Dodaj do ulubionych

Pijane mylenie - pijanym mysleniem...

09.11.06, 16:03
Chcialem dzisiaj przedstawic nowy temat, dot. "pijanego myslenia"...
Jednak widze, ze Zyg_zyg_zyg mnie wyprzedzila, (pozdrawiam!) ;-))
Zmienilem wiec zdanie i postanowilem (dla siebie), od dzisiaj
sprobowac lepiej zrozumiec, dlaczego na takim forum uzaleznien wystepuja az
tak krase sprzecznosci miedzy uczestnikami w porownaniu z Mityngami AA...!?
Czyzby tylko dlatego, ze tutaj nie obowiazuje zasada mowienia o sobie, ze
tutaj obowiazuje tylko netykieta...(!?)
Sprobuje wylapywac(?)te prawde od klamstwa, to pijane myslenie od myslenia
trzezwego! - Po co?
Bo uwazam, ze robi sie tutaj krzywde osobom nowym i tym, ktore nie
znalazly jeszcze swej drogi do trzezwosci - tym ktorzy zyja w abstynencji...
Krzywde tym osobom wyrzadzaja ci, tzw. "nauczyciele" - uwazam ja.
Wiem, ze ci "pouczacze" nie zdaja sobie sprawy z tego, ze piszac te
swoje "prawdy" myla innych swoim, tzw. pijanym mysleniem. Dochodzi wtedy
tutaj do takich roznic myslenia, jak np.:
Jedna osoba pisze; "on nie obraza nikogo". Druga odpowiada; "on obraza".
Eska, np. stwierdza, (cyt.): "dlaczego ludzie po terapiach i 90 mityngach
piją gorzej niż przed."
- - - - - -
Takie i inne podobne w stylu pisania i stwierdzenie zawierajace w podtekscie
klamliwe sugestie uwazam za katastrofe dla nowych i dla samych abstynentow...!
A...
Ps. Mityngi AA maja te decydujaca przewage w zatrzymaniu choroby alkoholowej,
ze na nich mozna tylko podzielic sie wlasnym doswiadczeniem. Nie wolno nikogo
pouczac...!

Obserwuj wątek
    • wolny32 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:03
      aaugustw napisał:

      > Sprobuje wylapywac(?)te prawde od klamstwa, to pijane myslenie od myslenia
      > trzezwego! - Po co?


      mistrzu, znowu lecisz ze swoja PRAWDA.
      moze napisz tym nowym, jak kwalifikujesz co jest prawda a co nie?
      czy metodami nauk filozoficznych, logicznych, czy tez metodologia innego sortu?
      jezeli zaezly Ci na prawdzie- to pisz ja cala.



      > > Ps. Mityngi AA maja te decydujaca przewage w zatrzymaniu choroby
      alkoholowej,
      > oto prawda objawiona na dwoch wielkich kamieniach, tak?

      >
    • 7zahir Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:09
      To co próbujesz zrobić to walka z wiatrakami.
      Zobacz jak mnie sie tu dostało:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=43647015
      • wolny32 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:15
        7zahir napisała:

        > To co próbujesz zrobić to walka z wiatrakami.
        > Zobacz jak mnie sie tu dostało:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=43647015


        Wyznawcy ideologii AA- nie wszyscy - zaklamuja rzeczywistosc w swojej
        uczciwosci usilujac wmowic wszystim nieaowskim, ze oni trywializuja problemy z
        alkoholem, ze wrecz namawiaja do pica.
        kto nie z nami ten przeciw nam.
        gdyby nie to wmawianie nie byloby sprzeciwu
        • 7zahir Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:20
          W końcu uznałam swoją bezsilność
          jak zapewne przeczytałeś.:-)
          • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:37
            7zahir napisała:

            > W końcu uznałam swoją bezsilność
            > jak zapewne przeczytałeś.:-)
            ________________________________________________.
            Ja tez, ale wobec alkoholu, nie wobec szczekaczy! ;-))
            Pozdrawiam;
            A... ;-))
        • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:35
          wolny32 napisał:
          > Wyznawcy ideologii AA- nie wszyscy - zaklamuja rzeczywistosc w swojej
          > uczciwosci usilujac wmowic wszystim nieaowskim, ze oni trywializuja problemy
          z alkoholem, ze wrecz namawiaja do pica.
          > kto nie z nami ten przeciw nam.
          > gdyby nie to wmawianie nie byloby sprzeciwu...
          - - - - - - - - -
          Dziecinada i pijane myslenie!
          Ja osobiscie nie robie tego dla Wolnego, tylko dla siebie...!
          A...
          • wolny32 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 18:13
            aaugustw napisał:

            > wolny32 napisał:
            > > Wyznawcy ideologii AA- nie wszyscy - zaklamuja rzeczywistosc w swojej
            > > uczciwosci usilujac wmowic wszystim nieaowskim, ze oni trywializuja probl
            > emy
            > z alkoholem, ze wrecz namawiaja do pica.
            > > kto nie z nami ten przeciw nam.
            > > gdyby nie to wmawianie nie byloby sprzeciwu...
            > - - - - - - - - -
            > Dziecinada i pijane myslenie!
            > Ja osobiscie nie robie tego dla Wolnego, tylko dla siebie...!
            > A...



            w koncu na[pisales szczera prawde.
            wciagasz do AA po to, aby samemu lepiej sie czuc a nie dla dobra innych.
            robisz to dla siebie.
            moze wlasnie dlatego jestes calkowicie slepy na potrzeby innych i wmawiasz im,
            ze wiesz lepiej co dla nich dobre
      • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:33
        7zahir napisała:

        > To co próbujesz zrobić to walka z wiatrakami.
        > Zobacz jak mnie sie tu dostało:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=43647015
        ___________________________________________________.
        Cholewka, troche spowaznialem kiedy przeczytalem te
        Twoje slowa. Moze masz racje, ze to walka z wiatrakami,
        ale nie zapominam przy tym, ze z tej choroby wychodzi
        tylko ok. 4% czyli okolo 4 na 100. Troche popisze w tym
        temacie, moze akurat ktos wezmie to sobie do serca.
        Do tych szczekajacych ja juz dawno sie przyzwyczailem...!
        A... ;-))
        Ps. Dziekuje Ci za to ostrzezenie...! ;-))

        • 7zahir Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:52
          A ja Ci dziekuje za ten watek.:-)
          Uznałam swoja bezsilność, bo zauwazyłam
          że zaczynam się niebezpiecznie nakręcać.
          Mam nadzieje, że jesteś silniejszy psychicznie
          i bede Ci kibicować.:-)
          • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 19:43
            7zahir napisała:
            > A ja Ci dziekuje za ten watek.:-)
            > Uznałam swoja bezsilność, bo zauwazyłam
            > że zaczynam się niebezpiecznie nakręcać.
            > Mam nadzieje, że jesteś silniejszy psychicznie
            > i bede Ci kibicować.:-)
            - - - - - - - - - - - -
            To ja Tobie dziekuje 7zahir! ;-))
            Ja jestem rownie slabym psychicznie, ale tacy jak Ty daja mi te Energie...! ;-))
            Pozdrawiam:
            A... ;-))

      • e4ska Zahir, dowiedź uczciwości! 10.11.06, 00:45
        Zahir, a może podałabyś link do jakiejś Twojej wypowiedzi z roku 2003 np, albo
        2002... bo przecież tak dyskutowałaś na forum przed wytrzeźwieniem, , jak
        wielokrotnie dawałaś do zrozumienia... ze forum tylko ci przeszkodziło w
        trzeźwieniu,... sprawdziłam nick nowozagubiona, ale to całkiem nowy jest...
        gdzie tam, niedawno założony.

        Byłabym wdzięczna, gdyż bez tych dowodów rzeczowych wciąż muszę podejrzewać, że
        okłamywałaś forumowiczów... i to tych bardzo nowych... że pisanie na forum jest
        bardzo beeee, gdyż tobie nie pomogło absolutnie, zaszkodziło nawet. Co więcej,
        podejrzewam jeszcze, ze w ten sposób chciałaś zdyskredytować forum, ponieważ nie
        zagrałaś tutaj żadnych skrzypiec... w ogóle oprócz cytacików i linków na nic nie
        było stać Zahir, ktora systematycznie zapijała terapię i AA...

        Ciekawe, co na te prawdy i rewelacje powie uczciwy, o bardzo malusieńkim ego,
        mistrz. Na pewno podoba mu się takie zahirne zapijanie, gdyż przebiega nieco
        inaczej niż moje eskowe... a co to za trzeźwienie bez zapijania... co to za
        uczciwość wobec siebie odstawić gorzałę raz a dobrze... to takie nudne... i
        teraz ktoś bierze przykład i też probuje metody "od razu"... eeee, nieważne.

        Więc gdzie te wypowiedzi forumowe Zahir, która szkoliła się "tak samo" na forum
        uzależnieniowym - bez skutku?... gdzie te wpisy, gdzie ten nick...? PROSZĘ... bo
        podejrzewam złą wolę, kłamstwo, wciskanie ludziom czytającym szkodliwej
        nieprawdy, gorszej niż nieuczciwość. Wystarczy podać linki do archiwum.





        • aaugustw Re: Zahir, dowiedź uczciwości! 10.11.06, 08:41
          e4ska napisała:

          > Zahir, a może podałabyś link do jakiejś Twojej wypowiedzi z roku 2003 np, albo
          > 2002... bo przecież tak dyskutowałaś na forum...
          _________________________________________________________________________.
          To znaczy, ze dzis Zahir tylko potwierdza tylko to, co juz wtedy pisala o
          takich jak Ty, ktorzy tylko przeszkadzaja tym "nowym" w ich trzezwieniu...
          Poniewaz w ich wypowiedziach ukryte sa klamstwa i falsz...
          Ty, np. zachowujesz sie jak wsciekly pies, kiedy mowa jest o terapeutach, czy o
          Wspolnocie AA, ktora uratowala juz milionom alkoholikom zycie...!
          A... ;-))
          • 7zahir Sprostowanie 10.11.06, 09:58
            Nie wiem dlaczego wdzięczaca sie do wszystkich e4ska
            (z taką samą logiką jak blondynki z kawałów )
            wymysliła daty 2003 albo 2002 -to jej słodka tajemnica:-)


            Trafilam na forum w kwietniu tego roku,
            i zaczęłam pisać pod nickiem znowuzagubiona.
            To mój pierwszy wpis:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=40240466&a=40339670
            Potem zmieniłam tego nicka na obecny
            i tu po raz pierwszy pod nim napisałam:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=176&w=42131325&a=42170668
            Pozdrawiam Cię serdecznie Aagustw
            i obiecuję wspierać w zmaganiach.:-)
            • e4ska Re: Sprostowanie 10.11.06, 12:04
              "wdzięczaca sie do wszystkich e4ska"... chyba nie do zahir. Bezmyślne
              wdzięczenie, branie na słodycz z uśmieszkami... wdzięczenie zahirne... kłamliwe,
              z ledwie tłumioną wściekłością, że ta eska, taka eska... Nigdy nie napisałaś nic
              mądrego, a cytaty,które zapodajesz, są ponad twoją możliwość percepcji. Dwie
              linijeczki i pięć uśmieszków.

              Co do moich "wymysłów" - znajdę twoje linki i zacytuję. Czemu nie. One tutaj są.

              Kompleksy brzydkiej kaczycy nakazują ci podczepić się pod kogokolwiek, komu
              będziesz kibicować, byleby dowalał esce... a że przy okazji dowali Janu, zresztą
              Janu jest ponad rynsztok, choćby rynsztok udawał Niagarę... hmmm, wolisz
              augusta... Jeśli tak umiesz wybierać, nic dziwnego, że masz to, co masz ... w
              realu. Dwóch mężczyzn: Yampolskiego i Kruszyńskiego.

              Podczepianie się pod silniejszego nie zawsze zdaje egzamin. Próbowałaś sztuczek
              z Paulem Sixtusem. Widzisz... Paul to ktoś, kto myśli i mówi od siebie, jest
              konsekwentny i logiczny. Nieważne, że ma inne podejście do terapii: on jest
              zdecydowanym entuzjastą, ja zdecydowanym przeciwnikiem tej formy nauki... ale
              mimo całych iskier, które się w naszych potyczkach sypały, muszę przyznać, że
              dużo się dowiedziałam od Paula, zresztą nie tylko ja. I to, co wiem, mogę
              wykorzystać w sytuacji, kiedy ktoś mnie pyta, w realu też. Zniknięcie Paula z
              forum uważam za stratę dla wszystkich piszących, więcej, martwię się o niego. Bo
              pisanie na forum to przecież przypominanie sobie o swojej słabości i jednak
              wzmacnianie się psychiczne.

              Więc Paul nie odpowiedział na twoje miłosne zapały wspólnych lotów... zatem
              będziesz latać z augustem. Jest to bardzo logiczne, ten sam poziom. Przylepianie
              się do augusta pewnych osób nie ma nic z przypadku. To zimna konieczność.


              • aaugustw Re: Sprostowanie 10.11.06, 14:50
                e4ska napisała: (do Zahir)

                > "wdzięczaca sie do wszystkich e4ska"... chyba nie do zahir. Bezmyślne
                > wdzięczenie, branie na słodycz z uśmieszkami... wdzięczenie zahirne...
                kłamliwe...
                _______________________________________________________________________.
                Awantura1 - bierz go...! ;-)) - Zglos ten post Eski na czerwony kosz...!
                A... ;-))

            • aaugustw Re: Sprostowanie 10.11.06, 13:56
              7zahir napisała:
              > Nie wiem dlaczego wdzięczaca sie do wszystkich e4ska
              > (z taką samą logiką jak blondynki z kawałów )
              > wymysliła daty 2003 albo 2002 -to jej słodka tajemnica:-)
              - - - - - - - - - - - - - - - -
              Zahir. To moj pierwszy post, jaki znowu czytam po przerwie!. ;-))
              Ja tam nie mam zamiaru patrzec "na wczoraj" i Ciebie sprawdzac!
              Ja wierze Tobie! ;-))
              ___________________________________.
              7zahir napisała dalej:
              > Pozdrawiam Cię serdecznie Aagustw
              > i obiecuję wspierać w zmaganiach.:-)
              - - - - - - - - - -
              Dziekuje z serca...! Zaraz bede czytal dalej.
              Najpierw ide na spozniony dzis obiad!
              I ja Ciebie pozdrawiam serdecznie:
              A... ;-))

    • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 09.11.06, 18:44
      W tym temacie, ktory sobie (glosno) zalozylem, nie bede wymienial teraz ksyw.
      Bede natomiast analizowal i dawal przyklady oraz sposob mojego odczuwania...!

      Ktos np. pisze, cyt.: “…Faktycznie zareagowalam wyjatkowo emocjonalnie.
      Na ten rodzaj osobowosci mam mega alergie od zawsze. „
      - - - - - - - - -
      Po przeczytaniu takiego zdania, juz dzwoneczki odzywaja sie w mojej
      (pustej) ;-))glowie...!
      Ten, ktory cos takiego pisze ma cholerny problem z samym soba...!
      Wedlug mnie, to jest przyklad pijanego myslenia.
      Trzezwe myslenie, byloby, gdyby ten ktos zareagowal, np. tak:
      "Ten czlowiek ma prawo byc takim jaki jest, ale dlaczego ja sie tym denerwuje? –
      Dlaczego staram sie prostowac galezie na drzewach...? Co takiego mam w sobie
      zlego, ze on mi idzie na jajca...? Gdzie on mnie tak celnie trafia...!?
      Dlaczego to mnie tak boli...!? Co jest grane z moim EGO...!?
      Czy nie powinienem isc do EA (Emocjonalni…)
      _________________________________________________________________.
      Ten ktos pisze dalej
      Ps.
      Ja inaczej widze to miejsce. Poza watkami, ktore chymm przerodzily sie w ring,
      na ktorm zawodnicy obrzucaja sie blotem (niestety i ja wsrod nich)…
      - - - - - - - - - -
      Jedyna walczaca tutaj (wg. mnie) jest sama ta osoba. Ona walczy z soba i...
      w koncu przegra, bo jak dlugo mozna walczyc z samym soba!?
      Dla tej osoby byl to Klub Wzajemnej Adoracji swego Ego, ktory zamienil sie
      w kuznie, w ktorej maja dopiero powstac ksztalty sluzace innym...
      Jaka walka?, jaki ring? – Tu sie pracuje! – Tu sie sluzy...!
      A...
      Ps. to tak, na chypcika...! ;-))
      • hiacynaa Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 00:09
        Cos w tym jest... Za nic nie polecilabym czytania tego forum osobie ktora
        planuje rzucenie picia lub jest na poczatku trzezwienia. Mezowi nawet nie
        podalam linku na to forum. Czesto mozna tu spotkac antyrady, dziwne wypowiedzi,
        szkodliwe poglady.
        Pisze to z pozycji czlonka rodziny alkoholika, a wiec osoby poniekad
        bezstronnej.
        • janulodz Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 08:08
          Hiacyna napisała:

          "Pisze to z pozycji czlonka rodziny alkoholika, a wiec osoby poniekad
          bezstronnej"

          - Nic bardziej mylnego. Ty piszesz to z pozycji osoby współuzależnionej, a więc całkowicie zangażowanej i będącej w tym temacie STRONĄ.
          Twoje podejście do tematu wykazuje dziecinną wprost naiwność.
          Uważasz, że Twoje problemy z mężem zdradzającym Cie na lewo i prawo, z alkoholikiem i własciwie zupełnie obojetnym na Twoje pod jego względem oczekiwania - całkowicie i za Ciebie rozwiąże ktoś inny? Albo COŚ innego.
          Siedzisz w domu, nie pracujesz, jesteś zdana na łaskę swojego Pana i Władcy i czekasz na cud.
          "Nie dałabym mężowi linka do tej strony".
          Widzę, że od początku popełniałś błędy w swoim małżeństwie. Ty masz męża, czy syneczka, któremu możesz dawać,albo zabraniać, któremu możesz wybaczać, albo nie.
          Weź się dziewczyno w garść i zacznij myśleć o sobie i swoim dziecku. I nie licz na żadne cuda.
          Cudów ni ma!!!

          • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 08:57
            janulodz napisał: (do Hiacyny):

            > Twoje podejście do tematu wykazuje dziecinną wprost naiwność.
            > Uważasz, że Twoje problemy z mezem...
            - - - -
            Tu nie moge juz dalej przytaczac jego slow. Wlasnym oczom nie wierze co on 4-
            latek napisal do kobiety wspoluzaleznionej, poczatkujacej na tym "Forum"...
            W jaki ordynarny sposob skrytykowal, ocenil i zaatakowal ja!

            Ty zlamany, stary CH... gdybym byl w poblizu dostalbys w ten Twoj plugawy
            DZIOB - w imie Hiacyny!!
            A...
            Ps. Zapamietaj sobie! - Co wolno bylo pisac "wojewodzie",
            to nie Tobie powtarzac stary smrodzie!
            (przepraszam wszystkich innych za wybuch moich chorych emocji)
            • janulodz Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 09:25
              No comments
              • 7zahir Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 10:02
                A ja podpisuję się obiema rękami
                pod emocjonalną wypowiedzią
                aagustw, no może bez słów
                których kobiecie nie wypada
                używać.
                Janoludz bardzo często jest arogancki
                więc nie jestem zaskoczona :-)
                • 7zahir Poprawka 10.11.06, 10:04
                  Janulodz - przestawiłam niechcący literki:-)
                  • janulodz Re: Poprawka 10.11.06, 10:50
                    Zahir
                    Podpisujesz sie pod augustem, a uśmiechasz do mnie. To za tą pomyłkę przepraszasz?
                    • 7zahir Re: Poprawka 10.11.06, 11:03
                      Nie. Za literówkę.
                      Nie kokietuj:-)
                • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 14:35
                  7zahir napisała:
                  > A ja podpisuję się obiema rękami
                  > pod emocjonalną wypowiedzią
                  > aagustw, no może bez słów
                  > których kobiecie nie wypada
                  > używać.
                  > Janoludz bardzo często jest arogancki
                  > więc nie jestem zaskoczona :-)
                  ___________________________________________________________.
                  Widzisz Zahir, to jak on postapil z Hiacenna jest karygodne!
                  Kto z "nowych" zechce teraz sie tutaj otworzyc, aby wyrzucic
                  z siebie swoj zal i bol...? - On nie zdaje sobie sprawy, jakie
                  szkody wyrzadzil Hiacynie i wszystkim poczatkujacym! - Kto zechce
                  sie teraz otworzyc?-Kazdy bedzie sie bal oceny, krytyki, zranienia i w koncu
                  drugiego ponizenia i posmiewiska !
                  Tak bezmyslnie moze tylko postapic pijak, ktory nie ma zielonego pojecia o
                  chorobie alkoholowej! -
                  Sam nie ma a drugich chce pouczac! - To dotyczy rowniez Eski...!
                  Oni nie zdaja sobie sprawy, ze przez ich pouczanie (obojetne przy jakie ono
                  jest), czynia szkody innym alkoholikom. Oni, w swojej glupocie nieswiadomie
                  moga przyczynic sie do smierci jednostki...!
                  A...

                  • janulodz Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 15:05
                    Pajacyku śmieszny
                    Naładowałeś sobie akumulatorek. Uważaj, bo już jest mocno przechodzony. I może ci się elektrolit zagotować. I nie daj boże wylać. Bo smród sie po okolicy rozniesie.
                    Lżyłeś na tym forum kobiety, których poglądy Ci nie pasowały, ale zbłąkane owieczki otaczasz swoimi lepkimi mackami, żeby ci się nie wymknęły. Kobitki uważajcie na tego obleśnika. Koguciku wypłowiały bez piórek. Uwazaj bo pękniesz :)))
                    • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 15:22
                      janulodz napisał: (w moim kierunku)
                      .................................
                      .................................
                      _________________________________.
                      Prosilem Cie, zebys dzisiaj ode mnie sie odpingolil...!
                      Przynajmniej w moim temacie, ktory tu poruszam...!
                      A...
                      Ps. Przy okazji mam te sama do Ciebie prosbe, jaka napisalem do Eski:
                      Jezeli zalezy Wam naprawde na zyciu innych ludzi i chcecie naprawde pomoc
                      chorym na alkoholizm - zamknijcie swoje dzioby!
            • myszabrum Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 11:15
              Zatkało mnie.
              Naprawdę nie wiem, co napisać.
              Odwołuję swoją opinię co do kabaretowości Augusta.

            • awantura1 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 11:56
              Janulodz : "nie odpisuj na posty lamiace regulamin (netykiete)" - lepiej zglos
              je naciskajac czerwony kosz ;-) To naprawde skuteczne narzedzie...
          • hiacynaa Nic nie robie?????????? 10.11.06, 11:24
            janulodz napisał:
            ? Pracuje i zarabiam 50% wiecej od niego! Skad Ci sie wzielo ze siedze w domu?
            Do tego wyslalam goscia na terapie, sama poszlam na terapie i na Al-alon (to
            dwie rozne rzeczy), pod moim wplywem zerwal z kochanka. On nie pije od 3
            miesiecy. Wyzdrowial mu zoladek, minely zapalenia nerwow, omdlenia. Psychicznie
            tez przezywa odnowe.
            Mam prace zawodowa, kierownicze stanowisko, male dziecko (3latka), ogromny dom z
            ogrodem na glowie, meza alkoholika ktorego ciagle nie ma w domu, terapie,
            al-alony i NIC NIE ROBIE?????????????????????????????????????


            > Hiacyna napisała:
            >


            > Siedzisz w domu, nie pracujesz, jesteś zdana na łaskę swojego Pana i Władcy i c
            > zekasz na cud.
            >
            • janulodz Re: Nic nie robie?????????? 10.11.06, 11:53
              Przepraszam Cię Hiacyno za pomyłkę dotyczącą Twojego zajęcia. Umknęło mi gdzieś opisane pełnienie przez Ciebie obowiązków zawodowych.
              Miałem na myśli jedynie Twoje oczekiwania dotyczące zbawiennego wpływu terapii, oraz uczestnictwa w grupach na zmianę w zachowaniach wobec Ciebie Twojego męza. Nic i nikt nie może zmusić drugiego człowieka do tego aby kochał. Nie można " na razie nie kochać, lub "może za rok pokochać", albo, "teraz to wyjadę nie wiadomo na ile, ale jak wrócę to może będę kochał". A z Twoich listów wyrażnie przebijała ta nadzieja, że to się jak za dotknięciem czarodziejskiej róźdzki zmieni (cyt. " za miesiąc będą omawiać na grupie relacje rodzinne). Życia tak według schematu sie nie zmienia. To zapamietałem i wyartykułowałem w swoim poście. Przepraszam za to.
              Janu
              • e4ska Re: Nic nie robie?????????? 10.11.06, 12:41
                Nie bierz tego na poważnie, Janu. Tekst zależy od tego, jaką pigułę autorka
                łyknie. Jakbyś prześledził wątek, to zobaczyłbyś, że autorka myli się, zmienia
                dane, sytuacje zmienia, dodaje informacje pod wpływem pytań, żeby czemuś
                oczywistemu zaprzeczyć... wybitny facet, społecznik, wolontariusz... hehehe...
                chlejący przed ślubem aż huczało, z jakiegoś raka ją wyciągnął... cuda wianki...
                raz lepiej, raz gorzej, to kocha, to nie kocha... ona pracuje, to znów jest
                ciężko chora i w domu siedzi... jakbyś miał takie babsko w domu, to założyłbyś
                harem, bo z jedną kochanką nie odreagowałbyś:))) Jedyne wytłumaczenie: facet
                wie, co mógłby stracić, jeśli prawda z domem i ogrodem... walczy ze sobą,
                przyzwyczajony do wygód... albo zwiać, albo zostać w złotej klatce, chociaż
                marna ta złota klatka, za to łańcuch ciężki żelazny.
                I weź tu nie pij:)))

                A na koniec, po dziewięciomiesięcznej terapii, może się coś narodzi w rodzinie.
                Dlatego będziemy świadkami cudownej przemiany rodziny nieszczęśliwej w
                szczęśliwą przy pomocy terapii, AA i alanonu.

                Fabuły i konfabuły to jeszcze nie życie... wyluzuj, Janu, tu nie o pocieszanie
                czy wsparcie chodzi. Real netowy to jest. Rozumiesz?
                • hiacynaa Re: Nic nie robie?????????? 10.11.06, 12:56
                  Wiesz co, Ty rzeczywiscie jestes patologiczna...
                  Kiedy pisalam ze siedze w domu??? To ze problemy zdrowotne to mialo znaczyc ze
                  siedze w domu?
                  A w opisach mojego zycia nie bylo ani zdania zmyslenia.
                  Ja zmieniam sytuacje? Dodawanie informacji pod wplywem pytan to zle? To czemu
                  sluzylyby pytania? O sancta simplicitas!
                  • e4ska Re: Nic nie robie, zmyślam sobie:))) 10.11.06, 13:40
                    no to taki np. lapsusik maleńki, a jest ich dużo więcej.

                    "Moj tez pil wieczorami, troche nawet mniej - 2 piwa lub 200setke wodki, ale juz
                    od 15 lat.
                    Charakter mu sie od tego zmienil diametralnie- z czulego czlowieka zrobil sie
                    nerwus, rodzina dziala mu na nerwy, na mnie wprost nie moze patrzec, zdradzal
                    mnie w dziwny chory sposob.
                    A taki byl mily facet.
                    Od kilku tygodni sie leczy".

                    15 lat pił... a małżeństwo twoje trwa 6. Z czego na początku to był gieroj.
                    Czuły dla swojej Hiacyn- AA. Patrz, -gust ma AA na początku, ty na końcu.
                    Pospolita różnica płci:)))

                    Kon-fabuła, żeby była przekonująca, musi być bardziej logiczna.

                    To w jakim ośrodku państwowym serwują tę terapię dziewięciomiesieczną?

                    Ale ale, a propos patologii... do chorób sercowych zalicza się też pospolity syf
                    i hiv. Powinnaś porozmawiać poważnie ze swoim mężem, czy podczas przygodnych
                    kontaktów płciowych - bo kochanka miała jeszcze innego kochanka, panowie dali
                    sobie po pysku... co też opisałaś bodajże na psychologii... kombinował też z
                    panienkami z ogłoszeń... typowy erotoman, dziwne, żeby nie skorzystał z innych
                    form płatnej miłości... - czy on uzywał prezerwatywy? Fachowcy podają, że
                    najczęściej ofiarami chorób sercowych padają żony rozwiązłych mężów, ponieważ
                    mężowie zarażają je bezmyślnie, z wygody niezakładania gumki.

                    Ponieważ zahir nadzwyczaj chętnie wypowiada się w twoich wątkach, wiesz chyba,
                    że prowadzi ona jakąś stronkę dla czułych niepatologicznych wyznawców emocji.
                    Może podaj linka swojemu mężowi na stronę zahirną? Nie wiem, jak tam idzie, ale
                    myślę, że dyskusja prawdziwych niepatologów na temat emocji odbywa się
                    zamaszyście, gdyż żadna eska ani żaden Janu tam nie pisują.
                    • hiacynaa Re: Nic nie robie, zmyślam sobie:))) 10.11.06, 14:01
                      Panstwowa przychodnia leczenia uzaleznien.

                      e4ska napisała:

                      > To w jakim ośrodku państwowym serwują tę terapię dziewięciomiesieczną?
                    • aaugustw Re: Nic nie robie, zmyślam sobie:))) 10.11.06, 15:11
                      e4ska napisała:
                      > no to taki np. lapsusik maleńki, a jest ich dużo więcej.
                      > "Moj tez pil wieczorami, troche nawet mniej - 2 piwa lub 200setke wodki, ale
                      juz od 15 lat.
                      > Charakter mu sie od tego zmienil diametralnie- z czulego czlowieka zrobil sie
                      > nerwus, rodzina dziala mu na nerwy, na mnie wprost nie moze patrzec...
                      ________________________________________________________________________.
                      Wierze Ci Eska! - Niektore Twoje listy potrafie przeczytac do konca.
                      A...
                      Ps. Moj kochany szwagier pije systematycznie cale swoje dorosle zycie i jest
                      bardzo kochanym czlowiekiem dla wszystkich!. To zalezy od otoczenia... ;-))
                      (on jest tylko pijoczkiem - zadnym alkoholikiem i nie moze mnie zrozumiec!).
                      • hiacynaa Dr Jekyll i mr Hyde 10.11.06, 15:18
                        Wyszlam za dr Jekylla, mr Hyde pojawial sie przez pierwszych pare lat przez
                        kilka godzin w miesiacu. Potem zostawal na dluzej- czasami mieszkal u nas i dwa
                        tygodnie ciagiem.
                        Pod koniec wyrzucil z domu dr Jekylla i rozpanoszyl sie na dobre. Wyprowadzil
                        sie dopiero ok. miesiac po rzuceniu picia.
                        Dr Jekyll powrocil, ale nadal trudno mu sie odnalezc i naprawic skutki zniszczen
                        uczynionych przez Hyde'a.
                        Nota bene - przez rok nie widzialam Jekylla, pojawil sie po raz pierwszy po
                        pierwszym mityngu AA (na ktory poszedl sceptycznie nastawiony Hyde, a z ktorego
                        wrocil - uwaga - zaplakany(sic!) dr Jekyll).
                        • aaugustw Re: Dr Jekyll i mr Hyde 10.11.06, 15:39
                          hiacynaa napisała:
                          > Wyszlam za dr Jekylla, mr Hyde pojawial sie przez pierwszych pare lat przez
                          > kilka godzin w miesiacu. Potem zostawal na dluzej- czasami mieszkal u nas i
                          dwa tygodnie ciagiem.
                          > Pod koniec wyrzucil z domu dr Jekylla i rozpanoszyl sie na dobre. Wyprowadzil
                          > sie dopiero ok. miesiac po rzuceniu picia.
                          > Dr Jekyll powrocil, ale nadal trudno mu sie odnalezc i naprawic skutki
                          zniszczen uczynionych przez Hyde'a.
                          > Nota bene - przez rok nie widzialam Jekylla, pojawil sie po raz pierwszy po
                          > pierwszym mityngu AA (na ktory poszedl sceptycznie nastawiony Hyde, a z
                          ktorego wrocil - uwaga - zaplakany(sic!) dr Jekyll).
                          ___________________________________________________________________________.
                          Pieknie to napisalas...! - Jakbys juz wkroczyla w te bogactwa duchowe, ktore
                          maja Ciebie dopiero wzbogacic...!
                          Ty opisalas takze skrotowo moje zycie...! - Ja tez bylem taki sam jak i Twoj
                          maz. Pod wplywem alkoholu - oczywiscie.
                          Alkohol zmienial moja swiadomosc do tego stopnia, ze nie interesowaly mnie moje
                          dwie coreczki (dzisiaj dojrzale juz kobiety), ani zona, ani krewni...!
                          Kazdego dnia nazajutrz bardzo zalowalem moich wyczynow... Nie moglem scierpiec
                          swojego zycia bez alkoholu, na trzezwo, a kiedy wypilem - wszystko zaczynalo
                          sie od nowa...!
                          Najbardziej krzywdzilem tych, ktorych najbardziej kochalem...
                          Moja zona jest tak samo dzielna kobieta, jak i Ty. To jej milosci i
                          konsekwencji zawdzieczam dzis moje zycie. Nie bylo nam latwo, kiedy zaczalem
                          trzezwiec... - Paradoksalnie, zaczelo byc nam gorzej ze soba... To dlatego, ze
                          dzieki AA i Al-Anon zaczely w domu powstawac nowe, zdrowe uklady...
                          Tak jak Jerzy napisal, to trwalo ok. 3 lata. Dzis jestesmy wdzieczni i
                          szczesliwi, ze dane nam bylo razem to burzliwe zycie przezyc a co najwazniejsze
                          nie poszlo nic z przeszlosci na darmo. Wszystko wykorzystalismy i korzystamy z
                          tego bogactwa duchowego dalej...! ;-))
                          Nie dziw sie jego dziecinnym (jeszcze) zachowaniom. Ty masz nad nim ogromna
                          przewage moralna... Od Ciebie zalezy to slynne; "Byc, albo nie byc" i to jak to
                          wykorzystasz.
                          Pozdrawiam:
                          A... ;-))
                      • wolny32 Re: Nic nie robie, zmyślam sobie:))) 10.11.06, 18:20
                        Moj kochany szwagier pije systematycznie cale swoje dorosle zycie i jest
                        > bardzo kochanym czlowiekiem dla wszystkich!. To zalezy od otoczenia... ;-))
                        > (on jest tylko pijoczkiem - zadnym alkoholikiem i nie moze mnie zrozumiec

                        zastanawia mnie auguscie ta Twoja mania rozrozniania- alkoholik a pijoczek.

                        alkoholik- dewiant, raptus, awanturnik.
                        pijoczek- mily Pan co lubi wypic.

                        ETOH jest substancja, ktora kazdemu odbiera rozum, jezeli jest wypity w
                        wiekszej ilosci, pod jego wplywem moze nawywijac nawet 17 latka pierwszy raz w
                        zyciu pijana.
                        chyba juz alkoholik z reguly wywija mniej, bo sie bardziej bunkruje i bardziej
                        uwaza.
                        ale na to nie ma reguly.

                  • aaugustw Re: Nic nie robie?????????? 10.11.06, 15:04
                    hiacynaa napisała:
                    > Wiesz co, Ty rzeczywiscie jestes patologiczna...
                    > Kiedy pisalam ze siedze w domu??? To ze problemy zdrowotne to mialo znaczyc ze
                    > siedze w domu?
                    > A w opisach mojego zycia nie bylo ani zdania zmyslenia.
                    > Ja zmieniam sytuacje? Dodawanie informacji pod wplywem pytan to zle? To czemu
                    > sluzylyby pytania? O sancta simplicitas!
                    _________________________________________.
                    Hiacynaa, coraz bardziej Cie lubie...! ;-))
                    Ty umiesz walczyc! - Ty wygrasz z ta Twoja prawda...!
                    A... ;-))
                    Ps. "Dopoki walczysz, jestes zwyciezca" - (Augustyn z Hippony)

                • aaugustw Re: Nic nie robie?????????? 10.11.06, 15:00
                  e4ska napisała:
                  > Nie bierz tego na poważnie, Janu. Tekst zależy od tego, Jakbyś prześledził
                  wątek, to zobaczyłbyś, że autorka myli się, zmienia
                  > dane, sytuacje zmienia, dodaje informacje pod wpływem pytań, żeby czemuś
                  > oczywistemu zaprzeczyć... wybitny facet, społecznik, wolontariusz... hehehe...
                  > chlejący przed ślubem aż huczało, z jakiegoś raka ją wyciągnął... cuda
                  wianki...
                  > raz lepiej, raz gorzej, to kocha, to nie kocha... ona pracuje, to znów jest
                  > ciężko chora i w domu siedzi... jakbyś miał takie babsko w domu, to założyłbyś
                  > harem, bo z jedną kochanką nie odreagowałbyś:))) Jedyne wytłumaczenie: facet
                  > wie, co mógłby stracić, jeśli prawda z domem i ogrodem... walczy ze sobą,
                  > przyzwyczajony do wygód... albo zwiać, albo zostać w złotej klatce, chociaż
                  > marna ta złota klatka, za to łańcuch ciężki żelazny.
                  > I weź tu nie pij:)))
                  >
                  > A na koniec, po dziewięciomiesięcznej terapii, może się coś narodzi w
                  rodzinie.
                  > Dlatego będziemy świadkami cudownej przemiany rodziny nieszczęśliwej w
                  > szczęśliwą przy pomocy terapii, AA i alanonu.
                  >
                  > Fabuły i konfabuły to jeszcze nie życie... wyluzuj, Janu, tu nie o pocieszanie
                  > czy wsparcie chodzi. Real netowy to jest. Rozumiesz?
                  ________________________________________________________.
                  I dalej poucza innych i wysmiewa innych...! - Pokory "0"
                  Jakby za pare godzin miala juz pic...! (gdyby byla alkoholiczka).
                  A...

            • jerzy30 hiacyna - i nic "nie rob tak dalej" 10.11.06, 14:11
              a na pewno bedzie ci coraz lepiej - terapia dziala dlugofalowo - trwa co
              najmniej ok dwu lat - efekty przychodza powoli i niepostrzezenie - dopiero po
              ok. trzech latach widac wyrazne efekty - no ale ta terapia to program na cale
              zycie [jak zapewne wiesz z programu Alanon]- tak wiec nie musisz sie wcale
              spieszyc -wrecz przeciwnie = powoli i systematycznie
              A ogrod to taki dodatkowy terapeuta [jak lubisz rosliny]
              • aaugustw Re: hiacyna - i nic "nie rob tak dalej" 10.11.06, 15:17
                jerzy30 napisał: (do Hiacyny)
                > a na pewno bedzie ci coraz lepiej - terapia dziala dlugofalowo - trwa co
                > najmniej ok dwu lat - efekty przychodza powoli i niepostrzezenie - dopiero po
                > ok. trzech latach widac wyrazne efekty...
                > ...nie musisz sie wcale
                > spieszyc -wrecz przeciwnie = powoli i systematycznie
                > A ogrod to taki dodatkowy terapeuta [jak lubisz rosliny]
                __________________________________________________________.
                Madre slowa! - Tak to przebiegalo i u mnie...! ;-))
                A co do tego ogrodka - Hiacynaa tyle samo zielska jest w czlowieku a ono ciagle
                probuje zawladnac i nami... Ja - po przekopaniu calego pola - wyrywam je
                dzisiaj juz w zarodku...! ;-))
                A...
            • aaugustw Re: Nic nie robie?????????? 10.11.06, 14:42
              hiacynaa napisała:
              > janulodz napisał:
              > ? Pracuje i zarabiam 50% wiecej od niego! Skad Ci sie wzielo ze siedze w domu?
              > Do tego wyslalam goscia na terapie, sama poszlam na terapie i na Al-alon (to
              > dwie rozne rzeczy), pod moim wplywem zerwal z kochanka. On nie pije od 3
              > miesiecy. Wyzdrowial mu zoladek, minely zapalenia nerwow, omdlenia.
              Psychicznie tez przezywa odnowe.
              > Mam prace zawodowa, kierownicze stanowisko, male dziecko (3latka), ogromny
              dom z ogrodem na glowie, meza alkoholika ktorego ciagle nie ma w domu, terapie,
              > al-alony i NIC NIE ROBIE?????????????????????????????????????
              ___________________________________________________________________.
              Hiacynaa podziwiam Cie! - Tak trzymaj! - Wiem, ze nie jest Ci lekko,
              ale ratuj swojego meza, swoje malzenstwo...! Chocby dla tego dziecka!
              Bede probowal - z moich doswiadczen - Tobie dawac sugestie, ktore mi
              i nam pomogly... - Trzymaj sie dalej tak dzielnie! Licze na Ciebie.
              Ta zmora minie. Gorzej juz nie bedzie!
              A... ;-))

    • cortona Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 11:52
      Wczoraj mimochodem usłyszałam taką informację w "Wiadomościach": w Polsce
      nadużywa alkoholu 2.500.000 osób, a 700.000 wymaga leczenia.
      Dobra wiadomość: nie wszyscy, którzy nadużywają lub nadużywali wymagają leczenia.
      Auguście, przyjmij do wiadomości, że nie wszystkim permanentne leczenie jest
      potrzebne. Ty akurat tego potrzebujesz, ale inne osoby które tu piszą może nie.
      Ci którzy się leczą, przeważnie traktują terapię instrumentalnie. Biorą dla
      siebie tyle, ile im potrzeba żeby zachowywać abstynencję.
      Ja nie mogę zrozumieć jaka teza, którą chcesz przekazać forumowiczom?
      • e4ska Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 12:23
        Corti, bardzo dużo osób "leczy się" z nakazu sądowego. Z nakazu rodziny. Nikt
        przytomny jako tako na umyśle nie będzie łaził na takie tygodniowe terapie...
        bezrobotny, na zwolnieniu, samotny ktoś albo bez żadnych domowych obowiązków.
        "Wymagający leczenia" to zazwyczaj osoby całkiem wykolejone... to "śmieci"...
        bez obrazy dla nich, ale po prostu terapia, często odwyk zamknięty, pozwala
        takiemu człowiekowi w ogóle stanąć na nogi, jakoś się rozejrzeć, przemyśleć...
        Spotykam takich codziennie i wiem, ze dla kogoś, kto zimuje na klatkach
        schodowych, włamuje się na strychy i pije rozpaczliwie, potrzebna jest
        długotrwała terapia: ktoś z nim rozmawia, ktoś go rozumie, ktoś wie. Natomiast
        Ty - możesz sama zmieniać swoje życie. Ale pogadać... cóż, nie myśl, że z
        terapeutą czy psychiatrą to sobie pogadasz. Nie ten poziom.
        Patrząc na niektórych ludzi, wyizolowanych, w rodzinie pozbawionych
        jakiegokolwiek zrozumienia, rozumiem: takiemu potrzebny terapeuta, żeby załatać
        dziury samotności pijackiej. Później AA... jedyna grupa, która jest "pod ręką".
        Augustów w niej mało. Poza tym ideologizacja jest dla większości nieistotna. My,
        Polacy, jesteśmy przyzwyczajeni, że zawsze nam z góry w coś kazano wierzyć, więc
        umiemy olewać dyrdymały. Głupota augustowa bawi mnie i, choć nie wszystko,
        czytam, oddzielam AA od idiotyzmu.

        Cieszmy się, Corti, że nie musisz na to AA... chociaż, jakbyś sobie pogadała np.
        z zahir, Rauchen... sto procent dowartościowania, hehehe:)))
        • cortona Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 13:36
          Esko, mam nadzieję, że należę do tej grupy, która poradzi sobie sama.
          Wczoraj pomyślałam, że przy tej skali problemu alkoholowego, uczestnicy forum,
          stanowią kroplę w oceanie. Wyliczyłam nawet, że pisze tu jakieś 0,00001% osób z
          tym problem. Jeśli znalazłam się w tej grupie, z wolą nie wkopywania się w
          większe tarapaty, to wierzę, że mi się uda. I już się nie boję. A był okres,
          kiedy rzeczywiście się bałam i wtedy myślałam o tym, żeby ktoś mi pomógł.
        • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 14:57
          e4ska napisała: (niby do Cortony!?) ;-))

          (Bla, bla, bla... - moj przyp.)

          a dalej, cyt.:
          > Nie ten poziom.
          > Patrząc na niektórych ludzi, wyizolowanych, w rodzinie pozbawionych
          > jakiegokolwiek zrozumienia, rozumiem: takiemu potrzebny terapeuta, żeby
          załatać dziury samotności pijackiej. Później AA... jedyna grupa, która
          jest "pod ręką".
          > Augustów w niej mało. Poza tym ideologizacja jest dla większości nieistotna.
          My, Polacy, jesteśmy przyzwyczajeni, że zawsze nam z góry w coś kazano wierzyć,
          więc umiemy olewać dyrdymały. Głupota augustowa bawi mnie i, choć nie wszystko,
          > czytam, oddzielam AA od idiotyzmu.
          >
          > Cieszmy się, Corti, że nie musisz na to AA... chociaż, jakbyś sobie pogadała
          np. z zahir, Rauchen... sto procent dowartościowania, hehehe:)))
          ____________________________________________________________.
          Jak mozna sie smiac ze swojej glupoty...?
          Eska, Ty powinnas nosic kaganiec...! ;-))
          A powaznie:
          Zlituj sie, prosze nad ludzmi naprawde chorymi, ktorzy tu szukaja pomocy! -
          Tu idzie o zycie. - Czy tak trudno jest Tobie to pokapowac...!?
          A...

      • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 14:46
        cortona napisała:
        > Auguście, przyjmij do wiadomości, że nie wszystkim permanentne leczenie jest
        > potrzebne. Ty akurat tego potrzebujesz, ale inne osoby które tu piszą może
        nie.
        ___________________________________________________________________________.
        Droga Cortono! - I wszystko byloby OK!
        Ale w tematach, w ktorych nie mam zielonego pojecia, trzymam swoj DZIOB!
        Bo zdaje sobie sprawe, ze moge wiecej zaszkodzic, anizeli pomoc...!
        Dlaczego...? - Bo nie jestem Panem Bogiem i nie wiem co moze drugiemu pomoc,
        ale jako alkoholik ja wiem co mi pomoglo. I z tym moge (i powinienem) sie
        dzielic z drugim...!
        A...

        • magtomal Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 16:01
          napaaugustw napisał:


          Ps. Przy okazji mam te sama do Ciebie prosbe, jaka napisalem do Eski:
          Jezeli zalezy Wam rawde na zyciu innych ludzi i chcecie naprawde pomoc
          chorym na alkoholizm - zamknijcie swoje dzioby!


          Bo nie jestem Panem Bogiem i nie wiem co moze drugiemu pomoc,
          > ale jako alkoholik ja wiem co mi pomoglo. I z tym moge (i powinienem) sie
          > dzielic z drugim...!

          Sam piszesz, że nie jesteś Panem Bogiem i nie wiesz, co komu pomoże. Skończ
          więc z radami typu "Zamknijcie dzioby". Hiacyncie pomagają Twoje słowa, mnie
          bardzo pomogła Eska i Janu. Zaakceptuj wreszcie, że każdy ma tu prawo głosu i
          KAŻDY może pomóc innym.
          Rzeczywiście, robi się tu chwilami nieprzyjemnie.
          • deoand Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 16:12
            Jezeli zalezy Wam rawde na zyciu innych ludzi i chcecie naprawde pomoc
            chorym na alkoholizm - zamknijcie swoje dzioby!

            a wszystkim wam w tym celu pomoże Corhydron 100 ... !!!!!!!!!!!
            • awantura1 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 16:17
              Robi sie coraz ciekawiej. Mam nieodparte wrazenie, ze ktos tu mnozy byty... Aby
              wesprzec swoja racje/argumentacje - jedna osoba tworzy kilka nikow, ktore
              wrzeszcza jak oryginal... Toz to ten sam styl, ciekawe... ;-)
              • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 16:32
                awantura1 napisała:
                > Mam nieodparte wrazenie, ze ktos tu mnozy byty... Aby
                > wesprzec swoja racje/argumentacje - jedna osoba tworzy kilka nikow
                > ... Toz to ten sam styl, ciekawe... ;-)
                _____________________________________________________________.

                Prawda awantura1 ! ;-))
                Bo ich Program jest ten sam...! ;-))
                A...
                • awantura1 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 16:46
                  A czemu wziąłeś to do siebie? Skąd wiedziałeś o kim mowa? ;-)
                  Chec pomocy innym to piekna rzecz. Wiara w sposob, ktory pomogl tobie -
                  zrozumiala. Chec przkazania go innym - sluszna. Agresja wobec osob, ktore maja
                  inne zdanie w tej kwestii niz ty - przynajmniej zadziwiajaca... To, ze wszystkie
                  sposoby uwazasz za dozwolone w obronie wlasnej tezy - to juz choroba... Tak
                  dzialal Hitler, Stalin. To, ze przy tym uwazasz sie za osobe rozwinieta duchowo
                  - jest naprawde zabawne. Zarzucasz innym wlasne braki, wlasne grzechy. Glosisz
                  prawdy, w zgodzie ktorymi sam nie ptrafisz zyc, postepowac. Np. piszesz o
                  pokorze bedac jej zaprzeczeniem. Szkodzisz forumowiczom i oganizacji, do ktorej
                  nalezysz. Budzisz sprzeciw nie z tego powodu, ze nalezysz do tej czy innej
                  organizacji (co starasz sie sugerowac forumowiczom), lecz z powodu poziomu jaki
                  sam reprezentujesz...
                  • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 16:52
                    awantura1 napisała:

                    > A czemu wziąłeś to do siebie? Skąd wiedziałeś o kim mowa? ;-)
                    __________________________________________________________.

                    Bo ja jeden z nich...! ;-))
                    (dalej nie czytalem Ciebie!) ;-))
                    A...
                    • yuraathor Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 16:58
                      Augiaszu żałosny jesteś.
                      • yuraathor Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 17:04
                        Cała ta dyskusja jest żenująca, kojarzy mi się z kiepskim serialem w Polsacie,
                        gdzie jeden z bohaterów nadużywa słowa d...
                    • awantura1 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 17:02
                      Jasne, wszyscy ci wierzymy ;-) Nie martw sie, jutro pomyslisz, naladujesz
                      komorke, napiszesz teraz mam troche czasu wiec odpisze... Znamy, znamy ;-)Eska
                      ma prawo wierzyc i glosic swoja racje - tak jak ty glosisz swoja. To nie jest
                      forum dla AA tylko publiczne, dla wszystkich. Nie jestes w stanie prowadzic
                      normalnej, kulturalnej wymiany zdan z osobami, ktore maja inne poglady niz ty -
                      zmien forum na takie gdzie wszyscy reprezentuja jedna opcje. Tu kazdy ma prawo
                      miec swoje zdanie. Nawet jesli Eska dzis sie troche uniosla - to i tak nic w
                      porownaniu z tym co ty tu pokazujesz codziennie... Odpowiadasz za atmosfete tego
                      miejsca tak samo jak ona. I w nieporownywalnie wiekszym stopniu przyczyniles do
                      do jej pogorszenia niz wszyscy inni razem wzieci. To fakt bezsporny Augustawie.
                      • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 17:14
                        awantura1 napisała:
                        > Jasne, wszyscy ci wierzymy ;-) Nie martw sie, jutro pomyslisz, naladujesz
                        > komorke, napiszesz teraz mam troche czasu wiec odpisze... Znamy, znamy ;-)Eska
                        > ma prawo wierzyc i glosic swoja racje - tak jak ty glosisz swoja. To nie jest
                        > forum dla AA tylko publiczne...
                        __________________________________________________________________________.
                        Co prawda, to prawda...! - To forum jest publiczne!
                        Co nie znaczy, ze mam przygladac sie, (jak d...) ;-))
                        kiedy inni szkodza innym...!
                        W AA jest takie haslo; "Krytykujesz jeszcze, czy sluzysz juz?"
                        A... ;-))
                        • awantura1 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 17:32
                          No i widzisz, dalej robisz to samo. Nie zgadzam sie z toba wiec trzeba mnie
                          zdyskredytowac. Dlatego ja nie wierze w twoje posty, w twoje racje, argumenty.
                          Bo to sa jedynie slowa. Nie idzie za tym przyklad. A wrecz przeciwnie. Czesto
                          piszesz jedno a zachowujesz sie o 180 stopni inaczej. Oczywiscie pisze tylko o
                          twoich postach tutaj. Pouczasz innych, zeby nie robili czegos co szkodzi nowym
                          forumowiczom - co robisz sam, kilka razy dziennie, odkad tu jestes... August to
                          widac. Odnosze wrazenie, ze tu nikt nie ma nic przeciw AA, tylko przeciw tobie.
                          A dokladnie przeciw stylowi twojego pisania, pouczania, pokrzykiwania,
                          obrazania, narzucania. Gdy sam przy tym nie potrafisz zastosowac sie do prawd,
                          ktore glosisz.
                          • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 17:44
                            awantura1 napisała:

                            > No i widzisz, dalej robisz to samo. Nie zgadzam sie z toba wiec trzeba mnie
                            > zdyskredytowac.
                            ______________________________________________________________________.
                            Alez NIE ! - Awanturko...! ;-)) - Nie tak drastycznie!
                            Ty masz prawo sie ze mna nie zgadzac.
                            A ja Tobie powiem, ze ja zaufalem tym milionom trzezwiejacym w AA i...
                            zwyciezylem siebie i moja chorobe! ;-))
                            Mam prawo do tego...? ;-))
                            A...
                            • awantura1 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 17:53
                              Oczywiscie, ze masz prawo! Jest takie ładne hasełko: zyj i pozwol zyc innym ;-)
                              • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 18:00
                                awantura1 napisała:

                                > Oczywiscie, ze masz prawo! Jest takie ładne hasełko: zyj i pozwol zyc innym ;-
                                )
                                ___________________________________________________________________________.
                                No to czego sie mnie czepiasz...!? ;-))
                                A...
                                • awantura1 Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 18:03
                                  ;-) Rozwijasz sie duchowo od 10 lat. Sam tak napisałes. Zbierz całe to bogactwo
                                  i zadaj sobie sam to pytanie. Czymu ona (oni) sie mnie czepiaja? Napisałam ci
                                  wyżej czemu.
          • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 16:25
            magtomal napisała:
            > Ps. Przy okazji mam te sama do Ciebie prosbe, jaka napisalem do Eski:
            > Jezeli zalezy Wam rawde na zyciu innych ludzi i chcecie naprawde pomoc
            > chorym na alkoholizm - zamknijcie swoje dzioby!
            >
            >
            > Sam piszesz, że nie jesteś Panem Bogiem i nie wiesz, co komu pomoże. Skończ
            > więc z radami typu "Zamknijcie dzioby". Hiacyncie pomagają Twoje słowa, mnie
            > bardzo pomogła Eska i Janu. Zaakceptuj wreszcie, że każdy ma tu prawo głosu i
            > KAŻDY może pomóc innym.
            > Rzeczywiście, robi się tu chwilami nieprzyjemnie.
            ___________________________________________________.
            Na tym polega tutaj ta tragedia. Wy chcecie pouczac
            i dawac komus cos, czego sami nie macie...!
            Ty, Eska, Janu oraz paru innych nie jestescie w stanie pokapowac tego, ze
            jakiekolwiek pouczanie innych moze tego drugiego zabic...! - Rozumiesz to...!?
            Tobie pomogla Eska i Janu! - Jak dlugo to trwa?, W czym Tobie pomogli? Ze ich
            teraz nasladujesz.? Ze jestes jak oni?, Ze nie jestes soba!? - Jak dlugo
            jeszcze...?
            A...
            • magtomal Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 17:22
              Czy ja pisałam coś o pouczaniu!!! Kiedy Ty wreczcie nauczysz się czytać ze
              zrozumieniem?! (bez tego teraz matury nie dają).
              Jesteś tym kto najbardziej poucza innych na tym forum, a wciąż krzyczysz, że
              nie wolno pouczać. Obłęd!

              >Tobie pomogla Eska i Janu! - Jak dlugo to trwa?, W czym Tobie pomogli? Ze ich
              > teraz nasladujesz.? Ze jestes jak oni?, Ze nie jestes soba!? - Jak dlugo
              > jeszcze...?

              Czy jeśli ktoś mi pomógł, to muszę go naśladować? Przeczytaj to, co napisałeś -
              przecież to bełkot!
              • aaugustw Re: Pijane mylenie - pijanym mysleniem... 10.11.06, 17:41
                magtomal napisała:

                > Czy ja pisałam coś o pouczaniu!!! Kiedy Ty wreczcie nauczysz się czytać ze
                > zrozumieniem?! (bez tego teraz matury nie dają).
                > Jesteś tym kto najbardziej poucza innych na tym forum, a wciąż krzyczysz, że
                > nie wolno pouczać. Obłęd!
                _________________________________________________________________________.
                Na razie jest obled!. - Na poczatku bylo slowo...! ;-))
                Pouczam pouczaczy! I nawoluje do mowienia o sobie.
                Nie ma innej skuteczniejszej drogi do trzezwosci...! ;-))
                (przynajmnie swiat nauki nie zna innej - na dzien dzisiejszy...)
                A... ;-))
    • 7zahir Walka z wiatrakami.... 10.11.06, 17:39
      Tak jak napisałam 1-szym poście.
      Ataki oczywiscie nie dotyczą
      tematu tylko Ciebie - żebyś się coraz
      bardziej nakręcał, dajac atakującym
      kolejnych argumentów dyskredytujących
      Twoje jak najbardziej słuszne pobudki.

      Wypisz wymaluj - polityka.
      Wielka szkoda :-(
      • aaugustw Re: Walka z wiatrakami.... 10.11.06, 17:46
        7zahir napisała:
        > Tak jak napisałam 1-szym poście.
        > Ataki oczywiscie nie dotyczą
        > tematu tylko Ciebie - żebyś się coraz
        > bardziej nakręcał, dajac atakującym
        > kolejnych argumentów dyskredytujących
        > Twoje jak najbardziej słuszne pobudki.
        _____________________________________________.
        Ja to nazywam; oddzielaniem plew od ziarna...! ;-))
        A...
        Ps. Na takim "Forum" jak to, pomaga tylko czasowo!
        Oby niektorym pomoglo...! (!?)
        • 7zahir Re: Walka z wiatrakami.... 10.11.06, 17:57
          Podziwiam Twoją determinację,
          ale pamietam swoje przemyslenia
          po moim watku.
          Zapewne znasz powiedzenie AA:
          jesli ktoś Cię wkurza tzn......
          Dzieki niemu przestałam reagować
          na samookłamywanie sie tych, którzy chcą
          to robić.
          Doszłam do wniosku, że jest inny sposób
          chronienia nowicjuszy na tym forum.
          Wyłapuje ich i staram sie pokazać "gdzie jest pies pogrzebany".
          • aaugustw Re: Walka z wiatrakami.... 10.11.06, 18:02
            7zahir napisała:
            > Podziwiam Twoją determinację,
            > ale pamietam swoje przemyslenia
            > po moim watku.
            > Zapewne znasz powiedzenie AA:
            > jesli ktoś Cię wkurza tzn.....
            ________________________________.
            Znam to powiedzenie, ale mnie naprawde nikt nie wkurza...! ;-))
            Wyjatek Janulodz, jest tego regula...! ;-))
            Pozdrawiam i jade na Mityng AA:
            A...

        • janulodz Re: Walka z wiatrakami.... 10.11.06, 18:10
          Oh Auguście jaki ty jesteś wielki
          Oh, oh Zahir ja to robię dla nas
          Ale ah, ah Auguscie oni ci dokuczają
          Zahir, Zahir oh ja ich oduczę dokuczać
          Oh Auguscie oduczjąc dokuczać możesz nam dokuczyć
          Oh, ah, oh Zahir dokuczając dokuczającym oduczam ich dokuczać.
          August ,oh oh, dokuczaj, dokuczaj,jeszcze ahhhhhh
          • 7zahir Re: Walka z wiatrakami.... 10.11.06, 18:25
            Nie bądź zazdrosny Dokuczaczu :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka