Dodaj do ulubionych

Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..?

20.06.03, 14:24
Cześć,

Zwracam sie do was, bo jak sie zorientowałam, większość z was z własnego
doświadczenia wie czym jest alkoholizm. Ale do sedna.

Spotykam sie z Nim. Dla mnie jest wyjątkowy. Interesujący, intrygujący,
wartościowy. No powiedzmy sobie szczerze - zakochana jestem i tyle.
Jednocześnie zauważam, że może mieć problem z alkoholem. Problem polegający
na tym, że kilka razy w tygodniu (zdażają sie tygodnie, ze codziennie)wypija
wieczzorem parę piw. Wiem, że jest DDA (zarówno matka jak i ojciec
uzależnieni). On o tym nie chce mówić, ale pewne fakty można sobie poskładać
do kupy. Potwierdził to też jego przyjaciel z dzieciństwa.
Ale On, mimo swojego wieczornego zwyczaju ma całkiem normalne życie. Pracę,
przyjaciół, zainteresowania. Wszystko jest jak trzeba. Po tych kilku piwach
nie jest agresywny, wręcz przeciwnie jest milutki, sympatyczny, nieszkodliwy
i , co chyba najważniejsze, nie "upodlony" (jeżeli wiecie co mam na myśli).
Ot poprostu troszkę bardziej gadatliwy.
To mój pierwszy w życiu osobisty kontatkt z kimś kto pije. Do tej pory
alkoholik kojarzył mi się z nieprzytomnym, brudnym lumpem. Nie kontrolującym
ani swojego życia, ani potrzeb fizjologicznych.

I teraz moje pytanie. Czy da się normalnie żyć z kimś takim jak On? Czy
konieczne jest nakłonienie (czytaj zmuszenie) Go do zupełnego porzucenia
alkoholu? W końcu z mojego, laickiego punktu widzenia, tych parę piw co kilka
dni w niczym mu w zyciu nie przeszkadza. Nie stacza się, kontroluje swoje
życie (na tyle na ile człowiek wogóle jest w stanie je kontrolować), nikomu
nie robi ani krzywdy ani przykrości. No może trochę sobie (mam na myśli
zdrowie).
Wiem, że kiedy ma konkretny powód (dieta, lekarstwa, jazda samochodem czy np.
ekstra robota, którą musi robić wieczorami), to nie wypija ani kropelki. Nie
wiem, czy strasznie wtedy cierpi, ale bez problemu jest w stanie to zrobić.

To jak, alkoholik, na którym należy postawić "krechę", czy normalny facet,
który lubi piwo, z czym da się żyć?

Wdzięczna za wszelkie komentarze

babe
Obserwuj wątek
    • Gość: Martyna Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 20.06.03, 15:05
      Czy jest alkoholikiem ?? może jeszcze nie , ale wiesz co, jest na b. dobrej
      drodze do tego . Piszesz że sie kontroluje ,że się nie upadla , ale wierz mi to
      tylko do czasu , za moment może to robic , ale nawet jesl nie , to czy
      Ciebie nie będzie denerwowac że smierdzi od Niego piwem , że jest wesolutki
      (bo po piwku) że nie bedzie mu sie chcialo wyjśc z Toba na spacer , bo akurat
      woli siedziec w domu i pic to piwo . No i w końcu -jesli planujesz z Nim
      zycie rodzinne , dzieci , to pomysl o Nich , beda patrzyły na tata , ktory
      jest ciagle na rauszu wiekszym lub miejszym, Ty zmeczona obowiązkami i w
      koncu puszczają Ci nerwy , zaczynasz krzyczec , a dzieci na ta patrzą.Więc
      zastanów się bo piwo to alkohol a alkohol to nie cudowny eliksir życia .
      • Gość: AA Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.telprojekt.pl 21.06.03, 16:31
        Nikt nie jest prorokiem i nie wie co go czeka.Zawsze warto zaryzykować
        chociazby dla chwili,dla kilku lat czy dni przezytych w miłości.Można
        prorokować co będzie i widzieć to w czarnych kolorach ale można widziec
        przyszłość inaczej.Każdy pijący kiedyś niepił zaczął i uzaleznił się.Żeby być
        szczęśliwym wielu z nas musiało wiele lat pić a później nanowo się narodzić i
        naprawdę stwierdzać że aktualne szczęście zawdzięcza swojemu uzależnieniu.Jest
        to ryzykowny życiorys ale liczy się dzień dzisiejszy,przeszłość nie powróci i
        nie ma co jej rozpamiętywać a przyszłość zależy od nas samych w szczególności.
        Anonimowy Alkocholik
        • Gość: BYŁY BRYNOL Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.03, 02:43
          Gość portalu: AA napisał(a):

          > Nikt nie jest prorokiem i nie wie co go czeka.Zawsze warto zaryzykować
          > chociazby dla chwili,dla kilku lat czy dni przezytych w miłości.Można
          > prorokować co będzie i widzieć to w czarnych kolorach ale można widziec
          > przyszłość inaczej.Każdy pijący kiedyś niepił zaczął i uzaleznił się.Żeby być
          > szczęśliwym wielu z nas musiało wiele lat pić a później nanowo się narodzić i
          > naprawdę stwierdzać że aktualne szczęście zawdzięcza swojemu
          uzależnieniu.Jest
          > to ryzykowny życiorys ale liczy się dzień dzisiejszy,przeszłość nie powróci i
          > nie ma co jej rozpamiętywać a przyszłość zależy od nas samych w szczególności.
          > Anonimowy Alkocholik


          jA TEŻ KIEDYŚ CHLAŁEM ALE TO ZAMIERZCHŁA PRZESZŁOŚĆ JEDNAK Z TWOIM POWYŻSZYM
          STWIERDZENIEM SIĘ NIE ZGADZAM BO WŁAŚNIE TEN FACET TO JUŻ JEST ALKOHOLIK A JEGO
          PRZYSZŁA BĘDZIE MIAŁA PRZECHLAPANE.
    • Gość: hepik1 Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.03, 22:31
      " Rzeczpospolita" -początek zeszłego tygodnia-napisała ,że na alkoholizm
      choruje od 2 do 3 %populacji.Choć w Polsce odsetek chyba większy -dajmy na to4-
      5%Czyli teoretycznie jest szansa,że jest w tych 95%.Z tego co piszesz to szansa
      jednak nikła.Niestety.
    • aga-m-k Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? 30.06.03, 16:46
      babe007 napisała:

      > Do tej pory
      > alkoholik kojarzył mi się z nieprzytomnym, brudnym lumpem. Nie kontrolującym
      > ani swojego życia, ani potrzeb fizjologicznych.

      To jest wazne co powiedzialas. Alkoholikiem moze by KAZDY. To moze byc pan
      profesor, wykladowca akademicki, pijacy w domowym zaciszu i pozornie nie
      wszczynajacy awantur. To opis mojego taty, ktory jest alkoholikiem od 35 lat
      (ma prawie 60). Zaczynal dokladnie tak, jak Ty to opisalas: od piwa. Poczatkowo
      "kontrolowal" swoje zycie, nie zawalal pracy itd. Potem jednak zaczelo sie to
      wymykac: potrafil upijac sie do nieprzytomnosci w domu i lezec 2 tyg olewajac
      wszystko, prowadzil po pijanemu, zaczely sie klotnie w domu, zwymyslanie mojej
      mamy. Alkoholizm mojego ojca doprowadzil moja mame do prob samobojczych. Po 30
      latach bezkarnego picia zaczal sie leczyc i chodzi na AA.
      Mysle, ze powinnas byc wyczulona na to dzieje sie z Twoim chlopakiem. Nie jest
      powiedziane, ze na pewno bedzie alkoholikiem. Ale fakt, ze rodzice jego sa,
      niestety przemawia tu na jego niekorzysc. Moj dziadek (ojciec mojego taty) byl
      alkoholikiem, brat mojego taty tez nim jest...

      Pozdrawiam i trzymaj sie,
      A.
      • Gość: stachu34 Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.03, 21:00
        Aga-m-k mimo Twojego „pokiereszowanego” przez alkoholizm ojca życia, mimo
        wielkiej krzywdy, jaką Wam wyrządził, powinnaś pochylić czoła przed jego
        decyzja o leczeniu.
        To jest cholernie trudna sprawa. Po wielu latach picia przyznanie się do
        alkoholizmu, a to musi leżeć u podstaw decyzji o leczeniu, jest niezwykle
        ważne. Jest to „kamień węgielny” pod nowe, trzeźwe życie, a w konsekwencji
        także służyc będzie ulżeniu waszej doli.
        Szczególnie teraz jest mu potrzebne wsparcie z waszej strony. Ja wiem, że to
        bardzo trudne, ale jeżeli macie tyle siły to dajcie mu to. Będzie mu o wiele
        łatwiej. Pozdrawiam
    • frunze Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? 10.07.03, 10:15
      Dziewczyno, uciekaj, gdzie pieprz rośnie! I nie wierz w to, że on się zmieni.
      Kilka piw codziennie wieczorem? Jak dla mnie to już jest alkoholikiem. I
      nieważne, że może wytrzymać kilka dni bez picia, alkoholik jest w stanie dużo
      wytrzymać, byle tylko ochronić swój nałóg i udawać, przed sobą przede
      wszystkim, że nie ma problemu, no bo przecież nie musi pić...Jedyna rzecz,
      jaką mozesz dla niego zrobić, to podsunąć mu pomysł, by poszedł na terapię dla
      DDA, bo nie sądzę, żeby przyznał sie do tego, że ma problem z alkoholem i
      poszedł na AA. A na terapii DDA "wyłapią go" i może uświadomią, że ma problem.
      Chociaż i tak jestem pewna, że alkoholik dopiero wtedy zaczyna się leczyć,
      kiedy sięga dna i życie mu się wali. Pozdrawiam.
      • Gość: normalny?? Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.03, 20:42
        witaj
        tak sobie przeczytalem i wiesz co? chyba bym mógl być tym twoim wybrankiem.
        normalna (czyt. wtmagajaca) praca, pochlaniajaca mnostwo czasu, jak trzeba co
        do czego (jazda autem,wazne spotaknie, ciezki dzien w pracy) jest ok, zero
        piwka ( bo tylko piwa jestem "milosnikiem"). ale w innych sytuacjach zypelnie
        na odwrot. piwo wieczorem dla odprezenia nie zaszkodzi....no coz jednego sie
        nie oplaca, wiec wypiję dwa,...hmm..no po dwoch mam wilczy apetyt na
        trzecie...i to w zasadzie tak sie konczy wieczor. bo wieczor wolny (czyt. nie
        ide nastepnego dnia do pracy) onczy sie jeszcze kilkoma piwkami. i wiecz co ci
        powiem? to nie jest normalne. zauwazylem to od pewnego czasu, kiedy
        uswiadomilem sobie ze owe wieczorne piwa traktuje jako nagrodę za calodzienna
        harowke. nie wiem co robic i szerze mowiac mnie to przeraza. a przeraza
        dlatego,ze wraz z uplywem czasu wzrasta ilosc wypiajnych "nagrod". dodatkowo -
        przynajmniej w moim wypadku-sprawe komplikuje fakt, ze jestem sam, mieszkam
        sam, i na dodaek w obcym miescie. i nie mam, tak mowiac szerze blisko
        nikogo,kto kopnal by mnie mocno w d.... i powiedzial pare ostrych slow. to zze
        jest ze mna cos nie wporzadku doarlo do mnie juz jakis czas temu, ale slowo
        uzaleznienie jst bardzo ciezko wymowic, slowo alkoholizm wrecz jest niemozliwe
        wymowic. przynajmniej w tej fazie i przyanjmniej dla "konsumenta". nie wiem co
        mam robic. z jednej strony wiem, ze cos jest nie tak, z drugiej ciezko mi sie
        z tym uporac samemu, przynajmniej ja nie czuje sie na silach. dyskretnie
        wspominalem , lub dawalem znac o miom problemie przyjaciolowm, nic to nie dalo.
        otwarcie bylo mi wstyd o tym mowic. zresztą to z nimi zdobywalem
        pierwsze "szlify" alkoholwe i chyba by mnie nie zrozumieli.dosc czest mowie
        sobie stop,dzis juz nic. i co z tego...wytrzymuje dzien, dwa, pięć...po czym i
        tak przychodzi zien "konsumpcji" nagrody, ktory nierzadko konczy sie
        przegieciem. boje sie ze za jakis czas moe byc juz zapozna - o ile juz nie jest.

        ma ten twoj wybranek szczesice ze ma ciebie.
        pozdr.
        narmalny????
        • Gość: cal.....ka Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 19.07.03, 08:36
          Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..?
          Nie, nie da sie zyc z alkoholem, wywal go. On nie ma duszy w sobie, miotaja nim
          zle duchy.
        • Gość: BYŁY BRYNOL Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.03, 02:52
          Gość portalu: normalny?? napisał(a):

          > witaj
          > tak sobie przeczytalem i wiesz co? chyba bym mógl być tym twoim wybrankiem.
          > normalna (czyt. wtmagajaca) praca, pochlaniajaca mnostwo czasu, jak trzeba co
          > do czego (jazda autem,wazne spotaknie, ciezki dzien w pracy) jest ok, zero
          > piwka ( bo tylko piwa jestem "milosnikiem"). ale w innych sytuacjach zypelnie
          > na odwrot. piwo wieczorem dla odprezenia nie zaszkodzi....no coz jednego sie
          > nie oplaca, wiec wypiję dwa,...hmm..no po dwoch mam wilczy apetyt na
          > trzecie...i to w zasadzie tak sie konczy wieczor. bo wieczor wolny (czyt. nie
          > ide nastepnego dnia do pracy) onczy sie jeszcze kilkoma piwkami. i wiecz co
          ci
          > powiem? to nie jest normalne. zauwazylem to od pewnego czasu, kiedy
          > uswiadomilem sobie ze owe wieczorne piwa traktuje jako nagrodę za calodzienna
          > harowke. nie wiem co robic i szerze mowiac mnie to przeraza. a przeraza
          > dlatego,ze wraz z uplywem czasu wzrasta ilosc wypiajnych "nagrod". dodatkowo -

          > przynajmniej w moim wypadku-sprawe komplikuje fakt, ze jestem sam, mieszkam
          > sam, i na dodaek w obcym miescie. i nie mam, tak mowiac szerze blisko
          > nikogo,kto kopnal by mnie mocno w d.... i powiedzial pare ostrych slow. to
          zze
          > jest ze mna cos nie wporzadku doarlo do mnie juz jakis czas temu, ale slowo
          > uzaleznienie jst bardzo ciezko wymowic, slowo alkoholizm wrecz jest
          niemozliwe
          > wymowic. przynajmniej w tej fazie i przyanjmniej dla "konsumenta". nie wiem
          co
          > mam robic. z jednej strony wiem, ze cos jest nie tak, z drugiej ciezko mi
          sie
          > z tym uporac samemu, przynajmniej ja nie czuje sie na silach. dyskretnie
          > wspominalem , lub dawalem znac o miom problemie przyjaciolowm, nic to nie
          dalo.
          >
          > otwarcie bylo mi wstyd o tym mowic. zresztą to z nimi zdobywalem
          > pierwsze "szlify" alkoholwe i chyba by mnie nie zrozumieli.dosc czest mowie
          > sobie stop,dzis juz nic. i co z tego...wytrzymuje dzien, dwa, pięć...po czym
          i
          > tak przychodzi zien "konsumpcji" nagrody, ktory nierzadko konczy sie
          > przegieciem. boje sie ze za jakis czas moe byc juz zapozna - o ile juz nie
          jest
          > .
          >
          > ma ten twoj wybranek szczesice ze ma ciebie.
          > pozdr.
          > narmalny????

          Widzę że rozumiesz swój problem i to jest ważne, jeśli chcesz przestać to
          sprawa jest prosta - mów sobie dziś nie piję lub dziś nie zasłóżyłem na
          nagrodę, ostatecznie do poradni odwykowej. Życzę Ci z całego serca żebyś
          wyszedł z tej bitwy jako zwycięzca, a walka ta będzie okropna.
    • Gość: Masza33 Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: 213.169.54.* 24.07.03, 09:47
      Chyba rzeczywicie alkoholik, czy da sie z nim zyc sama musisz zdecydowac - i to
      jest najtrudniejsze. Znam te sytuacje z wlasnego doswiadczenia, historia
      zaczela sie podobnie i skonczyla nieszczesliwie, tylko kilka lat za pozno. Ale
      moze w Twoim przypadku bedzie inaczej ... choc czytajac posty dziewczyn na tym
      forum trudno w to uwierzyc, sama jestem zdziwiona, ze swoja wlasna historie
      przeczytalam tu chyba z 10 razy. Pozdrawiam i powodzenia.
    • Gość: camina Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.dolsat.pl 11.08.03, 09:39
      W zasadzie nie wiem, czy wolno mi tobie doradzac, ale opisze ci pewna rodzine.
      Trojka malych dzieci, maz dobrze zarabiający, dbajacy o rodzine, dusza
      towarzystwa. Po pracy lubił sobie zajśc z kolegami na piwo - jedno, dwa.
      Pzrychodził zawsze usmiechnięty, dzieciom dawał pieniążki na lody, był słodki
      dla żony, zero chamstwa i awantur. Od tej pory minęło 10 lat - ten wspaniały
      mąż i ojciec jest na etapie wyzywania żony od kurew, wyganiania z domu,
      chodzenia do pracy "w kratke", spania na trawniku pzred blokiem, pzrepijania
      pieniędzy swoich i dzieci.

      Zastanów się dobrze. Jeżeli ty z nim potrafisz żyć, jesteś szczęśliwa to
      wszystko w porządku. Tylko żebyś za parę, parenaście lat nie usłyszała -
      "nienawidzę cię za to,że takiego ojca mi wybrałaś".
    • alina66 Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? 21.08.03, 19:09
      Tak jak Masza33 przeczytałam w Twojej historii swoją własną.
      Skończylo się rozwodem (świeżutki jeszcze), ale tych lat,spędzonych na
      czekaniu, zdrowia - którego nie mam, spokoju - nikt mi nie odda. Nie wiem, co
      będzie z Twoim wybrankiem - najsensowniejsza wydaje mi się rada , by skierować
      go jako DDA w stronę poradni...
      Wiem jedno - życie z czynnym alkoholikiem to koszmar. Nawet jeśli nie bije i
      nie wyzywa- mój nie bił i nie wyzywał.
      Usłyszałam to co camina, ale trochę inaczej - mój wówczas trzynastoletni syn
      powiedział do mnie, że on już nie chce żyć, bo zycie i tak nie ma sensu..
      Starczyło...
      A zaczynalo się od piwa, mocnej głowy i długo były przerwy miedzy ciągami -
      żeby sobie i innym udowodnić, że nie jest alkoholikiem, że kontroluje swoje
      picie...
      Życzę Ci właściwej decyzji
    • svetomir Chyba nie alkoholik, 28.08.03, 15:39
      Absolutnie nie słuchaj tych specjalistów od demonizowania zapojów alkoholowych
      i nie rzucaj chłopaka tylko dlatego, ze wypija pare piw. Z tego co piszesz dla
      niego picie piwa nie jest nałogiem, a zwyczajem, takim jak picie herbaty czy
      kawy. W kulturze staropolskiej pito prawie wyłacznie piwo i czynili to wszyscy
      od dzieci do starców, a mało kto popadał od tego w uzależnienie. Nie rób
      problemu gdzie go nie ma. Byłby wtedy, gdyby były to ilosci piwa za każdym lub
      przwie kazdym lub prawie każdym razem prowadzące do upojenia, a tu jak piszesz
      takimi nie są. Nie rób więc krzywdy jemu i sobie, bo kiedys bedziesz tego
      załować
      • Gość: kubek34 Re: Chyba nie alkoholik, IP: 212.160.236.* 28.08.03, 15:57
        Witaj !!!
        Jak myślę powinieneś dalej zajmować się socjalizmem, bo z udzielaniem rad to
        jak kulą w płot...
        pozdrawiam
        • svetomir Mojsa nie myślec tak 30.08.03, 12:51
          Z tego co pisze autorka watku wynika jasno, że jest to "normalny facet,
          który lubi piwo, z czym da się żyć", a nie zaden alkoholik, dlatego też
          radze jak powyżej. A czy ty przypadkiem nie dzielisz ludzi na alkoholików i
          abstynentów? Podejrzewam, ze nie wierzysz w mozliwośc kontrolowanego picia i
          kazdy wypijający choć jedno piwo, czy lampke wina co wieczór jest dla Ciebie
          albo alkoholikiem albo na dobrej drodze do alkoholizmu. Postanowiłem walczyć na
          tym forum o uznanie faktu, że napoje alkoholowe same w sobie sa dobre, a
          problemy nie biora sie z picia, tylko ze złego nastawienia do życia.
          • Gość: alina66 Re: Mojsa nie myślec tak IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 21:11
            SVETOMIR,


            rzeczywiście zajmij się socjalizmem,
            i nie mów nam, których życie rozleciało się przez alkohol
            że demonizujemy....
            Myśmy to przeżyli, Ty znasz to z opowieści.

            Pozdrawiam
          • leonardo1 Re: Mojsa nie myślec tak 30.08.03, 23:35
            svetomir napisał:

            > Postanowiłem walczyć na
            tym forum o uznanie faktu, że napoje alkoholowe same w sobie sa dobre, a
            > problemy nie biora sie z picia, tylko ze złego nastawienia do życia.
            >
            >
            >Mało ambitny sobie cel wybrałeś - przecież z tym, że ?napoje alkoholowe są
            dobre?, zgadza się 90 proc. społeczeństwa. Z czym tu walczyć? Nie rozumiem
            tylko, dlaczego do zalet alkoholu chcesz przekonać akurat nas, którym alkohol
            spieprzył życie i którym w tej chwili równo lata, czy praprzyczyną było samo
            picie, czy złe nastawienie. Coś Ci to załatwia psychicznie? Po co to robisz?
            • svetomir Zeby były dwie strony 31.08.03, 13:11
              pisze po to, aby Ci, którzy sa na rozdrożu mogli ujrzeć równiez piękna strone
              wina i innych napojów
              • Gość: alina66 Re: Zeby były dwie strony IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.03, 12:48
                svetomir

                ZDAJE SIĘ, ŻE NIE ZAUWAŻYŁEŚ, ŻE TUTAJ MAŁO TYCH NA ROZDROZU (O ILE W OGÓLE
                SĄ).
                PRZEWAŻNIE TU TACY JAK JA- KTÓRYCH ŻYCIE ROZLECIAŁO SIĘ NA ZAWSZE NA KAWAŁKI
                PRZEZ WODKE, PIWO , WINO - BEZ RÓŻNICY....
                DLA MNIE NIE MA DRUGIEJ STRONY - JEST MOJE NIESZCZĘŚCIE, ŁZY, CHOROBY, ROZWÓD,
                ZMARNOWANE ŻYCIE, STRACH O DZIECKO - ŻE KTOŚ BĘDZIE PRÓBOWAŁ ROBIĆ MU WODĘ Z
                MÓZGU POKAZUJĄC DRUGĄ STRONĘ....
                MOŻE ZNAJDŹ BARDZIEJ ODPOWIEDNIE FORUM DLA ZACHWALANIA ZALET ALKOHOLU -
                JAKIEGOKOLWIEK ALKOHOLU.
    • svetomir i co słychać? 28.10.03, 15:41
      I jak jest po dwóch miesiącach?
      mam nadzieje, ze nie posłuchałaś "dobrych" rad tych czarnowidzów i go nie
      rzuciłaś.
      siły i madrych wyborów życzę
    • Gość: jerzy Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: 195.187.99.* 29.10.03, 11:09
      UWAGA osoba pod ksywą "Svetomir" jest specjalistą od wszystkiego - zajrzycie na
      linki dotyczące remontów - tam też go pełno. Tak więc jego wypowiedzi są raczej
      mało wiarygodne, chociaż wnoszą powiew nowości i niekonwencjonalnego podejścia.
      Chwała mu za to. Choć ma tu rację. Alkohol jest [nie dla wszystkich] cacy i
      super. I smak piwa jest nieporównywalny - pewno urażam alkoholikowych purystów.
      90%ludzi pije go dla przyjemności, 9% aby się upić a 1% bo musi [są pijącycmi
      alkoholikami]
      Co do alkoholizmu "ewentualnego" Twojej bliskiej Ci osoby to nie demonizujmy.
      W taki sposób należałoby odrzucić na śmietnik 10% społeczeństwa - jak nie
      więcej. Twój wybrany zawsze ma szansę przestać pić. A ty po prostu mu
      zasygnalizuj, że Cię to niepoki = to jego picie = zobaczysz co zrobi. Jak
      odstawi to jest OK. Jak nie odstawi to będzie to dla Ciebie pomarańczowe
      światło.
      • svetomir Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? 29.10.03, 13:37
        nigdy w życiu nie pisałem o remontach, zgłaszam ten postv adminom, jako
        oszczerczy
        • Gość: jerzy Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: 195.187.99.* 29.10.03, 14:02
          Pisz na Berdyczów. Jest takie przysłowie - uderz w stół ............
          • svetomir Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? 29.10.03, 14:19
            czyli przyznajesz się Pan do oszczerstwa?
            Jesśli nie, to podaj Pan te linki o remontach, gdzie rzekomo jest mnie pełno
            czy naprawdę tak wam moja prawda niemiła, że musicie sie posuwac do ochydnych
            kłamstw dotyczących mojej osoby?
            • Gość: hepik Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.03, 05:27
              Identyfikacja Twojego postu z konkretną sprawą jest niedopuszczalnum
              redukcjonizmem,gdyż problem należy przenieść na metapoziom,aby wyjść poza
              dominujący na tym forum dyskurs.U mnie niepokój osiągnął metawymiar,gdyż nie
              wiem,czy mam trzymać się dominującego dotąd dyskursu i domagać się by ludzie
              wypowiadali się na temat,o którym mają choćby zielone pojęcie czy powinienem
              przenieść się na metapoziom?
              • Gość: jerzy Re: Chyba alkoholik, ale może da się z nim żyć..? IP: 195.187.99.* 30.10.03, 15:00
                swetomir - przestań p......ć. I wyjdź z forum - wypowiadasz się nie na temat.
                Zaśmiecasz forum i nasz uwagi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka