Dodaj do ulubionych

pozwolę sobie...

21.11.06, 13:58
Nie oczekuję odpowiedzi na ten post.Piszę z wewnętrznej potrzeby i pod rozwagę
(nie by komukolwiek dokopać) i pozostawiam sumieniu każdego z czytających,co
z tym "zrobi".
Forum to istnieje,by pomagać w wychodzeniu z uzależnień wszelkiego rodzaju
lub informowaniu innych,czym jest uzależnienie i "z czym to się
je".Przynajmniej ja tak to rozumiem.
I każdy ma prawo pisać jak sobie z tym radzi,bądź nie radzi;co mu
pomogło ,bądź co przeszkadza.Jak dochodził do miejsca w swym życiu,w którym
jest dzisiaj i co takiego musiało się stać,by dostrzegł swój problem i podjął
decyzję,by zmienić swe życie(by się uwolnić, zmiany są konieczne-
nieprawdaż?).Po prostu :dzielić się swym doświadczeniem i wiedzą na ten temat.
I tak powinno(wg.mnie)pozostać.
Ale ponieważ każdy z nas jest inny,to i różne są drogi
trzeźwienia,niepicia,niećpania,niepalenia,etc.I wydaje mi się,że nie chodzi
tu o to by udowadniać sobie nawzajem,czyj sposób jest lepszy(często jak
czytam,w żenujących pyskówkach),ale by pokazać ,że w ogóle jest to możliwe i
jak "mi" się to udało(bądź nie udaje).
Jak myślicie,czego oczekuje zagubiony,często totalnie rozbity psychicznie
człowiek,który tu zadaje pytanie :co ma robić,by nie pić,nie ćpać,itp?
(bo sobie nie radzi,bo chce,a nie umie,nie potrafi),lub zrozpaczony,na
granicy wytrzymałości psychicznej(a często i zagrożony fizycznie)ktoś,kogo
bliska(kochana)osoba się stacza i on nie wie jak ma mu pomóc(a co dopiero,że
sobie też).Często przełamując ogromną barierę wstydu i poczucia winy,
wykorzystując anonimowość internetu(bo inaczej by się nie zdecydował),po raz
pierwszy w życiu przyznaje się do problemu...I za chwilę staje się
świadkiem"przepychanek"słownych i udowadniania "mojszości racji".Czemu to ma
służyć?Bo na pewno nie tym,którzy na tym forum szukają pomocy.A jedynie mogą
się zniechęcić i więcej nie próbować(nigdzie).
(Kto zechce wziąć na siebie odpowiedzialność moralną za to,iż zamiast
pomóc,swoimi nierozważnymi sądami,zraziliśmy kogoś do podjęcia niełatwej
przecież,a często najważniejszej w życiu decyzji.)Oczywiście nie mamy też
pewności,że to pisanie komukolwiek pomaga,i że to,czy skorzysta,nie zalezy od
nas,ale...
Po pierwsze nie szkodzić - chyba warto pamiętać tą maksymę.
Dzielmy się więc swoimi doświadczeniami i korzystajmy z innych,a niechaj
potrzebujacy pomocy próbują i sami zdecydują,która droga jest dla nich
najlepsza.
A spłentuję,tak jak w znanym pewnie większości wierszu(z pamięci,więc może
nie dosłownie):
Moi drodzy,na cóż kłótnie,na cóż nam te swary głupie-wnet i tak zginiemy w
zupie. i tyle.
Obserwuj wątek
    • zyg_zyg_zyg Re: pozwolę sobie... 21.11.06, 14:36

      a to feler,
      westchnal seler

      (znaczy sie, amen)
      • myszabrum Re: pozwolę sobie... 21.11.06, 15:01
        Lecz myszabrum - z tą jest gorzej
        Blada, chuda, spać nie może
        Ktoś w tej forumowej ciszy
        Jednak lubi zupki z myszy...
        • aniolparys Re: pozwolę sobie... 21.11.06, 20:32
          Co Ty Mysza. Co za szkaradzieństwo wymyśliłaś? Zupa z myszy? Nic gorszego nie
          jadłem. Myszy są do zabawy nie do zupy.
          A Twoją fotkę mam bo mam. Jak ktoś jest popularny to ludzie sobie wyobrażają.
          Jak masz lepszą, podrzuć - podmienię.
          • myszabrum Re: pozwolę sobie... 21.11.06, 20:37
            Sprawdż pocztę :)
    • drak02 Re: pozwolę sobie... 21.11.06, 16:38
      Baasil, w ty co piszesz jest sporo racji.
      od pewnego czasu mam podobne odczucia. Pozdrawiam.
      • baasil Re:jeszcze raz ... 06.02.07, 13:19
        dołączam ten,przeze mnie,swego czasu napisany tekst,ku rozwadze...
        dziś po przeczytaniu paru ostatnich postów,widzę ,że lubicie strugać
        nieomylnych...
        • e4ska Jakie funkcje? 06.02.07, 15:08
          Bazylu, forum nie jest od trzeźwienia - tylko od rozmów. Wytrzeźwiałam bez forum
          - w moim rozumieniu, no bo ty będziesz trzeźwieć do śmierci, nie inaczej. Poza
          tym: oficjalna nauka o uzależnieniach nie dopuszcza konkurencyjnej myśli.

          Piszemy tutaj - nie tylko dla tych, co dzisiaj jeszcze piją, ale dla tych, co
          np. przetrzeźwieli i nie wiedzą, co dalej. Piszemy o tym, co nas interesuje -
          jak np. o leczeniu alkoholizmu, o sposobie życia, o zakłamaniu pijackiego
          świata... bo gdyby tylko dla pijących, to wystarczy link: www.odwyk.pl.
          Reszty nie trzeba.
          • baasil Re:no i.... 06.02.07, 15:22
            pierwsze nożyce się odezwały...(eseczko doczytaj-"twoje" elektrody i "tragedia
            ludzka"agusta - nie będę się powtarzał.)
          • aaugustw Re: Jakie funkcje? 06.02.07, 18:29
            e4ska napisała:
            > > Bazylu, forum nie jest od trzeźwienia - tylko od rozmów.
            Wytrzeźwiałam bez forum - w moim rozumieniu, no bo ty będziesz
            trzeźwieć do śmierci...
            ____________________________________________________.
            Tak, zgadzam sie z Toba w jednej czesci Twego zdania,
            ze "Forum" nie jest od trzeźwienia... - Od tego sa
            Mityngi AA (Anonimowych Alkoholikow) i inne, pokrewne
            im grupy trzezwosciowe...
            A to, ze forum jest od rozmów, to chyba oczywiste,
            Ameryki tym nie odkrylas. Zapomnialas tylko dodac,
            ze jest ono do rozmow ludzkim glosem, takim, aby
            nie szkodzic chorym ludziom, ktorych dotknela
            smiertelna choroba alkoholowa...
            A co do Twego wytrzeźwienia, mam pytanie:
            Czy Ty naprawde masz tu na mysli wytrzeźwienie, w
            pelnym tego slowa znaczeniu, czy tylko swoja
            abstynencje nazywasz tak, bo przestalas pic...!?
            A...
        • ewag52 Re:jeszcze raz ... 06.02.07, 21:21
          Założyłam idiotyczny wątek.Ok przyznaję,że musiał wzbudzić to, co wzbudził.
          Ale nie to, jest najgorsze. Najgorsze, dla mnie było to,że miałam zupełnie inne
          intencje. Chciałam,żeby więcej osób spróbowało poczuc sie lepiej.
          G..wyszło, wszystkim emocje poszły do góry (mnie też), zrobił się bazar, kłótnie,
          ciosy poniżej pasa i totalny brak kontroli. Dostałam w d.. i nie tylko.
          Głupi pomysł? głupi, bo wyszłam na bredzącą idiotke.Jeśli kogoś uraziłam, to
          przepraszam, ale takie słowa, które dostałam, cholera długo będę pamiętać.
          I guzik prawda,że mnie już nic nie rusza.
          Jesteście tu dłużej, znacie się lepiej, walczycie ze swoim uzależnieniem,na
          różne sposoby, ale możecie mi wierzyc,że ja z najbliższą uzależnioną osoba
          jestem i będę na codzien i każdy dzień, jest dla mnie dniem darowanym.
          Wcale, to nie jest łatwiejsze, od heroicznych postaw zachowania,Waszej własnej
          trzeźwości.
          Wy macie jakąś tam, wiekszą, mniejszą kontrolę,odpowiedzialnośc, za swoje
          decyzje.Przy wspieraniu i współuzależnieniu, człowiek jest zdany na drugą
          osobę.
          To, z mojej strony wszystko, bo się znowu zapędzę...
          ps. Ja nie odrzucam lustereczek.

    • 7zahir Re: pozwolę sobie... 06.02.07, 17:50
      To walka z wiatrakami baasil.
      Podobnie jak Ty próbowałam zaproponować
      zmianę kierunku i rodzaju dyskusji.
      Szkoda, że zamiast pisać bloga,
      ktoś próbuje zamienić w niego to forum.

      • yuraathor Re: pozwolę sobie... 06.02.07, 17:58
        odnoszę podobne wrażenia, czasem sie zastanawiam czy jest sens pisać.
        zaraz ktoś napisze że nikt mnie tu nie trzyma.
        a kiedys w czasach p.l.A* to było takie spokojne forum, a może chodzi o to by
        był ferment

        *p.l.A- przed lądowaniem Augusta
        hi hi
        • aaugustw Re: pozwolę sobie... 06.02.07, 18:51
          yuraathor napisał:

          > odnoszę podobne wrażenia, czasem sie zastanawiam czy jest sens pisać.
          > zaraz ktoś napisze że nikt mnie tu nie trzyma.
          > a kiedys w czasach p.l.A* to było takie spokojne forum, a może chodzi o to by
          > był ferment
          >
          > *p.l.A- przed lądowaniem Augusta
          > hi hi
          ___________________________________________________________.
          ;-)) - Dziekuje Ci YurAAthor za te namiary...!
          Mam juz pokoj zarezerwowany na ten "Zlot Radosci i Swieta
          Zdroju Anonimowych Alkoholikow"! ;-))
          Pozdrawiam:
          A...
      • magtomal Re: pozwolę sobie... 06.02.07, 18:00
        7zahir napisała:

        > To walka z wiatrakami baasil.

        Tak, to walka z wiatrakami. August założył nawet nowy wątek, by kontynuować
        wojnę i znów prowokować Eskę i Janu... :(
        • 7zahir Re: pozwolę sobie... 06.02.07, 18:25
          I dlatego nie chce mi sie już tu bywać.
          Zaglądam tylko, zeby odpowiedzieć
          nowicjuszom, w nadziei, że przeczytają
          zanim uciekną przestraszeni.
        • aaugustw Re: pozwolę sobie... 06.02.07, 18:40
          magtomal napisała:
          > Tak, to walka z wiatrakami. August założył nawet nowy wątek, by kontynuować
          > wojnę i znów prowokować Eskę i Janu... :(
          __________________________________________.
          Och... - Zapomnialem o Tobie Magtomal...!
          Magtomal, dlaczego buntujesz ludzi (taka, np. Zahir
          chce potem stad odejsc), a tylko dlatego, ze ja chcialem
          wspolnie wyjasnic to jedno z najniebezpieczniejszych
          (szatanskich) regul duchowych, jaka jest ZLOSC...!? (uraza).
          Dla alkoholikow i wspoluzaleznionych jest to samobojstwo...!
          Na to nie moze pozwolic sobie zaden alkoholik, w
          przeciwienstwie do Ciebie Magtomal...
          A...
          • 7zahir A Ty jak sobie radzisz ze złością 06.02.07, 19:00
            drogi waleczny Auguscie?
            Odreagowując ją na innych?

            Pamietasz?
            kiedy zacząłes swoją krucjatę
            napisałam Ci, ze to walka z wiatrakami,
            a Ty dałeś się wciągnąc na tę karuzelę :-)

            Usmiechnij się i wrzuc troche luzu, bo trzeźwienie
            to nauka przeżywania wszystkich uczuć - w tym
            radości,miłosci, współczucia.



            • aaugustw Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 07.02.07, 12:56
              7zahir napisała:
              > A Ty jak sobie radzisz ze złością drogi waleczny Auguscie?
              > Odreagowując ją na innych?
              - - - - - - - - - - -
              Zadajac mi to drugie pytanie widze, jak zlosliwa jestes, moja
              droga Zahir...! ;-))
              Nie byloby w tym nic niezwyklego, gdyby nie to, ze ja nie cierpie
              pruderii i klamstwa, ktore mi wciskasz...! :-\\
              Poza tym Zahir, ja z nikim i niczym nie walcze...!! (jak bys Ty to
              moze i chciala).
              A teraz - po tych wyjasnieniach odpowiadam na Twoje pytanie:
              Otoz, jezeli juz udalo sie komus mnie rozloscic, wtedy pomaga mi,
              oprocz naszego duchowego Programu AA, jeszcze pare innych rzeczy,
              np.: natychmiastowe odkrycie tego "zrodlo zlosci" (problem, rzecz,
              okolicznosc...) - potem pomaga mi bardzo nasza Modlitwa o Pogode Ducha...
              Przewaznie zloszcze sie na okolicznosci, ktore nie odpowiadaja moim
              wyobrazeniom, dlatego kiedy sie zloszcze staram sie robic wszystko,
              aby zmienic moje wyobrazenia w tym punkcie...
              A kiedy juz nie mam zadnych oczekiwan, odpada jakikolwiek powod
              ku temu, aby mozna mnie bylo rozloscic... - Dlaczego ja mialbym byc
              tym pajacykiem, ktorego kazdy moze pociagac za sznurek...!? ;-))
              Kazda zlosc jest agresja...! (zobacz Eske, Janu, Marblat, czy te
              ostatnia dame, z naprzeciwka, czy jak jej tam promocyjnie!?).
              Dlatego ja jestem tym, kim jestem i nikt na tym swiecie nie moze
              tego zmienic, oprocz mnie samego...! ;-))
              ________________________________________________________________.
              7zahir napisała na koniec:
              > Usmiechnij się i wrzuc troche luzu, bo trzeźwienie
              > to nauka przeżywania wszystkich uczuć - w tym
              > radości,miłosci, współczucia.
              - - - - - - - - - - - -
              Nic innego, droga Zahir nie robie...! ;-))
              Smieje sie, raduje i... Miluje, ale nie bede nikomu
              współczuł, jak mi to proponujesz...! Dlaczego? - zrozumiesz
              to, jak bedziesz dluzej trzezwiec we Wspolnocie AA...
              A... ;-))
              • 7zahir Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 07.02.07, 13:16
                aaugustw napisał:

                > Zadajac mi to drugie pytanie widze, jak zlosliwa jestes, moja
                > droga Zahir...! ;-))

                To Twoja ocena - masz do niej prawo, ale się mylisz.

                Do Twoich sposobów odreagowywania uczucia złości dodam swój-
                bardzo skuteczny i szybko przynoszacy ulgę i nie przyjmuj tego "najeżony".

                Oddech relaksacyjny :
                Licząc w myślach do 4-rech biorę przez nos głeboki wdech ,
                potem zatrzymuję oddech na 4-ry,
                a następnie wydycham powoli przez usta licząc do 8-miu.

                > ________________________________________________________________.
                > Nic innego, droga Zahir nie robie...! ;-))
                > Smieje sie, raduje i... Miluje, ale nie bede nikomu
                > współczuł, jak mi to proponujesz...!

                Nie proponowałam żebyś współczuł, napisałam o rozwoju uczuć.
                Tak nawiasem współczucie jest częścią zdrowo przeżywanej miłości.

                Jak zauważyłeś w mojej odpowiedzi nie ma Twojej agresji.:-)
                • aaugustw Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 07.02.07, 13:29
                  7zahir napisała:

                  > Jak zauważyłeś w mojej odpowiedzi nie ma Twojej agresji.:-)
                  _________________________________________________________.
                  To prawda, ona jest "okragla", nie ma w niej "zadziora"..!;-))
                  A...

                • aaugustw Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 07.02.07, 15:51
                  7zahir napisała:
                  > Licząc w myślach do 4-rech biorę przez nos głeboki wdech ,
                  > potem zatrzymuję oddech na 4-ry,
                  > a następnie wydycham powoli przez usta licząc do 8-miu.
                  - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Z moja cierpliwoscia nie bylbym w stanie doliczyc do trzech. :-((
                  ___________________________________________________________.
                  7zahir napisała dalej:
                  > Nie proponowałam żebyś współczuł, napisałam o rozwoju uczuć.
                  > Tak nawiasem współczucie jest częścią zdrowo przeżywanej miłości.
                  - - - - - - - - - - - - - -
                  Jak ja nie mam nawiazac do poprzedniej wypowiedzi, jezeli - wg. mnie -
                  widze gloszona tam nieprawde... -
                  Postaram sie nie polemizowac, lecz tylko przekazac moja prawde:
                  Powrocilem do powyzszego zdania Zahir o wspolczuciu, bo zadzwonily
                  wszystkie dzwony w mojej glowie...!
                  Dla mnie współczucie jest to solidaryzowanie sie w cierpieniu z
                  osoba cierpiaca - punkt!.
                  Wedlug wypowiedzi Zahir - w zaokragleniu; jest ono częścią zdrowo
                  przeżywanej miłości...
                  W Buddyzmie owszem, jest to tak w ten sposob omawiane, lecz co to
                  ma wspolnego ze mna i cala ta nasza kultura europejska, ktora jest
                  mi blizsza. Tamto to sprawa Orientu...
                  Tam współczucie jest tym centralnym motywem milosci do blizniego.
                  Ja jednak wole europejskie, znane mi tradycje, w ktorych sie wychowalem -
                  Oto pare przykladow europejskich, dot. wspolczucia:
                  - "Wspolczucie nie jest takie czule jak milosc" - (Vauvenargues).
                  - "Wspolczucie jest rodzajem choroby duszy" - (Zenon).
                  - "Kto innym wspolczucie, wspolczucie sobie" - (Montesquieu).
                  - "Wspolczucie jest ciezej zniesc, anizeli cierpienie, gdyz
                  cierpienie wynosi do gory, wspolczucie poniza" - (Anita).
                  - "...poniewaz swiatynie moja splugawilas...Ja takze odrzuce bez ogladania sie
                  na litosc... - (Ksiega Ezechiela 5,11).
                  A... ;-))
                  • 7zahir Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 07.02.07, 17:03
                    aaugustw napisał:
                    >Z moja cierpliwoscia nie bylbym w stanie doliczyc do trzech. :-((>

                    Skad ja to znam?
                    Typowe pojmowanie czasu w stylu: już i natychmiast
                    jest jednym z objawó2w naszej choroby.
                    Nie musisz liczyc do 4-rech,
                    wazne, żeby wydech był 2 razy dłuższy:-)

                    Nie piszę na okrągło, tylko z szacunkiem Auguscie :-)

                    Trzeba przyznać, że zadałes sobie sporo trudu,
                    żeby opisać inne niż moje pojmowanie roli współczucia w miłości.
                    To miłe, ze Ci się chciało.
                    Dziekuję:-)
                    Rozumiem też, że masz potrzebę zeby Twoje było na górze :-)

                    • aaugustw Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 07.02.07, 17:58
                      7zahir napisała:
                      > Nie musisz liczyc do 4-rech,
                      > wazne, żeby wydech był 2 razy dłuższy:-)
                      - - - - - - - - - - - - - -
                      Ale w tym ukladzie musialbym go zmierzyc z Twoim...!?
                      ____________________________________________________.
                      7zahir napisała dalej:
                      > Nie piszę na okrągło, tylko z szacunkiem Auguscie :-)
                      - - - - - - - - - - - - - - -
                      No dobra, nazwijmy wiec to wkladanie mi do geby slow -
                      szacunkiem...!
                      Ale przy tym bede pamietal, ze to zycie to nie tylko
                      nalesniki z dzemem...! ;-))
                      ______________________________________________________.
                      7zahir napisała dalej:
                      > Trzeba przyznać, że zadałes sobie sporo trudu,
                      > żeby opisać inne niż moje pojmowanie roli współczucia w miłości.
                      > To miłe, ze Ci się chciało.
                      > Dziekuję:-)
                      > Rozumiem też, że masz potrzebę zeby Twoje było na górze :-)
                      - - - - - - - - - - - - - - - - -
                      Trudu...!? - u mnie zawsze, kiedy czytam cos co niezgodne jest z
                      moim lancuchem ogniw odzywaja sie dzwonki, w takich przypadkach...
                      Wtedy wystarczy mi tylko jeszcze upewnic sie w tej "prymitywnej"
                      Wikipedii, tworzonej przez takich jak Ty i ja i wiem wszystko...! ;-))
                      Na gorze, moja droga Zahir ma byc prawda i szczerosc - nie ten A...!
                      jak mi to znowu "wpychasz do buzi"...! ;-))
                      (jedynym wyjatkiem byloby miejsce, gdzie nikt by nas nie widzial!) ;-))
                      A...
                      Ps. Ty tez w Buddyzmie...!?
                      • 7zahir Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 08.02.07, 19:09
                        Czyżbys sie do mnie zalecał? :-)))
                        Miła odmiana :-)

                        >Ty tez w Buddyzmie...!?>
                        Nie w buddyzmie:-)
                        • aaugustw Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 09.02.07, 13:25
                          7zahir napisała:
                          > Czyżbys sie do mnie zalecał? :-)))
                          > Miła odmiana :-)
                          - - - - - - - - -
                          Lubie odmiany...! - A Ty...?
                          (to dobry sposob na zlosc...!) ;-)))
                          ______________________________________________.
                          7zahir napisała dalej:
                          > Nie w buddyzmie:-)
                          - - - - - - - -
                          Zatem gdzie...!? ;-))
                          A...
                          Ps. mialem wczoraj problem z kompem i z wysylaniem poczty. :-(
                          Dlatego odpisuje dopiero dzisiaj, mam nadzieje, ze mi to wybaczysz...!? ;-))
                          • 7zahir Re: A Ty jak sobie radzisz ze złością 09.02.07, 19:04
                            aaugustw napisał:

                            > 7zahir napisała:
                            - -
                            > Lubie odmiany...! - A Ty...?
                            > (to dobry sposob na zlosc...!) ;-)))

                            Masz racje, szczególnie jesli dotychczasowe były nieskuteczne :-)

                            Co do odmian.
                            Pamietam, ze nasza psychika domaga sie wszelkich suuuuper doznań,
                            ochów i achów.Poapda w skrajnosci od euforii do deprsji.
                            Dowiedzialam sie też, że trzeźwienie polega na zadowoleniu
                            z zycia mimo pozornej jego szarej codziennosci.
                            Zauwazyłam, ze zaczynam dostrzegać te uroki zycia,
                            które kiedys umykaly mojej rozkojarzonej uwadze.
                            Np poranny spiew ptaków, kiedy muszę wstawać wbrew zegarowi biologicznemu
                            " w srodku nocy " do pracy.

                            > ______________________________________________.
                            > 7zahir napisała dalej:
                            > > Nie w buddyzmie:-)
                            > - - - - - - - -
                            > Zatem gdzie...!? ;-))

                            W cudzie i sile życia w przyrodzie :-))


                            > Ps. mialem wczoraj problem z kompem i z wysylaniem poczty. :-(
                            > Dlatego odpisuje dopiero dzisiaj, mam nadzieje, ze mi to wybaczysz...!? ;-))

                            Wybaczam.Nie masz obowiązku drogi auguscie.
                            My nic nie musimy , tylko możemy :-)))
                  • kobieta.741 do augusta i tej drugiej glupki 09.02.07, 12:29
                    nie znacie sie w ogole na buddyzmie
                    w buddyzmie wcale nie chodzi o to by cierpiec tylko by sie wyzbyc cierpienia i
                    osiagnac nirwane.
                    jak sie nie orientujecie to milczec!
                    • aaugustw Re: do kobiety.741 zwanej baba...! ;-)) 09.02.07, 12:57
                      kobieta.741 napisała:
                      > nie znacie sie w ogole na buddyzmie
                      > w buddyzmie wcale nie chodzi o to by cierpiec tylko by sie wyzbyc
                      cierpienia i osiagnac nirwane.
                      > jak sie nie orientujecie to milczec!
                      _______________________________________________________________.
                      Po slowach, ktore nam tu napisalas, ja nazwe Ciebie nie kobieta,
                      ale "baba"! ;-))
                      Tym, czym sie tu nam popisujesz, wie kazda baba...!
                      To jednek, ze w Mahayana-Buddyzmie wspolczucie jest centralnym
                      motywem, o tym wiedza juz tylko niektore kobiety, ale nie baby...! –
                      Nie wiesz takze, ze Bodhisattvas porzuca wlasne oswiecenie, aby
                      ludzkosci w ten sposob na ich drodze pomoc. - (milosc).
                      Kto tu, wiec wyszedl na glupka - babo...!? ;-))
                      A...
                    • 7zahir Re: do augusta i tej drugiej glupki 09.02.07, 19:11
                      kobieta.741 napisała:

                      > nie znacie sie w ogole na buddyzmie
                      > w buddyzmie wcale nie chodzi o to by cierpiec tylko by sie wyzbyc cierpienia
                      i
                      > osiagnac nirwane.
                      > jak sie nie orientujecie to milczec!

                      Musiałas mieć bardzo nerwowy dzień,
                      bo przyznam - zaskoczył mnie styl Twojego postu.
                      Rozumiem, że odreagowałaś na mnie słowem " głupki".
                      Niezasłużenie, bo nic nie pisałam o buddyzmie.

                      Zyczę Ci, zeby cokolwiek doprowadziło cię do takiego stanu
                      emocjonalnego - nie dreczyło Cię dłużej.
                      Jestesmy tylko ludźmi, nie bogami.
                      Mamy prawo do błedów.
                      Przyznam Ci sie szczerze, że też mam " niewyparzona buzię".
                      Pozdrawiam ciepło.
                      • aaugustw Re: do augusta i tej drugiej glupki 10.02.07, 13:57
                        7zahir napisała:
                        > Przyznam Ci sie szczerze, że też mam " niewyparzona buzię".
                        ____________________________________________________________.
                        A ja naiwny myslalem, ze przynajmniej Ty jestes inna...! :-((
                        Pozdrawiam: A... ;-))
                        Ps. wczoraj znowu nie odpisalem - bylem na Mityngu AA, w realu.
                      • aaugustw Re: do augusta i tej drugiej glupki 10.02.07, 14:23
                        7zahir napisała (do kobiety,741):
                        > Musiałas mieć bardzo nerwowy dzień,
                        > bo przyznam - zaskoczył mnie styl Twojego postu.
                        > Rozumiem, że odreagowałaś na mnie słowem " głupki".
                        > Niezasłużenie, bo nic nie pisałam o buddyzmie.
                        _______________________________________________.
                        To przeze mnie Zahir...! ;-)) - przepraszam Cie!
                        A...
                        Ps. Czyzby nas laczylo wiecej cech wspolnych,
                        anizeli tylko ta nasza choroba...! ;-))
                        A teraz ide gotowac kawe... - zaraz beda goscie!
                        Zycze udanego weekendu wszystkim i do jutra...!
                        • 7zahir Re: do augusta i tej drugiej glupki 10.02.07, 22:30
                          aaugustw napisał:


                          > To przeze mnie Zahir...! ;-)) - przepraszam Cie!
                          > A...
                          > Ps. Czyzby nas laczylo wiecej cech wspolnych,
                          > anizeli tylko ta nasza choroba...! ;-))
                          > A teraz ide gotowac kawe... - zaraz beda goscie!
                          > Zycze udanego weekendu wszystkim i do jutra...!

                          Mysle, że łączy nas wiele Auguscie,
                          bo my alkoholicy , nadwrazliwi dobrzy ludzie
                          patrzymy na świat przez inne okulary niż ludzie,
                          którzy ta choroba nie dotkneła.
                          Moja niewyparzona buzia jest efektem braku
                          równowagi emocjonalnej w każdej sytuacji :-)
                          Ciagle sie tego ucze i chyba bede uczyc do konca zycia,
                          choc nie wiem czy tak naprawdę chcę moją spontaniczna duszę
                          zakuc w kajdany :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka