janulodz
25.09.06, 14:25
Addi
Zastanawiam się jak Ci można pomóc i dochodzę do wniosku, że Tobie na tym etapie pomóc nie można , bo Ty sam tego nie chcesz. Przede wszystkim Ty w ogóle nie słuchasz. Ty cały czas głosisz ten swój monolog i brniesz we własne niespójne i pokrętne teorie, które tworzysz.
Twoje wieczne żale i pretensje. Ta roszczeniowa postawa i wyrobienie sobie mniemania o wiecznie krzywdzonym i niedocenianym synku jest po prostu porażająca.
Wypominasz i wyliczasz krzywdy, a TY SAM?
Co zrobiłeś dla swoich Rodziców i Siostry.?
Czy kiedykolwiek powiedziałeś Siostrze, że jesteś zadowolony z jej postawy wobec Ciebie.?
Czy podziękowałeś jej za opiekę. ?
Czy zaproponowałeś jakąś pomoc?
Czy powiedziałeś jej choć raz coś miłego?
Czy choć raz kupiłeś jej kwiatek?
Czy się chociażby uśmiechnąłeś lub przymiliłeś?
A do Matki?
Masz pretensje, że Ci dokucza, docina, wypomina?
Przecież Ty jesteś taki sam. Możesz Ty choć raz ustąpić i powiedzieć, że chcesz z nią porozmawiać. Zrobić krok i nie liczyć się, że może pierwszy raz się nie udać?
Ja znam te wyliczania. Też przez to przechodziłem i też miałem żal. Tylko jak długo można to w sobie pielęgnować i rozwijać. Najpierw jest żal, potem pretensje , a na końcu zupełne niezrozumienie i nienawiść za stracone złudzenia i zmarnowane życie. Tylko po co?
Trzeba umieć wybaczyć, a przynajmniej spróbować.
Inne przykłady:
Na tym forum już parę osób próbowało Ci pomóc. Martwiło się o Ciebie i chciało nawiązać kontakt.
Tylko ty tego nie widzisz. Widzisz jedynie czubek własnego nosa. Rozmawiasz jedynie sam ze sobą. I sam się niszczysz. Drapiesz te swoje strupy i posypujesz je solą. Tylko do Qrwy nędzy PO CO?
Piszesz coś takiego:
Jednocześnie uważam, ze mam jakiś potencjał, mam zdolności, ale nic nie
próbuje, bo i tak uznaje, ze mi się nie uda.
I błędne kolo się toczy.
Nie wysyłam c.v., nie zaczepiam dziewczyn- i nie mam, co jest "dowodem" na moja
nicwartosc.
Przypomina mi to żydowską anegdotę:
Moryc ma pretensję , że nie ma w życiu szczęścia , nic mu nie idzie i jest wiecznie przegrany, a na to pan Bóg:
Moryc ty daj mi szansę Ty chociaż wykup ten los!!!
Addi – WYKUP TEN LOS
P.S. Nie żebyś mi był coś winien, ale specjalnie pojechałem do Gminnej Biblioteki (coś ze dwa kilometry), żeby Ci wysłać tego posta, bo u mnie nie ma chwilowo Internetu. Taką miałem wewnętrzną potrzebę jakby co.:)))
Janu