addicted11
27.08.07, 19:23
tak sie zastanawiam nad swoim "niepiciem".
A takze nad historia swego niepicia.
Zauwazam, ze wlasciwie glownym napedem ku "niepiciu" w wersji hard,
czyli bycie totalnym abstynentem, jest u mnie swego rodzaju szpan.
No bo tak- rozmowy o dnie malo mnie przekonuja, zyski zdrowotne w
ogole, zyski finansowe juz bardziej, ale tez do pewnej granicy.
Poranny brak kaca- tak, to jest argument. ALe nie zeby tak
teetotal...
Chec kontroli nad zyciem i zachowaniem- owszem, od zerwania z
poprzednim stylem zycia bardzo mocny atut, ale znowu- po jednym czy
dwoch piwach przeciez nie nasram na wycieraczke sasiada.A juz wiem,
ze jak chce to moge wypic to jedno czy dwa. Nie mam absolutnej
ochoty sie skuwac ( to ciekawe, bo zanim wypilem te testowe piwa
mialem ochote sie skuc, chlac ciagiem do upadku, lezec w krzakach
upodlony- a teraz jak reka odjal.
No ale to mnie nie przekonuje do totalnej abstynencji.
Do umiaru, ograniczenia owszem. ale totalnie? Nie.
Ale jakos pociaga mnie ta koncepcja totalnej abstynencji.
Jak to jest?
Pomyslalem.
Tak naprawde do koncepcji totalnej abstynencji przekonuje mnie
najbardziej, a moze tylko, element wizerunkowy.
Imponuja mi ludzie, kotrzy tacy sa.
Zebysmy sie dobrze zrozumieli- nie imponuje mi dziadzius cukrzyk
albo alkoholik bez watroby co nie oze pic.
Imponbuje mi ktos, kto dokonuje takiego wyboru. Bardzo mnie to
intryguje.
A tym bardziej mnie to intryguje, im bardziej po takiej osobie
spodziewalbym sie czegos odwrotnego.
tak wiec najbardziej imponuja mi ludzie, ktorzy maja forse,
mozliwosci i czas by pic- a nie pija.
Rockowcy, filmowcy, politycy.
Zwykli ludzie, ktorzy uczestnicza w normalnym zyciu, maja pasje i
hobby, sa pelni energii, wydawalo by sie- ten to na pewno nie wylewa
za kolnierz.
A tu popatrz-zaskoczenie, abstynent.
Moj wujek na weselu kiedys odpierniczal takie jaja, mysle sobie "
ale musial popic"- bo on na codzien malo pije. Spiewal, opowiadal
kawaly przez mikrofon, tanczyl solowki.
Okazuje sie, ze on przez cale wesele wypil jeden kieliszek wodki- na
samym poczatku ( zreszta ojcviec mlodego).
Dawno nikt mi tak nie zaimponowal.
Czy imponowanie moze byc motorem abstynencji?