babe007
20.06.03, 14:24
Cześć,
Zwracam sie do was, bo jak sie zorientowałam, większość z was z własnego
doświadczenia wie czym jest alkoholizm. Ale do sedna.
Spotykam sie z Nim. Dla mnie jest wyjątkowy. Interesujący, intrygujący,
wartościowy. No powiedzmy sobie szczerze - zakochana jestem i tyle.
Jednocześnie zauważam, że może mieć problem z alkoholem. Problem polegający
na tym, że kilka razy w tygodniu (zdażają sie tygodnie, ze codziennie)wypija
wieczzorem parę piw. Wiem, że jest DDA (zarówno matka jak i ojciec
uzależnieni). On o tym nie chce mówić, ale pewne fakty można sobie poskładać
do kupy. Potwierdził to też jego przyjaciel z dzieciństwa.
Ale On, mimo swojego wieczornego zwyczaju ma całkiem normalne życie. Pracę,
przyjaciół, zainteresowania. Wszystko jest jak trzeba. Po tych kilku piwach
nie jest agresywny, wręcz przeciwnie jest milutki, sympatyczny, nieszkodliwy
i , co chyba najważniejsze, nie "upodlony" (jeżeli wiecie co mam na myśli).
Ot poprostu troszkę bardziej gadatliwy.
To mój pierwszy w życiu osobisty kontatkt z kimś kto pije. Do tej pory
alkoholik kojarzył mi się z nieprzytomnym, brudnym lumpem. Nie kontrolującym
ani swojego życia, ani potrzeb fizjologicznych.
I teraz moje pytanie. Czy da się normalnie żyć z kimś takim jak On? Czy
konieczne jest nakłonienie (czytaj zmuszenie) Go do zupełnego porzucenia
alkoholu? W końcu z mojego, laickiego punktu widzenia, tych parę piw co kilka
dni w niczym mu w zyciu nie przeszkadza. Nie stacza się, kontroluje swoje
życie (na tyle na ile człowiek wogóle jest w stanie je kontrolować), nikomu
nie robi ani krzywdy ani przykrości. No może trochę sobie (mam na myśli
zdrowie).
Wiem, że kiedy ma konkretny powód (dieta, lekarstwa, jazda samochodem czy np.
ekstra robota, którą musi robić wieczorami), to nie wypija ani kropelki. Nie
wiem, czy strasznie wtedy cierpi, ale bez problemu jest w stanie to zrobić.
To jak, alkoholik, na którym należy postawić "krechę", czy normalny facet,
który lubi piwo, z czym da się żyć?
Wdzięczna za wszelkie komentarze
babe