Dodaj do ulubionych

Codzienne męki szkolonych alkoholików

17.08.07, 21:25
hej ...

Naprawde mi żal i chyba sie popłacze .. naprawde
- jak czytam
przez jakie to katusze przechodza nasi szkoleni alkoholicy
addi tranzyt eska czy inni aby napic sie wina czy piwa nie
mówiąc o wódce ...
w końcu kazdy był na terapii i przeszedł stosowne szkolenie

jakie to naukowe eksperymenty przeprowadzaja jakie hipotezy
stawiaja .. a może tylko zamoczyc usta a moze łyka
a moze dzis piwko jedno a jutro dwa
a czy jutro napije się czy nie ...

a jakby tu usprawiedliwic , ze sie napiło piwa ...

istne katusze

współczuje serdecznie ... i chyba sie popłacze albo napije

pzdr deo
Obserwuj wątek
    • rauchen Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 17.08.07, 21:57
      moze naleweczki???

      ze slynnej juz ...:)
    • tranzyt80 Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 17.08.07, 22:31
      Czy uczucia,ktore tu opisujesz,rzeczywiscie odczuwasz ?
      A moze to tylko szczyt zimnego i wyrachowanego profesjonalizmu,ktory
      przez lata bezposredniej stycznosci ze zlem,osiagnal u Ciebie
      perfekcje oziemblosci i nastal u Ciebie apetyt na "uczucia".To takie
      przeciez boskie zarazem uczucie,siegniecia szczytu w umiejetnosci
      sztucznego przezywania i wplywania przez to,na tych innych,tych
      slabszych,tych pogubionych. Na koniec zawsze jako Pan,chcesz widziec
      lzy wspolczujacych odbieraczy,oni musza stanac po Twojej stronie,Ty
      wiesz,ze oni sa gotowi zaplacic duzo za cos,co przezywac chca
      prawdziwe,a z kolei tylko Ty wiesz,jak oni sobie to wyobrazaja i w
      jaki sposob tego wyzwolenia zycza.Nasz Deoand, rezyser i aktor
      pierwszej klasy,z uczuciami bez granic...:)
    • e4ska Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 17.08.07, 23:16
      "deoand napisał:

      > hej ...
      >
      > Naprawde mi żal i chyba sie popłacze .. naprawde
      > - jak czytam
      > przez jakie to katusze przechodza nasi szkoleni alkoholicy
      > addi tranzyt eska czy inni aby napic sie wina czy piwa nie
      > mówiąc o wódce ...
      > w końcu kazdy był na terapii i przeszedł stosowne szkolenie"

      Deo... nie pij... na dzisiaj starczy.

      Tylko Addi przeszedł szkolenie - i skończył wbrew terapeucie, który mu wprost
      nakazywał dalsze terapie - coś w stylu jarasa... ale Eska z Tranzytem na
      terapiach nie bywali.

      Owszem, Addi i Tranzyt eksperymentują... naruszają abstynencję w celach czy to
      naukowych, czy przekornych, czy innych - ale Eska? Ja przechodzę katusze? Że
      lody rumowe spożywam - ba, krem ajerkoniakowy - taka słodycz o smaku wódki
      zepsutej koglem-moglem... niemniej z katuszami to nie ma nic wspólnego.

      Zdrowiem się cieszę całkiem niezłym, sezon pływacki kontynuuję wbrew pogodzie...
      pragnienie gaszę wodą mineralną na wiele sposobów... imieniny popularne minęły
      bezproblemowo... piwa nie lubię i nigdy nie przepadałam... bywam gdzie piją (we
      własnym domu choćby), z pijanymi przebywam... chuchają mi nawet: zgadnij, co
      piłem? I zgaduję:)))

      Głodu alkoholowego takiego, jak pamiętam z dawnych czasów - nie przeżyłam ani razu.

      Deo - podpuszcza cię Rauchen?

      Parę lat strawiłam na próbach ograniczenia - zbrzydło mi moje pijaństwo
      strasznie. Latać za gorzałą, znosić, kamuflować, kasy nie nastarczać, liczyć -
      czy nie za dużo i ile tego w końcu było, a teraz czy dwieście starczy czy wziąć
      więcej na zapas itd. No żeby tak sie trudzić - po co? Nie chce mi się
      eksperymentować.

      Nie piję - z lenistwa. Poważnie:)))
      • deoand Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 17.08.07, 23:35
        to znaczy tylko ADDI SZKOLONY ...

        i jak widac skutecznie .... Terapia odbiera KOMFORT picia ..
        i jak po addim iwidaćświęta racja ... addi aby napic sie
        piwa musiał wypisac z 10 tys słów ... a kazde kolejne to
        znowu słowa słowa słowa ..
        ... toć gdzie tu komfort picia - to istna męczarnia ...

        nie da sie eska ... to Bechterowka dwa kieliszeczki i góra
        stop ... ale tu eksperymenty badawcze tranzyta są iście
        genialne i odkrywcze więc a moze by tak koniaczku z
        barku ...

        nie na dzis koniec eksperymentów .... to sie nazywa jak
        chce addi kontrolowane picie albo jak chce derduch
        kontrolowanie picia ...

        i widzicie ... nawet na takim forum mozna sie czegoś
        pozytecznego nauczyć

        pzdr deo
        • addicted11 Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 17.08.07, 23:59
          Deo, musze sie zmartwic.

          Twoje wymysly wynikaja z projekcji.

          Te katusze, o ktorych piszesz, po prostu nie istnieja.
          Ustapily wraz z napiciem sie.
          Tak, one istnialy, jak sam napisales musialem napisac 10000 slow
          zeby sie napic- a dzis mysle, ze wystarczylo sie napic wiele
          miesiecy temu.

          Wczesniej to ja mialem problem- bo nie wiedzialem, bo zylem w
          zaparciu.
          Dzis niestety, ja juz nie mam problemu za to ty masz problem, co od
          jakiegos czasu mocno widac.

          Przejawiasz myslenie zyczeniowe, probujesz wmawiac mi rzeczy
          nieistniejace, maja nadzieje ze cos tam zostanie.
          Niestety, za pozno.
          Gdybym do dzis Ci wierzyl i sie z Toba droczyl- ale nie napil-
          wielokrotnie, zeby nie zwalac na "chwilowe szczescie" albo przypadek-
          to moglbyms sie smiac.

          Dzis siemiej sie ja. Z Ciebie. Z Twoich rozpaczliwych prob cofniecia
          czasu, zeby bylo tak jak dawniej- Addi rozwaza czy moze wypic, bije
          go to po glowie a Deo sie smieje.

          deo, za pozno. Addi juz sie napil.
          Minely bole trzezwienia.

          I nawet z tym komfortem utraconym niestety kula w plot- po to pilem
          tyle razy, zeby go odzyskac ( mowie o tym pseudoutraconym komforcie
          z terapii).

          Masz stary problem z tym Addim, ktory przewalil twoj swiat
          uporzadkowany do gory nogami.
          Najpierw sie napil, potem sie napil jeszcze wie razy, potem nie
          polecial w ciag, a potem jeszcze sie z tego smieje i jakos nie moze
          zabladzic na kolanach na terapie.

          Masz problem i musisz go rozwiazac, bo ja go za Ciebie nie rozwiaze.
          Nawet nie wiem jak.
        • addicted11 Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 18.08.07, 00:07
          Szcerosc na 100%.

          Przy pierwszym piwie w styczniu czulem wielki lek a po nim wielkie
          wyrzuty sumienie, choc potem pewna ulge.
          Przy pierwszym w lipcu- lekki strach, duzo niejszy, i nieco mniejsze
          wyrzuty.
          Potem wraz z kazdym kolejnym- coraz mniejszy dyskomfort, coraz mniej
          wyrzutow sumienia.
          A po ostatnich dwoch- zadnych wyrzutow i zadnego dyskomfortu.

          Dyskomfort niejaki pojawil sie wraz z mysla, zeby sobie wieczorkiem
          znow ze dwa wypic.
          Ten dyskomfort wynika nie z utraty komfortu z terapii.
          Niestety, jest odwrotnie, ten dyskomfort wynika z tego, ze komfort
          utracony na terapii odzyskalem duzo szybciej niz myslalem, rozplynal
          sie.
          A obiektywnie przyznam, ze ten komfort jakims tam bezpiecznikiem byl.
          Teraz jestem goly ( i wesoly) , juz od picia nie powsrzymuje mnie
          dyskomfort tylko argumenty racjonalne.
          Naprawde to musze ostro sam siebie przekonywac zeby nie wypic.
          Dezycja o napiciu sie jest dla mnie teraz tak lekka, jak
          pstrykniecie palcami, ze w efekcie patrzac z zewnatrz widze w tym
          pewne zagrozenie, wiec musze byc podwojnie czujny.

          Ale w gruncie rzeczy to dokladnie o to mi chodzilo, osiagnalem w
          100% to co zamierzalem, rzadko udaje mi sie tak skutecznie osiagnac
          cos i to wbrew radom i zakazom.
          Posluchalem intuicji, nie zawiodla mnie.
          teraz intuicja podpowiada mi, zebym szukal jakichs inspiracji, bo ta
          najlatwiejsza latwo moze sie zakrasc sama.


          Deo, jezeli mi naprawde dobrze zyczysz- choc malo w to wierze- to
          powinienes sie ze mna cieszyc, bo spadl mi z dupy naprawde wielki
          ciezar. Naprawde bardzo wielki ciezar, az sam nie moge sie sobie
          nadziwiwc, ze mialem tyle czasu tyle sil go niesc.
          • rauchen Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 18.08.07, 00:13
            wrazenia z picia piwa w styczniu...:))

            a nie myslales addi zeby ksiazke o tym napisac :))
            • addicted11 Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 18.08.07, 00:33
              rauchen napisała:

              > wrazenia z picia piwa w styczniu...:))
              >
              > a nie myslales addi zeby ksiazke o tym napisac :))


              Nie.

              Piwo ze stycznia bylo pewnym etapem.
              Etap ma to do siebie, ze jest czescia wiekszej calosci.
              Cos jest przed nim i cos po nim.
              Nie mozna go rozparywac w oderwaniu od calosci.


              choc wiem, ze Tobie wygodniej jak ostatniej deski ratunku tego piwa
              ze stycznia sie przytrzymac. no byly wtedy wyrzutym byly wahania,
              byla walka.
              Pisalem o tym dokladnie na forum- mozna zajrzec, nie gralem chojraka.

              Tylko ze to byl styczen. Teraz jest sierpien.
              rauchen, nie cofnie sie czasu.
      • rauchen Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 18.08.07, 00:12
        no wlasnie, eska,
        ja tez z lenistwa nie pije.
        Tyle ze ty to masz dobrze, bo ci to i szampana do reki dadza tak z
        pol kieliszka, to nalewki z pokrzywy pod nosa podsuna, ruszac sie
        nie trzeba, mozna leniuchowac.
        :)))
    • ariel48 Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 18.08.07, 00:41
      Ja czytam i czytam ... i nie mogę zrozumieć ...
      Deo - czy Ci ludzie się na Tobie nie mogą poznać tutaj ?
      Przecież Ty jesteś kapitalny facet .
      Podpuszczasz ich - a oni się wściekają , wyzywają , mają nerwa na Ciebie...
      Z Tobą po prostu trzeba umieć rozmawiać , a nie wściekać się.
      Czemu Ty ich podpuszczasz?
      • addicted11 Re: Codzienne męki szkolonych alkoholików 18.08.07, 00:48
        ariel48 napisała:

        > Ja czytam i czytam ... i nie mogę zrozumieć ...
        > Deo - czy Ci ludzie się na Tobie nie mogą poznać tutaj ?
        > Przecież Ty jesteś kapitalny facet .
        > Podpuszczasz ich - a oni się wściekają , wyzywają , mają nerwa na
        Ciebie...
        > Z Tobą po prostu trzeba umieć rozmawiać , a nie wściekać się.
        > Czemu Ty ich podpuszczasz?



        nie, ja sie teraz na Deo nie wsciekam. ja mu tlumacze jak dzicku.
        czaem wsciekam sie- nie wiem czy mnie podpuszca czy nie- ale chyba
        nie- wsciekam sie na jego stosunek do ludzi i swiata.
        Nie lubie tyranow i agresywnych despotow.
        jestem liberalem i tyle, zwalczam takich gdzie moge.


        a odnosnie samego picia to tak, wiem ze Deo mnie podpuszczal, chcial
        sie chlop dowartosciowac to sie pasl jak krowa na polu moimi
        strachami, cieszyl sie jak dziecko ze ja sie boje albo cos tam.
        cieszyl sie nie przymierzajac jak dryblasy z osiedla ciesza sie, ze
        maja "mores".

        Ale mores sie skonczyl. Deo sie skonczyl.

        Dla mnie Deo nie ma w sobie nic z kapitalnego faceta.

        Jego stosunek do kobiet, homoseksualistow, alkoholkow, w ogole ludzi
        dyskredytuje go calkowicie w moich oczach.
        jest dla mnie jak kazdy inny rydzyk czy giertych, jak kazdy despota
        ktory chce narzucac innym swoje widzimisie i nimi rzadzic.

        A tak naprawde- czy on mnie podpouszcza, czy zartuje, czy taki jest-
        w to nie chce mi sie za bardzo wnikac. moze rydzyk to tez inny
        czlowiek niz wyglada w mediach?
        ale to nie moj problem.

        ja widze to co widze i tak oceniam.
        a czy Deo jest taki czy inny to i tak nie zmienia mojego ogladu
        swiata, zylem 30 lat bez deo i pozyje nastepne bez deo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka