Dodaj do ulubionych

Jedynie słuszna droga...

07.02.07, 12:24
Walka z wiatrakami?Czymże byłby świat bez Don Kiszotów?
Wiem,że to forum nie jest miejscem na polemikę.Jednakże zważywszy na
różnorakie opinie z jakimi się tu spotykam,ze scierajacymi się poglądami i
racjami,a także ze względu na styl,w jakim niektóre osoby udowadniają swoje
racje(przynosząc więcej szkody niż pożytku)oraz to ,iż nie jest mi to
obojętne,pragnę podzielić się kilkoma osobistymi uwagami(można je potraktować
jako krytykę-wedle uznania).
Zauważyłem,że na każde praktycznie zapytanie,o to co zrobic by przestać
pić,tworzą się i udzielają odpowiedzi dwie przeciwstawne(zajadle się
zwalczające)frakcje :
1.sam sobie nie dasz rady,skorzystaj z pomocy i z doświadczeń innych,
oraz
2.sami sobie poradziliśmy,trzeba tylko chcieć przestać pić - tamci to
nawiedzona banda oszołomów.
I człowiek,który na tym forum szuka pomocy,zaczyna byc świadkiem żenujących
pyskówek,które na pewno mu nie pomogą.
Mam więc kilka pytań i uwag do obu frakcji(nadmienię ,że hołduję poglądowi,że
wszystko co pomaga uwolnić się od uzależnienia jest dobre.Ale z własnego
doświadczenia i znanych mi przypadków twierdzę,że bez pomocy innych jest
bardzo trudno-dużo ciężej,niż gdy się z niej korzysta(chociażby za pomocą
tego forum).
Zacznę od frakcji"my sami".
- człowiek,który sam sobie radzi,nie pyta co ma zrobić,by przestać pić.Nie
prosi o radę,bo jej nie potrzebuje.Przecież jakby sam sobie dawał radę,toby
nie pytał co robić.
- a od Was słyszy : spoko,dasz sobie sam rade,tylko musisz chcieć nie pić.I
nie idź czasem do tych oszołomów z AA lub psychiatrów i terapeutów,bo Ci wode
z mózgu zrobią.
- a co im powiecie jak oni własnie nie chcą pić ,ale nie mogą,nie
potrafią,nie umieją?Karmicie ich ich złudzeniami,że sami sobie poradzą.a to
własnie świadomość własnej słabości-przyznanie się do tego,że sami nie dadzą
sobie rady,że jest im potrzebna pomoc stawia alkoholika(mistrza manipulacji)
przed najtrudniejszym zadaniem-podjęciem konkretnej decyzji(nie półśrodków) i
wzięciem odpowiedzialności za swoje picie i życie.
Najczęściej alkoholikowi jest potrzebny wstrząs,a nie głaskanie(to już jest
ze mną tak źle?jestem już uzależniony?przecież ja tylko...Tak jest już z toba
tak źle,a będzie jeszcze gorzej.z uzależnieniem jak z ciążą.albo się jest w
ciąży albo nie.Przecież to choroba iluzji i zaprzeczeń.Ja dopóki karmiłem się
takimi złudzeniami,że sam sobie dam radę,że mam to pod kontrolą,że nie jest
jeszcze tak źle,dopóki słyszałem takie teksty,chlałem bez umiaru,już nawet
wbrew sobie.)Jednym z etapów terapii jest tzw.autodiagnoza-to sam pacjent
dochodzi do wniosków i stawia sobie diagnozę-jestem uzależniony,czy nie.I
stąd też ta,tak krytykowana przez Was,niska skuteczność terapii.Dopóki sam
pacjent nie zaakceptuje tego faktu,to może ukończyc i 100 terapi,i chlac dalej
(tym samym jest też uznanie własnej bezsilności w 1 kroku programu AA).
- a w ilu terapiach uczestniczyliście,że podważacie ich skuteczność?(nie
piszę tu o incydentalnych kontaktach,tylko prawdziwie i rzetelnie
przepracowanych programach terapeutycznych).
- w ilu grupach samopomocowych bierzecie czynny udział?
- z wielkim też niesmakiem czytałem Wasze komentarze nt.dr.Woronowicza.To
co ten człowiek osobiście zrobił w Polsce dla alkoholików jest bezcenne.Gdyby
nie tacy jak on i jemu podobni,do dziś dnia leczono by nas anticolem,na
odwykach ,gdzie się chlało ile wlezie.
- a co Wy zrobiliście takiego,by podważać kilkudziesięcioletni dorobek jego
pracy?
- ilu konkretnie macie na koncie tych,którzy dzięki Waszej metodzie wyszli
z alkoholizmu?
-wykażcie skuteczność Waszego sposobu.Jeśli jest taki dobry,opatentujcie
go,a zbijecie fortunę.A nie podwazajcie tego co pomogło milionom(np.AA na
całym świecie)
- można napisać : ja z tego nie korzystam,bo mi nie pomogło,a nie pisać,że
jest to złe.
Podsumowując.Dla mnie,to,że sami sobie poradziliście,świadczy o tym,że
jesteście osobami nieuzależnionymi,które nadużywając alkoholu,postanowiły nie
pić.
I chwała Wam za to.
A teraz do piewców AA:
- pragnę Wam przypomnieć,że w tradycji dziesiątej są m.in.słowa:"...ażeby
imię AA nigdy nie zostało uwikłane w publiczne polemiki",a w tradycji
dwunastej:"...przypominając nam o pierwszeństwie zasad przed osobistymi
ambicjami".Jeżeli więc piszecie o sobie to ok.,ale zabierając głos w imieniu
AA łamiecie tradycje.a nadgorliwość gorsza od faszyzmu,jak mówi popularne
powiedzonko.
- poza tym AA przetrwał ataki nie takich mędrców,jacy zabieraja głos na tym
forum i myślę ,że samo się obroni,bez Waszej nadgorliwej pomocy - przecież
działa skutecznie od ponad 70 lat.Na programie 12 kroków,pracują praktycznie
wszystkie grupy samopomocowe,a i dzisiejsza psychologia korzysta z tego
uniwersalnego przecież przesłania(swego czasu istniał konflikt między
medykami-lekarzami podważającymi skuteczność AA.ale to nie dziwiło,gdyż sami
nie mogąc znaleźć skutecznego lekarstwa na alkoholizm,z zazdrościa
obserwowali skuteczność tego "czegoś"(nawet w beznadziejnych przypadkach).na
szczęście dzis jest inaczej,aczkolwiek nie brak jeszcze "uczonych",których
szlag trafia,widząc ,że ubywa im pacjentów(szczególnie w prywatnych
praktykach).
A teraz do wszystkich:
- wg. mnie najlepsze efekty w leczeniu uzależnień daje rzetelna terapia w
połączeniu z grupami samopomocowymi(lub na odwrót).
I zupełnie na koniec(jeśli ktoś dotarł do tego miejsca - dziekuję):
Jest też tak,że po prostu nie wszystkim jest dane wytrzeźwiieć.niektórzy też
muszą dopić swoją miarę.Niech każdy odpowiada za swoje życie,nie próbując go
przeżyć za innych.
Jest taka mądrość : "nie nauczysz świni śpiewać.świnia się zmęczy ,a ty się
zezłościsz".
Ale są jeszcze i takie mądre słowa : "darmo dostaliście ,darmo dawajcie" -
i te są mi najbliższe - dlatego też ośmieliłem się napisać to,co napisałem
(mając na uwadze,że kto sieje wiatr,zbiera burzę).
I tyle.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Jedynie słuszna droga... 07.02.07, 13:08
      baasil napisał:
      :::::::::::::::
      ______________.
      Szczera prawda,
      a przed Prawda
      ja chyle czolo!
      A...
    • tranzyt80 Re: Jedynie słuszna droga... 07.02.07, 14:59
      Drogi Baasilu!
      Pisales nie do mnie i nie o mnie,wiem.Ciekawosc doczytala za mnie,az do konca :)
      Czyzby jakies podsumowanie z boku? Niestety nie.A szkoda!.Prowokacyjna
      stronniczosc znowu wziela gore:
      1)">...nawiedzona banda oszołomów."
      2)"tych oszołomów z AA ".

      I 2/3 Tekstu mamy juz za soba.Pozostala jeszcze 1/3.
      Piszesz:

      "> A teraz do piewców AA:
      > - pragnę Wam przypomnieć,że w tradycji dziesiątej są m.in.słowa:"...ażeby
      > imię AA nigdy nie zostało uwikłane w publiczne polemiki",a w tradycji
      > dwunastej:"...przypominając nam o pierwszeństwie zasad przed osobistymi
      > ambicjami".Jeżeli więc piszecie o sobie to ok.,ale zabierając głos w imieniu
      > AA łamiecie tradycje.a nadgorliwość gorsza od faszyzmu,jak mówi popularne
      > powiedzonko."

      -boisz sie AAugustw,rzeczy i fakty nazwac po imieniu... ?
      (Dziwne... !)
      -Dwa zdanka krytyki!skierowales do "piewcow AA".Koniec.Kropka.
      Chyba nie powiesz,ze nastepny dlugi wywod tez do "piewcow AA":

      "> - poza tym AA przetrwał ataki nie takich mędrców,jacy zabieraja głos na tym
      > forum i myślę ,że samo się obroni,bez Waszej nadgorliwej pomocy - przecież
      > działa skutecznie od ponad 70 lat.Na programie 12 kroków,pracują praktycznie
      > wszystkie grupy samopomocowe,a i dzisiejsza psychologia korzysta z tego
      > uniwersalnego przecież przesłania(swego czasu istniał konflikt między
      > medykami-lekarzami podważającymi skuteczność AA.ale to nie dziwiło,gdyż sami
      > nie mogąc znaleźć skutecznego lekarstwa na alkoholizm,z zazdrościa
      > obserwowali skuteczność tego "czegoś"(nawet w beznadziejnych przypadkach).na
      > szczęście dzis jest inaczej,aczkolwiek nie brak jeszcze "uczonych",których
      > szlag trafia,widząc ,że ubywa im pacjentów(szczególnie w prywatnych
      > praktykach).


      -To jest odezwa do "piewcow AA"? To nie ferrr...;)))........(onomatopeja:)


      Najbardziej podoba mi sie Twoje koncowe zawolanie Do Wszystkich,czyli
      "(zajadle się zwalczające)frakcje ":

      "> A teraz do wszystkich:
      (...)
      > Jest taka mądrość : "nie nauczysz świni śpiewać.świnia się zmęczy ,a ty się
      > zezłościsz""

      Nie zrozumialem tylko ktora z frakcji ma isc do chlewiku...?:)))
      • baasil Re: oczywiście... 07.02.07, 15:15
        nie ukrywam do której "frakcji" mi bliżej.Stąd ten tekst,nie jest w pełni
        obiektywny.ale myślę sobie,że każdy głos jest ważny,a jeśli jeszcze zmusza do
        myślenia,to warto...
        • tranzyt80 Re: oczywiście... 07.02.07, 15:45
          "Moja Swinia rozumie po francusku!"-zawolal chlop do dziennikarzy
          "Cos chlopie,zdurnial ?!"-zawtorowali ze zdziwienia
          "Niewierzycie? Spytajta ja"
          "Parle_wu_franse?-wrzasneli do Swini trzy razy...swinia milczy
          "Nieposluszna kutwa!"-ryknal chlop i przylozyl Swini badylem po grzbiecie.
          "ui!...ui!...ui...!"-zakwikala Swinia
          "Przytaknela!Zrozumiala!Sami slyszeliscie!"-ryczal chlop... ze smiechu
          • aaugustw Re: oczywiście... 07.02.07, 16:32
            tranzyt80 napisał:
            > "Nieposluszna kutwa!"-ryknal chlop i przylozyl Swini badylem po grzbiecie.
            > "ui!...ui!...ui...!"-zakwikala Swinia
            > "Przytaknela!Zrozumiala!Sami slyszeliscie!"-ryczal chlop... ze smiechu
            ________________________________________________________________________.
            A... ;-))
            Ps. Jak by to zrobic z tym badylem tutaj - na tym forum...!? :-//
            • tranzyt80 Re: oczywiście... 07.02.07, 18:02
              > Ps. Jak by to zrobic z tym badylem tutaj - na tym forum...!? :-//

              -pamietam,na lekcjach religii siedzielismy sztywno i cicho jak trusie,ksiadz
              spacerowal miedzy lawkami,trzymal bambusowego badyla w pogotowiu...pregi piekly
              na rekach lub plecach...panowal wzorowy porzadek...za bijatyke z kolega o
              kolezanke poczulem badyla...co jeszcze pamietam?Rysowanie w zeszycie na cala
              kartke otwartego oka,z powieka i rzesami,"To Oko Pana Boga",brzmial napis.
              "Ono widzi wszystko,nawet mysli..."-powtarzaly z wypiekami na policzkach
              zsiniale usteczka...
              "Bog jest miloscia!"-"ui!,ui!ui!"-wrzeszczelismy wybiegajac z kosciola
              przeszczesliwi,ze nareszcie koniec...
              • aaugustw Re: oczywiście... 07.02.07, 18:24
                tranzyt80 napisał:

                > > Ps. Jak by to zrobic z tym badylem tutaj - na tym forum...!? :-//
                >
                > -pamietam,na lekcjach religii siedzielismy sztywno i cicho jak trusie,ksiadz
                > spacerowal miedzy lawkami,trzymal bambusowego badyla w pogotowiu...pregi
                piekly na rekach lub plecach...panowal wzorowy porzadek...
                > "To Oko Pana Boga",brzmial napis.
                > "Ono widzi wszystko,nawet mysli..."-powtarzaly z wypiekami na policzkach
                > zsiniale usteczka...
                > "Bog jest miloscia!"-"ui!,ui!ui!"-wrzeszczelismy wybiegajac z kosciola
                > przeszczesliwi,ze nareszcie koniec...
                _______________________________________________________________________.
                U mnie sytuacja nie byla inna, z tym, ze zamiast bambusowego badyla on
                mial przy sobie pek kluczy metalowych, ktorymi nas obdzielal gdzie popadlo!
                Ale, ten moj swiat nie stanal na piatej, czy szostej klasie podstawowej
                wychowania religijnego. Ja w koncu doroslalem, a wraz z moim rozwojem
                zmienialo sie takze i to moje pojecie Boga z dziecinstwa, ktory wtedy
                widzial i myslal okiem... - Gdzies, kiedys wyrzucilem z siebie tego
                Boga z dziecinstwa... Dzis jest to dorosly juz obraz Boga, jakkolwiek ja
                Go pojmuje...!
                Dzis moje usta nie sa zsiniale (o maly wlos bylby taki moj nos) ;-))
                Z przeszloscia juz sie rozliczylem i do nikogo nie mam o to juz pretensji,
                ani zalu...
                A...
    • yuraathor Re: Jedynie słuszna droga... 08.02.07, 09:55
      w 100% zgadzam sie z Toba Baasilu, czy wynika to z tego że mieliśmy tych samych
      nauczycieli? niekoniecznie, przecież na terapii przewinąło się kilkadziesiąt
      osób a została nas z rocznika 2003 garstka. może chodzi o solidne przyłożenie
      się, pracę nad soba, przepracowanie tematu.
      Wczoraj słyszałem ciekawe zdanie: eee tam terapia ona pomaga na krótko. może o
      to chodzi,że ludzie traktują terapię jak esperal czy anticol. terapia się
      kończy i jesli nie ma nic dalej ,następuje w szybkim czasie powrót do dawnych
      przyzwyczajeń. Zresztą ciężko w ciągu kilku tygodni terapii zmienic
      przyzwyczajenia często kilkunastoletnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka