Dodaj do ulubionych

Syndrom kurdupla

15.06.06, 00:57
Każdy z nas zna jakiegoś kurdupla.
Nie chodzi mi koniecznie o ludzi niskiego wzrostu, ale to wśród nich jest
najwięcej kurdupli. Po kilku chwilach rozmowy wiadomo: kurdupel. Człowiek,
którego głównym motorem działania jest jakaś bardziej lub mniej wymyślona
przez niego samego wlasna niedoskonałość.
Nie przyzna się taki do tego. Czasem nawet przed samym sobą. Stroszy się taki,
pręży pierś. Nosi buty na wysokim obcasie, mówi niskim głosem i uważa że
wszystkich przechytrzył i nikt tego nie widzi. Czasami jest ambitny, odnosi
sukcesy. Nie trzeba daleko szukać. Taki Napoleon na przykład.

Takimi postaciami bywają czasami niepijący alkoholicy. Nie można nazwać
takiego pijakiem, bo się obrazi. Obnoszą się ze swoim nieszczęściem. Są
pozbawieni poczucia humoru na swój temat albo całkowicie. Nie przyznają się do
tego, ale najważniejszą rzeczą na świecie jest dla nich alkohol. Spotykają się
na spotkaniach samych swoich, żeby o tym porozmawiać. Tylko o tym. Tylko to
się liczy. Nic ich nie cieszy. Jedyne z przyszłości co ich interesuje to kiedy
znów się napiją? Odliczają godziny od ostatniego kieliszka, żeby lepiej
pamiętać. Żadne wartości duże czy małe są nie ważne. Słowiki i mruczące koty
są bez sensu bo nie kojarzą się z alkoholem.

Są nieszczęśliwi bo coś tak wspaniałego, naczelna wartość tego świata,
butelka, jest dla nich niedostępna. Boją się nawet pomyśleć, że to do końca
życia. Ograniczają horyzont czasowy do 24 godzin.
Na nic to wszystko dobro tego świata. Wódka, wódeczka matula. Tego im trzeba.
I robią wszystko by tak pozostało.

Kurdupel jest człowiekiem ograniczonym. Pozbawionym pozytywnych motywacji. Z
zachwianą hierarchią wartości. Człowiekiem wykastrowanym z radości tego
świata. Unikajmy kurdupli i uciekajmy od nich jak najdalej w stronę światła i
ciepła.
Obserwuj wątek
    • wojtech451 Re: Syndrom kurdupla 15.06.06, 07:04
      Sporo żalu, negatywnej oceny i złej interpretacji. Wyrwanie się z sideł
      alkoholizmu jest trudne, zwłaszcza gdy intensywnie "ćwiczyło" się przez lata.
      Odstawiony "znieczulacz życia", lek na stresy sprawia że trudno funkcjonować w
      trzeźwej rzeczywistości. Wielu aby nie powrócić do koszmaru szuka pomocy gdzie
      jest to tylko mozliwe także wśród takich samych, skrzywionych aby utwierdzić
      się w przekonaniu że wybrali właściwą drogę. Niektórzy niestety nie dają rady,
      gubią się, wracają do picia.
      Trzeba czasu aby zmienić wieloletnie przyzwyczajenia, aby usłyszeć słowiki i
      mruczące koty.
      Dużo czasu...
      • deoand Re: Syndrom kurdupla 15.06.06, 12:04
        Takimi postaciami bywają czasami niepijący alkoholicy. Nie można nazwać
        takiego pijakiem, bo się obrazi. Obnoszą się ze swoim nieszczęściem. Są
        pozbawieni poczucia humoru na swój temat albo całkowicie

        No własnie ... nie wdajac się w analizę innych tez zawartych w poscie
        tę uważam za kluczową ......

        obnoszenie sie swoim nieszcześciem ..... i poprzez to wymuszanie swoich
        racji .....
        a spróbuj takiemu powiedzeć nie ... od razu larum ....

        oczywiście może nie wszyscy ale coś w tym jest ......

        przynajmniej ja znam paru takich ....
        i w realu i na innych forach

        pzdr deo i pogody ducha wszystkim

        deo
        • e4ska Re: Syndrom kurdupla 20.06.06, 09:58
          Kurduple mają na sumieniu wiele złej roboty. Marna opinia o klubach AA czy
          doszczętnie wyteraputyzowanych nie jest np. moją zasługą czy jakiegoś innego
          cudaczka-wyśmiewaczka, jest to zasługą, Wojtku drogi, tych, którzy nie szanują
          czasu. Dowcip z Monstera: Czym się różni pijak od alkoholika? Pijak nie musi
          chodzić na te durne spotkania... kogoś ten dowcip bawi. Dlaczego? Rozumiem
          przesłanie, szanuję np. Ciebie i wielu innych za normalność, chociaż Twoje
          recepty są czasem zbyt proste na całkiem nieraz skomplikowane życie.

          Czytam sobie gdzieś tam wypowiedź monstrum, trzeźwego do obłędu, jak pojechał z
          wizytą do rodziny, z małżonką swą, patrzy, a tam goście, flaszka napoczęta,
          ciasta bez świeczek, i dawaj wykład o szkodliwości alkoholu. I jeszcze się
          chwali, że goście nie dopili, tylko zwiali, a żale gospodyni on sobie głęboko
          poważył, fajnie było.

          Tymczasem złamał świętą zasadą gościnności, która obowiązuje obie strony.
          Ośmieszył siebie oraz ideę trzeźwienia. No i zgrzeszył: bo zepsuł ludziom
          radość, a tej za dużo nie ma na tym bożym świecie.

          I takie cóś ma podobno pod opieką trzeźwiejących... Przecież to skandal i
          granda. Skazuje ich na getto, nad jakim płacze biedny Addi. Czy nie w tym też
          tkwi przyczyna gwałtownych nawrotów, samobójczego wręcz picia "wyleczonych"?
          Powrót do normalności tylko przez picie? I tak dookoła? I szpital, i potem
          następna terapia, a wszyscy tu na forum zachwalają, że najlepsza ta państwowa,
          heh, bo darmowa. I następne sześć tygodni, i jakieś głębinowe, i znowu jazda, i
          znów nieustająca potrzeba uzdrowicielskich pogaduszek... Zero wstydu, bo
          przecież alkoholizm to choroba, w której najgorszy jest dupościsk. Dupościsk
          chorobą społeczną...

          Dlaczego fundować komuś następne pobyty? Jeśli już, to tydzień, i w długą
          gościa. Że on nienauczony szczęścia, biedaczek, i się męczy z tym słynnym
          zaciśnięciem... Kogo to obchodzi poza terapeutami, którzy poświęcają się za
          pensyjkę? Czemu to terapeuci nie przygotowali jeszcze programu, nie wprowadzili
          w życie krótkiego szkolenia w ramach tygodnia? Każą naiwnym rzucić robotę, bo tu
          chodzi o życie, a sami jadą na dwa etaty. Mnie by się szkolenie takie wówczas
          przydało, łącznie z wykładem prawnym, konkretnie, ale u nas nie ma wyboru.
          Powiedzmy szczerze: są ludzie, którzy nie pójdą na terapię, bo mają na łbie
          niepracującą żonę, ciężko pokrzywdzoną, więc jej też terapia należy się,
          rozproszy nudę pomyj i garów, no i jeszcze dzieci z syndromem, niech ida sie
          leczyć..
          Co dla takich pijaków? Mityngi? 90 na 90? Kiedy?

          No ale poza tym wszystko w porządku, więcej poradni i więcej terapeutów, AA przy
          każdym kościele, spok i kuul:(((
          • baasil Re: Syndrom kurdupla 20.06.06, 10:43
            a któż z nas nie jest kurduplem? ( dobrze ,że to forum nie kąsa ....)
            • e4ska Re: Syndrom kurdupla 20.06.06, 11:16
              Wszyscy jesteśmy kurduplami...

              Nie, Bazyli, stawianie niewygodnych pytań nie jest kąsaniem. Wybacz. Jaka jest
              Twoja teoria nawrotów? Dlaczego doskonali zaczynają znów pić? Jakie koszty
              ponosi społeczeństwo za nasze pijackie fanaberie? Nie chodzi o najbliższych, ale
              o pieniądze ze składek. Kiedy podsumowywaliśmy w domu nasze zeznania podatkowe,
              to samo moje dziecko, które za wszystkie usługi medyczne płaci z własnej
              kieszeni, na fundusz odprowadziło coś koło siedmiu tysięcy. Gdzie ta kasa? Czy
              to moralne, abym ja, za swoje hołubce, wymagała darmowego leczenia? A może
              jeszcze posłała chłopaka na terapię DDA, co mi tu na forum delikatnie
              zasugerowano, więc: żeby mniej zarobił, a w ten sposób zwiększył życiowe szanse?

              Bazyli, szczęście jest naszą osobistą sprawą. Zaznaczam, że ruch AA akceptuję i
              nie mam nic przeciwko, natomiast jestem przeciw rezygnacji z własnego myślenia.
              Jeśli nie masz żadnych wątpliwości, to coś nie tak.

              Kto ma mówić o zmianach, jak nie my, alkoholicy, trzeźwi dzisiaj, jak w Twoim
              przypadku, trzeźwi zawsze, jak ja to sobie wyobrażam. Kto ma nas w tym wyręczać?
              Kto za Ciebie znajdzie argument, żeby do AA przyszli potrzebujący? Czym ich
              zrażasz TY? Myślałeś kiedy o tym? Czemu was nie widać? Dlaczego tutaj, na forum,
              widać, że ludzie mylą AA z terapią, że nie wiedzą o spotkaniach otwartych - na
              takie się wybieram, chcę zobaczyć.

              Życie kąsa, Bazyli, a pijak zawsze zostanie pijakiem, choćby się polakierował i
              oblepił anielskimi piórami. Lepiej o tym nie zapominać nawet na 24 godziny.
              • e4ska Re: Syndrom kurdupla 20.06.06, 11:19
                Przepraszam, wszyscy razem te siedem tys., on połowę tego.
                • baasil Re: Syndrom kurdupla 22.06.06, 13:25
                  lubię cię czytać,esko.bo czasem, aż się we mnie gotuje ,a to dobrze ,bo
                  świadczy że żyję.
                  odnośnie nawrotów.teorię tą wymyślił T.Gorski,ale sprowadził ją do
                  widzenia:czarne-białe(a przecież miedzy tym jest cała gama
                  kolorów).tzn.:chandra -nawrót,euforia-uważaj nawrót,sraczka-oho nawrót,złyś-
                  nawrót,zmęczonyś-nawrót,głowa w chmurach-nawrót, etc.klient myśli jestem w
                  nawrocie ,o Boże,musze się napić.zapił- no i co byłeś w nawrocie,a nie
                  mówiliśmy? --ironizuję.nie mnie tu się spierać.powiem tylko,że dla mnie
                  nabardziej trafną jest opinia Ewy Woydyłło,wybitnej specjalistki od uzależnień-
                  odsyłam do jej artykułów w czytelni na www.psychologia.edu,trzeba poszperać.(
                  znałem człowieka .16 lat nie pił.był świetnym terapeutą.zapił.dziś mogę
                  odwiedzać jego nagrobek.taka choroba.paradoksalnie mi są potrzebni tacy
                  nawrotowcy,bym nie zapomniał,kim jestem)
                  co do kasy na nasze leczenie,zauważyłem parokrotnie,że strasznie ci szkoda tej
                  forsy na leczenie alkoholików i ich rodzin.dziś marnotrawi się tyle publicznych
                  pieniędzy,że szkoda gadać.a ponadto jest tzw. kapslowe,czyli podatek od każdej
                  flaszki przeznaczony właśnie na przeciwdziałanie skutkom alkoholizmu.
                  a przecież gdy piłem to byłem ogromnym patriotą zasilającym nasz biedny budżet
                  (byłem przerażony, gdy mniej więcej obliczyłem ile wydałem na gorzałę).więc nie
                  miałem żadnych skrupułów,by korzystać z terapii.ponadto,płaciłem i nadal płacę
                  składkę na ubezp.zdrow. więc czemu nie miałbym korzystać( na czas terapii
                  podstawowej wziąłem urlop wypoczynkowy,a mogłem iść na zwolnienie,więc i tu nie
                  mam wyrzutów)i mnie to uratowało życie,a na pewno nie poszedłbym na nią gdybym
                  musiał zapłacić. zresztą co ci broni z tego nie skorzystać.( a bądź pewna ,że
                  twojemu dziecku bardzo byłaby pomocna terapia dda )szukaj rozwiązań nie
                  przeszkód.( inny mój przyjaciel po siedmioletniej abstynencji,tylko w AA,podjął
                  terapię.i dziś-ma już 13 lat nie picia-twierdzi ,że dopiero to pozwoliło mu
                  zacząć trzeźwieć.bo przez 7 lat tylko nie pił.tzw.suchy alkoholizm )
                  a moje pytanie :czego sie boisz ?jest aktualne-tylko,że odpowiedz sobie.
                  ps.co do kąsania,to wiem ,że burków ci u nas nie brakuje ;) pogody ducha.
                  • e4ska Re: Syndrom kurdupla 22.06.06, 14:33
                    Och, dobrze, bo się odezwałeś... sumienie gryzie niegorzej od burka:) A sumienie
                    moje podpowiada: trzeba wyjaśnić, że wątpliwości wynikają z przemyśleń, z
                    niezgody na to, co jest, ze zrozumienia dla tych, którzy - tak jak ja - nie są w
                    stanie znieść terapii z różnych powodów. Nie mam zamiaru nikomu robic
                    przykrosci, chociaz czasem tak to wychodzi, jak w Twoim, Bazylu, przypadku.

                    Napisałam wczoraj posta, miał być tutaj, ale go wycięłam i wsadziłam do swoich
                    prac. To go wklejam.

                    Bazylu, wybacz, piszę do Ciebie tak spolszczając nicka, bo nie chciałabym, abyś,
                    jako nowy i cenny użytkownik forum, mógł się zniechęcić. Twoje wypowiedzi są
                    autentyczne, odbieram je jako szczere i naturalne, nie bierz więc do siebie
                    osobiście tego, co piszę. Zgódź się z jednym: w systemie ratowania alkoholików
                    coś szwankuje. Trzeba by go jakość zmienić, nowych szukać rozwiązań, również
                    przez wskazywanie złych stron w pozornych doskonałościach. Może da się coś
                    wymyślić, zmienić? Czy nie uważasz np., że AA jest dla ludzi starszych,
                    niestety, bo doskonałość to przywilej wieku dojrzałego, a młodość póty fruwa,
                    póki sama nie osmali skrzydełek? Czy już nic nie da się zmienić? Jakoś nikt nic
                    konkretnego nie mówi na ten temat, no tyle jeszcze, żeście się łaskawie
                    pogodzili z tym, że można być trzeźwym bez wspomagania, chociaż i tak
                    podejrzewacie takich o suchość. Czyli: życie gna naprzód, struktury pozostają na
                    wieki wieków?
                    To mi się nie podoba, a Tobie?

                    A ten Twój alkoholik-terapeuta... to jest straszne. Zapił się na śmierć? A może
                    on po prostu miał kryzys egzystencjalny, postarzał się, nagle dotarło do niego,
                    że zamykając się w kręgu tych samych pijaków, zerwał kontakt z ludźmi spoza,
                    swój czas zatracił bezpowrotnie? Osaczyło go życie i nie miał ochoty na walkę?
                    Dotknął go absurd? Zestarzał się i jego mózg przestał być sprawny, poddał się
                    nastrojowi chwili, bo utracił mlodzieńczą ostrość widzenia? Bo przecież był
                    jakiś powód. Jaki?
                    • baasil Re: Syndrom kurdupla 25.06.06, 14:26
                      może miał nawrót? :) zapił się na śmierć,w pół roku.a był tylko chory na
                      alkoholizm.
                      AA jest dla wszystkich(bez względu na wiek,a że mądrość przychodzi z
                      doświadczenia życiowego...,a młodość wie sama najlepiej i dopóki nie
                      zaryje...może stąd jest jak jest.choć ja osobiście znam wielu młodych w AA),i
                      nie daje recepty na wytrzeźwienie.pokazuje drogę ,a czy ktoś chce skorzystać,
                      jego sprawa.podobnie z terapią.
                      mam takie ulubione :"nie nauczysz świni śpiewać.świnia się zmęczy,a i ty się
                      zezłościsz."a mnie się zdarzało na siłę uczyć i to od razu arii
                      operowych.dzięki Bogu ,dziś sobie odpuszczam ( choć chciejstwo czasem wyłazi).
                      z szacunkiem ,pogody ducha.
    • kolejanek Re: Syndrom kurdupla 26.06.06, 23:18
      aniolparys-zastanawia mnie Twoje podejście do tematu,dlaczego przejmujesz sie
      owymi"kurduplami"?-przecież sam nim jesteś,tylko w drugą stronę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka