a.niech.to
15.08.06, 08:40
Nie kupiłam wczoraj fajek, a dzisiaj nie dostanę. Czekałam na odpowiedni
dzień, żeby rzucić palenie. Rodzinka wyjechała, mogę więc pozwolić sobie na
zaliczenie ataku trzęsawicy/rozsypywania. Nie ma się co piórkać, dzisiaj albo
nigdy. A niech to, a niech to szlag.
Znam objawy abstynenckie i trochę pamiętam, jak mogę je łagodzić, ale... Boję
się chyba na zapas. Wspomnienia, wyobraźnia. Jej, jej....
Skręt żolądka i wytrzeszcz oczu, splycony oddech, uciekanie myśli - już mam.
Nie wolno się bać, bo będzie jeszcze gorzej... Wiem, że jeśli ja sobie nie
pomogę, nie zrobi tego nikt inny, lecz z Wami będzie mi raźniej. Rzucę,
rzucę... Zbrzydły mi się fajki do cna.