baasil
21.11.06, 13:58
Nie oczekuję odpowiedzi na ten post.Piszę z wewnętrznej potrzeby i pod rozwagę
(nie by komukolwiek dokopać) i pozostawiam sumieniu każdego z czytających,co
z tym "zrobi".
Forum to istnieje,by pomagać w wychodzeniu z uzależnień wszelkiego rodzaju
lub informowaniu innych,czym jest uzależnienie i "z czym to się
je".Przynajmniej ja tak to rozumiem.
I każdy ma prawo pisać jak sobie z tym radzi,bądź nie radzi;co mu
pomogło ,bądź co przeszkadza.Jak dochodził do miejsca w swym życiu,w którym
jest dzisiaj i co takiego musiało się stać,by dostrzegł swój problem i podjął
decyzję,by zmienić swe życie(by się uwolnić, zmiany są konieczne-
nieprawdaż?).Po prostu :dzielić się swym doświadczeniem i wiedzą na ten temat.
I tak powinno(wg.mnie)pozostać.
Ale ponieważ każdy z nas jest inny,to i różne są drogi
trzeźwienia,niepicia,niećpania,niepalenia,etc.I wydaje mi się,że nie chodzi
tu o to by udowadniać sobie nawzajem,czyj sposób jest lepszy(często jak
czytam,w żenujących pyskówkach),ale by pokazać ,że w ogóle jest to możliwe i
jak "mi" się to udało(bądź nie udaje).
Jak myślicie,czego oczekuje zagubiony,często totalnie rozbity psychicznie
człowiek,który tu zadaje pytanie :co ma robić,by nie pić,nie ćpać,itp?
(bo sobie nie radzi,bo chce,a nie umie,nie potrafi),lub zrozpaczony,na
granicy wytrzymałości psychicznej(a często i zagrożony fizycznie)ktoś,kogo
bliska(kochana)osoba się stacza i on nie wie jak ma mu pomóc(a co dopiero,że
sobie też).Często przełamując ogromną barierę wstydu i poczucia winy,
wykorzystując anonimowość internetu(bo inaczej by się nie zdecydował),po raz
pierwszy w życiu przyznaje się do problemu...I za chwilę staje się
świadkiem"przepychanek"słownych i udowadniania "mojszości racji".Czemu to ma
służyć?Bo na pewno nie tym,którzy na tym forum szukają pomocy.A jedynie mogą
się zniechęcić i więcej nie próbować(nigdzie).
(Kto zechce wziąć na siebie odpowiedzialność moralną za to,iż zamiast
pomóc,swoimi nierozważnymi sądami,zraziliśmy kogoś do podjęcia niełatwej
przecież,a często najważniejszej w życiu decyzji.)Oczywiście nie mamy też
pewności,że to pisanie komukolwiek pomaga,i że to,czy skorzysta,nie zalezy od
nas,ale...
Po pierwsze nie szkodzić - chyba warto pamiętać tą maksymę.
Dzielmy się więc swoimi doświadczeniami i korzystajmy z innych,a niechaj
potrzebujacy pomocy próbują i sami zdecydują,która droga jest dla nich
najlepsza.
A spłentuję,tak jak w znanym pewnie większości wierszu(z pamięci,więc może
nie dosłownie):
Moi drodzy,na cóż kłótnie,na cóż nam te swary głupie-wnet i tak zginiemy w
zupie. i tyle.