Dodaj do ulubionych

Moje kilka twarzy

05.11.06, 18:20
Czasem jestem wesól i pewny siebie.
Innym razem wystraszony i wycofany.

Czasem jestem spokojny i wyciszony, czasem zbuntowany i napiety ( czesciej).
Czasem wyrozumialy i otwarty, innym razem agresywny i uparty.

Moja osobowosc ma rozne oblicza.
Czasem az sam dziwie sie jak rozne.

Dlatego jezelk pisze w piatek mocno i z duzo pewnoscia siebie a w
poniedzialek wpadam tu troche poobijany i radze sie, to nie znaczy ze
zmienilem poglady.
prosze nie traktowac mojego piatkowego wpisu jako mniej waznego.

chyba nie bylo sytuacji, zebym sobie jakos radykalnie zaprzeczal?

Chyba kazdy tak ma?

jako czlowiek Wolny i otwarty duzo mysle, analizuje i sprawdzam, ale nie mam
na wiekszosc spraw jakiegos utartego i twardego zdania; nie jestem
zacietrzewionym zakapiortem ktory zjadl wszystkie rozumy swiata.

wg mnie to zaleta,
ja nie cierpie fanatykow ktorzy wszystko wiedza i wszystkich chca do swego
przekonac.

Moje watpliwosci i wahania sa dla mnie czasem utrapieniem, ale obiektywnie sa
zaleta.

Obserwuj wątek
    • rauchen Re: Moje kilka twarzy 05.11.06, 20:18
      > Moje watpliwosci i wahania sa dla mnie czasem utrapieniem, ale obiektywnie sa
      > zaleta.

      Wiesz addi, kiedys ktos, kto wiedzial o czym mowi, powiedzial mi, ze jak ja w
      zyciu zajme sie filozofia to zrobie w tej dziedzinie kariere.
      to byla obiektywna ocena mojej filozofii, moich watpliwosci i wahan.
      Czyli ze moja filozofia byla wspaniala.
      Tyle ze ta osoba nie wiedziala, ze przy mojej pieknej filozofi, moj stan
      psychiczny byl kleska, akurat wtedy wyrazajacy sie w moim zachowaniu: mialam
      wtedy jakies 18 lat i 2 lata za soba aktywnej bulili.
      Ta cala moja filozofia szla dalej, a stan psychiczny nadal byl katastrofa.
      Mialam wewnetrzne przekonanie ze tak wlasciwie jestem w takim stanie, majac te
      zaledwie 20 lat, ze nie dozyje do 30, bo zwyczajnie nie dam rady, bo nie mam
      sily.
      Potem gdzies zaczal sie alkohol, a potem juz problemy z alkoholem.
      I wtedy juz bylam pewna ze ja wariuje od myslenia, od wlasnej filozofi, w
      polaczeniu z chora psychika.
      Moje ciagi zazwyczaj zaczynaly sie od niekontrolowanego myslenia, natloku
      mysli, chorobliwego wrecz myslenia.
      Ja przestalam uwazac ze to moje nadmierne myslenie, takie filozoficzne
      myslenie, za cos dobrego. Wrecz przeciwnie.

      Nie zajelam sie w zyciu filozofia, nie studiowalam filozofii.
      Na dzien dzisiejszy uwazam, ze bardzo dobrze sie stalo.
      Gdzies czuje ze mogloby to kosztowac mnie zycie.

      Skonczylam szkole ekonomiczna. Wlasciwie zawsze lubilam matematyke, prace z
      liczbami. W przeciwienstwie do mojej wspanialej filozofii, gdzie zawsze gdzies
      pojawialy sie rozwidlenia, i niekoniecznie dawaly odpowiedz, w matematyce jest
      fatwiej, bo zazwyczaj dochodzisz do wyniku takiego jaki powinien byc.
      W bilansie jest prosto: debet ma sie rownac kredyt, nie ma innej mozliwosci, a
      jesli tak nie jest znaczy ze gdzies sie pieprznales, i licz na nowo.
      Tam nie da sie dopisac kilkustronnicowej rozprawki filozoficznej dlaczego tym
      razem debet nie bedzie sie rownal kredytowi.

      I miedzy innymi dlatego mysle ze lepsze jest upraszczanie, a nie komplikowanie
      zycia, tego psychicznego tez.
      Uczucia da sie opisac jednym slowem, nie jest zawsze konieczna jakas szczegolna
      forma literacka do ich wyrazenia. To tez jest w sumie sztuka myslenia, ze
      zgromadzonego leku, zmieszania, niepenosci itp, dojsc do jednego slowa, ktore
      wyraza to wszystko razem.

      I mnie sie wydaje ze wlasnie w ten sposob dochodze do spokoju duchowego.
      • wolny32 Re: Moje kilka twarzy 06.11.06, 16:20
        rauchen napisała:

        >
        > Wiesz addi, 2 lata za soba aktywnej bulili(...)

        zgadzam sie z Toba, ze jezeli ta cecha ma mnie niszczyc to lepiej juz
        upraszczac.
        Ja jednak nie chcialbym radykalnej zmiany a raczej znalec zloty srodek, moze
        jestem naiwny, ale chcialbym tak, by zle usunac a dobre zostao z tej cechy:)

        bo w tym "filozofowaniu" jest sporo zalet,
        ja cenie takie cechy jak umiejetnosc myslenia, niezalezne myslenie,
        samodzielne, wyciaganie wnioskow, logika itp.
        a skrajnosci wolalbym obciac.
        slowem pracuje nad tym, by filozofowac kiedy trzeba.:)

        p.s. niestety tak jest- cos za cos- nie jest latwo ludziom myslacym. ktos kto
        nie mysli ma latwiej i przyjemniej, ale o to tez nie chodzi, nie tak?
        • rauchen Re: Moje kilka twarzy 06.11.06, 18:29
          ja ten zloty srodek znalazlam w modlitwie, ktorej uzywaja anonimowi alkoholicy:

          "Boze, uzycz mi Pogode ducha,
          zeby zaakceptowac to, czego nie moge zmienic"

          to sie zazwyczaj w moim przypadku przejawia w rozmyslaniu na sprawach z
          przeszlosci, blizszej lub dalszej, i spraw ktorych juz zmienic nie moge.
          Zazwyczaj jest to juz nie myslenie, tylko rozpamietywanie spraw, i nawet jak
          dzieki temu mysleniu wymysle proch, to nie tych rzeczy nie zmienie.

          "Odwagi, bym zmienial to, co moge zmienic"

          Tu moge myslec, po to aby dzialac i zalatwiac sprawy z ktorymi mam do czynienia.

          "Madrosci, abym odroznial jedno od drugiego"

          Kiedy nachodza mnie mysli, staram sie naprawde sprawdzic czy to jest myslenie
          czy rozpamietywanie.
          Od ostatniego mojego ciagu, a rozpoczal sie dokladnie rok temu, 6 listopada tak
          gdzies o tej porze, wlasnie takim rozpamietywaniem, staram sie stopowac, kiedy
          nachodza mnie mniej wiecej takie mysli jak wtedy. Z poczatku takie mysli
          wracaly, ale powoli wyrobilam sobie wlasnie takie stopowanie sie, i z biegiem
          czasu te mysli jakos zaczynaja nie powracac. Z czego prawde mowiac chyba
          najbardziej sie ciesze.
      • cortona Do Rauchen i Wolnego. 06.11.06, 20:15
        Rauchen, dawno nie rozmawiałyśmy, ale muszę Ci powiedzieć, że masz absolutną rację.
        Filozofowanie jest dobre raz na kwartał, i to przy zachowaniu odpowiedniego
        dystansu. Mnie trochę za często zdarza się filozofowanie, ale jak zaczynam robić
        to w realu, to szybciutko sprowadzają mnie na ziemię. Nawet lubię, jak sobie
        żartują ze mnie, bo wiem, że tę moją cechę uważają, za sympatyczną, może nawet
        śmieszną, ale niech im będzie. Czasami dopytują się o moje "złote myśli", jak za
        długo z niczym nowym nie występuję. Ja często odpowiadam, że przed wieprze mnie
        mam zamiaru swoich pereł rzucać. Nie mam parcia, żeby uchodzić za poważną osobę.
        Nie lubię poważnych ludzi.
        A co ja tu robię na tym forum, jak nie uprawiam wiejskiej filozofii?
        Jedni grają w karty, inni oglądają "M jak miłość", a my piszemy na forum.
        Przy okazji coś ważnego sobie tu załatwiłam, więc tego czasu nie uważam za
        stracony.
        Wolny, filozofia filozofią, ale wątpić we wszystko to już przesada. Ustaw sobie
        jakieś prioritety. Znowu taki skomlikowany to Ty nie jesteś. A poza tym jesteś
        zbyt inteligentny, żeby świata poza sobą nie widzieć. Nie mam wątpliwości, że Ci
        to przejdzie, ale pospiesz się, bo szkoda czasu.
        • cortona Re: Do Rauchen i Wolnego. 06.11.06, 20:36
          I znowu wyszła mi jakaś komenda, której Wolny nie znosi. Ale, jak ktoś jest taki
          niezdecydowany, to komenderowanie dobrze mu robi. Ja świetnie to wiem, bo sama
          potrzebuję komendanta. Jak ja bym chciała, żeby ktoś poprowadził mnie za rączkę.
          I daję się prowadzić bardzo chętnie, jeśli widzę, że ten ktoś lepiej zna problem
          ode mnie. Ale mało jest ludzi, którym potrafię uwierzyć.
          W kwestii alkoholu uwierzyłam Janu. Jak powiedział mi: "zostaw to raz na
          zawsze", to mu uwierzyłam.
          Wolny, Giedroyc już umarł, Tischner też, Kołakowski nie będzie mógł z Tobą
          pogadać, to kto udzieli Ci mądrych rad. Ty zwykłym ludziom i tak nie uwierzysz.



          • wolny32 Re: Do Rauchen i Wolnego. 06.11.06, 21:44
            Cortona:
            Wolny, Giedroyc już umarł, Tischner też, Kołakowski nie będzie mógł z Tobą
            > pogadać, to kto udzieli Ci mądrych rad. Ty zwykłym ludziom i tak nie
            uwierzysz.


            Cortono, ja nie jestem az takim pyszalkiem!
            Nie ma zwyklych ludzi, sa tylko zwykle glupoty:)

            • cortona głupoty 06.11.06, 21:57
              Jeżeli widzisz głupoty, to w czym masz problem?
              • wolny32 Re: głupoty 06.11.06, 22:00
                cortona napisała:

                > Jeżeli widzisz głupoty, to w czym masz problem?


                Nie moge wyrobic stykajac sie z glupota:)
                • cortona Re: głupoty 06.11.06, 22:04
                  No cóż, żeby widzieć aż tyle głupoty, to doprawdy trzeba być niezwykle mądrym.
                • aaugustw Re: głupoty 07.11.06, 11:12
                  wolny32 napisał:

                  > Nie moge wyrobic stykajac sie z glupota:)
                  ___________________________________________.

                  Zastanawiajace, jak Ty wyrabiasz sam ze soba...!?
                  (to mial byc zart!) ;-))
                  A...
                  Ps. czesto sie zloscisz na siebie...!?
                  (to juz powaznie!)

                  • wolny32 Re: głupoty 08.11.06, 16:44
                    Na siebie sie zloszcze nawet czasem.
                    Wydarza to sie mi szczegolnie w sytuacjach pewnych.
                    Jak chyba tak ma kazdy?

                    Picasso
                    • aaugustw Re: głupoty 08.11.06, 17:00
                      wolny32 napisał:
                      > Na siebie sie zloszcze nawet czasem.
                      > Wydarza to sie mi szczegolnie w sytuacjach pewnych.
                      > Jak chyba tak ma kazdy?
                      ____________________________________________________.

                      Tak, te sytuacje pewne szybko moga zlamac...!
                      Tak sobie teraz przypominam; Zapijalem zawsze w sytuacjach
                      pewnych... Kiedy bylem zadowolony... Kiedy doznawalem
                      euforii na sucho!
                      A...
        • rauchen Re: Do Rauchen i Wolnego. 07.11.06, 08:45
          moze powroce do swojej filozofii jak bede miala 80 lat i parkinsona.
          Swoja przyszlosc bede miala juz za soba, a flaszki nie dam rady w lapach
          utrzymac :)
    • aaugustw Re: Moje kilka twarzy 06.11.06, 12:09
      Jakos sie wyciszylo w tej knajpie alkoholikow...! :-((
      Trzeba ratowac ten honor... ! ;-))
      ___________________________________.
      Wolny napisal:
      > Czasem jestem wesól i pewny siebie.
      Innym razem wystraszony i wycofany.

      Czasem jestem spokojny i wyciszony, czasem zbuntowany i napiety ( czesciej).
      Czasem wyrozumialy i otwarty, innym razem agresywny i uparty.

      Moja osobowosc ma rozne oblicza.
      Czasem az sam dziwie sie jak rozne.
      Chyba kazdy tak ma?
      - - - - - - - - - - - - -
      Tak ma kazdy !
      U kazdego jednak jest ta amplitude (czy sinusoida, jak kto woli) – rozna.
      Im bardziej chory, tym ona wieksza...
      (brak tych wychylen - to nieboszczyk...!) ;-))
      _________________________________________________________.
      Wolny napisal dalej:
      > ...nie jestem zacietrzewionym zakapiortem ktory zjadl wszystkie rozumy swiata.
      wg mnie to zaleta, ja nie cierpie fanatykow ktorzy wszystko wiedza i wszystkich
      chca do swego przekonac.
      - - - - - - - - - - -
      To tylko Twoj odbior swiata i ludzi...!
      Nie wierze w to, zeby komus zalezalo na tym, aby Cie przekonywac.
      Kazdy mowiacy (pouczajacy), chce sobie udowodnic, ze jego droga jest dobra.
      W ten sposob kazdy udawadnia swoja racje i... podswiadomie szuka alibi dla
      swojego postepowania... Nie zdajac sobie czasami nawet sprawy z tego, ze to ich
      cieplutkie zycie to dalej nic innego jak zwyczajne, wygodne siedzenie w tym
      szambie...
      (moze tu znajdziesz wytlumaczenie, dlaczego ten Twoj przyjaciel tak sie
      zachowuje...!?).
      A... ;-))
    • tenjaras Re: Moje kilka twarzy 06.11.06, 15:16
      warto też czasem pobyć trzeźwym - o ile było się dość pijanym...

      wymyśliłem sobie taki miernik trzeźwości - jakby reagowali przechodnie na
      chodniku gdybym wyskoczył im ze swoimi tekstami, rzadko w swojej samoocenie
      perfekcjonisty miałem dla siebie litość, ale pewnego dnia wpadłem w samozachwyt
      gdy przemyślałem jakby zareagowali gdybym mówił każdemu przechodzącemu obok
      mnie, że jestem alkoholikiem...

      założe się, że prędzej czy później wylądowałbym u czubków...

      nie mam wątpliwości, że swoje wyłoiłem, że nie mam kontroli nad alkoholem i
      zawsze mnie sponiewiera - dlatego nie pije

      okazało się jednak, że zarówno moje własne pijaństwo jak i zaległości z
      pokolenia wyżej niezbyt przygotowały mnie do normalnego życia, środowisko w
      jakim żyłem też ma swój udział, a zaproponowane mi nowe formy życia i
      rozumowania mogą mi pomóc się wyrwać z przeszłości, nie muszę zostać matrycą i
      przekazać to samo dalej, mogę zmienić bieg rzeczy, jestem wolny i mam możliwość
      dokonywania wyborów, a nie zawsze tak miałem, więc korzystam z tej szansy - tak
      jak potrafię, ale i pozwalam sobie czasem pomóc, w chwilach słabości,
      zwątpienia, nie boje się i nie wstydze pójść tam, gdzie uzyskam pomoc - tylko
      dlatego, że przyszedłem...

      czy warto było przestać pić i pójść nową drogą, którą ja nazywam trzeźwością?

      tak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka