Dodaj do ulubionych

Addi do Ciebie

25.09.06, 14:25
Addi
Zastanawiam się jak Ci można pomóc i dochodzę do wniosku, że Tobie na tym etapie pomóc nie można , bo Ty sam tego nie chcesz. Przede wszystkim Ty w ogóle nie słuchasz. Ty cały czas głosisz ten swój monolog i brniesz we własne niespójne i pokrętne teorie, które tworzysz.
Twoje wieczne żale i pretensje. Ta roszczeniowa postawa i wyrobienie sobie mniemania o wiecznie krzywdzonym i niedocenianym synku jest po prostu porażająca.
Wypominasz i wyliczasz krzywdy, a TY SAM?
Co zrobiłeś dla swoich Rodziców i Siostry.?
Czy kiedykolwiek powiedziałeś Siostrze, że jesteś zadowolony z jej postawy wobec Ciebie.?
Czy podziękowałeś jej za opiekę. ?
Czy zaproponowałeś jakąś pomoc?
Czy powiedziałeś jej choć raz coś miłego?
Czy choć raz kupiłeś jej kwiatek?
Czy się chociażby uśmiechnąłeś lub przymiliłeś?
A do Matki?
Masz pretensje, że Ci dokucza, docina, wypomina?
Przecież Ty jesteś taki sam. Możesz Ty choć raz ustąpić i powiedzieć, że chcesz z nią porozmawiać. Zrobić krok i nie liczyć się, że może pierwszy raz się nie udać?
Ja znam te wyliczania. Też przez to przechodziłem i też miałem żal. Tylko jak długo można to w sobie pielęgnować i rozwijać. Najpierw jest żal, potem pretensje , a na końcu zupełne niezrozumienie i nienawiść za stracone złudzenia i zmarnowane życie. Tylko po co?
Trzeba umieć wybaczyć, a przynajmniej spróbować.
Inne przykłady:
Na tym forum już parę osób próbowało Ci pomóc. Martwiło się o Ciebie i chciało nawiązać kontakt.
Tylko ty tego nie widzisz. Widzisz jedynie czubek własnego nosa. Rozmawiasz jedynie sam ze sobą. I sam się niszczysz. Drapiesz te swoje strupy i posypujesz je solą. Tylko do Qrwy nędzy PO CO?
Piszesz coś takiego:
Jednocześnie uważam, ze mam jakiś potencjał, mam zdolności, ale nic nie
próbuje, bo i tak uznaje, ze mi się nie uda.
I błędne kolo się toczy.
Nie wysyłam c.v., nie zaczepiam dziewczyn- i nie mam, co jest "dowodem" na moja
nicwartosc.
Przypomina mi to żydowską anegdotę:
Moryc ma pretensję , że nie ma w życiu szczęścia , nic mu nie idzie i jest wiecznie przegrany, a na to pan Bóg:
Moryc ty daj mi szansę Ty chociaż wykup ten los!!!

Addi – WYKUP TEN LOS


P.S. Nie żebyś mi był coś winien, ale specjalnie pojechałem do Gminnej Biblioteki (coś ze dwa kilometry), żeby Ci wysłać tego posta, bo u mnie nie ma chwilowo Internetu. Taką miałem wewnętrzną potrzebę jakby co.:)))

Janu

Obserwuj wątek
    • myszabrum Re: Addi do Ciebie 25.09.06, 14:41
      Janu - mądrze napisane.

      Zważ jeszcze, Addi, że póki jesteś uroczym trzydziestolatkiem, wielu ludzi chce
      Ci pomóc. Ale z wiekiem będziesz coraz mniej uroczy. To tak, jak z płaczącą
      kobietą - póki młoda i ładna, zawsze ktoś pocieszy... Buduj Ty sobie inne
      zaplecze poza urokiem.
    • addicted1 Re: Addi do Ciebie 25.09.06, 14:43
      Odnosnie twojej anegdoty:

      Kiedy bylem na terapii pisalem tzw. życiorys.
      Mozesz mi wierzyc lub nie, ale swoj zyciorys podsumowalem tym wlasnie dowcipiem
      o losie ktory przedstawiles.
      Napisalem, ze nie kupuje losu.

      To, ze sam sie sabotuje to wiem, pisalem juz o tym.
      Mam problemy ze sluchaniem, tez wiem.

      Twoje wieczne żale i pretensje. Ta roszczeniowa postawa i wyrobienie sobie mnie
      > mania o wiecznie krzywdzonym i niedocenianym synku jest po prostu porażająca.


      Tak, mnie tez denerwuje, ale jest wtym duzo prady, tylko jak odkrylem niedawno-
      sam do takiej sytuacji dopuscilem.

      > Wypominasz i wyliczasz krzywdy, a TY SAM?
      > Co zrobiłeś dla swoich Rodziców i Siostry.?
      > Czy kiedykolwiek powiedziałeś Siostrze, że jesteś zadowolony z jej postawy
      wobe
      > c Ciebie.?
      Kilkadziesiat razy
      > Czy podziękowałeś jej za opiekę. ?
      tak
      > Czy zaproponowałeś jakąś pomoc?
      caly czas jej pomagam, tylko moja pomoc sie nie liczy bo jest niematerialna.

      Uczylem ja angielskiego, pisalem podania, c.v., listy, i wiele innych-
      niewazne, bo ona mi postaila w zyciu 10 razy obiad w kebabiea ja jej raz- tylko
      to sie podlicza.

      > Czy powiedziałeś jej choć raz coś miłego?
      > Czy choć raz kupiłeś jej kwiatek?
      > Czy się chociażby uśmiechnąłeś lub przymiliłeś?

      nie rob ze mnie demona bez uczuc.
      Przymililes?
      ja sie wstydze uczucia zwierzetom okazywac a co dopiero ludziom.
      Moja siostra ma tak samo.


      > A do Matki?
      > Masz pretensje, że Ci dokucza, docina, wypomina?
      > Przecież Ty jesteś taki sam. Możesz Ty choć raz ustąpić i powiedzieć, że
      chcesz
      > z nią porozmawiać.

      Tak, zagdza sie, wlasnie dlatego chce sie odseparowac, to jest moje ustepstwo.
      Probowalem tlumaczyc 100 razy, ale sie nie dalo/

      Z tym, ze Janu, przy Toim zalozeniu, ze wszyscy sa w porzadku i czysci, tylko
      ja jestem takim roszczeniowym sk...
      no to ja Cie nigdy do niczego nie przekonam.

      nie wiem, czy tego nie widac, ale ja tu juz wiele razy pisalem o soich wadach,
      o swoich błędach itp.
      chyba nikt mnie nie przebije w ilosci przypisanych sobie na tym forum zyciowych
      porazek.

      Dziekuje za pomc i starania i naprawde, tego nie idac, ale ja czytam wypowiedzi
      innych, szczegolnie mnie dotyczace, i mimo siedzacej w mej naturze checi
      udowodnienia- probuje czytac.

      p.s. Addi
      > Zastanawiam się jak Ci można pomóc i dochodzę do wniosku, że Tobie na tym
      etapi
      > e pomóc nie można , bo Ty sam tego nie chcesz. Przede wszystkim Ty w ogóle
      nie

      wlasciwie to napisales to, co ja wczoraj- w tym zdaniu dobrze mnie wyczules.
      Ze sie sam sabotuje i nie panuje nad swoim popadaneim w coraz lebsza wode
      iliczen.
      Ale wierz mi, taka jest moja cala rodzina ( no nie, orocz ojca).
      Ja jsem tu i tworca i tworzywem.



      • addicted1 Re: Addi do Ciebie 25.09.06, 15:06
        Janu, jeszcze jedno:

        Ja do tej pory stosunki z siostra miałem wirecz idealne.
        Zepsulo sie tak23 ieiae emu.
        Sam nie wiem dlaczego.

        Moje stosunki z ojcem byly zawsze bardzo dobre.
        zaczalem sie z nim klocic i go osadzac, bo uznalem, ze glupio tak wszystko na
        matke zwalic.
        WIec zaczalem sie klocic takze z nim. Sam prowokoalem.
        Aby "bylo sprawiedliwie".

        Glowne moje zal i pretensje byly do matki.
        To mnie przeraza, bo a ja zawsze bardzo ochalem i bylem przywiazany, potem gdy
        mnie wyganiala i odtrącała to ją straszyłem, że się odsunę, że odejde itp.
        I ostatnio od paru miesiecy zauwzylem, ze ja sie naprade bardzo emocjonalnie
        oddalilem od matki.
        jestem przerazliwiony na wszystko co ona powie.

        i w emocjonalnie odlaczylem sie od rodziny.

        zylem ok z sostra, ale ostatnio i to sie popsulo.

        A tak w ogole, zapytam Cie Janu:
        gdyby Twoja siostra poklocila sie z Toba o rodzaj surówki na obiad i nazwala
        Cie "fiu...m", pasożytem, darmozjadem, żulem i jeszcze 10 razy przez 20 minut,
        co bys zrobil?
        Ja wiem, ze chcesz dobrze mi piszac i probujac mnie troche postawic na nogi-
        tylko prosze Cie o odrobine wiecej obiektywizmu.
        Moja klotnia z siostra czy matka wyglada tak, ze jestem wyzywany wulgarnmi
        odzywkami- a sam nie wyzywam. Jestem parodiowany, ysmieane sa moje poglady i to
        co ribie- ja nie wysmiewam.
        Ja "jedynie" obwiniam o to wszystko tcyh, ktorzy sie z tego smieja.

        I niestetyy, aby ta sytuacj zatrzymac, musze urwac te mozliwosc wysmiewania, bo
        w takiej sytuacji ja nie panuje nad soba i zaczne znowu obwiniac i sie uzalac,
        CZEGO MAM SEDRECZNIE DOSYC.

        chce z penym siebi usmichem na tarzy podejsc kiedys do fanel panny i
        powiedzie "Hej, jestem X, pojdz ze mna na kawe"- bez kopmpleksow, poczucia
        nizszosci i żalu.





        • myszabrum Re: Addi do Ciebie 25.09.06, 15:11
          ADDI - A KTO CI BRONI PODEJŚĆ??!!
          • addicted1 Re: Addi do Ciebie 25.09.06, 17:10
            myszabrum napisała:

            > ADDI - A KTO CI BRONI PODEJŚĆ??!!


            No wlasnie o to chodzi, ze nikt.
            Ja.
            Skreslam sie na starcie.

          • addicted1 Przemyslalem. 25.09.06, 17:20
            Janu i inni czytajacy, przemyslalem w domu to, co tu i w tym drugim watku
            pzeczytalem.
            Pierwsza refleksja- znowu zaczalem sie tlumaczyc, cholera.

            W twoim i innych uwagach do mnie zauwazylem wlasciwie kilka uwag:
            - jedna- ze bezcelowo i bezsensownie rozdrapuje, analizuje przeszlsoc. z tym
            sie zgadzam w 100%
            - druga- w tym, ze jestem nieobiektywny w swych ocenach i zwalam na innych- u
            sie zgadzam w polowie, bo wlasnie przypomnialem sobie, ze przez lata w moich
            sporach z matka nt wyksztalcenia i wychowania ojciec sal po mojej sronie,ale to
            sie zawsze konczlo awantura jego i matki, wiec zaczalem ich oboje obwiniac
            symerycznie, by sie przeze mnie nie klocili. podonie byo z siostra- w pewnym
            momencie uznala, ze jej donre kontaky z matka sa waazniejsze niz obstawanie za
            mna w nieustajacym sporze.
            - trzecia- ze trudno mi pomóc, że sam sobie nie chcę dać pomóc- i tu się też
            100% zgadzam.
            - czwata- ze boje sie, ze nikt mi nie uwierzy, ze nikt za mna nie obstanie-
            stad cala agresja moja gdy ktos ma zdanie odrobine rozne od mojego

            Zaczałem się zastanawiac, po co ja to robie i co za tym stoi?

            Wpadlem na cos takigo: ja sobie dokopuje, bo ten sposob chce dokopac rodzicom.
            takie moje chore myslenie: Po prostu- jak mi sie uda- to jeszcze wyjdzie, ze tu
            jakas ich zasluga, a przeciez oni mnie tak pokrzywidzili.
            wiec dowalam sobie i robie z siebie przegrańca, bo w ten sposób pokazuje im,
            jak mnie ukrzywdzii.;
            Juz kiedys to zauwazylem, napominalem o tym, ale chyba to jest motor tego mjego
            glupiego sabotoania sie.
            To jest taka sila autodestrukcyjna.
            Zreszta nie rozumiem tego sam, ak tylko szkam.
            Ale nic innego nei umiem znalezc.

            (No nie wspominam juz tu o malej penosci siebie i poczuciu wartosci, bo to inna
            para kaloszy).

            ale to etz nie przyczyna.
            i tu sie otwiera przede mna cos, co kiedys ktos pisal- nie chce zobaczyc: tu
            siedzi moja cheć odegrania sie, zemsty.
            prymitywna chec odplaty i to z nawiązką.
            • cortona Re: Przemyslalem. 25.09.06, 17:26
              Addi napisał:
              > Wpadlem na cos takigo: ja sobie dokopuje, bo ten sposob chce dokopac rodzicom.

              Ale to stary sposób: zrobić ojcu na złość i odmrozić sobie uszy:))
              • addicted1 Re: Przemyslalem. 25.09.06, 17:43
                jak widac moj rozwoj emocjonalny jest na etapie odmrazania uszu na zlosc.

                Dlatego chce tak jakby zaczac od zera, w innym kraju, z innymi ludzmi.
                wroce za 10 lat inny/ lepszy/ z wysokim poczuciem wartosci.
                ( na o licze)
                • luna_76 Re: Przemyslalem. 25.09.06, 21:53
                  Addi - oto cała prawda o Tobie i po części o mnie; nic więcej nie dodam; Janu
                  strzelił w 10 i chwała mu za to.
                  Czas spojrzeć w przyszłość, a całe G przeszłości zamknąć w pudełku i zakopać w
                  ogródku.
                  Czas przestać się bać.
                  Czas zacząć żyć.
                  Ratować co się da.
                  • addicted1 Re: Przemyslalem. 25.09.06, 21:56
                    luna_76 napisała:

                    > Addi - oto cała prawda o Tobie i po części o mnie; nic więcej nie dodam; Janu
                    > strzelił w 10 i chwała mu za to.
                    > Czas spojrzeć w przyszłość, a całe G przeszłości zamknąć w pudełku i zakopać
                    w
                    > ogródku.
                    > Czas przestać się bać.
                    > Czas zacząć żyć.
                    > Ratować co się da.

                    wg mnie strzelil w 8, przsadzil z tym, ze ja tak calkiem bezpodstawnie sie
                    uzalam, bo swoje powody mam, obiektywnie tak jest,
                    ale faktem jest- nie ma po co w tym sie nurzac.
                    WIec summa sumarum- konkluzja " zamknij to W KONCU" jest ok.

                    Mam lepszy nastroj i nawet zazartuje:
                    wymyslilem dobra zemste na rodzicach.
                    Znajde sobie dziewczyne anglojezyczna i starzy nie beda mogli sobie pogadac z
                    synowa:)
                    • addicted1 Re: Przemyslalem. 25.09.06, 21:58
                      Jeszcze dodam, ze pogadalem z siostra- rzeczowa: stwierdzila, ze denerwuje ja
                      to, ze sie "rozpanoszylem".
                      Wyjasnilem jej, ze ja nie wiedze innej mozliwosci, niz czuc sie gdzies
                      swobodnie, inaczej sie wynosze.
                      chociaz tak czy siak sie wkrotce wynosze.

                      Pozytyw tej historii jest taki, ze troche mi sie otworzyla klapka "podwieszania
                      sie pod kogos" i dostalem kopa, by w koncuy przejac odpowiedzialnosc za siebie
                      i nie liczyc zaza bardzo na innych.

                    • luna_76 Re: Przemyslalem. 25.09.06, 21:59
                      Zabij starych, po co się męczyć.
                      • addicted1 Re: Przemyslalem. 26.09.06, 10:57
                        una_76 napisała:

                        > Zabij starych, po co się męczyć.

                        Zartujesz oczywiscie?

                        Ja im jak najlepiej zycze.
                        Boje sie zreszta o nich.
                        zdrowie, samopoczucie itp.
                        A ze mam zale- to juz sprawa we mnie do zlatwienia.

                        Widze, ze wyszlo, ze jestem nienawidzacym rodzicow zgorzknialym roszczeniowym
                        burakiem, trudno.
                        • myszabrum Re: Przemyslalem. 26.09.06, 11:23
                          Zartujesz oczywiscie?

                          Gdzie tam! Statystyki w Polsce pokazują, że większość morderstw odbywa się w
                          kręgach rodzinnych. I ja się przestaję dziwić :).
                          • addicted1 Re: Przemyslalem. 26.09.06, 11:29
                            Urzadzasz sobie kpiny z moich problemow.
                            Nieladnie.

                            Moze ty chcesz zabic ojca?
                            Nie chcesz?

                            moze mam sklonnosc do zbyt wysokich wymagan wobec ludzi, ale wiem o tej wadzie i
                            wlasnie przeciez po to pisze te ostatnie watki, a Ty sie wysmiewasz.


                            Nie wypisuj mi takich bzdur, bo to forum to byc moze moj posmietrny pamietnik.

                            • myszabrum Re: Przemyslalem. 26.09.06, 11:35
                              Ee. To nie Twój pamiętnik, tylko własność publiczna. I każdy może pisać, co
                              chce, bez względu na to, kto założył wątek.
                              Możesz sobie bloga założyć albo prywatne forum, wtedy nikt Ci niczego nie
                              zaśmieci.
                              • addicted1 Re: Przemyslalem. 26.09.06, 11:53
                                Dobrze, zgadzam sie na wszystko.


                                Znowu wracam do punktu wyjscia.

                                Wiesz, zapytam Cie o cos Mysza.

                                Ile masz lat?
                                Ilu masz przyciaciol ze zkoly sredniej?
                                Ile Twoich przyjazni trwa dluzej niz 10 laty.

                                Ja ci odpowiem, ze niemal wszystkie moje przyjaznie to ponad 10 lat.

                                Gdybym byl taki straszny- chyba zostawili by mnie?

                                Zreszta rodzice do mnie sie czepiaja i mi dogaduja, ale jak tylko mowie im, ze
                                mam tego dosc i ze konczymy rozmowe, albo jak ich nie odwiedzam przez miesiac
                                nie dzwonie i nie pisze- to niepokoja sie, dzwonia i zaprazja.
                                Moja siostra w rozmowie ze mna przyznala, ze ma duzo problemow i nie panuje nad
                                swoja agresja, ze wyzywa mnie bo nie idzie jej w pracy a poza tym tez ma pod 30
                                lat i nie ma mezczyzny.

                                Ja gadam na starych, narzekam i sie zale, ale gdy ktoregos siegnie choroba to
                                jestem pierwszy, ktory interweniuje i zbierainformacje. Duzo glpot robie, ale
                                raczej nie mam problemu z przznaniem sie do bledu.
                                Wrecz chyba za czesto sie przyznaje, bo te przyznania robia sie bezwartosciowe.

                                Po co to pisze?

                                Zeby uswiadomic, ze ja forum raktuje jako cos innego niz azycie.
                                Tu pewne problemy przerysowuje, wykladam na talerzu, ogladam od najciemniejszej
                                strony,

                                i to po to, by je zalatwiac. Ze mi sie nie udaje- to inna sprawa, ale sie stara,
                                i probuje.

                                Niestety, zauwazylem, ze na tym forum zbytnia szczerosc nie poplaca.
                                Niby nic dziwnego, tak jak w zyciu, ale myslalem, ze tu jest troche inaczj.
                                Nie mowie o wszystkich wypowiedziach wszystkich osob tutaj- wiele wypowiedzi,
                                nawet ostrych i krytycznych, pomaga mi. Ale co za duzo to niezdrowo.

                • hawronia Re: Przemyslalem. 26.09.06, 13:04
                  addicted1 napisał:

                  > jak widac moj rozwoj emocjonalny jest na etapie odmrazania uszu na zlosc
                  _______________________
                  www.enneagraminstitute.com/books/Books_PT.asp
                  podaje ci te linke, bo mysle, ze to pomoze ci zrozumiec siebie i wyjsc z roli
                  ofiary. Latwiej tez przyjdzie wybaczenie.
                  Wymaga to oczywiscie duzo pracy , ale dasz sobie rade!
                  • addicted1 Re: Przemyslalem. 26.09.06, 13:11
                    hawronia dziekuje
        • kolejanek Re: Addi do Ciebie 25.09.06, 22:25

          >
          > gdyby Twoja siostra poklocila sie z Toba o rodzaj surówki na obiad i nazwala
          > Cie "fiu...m", pasożytem, darmozjadem, żulem i jeszcze 10 razy przez 20 minut,
          > co bys zrobil?

          Złapałbym przytulił,pocałował w czółko i powiedział:kocham cię
          siostrzyczko,gdzie ja bym znalazł druga taką jak ty,idziemy do baru z surówkami
          tam kupie ci jaka tylko będziesz chciała-żuli i pasożytów pokażę ci po drodze.

          >
          >
          >
          >
          >
          >
          • myszabrum Re: Addi do Ciebie 25.09.06, 22:27
            I tu, Kolejanek, ująłeś sedno sprawy.
            • kolejanek Re: Addi do Ciebie 26.09.06, 12:59
              Dzięki Mysza.Troche to teatralne,ale działa.Nie tylko na siostry;-)
          • addicted1 Re: Addi do Ciebie 26.09.06, 11:01
            kolejanek napisał:

            >
            > >
            > > gdyby Twoja siostra poklocila sie z Toba o rodzaj surówki na obiad i nazw
            > ala
            > > Cie "fiu...m", pasożytem, darmozjadem, żulem i jeszcze 10 razy przez 20 m
            > inut,
            > > co bys zrobil?
            >
            > Złapałbym przytulił,pocałował w czółko i powiedział:kocham cię
            > siostrzyczko,gdzie ja bym znalazł druga taką jak ty,idziemy do baru z surówkami
            > tam kupie ci jaka tylko będziesz chciała-żuli i pasożytów pokażę ci po drodze.
            >

            Jakos Ci nie wierze.
            Gadac to kazdy umie.

            Generalnie widze, ze moge liczyc na pelen obiektywizm i zrozumienie.
            Ja za marudzenie zbieram ciegi jako idiota, a jezlei ktos mnie wyzywa, to tez
            bzieram ciegi.
            pieknie

            ALe to dobrze, ucze sie czegos.






            • myszabrum Re: Addi do Ciebie 26.09.06, 11:11
              Zaraz się okaże, że z nas takie same potwory, jak z całej Twej rodziny :-0. To
              już wszystko będzie jasne :).
              • addicted1 Re: Addi do Ciebie 26.09.06, 11:17
                myszabrum napisała:

                > Zaraz się okaże, że z nas takie same potwory, jak z całej Twej rodziny :-0. To
                > już wszystko będzie jasne :).


                tak, jestescie wszscy co do jednego jeszcze 100 razy gorsi.
                pasuje?

                na tym forum to mozna sie tylko zdolowac.

              • addicted1 Re: Addi do Ciebie 26.09.06, 11:19
                myszabrum napisała:

                > Zaraz się okaże, że z nas takie same potwory, jak z całej Twej rodziny :-0. To
                > już wszystko będzie jasne :).


                Nie wiem, czy zauwazylas, ze najwiekszego potwora to ja robie z siebie samego?

                Ja rozumiem, ze to co pisze wydaje sie niewiarygodne, nie pasuje do schematow
                wiec wiele osob nie moze uwierzyc.

                Ich sprawa.
                Ja wiem swoje.
                WIna lezy po obu stronach a nie po mojej.

            • kolejanek Re: Addi do Ciebie 26.09.06, 12:46
              addicted1 napisał:


              > Jakos Ci nie wierze.
              > Gadac to kazdy umie.

              W co nie wierzysz?w to że to działa,czy w to,że takk też można?Czy w ogóle
              próbowałeś takich zachowań?bo ja tak i co najważniejsze dobrze się z tym
              czuje.To nie tyczy sie tylko Twojej siostry,ale wszystkich ludzi wokół Ciebie.Na
              wiecznych pretensjach niczego nie zbudujesz,a w dołowaniu siebie jestes mistrzem
              świata i jeszcze chcesz przekonać innych,że to normalne.Uśmiech nie boli i nic
              nie kosztuje,do tego nie są potrzebne żadne terapie.
              • addicted1 Re: Addi do Ciebie 26.09.06, 13:11
                Odpisuje ogolnie kolejankowi:

                ze dziala to wierze, nie wierze, ze to tak latwo zrobic.
                Taki pewien Pan z Nazaretu, ktorego bardzo enie i ktory mnie inspiruje, juz 2000
                tysiace lat temu mowil o nadstawianiu policzka i poniesieniu szaty wroga, myl
                stopy uczniom i po 2000 lat to nadal pozostaje postawa wyjakowa a nie powzednia.

                "Zlo dobrem zwyciezaj".
                Tak, tak, piekne, tylko troche trudne.
                I czesto nieskuteczne.

                jak nadstawisz policek, to wiekszzosc ludzi Ci w niego przywali i jeszcze
                poprosi o nadstawienie czola. a Tobie pozostanie satysfakcja.

                To jest cyniczne i ja chcialbym by bylo inaczej, ale malo w to wierze.

                p.s. nie przekonywalem ikogo, ze dolowanie jest normalne.





              • addicted1 konkretniej 26.09.06, 13:16
                kolejanek napisał:

                > addicted1 napisał:
                >
                >
                > > Jakos Ci nie wierze.
                > > Gadac to kazdy umie.
                >
                > W co nie wierzysz?



                w to że to działa,czy w to,że takk też można?

                ze tak mozna

                Czy w ogóle
                > próbowałeś takich zachowań?

                nie pamietam, chyba nie. probowalem uspokajac, ale nie calowac i przytulac.\

                bo ja tak i co najważniejsze dobrze się z tym
                > czuje.


                jestes wielki w takim razie. bez ironii.
                nie spotkalem przez 30 lat zycia swego czlowieka ktory by tak reagowal. najwyzej
                na filmach.


                To nie tyczy sie tylko Twojej siostry,ale wszystkich ludzi wokół Ciebie.

                moze i probowalem? cos kojarze

                N
                > a
                > wiecznych pretensjach niczego nie zbudujesz,a w dołowaniu siebie jestes mistrze
                > m
                > świata i jeszcze chcesz przekonać innych,że to normalne.Uśmiech nie boli i nic
                > nie kosztuje,do tego nie są potrzebne żadne terapie.

                zgadzam sie.
                • kolejanek Re: konkretniej 26.09.06, 15:02
                  Addi-wydaje mi sie,że kobiety są stworzone po to aby mężczyżni je kochali i na
                  odwtrót.Dlatego jesli jakaś Ci pozwoli,to możesz ją spokojnie przytulać i
                  całować,to nie jest zabronione.Co do mojej "wielkości"(bez ironni),to jestem
                  troche starszy od Ciebie i wydaje mi sie,ze do pewnych rzeczy musiałem
                  dorosnąć,lub dojrzeć-jak kto woli.To nie pouczanie,to fakt w moim
                  przypadku.Nabrałem dystansu do życia i nie biore wszystkiego tak poważnie jak
                  Ty,nie zamartwiam się byle pierdołami,bo wiem,że to do niczego dobrego nie
                  prowadzi.Nawet nie wiem jak to sie stało,może po prostu wiem czego chce od życia
                  ,tego sie trzymam i nie zniechęcaja mnie drobne niepowodzenia?Może dlatego,że
                  nie szkam w ludziach wad lecz zalet?chociaz tu sobie troche przecze,bo przecież
                  wytykam je Tobie,ale to tylko jedna mała skaza na mojej "wielkości":-)))ale
                  robie to z sympatii,bo na złość szkoda mi energii.Ogólnie-dobrze jest.Czego i
                  Tobie życze.
                  • addicted1 Re: konkretniej 26.09.06, 17:04
                    To nie bezie obwinianie ani oskarzanie.
                    To jest opis faktu.

                    Wiesz,ile razy widzialem moich rodzicow jaksie przytulali dosiebie?

                    Raz. Na pogrzebie babci.
                    przez30lat.

                    Oni nie umieja wyrazac uczuc i ja tez nie.
    • addicted1 ... 25.09.06, 14:48

      Jest mi milo z tego powodu, ze reagujecie na moje wpisy.

      To, co napisalem o tym kumplu, ktory mnie oswiecil ze wchodze w role ofairy i
      sam sobie szkodze- nie odkrylbym tego, gdyby nie to forum. To nie kokieteria.

      p.s. gdy pisze o swoich wadach, od razu we wnetrzu czuje bunt.boje sie, ze ktos
      to wykorzysta przeci mnie.
      Moim zadaniem nr 2 to jest nauczyc sie szacunku do siebie samego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka