. Nie znajdę chyba odpowiedzi.
        • gooch Re: dylematy żony alkoholika 09.04.06, 22:58
          Rozmowa z dziećmi to bardzo dobry pomysł - ale bez wybielania i zamazywania.
          Jeśli nie chcesz się wprowadzić, bo mąż kolejny raz wypił, to dlaczego mówisz
          dzieciom, że nie wprowadzacie się, bo nie zdążyliście przygotować mieszkania?
          To, że przedstawisz męża w lepszym świetle nie sprawi, że rzeczywiście będzie
          lepszy.

          Poza tym masz teraz okazję pokazać dzieciom jak dbać o siebie, jak wyznaczać
          własne granice i ich bronić, jak walczyć o rzeczy ważne. To niesamowicie cenna
          dla nich lekcja. Twoje dobro to dobro Twoich dzieci, dopóki są od Ciebie zależne.

          Przykro mi, że mąż kolejny raz Cię zawiódł. I co teraz? Chcesz czekać na kolejny
          raz? Zostaw go samemu sobie, daj mu możliwość pokazania Tobie i Twoim dzieciom
          jak bardzo mu Na was zależy (przede wszystkim przez walkę z uzależnieniem).
          Trzymam za Ciebie kciuki
        • rauchen Re: dylematy żony alkoholika 10.04.06, 09:41
          Dlatego wydaje mi sie ze szczerze rozmawiajac duzo z dziecmi - 6 i 10 lat to wg
          mnie bardzo rozsadny wiek - zwiekszasz szanse ze nie beda czuly sie oszukane, a
          ze zazwyczaj dzieci w tym wieku sa bystre, czasami same na cos wpadna w swjej
          prostocie, na co sama bys pewnie nie wpadla.
          Wiadomo, ze czasami czasami beda czuly sie rozczarowane, zle, i tak dalej,
          wg mnie najlepiej wtedy przytulic mocno, i czesto to pomaga, niech czuja ze
          jestes blisko.

          Nie wiem, moze ty sama nie jestes DDA, ale poczytaj sobie cos o DDA, cos co
          moze da ci swiadomosc tego, jak one beda mogly sie czuc w przyszlosci, co ich
          bedzie moglo bolec, moze latwiej bedzie ci nie popelniac pewnych, czasem
          nieswiadomych bledow
          ( np. dda.bhd.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1 )

          I jeszcze, co do granic, o ktorych pisala przedmowczyni, z czym sie zgadzam, bo
          faktycznie, naucza sie wyznaczania granic, a to im potrzebne dla ich wlasnego
          bezpieczestwa. Ja pamietam z pewnej ksiazki takie zdanie, mianowicie ze dzieci
          czesto prosza, krzycza, zloszcza sie o to, ze sa im z gory wyznaczane przez
          rodzicow granice. Tyle ze one nie robia tego na zlosc, z nieposluszenstwa, itp.
          one po prostu chca sprawdzac jak bardzo te granice sa ruchome, i jak dalece
          moga je przekraczac bez konsekwencji, lub sam rodzic bezkonsekwetnie je raz
          poszerza raz skraca, co wprowadza w dziecku zamieszanie, bo one czuja ze
          granice sa niepewne. A tylko w granicach czesto sztywnych czuja sie
          bezpiecznie, bo wiedza ze te granice sa i je chronia, i nie musza sie martwic
          ze w pewnym momencie, ot tak sobie, bo tak czy siak, bez zrozumialych powodow
          zostaja one zniesione. I ze przestaja je chronic.

          A dzieci po prostu kochaj, mow ze je kochasz, przytulaj duzo, niech czuja ze sa
          dla ciebie wazne, ze jestes z nimi szczera. Zazwyczaj odplacaja tym samym.

          pozdrawiam.
      • jerzy30 Re: dylematy żony alkoholika 09.04.06, 22:51
        dzieci sa od nas lepszymi obserwatorami i ponadto sa szczere za do bolu - bo
        jeszcze nie potrafia i nie widza potrzeby ukrywac to co ich boli
    • drak02 Re: dylematy żony alkoholika 10.04.06, 10:07
      Maria, niestey dla twojego męża ciągle alkohol jest ważniejszy od rodziny.
      GDybym był na twoim miejscu powiedziałbym prawdę dzieciom dlaczego nie mozecie
      spędzić razem swiąt. Tę samą prawdę powiedziałbym równiez meżowi, niechaj wie
      że nie zamierzasz niczego ukrywac przed dziecmi i rodziną. W dalszym ciągu
      uważam, że dopóki nie udowodni że poważnie podchodzi do problemu swojego
      uzaleznienia i leczenia nie będziecie żyli razem. Życzę ci szczęścia.
      • maria355 Re: dylematy żony alkoholika 12.04.06, 21:39
        Dziękuje za życzenie ale chyba to trochę potrwa zanim odnajdę swoje szczęście,
        na razie walczę z rozczarowaniem , a co dziwniejsze ono coraz bardziej boli
        mimo, że powinnam juz okrzepnąć. Zastanawiam sie co powinnam dalej robic i
        chyba nieuchronna będzie wizyta u adwokata i na poczatek wniesienie sprawy o
        ustalenia rozdzielczości majatkowej najlepiej wstecz bo tak właściwie nie mam
        pojecia o jego długach a będę za nie odpowiadać może również wniosę sprawę o
        alimenty.
        A miało być tak dobrze, dom wysprzątany, kupiłam sobie jakieś drobiazgi, nową
        zastawę, żeby celebrować wspólne posiłki itd.Również sprawy finansowe dałoby
        sie jakoś załatwic, gdyby... Mój ojciec jest zły na mnie, że daję się zwodzić i
        pozwalam się łudzić dzieciom, ale co mogę zrobić jeśli on akurat miał kaprys
        przez jakiś czas zachowywać się poprawnie. Starsza moczy sie albo zapomina o
        pójściu do toalety, może ma to jakieś podłoże psychiczne.Kilka razy chciało mi
        się dzisiaj płakać i użalać nad sobą i z trudem dobrnęłam do końca dnia.Na
        razie kupuję nowe meble do pokoju córeczki i urządzam tu gdzie jestem.
        Wesołych świąt Draku i wszystkim na tym smutnym forum.
    • e4ska Re: dylematy żony alkoholika 10.04.06, 11:54
      Bardzo zły moment wybrałaś, Mario, jakbyś nie wiedziała, że święta to ostry
      wyzwalacz alkoholowego głodu. Tylu pijakow, ilu można zobaczyc nieuzbrojonym
      okiem w tygodniu przedświątecznym, przypomina wysyp maślaków w sezonie. Do tego
      jeszcze Twój planowany powrót, ustawiczna kontrola, podglądanie, wymuszanie:
      staraj się, bo... no to psychika mogła nie wytrzymać.

      Nie warto chyba mysleć o tym, co będzie za dziesięć lat, za piętnaście. Dziwne
      jest to redukowanie do roli matki, która dla dobra dzieci chce zaryzykować
      powrót. Dobry pretekst dla maskowania swojego współuzależnienia.

      No a co by się stało tak naprawdę, gdybyś w piątek była z manelami w domu? To
      byś się wyprowadziła w sobotę, a dzieci mogłyby same zobaczyć, jaki tato jest.

      Kiedy pytają alkoholika, dlaczego pije, on nie umie wytłumaczyć. Kiedy pytają
      kobietę alkoholika, dlaczego z nim ciągle trzyma, to odpowiedź jest, tylko że
      bardziej absurdalna - miłość, dzieci, samotność, śluby. Czyli jedno pije, a
      pijani są oboje, nie mowiąc o dzieciach. Też podchmielone:(
      • finlandia07 Re: dylematy żony alkoholika 11.04.06, 15:37
        ej e4ska,nie wiedziałem że jesteś tak do przodu
    • beatrice51 Re: dylematy żony alkoholika 10.04.06, 13:49
      A może z tą terapią to zwykła ściema? Może swoje wypracowanka popijał piwkiem?
      Skąd wiesz skoro z nim nie mieszkałaś? A kontakt z dziećmi? Dzieciom w tym
      wieku można oczy zamydlić, co chyba mu się udało. Moje dzieci jak były w tym
      wieku, to po każdej poważnej rozmowie/ mojej z mężem/ dopytywały się, mamo czy
      ojciec obiecał, że nie będzie pił, czy będzie się leczyć? Teraz już się nie
      pytają. Chcą, żeby nareszcie to się skończyło, za wszelką cenę, nawet jego
      śmierć. Oto do czego doszedł.
      • maria355 Re: dylematy żony alkoholika 10.04.06, 22:06
        Powiedziałam, że powrót niestety niemozliwy, bo tata nadal pije i nie
        chcę ,żeby znowu było w domu niedobrze, że mogą go za to dalej odwiedzać, on
        zreszta z wygody mieszka u swoich rodziców, ja naturalnie skłócona i ta
        niedobra, bo przecież on tak się stara i tak wiele się zmieniło, ale wczoraj
        poczułam, że nie zmieniło sie tak właściwie nic, ta sama próba kłamstwa i
        poczucie, że chce ze mnie zrobić wariatkę " Nie wiem o co ci chodzi" "Mogłem
        się spodziewać takiej decyzji/tego po tobie"...Rzygać się chce jak można dać
        sobie coś takiego zrobić. Młodsza jest bardzo wyczulona na tematy alkoholowe i
        wyłapuje je w każdym oglądanym np filmie i wtedy tłumaczę, że na niektórych żle
        to działa, bo są tak jakby uczuleni, jak ona na pyłki i trzeba się leczyć ale
        tato na razie nie chce.Niby rozumie ale go uwielbia tym bardziej, że on nie
        krzyczy, ma dla niej czas kiedy już je bierze i nie stawia żadnych
        zakazów.Największy żal mam właśnie o swoja skłonność do podnoszenia głosu i
        brak czasu, chociaż ciągnę je na różne zajęcia dodatkowe, wieczorem czytam ale
        to za mało i jestem zła, że zdaża mi sie w ich stronę odreagowywać żal, choć
        staram sie pilnować. Jak pozbyc sie tego żalu?? Jakie durne pytanie. DObrej
        nocy, to forum mi pomaga.
        • e4ska Re: dylematy żony alkoholika 10.04.06, 22:36
          No tak, Ty jesteś na co dzień, a pijaczek od święta. Nie tylko dzieci wolą
          niedzielę od czwartku :(
        • betik2 Re: dylematy żony alkoholika 11.04.06, 13:39
          Mario, ja też mam żal do siebie,że podnoszę głos na dzieci brakuje mi
          sił.Dzieci są cudowne po kolejnej aferze przychodzą tulą się i mówią
          kocham .I to jest balsam na wszystko.Pozdrawiam życzę przede wszystkim spokoju
          bo chyba tylko my żony alkoholików wiemy jak on jest cenny pozwala nam się
          pozbierać przed kolejnym rozczarowaniem.
        • anka697 Re: dylematy żony alkoholika 11.04.06, 14:50
          Podpinam się pod temat, bo też jestem żoną alkoholika. I nie wiem co mam dziś
          zrobić. Po kolejnym 5-dniowym ciągu obiecal, że bedzie chodzil na AA. Zresztą
          już chodził. Tylko nie zawsze mu to wychodziło. Wie, że jest alkoholikiem i chce
          się leczyć. Za to ja nie wiem, czy w ramach "twardej miłości" nie powinnam
          zostawić go samego na Święta. Tyle, że właśnie znów zaczyna terapię.
          Dodatkowo wczoraj sam chcciałs się ze mną założytć o to,że wytrzyma bez alkoholu
          na razie miesiąc, a potem będzie zakładał się o kolejne miesiące. Kara jaką
          będzie musiał zapłacić za przegrany zakłąd jest rzeczywiście obciachowa i ja
          zrobiłabym wszystko, żeby zakąłdu nie przegrać. Ale co zrobi alkoholik? Proszę
          doradźcie, czy zostać w domu na święta, czy wyjechać z dziećmi.
          • betik2 Re: do ani 697 11.04.06, 16:02
            Moja Droga,
            wyjedź na święta i zostaw go samego może..może coś dotrze.Ja dwa lata temu tak
            zrobiłam coprawda na długo to nie poskutkowało ale małymi kroczkami. Ja
            pokazałam,że mogę święta spędzić bez niego a jemu pozostała butelka jego
            najlepsza kochanka.Taki wyjazd to też okazja na złapanie oddechu chociaż
            wiem,że pocichu będziesz myślała nad którą butelką siedzi Twoje pijane
            szczęście.Takie nasze zboczenie
          • drak02 Re: dylematy żony alkoholika 11.04.06, 16:10
            anka697 napisała:

            > Podpinam się pod temat, bo też jestem żoną alkoholika. I nie wiem co mam dziś
            > zrobić. Po kolejnym 5-dniowym ciągu obiecal, że bedzie chodzil na AA. Zresztą
            > już chodził. Tylko nie zawsze mu to wychodziło. Wie, że jest alkoholikiem i
            chc
            > e
            > się leczyć. Za to ja nie wiem, czy w ramach "twardej miłości" nie powinnam
            > zostawić go samego na Święta. Tyle, że właśnie znów zaczyna terapię.
            > Dodatkowo wczoraj sam chcciałs się ze mną założytć o to,że wytrzyma bez
            alkohol
            > u
            > na razie miesiąc, a potem będzie zakładał się o kolejne miesiące. Kara jaką
            > będzie musiał zapłacić za przegrany zakłąd jest rzeczywiście obciachowa i ja
            > zrobiłabym wszystko, żeby zakąłdu nie przegrać. Ale co zrobi alkoholik? Proszę
            > doradźcie, czy zostać w domu na święta, czy wyjechać z dziećmi.

            Wybierz to co jest najlepsze dla ciebie i twoich dzieci a nie to co dla niego.
            • anka697 Re: dylematy żony alkoholika 12.04.06, 20:07
              Dzięki za odpowiedzi. To jedno zdanie napisane przez drak, dało mi dużo więcej
              do myślenia niż wszystkie mądre eleboraty, które przeczytałam do tej pory.
      • beatrice51 Re: dylematy żony alkoholika 10.04.06, 22:50
        Ja też jestem skłócona z teściową i jego rodzeństwem. No bo robię problem z
        jednego piwa. A on nie pije i taki z niego dobry chłopak. Tylko ja go
        zniszczyłam, bo ciągle się go czepiam. Dopiero ludzie na forum otworzyli mi
        oczy. On dobrze manipuluje swoją rodziną. W odwiedziny do mamusi idzie po
        pracy, kiedy jest trzeźwy, przed seansem piwnym. A rodzeństwo? Z nimi widzi się
        dwa razy do roku w czasie świąt, a tam nie pije się alkoholu, więc w ich oczach
        jest trzeźwy. Ale manipulant!!! Widownią w domu jestem ja i dzieci. Ostatnio
        przeczytałam książkę amerykańskiej terapeutki pt. Małżeństwo na lodzie.Polecam
        ją każdej kobiecie. Tam na każdej stronie jestem ja. Ksiażka ta jest nie do
        dostania w bibliotekach, maja ją terapeuci. Będzie dla Ciebie wskazówką Mario.
        A co do dzieci.... One z czasem zrozumieją.... Prędzej zrozumieją jak będą z
        nim mieszkać. Na własnej skórze odczują czym jest alkoholizm. I zaręczam Ci
        będą miały dosyć takiego tatusia. W moim przypadku doszła jeszcze agresja wobec
        mnie i dzieci. A przecież był wzorowym mężem i ojcem. Wiele osób nam
        zazdrościło, że mamy tak wspaniałą rodzinę. Gdyby ktoś mi powiedział pięć lat
        temu, że będę miała taką gehennę, to bym nie uwierzyła i śmiechem go zabiła.
        Najgorsze dla mnie było rozczarowanie, później utrata marzeń, brak planów ze
        względu na niepewność jutra. Trudne, prawda? Ktoś na forum powiedział, kobiety
        nie żyjcie marzeniami. Miał rację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka