Dodaj do ulubionych

Co dajesz, to dostajesz:-)

26.09.07, 09:35

Moje wrazenia z tego forum..sa wlasnie takie.


Wchodzi ktos nowy...
Patrza na niego oczy wyglodniale...pelne jadu
Szykuja sie do skoku...
Znaja dobrze smak nowicjuszy...
slinią się..
Tak to ten...pierniczy cos o "rozwoju"
Mozemy go zjesc...
mniam mniam mniam....
skurczybyk ...bije na oślep...psuje smak zwyciestwa..

ohoho ohoho ohoho...jak sie wywyzsza...

Ta świnia chciala nas pozreć...
a my tutaj jestesmy do pomocy...
co za świnia...tfu..


...a moze to byl dobry czlowiek...????
ale nie chcial sie z nami gogadac...jakis "pijany" "biedny" chyba...
Obserwuj wątek
    • nietonieja Re: Co dajesz, to dostajesz:-) 26.09.07, 10:24
      tak Ela, takie odnoszę wrażenie.Ale takich jest kilku.Nie
      wszyscy .Ja filtruję wypowiedzi, pomijam kłótnie, docinki.
      czerpię siłę od niektórych (tzn doładowuje akumulatory, które mam w
      sobie).:)
      Ale ten jad niewątpliwie do sie odczuć.
    • nie_ty ja w kwestii formalnej 26.09.07, 11:21
      Jak to się stało, że miłość wszędy głosząc spotkałaś się z takim
      przyjęciem? Wszak "co dostajesz, to oddajesz"?

      Jakże się stało, że o przebaczeniu mówiąc, jedynie własne winy
      piętnując, współczuciem ogarniając współ-alhoholików dostałaś w
      zamian tylko jad i zgrzytanie zębów? Przecież "co dostajesz to
      oddajesz".
      nie mogłam się powstrzymać;)
      • ela_102 Re: ja w kwestii formalnej 26.09.07, 11:33


        Wiem ze trudno sie powstrzymac zeby nie kopnąć...jak noga ciagle w
        pogotowiu...
        dostalam tutaj duzo wiecej...
        A jak myslisz czemu jezusa Chrystusa ukrzyżowali?
        Bo rozdawal zlo...
        Pewne zasady dzialaja...jak sie je rozumie:-)


        zastanow sie lepiej...czemu ludzie oddaja...?komus kogo pierwszy raz
        czytaja...
        czemu przyjmuja w ten sposob?
        Co sie takiego dzialo lub dzieje w ich zyciu...
        ze nie potrafia inaczej... nad soba tez sie zastanow a nie nademna..

        Bo ja jestem pewna...ze nie musze ..a nawet nie chce w ten sposob...

        Puka ktos...powiem prosze...
        a nie spie..j bo zle wytarles nogi o wycieraczeke:-)
        I twoj usmiech mi sie nie podoba :-)

        milego nowych witania...
      • corsica1 Re: ja w kwestii formalnej 26.09.07, 11:35
        Może za dużo pustaków w ścianie ...
        Oj , ludzie ,ludzie :)
        • tenjaras Re: ja w kwestii formalnej 26.09.07, 12:10
          ostatnio mają też zastosowanie tworzywa sztuczne...
    • e4ska Re: Co dajesz, to dostajesz:-) 26.09.07, 11:34
      Kto ci to zrobił, Ela...:(((

      Szkoda życia na walkę - o nic. Wiadomo, że znajdzie guza, kto go szuka.

      Z takim podejściem do rzeczywistości skazujesz sie na malutki, ale dla ciebie w
      miarę bezbolesny, obszar przebywania.

      Nie w gorzale problem... ale w twoim przydymionym lustereczku powiedz przecie,
      kto jest najpiękniejszy w świecie.

      Na głupie pytania nawet lustereczko nie zna odpowiedzi. Więc pozostaje ci tylko
      dym. Szkoda.

      • ela_102 Re: Co dajesz, to dostajesz:-) 26.09.07, 11:54

        Eska ...:-)

        To nie chodzi o mnie...
        ja sobie swietnie radzę ...bez walki..
        Chodzi o tych co tutaj wchodza...szukaja pomocy..
        je jej nie szukalam...

        Wchdza...czytaja...hatuja kilka razy...i wychodza...

        Proponuje zmiane nazwy tego Forum..

        UZALEZNIENIA INACZEJ...bo sposob "radzenia" sobie z
        alkoholizmem...prezentowany tutaj przez najglosniej
        krzyczacych...jest ewenementem na skale swiatowa...
        Real jest zupelnie inny...
        szkoda mi ludzi i ich pogubienia...
        bede odsylac ich w inne miejsca...
        gdzie rzeczywiscie znajda opieke i zrozumienie...no a najbardziej
        tolerancje...ktora tutaj daklarujacy poznali tylko jako termin
        encyklopedyczny :-)
        • nie_ty uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 12:45
          kurcze, ale fajny pomysł: forum UZALEŻNIENIA INACZEJ:)
          Może parę osób by to uratowało od śmierci (jeśli zgadzamy się, że
          alkoholizm to bardzo poważna, wręcz śmiertelna sprawa), kiedy
          szukając ratunku ciągle trafiają na tę jedną, jedynie słuszną drogę.
          Która jednak, jak zdołałam wyczytać na tym forum, jest skuteczna dla
          naprawdę nielicznych (95% tak leczonych zapija, tak?) osób. A może
          AA działa tylko na osoby o jakiś specyficznych cechach charakteru?
          Na przykład takich z dużym natężeniem poczucia kontroli zewnętrznej
          (to tylko hipoteza). A ludzie wewnątrzsterowni powinni szukać innej
          drogi. I można im pokazać, że taka droga też istnieje:)
          Swoją drogą ciekawe byłyby badania: uczestnictwo a AA a poczucie
          kontroli;)
          • ela_102 Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 13:42


            Nigdy nikomu nie proponowalam jedynej i slusznej drogi...
            O tym ze wogole cos takiego istnieje dowiedzialam sie tutaj
            wlasnie...
            i dowiedzialam sie nie od ludzi ktorym AA pomaga nie umrzec...
            ale od zarzartych przeciwnikow ktorych jedyna i sluszna droga
            jest "radzic sobie samemu"...
            tak wiec ja widze tutaj nawet dwie jedyne i sluszne drogi...ale
            prezentowane przez jedna "spolecznosc"

            ciekawe tylko czemu...Ci co radza sobie sami...sa tacy zaciekli...i
            pelni jadu...jezli tak sobie radza...to musze uznac ze jednak sobie
            nie radza...lub wlasnie radza inaczej...

            Ci ktorym pomoglo AA...maja jak sadze inne zajecia...realne:-)
            Ci ktorzy sami sobie pomagaja...nie widza innych zajec...oprocz tego
            ze o nich pisza...no i ciagle podkreslaja jacy to sa szczeliwi..i
            wolni...

            A czy ludzie szczeliwi i wolni...musza komukolwiek udawadniac ze
            tacy sa?
            • ariel48 Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 13:54
              Ela pisze :

              > Ci ktorym pomoglo AA...maja jak sadze inne zajecia...realne:-)

              Elka - dawaj adres .
              Przyślę Ci moją umowę o pracę - od 23 lat ten sam zaklad pracy , opinię mojego
              szefa,opinię
              moich sąsiadów , ... zdjęcia moich zwierząt , moich uhahanych od ucha do ucha
              dzieci , mojej wnuczki, mojego domu ....mojego prześlicznego ogrodu.
              Mówisz ... że nie mam zajęć ... hmmmmm ...cuda jakieś się dzieją , czy cuś , że
              wszystko
              Jak sądzisz - mam zajęcia czy nie.
              Powiem Ci w sekrecie , że mam nawet hobby ... :))))

              Tytuł tematu jest świetny.
              Tak - jestem uzalezniona od swoich codziennych zajęć.
              A co śmieszne jeszcze ... to uzaleznienie sprawia mi ogromną przyjemność i daje
              satysfakcję .
              Elu - czy Ty przypadkiem się nie pogubiłaś w tym , co chcesz powiedzieć ?

            • ariel48 Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 13:56
              Elu .. co dajesz na forum - to dostajesz.
            • magtomal Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 13:59
              To, co wypisujesz jest pięknym przykładem dwulicowości, dulszczyzny i
              zaprzeczania faktom. Usta masz pelne frazesów o rozwoju duchowym, miłości
              bliźniego, nieocenianiu innych, uznawaniu prawa do bycia sobą. A co NIEUSTANNIE
              robisz? Obrażasz, atakujesz, zaczepiasz, nie pozwalasz wyrazić własnego zdania.
              Na dodatek przybierazs pozy uciśninej niewinności. Biedna Ela, chce dobrze,
              kocha caly świat, a takie spotykają ją niegodziwości!
              To nie Ciebie tu obrażają, ale Ty i tobie podobni obrażają. To Wy rzucacie
              epitetami "kundel, głupie, skunks, wredna baba"etc. To Wy uderzacie w czułe
              punkty, licząc na to, że zadacie ból rozmówcy. Np. w naszej niedawnej -
              niepotrzebnej - dyskusji, ja, choć bylam oskarżana (na jakiej podstawie? nie mam
              pojęcia), że oceniam twoje życie, nie pisałam o rozpadzie twojego małżeństwa,
              ani o innych informacjach, których nam tu udzieliłas. Wiedziałam, że tak
              naprawdę nic o tobie nie wiem, szanowałam twoją prywatność. Natomiast ty
              dowaliłaś mi - zakładając, że to czuły punkt żon alkoholików- , że wiesz, że mój
              Mąż pije przeze mnie. I to przy deklaracjach: jestem wrażliwa, delikatna, kocham
              świat, nie oceniam etc.

              Powiedz mi, gdzie ktokolwiek - jak twierdzisz - napisał, że jedynie sens ma
              wychodzenie samemu z alkoholizmu? Kłamiesz w żywe oczy i tak bezczelnie, że jest
              to dla mnie niewyobrażalne! Choć trochę kontroluj swoje slowa!
              • ela_102 Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:07


                poprosze i wpisy...niosace..jakąkolowiek treść ...:-)
                Oprocz znanego mi juz doskonale klimatu jakie prezentuje obie panie:-
                )
                wczoraj juz oznajmilam ze nie bedzie dysput i nie bedzie...
                ale wypowiadac prosze sie jak najbardziej...

                zawsze dobrze poczytac i uzmyslawiac sobie ..czego nie robic...aby
                byc dobrym czlowiekiem:-)
                • magtomal Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:14
                  Teraz znów przeczysz sobie. "Dysput nie będzie" ale odpowiadasz. Czy robisz
                  COKOLWIEK w życiu, co jest zgodne z twoimi deklaracjami?
                  • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:29
                    magtomal, napisz proszę, po co jesteś na tym forum
                    • magtomal Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:34
                      tenjaras napisał:

                      > magtomal, napisz proszę, po co jesteś na tym forum
                      >
                      1.Kiedyś bardzo mi pomogło w zmianie mojego postępowania wobec mojego -pijącego
                      wtedy- Męża Znalazłam tu sensownych, mądrych ludzi, których cenię do dziś.
                      2.Pomogło mi rzucić palenie (to też uzależnienie, Jarasie);
                      i najważniejsze:
                      2.Jestem żoną alkoholika - niepijącego ponad rok, ale jednak...

                      Czy to usprawiedliwia moją tu obecność?
                      • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 18:40
                        > Czy to usprawiedliwia moją tu obecność?
                        nie rozumiem pytania...

                        ale i o poprawkę w odpowiedzi proszę - nie dlaczego tu jesteś, a po
                        co?

                        i gratuluję rzucenia palenia - znam ten nałóg, choć zaskakująco
                        łatwo przyszło mi pozbycie się go... zupełnie się zawiodłem... tak
                        bardzo chciałem mieć co opowidać, o tej całej problematyce... a tu
                        nici... cóż... życie...
                        • magtomal Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 19:03
                          tenjaras napisał:


                          > ale i o poprawkę w odpowiedzi proszę - nie dlaczego tu jesteś, a po
                          > co?
                          >
                          A czy wszystko, co robisz w życiu jest "po coś"?. Ja robię mnóstwo rzeczy, bo
                          sprawiają mi przyjemność, cieszą mnie, wypełniają moje życie. W sumie niewiele
                          rzeczy robię "po coś".

                          Ale odpowiadam:
                          1.by mieć kontakt z ludzmi, których lubię i cenię, których losy mnie interesują;
                          2.by mieć wsparcie, gdyby mój Mąż wrócił do picia (tfu,tfu-odpukać!!!);
                          3.by ewentualnie móc poradzić coś innym współuzależnionym (jeśli będę potrafiła...)
                          • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 20:43
                            no to teraz rozumiem
                  • janulodz Grześkowiak Dla wszystkich 26.09.07, 14:36
                    "Bo nieważne, czyje co je,
                    Ważne to je, co je moje! "
                    Niestety też tak czasami mam i wielu na tym forum.
                    Najtrudniej tylko się do tego przyznać.
                    Poza tym nie czuję się ani lepszy, ani gorszy.
                    Tylko, jak mi ktoś na odcisk nadepnie............

                    No i ta śmiałość.
                    To Forum jest Anonimowe (nie tylko dla Alkoholików)
                    Nie mylić z AA ;-))

                    Pozdrawiam partjnych i niezrzeszonch

                • ariel48 Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:39
                  Elka pisze :

                  > zawsze dobrze poczytac i uzmyslawiac sobie ..czego nie robic...aby
                  > byc dobrym czlowiekiem:-)

                  A jesteś , Elu , dobrym człowiekiem ?
                  Czy dopiero masz zamiar nim być ?
                  • magtomal Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:48
                    Uważaj Arielko, bo jeszcze bardziej podpadniemy Eli (jeśli to w ogóle mozliwe) i
                    Jaras wywali nas z forum - jego przepytywanki już zmierzają w tym kierunku; czyż
                    nie, Jarasie?)
                    • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 18:45
                      a co ja niby mam do wywalania?

                      co to znowu za pomysł?

                      pytam z ciekawości, bo może mamy inne cele związane z naszym tu
                      pobytem....

                      ja przyszedłem tutaj by pomóc sobie w trzeźwości i pomagać innym ją
                      osiągnąć
          • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:21
            otóż i efekt czytania tego forum...

            nie ma innej drogi do wyleczenia z alkoholizmu jak poprzez
            abstynencje

            AA proponuje jednak coś więcej - niektórzy nazywają to trzeźwieniem
            i rodzi to sporo nieporozumień, a chodzi o rozwój własnej
            osobowości, stawania się lepszym i pożytecznym społecznie człowiekiem

            tylko ludzie odpowiedzialni za siebie potrafią stać się rzeczywiście
            wolnymi, AA sugeruje pewien program rozwoju i on się na pewno
            sprawdza u większości, którzy potrafią zachować uczciwość wobec
            samych siebie

            polecam poczytać to, czego zdecydowanie nie polecają Twoi
            opiniotwórcy o AA, a zobaczysz po co zmylają innych
            • magtomal Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:27
              Wiesz co Jaras, kiedyś byłam naprawdę życzliwie nastawiona do AA (tak jak i do
              terapii). Ale odkąd czytam np.Augusta z twarzą pełną frazesów o rozwoju
              duchowym, a prezentującego tu agresję, nietolerancję, często wręcz chamstwo;
              teraz Elę z także podwójną moralnością, pełną sprzeczności między deklaracjami a
              tym, co prezentuje, to nabieram przekonania, że coś z tym ruchem jest nie tak.
              Że w jakiś sposób niszczy psychikę.
              Wiem, że tak nie jest - odzywają się też sensowni AA-owcy, ale uważajcie, kto
              "reklamuje" (zresztą wbrew Waszej zasadzie niereklamowania się - kolejna
              sprzeczność, prawda?) Wasz ruch.
              • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 18:57
                a kim jest August?!

                co Ty pieprzysz? August Ci coś obrzydził? możesz takie kity wstawiać
                komu innemu, nie mi

                oprzytomniej kobieto!

                August jest osobą, którą nigdy nie spotkasz, a kreuje Twój sposób
                widzenia świata (nawet jeśli to tylko jakis fragment świata) nie
                masz własnego zdania?

                ręce można załamać - wracaj do swojej terapii i zapytaj do czego Ci
                służy zależność od innych, nawet w ogóle nie znanych Ci osób -
                wirtualnych! dodam

                nie rozmawiaj z tymi, którzy mają żal, że wtedy przerwali terapię
                tylko z tymi, którzy ją skończyli i zapomnieli już o niej

                to że potrzebujesz kogoś kreować, kto będzie odpowiedzialny za Twoje
                błędy jest chore, a chore się leczy - skutecznie, a nie półśrodkami,
                przypomne, że to wirtualne, może w ogóle nie istniejące postaci

                eeech...
                • magtomal Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 19:15
                  tenjaras napisał:

                  > a kim jest August?!
                  >
                  > co Ty pieprzysz?

                  Po takim wstępie zastanawiam się czy warto Ci odpowiadać...
                  Ale niech ci będzie...

                  August Ci coś obrzydził? możesz takie kity wstawiać
                  > komu innemu, nie mi

                  Ty też lepiej wiesz, co myślę?! To jakaś epidemia!!!Nie "wstawiam kitów" (?)
                  tylko piszę to, co czuję, wiem, jakie mam doświadczenia. Powtarzam: gdy czytam
                  Augusta odrzuca mnie od AA, gdy pomyślę, że można spotkać tam TAKIE typy. Gdy
                  czytam Elę i widzę, że myśli i postępuje podobnie, nabieram podejrzen, że wpływ
                  mitingów może być zły. I tyle.

                  >
                  > oprzytomniej kobieto!

                  Nieustannie jestem przytomna.

                  >
                  > August jest osobą, którą nigdy nie spotkasz,

                  Na szczęście!!!

                  a kreuje Twój sposób
                  > widzenia świata (nawet jeśli to tylko jakis fragment świata) nie
                  > masz własnego zdania?

                  Własne zdanie wyrabiam sobie na podstawie m.in. tego co czytam - w tym wypadku
                  nielogicznych, nienawistnych i pełnych niekonsekwencji Augusta i Eli.

                  >
                  > ręce można załamać - wracaj do swojej terapii i zapytaj do czego Ci
                  > służy zależność od innych, nawet w ogóle nie znanych Ci osób -
                  > wirtualnych! dodam
                  >
                  > nie rozmawiaj z tymi, którzy mają żal, że wtedy przerwali terapię
                  > tylko z tymi, którzy ją skończyli i zapomnieli już o niej


                  Niezbyt logiczne to, co napisałeś - chyba się zapędziłeś.
                  >
                  > to że potrzebujesz kogoś kreować, kto będzie odpowiedzialny za Twoje
                  > błędy

                  Jakie błędy?!

                  jest chore, a chore się leczy - skutecznie, a nie półśrodkami,
                  > przypomne, że to wirtualne, może w ogóle nie istniejące postaci

                  Augusta nie ma?! A Ty istniejesz?

                  • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 20:41
                    chcesz powiedzieć, że dwie osoby są dla Ciebie autorytetem na
                    wszystko?

                    czy to znaczy, że nie jeździsz drogami, bo tam giną ludzie, jeżdżą
                    pijaki i plują chuligani? drogi są do kitu, bo kilku ludzi zachowuje
                    się tak jak Ci się nie podoba?

                    jak Ci to wyjaśnić?

                    bądź odpowiedzialna za swoje słowa i czyny
                    • janulodz Ale jaja 26.09.07, 20:57
                      O matko, Jaras Ty piszesz tak :
                      "chcesz powiedzieć, że dwie osoby są dla Ciebie autorytetem na
                      wszystko?"

                      No to przecież do kuśwy Ty nam tu od początku o Billu i Bobie. :)))))
                      Co Ci się w tym łbie porobiło?????
                      Wychylił byś się czasem z tej swojej nory na świat szeroki i trochę świeżego powietrza łyknął. Nie mogę :)))))))))))))))))))))
                      I ten Twój ton rozkazujący. Dla mnie bomba. Już rozpaliłeś?
                      Nie, nie mogę, chyba się zsikałem ze śmiechu :))))))))))))))))
                      Trzymajta mnie ludzie.
                      • tenjaras Re: Ale jaja 26.09.07, 21:05
                        ale oni są mi autorytetem w temacie alkoholizmu...

                        wybrałem sobie z ich nauk, to, co dla mnie ma znaczenie, zgodnie ze
                        swoim rozumieniem trzeźwości, podobnie jak Magtomal czerpie z
                        Augusta i Eli, to, co dla niej najważniejsze

                        natura rzeczy janu, trzeba to tylko rozumieć, a nie czas tracić na
                        użalanie się nad sobą, albo kpienie z innych, bo w obu tych
                        momentach wychodzi tzw. szydło z worka
                      • aaugustw Ale jaja, czyli smiechy "madrego" Jasia...! 26.09.07, 21:27
                        janulodz napisał:
                        > Nie mogę :)))))))))))))))))))))
                        > Nie, nie mogę, chyba się zsikałem ze śmiechu :))))))))))))))))
                        > Trzymajta mnie ludzie.
                        __________________________________________________.
                        Ja nie moge sie dzisiaj wyrobic, a temu gladko leci
                        ze wszystkich stron... - Pampersa chociaz podlozyles...!?
                        A...
                    • magtomal Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 21:35
                      tenjaras napisał:

                      > chcesz powiedzieć, że dwie osoby są dla Ciebie autorytetem na
                      > wszystko?
                      >
                      O rany, Jaras! Wszystkiego mogłam się spodziewać tylko nie tego, że uznasz, że
                      Ela czy August są dla mnie AUTORYTETEM!!! To raczej antyautorytety.

                      > czy to znaczy, że nie jeździsz drogami, bo tam giną ludzie, jeżdżą
                      > pijaki i plują chuligani? drogi są do kitu, bo kilku ludzi zachowuje
                      > się tak jak Ci się nie podoba?
                      >

                      Tego nie rozumiem. Jeżdżę polskimi drogami (jestem niezłym kierowcą :) i żyję w
                      tym świecie mimo tego, że niektórzy ludzie mi się nie podobają. Ale większość
                      zdecydowanie lubię.

                      >
                      > bądź odpowiedzialna za swoje słowa i czyny
                      >

                      Jestem w pełni odpowiedzialna za swoje slowa i czyny.
                      • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 22:20
                        zapewniam Cię magtomal, że nie powinnaś jeździć polskimi drogami,
                        tam więcej augustów i el niż oboje byśmy potrafili zliczyć...
            • ariel48 Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 14:49
              Jaras pisze :

              > tylko ludzie odpowiedzialni za siebie potrafią stać się rzeczywiście
              > wolnymi,

              Autentycznie masz rację .
              Tylko ludzie odpowiedzialni ...
              Nieodpowiedzialnym i AA nie pomoże.
              Super jest - kiedy jest się odpowiedzialnym tak po prostu.
              Bo ma sie rozum. I korzysta się z tego rozumu jak nalezy.
              Bez wspomagaczy . Jakichkolwiek .
              To jest dopiero super. :)))
              • tenjaras Re: uzależnienia inaczej - super! 26.09.07, 18:59
                co masz na myśli pisząc "bez wspomagaczy"? w
                dodatku "jakichkolwiek", bo zaczynam myśleć, że nawet nie
                potrzebujesz drugiego człowieka by żyć normalnie...
    • ela_102 Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 16:30

      • addicted11 Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 16:51
        Po pierwsze- niewielu mowi, ze mozna wytrzezwiec TYLKO samemu- jak
        ktos mi znajdzie taki post to obiecuje sie wycofac z forum.
        Opinie roznia sie w zakresie tego, jak wyglada trzezwienie w AA i
        poza, jaka jest skutecznosc, dla kogo jest AA a dla kogo nie- a nie
        ze AA jesty dla nikogo.

        Po drugie- Jaras jak zwykle stosujesz chwyty ponizej pasa.
        Piszac, ze AA to program ktory pomaga wszystkim ktorzy potrafia
        byc "uczciwi wobec siebie" jasno dajesz do zrozumienia, ze Ci spoza
        AA nie potrafia byc uczciwi wobec siebie.
        To jest potwarz.
        Ta zniewaga krwi wymaga.
        • ela_102 Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 17:30
          W wątku o samowyleczeniu..prawie w kazdym poscie janu...jest ze
          poradzil sobie sam:-)


          Ja to rozumiem inaczej niz Ty...
          jaras pisze o tych w AA...ktorzy juz tam są...ale mimo to nie
          potrafią byc uczciwi wobec siebie...i czesto ponosza porazke...
          to jest ten procent ludzi ktory moze wraca do picia...
          a moze szuka innych drog...

          nie ma tutaj nic...o tych ktorzy bez AA nie potrafia byc uczciwi...
          Uczciwi tzn...umiejacy spojrzec na siebie tak jak w lustrzanym
          odbiciu...jak mam krzywy nos to to dostrzegam(zarcik) rzecz jednak
          dotyczy cech chakateru (jak jestem pyszna lub zbyt zachukana) to
          widze to:-)
          • janulodz Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 18:29
            Konkretnie Ela.
            Co takiego złego jest w tym, ze ja nie potrzebowałem do wyleczenia ani AA, ani terapii, ani drugiego alkoholika ( w realu).
            Ja nawet z internetu zacząłem na stałe korzystać w jakiś rok po wytrzeźwieniu. Pieć lat Ela . I żadnych nawrotów. Niepicie jest fajne

            Teraz Ty
            • addicted11 Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 18:34
              niby male slowko, a znaczace
              otoz ja pisze- gdzie janu napisal, ze mozna wytrzezwiec tylko samemu

              a ela- ze on co 2 post to pisze, jak to mozna wytrzezwiec samemu.

              A GDZIE DO CHOLERY SLOWO TYLKO???
              pies zjadl?


              tak samo z |AA jaras pisze, ze AA pomaga tym, co sa uczxciwi, a ela
              dokleja, ze ci co w nim juz sa i sa uczciwi.
              ciekawe manipulacje.
              • ela_102 Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 21:42

                Adi :-)
                Lubie to twoje podejscie do zdarzen i ludzi jak do najwiekszego
                spisku na swiecie:-)
                jesli Tobie sie wydaje ze w zwyklej informacji jest moja przemyslana
                manipulacja...to mnie tez cieszy...bo w koncu mylisz o mnie jakbym
                byla conajmiej szpiegiem z krainy deszczcowcow...caramba ;-)

                a powaznie...
                janu sam sie wyleczyl...i jeszcze o tym na gorze napisal...
                wypisujesz sie z forum? moze to byc dla ciebie zbawienna decyzja;-)

                Ludzie sa uczciwi w AA...
                i bez AA...
                odniosalm sie tylko do twojego daleko posunietego wniosku ze bez AA
                nie ma ucziwego alkoholika...bo to mylna interpretacja...wszystko:-)

                ale z checia poczytam co ty uwazasz za uczciwosc...
                bo ja tak jak pisalam...uczciwosc to widzenie siebie z wszystkimi
                cechami charakteru jakie sie ma...

                pozdrawiam :-)
                • magtomal Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 21:49
                  ela_102 napisała:


                  > janu sam sie wyleczyl...i jeszcze o tym na gorze napisal...
                  > wypisujesz sie z forum? moze to byc dla ciebie zbawienna decyzja;-)

                  A Ty znów to samo. Janu nigdzie nie napisał - jak sugerowałaś- że tylko Jego
                  sposób jest sluszny; On cały czas twierdzi, że jest to jedna z możliwych dróg. I
                  tu była Twoja manipulacja, którą zarzucił Ci Addi.


                  > bo ja tak jak pisalam...uczciwosc to widzenie siebie z wszystkimi
                  > cechami charakteru jakie sie ma...

                  Czy Ty widzisz WSZYSTKIE swoje cechy charakteru? Bo wygląda na to, że
                  postrzegasz się jako ideał. Jesteś uczciwa?

                  >
                  • aaugustw Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 21:53
                    magtomal napisała (do Eli na 102):
                    > A Ty znów to samo. Janu nigdzie nie napisał-jak sugerowałaś-że...
                    __________________________________________________________________.
                    Elu na 102 jezeli chcesz pisac do Janu, zwroc sie od razu do jego
                    papugi...!
                    A... ;-))
                    • ela_102 Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 22:06

                      August witaj:-)
                      W sumie ciesze sie ze cie widzę w swoim watku...szczegolnie ze
                      wlasnie od kilku dni...jak cie nie bylo...jedna niewzykle zyczliwa
                      osoba uswiadamiala mi ze mozesz byc moim bratem blizniakiem ;-);-);-)
                      Pewnie nigdy nie zwrocilabym na to uwagi...jestem jej bardzo
                      wdzięczna...a Tobie proponuje zrobienie badan genetycznych...bo
                      zawsze to lepiej miec wiecej rodziny niz mniej...

                      odsylam do swojej wizytowki...tam jest moje foto...moze zauwazysz
                      wieksze podobienstwo i powitamy sie jak w rodzinie...

                      papuga no coz...od wczoraj nie rozumie ze nie chce mi sie z nia
                      gadac...ale papugi widac tak maja :-)))))))) ja tam jestem
                      czlowiekiem:-) i jak ktos mi mowi ze ze mna nie gada...to
                      przynajmiej to rozumiem:-)
                      • aaugustw Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 22:31
                        ela_102 napisała:
                        > August witaj:-)
                        > W sumie ciesze sie ze cie widzę w swoim watku...szczegolnie ze
                        > wlasnie od kilku dni...jak cie nie bylo...jedna niewzykle zyczliwa
                        > osoba uswiadamiala mi ze mozesz byc moim bratem blizniakiem ;-);-
                        );-)
                        ____________________________________________________________.
                        Witaj Elu...! ;-))
                        Ona tak postepuje, bo zazdrosci...!
                        Pewnie, ze kochalbym Cie gdybys okazala sie moja siostra
                        blizniakiem, ale ja w to nie moge uwierzyc, dlatego dalej
                        w pierwszej kolejnosci bede preferowal uklad(y) na poziomie
                        kobiety i mezczyzny...! ;-))

                        Mialem pracowity dzis dzien zwiazany ze sprawami
                        organizacyjnymi AA w Carlsbergu, a potem jeszcze Mityng
                        informacyjny AA w wiezieniu... - Dlatego juz teraz mowie:
                        Dobranoc i zycze spokojnej nocy:
                        A... ;-))
                        Ps. Bede mial o czym myslec...! ;-))
                      • janulodz Re: Gdy nie można mocą żadną... 27.09.07, 01:26
                        tej perełki nie zauważyłem:
                        "papuga no coz...od wczoraj nie rozumie ze nie chce mi sie z nia
                        > gadac...ale papugi widac tak maja :-)))))))) ja tam jestem
                        > czlowiekiem:-) "
                        Widzę Elżuniu, że dostosowałaś się do poziomu Twojego przedmówcy.
                        Brawo, pojętna dziewczynka. Jeszcze trochę, a przegoni miszcza .
                        • addicted11 Re: Gdy nie można mocą żadną... 27.09.07, 02:42
                          Jezeli mialo sie "popieprzony" tak czy inaczej dom, powinno przejsc
                          sie nad tym do porzadku.
                          To jest trudny proces, ale powinien wg mnie zakonczyc sie
                          oczyszczeniem i zamknieciem.

                          Nieporozumieniem wydaje mi sie "leczenie" polegajace na przyjeciu
                          postawy- ja skrzywdzony teraz musze sie cale zycie terapeutyzowac,
                          bo jetsem niepelnowartosciowy. Wg. mnie to powoduje poglebianie a
                          nie eliminaje krzywdy.

                          Takie wieczne "przepracowywanie" nie prowadzi do niczego.

                          Tym bardziej, ze kazdy kto wyszedl z takiego domu ma pewne wspolne
                          cechy- nadmierna ambicje, nieumiejetnosc godzenia sie z porazka,
                          nadwrazliwosc.
                          Ustawianie sobie poprzeczki "normalnosci" na poziomie niedosiegalnym
                          poglebia te dysfunckje.
                          Lepiej stawiac sobie poprzeczke, ktora jest wysoko, ale jej
                          dosiegniecie jest jakims miernikiem i ma jakis cel, a nie
                          doskonalenie dla samego doskonalenia, bo wiadomo- ideal jest po to,
                          by go nigdy nie dosiegnac.
                • addicted11 Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 22:49
                  tenjaras

                  ludzie mądrzejsi od nas dwu razem wziętych stosują 12 Kroków
                  by sobie pomóc(...)


                  Ludzie madrzejsi od nas dwoch sa katolikami i wierza w JEzusa-
                  mesjasza, a inni ludzie madrzejsi od nas dwoch sa Zydami i uwazaja,
                  ze Jezus to uzurpator- a opieraja sie na tych samych faktach.

                  I co z tego?


                  ela_102 napisała:

                  >
                  > Adi :-)
                  > Lubie to twoje podejscie do zdarzen i ludzi jak do najwiekszego
                  > spisku na swiecie:-)
                  > jesli Tobie sie wydaje ze w zwyklej informacji jest moja
                  przemyslana
                  > manipulacja...to mnie tez cieszy...bo w koncu mylisz o mnie jakbym
                  > byla conajmiej szpiegiem z krainy deszczcowcow...caramba ;-)



                  Nie.
                  Owszem, zdaje sobie sprawe ze swej sklonosci do szukania drugiego
                  dna.
                  Ma to swoj minus, bo czasem dopisuje ludziom intencje, ktorych nie
                  maja.
                  Ale ma tez plus, bo czasem odkrywam rzeczy, ktorych inni nie chca
                  pokazac a jeszcze inni nie widza.

                  Wierz mi lub nie- obydwa przypadki zdarzaja sie dosyc czesto.
                  • tenjaras Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 23:06
                    ze mną o religii nie porozmawiasz...

                    ale o 12 Krokach zawsze - jeżeli to dla Ciebie nic, że mądrzejsi ich
                    używają, to wśród jakich szukasz?
                    • e4ska Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 23:27
                      Mądrzejsi od ciebie, Jaras... masz rację. Ale nie od Addiego.
                      • tenjaras Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 23:31
                        dokładnie eska, addi idzie inną drogą, ma inny kierunek i innych
                        mądrych, dzięki którym tak dziś tu radośnie pląsa
                        • e4ska Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 23:52
                          Tak - a ty mu żałujesz? Jaras, temat studencki poruszę - za Elą idąc - chcesz
                          Addiemu dorównać, skończ jakiś humanistyczny kierunek. Przecież cię stać.
                          Wtedy możesz mysleć samodzielnie. To bardzo przyjemne, Jaras... mysleć po
                          swojemu i robić to, co uważa się za słuszne.

                          Ile dajesz Addiemu do pierwszych trzmieli? Ja mu daję piętnaście lat. Kto da
                          więcej???
                          • tenjaras Re: Gdy nie można mocą żadną... 27.09.07, 00:02
                            ja mu trzmieli nie życzę
                            dla mnie delirium nie jest zabawne

                            sama narazie tego nie zrozumiesz, ale i zrozumienia Ci nie życzę

                            nie ścigam się z Addim w żadnej dziedzinie, ale zna moje
                            rzeczywiście mocne strony i jeśli zechce o nich pogadać to pogadamy,
                            od Ciebie ma fajne wsparcie na ten moment swojego życia
                  • ela_102 Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 23:13

                    Adi wierze ze tak masz...i ciesze sie ze o tym wiesz...bo
                    odkrywanie prawdy na swoj temat jest najbardziej wlasciwym zajeciem
                    i daje duzo spokojnosci...nawet jesli odkrywa sie rzeczy nie
                    zbyt "chwalebne"...bo te zawsze mozna zmieniac...jak sie tylko chce.
                    Drugi czlowiek po to wlasnie nam jest...
                    to jak na niego reagujemy...to prawda o nas...nie o nim:-)
                    • magtomal Re: Gdy nie można mocą żadną... 27.09.07, 06:54
                      ela_102 napisała:


                      > Drugi czlowiek po to wlasnie nam jest...
                      > to jak na niego reagujemy...to prawda o nas...nie o nim:-)
                      >

                      Jeśli naprawdę tak myślisz (a piszesz to już nie pierwszy raz) to zastanów się,
                      co mówi o Tobie Twoja reakcja na mnie i parę innych osób na forum. Piszę poważnie.
            • tenjaras Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 19:12
              janu, mam prośbę, napisz mi, co to dla Ciebie jest wyleczenie z
              alkoholizmu, co to jest AA, terapia i wsparcie drugiego alkoholika,
              co to jest nawrót i co to jest niepicie

              widzę u Ciebie coraz szersze słownictwo związane z wyzdrowieniem z
              alkoholizmu, chciałbym też wiedzieć co masz na myśli...
              • janulodz Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 20:37
                Nie piję, nie muszę, nie chcę, jestem zdrow, nie demonizuję obecnosci alkoholu wokół mnie, nie tyranizuje mojej rodziny ołtarzykami, zlotami, nieobecnością mitngową i po prostu żyję. Ale ty tego i tak nie zrozumiesz.
                • tenjaras Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 21:07
                  tak, tak, janu wiem, i nie obsikujesz już podłogi w kiblu, tylko mi
                  napisz, co rozumiesz pod pojęciami rodem z AA i terapii, bo
                  chciałbym wiedzieć jak się masz
                  • e4ska cywilizacja aowska 26.09.07, 23:19
                    Janu, naprawdę sie ucywilizowałeś? nie obsikujesz podłogi? !?!?! jeśli do tego
                    sprzątasz mieszkanie i malujesz płoty... to masz to samo, co ma Jaras... tylko
                    że on ma to łatwiej, bo mu powiedzieli o tym werszczanowicze i kumple
                    zmityngowane. A tobie mama z tatą - jak byłeś malutki...

                    Jestem pod wrażeniem - masz to samo, co Jaras. On też nie obsikuje. Już. Ja też
                    - już...

                    Czy jest tu kto, kto nie ma "już"? Magda? Ariel?

                    Ludzie, jeśli nie macie "już", zgłoście sie do znawców obsikiwań. Świadomych. Bo
                    nieświadome "już" jest niewiele warte. ..

                    Jaras... ważne jest też, aby nie wdepnąć... hahahah!!!! . Temat wdepnięć, kiedy
                    znajdziesz się na pastwisku, hahahah!!!! jest równie nośny jak temat kurnika
                    hahahah!!! Bowiem po kurze-niosce nośnej też można wdepnąć.

                    Lubię ten twój wesoły hahahaaowski repertuar... te drogi, rzeki, autostrady i
                    schody ruchem do nieba:)))
                    • ela_102 Cywilizacja antyludzka... 26.09.07, 23:25

                      OOOOOOO witam w swoim wątku naszą słodziutką 50 letnią studentkę...
                      a moze cos na temat?
                      • tenjaras Re: Cywilizacja antyludzka... 26.09.07, 23:33
                        chyba antyłódzka
                      • e4ska Re: Cywilizacja antyludzka... 26.09.07, 23:46
                        "witam w swoim wątku naszą słodziutką 50 letnią studentkę..."

                        Hahahaha... ale ty jesteś.... hahaha... dowcipna... hahahah... słodziutka - och,
                        dziękuję, dziękuję bardzo, psze pani Elu, z apozwolenie pisania w pani wątku.
                        Latek pani nie liczę - niech zgadnę - osiemnaście wiosenek... to widać, słychać
                        i czuć.

                        ale - a jak ja mam więcej??????? zgadnij, słoneczko ty moje? zgadywanki są takie
                        wesołe... ile lat ma jaras? hahaha... ile masz ty latek, och, tak poważnie...
                        naprawdę, nie wyglądasz...

                        Tematy klimakteryjne pasują do twojego wątku, Elu - zgadzam się.
                        "Po czterdziestce człowiek ma trochę z osła, trochę z psa"... Musi się spieszyć.
                        O wykształceniu wyższym - po czterdziestce też można magistra zrobić albo
                        chociaż maturę...

                        Naprawdę, aowskie poczucie humoru jest zawsze takie teges. Myślałam, że tylko
                        Rauchen i august lubią te klimaty... ;)

                        • ela_102 Trzezwienie inaczej... 27.09.07, 00:03

                          A oto kroki ktore stawia Eska...i ktore sa proponowanym przez nia
                          programem zdrowienia..

                          1.jak przestales pic wchodz na Forum w nocy i wylewaj jad ktory
                          nazbierał ci sie przez caly dzien udawania bycia
                          szczesliwa...przejdzie Ci ochota chlania...a inni pokochaja Cie
                          szalenczo:)))))))a moze nawet zostaniesz moderatorem:)

                          c.d.n...
                          • e4ska Re: Trzezwienie inaczej... 27.09.07, 01:03
                            Ela... wrzuć na luz.

                            popatrz - już zaczęłaś przegonki z wiekiem... a to jad,
                            a to nocne pisanie ci
                            przeszkadza - a ty co robisz o tej porze na forum -
                            i to kilka dni z rzędu nie
                            schodzisz. Policz sobie posty - i długość postów.
                            Ja ci nie wyliczam tego, cenię
                            sobie piszących... gorzej, jeśli komu sie nie chce.

                            Dzień miałam udany - powiem to szczerze i niech zapeszę,
                            jeśli kłamię -
                            dobrze mi sie dziś działo
                            i mam powód do wielkiej dumy... coś mi sie udało bardziej,
                            niż oczekiwałam.

                            Jadu nie zbieram - o forum myślę wtedy,
                            gdy robię sobie przerwy w pracy.

                            Słowo "chlać" uważam za nieeleganckie - dlatego nie używam.

                            Ochota do "chlania" dawno mi przeszła. Głód alkoholowy
                            jest dotkliwy w wychodzeniu z ciągu,
                            później - to tylko dreszczyk emocji. Głody męczą ludzi
                            ustawicznie zajętych swoim alkoholizmem -
                            dlatego tyle osób zapija w trakcie terapii czy po mityngach.
                            Zapytaj Zahir - to ci powie.
                            Kiedy terapeuta zaczynał
                            te swoje fabułki pijackie snuć - wmawiał mniej więcej to,
                            co ty i Jaras wmawiacie forumowiczom - to faktycznie budził chęć napicia się.
                            Że niby takim sie jest slabym,
                            że sie ma pijane myślenie, że alkoholik to tylko o "chlaniu"
                            marzy, że nieszczęśliwy bardzo, nie zna swoich emocji itp. głupoty...

                            Gdybym na własne uszy nie słyszała i nie czytała własnymi oczami tego
                            intelektualnego kompostu, w którym flancuje się trzeźwość pijaków, to bym nie
                            uwierzyła, że można zniżać się aż do takiej sztampy,
                            do takich prymitywnych
                            wyjaśnień... I nazywać toto - psychologią... żenada.

                            Nie mam potrzeby udawać szczęściary - nawet trudno mi powiedzieć,
                            czy jestem, czy nie jestem...
                            mnie wystarcza tak proste określenie
                            - dobrze się czuję, cieszę się.

                            nie podoba mi się manipulacja w twoim wykonaniu -
                            zbyt grube nici - jak dla mnie.
                            Na tym polegają twoje błędy. Oznajmiasz ni z gruszki, ni z pietruszki, całkiem
                            poważnie:

                            "A oto kroki ktore stawia Eska...i ktore sa proponowanym przez nia
                            > programem zdrowienia..."

                            Następnie wypisujesz wierutne bzdury:

                            "jak przestales pic wchodz na Forum w nocy i wylewaj jad ktory
                            > nazbierał ci sie przez caly dzien udawania bycia
                            > szczesliwa...przejdzie Ci ochota chlania...a inni pokochaja Cie
                            > szalenczo:)))))))a moze nawet zostaniesz moderatorem:)"
                            >
                            Nie wiem, czy to ma być dowcip? Dlaczego ożyłaś słowa "program zdrowienia"?
                            Bo po tym, co ty piszesz tutaj,
                            jest to twój program zdrowienia - wylewać jad na
                            forum, straszyć nowicjuszy, że ich tutaj zjedzą żywcem... stare i zużyte twoje
                            chwyty: ktoś udaje, ze jest szczęśliwy, ktoś udaje, że jest trzeźwy... itd. I
                            wiesz, Elu? łatwo się domyśleć, czemu ty takie rzeczy piszesz. Tylko głupio o
                            tym powiedzieć. Bo głupio.
                            Twoje sprawy - masz psychologów, to zapytaj:)

                            Moderowanie to obowiązek, Elu - wcale nie taki łatwy. Jednak trzeba czytać
                            wszystkie wątki. A do tej pory czytałam wybiórczo.

                            Ja jeszcze nie umiem "moderować"
                            - myślę, że jak będzie trzeba zadziałać,
                            to na pewno najpierw zapytam mądrzejszych.

                            Dziwi mnie, że aż tak cię to obchodzi...
                            przecież ty piszesz, co chcesz. Nikt ci nie przeszkadza.
                      • magtomal Re: Cywilizacja antyludzka... 27.09.07, 06:58
                        ela_102 napisała:

                        >
                        > OOOOOOO witam w swoim wątku naszą słodziutką 50 letnią studentkę...
                        > a moze cos na temat?


                        A wcześniej napisałaś:
                        >Drugi czlowiek po to wlasnie nam jest...
                        >to jak na niego reagujemy...to prawda o nas...nie o nim:-)


                        Co o Tobie mówi ten wpis adresowany do Eski?
                    • tenjaras Re: cywilizacja aowska 26.09.07, 23:28
                      uważaj eska bo też się ujarasisz, to bardzo podstępna choroba
                      • e4ska Re: cywilizacja aowska 26.09.07, 23:58
                        Mnie to nie grozi... nie jestem podatna na autorytety. Ideologie wszelkie mnie
                        nudzą. Z harcerstwem pożegnałam sie w ósmej klasie - w randze drużynowej. Chusta
                        mi została i lilijka. I krzyż. Drogie sercu pamiątki.

                        I dobra sława:)

                        Fajne były zbiórki, a ogniska, to...:)))
                        Człowiek nie pił, a co się wyskakał i napiszczał, to jego.
                        • janulodz Re: cywilizacja aowska 27.09.07, 00:29
                          Poruszałem tez ten temat i to jest tragiczne. Alkoholizm połączony z beznadziejnym dzieciństem, zmarnowaną młodościa i potem przepitą życiową szansą na normalne życie pozostawia straszne blizny. Może dlategoo Eska nam łatwiej przyszło pożegnanie z flaszką. Moje dzieciństwo i młodość nie było koszmarem. Ja mam z tego okresu wzruszające wspomnienia. Normalny dom rodzinny, niepatologiczny, nie dysfunkcjny, czy inaczej popieprzony. Szkoła średnia, studia, już właściwie lekko pijane, ale Festiwale Piwne (byłem jednym z pierwszych organizatorów w 1972 roku w Łodzkim Browarze i na Politechnice Łodzkiej), Juwenalia, praktyki wyjazdowe, to były zadymy i czad. Nie tylko alkohol wtedy rządził.
                          Były pierwsze miłości, zachwyty, wzruszenia. Były koncerty. Paul Anka , The Shadows, The Rolling Stones(byłem na nich w Warszawie w 1967)Były wydarzenia polityczne marzec 1968 (dostałem parę razy pałą po nogach i gazem w oczy), był Wyścig Pokoju. Najbardziej mnie rajcowały mecze bokserskie Polska - ZSRR. Można było do woli krzyczeć "Bij Ruska". Dlatego, jak mi ktoś pisze, ze całe jego życie było do dupy i dopiero, kiedy na starość otrzeźwiał i się rozwija duchowo, to mi go żal. Zwyczajnie żal.
                          ,
                          • tenjaras Re: cywilizacja aowska 27.09.07, 00:45
                            piszesz o domu, w którym ja się wychowałem, czy który dałeś swojej
                            córce?

                            czego Ci żal? myślisz, że gdzie ja wtedy byłem? może nie P. Anka, bo
                            dużo młodszy jestem, ale zjeździłem to i owo, tam i tu...

                            szybciej zacząłem, ale i szybciej skończyłem :-P nie kalecząc po
                            drodze tak, jak sam kaleczony byłem...
                            • janulodz Re: cywilizacja aowska 27.09.07, 00:57
                              Jaras ty znowu nic nie zrozumiałeś. Nie chodzi o to , gdzie byłeś, ile lat piłeś dłużej, czy krócej, czy Ty kogoś kaleczyłeś.. Chodzi o uwarunkowania. Wracam też do pracy naukowej, którą wdrukowałem na forum. Przeczytaj jeszcze raz. Kto ma szanse na samodzielne wytrzeźwienie, a kto nie. To, że Ty nie mogłeś sam, to nie Twoja wina była. I myśl Jaras, myśl.
                          • e4ska Re: cywilizacja aowska 27.09.07, 01:25
                            bo to prawda... Janu.
                            Nie wiem, czy nasze życie było dobre dlatego,
                            że bogini Fortuna łaskawa wielce,
                            czy dlatego,
                            że byliśmy pracowici i pomysłowi.
                            Do tańca i do różańca.

                            Przecież to widać -
                            jeśli ktoś nie miał domu i troskliwych rodziców,
                            to co on może wiedzieć, jak to przyjemnie
                            - wspominać sobie tamte czasy.

                            Jakże ja mam przeszłość z terapeutami łagodzić,
                            kiedy ona - taka piękna.
                            Wszystkie żale i pretensje
                            przerobiłam w ciągu kilkunastu miesięcy - sama -
                            i była to dla mnie wielka szkoła: najpierw żalu, potem miłości:)

                            A tydzień temu wyszłam w nocy na ogród -
                            z domu rodzicielskiego. Jak dawniej... cisza.
                            Pies tylko stary przybiegł.
                            I położyłam sie na ławce.
                            Twarzą do gwiazd. Tyle razy ojciec mi tłumaczył
                            - gdzie Wóz Wielki, gdzie Plejady...
                            i co to jest ta Droga Mleczna. Mama nieraz słuchała
                            - i brat, i rodziców znajomi.

                            I jeszcze pomyślałam:
                            "Żeby tak spadła gwiazda - na moje szczęście" - i na szczęście - spadła. Naprawdę:)
                            Na północnym wschodzie - kilka po kolei...

                            potem doszłam do wniosku,
                            że gdyby jakiś meteoryt zleciał mi na głowę,
                            to - fajnie byłoby w takim cudnym momencie odejść...
                            tyle się nażyłam i naużywałam... może dość?

                            Wreszcie poszłam spać - na swój stryszek:)
                            - zapach domu mojego... z dzieciństwa ten sam...
                            i jeszcze sobie pomyślałam,
                            ze ten alkoholizm nic nie znaczy w moim życiu,
                            jest tylko cieniem, muśnięciem zła.
                            I że biedni są ci, którzy to zło latami karmią w sobie
                            myślą albo uczynkiem
                            - a kto mądry, ten spać idzie trzeźwy
                            - i trzeźwy wstanie:))) Hej.
                            • ela_102 marzenia dziecka alkoholika... 27.09.07, 09:01

                              Ale sie pięknie zrobiło...
                              Zupełnie jakbym czytała moją mamę...ktora tak zawsze opowiada o
                              swoim domu rodzinnym...byl cudny bo ja tez się własnie w nim
                              wychowywałam...Tylko dlatego ze moja mama nigdy nie potrafiła
                              stworzyć takiej aury normalności...
                              babcia wzieła jej obowiązki na siebie...dzieki czemu moje
                              dziecinstwo dobre...
                              Choc tesknota za miloscia matki nie opusci mnie nigdy...

                              Eska a ty stworzylas taki dom dla swojego syna?
                              czy tak jak moja mama...ktora uwaza ze jej alkoholizm nigdy nie mial
                              miejsca...oszukujesz siebie.
                              Chorujemy na taka sama chorobe...
                              tyle ze ja znam jeszcze z drugiej strony...ze strony dziecka
                              alkoholiczki...i ta strona uwierz mi jest duzo bolesniejsza...
                              bez zrobienia porzadku w tej dziedzinie...trudno zaznac szczescia...
                              Moja mam zyje jak automat...uciekajcy od wspomnień...

                              a szkoda...
                              • e4ska Re: marzenia dziecka alkoholika... 27.09.07, 09:46
                                Twoja mama jest szczęśliwą kobietą. Pewnie nawet nie pojmuje, jakie bóle nosi w
                                sobie jej córka. Nie ma innego wyjścia dla rodziców - muszą machnąć ręką na
                                nieudacznictwo potomstwa i po prostu akceptować je takim, jakie jest.

                                Żałosne pretensje do matki - obok wyznań, że nauczyłaś sie kochać mamę, bo byłaś
                                na terapii. Ależ ty jej zazdrościsz straszliwie - chciałabyś ją zranić, a nie
                                masz sposobu - czy co? Nie akceptujesz jej sposobu niepicia - no bo jakże tak,
                                bez "orki na ugorze", można nie pić?

                                Jaki dom stworzyłam dla syna? Pełen miłości nieudawanej. Syn wyciągnął mnie z
                                dna rozpaczy pijackiej - i zrozumiałam, że miłość macierzyńska jest największą
                                miłością na świecie. Cudowna rzecz - kochać kogoś, komu niczego nie
                                zazdrościsz, nie boisz się zawodu, a cudza radość sprawia ci większą satysfakcję
                                niż własne radości. Pocieszasz, doradzasz, dyskutujesz, pouczasz, jesteś
                                pouczana... Pośmiejesz się, podziwisz, posmucisz. Cóż byłaby warta moja
                                satysfakcja, gdybym sie nią podzielić nie mogła z bliskim człowiekiem? Ojciec,
                                matka, syn - to osoby, które twoje radości i smutki traktują jak własne - nie ma
                                możliwosci, aby był to kochanek czy mąż - w tych erotycznych relacjach zawsze
                                tkwi duch rywalizacji - specyficzne targowisko samo-wartości.

                                Nie bierz za dobrą monetę tego, co ci nakładli do głowy standardowi terapeuci.
                                Pijący rodzice są kochani przez swoje dzieci - a czy ja wiem, dlaczego? Zresztą
                                moje pijaństwo krańcowe nadeszło wtedy, gdy syn sie usamodzielniał, a poza tym
                                wstydu mu publicznego nie zrobiłam. To jest bardzo ważne, chociaz chcielibyście
                                nazwać taka postawę fałszem czy coś. Świadomość, czym jest dla chłopca młodego
                                dobry wizerunek domu rodzicielskiego, była dla mnie hamulcem przed ekscesami -
                                rozumiesz?

                                A może niektórzy piją - bo ich dzieci są do niczego? Całkiem dobry powód do
                                ucieczki w butelkę. Przykładów nie brakuje - rodzicielstwo bywa mordęgą...
                                niestety...
                                • ela_102 Re: marzenia dziecka alkoholika... 27.09.07, 09:58

                                  Tego bylam pewna:-)
                                  jestes wiec albo pierwsza alkoholiczka na swiecie ktora nie
                                  skrzywdzila wlasnego dziecka...
                                  Lub jedna z miliona tych ktore nie zdaja sobie sprawy z tego co to
                                  tak naprawde jest choroba alkoholowa...

                                  ja osobiscie wybieram to drugie...
                                  po co tyle slow? po co? kiedy wystraczy jedno zdanie...ja jestem
                                  lepsza alkoholiczka:-)
                                  • magtomal Re: marzenia dziecka alkoholika... 27.09.07, 10:02


                                    ela_102 napisała:

                                    >Drugi czlowiek po to wlasnie nam jest...
                                    >to jak na niego reagujemy...to prawda o nas...nie o nim:-)

                                    Jak bardzo skrzywdziłaś własne dziecko swoim piciem, że wmawiasz takie rzeczy Esce?
                                    • magtomal Re: marzenia dziecka alkoholika... 27.09.07, 10:10
                                      Esko, moją największą obawą związaną z alkoholizmem Męża, był strach o Dzieci.
                                      Jak bardzo Je to dotknie, czy zburzy Ich spokój etc. Patrzę na Nie: bardzo
                                      radosne, otwarte na świat, kochające nas i siebie wzajemnie i mam nadzieję, że
                                      nie było to dla Nich traumą, która znacząco wpłynęła na Ich postrzeganie świata.
                                      Mąż zawsze Je bardzo kochał i to - mimo alkoholizmu - dawało im poczucie
                                      bezpieczeństwa. Byłam też ja :) Jedna obawa o Nie gdzieś tam we mnie tkwiła.
                                      Ostatnio moja najstarsza Córa opowiadając mi coś o perypetiach rodzinnych
                                      znajomej, rzuciła: "Jak to dobrze, że my mamy taką normalną rodzinę!" Na pewno
                                      nie wie, jak ważne to były dla mnie slowa.
                                      • ariel48 Re: marzenia dziecka alkoholika... 27.09.07, 10:39
                                        Magtomal :

                                        > Ostatnio moja najstarsza Córa opowiadając mi coś o perypetiach rodzinnych
                                        > znajomej, rzuciła: "Jak to dobrze, że my mamy taką normalną rodzinę!" Na pewno
                                        > nie wie, jak ważne to były dla mnie slowa.

                                        Wierzę Tobie , Mag.
                                        Ma dwóch synów / już dorosłych / .
                                        Wielokrotnie od nich słyszeliśmy z mężem , że swoim kolegom i koleżankom
                                        stawiają nas za wzór małżeństwa . Ze też chcieliby
                                        tak w przyszłości .
                                        Powiem tak . Wiele przeżyliśmy w naszej rodzinie złych i wspaniałych momentów.
                                        Ale żadne z naszych dzieci nigdy nie słyszało z ust jednego z rodziców , jaki to
                                        drugi rodzic jest beeee ...
                                        I o to chyba w tym wszystkim chodzi.
                                        Dodam jeszcze ... dzieci bardzo,bardzo mnie wspierały w wychodzeniu z bagna.
                                        A teraz ? Nie wracamy do tego , co było.
                                        Jeżeli ten temat jest poruszany , to raczej jest to moja inicjatywa.
                                        • addicted11 Re: marzenia dziecka alkoholika... 27.09.07, 10:53
                                          Bezdyskusyjne jest, ze alkoholik krzywdzi wlasne dzieci.
                                          Ale jet jeszcze cos takiego, jak skala krzywdy.
                                          Niejeden alkoholik moze skrzywdzic mniej niz niealkoholik- to truizm.

                                          Ale nie o to chodzi- bo znow dyskusja na temat zastepczy.
                                          W gruncie rzeczy nie chodzi Eli i Jarasowi o to, czy sie krzywdzilo
                                          czy nie- chodzi o to, ze jak sie krzywdzilo ( a wiadomo, ze tak) to
                                          trzeba sie poddac SW.

                                          Jakby poddanie SW mialo wynagrodzic dzieciom w czymkolwiek.
                                          • ela_102 Re: marzenia dziecka alkoholika... 28.09.07, 19:47

                                            Nie wiem skad pomysl ze ty wiesz o co mi chodzi :-)
                                            Gdybys wiedzial napisalbys rzeczywiscie o tym o co mi chodzi...a nie
                                            jakies brednie:-)
                                            W krzywdzeniu kogokolwiek chodzi jedynie o to...aby miec tego
                                            swiadomosc...a potem co sie z tym zrobi to indywidulana
                                            sprawa...choc wielu osobom rzeczywsicie pomaga spowiedz i
                                            zadosuczynianie...
                                            czasami wystraczy zwykle przepraszam...
                                            A czasami tylko zmiana postawy wobec osoby kiedys przez nas
                                            skrzywdzonej...
                                            Ja nawet nie wymagam aby mnie ktos przepraszal...
                                            mi wystarcza jak widze zmiane zycia tej osoby...i dostrzegam fakt ze
                                            teraz juz nie rani innych...

                                            Najgorsza jednak z mozliwych dla mnie ...jest postawa osob...ktore
                                            twierdza ze pijac lub wchodzac w wspoluzaleznienie
                                            budowaly "normalny" "szczeliwy dom"...lepszy od innych...bo to
                                            brednie:-)
                                            Pewnie ze byly i sa rodziny w ktorych jest lub bedzie wieksza
                                            dysunkcja...
                                            Ale my nie mamy patrzec na ich...ale na swoje "bajorko"...a skoro
                                            patrzymy na ich widzac w nich syf...to tylko po to aby zapomiec o
                                            wlasnym...:-)
                                            Ktore z cala pewnoscia jesli nawet teraz jest zdziebko
                                            lepiej...mialo miejsce:-)
                            • tenjaras Re: cywilizacja aowska 27.09.07, 11:04
                              alkoholizm niezależnie czy rzyga się do złotych kibli, czy w
                              krzakach jest taki sam i u każdego tak samo

                              i zawsze jest wynikiem czegoś, nie samego picia alkoholu, choć to
                              czynnik niezbędny, ale jeśli nie wyleczy się prawdziwej istoty
                              problemu, będzie wyłazić inaczej - to nieuniknione, dlatego niepicie
                              (rozumiane jako abstynencja) prowadzi do nikąd i nie jest fajne

                              ładnie wychowani może się okazać, że są gorsi, bo musieli coś nieźle
                              spierniczyć w życiu, skoro to nie wzorzec z domu rodzinnego...

                              a dysfunkcyjny dom to niekoniecznie to samo co patologia, ja byłem
                              wożony po całym kraju, sporo wiem o astrologii, mam zainteresowania
                              i umiejętności, które zaszczepili mi rodzice, nie tylko zamiłowanie
                              do fajnego stylu picia :-P ale i z miłości własnej

                              nie analizujcie mnie, jak to musiałem w AA się wyrobić, bo ja jestem
                              sobą i tyle, dzięki AA się realizuję, bo zatraciłem się w
                              pijaństwie, a teraz odzyskuję życie w takiej skali o jakiej sie nie
                              dowiecie, dopóki nie uwolnicie z tego, co wam wasz alkoholizm
                              ujawniał...

                              zmykam się bawić, będę najwcześniej jutro :-P
                              • addicted11 Re: cywilizacja aowska 27.09.07, 11:28
                                Z tym "rzywdzeniem dzieci" i z "abstynencja bez zmian" wiaze sie ta
                                sama pulapka, ktora latwo zastawic, a w ktora jakis czas temu sam
                                wpadlem.

                                Wyglada to tak, ze np Ela pisze "strasznie krzywdizlas swoje dzieci"
                                i automatycznie wiaze to z potrzeba wytrzezwienia w AA.
                                Abstynencja jest nudna- pisze Jaras- i dodatkowo ustanawia taki
                                grunt, ze poza nudna abstynencja pozostaje trzezwienie na jedna
                                modle.


                                Wtedy mozna wpascw te pulapke i zaczac udowadniac- ze sie nie
                                krzywdzilo dziei albo ze abstynencja sama jest okej.

                                A tu juz Ela czy Jarek zaciera raczki- bo mamy goscia w pulapce, bo
                                ztak sie zapedzil, ze udowadnia tezy calkowicie sprzeczne ze zdrowym
                                rozsadkiem.

                                A odpowiedz jets prosta- oczywiscie masz racje Ela, alkoholizm
                                rodzicow krzywdzi dzieci, tylko pytanie jak, w jakim stopniu i co z
                                tym zrobic.

                                tak, masz pelna 100% racje Jaras, sama abstynencja jest nie tylko
                                nudna ale i strasznie ciezka. Meczarnia.
                                Trzeba uczyc sie rozwiazywac problemy, poznawac siebie, dojrzewac.
                                Tylko niekoniecznie tak jak Ty to kazesz robic.


                                A sam wpadlem w pulapke zatsawiona kiedys przez terapeue- juz nie
                                bede smucil tylko pryzpomne, ze m.in chodzilo o udowadnianie mi,
                                jakim to zlym czlowiekiem jestem.

                                Ja wtdey, niesiony ambicja, poczuciem ranionej godnosci i
                                manipulacji, ochoczo wkroczylem w taki sposob argumentacji, na ktory
                                czekal tylko terapeuta. zaczalem udowadniac naciagane tezy i rzeczy
                                nieistniejace- ze ja jestem niemal aniol, ze nic zlego nie zrobilem.

                                A szkoda, ze wtedy nie powiedzialem po prostu- tak, wiem, nie
                                wszystko co robilem bylo dobre, coz, trudno sie mowi- wtedy o tym
                                nie wiedzialem, dzis wiem.

                                NAwet sobie nie wyobrazam, co on by mi wtedy odpowiedzial.
                                Podejrzewam, ze nic, bo szczeka by mu opadla- ale ja niestety
                                wszedlem w napisana dla siebie role i pojechalismy schematem.

                                Dzis to rozumiem, wtedy nie.
                                (podobne dylematy mialem na forum, podobne dylematy ma wiekszosc
                                osob przychodzacych- i nie jest to tyylko efekt zaklamywania i
                                umniejszania- bo to tez- ale wlasnie tego systemu, ktory wtlacza sie
                                w pewien sposob zachowania- udowadnia ci, ze jestes smieciem, tak
                                abys sie zaczal rozpaczliwie bronic)


                                To jest w ogole super metoda w kazdej dyskusji- nie tylko o
                                alkoholizmie.
                                Ludzie czesto w dyskusji prowokuja, bo wiekszosc ludzi reaguje
                                wlasnie dziceinnie- wypiera sie, umniejsza itp.

                                Np gdy ktos krytykuje mojego ulubionego rezysera- mowi, ze to
                                najgorszy nudny smiec.
                                Oczekuje, ze bede polwmizowal- a ja moge powiedziec
                                "wiesz, ciekawe jest to o czym mowisz, obejrze jego filmy jeszcze
                                raz i pomysle o tym, co mi powiedziales"

                                Kopara w dol i koniec dyskusji.

                                (zreszta hehe Leppera tak uczyl tymochowicz- stad w pewnym czasie
                                lepper zaczal mowi "balcerowicz nie musi odejsc", choc wziela gore
                                natura awanturnika i potem wrocil stary dobry naturalny jak owcza
                                welna Andrzej)
                                • tenjaras Re: cywilizacja aowska 28.09.07, 18:14

                                  addicted11 napisał:

                                  (podobne dylematy mialem na forum, podobne dylematy ma wiekszosc
                                  osob przychodzacych- i nie jest to tyylko efekt zaklamywania i
                                  umniejszania- bo to tez- ale wlasnie tego systemu, ktory wtlacza sie
                                  w pewien sposob zachowania- udowadnia ci, ze jestes smieciem, tak
                                  abys sie zaczal rozpaczliwie bronic)

                                  tylko, że tak nie robi ani terapeuta, ani trzeźwy alkoholik,
                                  alkoholikowi, tak robi alkohol
                              • ariel48 Re: cywilizacja aowska 27.09.07, 12:19
                                Jaras pisze :

                                > i zawsze jest wynikiem czegoś, nie samego picia alkoholu, choć to
                                > czynnik niezbędny, ale jeśli nie wyleczy się prawdziwej istoty
                                > problemu, będzie wyłazić inaczej - to nieuniknione, dlatego niepicie
                                > (rozumiane jako abstynencja) prowadzi do nikąd i nie jest fajne

                                Jak Ty pieprzysz , Jarasku ... jejka... :)))
                                Nie ma czegoś takiego , jak ,, sama abstynencja ,, .
                                Bo oprócz tego , że ja nie piję - to żyję .
                                A życie codziennie przynosi wiele niespodzianek i informacji ,
                                wiedzy ,doświadczeń ....
                                Jak ktoś ma umysł , oczy i uszy otwarte - to codziennie dokonuje nowych odkryć
                                . Nie stoi w miejscu. nie wegetuje. Rozumiesz mnie ?
                                • addicted11 Re: cywilizacja aowska 27.09.07, 14:41
                                  Jaras nie rozumie, bo to nie moze byc robione w sposob inny niz na
                                  terapii.

                                  Jak pilas bo bylas niesmiala i teraz nie pijesz i walczysz z
                                  niesmialoscia, to nie wystarczy.
                                  Trzeba zrobic plan w zeszycie, terapeuta da cwiczenie, potem trzeba
                                  je mowic i wyciagnac wnioski.

                                  ( nie mowie, ze zcasem taka metoda jest zla- jak dobry terapeuta
                                  jest bardzo dobra, bo czlowiek ma sklonnosc do unikania, ale to nie
                                  znaczy, ze zawsze)


                                  Do Basila- Ty piszesz chyba o psychoteraii w stylu freuda- ktora
                                  odchodzi w zapomnienie, bo jest bardzo pracochlonna i naprawde
                                  sredni skuteczna.
                                  ALe ogolnie- tak, zgadzam sie, mowienie o krzywdach z dziecinstwa,
                                  uswiadomienie ich to moze byc dobry kierunek- tylko ze co dalej?
                                  Byles skrzywdzony, wplywa to na twoje codziennie zycie- i co dalej?
                                  Uswiadomisz krzywdy, pokazesz co i jak- i co dalej?

                                  Tu sie zycie dopiero zaczyna a nie konczy.
                                  • tenjaras Re: cywilizacja aowska 28.09.07, 18:16
                                    > ALe ogolnie- tak, zgadzam sie, mowienie o krzywdach z dziecinstwa,
                                    > uswiadomienie ich to moze byc dobry kierunek- tylko ze co dalej?
                                    > Byles skrzywdzony, wplywa to na twoje codziennie zycie- i co dalej?
                                    > Uswiadomisz krzywdy, pokazesz co i jak- i co dalej?

                                    gdyby nie zabrakło Ci odwagi, to byś się dowiedział
                                    ja ze strachu czekałem rok...
                                • tenjaras Re: cywilizacja aowska 28.09.07, 18:12
                                  tak rozumiem, piszesz bardzo jasno

                                  dodam

                                  ten, kto trzyma się prawdy, nie musi niczego pamiętać
            • ela_102 Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 21:24

              Janu:-)
              Ja sie ciesze ze tak masz...
              przypomnialam jednak twoj post po to aby inni zauwazyli ze czesto
              pisales o swoim samodzielnym wyzdrowieniu...bo jakos tego drobiazgu
              nie zauwazyli tutaj...
              ja znam rozne przypadki cudownych wyleczen...nie tylko z
              alkoholizmu...

              masz racje niepicie jest super...ale dla mnie to za malo...
              niepicie...wolnosc...szczescie...milosc...realizowanie swoich
              marzen... swiadomosc siebie samego...pomaganie innym:-)

              zadnych nawrotow...akceptacja drog innych ludzi...

              i zawsze wiem kiedy robie siku...w dodatku...zawsze w toalecie...
              • janulodz Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 21:38
                No, no dzieki Elu za podpowiedź, mam to samo. Jeszcze dodam: Radość życia, szczęśliwą rodzinę, cudownego wnuka, kochającą żonę, autorytet u sąsiadów , zdobywanie wiedzy (jestem cały czas jej głodny), A przede wszystkim WOLNOŚĆ OD NAłOGU i najważniejsze :
                Doszedłem do tego bez żadnej interwencjii z zewnatrz. To było we mnie!!!!!!!!
                Pozdrowionka
        • tenjaras Re: Gdy nie można mocą żadną... 26.09.07, 19:17
          Addi, ludzie mądrzejsi od nas dwu razem wziętych stosują 12 Kroków
          by sobie pomóc, przestań się wreszcie dręczyć tymi literkami (AA),
          bo zabierasz sobie energię, którą możesz spożytkować do realizowania
          swoich marzeń
          • baasil Re: Co chcecie sobie wzajem udowodnić? 27.09.07, 08:50
            lepsi,gorsi...
            chocholi taniec bez końca...
            • e4ska Re: Co chcecie sobie wzajem udowodnić? 27.09.07, 10:03
              Ot... np. jaki wpływ na alkoholizm ma dzieciństwo i czy terapeuci mają prawo do
              niszczenia pozytywnego wizerunku lat młodych. Do zafałszowywania relacji,
              zakodowanych głęboko w naturze ludzkiej. Czy "leczenie" powinno opierać sie na
              wpajaniu dziwacznego poczucia winy i krzywdy? Czy specyficzne wymazywanie
              przeszłości, odcinanie sie od tego, kim się było (teoria - kiedy piłeś,
              nienawidziłeś, a teraz, po terapii, kochasz), nie jest zbrodnią dokonywaną na
              pijackiej duszy?

              nie mów, Bazylu, że to zwykle hocki klocki... spójrz na to, co zostało napisane,
              głębiej, podpowierzchniowo, a zobaczysz.
              • baasil Re:znam to dogłębnie... 27.09.07, 11:58
                ...z doświadczenia.korzenie wszystkich ludzkich zachowań tkwią w
                dzieciństwie(nawet Hitler był dzieckiem).znając twe podejście do
                psychoterapi,nie będę nawet próbował wyjasniać.wiedz tylko,że
                leczenie nie polega na wpajaniu dziwacznego poczucia krzywdy i
                winy,lecz uwalnianiu od niego.nie wymazywaniu przeszłości, a na
                prawdziwym zetknięciu się z nią i przeżyciu,co jest niezbędne do
                uwolnienia sie od niej i pomocne w zaakceptowaniu swego obecnego
                życia.nie wszyscy są w stanie to zrobić,wybierając ucieczkę od
                bolesnych rzeczy,w iluzje szczęśliwości.
                wiem,że to nie hocki -klocki.napisałem chocholi taniec bez
                końca...nic sobie nie udowodnicie...
                • ariel48 Re:znam to dogłębnie... 27.09.07, 12:14
                  baasil ;


                  > nic sobie nie udowodnicie...

                  Też tak sądzę , ale Ela-102 udowadnia sobie , że nie chce być taka , jak ja ... :)))
                  Więc jak to jest ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka