bakalja 24.08.07, 21:58 mam pytanie; tak mniej wiecej to po jakim czasie od odstawienia alkoholu przechodzi glod alkoholowy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tranzyt80 Re: ??? 24.08.07, 23:09 "Qrol" forumowy,pod nikiem "AAugustw",alkohol odstawil 15 lat temu, a na zbiorki AA biega do dzisiaj,szesc razy w tygodniu, a wiec,jemu nie przeszlo,"glodny" do dzisiaj,na glodniaka, biedaczysko,polecial nawet do Moskwy... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
bakalja Re: ??? 25.08.07, 00:06 ja tam odstawilam 14 dni temu i mialam nadzieje ze juz niedlugo przejdzie heh, przygnebiajace to wszystko :(:( Odpowiedz Link Zgłoś
tranzyt80 Re: ??? 25.08.07, 09:59 A ile,dziecko najdrozsze,mamy to latek,ze tak uporczywie pytasz o koniec ? Kazdy bol ma swoj sens,Twoj tez!Badz zadowolona ze boli! Dluzej zapamietasz,po czym i BYC moze,nie ruszysz... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bakalja Re: ??? 25.08.07, 10:20 tranzyt80 napisał: > A ile,dziecko najdrozsze,mamy to latek,ze tak uporczywie pytasz > o koniec ? no az wstyd sie przyznac bo faktycznie to niewiele i dzieckiem to jeszcze z pewnoscia jestem ;] Odpowiedz Link Zgłoś
myszabrum Re: ??? 25.08.07, 00:56 Koło roku może trzymać. Najgorszy przypadek, o jakim słyszałam, to było dwa lata. Oczywiście tzw. chętka może zostać na całe życie ;) Ale niektórzy po odstawieniu w ogóle żadnych głodów nie mają, i to nawet bardzo zaawansowani alkoholicy. Tak więc - nie ma reguł. Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: ??? 25.08.07, 01:38 myszabrum napisała: > Koło roku może trzymać. Najgorszy przypadek, o jakim słyszałam, to było dwa > lata. Oczywiście tzw. chętka może zostać na całe życie ;) > > Ale niektórzy po odstawieniu w ogóle żadnych głodów nie mają, i to nawet bardzo > zaawansowani alkoholicy. Tak więc - nie ma reguł. czym sie rozni chetka od glodu? Odpowiedz Link Zgłoś
myszabrum Re: ??? 25.08.07, 07:36 Chętkę to można mieć na kolejną godzinę w internecie. Albo na spotkanie z dawną dziewczyną. Albo na jeszcze jeden kawałek ciasta. Głód to jest uczucie, że umrzesz, jak się nie pijesz. Że chcesz już, zaraz, natychmiast i nie obchodzą Cię konsekwencje. Oczywiście to uczucie głodu nie występuje aż w takim nasileniu 24/7, jednak generalnie większość energii w ciągu doby pochłania Ci powstrzymywanie się od picia, wynajdywanie zajęć, żeby tego nie robić, modlenie się, żeby to uczucie przeszło itd. itp. Zdają sobie rzecz jasna sprawę, że dla różnych ludzi co innego mogą te słowa znaczyć, dlatego faktycznie lepiej uściślić, co znaczą dla mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: ??? 25.08.07, 08:44 myszabrum napisała: > Chętkę to można mieć na kolejną godzinę w internecie. Albo na spotkanie z dawną > dziewczyną. Albo na jeszcze jeden kawałek ciasta. Głód to jest uczucie, że > umrzesz, jak się nie pijesz. Że chcesz już, zaraz, natychmiast i nie obchodzą > Cię konsekwencje. > > Oczywiście to uczucie głodu nie występuje aż w takim nasileniu 24/7, jednak > generalnie większość energii w ciągu doby pochłania Ci powstrzymywanie się od > picia, wynajdywanie zajęć, żeby tego nie robić, modlenie się, żeby to uczucie > przeszło itd. itp. > > Zdają sobie rzecz jasna sprawę, że dla różnych ludzi co innego mogą te słowa > znaczyć, dlatego faktycznie lepiej uściślić, co znaczą dla mnie. > To mowisz Mysza, juz sie nie modlisz?:) Ja niestety nie umiem sie zidentyfikowac z takim przyslowiowym glodem ( jak w "wszyscy jestesmy chrystusami" Chyra matke za szyje dusil i darl sie "daj na wodke"). Moja teoria jest taka, ze taki glod to czlowiek sobie sam wmawia- sam wmawia ze "nie da rady", bo tak naprawde to spokojnie da rade. No pominawszy zdemoralizowanych zuli kumpi Deo, bo tacy to nawet zeby loda waniliowego na patyku zjesc potrafia komus leb uciac. Moze reszta sie na nich tepo wzoruje? taki menel pobije matke bo chce na wodke to i intelginet- a co on gorszy- choc za szyje przydusi ze " nie wytrzyma". Oczywiscie troche trywializuje, wiem o co chodzi, ale powaznie uwazam ze to pojecie jest przesadzone. Odpowiedz Link Zgłoś
myszabrum Re: ??? 25.08.07, 09:11 Nie jestem menelem. I nigdy nie byłam. Ale, owszem, modliłam się. Nikomu nigdy nie zrobiłabym krzywdy. Natomiast z powodu głodu alkoholowego robiłam rzeczy, którymi niekoniecznie mam ochotę się tu chwalić. To, że Ty czegoś nie odczułeś nie znaczy, że tego nie ma. Na tej zasadzie ktoś nieuzależniony może powiedzieć, że uzależnienie jest wmawianiem sobie i wystarczy nie chcieć. <:3)~~ Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: ??? 25.08.07, 09:18 myszabrum napisała: > Nie jestem menelem. I nigdy nie byłam. Ale, owszem, modliłam się. > > Nikomu nigdy nie zrobiłabym krzywdy. Natomiast z powodu głodu alkoholowego > robiłam rzeczy, którymi niekoniecznie mam ochotę się tu chwalić. > > To, że Ty czegoś nie odczułeś nie znaczy, że tego nie ma. Na tej zasadzie ktoś > nieuzależniony może powiedzieć, że uzależnienie jest wmawianiem sobie i > wystarczy nie chcieć. noz Mysz wiem przeca o co chodzi, tak wkladam kij w mrowisko. a tak w ogole- wystarczy nie chciec:) Tak mi wpadlo do glowy- ze alkoholik wcale nie jest tak bezsliny. Przeciez tak naprawde chcialby pic pijany 24 godziny na dobe, a to ze nie jest to efekt sily jego woli! Odpowiedz Link Zgłoś
tranzyt80 Re: ??? 25.08.07, 10:48 myszabrum napisała: > Nikomu nigdy nie zrobiłabym krzywdy. -krzywdzilismy siebie samych,tu nie przeprosisz,nie wyrownasz strat slowem,pieniedzmi...tu potrzeba Zmian w postepowaniu... i duzo Czasu, doznane krzywdy lecza sie wlasnym rytmem,bez naszego "chce", i trwa to tak dlugo... -niektorzy twierdza,ze przeobrazenie alkoholika moze dokonac sie jedynie na drodze "duchowej",przez szczere,bezinteresowne skierowanie sie do Boga...ja uwazam inaczej! -nigdy nie tacic wiary w siebie samego, dopoki jestesmy w grze! Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: ??? 25.08.07, 15:08 W ostatnich stadiach picia głód tego typu, o jakim piszesz, Myszko, utrzymywał się u mnie do pięciu dni. ciekawe, ale pierwszy czy drugi dzień były łatwiejsze - ciężka choroba uniemożliwiała jakieś pijackie przedsięwzięcie. Najgorsze było na nogi powstanie... i znów - tylko jedna setka!!!! Jedna. Jedyna. Przysięgam. Tylko jedna... dlatego strasznie trudno wyleźć z ciągu:((( Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: ??? 25.08.07, 15:42 TEGO dnia postanowiłem, ze dzisiaj piwa nie wypije, cały czas mysl tylko jedno piwo , jutro już zadnego, ale dzisiaj tylko to jedno. Po kilku dniach zaczęło ustepować. Dziś nie wiem jak długo to trwało. Tyle się zaczęło dziać i moje trzeźwienie przynosiło same fajne rzeczy. Dobre samopoczuie, sukcesy, kontakty z rodzina, możliwośc koncentracji, mijający strach, sen normalny, rączek drżnie i dygoty won, radość i nieomal euforia. Potem konkluzja. Mnie już tego nie potrzeba. Ja NIE MUSZĘ. I NIE CHCĘ. Obojętne w jakiej kolejności. Trochę to trwało Może dwa tygodnie, góra miesiąc. Ale trzeba sobie założyć: Już się nie napije, bo po co. Najgorzej pokonać ciąg. Potem trzeba uwierzyć. I mieć motywację. I chcieć. Głód fizyczny mija szybko. We łbie zostaje dłużej. Nad tym trzeba pracować. To się nazywa silna wola. To samo dotyczy palaczek. Słyszą??? Odpowiedz Link Zgłoś
deoand Re: ??? 25.08.07, 15:56 To samo dotyczy palaczek. Słyszą??? podpisuję się pod tym oburącz i jeszcze obu -jak nogom ?- obiema nogami też deo Odpowiedz Link Zgłoś
cortona Re: ??? 25.08.07, 16:54 > To samo dotyczy palaczek. Słyszą??? > Słyszą, słyszą i są niezwykle zainteresowane:)) Odpowiedz Link Zgłoś
tranzyt80 Re: ??? 25.08.07, 18:50 Dla kazdego malolata(tki),Twoje zwierzenia,brzmia jak zaproszenie do picia,czlowieka co by nie bylo naduzywajacego przez trzydziesci lat alkohol. janulodz napisał: > TEGO dnia postanowiłem,ze dzisiaj piwa nie wypije.. Po kilku dniach... >Dobre samopoczuie, sukcesy, kontakty z rodzina, możliwośc koncentracji, mijający strach, sen normalny, rączek drżnie i dygoty won, radość i nieomal euforia... >Ja NIE MUSZĘ. I NIE CHCĘ. Obojętne w jakiej kolejności. Trochę to trwało Może dwa tygodnie... > To się nazywa silna wola. > To samo dotyczy palaczek. Słyszą??? PS: Janulodz!Konsekwencje po 30-letnim piciu sa mniejsze,niz po anginie! Oj,wyrozowiles sobie wspomnienia,wyrozowiles...na tym twoim,juz troche wyplowialym,plotnie przeszlosci(co by nie mowic,piec lat to jak wiecznosc,a jeszcze ciut i jakby wogole nie istniala...) Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: ??? 25.08.07, 21:34 Tranzyt. Ja betonu nie orałem. Po decyzji odstawienia alkoholu już nigdy do niego nie wróciłem. Cieżko było przez pierwsze dwa tygodnie, jak mi parowało, dygotało, cierpiałem na bezssenność, omdlenia, serca kołatanie, nerwy na wszystko, byłem w strachu, bo miałem cholerne problemy finansowe i rodzinne. Im dalej tym lepiej i "wyjszłem" z tego. Sam i bez cudów panie Jezu. Po latach analizuję co było tego głownym powodem i jak mi sie to udało. Dochodzę do wniosku, że miałem szczęście w tym nieszczęsciu. Osiągnąłem "swoje dno" i miałem ostatni dzwonek. Ponieważ nie wierzę w żadne siły nadprzyrodzone myślę, że to był zbieg okolicznoości, ze osiągnąłem "punkt krytyczny". I to wykorzystałem. Kto wie, czy gdyby każdemu pijakowi stworzyć symulację takiego punktu krytycznego leczenie alkoholizmu nie byłoby zrewolucjonizowane. Jeżeli mamy komputery zdolne obliczyć trajektorię galaktyki oddalonej od nas o miliard lat swietlnych, to może nie jest to takie niemożliwe. Wierzę w potęgę nauki :)) No może z tym każdym to przesadziłem. Wiadomo jakie kryteria trzeba spełniać na początek. Odpowiedz Link Zgłoś
tranzyt80 Re: ??? 25.08.07, 22:29 Pomyslalem tylko,ze jak po trzydziestoletniej popijawce tak prosto i latwo wyjsc,to "wszelakie strachy to na lachy"... Idac tym tropem...mozna(ale nie trzeba!:) pomyslec...,ze nawet gdyby...;)no to co? PS: Eska opisuje wrecz siostrzanie siamsko,jej wyjscie to tez kilka dni i po bolach,zadnych glodow,zadnych trwalych zdrowotnych konsekwencji.Nic!.Belisimo! Dla takich jak Wy,tylko pic... :)) Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: ??? 25.08.07, 22:52 Nigdy, powtarzam NIGDY nie chcę się więcej tak czuć, jak przez ostatnie pięć lat mojego nałogowego picia. Wspomnienie tego koszmaru jest we mnie tak silne, że po zaprzestaniu picia i pokonaniu "okresu przejściowego" moje postanowienie jest niezłomne. Nie mam do czego wracać i czego żałować. Może poczatki były fajne. Ale przegiąłem. Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: ??? 25.08.07, 23:51 No z tym dnem ktore podziala na kazdego to bym nie przesadzal. Dno ma to do siebie ze zawsze pod nim jest nastepne. Jak sie jest optymista to zawsze mozna powiedziec jak to Amerykanie wymyslili " jeszcze nie bylo tak zle zeby gorzej byc nie moglo", a taka mysl po minieciu kilku lat moze w glowie zakielkowac latwo. Mysle Janu- teraz pobawie sie w Jarasa- ze pwodoem dla ktorego podoba Ci sie trzezwosc sa odczuwalne zyski a nie wspomnienie dna, ono wydaje mi sie jest tylko takim na sile przywolywanym symbolem. A moze jest jeszcze inaczej- nie chce Ci sie pic to nie musisz wkladac wiele wysilku, gorzej maja ci co maja odwrotnie. Alice Cooper nie pije od ponad 20 lat.] Kiedys w wywiadzie powiedzial, ze przez te 20 lat, a dokladnie od momentu wyjscia z osrodka rehabilitacyjnego, nie robi kompletnie nic w temacie trzezwienia. Zadnych terapii, mityngow, krokow. Po prostu od kiedy przstal pic nigdy nie chcialo mu sie do tego wracac. Zadnych glodow, dylematow, rozterek. To aczej wyjatek niz regula, ale istnieja i tacy szczesciarze. Moze Ty Janu czy AP jestescie jednymi z takich? Odpowiedz Link Zgłoś
janulodz Re: ??? 26.08.07, 00:18 Pisałem,że w tym przypadku mogę mówić o szcześciu. To moja szóstka w Picio Lotku. 1. Żona i jej ultimatum 2. Córka (rozmowa) 3. Długi 4. Przeprowadzka 5. Zdrowie fizyczne 6. Stan psychiczny. Kolejność przypadkowa. Liczy się cały zestaw. Dalej nie rozwijam. Ochrona praw osobowych Odpowiedz Link Zgłoś
e4ska Re: ??? 26.08.07, 00:58 Tranzyt... ja się dziwię, że w ogóle przeżyłam... powinnam umrzeć z głodu chociażby, ale widocznie alkohol wprowadza człowieka w letarg... żadnych funkcji organizm nie wykonuje - nic. Pamiętam jeszcze fioletowe paznokcie i chłodne spostrzeżenie - aha... potem obojętność. Przewracano mnie z boku na bok... ratowano - i jakoś - wróciłam. Natomiast - choćby to miało brzmieć dziwnie - ale takiego kopa dostałam po ocknięciu - że to trudno wyrazić... Klinowałam - bo trzeba było - pięć dni. Zdrowie - początkowo fatalnie, lekarz po lekarzu... ale jak już pierwszy raz sama wyszłam na ulicę:))) Nie miałam wtedy - rzecz dziwna - żadnych głodów... w ogóle. Może to klinowanie załatwiało powolne? może psychika? chociaż chciałabym coś podpowiedzieć, nie wiem. Pierwszy raz ochota na picie chwyciła mnie w wyniku rozmowy z terapeutą - ale przestałam chodzić - i nie ma problemów. Janu, Parys, ja, rozumiem że i Addi - my mieliśmy dość. W odróżnieniu od Janu - mile wspominam swoje pijackie życie, dopiero picie samotne, klinowanie od rana, dnie całe spędzane w łóżku, słabość, torsje - to było okropne. A co do wyjścia - tak naprawdę - to jest łatwe... w pewnym sensie. Zapanowanie nad głodem - trud, ale też i fajna sprawa. Tak mi sie wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: ??? 26.08.07, 01:17 Nie wiem czy to jakas dziwna reakcja, ale ja powiem- jak jestesmy p0rzy brutalnych opowiesciach- ze pamietam jeden raz, jak po piciu w piatkowy wieczor i przez cala sobote- w dzien "dla klimatu" a wieczorem "dla zwalki" w niedziele probowalem leczyc sie piwem i nic z tego nie szlo. Czulem sie fatalnie i myslalem, ze jak sie napije piwa to sie po prostu zwarze, zasne i przejdzie, ale piwo robilo mi tylko wiekszy szum w glowie, nic nie pomagalo, ewentualnie przymulalo na jakies pol godziny a potem znowu to smao. wypilem chyba ze 12 piw i caly czus czulem sie tak samo zle, poza momentami chwilowego zamroczenia gdy po porostu niemal nic nie czulem. sam sie dziwie jak moglem byc tak glupi by gdy nie pomoglo mi piate piwo pic szoste a po dziesiatym jedensaste z nadzieja ze "pomoze". Glupota maksymalna. W poniedzialek nie pilem nic, przetrwalem kilka godzin cierpienia i wieczorem czulem sie jak nowonarodzony. Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: ??? 26.08.07, 01:26 Byc moze mialo to zwiazek z tym, ze ja wlasciwie nigdy nie sluchalem swego ciala i nie dbalem o nie. Co prawda jestem hipochondrykiem, jak cos jest nie tak- ale gdy wszystko jest ok to kompletna olewka. Takie podejscie niemal jak cpun- bezmyslne. Mialem kac gigant, nie patrzylem w ogole na fizjologie organizmu tylko stosowalem metode na skroty. Palilem do tego mnostwo pwpierosow, mimo ze wiedzialem ze bede sie czul jeszcze gorzej. Czesto na kacu mialem ochote na cos smazonego, ostro przyprawionego. Niewazne, ze zoladek wycienczony piciem- ja dawalem kielbase na patelnie, pol kilo musztardy i jazda. Takie foglowanie chwili bez opamietania. ten problem mam do dzis. Wiem, ze na drugi dzien musze rano wstac. Wiem, ze jak nie poloze sie spac wczesniej to jutro bede cierpial, bede chodzacym trupem. Tak bylo przeciez wczoraj, przedwczoraj i w ogole cale ostatnie 2 tygodnie. Ale nie, ja oczywiscie jak zwykle klade sie spac tak, ze zostaje mi 5 godzin snu. No bo co, niewazne, jutro to bedzie jutro a dzis trzeba popisac na gazeta.pl Jest wieczor. Wiem, ze nie powinienem jesc, niezdrowo. Ale co, na razie brzuch nie boli-= wiec jem. Jak bedzie bolal to sie bede martwil. MAm problem ze stawami- lekarz zalecil cwiczenia. Oczywiscie cwicze jak szalony za kazdym razem gdy staw zaboli. ALe z chwila gdy bol mija koncza sie wszelkie cwiczenia. zapoominam albo "zapominam". Az do momentu, gdy znowu odezwie sie bol Wtedy ze zdwojona sila cwicze. Az przestanie. Chcialbym byc czasem takim porzadnym dziadkiem w pidzamach, ktory kladzie sie spac o 8 wieczorem, rano upraiwa jogging i je platki z jogurtem. A ja owszem- zjem kilo jogurtu, ale poprawie 2 kilami czekolady. Odpowiedz Link Zgłoś
bakalja Re: ??? 25.08.07, 17:01 to w takim razie czy to co ja mam mozna nazwac glodem; w pierwsze 3 dni po odstawieniu jest ok, nic sie nie dzieje dopiero po ok tygodniu zaczynaja mi drzec rece, goraco mi, suszy jak cholera i takie dziwne uczucie w zoladku nie mowiac juz o checi napicia sie, zastanawiam sie tylko czy to nie jest tak ze sobie sama to wszystko wmawiam tzn moze mam tak dlatego ze zbyt duzo mysle nad tym czy jestem uzalezniona i martwie sie przez co podswiadomie sama wywoluje te objawy, a zastanawiam sie bo ciezko mi uwierzyc ze po 4miesiacach intensywnego picia juz zdarzylam sie uzaleznic poza tym to nie bylo tak ze pilam codziennie, terapeuta w poradni twierdzi ze napewno, ja wciaz nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
lisia312 Re: ??? 25.08.07, 18:46 nie trzeba pić codziennie, żeby być alkoholikiem. Przede wszystkim alkoholikiem jest człowiek, który traci kontrolę nad ILOŚCIĄ wypijanego alkoholu.Nie wiem, jak Ty piłaś, może Twój głód związany jest z okresowością picia, tzn. piłaś co tydzień, to głód występuje po takim czasie. A teraz o paleniu. Dorastałam do tej decyzji 9 lat i cały czas mnie to męczyło, bo gdzieś usłyszałam zdanie, że trzeźwy alkoholik, to człowiek wolny od WSZYSTKICH nałogów. Ale dojrzałam i nie palę 2 miesiące.Oczywiście twierdzę, że to efekt modlitwy, tak jak w przypadku przestania picia. Dowód na to, że wiara czyni cuda. Pozdrawiam Was wszyscy, którzy jesteście na tym forum, niezależnie od wyznawanych wartości i poglądów, trzymam za Was.Niektórych lubię bardziej, niektórych mniej, ale mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam.Pa Odpowiedz Link Zgłoś
hwast1 Re: ??? 25.08.07, 22:14 Ile trwa ? U mnie najczesciej jeden dzień po odstawieniu. Nic to strasznego.O wiele bardziej przykrym jest dla mnie głód nikotyny, gdy rok w rok na Sylwestra staram się rzucać ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dianax16 do tranzyt80 19.09.07, 11:55 tranzyt80 czy ty jesteś alkoholikiem?czy byłeś kiedyś na mitingu czy tylko lubisz wyśmiewać innych bo takie mam wrażenie. Twoja wypowiedz na temat aaugustaw że biega 6 razy w tygodniu na miting mnie rozbraja. Jestem żoną alkoholika,który nie pije ponad 4 lata i dzisiaj wiem że gdyby nie mitingi to już dawno by zaczął pić.Kiedy przychodziły dla męża trudne dni,gdy głód alkoholowy był większy od spokoju który stworzył odkąd nie pije to właśnie wtedy pędził na miting i mogło to być i 7 razy w tygodniu bo spotkanie z drugim człowiekiem,człowiekiem który ma taki sam problem i go rozumie bez zadawania niepotrzebnych pytań dawało mu więcej niż rozmowa ze mną.Przysłowie mówi JAK CI JEST ŻLE-IDŻ NA MITING JAK CI JEST DOBRZE-IDŻ NA MITING BO TAM TWOJE MIEJSCE tranzyt powodzenia w dalszym trzeżwieniu Odpowiedz Link Zgłoś
tranzyt80 Re: do tranzyt80 19.09.07, 12:42 dianax16 napisała: > tranzyt80 czy ty jesteś alkoholikiem?czy byłeś kiedyś na mitingu czy > tylko lubisz wyśmiewać -Wysmiewac sie lubie,jak tylko moge,zawsze to lepsze niz sie denerwowac;) Na mittingu nie bylem,co nie znaczy,ze nie jestem alkoholikiem. Do lipca `07,nie pilem trzy lata,bez mittingow,potem jakos postanowilem tylko przez piwo, powracac do tych "normalnych". Alkoholizm,trzy lata abstynecji,piwny nawrot-mam juz za soba... Odpowiedz Link Zgłoś
dianax16 Re: do tranzyt80 19.09.07, 13:28 teraz widzę skąd ta złośliwa uwaga co do aaugusta. Jak widzę jesteś tylko niepijący i nic nie robisz w kierunku leczenia się.Jak mój mąż nie jedzie kilka dni na miting to odczuwam niepokój,chociaż na początku miałam mu za złe że tak często jeżdzi i nie ma go w domu.Uświadomiłeś mi swoim postem że jedyna drogo do zdrowej trzeżwości,zdrowej relacji małżonków i zdrowej relacji tata- dzieci to mitingi.Pogody ducha Odpowiedz Link Zgłoś
ariel48 Re: do tranzyt80 19.09.07, 13:45 Dianax pisze : > Uświadomiłeś mi swoim postem że jedyna drogo do > zdrowej trzeżwości,zdrowej relacji małżonków i zdrowej relacji tata- > dzieci to mitingi. Zapomniałaś dodać , że ta droga jest słuszną według Ciebie. Słuszną dla Twojego męża . Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw Re: do Dianax 19.09.07, 15:02 ariel48 napisała: > Dianax pisze : > > Uświadomiłeś mi swoim postem że jedyna drogo do > > zdrowej trzeżwości,zdrowej relacji małżonków i zdrowej relacji tata-dzieci to mitingi. > Zapomniałaś dodać , że ta droga jest słuszną według Ciebie. > Słuszną dla Twojego męża . ____________________________________________________________. Dianax - ani Tranzyt, ani Ariel48 nie sa w stanie tego pojac, w takich sytuacjach przypomina mi sie zawsze to co powiedzial Jezus: "Nie rozrzucajcie swych perel wsrod swin, bo Wam je w blocie zadepcza". Pozdrawiam: A... ;-)) Ps. Dianax, moja zona dlugo sie jeszcze bala o to czy zapije... (trwalo to grubo ponad rok od momentu zaprzestania przeze mnie picia). Odpowiedz Link Zgłoś
ariel48 Re: do Dianax 19.09.07, 17:36 August napisał : > Dianax - ani Tranzyt, ani Ariel48 nie sa w stanie tego pojac, > w takich sytuacjach przypomina mi sie zawsze to co powiedzial > Jezus: "Nie rozrzucajcie swych perel wsrod swin, bo Wam je w > blocie zadepcza". > Pozdrawiam: > A... ;-)) > Ps. Dianax, moja zona dlugo sie jeszcze bala o to czy zapije... > (trwalo to grubo ponad rok od momentu zaprzestania przeze mnie > picia). Auguście. Tak się składa , że jestem osobą mocno świadomą , czym jest alkoholizm. Zdziwiłbyś się , jak mocno świadomą. I dlatego w głowie mi się nie mieści , że są ludzie , którzy uważają , że aby żyć ... nie pić ... a przy tym być szczęśliwym ... trzeba siedem razy w tygodniu uczestniczyć w mityngach . Ja takim ludziom mówię wtedy - jesteś człowieku niezdolny do samodzielnego życia !!! I w każdej chwili mozesz znowu się nachlać. W momencie , kiedy takie osoby zostaną pozbawione dostępu do AA z różnych przyczyn ... wpadają w panikę , miotają się , nie umieją żyć wśród ,,normalnych ,, ... No przecież to właśnie jest NIENORMALNE ! Auguście . Za dwa miesiące stuknie mi siedem lat niepicia. Przez te siedem lat nie uczestniczyłam w mityngach. I jestem bardzo ... bardzo zadowolona z życia. Przeżyłam wiele przez te siedem lat. Ani razu nie przyszło mi do głowy , aby się napić. W ostatnią sobotę byłam znowu na weselu ... nogi bolą mnie do dzisiaj od szaleństw. Zaręczam ... do głowy mi nie przyszło , by wyjść , albo się napić . Ja żyję !!! Zyję pełnią życia .:))) Odpowiedz Link Zgłoś
aaugustw do tranzyt80 19.09.07, 14:52 tranzyt80 napisał: > -Wysmiewac sie lubie,jak tylko moge,zawsze to lepsze niz sie > denerwowac;) > Na mittingu nie bylem,co nie znaczy,ze nie jestem alkoholikiem. ________________________________________________________________. Dianax16, Tranzyt na tym Forum to taki "Podsmie-ch..ek" malutki ! A... Ps. Bylby niegrozny dla innych (tych jeszcze chorych), gdyby przy tym mowil prawde, ale niestety on sam jeszcze chory - jego choroba mocno toczy... Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: ??? 19.09.07, 15:20 To ja dam odpowiedz nie swoja, tylko z ksiazki, ktora ostatnio czytam, wokalisty RHCHP Kiedisa. Kolega jest narkomanem. Pod koneic lat 80 pierwszy raz skutecznie porzucil nalog, na 5.5 roku. Pisal, ze w tamtym czasie, w ciagu tych 5.5 lat, w ogole nie odczuwal glodu alkoholowego. Nie pil, nie bral, calkowita abstynencja. Jak napisal- mogla lezec przed nim gora kokainy albo skrzynka piwa- i on nie mial zadnej ochoty. raz przypadkowo dentysta, mimo ostrzezenia, w znieczuleniu wzmocnil lek srodkiem morfionowym. Koles poczul haj i polecialo. Przez jakies 6 czy 7 lat cpal ciagami, co kilka miesiecy, tygodni. Zerwal w 2001 roku, i jak napisal, od tego momentu ani jednego dnia nie przezyl bez odczuwania glodu narkotykowego i alkoholowego, bez checi zacyia. Kazdego dnia musi sie z tym mierzyc. takie to dziwne i nieodgadnione. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: ??? 19.09.07, 15:24 Alkoholik caly czas narazony jest na objawy glodu alkoholowego...dlatego dobrze jest się nauczyc go rozpoznawać i umiec z nim funkcjonować...bo mija zawsze gdy sie nie pije :-) pojawia sie okresowo i najczesciej jest wynikiem nieradzenia sobie z jakimis emocjami...ktore onegdaj sie "zapijalo"..dobrzez jest sie im przyjzec i je nazwac aby uniknac glodu w przyszlosci.. Poprzez lata nie picia i obserwacji siebie mozna do perfekcji opanowac sposob radzenia sobie z nim...i zyc jakby obok niego...lub "pomimo"...po terapiach zalecane jest prowadzenie "dzienniczka glodu" aby wiedziec w jakich sytuacjach sie pojawia...wszystko po to...aby nie wrocic do picia :-) A oto te objawy:-) 1.Silna gwaltowna potrzeba wypicia z tendencja do natychmiastowej realizacji. 2.Natretne mysli o alkoholu,o tym,ze alkohol pomaga w rozwiazywaniu problemow,przynosi ulge. 3.Przypominanie sobie przyjemnego stanu,jaki pojawia sie po wypiciu alkoholu. 4.Uczucie ssania w zoładku. 5.Krazenie mysli wokol picia. 6.Suchy kac:samopoczucie takie same jak po duzym piciu,pomimo tego,ze sie nie pilo.nadmierne poty,drzenie ciala,rozne bole,uczucie suszenie,niepokoj. 7.Smak lub zapach alkoholu,pomimo jego braku . 8.Uczucie stalego napicie. 9.Rozdraznienie,irytacja,zlosc. 10.Pogorszenie pamieci. 11.Trudnosci z mysleniem,brak koncetracji,gonitwa mysli. 12.Zamykanie sie w sobie. 13.Czeste palenie papierosow...lub czestsze wykonywanie jakichkolwiek czynnosci...gdy sie nie pali. 14.Uczucie braku czegos..niewiadomo czego. 15.Sny alkoholowe. 16.Trudnosci ze znalezieniem sobie miejsca. Po odstawieniu alkoholu ma sie zespol abstynencyjny no i glod. Po dluzszym czasie glod pojawia sie w tych objawach jakie wypisalam wyzej...nalezy wypracowac sobie sposob na kazdy z tych objawow..aby wyeliminowac...nie radzenie sobie z glodem moze doprowadzic do nawrotu...a ostatecznie do zapicia. jestem alkoholiczka radzaca sobie z tym objawami ..i pomimo ze co jakis czas daja znac o sobie..nie wpadam w panike...radze sobie z nimi ..od 3 lat nie mialam "nawrotu" nie pije blisko 5 lat...dlatego ze rozpoznaje w sobie te objawy:-) zycze ci wytrwalosci i swiadomosci ze ta choroba wymaga ciezkiej pracy nad soba..aby nauczyc sie z nia zyc w sposob satysfakcjonujacy. Odpowiedz Link Zgłoś
tranzyt80 Re: ??? 19.09.07, 16:42 ela_102 napisała: ..od 3 lat nie mialam "nawrotu" nie pije blisko 5 lat... -znaczy to,ze po trzech latach sprobowalas alkoholu,zapilas...? Jak tam bylo?:) Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: ??? 19.09.07, 17:33 tranzyt..ze mna bylo i jest bardzo ok:))))))) blisko piec lat nie piję i trzezwieję. Pierwsze dwa lata uczylam sie zyc z chorobą...miedzy innymi pod katem głodu i nawrotu... Nawrot to jeszcze nie zapicie...nie kazdy nawrot konczy sie lykaniem, W okresie pierwszych dwu lat zdarzalo mi sie pogubic emocjonalnie i to nazywam nawrotem. Niemniej jednak opanowalam chorobe w sobie na tyle aby rozumiec co sie dzieje ze mna w zwiazku z nia...i dlatego nie mam nawrotu. uwazam ze aby miec nawrot ..trzeba sie "niezle nagimnastykowac" zapomniec o pewnych czynnosciach i nie pamietac o nich bardzo dlugo... zapicie to cos wiecej niz nawrot...wtedy nie tylko ze sie zapamina o pewnym stylu zycia...to jeszcze zapomina sie ze sie jest alkoholikiem. moja pierwsza decyzja o "niepiciu" jest konsekwentna... czytajac twoje wypowiedzi do tego watku mam watpilowsci czy aby twoje intencje w tym pytaniu sa przyjazne...niemniej jednak odpowiadam...z mysla ze moze przeczyta to ktos komu zalezy na sobie i na swoim zyciu:-) pozdrawiam:-) Odpowiedz Link Zgłoś
ariel48 Re: ??? 19.09.07, 17:43 Ela pisze: > pojawia sie okresowo i najczesciej jest wynikiem nieradzenia sobie z > jakimis emocjami...ktore onegdaj sie "zapijalo"..dobrzez jest sie im > przyjzec i je nazwac aby uniknac glodu w przyszlosci.. > Poprzez lata nie picia i obserwacji siebie mozna do perfekcji > opanowac sposob radzenia sobie z nim...i zyc jakby obok > niego...lub "pomimo"...po terapiach zalecane jest > prowadzenie "dzienniczka glodu" aby wiedziec w jakich sytuacjach sie > pojawia...wszystko po to...aby nie wrocic do picia To wszystko , o czym napisałaś ... dotyczy każdego człowieka. Nie tylko alkoholika. I nie nalezy tłumaczyć swoich emocji alkoholizmem. Ktoś niezaradny życiowo - zawsze takim pozostanie. Facet ,,d u p a ,, ... zawsze takim pozostanie ... Cham będzie chamem. Najprostszym i jedynym skutecznym ,sposobem niepicia jest - NIE PIĆ . Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: ??? 19.09.07, 18:26 No... skoro sie tak malo wie o alkoholizmie a wypowiada sie na jego temat...to nazwijmy to delikatnie laictwo:-) Musze sprostowac dla innych czytajac ...dlaczego wypowiedz ariel jest pozbawiona wiedzy.otoz.. Alkoholik to ktos kto z pewnych powodow... wiecej i bardziej niz inni radzi sobie z problemami pijac alkohol... Ostatecznie robi mu sie tyle problemow (wynikajacych z picia o czym nie wie...bo to mechanizm choroby)ze pije tak ze moze go to doprowadzić do smierci.. Gdy przestaje pic...tez z roznych powodow...i trafia tam gdzie alkoholikami zajmuja ludzie do tego przygotowani zawodowo ...dociera do niego za ma NIE PIC..jesli chce zyc... a jesli chce zyc w spsob zadawalajacy musi zrobic z soba porzadek.. porzadek polega m.in na znalezieniu w sobie tych problemow ktore powodowaly picie...przyjzeniu sie im..i zalatwieniu tego w inny niz dotad sposob... Alkoholicy to bardzo wrazliwi ludzie...z ktorych alkohol potrafi zrobic i dupkow i zlodziei a nawet mordercow... Spotkalam na swojej drodze ogrom ludzi ktorzy przeszli tak niezwykle przemiany...ze nikt i nigdy nie podejrzewal by ich o bycie "dupkiem" czy chamem:-) Masz racje ze jedynym sposobem na "nie picie" jest nie pic... Ale jedynym sposobem na trzezwienie jest zmudna praca nad soba...nad swoja psychiką duszą a nawet cialem...w tym samym stopniu dbajac o wszystko:-) inni ludzie moga robic zawsze to samo...i bardzo wielu z nich robi. dla mnie tez uzalenienie jest tylko "czyms" co mialo miejsce i swoje konsekwencje..teraz skupiam sie na znacznie wiekszych celach i przebywam ze wspanialymi ludzmi...robic rzeczy WIELKIE... Poprostu zyje w zgodzie ze swoimi marzeniami... ktorych wczesniej nie moglam realizowac ze strachu przed ocena takich ludzi jak ty:-)(wiecznie i tylko krytykujacych) alkoholizm ostatecznie wyzwolil mnie z tego..mam konieczna odwage:-) Tutaj pisze ze wzgledu na tych ktorzy moga pogubic sie...czytajac posty nie oddajace istoty alkoholizmu:-) Ty takie wlasnie posty robisz... Odpowiedz Link Zgłoś
ariel48 Re: ??? 19.09.07, 18:58 Ela pisze : > Musze sprostowac dla innych czytajac ...dlaczego wypowiedz ariel > jest pozbawiona wiedzy.otoz.. Elu ... gdybyś się dobrze wczytała w to , co piszę , sądzę , że uznałabyś , że właściwie piszemy o tym samym. Nie pić - to podstawa. Uznać , że alkohol niczego nie wnosi do naszego życia - druga ważna rzecz. Nie uważasz , że z chwilą , kiedy te dwie rzeczy się zadzieją , to wracamy do ,, świata zywych ,, ? A skoro zaczynamy żyć , to od nas zależy , czy będziemy się spełniac w życiu ... w pracy , w rodzinie , w rozwijaniu swoich zainteresowań . Wszystko zalezy od tego , jak bardzo jesteśmy indywidualni , jakimi jesteśmy ludzmi , jakie jest nasze podejście do zycia. Czy koniecznie do tego , aby odkryć życie na nowo trzeba AA ? Czy koniecznie ktoś musi nam pokazywać palcem , co nalezy robić , aby czuć się spełnionym ? NIE! I to próbuję Tobie powiedzieć. Skąd o tym wiem ? Z autopsji. Z własnego doświadczenia. Z własnego życia. Do zrealizowania własnych marzeń i planów nie jest potrzebne AA. To absurd.Gdyby tak było ... piłabym dzisiaj. I wielu , wielu innych , których znam. Piszesz , że ja krytykuję. Być może . Bo nigdy nie zgodzę się z tym , że rozwój człowieka moze nastąpić jedynie pod wpływem AA. ABSURD. Ty również krytykujesz . Mnie . Ze nie mam wiedzy na temat alkoholizmu. O jakiej wiedzy mówisz ? O tej , która powoduje , że jestem od siedmiu lat trzeżwa i szczęśliwa z tego powodu ? Szczęśliwa i zaowolona z życia ? Piszesz o porządku w powodach , dla których piliśmy. Piłam w różnych sytuacjach . Piłam radośnie , na smutno , na poważnie... A przede wszystkim piłam dlatego , że byłam uzależniona. Od pierwszego kieliszka. Tak uważam. Teraz się również cieszę , smucę ... płaczę . Ale to nie jest powód , dla którego miałabym sie napić. Nie ma żadnych powodów , aby się napić. Chemia w moim organizmie przestała działać . Więc nie ma już żadnego powodu do napicia się. Chore emocje ? Owszem ... po pijaku były takowe. Teraz ? Teraz ... to tylko prawda o nas samych. Prawda o tym , jacy jesteśmy naprawdę . Nic poza tym. Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: ??? 19.09.07, 19:51 Opisalam droge do i od uzaleznienia... Nie pisalam ani slowa o AA... uznaje droge "osobistego rozwoju" ale o tym czy ktos jest trzezwy i szczesliwy...decyduje to co soba prezentuje... moj brat nie pil 14 lat...nie chodzac "nigdzie" ani na tearpie ani do AA...nie potrafil odnalezc swojego miejsca w zyciu.. Od 4 lat chodzi wszedzie gdzie sie da...zalujac ze tyle czasu "stal" w miejscu...tyle to dla mnie znaczy..ze nie chce popelniac jego bledow... Jezeli piszesz ze "glod alkoholowy" dotyczy wszystkich ludzi..to uznaje to za Twoja niewiedze w tym temacie... A jesli chodzi o Ciebie...pisalam nie znam cie...znam tylko twoje tutaj posty i do niech sie odnosze...:-) a skoro jestes szczesliwa i spelniona w zyciu czemu tak kąsasz? Odpowiedz Link Zgłoś
ariel48 Re: ??? 19.09.07, 20:48 Ela : >nie potrafil odnalezc swojego miejsca w zyciu.. Ja swoje miejsce w zyciu zawsze miałam . > a skoro jestes szczesliwa i spelniona w zyciu czemu tak kąsasz? A co ma do kąsania szczęście i spełnienie ? Nie kąsam życia .... korzystam z niego pełnymi garściami. Na forum wyrażam swoje zdanie i swoją opinię . To moje zdanie i moja opinia w formie pisanej i tak nie odzwierciedla tego , jaka jestem naprawdę . Ja też nie wiem , jaka jesteś naprawdę . Z kolei nie mam zamiaru udawać nawet na forum kogoś , kim nie jestem. Nie znoszę ,, zamaskowanych ,, . :))) Odpowiedz Link Zgłoś
ela_102 Re: ??? 19.09.07, 22:18 A ja wszystko znoszę... Mam w sobie zgode na caly Swiat...i wszytkie ludzkie zachowania...bo nie mam na nie wplywu... Jedyne na co mam wplyw to na siebie :-) Wymagam od siebie nie od innych :-) i oczywiscie swiadomosc wlasnej niedoskonalosci...daje mi ulge. Z toczenia wojen powstaja tylko kolejne wojny... Ale czy wezme w niej udzial zalezy tylko odemnie:-) dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
addicted11 Re: ??? 19.09.07, 18:35 ariel48 napisała: > Ela pisze: > > > > pojawia sie okresowo i najczesciej jest wynikiem nieradzenia sobie z > > jakimis emocjami...ktore onegdaj sie "zapijalo"..dobrzez jest sie im > > przyjzec i je nazwac aby uniknac glodu w przyszlosci.. > > Poprzez lata nie picia i obserwacji siebie mozna do perfekcji > > opanowac sposob radzenia sobie z nim...i zyc jakby obok > > niego...lub "pomimo"...po terapiach zalecane jest > > prowadzenie "dzienniczka glodu" aby wiedziec w jakich sytuacjach sie > > pojawia...wszystko po to...aby nie wrocic do picia > > To wszystko , o czym napisałaś ... dotyczy każdego człowieka. > Nie tylko alkoholika. > I nie nalezy tłumaczyć swoich emocji alkoholizmem. > Ktoś niezaradny życiowo - zawsze takim pozostanie. > Facet ,,d u p a ,, ... zawsze takim pozostanie ... > Cham będzie chamem. > > Najprostszym i jedynym skutecznym ,sposobem niepicia jest - NIE PIĆ . Niemal slowo w slowo to samo powiedzial w Warszawie okolo marca 2006 roku na spotkaniu z aloholikami Wiktor Osiatynski. taka ciekawostka:) ludzie uzaleznienie to osoby, ktore wybraly sobie jako sposob na walke ze zlymi emocjami uzywke. I tyle. Kiedy przestaje sie pic, zostaje sie z nierozladowanymi emocjami i laduje sie w zacnym gronie jakiejs tam polowy ludzkosci, ktora ma podobny problem. Wystarczy nie pic- a co bedzie dalej to juz rozne drogi istnieja- jak u ludzi. Mozna pracowac nad soba i uczyc sie radzic z emocjami. mozna stac sie sfrustrowanym buce, mozna stac sie zlosliwcem, klotliwym arogantem, mozna stac sie zamknietym w sobie milczkiem, ktory ktoregos dnia zastrzeli 35 osob na jakims kampusie ( przypadek skrajny). Mozna w koncu stac sie- co jest najpopulerniejsze wsrod "szarakow"- zarym zjadaczem kielbasy, czyli zrezygnowac z pewnych ambicji. Jak jestem niesmialy to nie mam ambicji zostac krolem parkietu- godze sie z tym i z pogoda ducha mysle o tym, ze jestem kims kogo na parkiet wyciaga sie z sila bawolu. czy to dobra droga? Na pewno dajaca wiecej "szczescia", za ktorym tak tu niektorzy gardluja... Odpowiedz Link Zgłoś