twoje_marzenie 22.06.07, 07:34 Nie wiem jak długo wytrzyma w abstynecji ale jest straszny,amba totalna. Staram się nie dozywac już.Głupie dozywki ,teksty. wieczne pretensje i roszczenia.Zamyka sie w pokoju i tam siedzi sam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
janulodz Re: trudne początki 22.06.07, 08:23 To nie rokuje dobrze. Teraz powinien dostrzec jakiś pozytywny aspekt wytrzeźwienia . A on po prostu tylko nie ma alkoholu we krwi. I cierpi. Jak to do końca życia? Już nigdy? Zacząć, czy jeszcze trochę poczekać. I wszystko mnie wk...a. Co ja tu jeszcze robię. To wszystko przez nich. Nie widać, jak się muszę męczyć?. Ja wam jeszcze wszystkim pokażę, tylko.... Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: trudne początki 22.06.07, 08:59 janulodz napisał: > To nie rokuje dobrze. Teraz powinien dostrzec jakiś pozytywny aspekt wytrzeźwie > nia . A on po prostu tylko nie ma alkoholu we krwi. I cierpi. Jak to do końca ż > ycia? Już nigdy? Zacząć, czy jeszcze trochę poczekać. I wszystko mnie wk...a. C > o ja tu jeszcze robię. To wszystko przez nich. Nie widać, jak się muszę męczyć? > . Ja wam jeszcze wszystkim pokażę, tylko.... Tak, to wedlug mniepodstawa- udane i pogodne porzucenie uzywek to dwa warunki, trzeba przestac lubic alkohol czy narkotyki ( to nie to samo co zaczac nienawidziec- bo tu moga lezec emocje wskazujace na ukryta milosc) a warunek drugi- trzeba zaczac lubic cos innego. Nie wiem co najpierw, ale nie widze wiekszego i trwalego sukcesu u kogos, kto nie spelnia obydwu tych warunkow. Latwiej maja Ci, ktorzy sa przekonani- z jakichkolwiek wzgledow- o zdecydowanie negatywnjym bilansie picia, ktorzy widza niewielkie plusy lub nie widza wcale, a widza wiele strat i cierpien zwiazanych z piciem. Trudniej jest (tak mam ja), gdy widze minusy, ale nie moge ukryc i oklamac samego siebie- picie jednak duzo mi dawalo. ten bilans nie jest jednoznaczny- niektorzy mowia, ze nie wypilem "swojego". No oczywiscie w najgiorszej sytuacji jest ktos kto przestal pic pod jakikmkolwiek przymusem- albo dlatego, ze nie zrozumial roli uzywek w swoim zyciu albo dlatego, ze rozumie ja ale te role akceptuje a tu ktos ( pracodawca, zona, matka) kaze mu postepowac inaczej niz postepuje intuicja. Wtedy jest to ciagla walka i czekanie. I w tym trzecim wypadku powinna interweniowac terapia poprzez umiejetne przekonywanie, pokazywanie innych sposobow widzenia, aktywizacje itp. Niestety, terapia najlepiej sobie radzi z ludzmi z grupy pierwszej- bo oni i tak nie chca pic- albo z drugiej grupy- gdy ktos ma dylematy i latwo go zastraszyc, zaszantazowac itp. Nieprzekonanych przekonac jakos nie potrafia. Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy30 no jest na glodzie - przerwal chlanie - to trudne 22.06.07, 09:30 bez gorzaly wytrzymac bo organizm sie jej domaga - zeby lagodzic skutki chlania musi pic duzo sokow i brac magnez - poprawia samopoczucie - a ze sie zamuka w pokoju - moze mu glupio moze go wszystko drazni - i z pewnoscia jest wystraszony po tym detoksie - ale o tym nie chce mowic - ty zadbaj o siebie - pamietaj ze moze zaczac chlac znowu Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie Re: no jest na glodzie - przerwal chlanie - to tr 22.06.07, 10:01 z pewnością go drażni -wszystko-ja ,dzieci i koty,każde słowo-każde pytanie Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: no jest na glodzie - przerwal chlanie - to tr 22.06.07, 11:28 twoje_marzenie napisała: > z pewnością go drażni -wszystko-ja ,dzieci i koty,każde słowo-każde pytanie _________________________________________________________. Zapytaj go o to spokojnie. Dotknij go przy tym delikatnie! Zobaczysz jaki bedzie efekt...! A... ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie Re: trudne początki 22.06.07, 09:32 A co ja moge zrobić?? Chyba nic... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: trudne początki 22.06.07, 11:26 twoje_marzenie napisała: > A co ja moge zrobić?? > Chyba nic... ____________________________________________________. Twoje_marzenie, ja wiem, ze to zabrzmi paradoksalnie, ale sprobuj z nim po prostu spokojnie porozmawiac... Obojetne przy tym, czy chcesz go jeszcze, czy nie... W takich sytuacjach nie ma nic lepszego od rozmow i jeszcze raz rozmow... - Nie zapomnij przy tym, ze w kazdej rozmowie najwazniejsze jest sluchanie...! Jezeli tylko jedno z Was podniesie na drugiego glos - przerwij rozmowe... A... Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie z nim rozmawiac nie idzie... 22.06.07, 12:06 próbowałam...a monologu na siłę nie będe prowadzić. On skory do rozmów nigdy nie był ,woli powiedziec "nic mi nie jest" i iśc sie nachlac.Dopiero jak się nachlał to by chciał rozmawiać . Próbuję byc spokojna ale nawet zwykłe pytanie np.wczoraj jechał do lekarza pytam sie spokojnie:"Daleko jedziecie do tego lekarza" a on na to "a jakie to ma zanczenie ,jakie ku...wa ma to znaczenie "oczywiscie wstrętym tonem. Dlatego nic do niego mówić nie będę.Niech robi co uważa . Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: z nim rozmawiac nie idzie... 22.06.07, 12:24 Daj sobie spokój, bo sprowokujesz jakąś tragedię. On jest albo zaszyty, albo po lekach i ma powiedziane, że mu jakiś czas nie wolno. On sam nie podjął jeszcze żadnej decyzji. Jest wściekły, że musiał sie poddać dośc poniżającej terapii. Bez psychiatry się nie obędzie. A i tak na 99% zacznie od nowa. A i tak to wszystko Twoja wina. Sorry za ton Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie Re: z nim rozmawiac nie idzie... 22.06.07, 12:38 Pewnie,że zacznie. Jasne ,że moja ,płaczących dzieci i latających po chacie kotów,ha,ha,ha tym mnie zawsze potrafił rozbawić. Daję sobie spokój bo szkoda moich nerwów. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: z nim rozmawiac nie idzie... 22.06.07, 13:41 twoje_marzenie napisała: > próbowałam...a monologu na siłę nie będe prowadzić. > Próbuję byc spokojna ale nawet zwykłe pytanie np.wczoraj jechał do lekarza > pytam sie spokojnie:"Daleko jedziecie do tego lekarza" a on na to "a jakie to > ma zanczenie ,jakie ku...wa ma to znaczenie "oczywiscie wstrętym tonem. > Dlatego nic do niego mówić nie będę.Niech robi co uważa _________________________________________________________. Twoje_marzenie, nie obraz sie, ale Twoj maz nie nalezy do glupich i musi byc cholernie (paradoksalnie) realnym i logicznym facetem... - Nawet ja, (gdyby zadano mi takie pytanie), podskoczylbym pare centymetrow powyzej podlogi...! ;-)) Ale gdybys mi powiedziala, np; "Twoje zdrowie nie jest mi obojetne, do jakiego lekarza jedziesz i dlaczego...?" - mysle, ze efekt rozmowy bylby inny... Szczerosc i prawda zawsze mi pomaga... A... Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie Re: z nim rozmawiac nie idzie... 22.06.07, 13:46 Mówisz,ze alkoholikiem trzeba dyplomatycznie.....? Wiesz co mi powiedział -że mam sie od niego odpie..ć (sory za wyrażenie) Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie Re: z nim rozmawiac nie idzie... 22.06.07, 13:52 zjadło mi cos : Chodziło o to że gdybym mu powiedziała tak jak proponujesz powiedział by właśnie j/w. On jest bardzo uparty i najlepiej to by chciał żebym to ja go przepraszała i błagała o wybaczenie i brała na siebie winę. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: z nim rozmawiac nie idzie... 22.06.07, 14:47 twoje_marzenie napisała: > ...Chodziło o to że gdybym mu powiedziała tak jak proponujesz powiedział by właśnie j/w. > On jest bardzo uparty i najlepiej to by chciał żebym to ja go przepraszała i błagała o wybaczenie i brała na siebie winę. _________________________________________________________. Nigdy na to nie pozwol, zeby choc cien winy padl na Ciebie - nie daj sie..! (wtedy szkodzilabys sobie i jemu). A... Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie Re: trudne początki 22.06.07, 14:21 Mój mąz jest takim typem,ze nie potarfi się nigdzie odezwać mamuska mu truje on milczy,w pracy milczy,podpisuje co mu podstawią pod pysk(nie sprawdzajac),o urlop się nie stara,a w domu mówi ,że nie może wziąsć( rozmawaiałam własnie z jego szefami),a przychodząc do domu swoje flustracje wywala na najbliższych. A ja jestem wybuchowa i złości we mnie wiele. Sadzę ,ze to dwie osoby powinnym pracowac nad sobą a nie tylko jedna Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: trudne początki 22.06.07, 14:41 twoje_marzenie napisała: > Mój mąz jest takim typem,ze nie potarfi się nigdzie odezwać mamuska mu truje on milczy,w pracy milczy,podpisuje co mu podstawią pod pysk(nie sprawdzajac),o > urlop się nie stara,a w domu mówi ,że nie może wziąsć( rozmawaiałam własnie z > jego szefami),a przychodząc do domu swoje flustracje wywala na najbliższych. > A ja jestem wybuchowa i złości we mnie wiele. > Sadzę ,ze to dwie osoby powinnym pracowac nad sobą a nie tylko jedna __________________________________________________________________________. Tu doskonale Cie rozumiem, taka juz jest ta choroba - te jego chore emocje. A... Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie Re: trudne początki 22.06.07, 15:50 Też się nie daję i nawet nigdy mi do głowy nie przyszło ze jego choroba to moja wina. Zapisalam się od wrzesnia na terapię-uczucia -mam sie niby po tym wyciszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: trudne początki 22.06.07, 16:20 twoje_marzenie napisała: > Też się nie daję i nawet nigdy mi do głowy nie przyszło ze jego choroba to moja wina. > Zapisalam się od wrzesnia na terapię-uczucia -mam sie niby po tym wyciszyć. ___________________________________________________________________. Jezeli uwazasz, ze jest Ci to potrzebne - zrob to...! W koncu po tylu latach wspolnego zycia z alkoholikiem na pewno Ty i Twoje uczucia wymagaja odopwiedniej pielegnacji (ciepla i wyciszenia sie...). A... Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: trudne początki 22.06.07, 17:34 aaugustw napisał: ================ __________________________________________________. Twoje_marzenie - zaproponuj mu moze Mityngi AA...!? A... Odpowiedz Link Zgłoś
twoje_marzenie Re: trudne początki 22.06.07, 21:34 On wszystko wie,ma adresy telefony. Na siłę go ciągac nie będę . Proponowalam nie raz i co ,nic. Ja sama poszłam na otwarte Kiedyś był raz na terapii ale trudno mu było sie zidentyfikowac z tymi ludzmi"bo on taki nie jest" Odpowiedz Link Zgłoś
maria355 Re: trudne początki 22.06.07, 22:13 Witaj rozmarzona! Mój alko po pobycie na detoxie nie pił 6 miesięcy, ale terapia skończyła sie po 7 razach, miał jeszcze termin na zamkniętą i kilka razy przekładał ze względów zawodowych. Było cudownie, miałam w nim oparcie , nawet uśpił mojączujnośc i przestałam przeszukiwać dom i okolice. Zaczął inaczej mówić o terapii, zrobił się bardziej otwarty i bęc: ledwie minęło 5 miesięcy a szósty nie minął( jeśli oglądałaś "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" to tam było takie hasło, jak b\Adaś zapił po prawie 7 latach). Od maja ciągle falowanie i spadanie: pije, nie pije itd, ostatnio prawie 2 tygodnie temu i znowu wczoraj: remontował taras i chyba zatęsknil za smakiem piwka i od razu zaopatrzył sie w osiem, ale oczywiscie twierdzi, że nic. Taki charakter: musze znależć, udowodnić i dopiero sie przyznaje, to chyba moja wina(ironia): "bo czy wipija jedno, czy pięć, czy butelkę, to dla Ciebie wszystko jedno".Nadmienie, że wrócił na terapie(podobno) do nowej grupy.Taak. A ja rok temu wróciłam do domu z przymusowej banicji, bo jednak nie było mnie na razie stać na radykalne rozwiązania, na razie. A jeszcze dzisiaj: "Proszę, zapomnijmy o tym" i pojechalismy na basen, kryty, i on w przerwach miedzy uczeniem córki pływania myk do szatni, bo zabrał ze sobą swoja przyjaciółkę żubrówkę, a wczoraj pił żubra, no cóż, ciągnie wilka ... Ja na szczęście niedługo wyjeżdżam z dziećmi raz a potem drugia co dalej??? Uściski dla wszystkich, szczególnie tych mądrych wyleczonych alko, zawsze pomocnych , dla Draka... Podrzucałam mu forum, akcje sos, czaty... ale fajniej jest przecież szperać na allegro Udanych wakacji m Odpowiedz Link Zgłoś