Dodaj do ulubionych

pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego męża

12.12.06, 20:57
Nie pił aż 12 dni.Cos mi był ostatnio nie taki ,agresywny tabletek nie bierze
bo nie chce sie uzaleznic-dobre!
A tu seteczke znajduję wczoraj.Milczeniem to pominełam ,on do mnie też sie nie
odzywa.Może mu wstyd-nie wiem.Tak gwarantował.
Od dzis postanowiłam piorę gotuje /pieniądze przynosi/-resztę robi sam.Czyli
ponosi konsekwencje swojego picia,swoje sprawy załatwia sam.Teraz Wy za mnie
tzrymajcie bo nieraz serce boli.
Grupy w poradi trwaja u nas 2 h nie mam tyle czasu bo z kim dziecko zostawić
ale czytam,czytam i fora i ksiażki.Szukam innych dogodnych grup może Al -anon
Obserwuj wątek
    • twoje_marzenie Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 12.12.06, 20:58
      Ach sorki za ten alkochol,jakos mi to "ch" ...
      Wiwm zw przez "h" sie pisze mimo to wychodzi jak wychodzi
    • marblad Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 12.12.06, 21:13
      Sorry, Twoje Marzenie, ze sie wtracam, ale ja pilem 12 dni, potem przerwa kilkudniowa, znowu picie
      kilkudniowe, znowu przerwa (5 dni) i teraz 2-dzien picia... jutro ciezka robota fizyczna.

      Piszesz, ze Twoj nie pil 12 dni. Ta zbieznosc "dni" mnie zaintrygowala. Ale, ile pil wczesniej? Czy pil? I
      jak pil? Bo ja nie pilem 2 lata. I nagle 12 dni chlania. To sie stalo, jak zona odeszla. Wczesniej, pilem po
      3-5-7-do10 dni. Z przerwami duzymi. Napisz cos wiecej.

      Bo ja tabletki zawsze bralem przy "wychodzeniu". Zona o mnie dbala, prala smierdzaca posciel i
      ubrania, myla w lozku. I powtarzala, ze mnie "kocha".

      Napisz mi tylko, jaki Twoj ma piciorys?
    • f_a_k_y Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 12.12.06, 21:23
      Nie no - nie przejmuj się.To że raz przegrał nic nie znaczy.Ja przegrałem wiele razy,kiedyś nawet 2 latka nie piłem ale walcze dalei i zmieniam taktyke po prostu.Coraz lepiej mi idzie.Pozatym daj i jemu poczytać to forum niech coś napisze na początek.Mi samo czytanie bardzo pomaga jak mam dołek np.teraz.
      • jerzy30 ja przegrywalem 6 lat - od 16 jestem wygrany 12.12.06, 22:18
        tak wiec kazdy ma szanse - zatem sie nie przejmuj - gorzala i wynikajace z niej
        uzaleznienie to taka podla gadzina co czasami wiele razy wygrywa - tak wiec sie
        nie zalamuj - niech twoja polowa na to forum wejdzie
        faky - nawet nie wiecsz jak sie ciesze [autentycznie] ze sie tu pojawiles
        • twoje_marzenie Do Marblad... 13.12.06, 09:55
          Piciorys pytasz..
          No cóz ,zawsze lubił wypić .Pije od kiedy jestesmy razem czyli 16 lat,on ma 40.
          Ale to było picie raczej chyba nie z uzaleznienia.
          Zreszta nie wiem.
          Od jakiegos czasu zaczeło mnie niepokoic jak zaczął latac rano po piwo ,gdzieś
          od roku.Teraz zauważyłam inne objawy tzw.zespół abstynencyjny.
          Czyli pije od zawsze.Od jakiegos czasu musi juz miec cały czas ten alkohol we
          krwi,aczkolwiek niekoniecznie sie upija.
          Te 12 dni to chba najdłuzsza przerwa w jego życiu
          • marblad Re: Do Marblad... 13.12.06, 11:37
            No to wlasciwie sprawa jasna, ze alkoholik i chyba lepszych porad udziela Ci inni doswiadczeni
            forumowicze. Ja dzialam odwrotnie: albo pije albo nie pije. Jak pije to kilka do kilkunastu dni (ostatnio), a
            potem rok lub dwa przerwy. Ale na jedno wychodzi. Uzaleznieni jestesmy.
    • twoje_marzenie Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 10:18
      Jeszcze jedno ..wyczytałam ,ze alkoholik potrzebuje miłości.
      Jak ja dawac człowiekowi który jest pod wpływem ,zaczepia jeszcze słysze
      wyzwiska pod swoim adresem.Jak go kochać ??Szybko ta miłosc może sie wypalić.
      Co z tego ze on powie na drugi dzień,że to nie On tylko Wódka..
    • aaugustw Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 14:41
      twoje_marzenie napisała:

      > Nie pił aż 12 dni.Cos mi był ostatnio nie taki ,agresywny tabletek nie bierze
      > bo nie chce sie uzaleznic-dobre!
      > A tu seteczke znajduję wczoraj.Milczeniem to pominełam ,on do mnie też sie nie
      > odzywa.Może mu wstyd-nie wiem.Tak gwarantował.
      - - - - - - - - - - - -
      Jemu jest bardzo wstyd i ma wyrzuty sumienia,
      ale to wcale nie znaczy, ze Ty masz mu to wybaczyc...
      ____________________________________________________.
      twoje_marzenie napisała dalej:
      > Od dzis postanowiłam piorę gotuje /pieniądze przynosi/-resztę robi sam.Czyli
      > ponosi konsekwencje swojego picia,swoje sprawy załatwia sam.Teraz Wy za mnie
      > tzrymajcie bo nieraz serce boli.
      - - - - - - - - - - - -
      Czyli stworzylas mu komfort picia...! - Ja nie
      potrzebowalem nic wiecej, bylem mial obiad i czyste ubranie...!
      ______________________________________________________________.
      twoje_marzenie napisała:
      > Grupy w poradi trwaja u nas 2 h nie mam tyle czasu bo z kim dziecko zostawić
      > ale czytam,czytam i fora i ksiażki.Szukam innych dogodnych grup może Al -anon
      - - - - - - - - -
      Tobie koniecznie potrzebna jest Grupa Al-Anon...!
      A...
      Ps. Pisalas, ze alkoholicy potrzebuja milosci...(!?) - Kazdy jej potrzebuje.
      Ty tez...! Pytalas jak mozna kochac alkoholika? - Tak jak sie kocha innego
      chorego, np. na raka. (normalna zdrowa, konsekwentna miloscia...!).
      • twoje_marzenie Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 15:14
        Komfortem picia jest pranie i ugotowanie obiadu ?
        Skoro oddaje mi pieniadze to chyba się należy .
        Człowiek chory na gruzlica czy raka chyba nie ubliża innym.
        Nie wiem czy alkoholizm moża porównywać z chorobami j/w .
        Nic nie mam zamiaru wybaczać.
        • aaugustw Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 15:59
          twoje_marzenie napisała:

          > Komfortem picia jest pranie i ugotowanie obiadu ?
          > Skoro oddaje mi pieniadze to chyba się należy .
          > ...są inne sprawy zeby ukrocic np.załatwianie jego spraw,przywożnie go z
          pracy.
          - - - - - - - - - - - - - -
          Dla mnie w(tedy kiedy pilem), bylby to komfort picia!
          A gdyby zona nie chciala mnie przywiezc z pracy, to
          bym sie jeszcze bardziej ucieszyl i wracal bym do domu pozno i
          nawalony, tlumaczac sie, ze to przez nia, bo nie przyjechala...! ;-))
          Sprawy i tak zalatwiala by za mnie, bo ja mialem to wszystko w d...e,
          a jej szkoda bylo tracic na darmo pieniedzy...
          _______________________________________________________________.
          twoje_marzenie napisała dalej:
          > Człowiek chory na gruzlica czy raka chyba nie ubliża innym.
          > Nie wiem czy alkoholizm moża porównywać z chorobami j/w .
          > Nic nie mam zamiaru wybaczać.
          - - - - - - - - - -
          Twoje_marzenie, dla Twojego dobra, idz - prosze - do takich,
          jak Ty, do Al-Anonek, po to, zebys mogla rozroznic "jedno od drugiego".
          Czasami tylko taka mala literka "h", czy "ch", a ile ona moze narobic strat...
          Pozdrawiam:
          A...
          • twoje_marzenie Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 16:56
            Wiem,pójdę.
            • aaugustw Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 19:25
              twoje_marzenie napisała:

              > Skoro oddaje mi pieniadze to chyba się należy .
              > Człowiek chory na gruzlica czy raka chyba nie ubliża innym.
              > Nie wiem czy alkoholizm moża porównywać z chorobami
              ________________________________________________________________.
              Popatrz ile niezdecydowania i niepewnosci w Twoim slowach...!
              Czesto uzywasz wyrazu „chyba“, „nie wiem“. Ale to normalne, jezeli zylo sie
              tyle lat w nienormalnych ukladach - w chorych ukladach. Twoja logika jest inna,
              od logiki Twojego meza, ktory ma inne cele przed oczyma. Twoja logika zawsze
              przegra z tym nielogicznym zachowaniem sie meza. Maz wie, ze robi zle i bedzie
              dalej tak robil, bo jest chory... Nie probuj zrozumiec tego, dlaczego on tak
              postepuje. Na razie uwierz tylko, ze tak to jest, w tej chorobie.
              Podam tylko jeden przyklad z Twoich slow, (cyt.):
              > “Skoro oddaje mi pieniadze to chyba się należy” <
              W Al-Anon powiedza Tobie inne, swiadome juz kobiety, ze on laski Tobie nie
              robi, ze to jego zakichany obowiazek dawac pieniadze na zone, dzieci, dom,
              jedzenie, a nie przepijac je... Ty z kolei pracujesz w domu moze i ciezej,
              anizeli on , w swojej pracy...(!?).
              Wyszlas za maz za trzezwego czlowieka i takiego chcesz go miec dzisiaj, a on
              MUSI (czy on chce, czy nie), powrocic do tego trzezwego swiata, inaczej
              wysiadka - NIC mu sie wtedy nie nalezy... - Nawet taka sluzebnica panska, jaka
              Ty teraz jestes dla niego! – Chyba, ze uwazasz, ze picie alkoholu to normalka,
              wtedy ja wysiadam...!
              A...
    • twoje_marzenie Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 15:30
      Ale są inne sprawy które chce ukrócic np.załatwianie jego spraw,przywożnie go z
      pracy.
    • f_a_k_y Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 19:33
      >>>faky - nawet nie wiecsz jak sie ciesze [autentycznie] ze sie tu pojawiles>>>

      Też się bardzo cieszę,że mnie dostrzegłeś.Kiedyś jak popiłem dzięki Twoim wyważonym i rzeczowym postom wyszedłem z kaca giganta .Dzięki jak nie wiem co, bo bałem się że wszyscy mnie tylko potępią jeszcze bardziej.
      Teraz nie piję , wyciągnąłem wnioski i mam nadzieje że będzie O.K.

      Tak że trzeba próbować znowu,i znowu i znowu.
      • twoje_marzenie Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 21:50
        właśnie mam "małą"godzinke istnego pijackiego gderania mojego męża.Ledwo na
        nogach sie trzymał ,że sie dziwię ze siłę miał jeszcze gadać.I jak tu reagować
        na takie zaczepki,aż sie chcę walnąc w ryja.Pewno by mi oddał,ale takie mam
        odczucia.Nie zawsze mi sie udaje milczeć bo człowiek ma granice
        wytrzymałości.Znalazłąm grupę Al-anon gdzie podczas spotkań zajmują się
        dziećmi.Jutro tam idę bo juz nie daje rady w takich przypadkach/rzadkich/jak
        dziś.Mam jeszcze małe dziecko i nie chce zeby było świadkiem awantur,a co on jej
        gada ,że matak taka i owaka.Głowa boli,wstyd mi poprostu za niego ,jak mozna
        takie rzeczy małemu dziecku opowiadać.
        Co do opierunku i obiadków -jak ja tego nie zrobię zrobi mamusia,mieszka obok w
        bloku.Upierze i ugotuje ukochanemu jedynakowi.2 dni tam żre .Więc jaki sens
        tego,a mamusia zakochana w synku.To ja robie krzywdę przecież biednemu synusiowi
        .Najchetniej bym zadzwoniła do niego do firmy,niech sprawdza ile ma alk.w
        krwi.I tak podejżewaja,że ma problem.On oczywiście twierdzi,ze nikt o niczym nie
        wie.
        Kusi mnie pozew o rozwód ale wiem,że narazie nie dam rady.Za dużo
        zobowiązań,małe dzieko ,opiekunka której trzeba płacić.Sama nie dam rady.Tego
        sie najbardziej boje.
        A może warto spróbowac.Może jeszcze kiedys do tego "dorosnę"
        • janulodz Re: pierwsza walka i pierwsza przegrana....mojego 13.12.06, 22:32
          W takim stanie lepiej nie bedzie. Może być tylko gorzej.
          Jego praca wisi na włosku, jest na etapie obwiniania wszystkich,tylko nie siebie, mamuśka go wspiera, to mu dodaje poweru. Masz przerąbane. Za chwilę nie tylko pranie i gotowanie, ale na wódeczkę będziesz się musiała dołożyć. A i tak będziesz wsystkiemu winna.
          Pijakowi trzeba dać utonąć, żeby go ewentualnie móc reanimować. Albo zapomnieć.
    • jerzy30 faky - jakby co to "wal" jak do starszego "brata" 13.12.06, 22:37
      wyjscie z duzego kaca to jak wylscie z siódmego kręgu piekła - stromo pod góre,
      kamienisto, sucho w gardle i tak naprawde wyc sie chce - a flaszki tańczą przed
      oczami jak półnagie hurysy i kuszą wdziękami
      • twoje_marzenie to jak go" utopić" 13.12.06, 22:56
        No właśnie jak?? Może sam się utopi ,w końcu dojdzie to tego,bo nawet
        najlepszego pracownika "na gazie" trzymac nie będą a i pieniażki się skończą...
        Dziś mu powiedziałam ,że mam nadzieję,ze szybko zdechnie.Jestem
        wstrętna,przecież nie chcę żeby cierpiłą ,żeby coś złego mu sie stało.Ale
        nienawidzę go w takich jak dziś momentach.
        Wiem też,że robi mi to na złosc bo nie chcę po niego przyjezdzać do pracy ale
        szkoda mi juz czasu i moich nerwów.Patrząc na jego pijacki wyraz twarzy.A
        spokornieje facet,znam go przecież "100 lat"
        Teraz mysle jak tu Swieta spędzić czy dla spokoju razem przy stole czy
        wypieprzyć gada do matki...
        Nawet mi sie nie chce nic robić.Wynajełam Panią,niech sprzata.Sama zapieprzać
        nie będę a mężulek w amoku ....
        • janulodz Re: to jak go" utopić" 13.12.06, 23:52
          Wiesz, nie chcę Ci tu opowiadać o jakichś twardych miłościach i innych naukowych metodach, ale musisz zacząć postepować tak, żeby on nie miał komfortu picia.
          Musi ponosić tego konsekwencje. A Ty musisz być twarda. Żadnego obrządku pijaka, odwożenia, usprawiedliwiania go, tłumaczenia przed szefami, rodziną sąsiadami. Rozmowy tylko wtedy, kiedy jest trzeżwy lub cierpi na kacu, (ale jeszcze nie zaklinował) bo wtedy ma najwiękse poczucie winy. A jak nie to kop w dupę.Takie życie
          • twoje_marzenie moja decyzja 14.12.06, 05:24
            • twoje_marzenie Re: moja decyzja 14.12.06, 05:37
              dziś mało spałam.Podjełam decyzję .Poki jeszcze jest trzzeźwy powiedziałam mu o
              tym.Jesli jeszcze raz zdarzy sie taka awantura jak wczoraj,jesli nie pojemie
              poważnie leczenia składam pozew o rozwód.Mam jeszcze pieniadze zeby zapezpieczyć
              sie na jakis czas,pozniej samo się ułoży.Ostatnia szansa.Powiedziałam spokojnie
              bez krzyków.
              Najpierw sie burzył,och że ma to w d.....itp.Pozniej spokorniał ,że co ja od
              niego chcę,że jest chory i że mam mu dać czas.Od nowego roku podejmie
              leczenie.Poczekam ale wiem jak to sie skończy.On cały czas mysli ,ze ja żartuję
              z tym pozwem.Ale nie tym razem.Strasza córka dośc sie nasłuchała bzdur przez
              lata..Młodszą musze uchronic przed tym
              • aaugustw Re: moja decyzja 14.12.06, 08:24
                twoje_marzenie napisała:

                > dziś mało spałam.Podjełam decyzję .Jesli jeszcze raz zdarzy sie taka awantura
                jak wczoraj,jesli nie pojemie poważnie leczenia składam pozew o rozwód.

                > Najpierw sie burzył,och że ma to w d.....itp.Pozniej spokorniał ,że co ja od
                > niego chcę,że jest chory i że mam mu dać czas.Od nowego roku podejmie
                > leczenie.
                __________________________________________________________________________.
                Niesamowite...! ;-)) Ja w podobny sposob (jak i Twoj maz), walczylem o kazdy
                dzien, zeby moc dalej pic... Handlowalem z moja zona gdzie tylko sie dalo, zeby
                miec alibi do dalszego picia...
                Jezeli pozwolisz na to, zeby on leczyl swoja chorobe od przyszlego roku, to nie
                uskarzaj sie na swoj los i na to, ze Swieta i Sylwestra bedziesz miala z corka,
                z glowy...! A on? - On bedzie spal, a Wy bedziecie czuwac nad nim...!
                A...
                Ps. Spojrz jeszcze raz na te 2 zdania, ktore wyzej napisalas. Czy jestes
                konsekwentna!? - Kto z Was postawi na swoim...!? ;-))
                • janulodz Re: moja decyzja 14.12.06, 08:56
                  Ty nie podjełaś decyzji.
                  Ty ją odsunęłaś w czasie. A on ma dwa tygodnie komfortowego picia.
                  Jak ja to znam. Już bedzie radośnie gromadził zapasy na święta i sylwka. A Ty będziesz gryzła paznokcie, no bo przecież on zacznie po nowym roku. G.. prawda. Po nowym roku znów coś wymyśli. Nie zapomnij po niego dzisiaj jechać do pracy . I po drodze pomóż mu wnieść do domu skrzynkę wódki.
                  Nie jestem wobec Ciebie złośliwy i tak tego nie odbieraj, ale schemat tej choroby jest tak charakterystyczny i do znudzenia podobny, że aż chce się płakać. Przecież sama stwierdziłaś, że czytasz książki i fora. No to chyba już wiesz. Twój przypadek , jest jak jeden z tysięcy takich samych. Przede wszystkim konsekwencja. Albo zęby w ścianę . Samo się nie naprawi.
                  • twoje_marzenie Re: moja decyzja 14.12.06, 15:22
                    być może i macie racje ale ja dopiero się uczę jak postępować z alkoholikiem.To
                    wszytsko za szybko sie dziej ,niespełna 2 tyg.problem-poradnia-grupa
                    al-anon,mysl o rozwodzie....Dużo błędów napewno jeszcze popełnię.Dziś jesli sie
                    odbedzie idę na pierwsze Al -anon
                    • twoje_marzenie Re: moja decyzja 14.12.06, 15:32
                      czy Wasze partnerki też tak odrazu były konsekwentne? Nigdy nie miały chwili
                      niepewnosci czy dobrze robią??Pozazdrościć im.To początek mojej drogi,jak ona
                      będzie czas pokaże.A co z robic gdy znów zacznie leczenie i znów zacznie
                      pić??Pogadam na grupie
                      • janulodz Re: moja decyzja 14.12.06, 15:50
                        Oczywiście, że były takie same jak Ty. Ta choroba jest taka sama od stuleci. Tylko jak pytasz to odpowiadamy. Moja żona nie bardzo miała gdzie zapytac.
                        Ty masz tą wiedzę wcześniej i możesz tym w jakimś stopniu wykorzystać.
                        • twoje_marzenie Re: moja decyzja 14.12.06, 15:52
                          Wiem i się nie obrażam :))A żona jest z Toba czy odeszła?
                          • janulodz Re: moja decyzja 14.12.06, 16:24
                            Jest ze mną. Jesteśmy małżeństwem od 35 lat.
                            Ja piłem przez trzydzieści lat. Ostatnie pięc dzień w dzień. Na umór. W tym czasie cierpliwość mojej żony została wyczerpana. Poczynione przez nią działania w celu rozwiązania naszego małżeństwa, oraz moje "ocknięcie się" spowodowane kilkoma splotami okoliczności wyzwoliło we mnie podjęcie decyzji o zerwaniu z alkoholem. To było 4 lata temu.
                            • twoje_marzenie Re: moja decyzja 14.12.06, 16:34
                              To ja jestem 15 .Nie wiem czy wytrzymałabym jeszcze 20 lat jego picia.No ale
                              może on potrzebuje totalnego dna żeby zrozumieć.Eh w kółko to samo
                              piszemy....Muszę nauczyc sie jak postępowac i jak wprowadzić to w
                              życie.Najgorsze jest to ze na moje grozby o rozwodzie on zawsze reagował
                              gniewem,ze mnie zabije,dom zdemoluje itp.Boję się nieukrywam ale nie wiem czy
                              znajde inne wyjście
                              • aaugustw Re: moja decyzja 14.12.06, 18:16
                                twoje_marzenie napisała:

                                > Najgorsze jest to ze na moje grozby o rozwodzie on zawsze reagował
                                > gniewem,ze mnie zabije,dom zdemoluje itp.Boję się nieukrywam ale...
                                ____________________________________________________________________.
                                ;-)) Straszy - nie boj sie...! - Tak mowi czlowiek, ktory sam sie boi!
                                On podswiadomie wyczuwa zagrozenie dla swojej egzystencji. On wie
                                ze sam (bez Ciebie) nie potrafi funkcjonowac...
                                A co do pytan, ktore zadalas wczesniej, moja odpowiedz jest b. podobna
                                do tej, ktora udzielil Tobie Janulodz...!
                                Powiem Ci ciekawostke: Najwiecej malzenstw rozchodzi sie nie w czasie czynnego
                                picia partnera (-ki), lecz po zatrzymaniu tej choroby...!
                                A...
                                • twoje_marzenie Re: moja decyzja 14.12.06, 20:03
                                  usłyszałam to dziś na Al -anon ,a to dlatego jak tłumaczyła mi osoba prowadząca
                                  alkoholicy to ludzie walnieci /bez urazy:)/Nie wszyscy ale duża ich część.I to
                                  ,ze przestana pić nie znaczy że są wyleczeni.Chore są ich umysły i
                                  głowy.Poradziła tylko żadnych pochopnych decyzji.Dopiero zauwazyłąm problem,a
                                  juz chce się rozwodzić?Była zdziwiona.Mam dac czas sobie i jemu.Ma pierwszą
                                  próbę za sobą dopiero.

                                  Pozatym super ,bedę tam chodzić.I jeszcze oferuja opieke nad dziecmi w czasie
                                  spotkań
                                  • magtomal Re: moja decyzja 14.12.06, 20:15
                                    Bywaj tam często. Poczujesz się silniejsza, a to zmieni relacje między Tobą a
                                    mężem. Powodzenia!
                                  • aaugustw Re: moja decyzja 14.12.06, 21:00
                                    twoje_marzenie napisała:

                                    > alkoholicy to ludzie walnieci /bez urazy:)/Nie wszyscy ale duża ich część.
                                    - - - - - - - - - -
                                    Wszyscy sa "walnieci"...! - Wszyscy sa swirami...! ;-))
                                    _________________________________________________.
                                    twoje_marzenie napisała dalej:
                                    > Pozatym super ,bedę tam chodzić.I jeszcze oferuja opieke nad dziecmi w czasie
                                    > spotkań
                                    - - - - - - - - - - - -
                                    Tak trzymaj...! - Ty juz zaczelas wygrywa...!
                                    (a on, jak zechce - tez!)
                                    A... ;-))
                                  • aaugustw Re: moja decyzja 15.12.06, 17:09
                                    twoje_marzenie napisała:

                                    > usłyszałam to dziś na Al -anon ,a to dlatego jak tłumaczyła mi osoba
                                    prowadząca alkoholicy to ludzie walnieci /bez urazy:)/Nie wszyscy ale duża ich
                                    część.
                                    ___________________________________________________________________________.
                                    Jezeli masz na mysli rowniez swojego wybranka, to chce Ci tylko powiedziec,
                                    ze im gorzej o nim mowisz, tym gorzej swiadczy to o Tobie, ze takiego sobie
                                    wybralas i ze z takim lujem zyjesz...! /bez urazy:)/
                                    A...
                                    • twoje_marzenie Re: moja decyzja 15.12.06, 22:31
                                      Sory ,ale to nie jest moja myśl....To stwierdzenie Al-anonki.
                                      Diż otrzymalam wreszcie ksiązki które polecil mi baasil.A wogóle to gdzie on sie
                                      podział???
                                      Poprosiłam męża aby w chwili wolnego czasu jak bedzie wstanie przeczytał choc
                                      jedną.To zrozumie co my czujemy.Oczywiście powiedział,ze jestem nawiedzona bo
                                      kiedys problemów nie robilam a teraz internet,forum,jakieś grupy ,ksiązki.Mam
                                      dac mu spokój i przestać świrować
                                      • magtomal Re: moja decyzja 15.12.06, 22:58
                                        twoje_marzenie napisała:

                                        > Poprosiłam męża aby w chwili wolnego czasu jak bedzie wstanie przeczytał choc
                                        > jedną.To zrozumie co my czujemy.Oczywiście powiedział,ze jestem nawiedzona bo
                                        > kiedys problemów nie robilam a teraz internet,forum,jakieś grupy ,ksiązki.Mam
                                        > dac mu spokój i przestać świrować

                                        Myślę,że poczuł się trochę zagrożony tym forum, książkami, grupami...Wie,że już
                                        nie będziesz tak pokorna i bezradna jak dawniej. Jeszcze pewnie nie raz będzie
                                        Cię atakował i próbował wybić Ci z głowy to "świrowanie". Tym bardziej
                                        więc "świruj" sobie forumowo-grupowo-książkowo dalej!
                                      • aaugustw Re: moja decyzja 16.12.06, 12:52
                                        twoje_marzenie napisała:

                                        > powiedział,ze jestem nawiedzona bo kiedys problemów nie robilam a teraz
                                        internet,forum,jakieś grupy ,ksiązki.Mam dac mu spokój i przestać świrować
                                        __________________________________________________________________________.

                                        Uwazam, ze maz Twoj ma racje; daj mu spokoj i zajmij sie wreszcie tylko soba!
                                        Reszta przyjdzie sama...! - Uwierz mi! ;-))
                                        A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka