Dodaj do ulubionych

Pytania - wielka prosba

30.06.06, 00:57
Mam wielka prosbe do osob, ktore wyrwaly sie z piekielnego kregu picia -
odpowiedzcie mi na pytania, ktore moga mi bardzo, ale to bardzo pomoc.
Dzieki Wam dowiedzialem sie juz wiele, ale WCIAZ wielu rzeczy nie rozumiem :(

1. Czy tzw "ciagi" to picie non-stop, czyli: na kaca bania, w ciagu dnia
bania, wieczorem nastepne i tak w kolko? Co to sa "ciagi", bo nie rozumiem?

2. Na czym polega fakt, ze po okresie abstynencji czlowiek jak sie juz
napije, to "odrabia" zaleglosci?

3. Czy mozna porownac glod nikotynowy do glodu alkoholowego? Jako rzucajacy
beskutecznie palenie wiem, ze na "ssawie" nie umiem funkcjonowac - wciaz mi
czegos brakuje, wciaz mysle o papierosie, bez papierosa nie ma zabawy,
prowadzenia auta, spokojnego wieczoru itd. Czy bez picia bedzie tak samo?


4. dlaczego wiekszosc niepijacych alkoholikow twierdzi, ze jedno piwko to
wrog? czy dlatego, ze z jednego sie robily 2, potem 3 a potem 6 a na nastepny
dzien kolejne 6 itd? Zapytam WPROST - czy toi kwestia silnej woli? A co by
bylo, gdyby FAKTYCZNIE walili piwko do obiadu czy PO kolacji? Co by bylo
gdyby wytrzymywali ten RYGOR? Czy to tez alkoholizm??? Przeciez ZNAM wielu
palaczy, ktorzy nie rzucili palenia, ale OGRANICZYLI i zamiast 40 pala 5-10
dziennie albo rzycajac, ograniczali. Ale rzucili. Wiem, ze NAGLE rzucenie
jest skuteczniejsze ale... CZY TO KWESTI SILNEJ WOLI????

5. Kylly zwrocila uwage na wazna rzecz; DAWNIEJ lesze skutki mialy AA. TERAZ
coraz wieksza popularnosc ma leczenie sie w domu, poparte MOCNYMI faktami z
wikipedii, forow itd (swiadczy to rowniez o poziomie intelektualnym
pijacych) - czy wlasnie w tym KATEGORYCZNYM zakazie picia, w namawianiu do AA
nie ma czegos z fanatyzmu? Nie obrazam tu nikogo - ja PYTAM - czy to nie
zalezy od INDYWIDUALNYCH cech pijacego i ZMIANY systemu leczenia (wlasciwnie
na samoleczenie) u osob wyksztalconych?

6. DLACZEGO alkoholik jest w stanie nie pic miesiac, rok a nawet kilka a
potem wrocic do picia i to w wersji hardcore? Skad sie to bierze?
Przeciez gdybym wytrzymal miesiac, a nie mowie rok nie palac, nie palilbym w
ogole!!!
I dlaczego u osob, ktore maja dlugie okresy niepicia jest ten
mechanizm "nadrabiania" czyli "ciagow"?

7. czy jest tak, ze im dluzsza abstynencja, tym wieksza potrzeba "napicia
sie"?





Obserwuj wątek
    • bluueboy PS: 30.06.06, 01:07
      Zapomnialem dodac - jesli mozna PROSIC, prosze o odpowiedz w PUNKTACH, tak ja
      zadalem pytania. Bede wdzieczny o odpowiedz chocby na JEDNO pytanie :)
      • tenjaras Re: PS: 30.06.06, 07:50
        przepisz sobie te punkty idź na mityng AA i zadaj te pytania żywemu człowiekowi
        stojącemu naprzeciw
    • prazanka2 Re: Pytania - wielka prosba 30.06.06, 09:16
      Ja moge sie wyrazic tylko w kwestii papierosow - tez z tym walcze. Ale z
      doswiadczenia wiem - juz mi sie 2 razy zdarzylo przez dlugi czas nie palic /3
      lata, 1.5 roku/, w tej drugiej probie mialam wpadke - w ciagu jednego dnia
      wypalilam cala paczke, ale od nastepnego znowu nic, jeszcze przez wiele
      miesiecy. Ale kiedy probuje ograniczac, to przez kilka dni - tygodni udaje mi
      sie naprawde ograniczyc do jednego! papierosa po obiedzie, ale wystarczy troche
      stresu w pracy, czy lampka wina i ....... z górki.
    • tranzyt80 Re:Czarnyboy czy to ty?! 30.06.06, 09:24
      Kelly to PAN i na dodatek PROFESOR
      i nawet jego nie zrozumiales!

      • tranzyt80 Re:Czarnyboy czy to ty?! 30.06.06, 09:27
        KYLLY
        sory!
      • e4ska Re:Czarnyboy czy to ty?! 30.06.06, 09:41
        Tranzyt, na forum męskość czy damskość mają wymiar zaledwie wirtualny, podobnie
        jak profesury, doktoraty oraz konto w podatkowym raju. Tutaj tylko trzeźwość się
        liczy, ale nie opracowano jeszcze skali gradusów. Stosuje się zatem system
        chronologiczny, czyli idzie na łatwiznę godzin, dni, miesięcy i lat. Szkoda, że
        nie wieków... Pięknie: dziś mija mi pierwsze moje dwieście lat niepicia...
        Gratulacje, znicze, galaretki z jagodami. Nauka zdecydowanie opieprza się w
        temacie chronologii. Mam żal do nauki, ponieważ alkoholikom zdecydowanie należy
        się wieków wydłużenie i przywrócenie młodości, bo jak się przechlało dwadzieścia
        pięć lat, to się nie żyło. Gdyby terapeuci zajmowali się przedłużaniem życia,
        byłabym całym sercem za terapią;)
        • tranzyt80 Re:Czarnyboy czy to ty?! 30.06.06, 10:39
          Co, detke zlapalas,czy mandat za sprzeczke z jakims terabeltem?
          Tolka prawdu gawari!
          • e4ska Re:Czarnyboy czy to ty?! 30.06.06, 11:18
            Terabełt... dobre, dobre:)))
            Blus na odpowiedź czeka, a my o dętkach i terabełtach.
            Złapać można różne rzeczy... trzeźwość nie uchroni.
            Fortuna kołem się toczy, choćby i na flaku:)

            Policja obiecała mi, że jeśli nie zapłacę mandatu i w efekcie komornik
            skonfiskuje mi majątek, to oni sami pomogą wybrać najwygodniejszą ławkę w parku
            Śledzia - bo to najbliżej by było, a pudełko od butów też pożyczą:)))
            • tranzyt80 Re:Czarnyboy czy to ty?! 30.06.06, 11:39
              park Sledzia i pudelko od butow:)to TY
              18.30 piatek,Slask:)to 7zahir

              a moze by tak dokladnie, palcem na mapie?

    • bluueboy Re: Pytania - podziekowania 30.06.06, 12:01
      Jak na razie BARDZO DZIEKUJE za zyczliwa POMOC wpisujacym sie tu forumowiczom :(
    • rauchen Re: Pytania - wielka prosba 30.06.06, 12:13
      5. Kylly zwrocila uwage na wazna rzecz; DAWNIEJ lesze skutki mialy AA. TERAZ
      > coraz wieksza popularnosc ma leczenie sie w domu, poparte MOCNYMI faktami z
      > wikipedii, forow itd (swiadczy to rowniez o poziomie intelektualnym
      > pijacych) - czy wlasnie w tym KATEGORYCZNYM zakazie picia, w namawianiu do AA
      > nie ma czegos z fanatyzmu? Nie obrazam tu nikogo - ja PYTAM - czy to nie
      > zalezy od INDYWIDUALNYCH cech pijacego i ZMIANY systemu leczenia (wlasciwnie
      > na samoleczenie) u osob wyksztalconych?


      Ostatnio byly tu u mnie porozwieszane reklamy banku, reklamujace krdeyty
      mieszkaniowe.
      Wygladalo to tak: ladny salon z kominkiem, a tuz obok kominka zainstalowana
      byla toaleta, kibelek, szczotka kibelkowa, rolka papieru toaletowego na
      wieszaczku.
      Padalo pytanie: Budujesz dom bez (tu nazwa banku)???
      Wiec moze buduj tez bez architekta???

      Oczywiscie ze wyksztalcony czlowiek wlaczy sobie google i wyszuka sobie co i
      gdzie sobie kupic, samemu, tylko pytanie czy bez architekta wyjdzie mu taka
      chalupa i w takim stanie w jakim sobie by zyczyl.

      AA ma plan naprawczy. Z ktorego mozna skorzystac. Materialy ci dostarczy,
      poradzi, doradzi, pokaze kilka naocznych przypadkow, ich osobista walke z
      alkoholizmem, osobiste doswiadczenia, da wsparcie.
      Po co ci definicje, jak nie wiesz jak to wyglada, zwlaszcza ze u roznych roznie
      wyglada?
      Napisze ci od siebie: piec lat mi zajelo takie samoleczenie i doksztalcanie sie
      z netu. I przez te piec lat dalej pilam. Tu troche wiedzy, tam troche wiedzy,
      tu troche smieci, i tam troche smieci. A do AA nie, bo maja Boga i sie modla, a
      pani psycholog wyjac nie chciala problemu z alkoholem jednym zrecznym cieciem,
      tylko proponowala AA. Glupia baba, nie zna sie na leczeniu.
      A ja przeciez mam TAAAAKA wiedze, z netu.

      A wiesz wlasciwie tak sobie mysle grzebalam po necie w wyszukiwaniu tych
      wszystkich informacji???
      Po to zeby znalesc super srodek na picie dalej.
      Ale i tak zaden net nie zastapil mi moich wlasnych osobistych doswiadczen w
      postepowaniu choroby alkoholowej. Przez te piec lat grzebania po necie nie
      znalazlam tyle, co doswiadczylam na sobie. Cala ta mieszanina netowa nie
      pomogla wcale, definicje, pojecia opisy. Tego bylo za malo.
      Az do momentu kiedy doszlam do wniosku, ze ja tak dalej juz nie chce, i ze nie
      chce ostatecznie zapic sie w ktoryms z ciagow na smierc.
      I juz bylam blisko, juz bylam przy plocie, zaczelam wchodzic w pojecia AA,
      zaczelam dostrzegac zalety AA, juz stalam przy furteczce zeby tylko za
      klameczke pociagnac i w to wejsc. Ale zostawialam na jutro, przeciez dzis nie
      pije, juz 4 miesiace nie pije, a juz jutro pojde do AA. Jutro, jutro, jutro. Az
      wrescie znow przyszlo dzis, i zanim jutro nadeszlo owego dzis wzielam sie za
      piwo.
      I jak juz wypilam tyle ile potrzebowalam, w piatek bez alkoholu pierwszy dzien,
      w sobote dzwonilam po adres AA, z wielkim zalem ze spotkan nie bylo akurat w
      sobote, w niedziele raniutko, choc nie zwyklam byla tak wczesnie wstawac bylam
      na pierwszym moim spotkaniu w AA. A za tydzien juz zalatwialam leczenie u
      psychologa. Choc powinnam juz tam byc piec lat wczesniej.

      Wiedza z netu to za malo. Troche wiedzy, duzo smieci. Potrzebny mi byl drugi
      alkoholik. Ja tam moze jakas wiedze na temat alkoholizmu i mialam, ale nie
      mialam tego co mieli alkoholicy na meetingu: TRZEZWOSC, czasami kilku letnia,
      czasami kilkunastuletnia, a czasami i 30-letnia. Korzystajac tylko i wylacznie
      z AA.
      Ludzie wyksztalceni powiadasz?
      Jest lekarz medycyny, alkoholik, jest emerytowany nauczyciel, alkoholik, i
      jeszcze kilka wyksztalconych osob.
      I sa trzezwi. Tylko dzieki AA, bo wiekszosc nie korzystala z zadnej innej
      pomocy. Wiedza AA, wsparcie, program im wystarczyl.

      • addicted1 Re: Pytania - wielka prosba 30.06.06, 12:54
        Rauchen ma rację- AA ma gotowy program, sprawdzony, jezeli ktoś sobie sam nie
        radzi i zarazem jest się mu w stanie poddać- to po co proch wymyślać?

        Tylko z tego nie wynika, ze to jedyny sposób.

        Trzymając sie porownan architektonicznych- jezeli budujesz dom, mozesz
        skorzystac z projektu domu, ktory wykorzystalo juz troche osob. Tak jest taniej,
        pewniej. Takim sposobem np. w Anglii są tysiące szeregowych identycznych domków.
        I chyba nawet nie tylko tam.
        Chyba że ktoś nie chce mieszkać w szeregowcu.
    • addicted1 Re: Pytania - wielka prosba 30.06.06, 13:06
      Ja sam nie wiem czym są ciągi. Słyszałem kiedys, ze ciag jest wtedy, gdy się nie
      trzeźwieje przez wiecej niz 1 dzien. W sensie pije od rana, nawet gdyby sie bylo
      "w miare" trzezwym.
      W osrodku terapii mowili mi z kolei, ze ciągiem jest kazde picie X dni pod rzad-
      nawet jezeli pije sie codziennie wieczorem po 2 piwa.

      A propo wypicia jednego i popadniecia w ciąg lub nie, to tez slyszalem dwie
      teorie- jedna taka, ze alkoholik absolutnie nie ma mozliwosci kontrolowania
      picia po pierwszej ilosci alkoholu, nawet malej. Jezeli uda mu się napic jednego
      i powiedzic "stop" , chociazby nastepnego dnia schlal sie jak swinia- to znaczy
      ze nie jest alkoholikiem tylko naduzywajacym.
      Druga teoria mowi, ze sedno tkwi ogolnie w utracie kontroli nad piciem- i
      twierdzi, ze kazdy alkoholik moze jak sie zmusi raz czy dwa skontrolowac, i na
      sile powstrzymac po pierwszym, potem i tak szybko pójdzie w ciąg.

      Jezeli chodzi o "odrabianie", to moze chodzic o takie nagradzenie samego siebie-
      tyle wytrzymalem, to mi wolno. a u kogos np. chodzacego do AA mysle ze glowna
      role odgrywaja tu wyrzuty sumienia- i trzeba wiecej pic by je zagluszyc. Tak
      ktos chodzacy na mityngi nabiera przekonania, ze nie wolno absolutnie nigdy mu
      sie napic. i jezeli zdarzy mu sie to zrobic- to mu tak po psychice waloi i spada
      poczucie wartosci ("tyle sluchalem, tak mnie ostrzegano, a ja to zrobilem, nic
      ze mnie nie bedzie")wtedy rzeczywiscie moze popasc w ostry ciag i nawet z tych
      wyrzutów skonczyc na linie.
    • tranzyt80 Re: Pytania - wielka prosba 30.06.06, 15:00
      1.Tak.
      2.To zaden fakt,sa i inne opcje.
      3.Nie.Ma sie to jak bol zeba do swedzenia za uchem.
      4.Wszyscy niepijacy! alkocholicy tak twierdza.Ja tez!
      5."Poziomy intelektualne"nie maja nic wspolnego z leczeniem alkocholizmu.
      Ja,osobiscie mialem pecha do AA.Gdybym,przed dwoma laty(19.06.04),trafil
      na innych ludzi byc moze... .Nie wiem.
      Mialem optymalne warunki finansowe,rodzine,swoje lokum,zrozumienie,
      opieke,bylem kochany szczera miloscia a nie tolerowany jak pies ktory
      przestal szczekac.
      I co najwazniejsze ,bylem zmotywowany do dzialania.
      Nie "Filozofuj" w trakcie leczenia-poddania sie alkocholowi.
      Nie szukaj zbednych pytan.Nie rozstrzasaj np. systemow trzezwienia.
      Koncentruj sie na swoim wnetrzu w ciszy i spokoju przy zamknietych drzwiach.
      Przelec a lepiej przespaceruj swoje cale zycie bez pospiechu,jak mozesz
      to wydarzenie po wydarzeniu.Musisz wszystko pootwierac na nowo,wywrzeszczec
      prawde i by uzyskac pokoj w sobie.Proces trudny i dlugi ale niezbedny by
      zaczac trzezwiec.
      W moim alkocholizmie mialem czeste przerwy miesieczne z wlasnej woli,
      czy tez kilka rocznych po esperalu.Zadnych ciagot, boli psychicznych
      czy zlego samopoczucia w tych okresach nie mialem.
      Najgorszy kac zapomnisz gdy przyjdzie TA sytuacja.Ech tam ,wszystko heppy
      zyje sie raz...i bec pod lod.Osobiscie zadnych uderzen nokaltowych po
      abstynecji nie znam.
      7.Stanowczo NIE!



      • bluueboy Re: Pytania - wielka prosba 02.07.06, 18:27
        Dzieki, Tranzyt :)

        O to mi chodzilo.
        Im wiecej czytam, tym wiecej niejasnosci.
        Na razie nie wiem, co ze mna - robie badania, chce isc do terapeuty ktory prowadzi AA, juz z nim az
        gadalem
        I na razie nie pije. Nie pije bo...
        ... no wlasnie: nie chce? boje sie? nie mam ochoty???
        Nie wiem
        Nie pije i juz.
        Poczekam z tydzien, zrobie test Rauchen: pojde na DWA piwa, kilka dni przerwy i znow DWA piwa - ale
        tym razem na dzialce, gdzie bardziej mnie "ciagnie" bo mi sie tak kojarzy - relaks, spokoj rodzinny,
        wszyscy razem, ja grill, piwko w dloni...
        Zobaczymy co bedzie.
        Nie filozofuje.
        Uszy i ogon mam po sobie.

        I nie pije :)
        • tenjaras Re: Pytania - wielka prosba 02.07.06, 20:07
          to jest prostsze niż myślisz, nie potrzebujesz żadnych specjalnych warunków,
          bardziej lub mniej sprzyjających...

          kup sobie trzy połówki i przez najbliższe trzydzieści dni pij jedną
          pięćdziesiątkę o tej samej porze, poza tym nic - niezależnie co się odbywa w
          tym miesiącu, tylko tego jednego kielicha, regularnie przez 30 dni

          jeśli wytrwasz w tym postanowieniu, prawdopodobnie nie jesteś alkoholikiem,
          człowiekiem, który utracił kontrolę nad ilością spożywanego alkoholu, ale
          zawsze pamiętaj, że tu jesteśmy...
        • janulodz Re: Pytania - wielka prosba 02.07.06, 20:19
          A na ch.. Ci ten test. Chcesz zdychać od początku?
    • drak02 Re: Pytania - wielka prosba 04.07.06, 11:00
      Ad1. Uznaje się że codzienne dostarczanie do organizmu nawet niewielkich ilości
      alkoholu to już ciąg alkoholowy. Dla mnie klasycznym ciągiem jest przeciagające
      się klinowanie , picie w obawie przed przykrymi skutkami trzeźwienia. MOże to
      trwać 2 dni a może kilka tygodni a nawet miesięcy.
      Ad2. Wydaje mi się że nie chodzi nawet o samą abstynencję tylko o określony
      etap uzależnienia. Alkoholik w pewnym okresie próbuje kontrolowac swoje picie
      serwujac sobie krótsze lub dłuższe okresy abstynencji. Natomiast jego organizm
      (ze wzgledow biochemicznych) musi otrzymac określona dawkę alkoholu aby
      normalnie funkcjonować stąd powrót do picia.
      3. Głod alkoholowy czyli silna potzreba picia działa w analogiczny sposób jak
      głod nikotynowy. Przy czym głod alkoholowy ma swoje fazy wzrostu i spadku. PO
      przeczekaniu swoistego apogeum głód maleje.
      4. Alkoholik nadłuższą metę nie jest w stanie kontrolowac picia, moze się udac
      raz moze nawet kilka razy. Problem polega na tym że nie jesteśmy w stanie
      przewidziec tego kiedy nam się nie uda - i wtedy następuje kompletny odjazd.
      5. Zdecydowana większość korzysta z pomocy profesjonalistów (AA lub
      psychoterapie odwykowe, lub jednocześnie AA i terapie). Niektórzy alkoholicy
      wychodzą z nałogu o własnych siłach ale śmeim twierdzić ze to raczej wyjatki
      potwierdzające regółę- ja próbowałem wiele razy bezskutecznie.
      6. Odpowiedź jest zawarta w punkcie 2. Generalnie procesy biochemiczne które
      zachodzą w mózgu pod wpływem alkoholu są od nas niezależnie, nie mozemy ich
      kontrolować siłą woli , aby to wyjaśnić na poziomie komórek nerwowych musiałbym
      napisac spory referat , a to zudziłoby większosć forumowiczów.
      7. Im dłuższy staż niepicia tym mniejsza potrzeba sięgania po alkohol.Niepiję 2
      lata i dobrze się czuję nie pijąc.
      • tullamore Re: Pytania - wielka prosba 04.07.06, 12:07
        Sądzę, że picie pięćdziesiątki codziennie przez 30 dni to zły pomysł.
        Podobno "lepiej" wypić raz w tygodniu większą ilość alkoholu, niż codziennie
        systematycznie dostarczać sobie nawet małe, ale jednak jakieś ilości alkoholu.
        Najlepiej oczywiście nie pić w ogóle albo lampkę wina czy 2 piwka raz na
        tydzień. To z pewnością nie uzależni i nie zniszczy organizmu.
        • rauchen Re: Pytania - wielka prosba 04.07.06, 12:29
          tulamoja,
          taki krotki wpis a tyle sprzecznosci, ze juz nie wiem czy lepiej nie pic wcale,
          czy lepiej raz a dobrze, czy najlepiej dwa piwa czy 2 kieliszki wina dziennnie.

          :)
        • tenjaras Re: Pytania - wielka prosba 04.07.06, 16:43
          te pięćdziesiątki to test, nie próba opanowania pijaństwa, alkoholik, czyli
          ktoś kto przekroczył barierę kontroli swojego pijanstwa może sobie próby
          opanowania między bajkę o sierotce marysi, a koziołku matołku włożyć, choć
          potrafi wiele wysiłku poświęcić by móc myśleć inaczej....

          test ten pochodzi z mądrości AA
      • rauchen Re: Pytania - wielka prosba 04.07.06, 12:27
        co do tych nieodwracalnych procesow biochemicznych zachodzacych w organizmie,
        istnieje takie okreslenie, porownujace alkoholika do kiszonego ogorka, z
        ktorego nie da sie juz zrobic ogorka swiezego.
        Tu jest link ktory to troche wyjasnia:

        www.alkoholizm.akcjasos.pl/137.php

        Co do punktu 7, to wydaje mi sie ze bluueboy zasugerowal sie moim gdzies
        stwierdzeniem, ze ja czuje ze z kazdym trzezwym dniem, jakoby zwieksza sie
        szansa na to ze nadrobie zaleglosci z okresu abstynencji jesli zaczne pic i
        zapije sie na smierc.
        To mysle jest wyjasnione, tym ze organizm bedzie sie domagal wynagrodzenia
        okresu niepicia, dwa, dochodzi do tego zapewne poczucie straty : tyle miesiecy,
        lat nie pilam, i to zmarnowalam jednym kieliszkiem. Tyle ze ja pisalam, ze ja
        mam juz wyksztalcony przymus picia po jednym piwie, i na jednym raczej nie
        skoncze, wiec pojde w ciag. A potem pewna zalosc, ze juz moglam byc trzezwa od
        roku i paru dni, a tu od nowa liczyc dzionki.
        Ale mysle ze w miare rozwoju duchowego, leczenia alkoholizmu, to wszystko nie
        przepada zaraz od jednego kieliszka. To juz sie ma. I latwiej sie pogodzic z
        wpadka, bo zdaje sobie sprawe ze alkoholizm to choroba chroniczna, i nie chodzi
        w leczeniu o dokonalosc, tylko o postep.
        Nie mozna tylko reakcji organizmu przewidziec, do jakiego przymusu picia i jak
        dlugiego dojdzie.

        I to nie jest tak ze z kazdym dniem trzezwosci zwieksza sie ochota zeby pic,
        wprost przeciwnie; czesciej jest juz przyzwyczajenie do tego ze nie mam ochoty
        zeby dzis pic, anizeli chec picia. Bo po prostu ten stan, ten stan trzezwosci
        mi odpowiada. Tyle ze pamietam dodatkowo, ze jednak jestem alkoholikiem, i
        pomimo ze ten stan trzezwosci mi odpowiada, gdzies moga pojawic sie pokusy
        kazdego dnia, ktore moga to zmienic, i siegne po piwo.
        "Badz czujny jak wazka!" - powtarzala moja dawna szefowa. :))))


        • drak02 Re: Pytania - wielka prosba 04.07.06, 12:30
          Kiedy miewam myśli alkoholowe (ciągoty) to przypominam sobie moje sztadarowe
          popisy (straty i sytuacje po których czułem się podle), wtedy chęć napicia się
          maleje. Skutecznym sposobem dla mnie pozostaje tez wspomnienie kaców gigantów -
          obrzydliwe wspomnienie.
          • rauchen Re: Pytania - wielka prosba 04.07.06, 12:38
            jak poczytalam sobie bluueboya od pierwszego dnia,
            to bylo dla mnie wspaniale przypomnienie.
            zwlaszcza ze tak wlasnie w tym okresie, koniec czerwca/poczatek lipca jakos tak
            sie zdarzalo ze chyba przez ostatnie 5 lat picia co roku bylam w ciagu. I
            dokladnie rok temu tez bylam w ciagu, przedostatnim, ale takim niezlym.
            W AA powiadaja ze pomagajac drugiemu alkoholikowi, wlasciwie ten drugi, wciaz
            cierpiacy wiecej pomaga nam niz my jemu. I chyba to byl dla mnie przyklad tego
            wlasnie.
            • baasil Re: Pytania - wielka prosba 04.07.06, 17:16
              to nie ilość ,ani jakość alkoholu świadczy o uzależnieniu.
              bluueboy ,odpowiedz sobie na pytanie :do czego ci jest on potrzebny.i co się
              dzieje gdy go nie ma?a poza tym osoba nieuzależniona nie musi niczego
              udowadniać ,ani sobie, ani nikomu innemu.(ja nawet na swój pierwszy mityng aa
              poszedłem,by udowodnić ,że nie jestem alkoholikiem - dziś mam tą świadomość)
              • bluueboy Re: Pytania - wielka prosba 11.07.06, 00:07
                baasil napisał:

                > to nie ilość ,ani jakość alkoholu świadczy o uzależnieniu.
                > bluueboy ,odpowiedz sobie na pytanie :do czego ci jest on potrzebny.i co się
                > dzieje gdy go nie ma?

                Odpowiadam na pytanie 1 - do czego? Dla zabicia nudy, wytlumienia pedu, ktory
                mnie gdzies gna i gna. Dla przejscia na ta strone swiata, gdzie problemy sa
                mniejsze, mozliwosci wieksze i wszystko jest piekniejsze.

                Odpowiadam na pytanie 2 - kiedys (przed dwoma tygodniami) wydawalo mi sie, ze
                swiat jest bez alkoholu szary, nudny itd. Teraz widze, ze sie mylilem.
                Co sie dzieje gdy go nie ma? Kiedys nuda. teraz nie.
                Kiedys myslalem, ze mam ssawe na alkohol - ze wieczor bez trzech piw to wieczor
                stracony. Teraz widze ze sie mylilem - fizycznie nic mi sie nie dzieje bez, ot -
                dzien jak dzien. tyle, ze poranek bez kaca. Ale sam dzien, do wieczora - jak
                wczesniej, tak samo jak mialem 18, 28, czy 38 lat.
                Psychicznie? tez nic bez alkoholu sie nie dzieje. Ani mysli wokol kufelka
                krazacych, jedynie w upal pokusa na chlodne piwko, ale latwo to pepsi zimna
                zabic. Pytalem bliskich, pytalem i prosilem o DOKLADNA i SZCZERA odpowiedz -
                czy w jakikolwiek sposob zmienilem sie przez ostatnie dwa (trzezwe) tygodnie?
                Nie - slyszalem.
                Jedynie odkrylem na nowo urok wieczorow.

                Reasumujac:
                Sklamalbym, gdybym powiedzial, ze do piwa mnie nie ciagnie. Tak, fizycznie - w
                upal :) Psychicznie - tak, ale czasami. Ale nie do alkoholu - bardziej do
                sytuacji, jakie dawniej po nim bywaly - czy to znaczy ze sie starzeje? :)


                > a poza tym osoba nieuzależniona nie musi niczego
                > udowadniać ,ani sobie, ani nikomu innemu.
                Ja tez nie musialem. Ale cos sie stalo. Ze zdrowiem - objawy ktore wybily mnie
                z zycia, odebraly na niego apetyt.

                Nie mialem ciagow, nie klinowalem (procz megaimprez kilka razy w roku), zycie
                toczylo sie na pozaalkoholowych plaszczyznach.
                Ale bylo piwo. Codziennie. Conajmniej dwie puszki. Lata cale. I byly
                papieroski - najmocniejsze dostepne, do 40 dziennie. I kupa stresu, ktora
                innych moze by przerosla, kupa problemow, ktorym musialem podolac, a w wyscigu
                szczurow okazalem sie lepszy od swoich nauczycieli. Za to nie bylo snu,
                regularnego jedzenia i zdrowego, nie bylo SPOKOJU.

                Tak - piwsko mnie wykonczylo. Ale nie ono mnie pobilo, sponiewieralo. Ono
                wykonalo ostatni cios, ktory powalil mnie na kolana. Jak na meczu pilki noznej -
                pracowala cala druzyna, ale to zawodnk Piwko przylozyl do podania noge i to
                jemu zapisze sie na koncie gola.

                Zawodnik piwko jest moim problemem.
                Albo wrogiem. Smiertelnym.
                Wlasnie probuje sie przekonac, czy wystarczy goscia przestraszyc, czy musze sie
                zadluzyc i zawolac ruska mfie, zeby tego niebezpiecznego gada wykonczyc. Ale
                chocbym sie mial zadluzyc na zawsze, chocby mialo to zmienic moje zycie, jezeli
                okaze sie niebezpieczny - zrobie wiele, zeby zawodnika Piwko wykonczyc.

                • prazanka2 Re: Pytania - wielka prosba 11.07.06, 00:22
                  Mile mnie zaskoczyles, Bluueboy,
                  myslalam, ze juz sie nie odezwiesz.
                  Pozdrawiam i zycze dobrej nocy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka