addicted11
29.03.07, 13:08
Cesto zastanawia mnie, dlaczego czasem czuje sie nastepujaco:
Gdy osmielam sie krytykowac koncepejceAA, koncepcje SW itp
czuje sie, jakbym lekcewazyl lub negowal problem alkoholizmu.
Jakbym nie wiedzial, ze alkohol moze byc grozny, ze moze obrzydzic lub zepsuc
zycie, a czasem nawet zabic?
Dlaczgo czuje sie wtedy, jakbym wrecz promowal picie, i to bez umiaru, jakbym
wciagal innych do picia i jakbym lekcewazyl rodziny, ktore cierpia z powodu
osob pijacych.
dlaczego tak sie czuje mimo, ze tak wcale nie mysle?
Czy naprawde musze wstapic do AA, zamknac oczy na to co mi sie nie podoba,
poddac woli terapeutow, abym czul sie czlowiekiem odpowiedzialnym w tej
materii?
Dlaczego mam te irracjonalne odczucia?
Skad sie one wziely?
Czy nie jest lepiej, jeli wiecej osob nie pije- z nami czy przeciw nam- niz
aby w sumie niepijacych bylo wiecej?
Nie jest to prowokacja- tylko refleksja.