Dodaj do ulubionych

co zrobiłam w przeciągu tego roku ...............

11.10.07, 14:19
Bardzo dużo uważam .Zrobiłam to czego nie potrafiłam przez 15 lat
małżeństwa.Al-anon,terapia-może nie tyle ile bym sobie życzyła ale
dało mi to dużo.Nie pozwolę juz soba pomiatać -wzywam policję,mam
niebieską kartę ,zgłosiłam męża na "przymusowe"leczenie ,załozyłam
sprawę o znęcanie sie nad rodziną(pewnie umorzą jak
zwykle),zgłosiłam fakt przemocy w MOPR i fundacji Pro-vita.Przeszłam
kilkumiesięczna abstynecje męża /postawiłam twarde warunki ,że jesli
nie podejmie leczenia rozstaniemy się.Pije któryś tydzien z kolei.
Sprawa rozwodowa w toku.
Zostawiłam go samemu sobie ,sam gotuje i pierze (lub mamuśka jego).

Co jeszcze mogę zrobić ???

Po rozwodzie jesli będzie pił wyrzucę go z domu(nie jest tu
zameldowany).

Ogólnie jest mi go żal.Przykro jest patrzec jak bliska osoba spada
na dno.Nie cofam sie w każdym razie choc nie raz bardzo mi ciężko.

Słysze tezod niego,ze Ja go zabijam /podkładam kłody pod nogi.

Nie chce juz prowadzic z nim jałowych dyskusji.Jednak gdy nie
reaguje potrafi przyjsc do mojego pokoju i
jeczec,jęczec ,jeczeć,użalać sie nad sobą.


Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 11.10.07, 14:26
      Jestes wielka...gratuluje:-)
      kazda konsekwencja w dzialaniu...podparta madroscia innych plynacach
      z ich doswiadczen ...przynosi najlepsze z mozliwych rezultatow.Wiem
      tez ile to kosztuje sily i odwagi...tym bardziej podziwiam.
      Wierze ze przyjdzie jeszcze taki czas w waszym zyciu ze On
      przestanie jeczec jeczec jeczec..ale zacznie mowic..i bedzie Ci
      wdzieczny.

      dzieki za ten post:-)
      jestes wspaniala:-)
    • tenjaras Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 11.10.07, 14:33
      pozostaje tylko życzyć wytrwałości, gratuluję, robisz wspaniała
      robotę :-)

      > Słysze tezod niego,ze Ja go zabijam /podkładam kłody pod nogi.

      każdy któremu nie w smak zmiany, uważa, że inni mu robią pod górkę,
      że się narzucają, przymuszają i te wszelkie tłumaczenia i żale...

      fajnie że jesteś twoje_marzenie :-)
      trzymaj się i nie popuszczaj :-)
      • magtomal Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 11.10.07, 15:14
        Zrobiłaś naprawdę dużo! I myślę, że najtrudniejsze masz już za
        sobą. Teraz może być tylko lepiej.
    • kajda28 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 11.10.07, 16:38
      > Po rozwodzie jesli będzie pił wyrzucę go z domu(nie jest tu
      > zameldowany).
      A dlaczego nie teraz? Jeżeli jest pijany nie musisz go wpuszczać do
      domu.

      Nie wiem dlaczego umarzają sprawy o znęcanie, może powinnaś pominąć
      policje i udać się od razu do prokuratury?


      > Nie chce juz prowadzic z nim jałowych dyskusji.Jednak gdy nie
      > reaguje potrafi przyjsc do mojego pokoju i
      > jeczec,jęczec ,jeczeć,użalać sie nad sobą.
      to jest najgorsze.

      Ale pisze aby się pochwalić że ja się rozwiodłam (dzisiaj) i sąd
      uznał że wina leży po stronie pozwanego. Niestety na mojego nie
      podziałało to w sposób do myślenia i zaprzestania picia. Wiem że
      jego kurator chciałby go widzieć na dwuletnim odwyku, ale on musi na
      to wyrazić zgodę-czy w końcu zmądrzeje i zacznie walczyć o siebie?

      Twoje_marzenie uda ci się, masz jasno wytyczony cel, wiesz że to co
      robisz jest właściwe. Byle do przodu.
    • zyg_zyg_zyg Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 11.10.07, 17:00
      Jesteś bardzo dzielna, Twoje Marzenie.
      Szacunek.
      • twoje_marzenie do kajdy... 12.10.07, 08:14
        Kajda,gratulacje.Długo toczyła się Twoja sprawa ?Z tego co mi się
        zdaje to chyba nie.

        Ja zgłoszenie o znęcanie wysłałAm do prokuratury bezpośrednio.
        Co do wywalenia z domu-on jest pijany codziennie,wolałąbym nie robic
        nic przed rozwodem co by mogło mi w jakikolwiek sposób zaszkodzic.
        • kajda28 Re: do kajdy... 12.10.07, 09:00
          Sprawa dość krótko 15 marca złożyłam wniosek do sądu, na 3 sprawie
          się zakończyło, on na dwóch pierwszych nie był. Tylko że sąd go
          namówił aby się zgodził aby była jego wina, ja zeszłam z żądań o
          eksmisje, podwyższenie alimentów i ograniczenie władzy
          rodzicielskiej- co tak naprawdę to wszystko raczej było niemożliwe
          abym uzyskała.
          Ja mojego nie wpuszczę jak sie napije, ale on ma wyrok i mam do tego
          prawo. myśle że nie zaszkodziłoby Ci jakbyś go nie wpusciła, a aby
          było na twoją korzyść, ale to też nie jest takie łatwe, wiem.
          A ja coś czuje że moje problemy dopiero się zaczynają, pomimo
          rozwodu mieszkamy razem, coraz częściej myślę o terapii dla siebie.
    • e4ska Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 10:48
      Pół-rozstania, ćwierć-rozstania, rozstania na sto gram... po co to wszystko?
      Policja w domu, urzędasy, terapeuci - ustawiczny wstyd, że sobie nie radzimy z
      naszymi osobistymi problemami - no bo sobie nie radzimy. Nie i koniec. Trudno to
      przełknąć, ale trzeba - i lepiej popatrzeć na kobiety, które pochowały dwóch
      mężów, rozwiodły się z trzema i jeszcze mają absztyfikanta:)))

      Jak one to robią? nie żebym popierała morderstwa doskonałe - ta podwójna wdowa
      absolutnie nie odpowiada za zgony mężów - ale budujące jest, że kobiety potrafią
      znieść porażki, klęski, tragedie - i nie są samotne... nie podoba się nowy mąż,
      to wynocha, facet, kapcie na schody, w sądzie pogadamy.

      Jakby mi małżonek pijany przychodził, żeby jęczeć i narzekać - wyszłabym z domu
      albo śmiałabym się mu w nos. Z pijanymi sie nie tylko nie rozmawia, pijanych sie
      nie słucha. Od wysłuchiwania skarg pijackich są lusterka. A nie kobieta - żona
      czy konkubina... co to za dziad-smargała jest obok ciebie, drogie Marzenie? to
      ma być mężczyzna? chyba najgorsza baba. Pasuje ci z babą wściekłą siedzieć? albo
      bije, albo beczy...

      Piszesz, ze nie pozwalasz już sobą pomiatać. Jednak wysłuchujesz. Twarde warunki
      stawiasz? a może - nie stawiaj żadnych i poszukaj lepszych portek - o ileż to
      przyjemniejsze zajęcie;)

      Spojrzyj na swoją sytuację z uśmiechem, optymistycznie -
      teraz na rynku pracy polepszyło się, państwo wspomaga samotne matki - żyć nie
      umierać. A twój pijak niech wytrzeźwieje - ja dałam radę, wiem, to nie takie
      trudne.
      • twoje_marzenie Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 11:50
        esko-masz racje ale mój facet to gorzej niz baba.On wogóle nie jest
        przystosowany do życia/ale to nie jego wina tylko
        nadopiekunczej ,toksycznej mamuśki.No pewnie zpaytasz po co za niego
        wyszłam...Byłąm młoda miałąm 18 lat ,zaszłam w ciąże i chciałam
        ucieć z mojego domu gdzie też królował alkohol nno i depłam w
        podobne gó...

        Wysłuchuje..nie raz udaje mi sie puścic mimo uszu .Tersz to już
        chyba nie mam siły z nim dyskutować ...
        Wyjśc kiedy chcę nie moge bo mam małe dziecko i tak staram miec cały
        tydzien zajęty popołudniami i wracam pod wieczór do domu.
        • jerzy30 jeczec,jęczec ,jeczeć,użalać sie nad sobą 12.10.07, 12:07
          tylko to mu pozostalo.
        • ela_102 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 15:31

          tak moze miec eski syn...
      • kajda28 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 15:17
        > Spojrzyj na swoją sytuację z uśmiechem, optymistycznie -
        > teraz na rynku pracy polepszyło się, państwo wspomaga samotne
        matki - żyć nie
        > umierać.
        masz nieaktualne dane. Teraz jako samotna matka możesz dostać 170 zł
        na dziecko ale tylko pod warunkiem że z tatusia przez 3 miesiące nie
        można ściągnąć alimenty, albo tatuś jest nieznany lub nie można mu
        zasądzić alimetów. Tyle, nic więcej, jestem od wczoraj samotną matką.
        Ja bym dużo bardziej wolała zostać wdową niż rozwódką.

        Poza tym wdowieństwo to chyba nie porażka?!

        > Jakby mi małżonek pijany przychodził, żeby jęczeć i narzekać -
        wyszłabym z domu
        > albo śmiałabym się mu w nos. Z pijanymi sie nie tylko nie
        rozmawia, pijanych si
        > e
        > nie słucha.
        ja psychicznie nie wytrzymuje tego przez kilka godzin, jak
        wytrzymują to latami? Chce wierzyć że nie będę się musiała o tym
        przekonać...


      • ela_102 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 15:30

        Eska:
        Z pijanymi sie nie tylko nie rozmawia, pijanych sie
        nie słucha. Od wysłuchiwania skarg pijackich są lusterka..

        Eska? a twoja rodzina? nie sluchala cie...nie rozmawiala z toba?
        • e4ska Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 16:14
          Nie żartuj, Ela. Jasne, że nie rozmawiano ze mną, gdy byłam pijana. O czym?

          a syn mój nie pije (nie jest abstynentem), nie pali i nie ćpa... i nie
          wykorzystuje dziewcząt osiemnastoletnich...

          Marzenie. Ty jeszcze nie znasz życia. Uciekłaś z jednego kotła - w drugi kocioł.
          Powiedz, jaki mądry i dobry mężczyzna ożeniłby sie z młodziutką, nieprzygotowaną
          do życia osobą? Która dziewczyna, sprytniejsza nieco, chciałaby sobie łamać
          życie - nawet jeśli byłaby w ciąży?

          Kajda. Wiele znanych mi kobiet otrzymuje alimenty, ma jakąś pomoc np. obiady dla
          dzieci w szkole, komorne niższe. Kolonie darmowe. Nie jest dobrze, wiem. Ale ja
          np. w małżeństwie swoim zaznałam wiele miłości - i finansowych braków. Czasem
          myślę, że byłoby mi lepiej, gdybym sie np. rozwiodła z mężem - dostawałabym w
          owych czasach niezłe zapomogi... i nie miałabym kłopotów z urzędami... pani jest
          bogata, pani może zapłacić:((( A ja zawsze z rachunkami sama i sama... Miłość i
          tak by mi nie uciekła, a mniej problemów finansowych.

          Więc - nie martwcie się zbytnio portfelem - bo nieodpowiedzialny facet, który
          nie zna wartości pieniądza, wyda i swoje, i wasze - czy to na butelkę, czy na co
          innego. Patrzcie z większą otuchą na to, co będzie - szukajcie dobrych
          koleżanek, przyjaciółek... nieraz da się namówić koleżankę, żeby z dzieckiem
          posiedziała, zabrała na spacer... mnie bardzo pomagały sąsiadki - dlatego mogłam
          studiować.
          Nie da ci ojciec, nie da ci matka, tego co może dać ci sąsiadka.
          Święte słowa:)

          a teraz - spadam z netu - bo mi na szmalu na smalec nie starczy:)))
          • ela_102 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 16:32

            Eska:)

            Nie żartuj, Ela. Jasne, że nie rozmawiano ze mną, gdy byłam pijana.
            O czym?

            a no tym ...ze maja ciebie dość..np.

            syn mój nie pije (nie jest abstynentem)

            No ani Ty a ni Ja..nie stalysmy sie alkoholiczkami odrazu..
            Ty nie wychowywalas sie w domu alkoholowym wiec wpojono Ci pewne
            normalne zasady...ktore i tak nie uchronily Cie przed pijanstwem...
            Ale twoj syn...ma gorzej od ciebie...pomimo ze tak to lekcewazysz.

            moj syn gadal ze mna zawsze...nawet jak bylam pijana...
            corka tez...
            Z rodzicami w pozniejszym wieku wyklocalam sie o to abyc pic
            przestali...zalezalo mi na nich...

            zastanawia mnie bardzo fakt...ze piszesz o alkoholikach tak...jakby
            Ciebie bezsposrednio alkoholizm nie dotknal...ciekawe co to powoduje?

            wstyd...poczucie bycia lepsza...czy strach..
            • aaugustw Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 17:24
              ela_102 napisała (do Eski):
              > ...zastanawia mnie bardzo fakt...ze piszesz o alkoholikach
              tak...jakby Ciebie bezsposrednio alkoholizm nie dotknal...ciekawe
              co to powoduje?
              > wstyd...poczucie bycia lepsza...czy strach..
              ___________________________________________.
              Elu na 102, podobnie odbieram jej posty....!
              Ja bym powiedzial; wszystko to razem wziete.
              Ta wlasnie mieszanka uczuc po-krzywdnych nie
              pozwala jej normalnie trzezwiec.
              A wogole "Elu na 102" to zadajesz interesujace
              pytania. Do tego stopnia interesujace, ze juz po
              tak krotkim czasie zamieszkalas na stale w glowach
              wszystkich drobnopijoczkow...!
              A... ;-))
              • twoje_marzenie Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 19:35
                esko ,co to znaczy która sprtytniejsza,który mądry i dobry....To juz
                chyba zakrawa o ocenianie ,a do tego nie masz prawa.
                Znam wiel takich małżeństw jak moje i niekoniecznie kobiety były w
                ciązy,z chorych rodzin ,a faceci alkoholikami Życie znam doskonale z
                każdej strony i z tej dobrej i z tej złej.
                Zresztą chyba nie ma co rozpatrywac co było 16lat temu bo tego
                zmienic nie jestem w stanie.Męża kochałam,jest mi bliski mimo
                wszytsko.Nie czuję do niego nienawiści i nie mam żalu.
                • e4ska Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 20:11
                  Przepraszam, Marzenie - myślałam, że masz ze dwadzieścia parę lat, zaraz po
                  ślubie. No, jesteś doświadczoną mężatką:)

                  Przyzwyczaiłaś sie też do męża - więc gdzieś tam na dnie serca zawsze coś się
                  kryje. Łatwo nie jest - ale też - tak z punktu widzenia osoby postronnej - wina
                  leży po dwóch stronach. Bywa i tak, że po rozwodzie nic się w rodzinie nie
                  zmienia - na zawsze, do końca. On pije, ona płacze i wyrzeka - trochę nudno, ale
                  i swojsko. Policja przyjedzie, policja odjedzie, detoks, obietnica... jak w
                  tysiącach takich związków. Jednak czasami alkoholik przestaje pić.
              • ela_102 August:-) 12.10.07, 22:50
                na poczatku dziwilo mnie ze tak ich nazywasz...
                Teraz juz mnie nie dziwi...
                O ile moj alkoholizm jest dla mnie oczywisty...
                To czytajac posty kilku tutaj osob ma sie absolutnie wrazenie...
                ze ich czas konfrontacji z choroba jeszcze nie nadszedl wogole.
                Co prawda mowia o sobie "alkoholik" ale tak jak ja nazywalam siebie
                miedzy ciagami...
                Wydaje im sie ze sa "orginali" "niepowtarzalni" "kolorowi"...
                i ze taki wizerunek gwaratuje im brak leczenia..

                a nawet jak co niektorzy sie podleczali...to tylko tracili na
                wartosci wlasnej...
                Pijana nieokielznana natura...nazywaja wyjatkowoscia..

                teraz rozumiem ze nerw moze wysiąsć...
                bo w ogromnym stopniu wykrzywia to obraz mojej choroby...
                jak i pomyslom wyjscia z niej.

                pozdrawiam cie serdecznie:-)
                wiadomo ze w real jest inaczej...normalniej..
                ale to co mozna trzeba robic i tutaj.
            • e4ska Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 20:24
              Ze mną nie rozmawiano. W myśl tego, że z pijanym się nie rozmawia. Spróbuj Ela
              zrozumieć, że nie wszyscy są głupcami.

              Najlepsza terapia. Milczenie. Alkoholik sam powinien rzecz przemyśleć.
              Zastanowić się nad sobą. Skupić. Szukać samodzielnie wyjścia.

              Marzenie - ze mną nikt nie rozmawiał w stanie nietrzeźwym. I bez trudu rzuciłam
              picie. Po ostatnim wielkim ciągu, kiedy uświadomiłam sobie, że jest to alkoholizm.

              Nie słuchaj. Ignoruj. Tyle mogę ci podpowiedzieć:)
              • ela_102 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 20:43
                Eska:-)
                oczywiscie ze nie wszyscy sa glupcami..
                ba ja nawet uwazam ze malo jest glupcow..w chorobie alkoholowej.
                To ludzi z wielkimi talentami...
                madrzy...
                i wrazliwi...

                ty jednak mylisz podstawawe pojecia...i nie wynika to z
                glupoty...lecz z nieswiadomosci...
                To co nazywasz madroscia wlasna..jest tylko oporem przezd powyzsza...
                bo swiadomosc w chorobie alkoholowej jak przychodzi...odslania cala
                prawde i koniecznosc pracy nad soba...a to jest trudne ...

                po co miev trudno ..jak mozna miec latwo?
                i to latwo nazywac jeszcze sila i odwaga:-)
              • kajda28 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 22:01
                > Najlepsza terapia. Milczenie. Alkoholik sam powinien rzecz
                przemyśleć.
                > Zastanowić się nad sobą. Skupić. Szukać samodzielnie wyjścia.
                >
                Trudno nie słuchać jak się mieszka w jednym pokoju. Nie rozmawiam z
                nim, nie dyskutuje już ponad rok. A tym bardziej jak jest pijany, bo
                go poprostu nie wpuszczam do domu. Ale jak jest "tylko" na prochach-
                słowotok i nie patrzy czy ktoś słucha czy nie. Nawet ma jedną
                niebieską kartę wypisaną z tego tytułu.
                Pijanego też nie wiele obchodzi czy ktoś go słucha czy nie, gada by
                gadać. Nie dyskutować bo i samemu i jego się nakręca ale o tym
                Marzenie wie.
                • e4ska Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 22:51
                  Do eli powyżej - nie psuj i tego tematu... co kogo obchodzi twoja opinia o mojej
                  rodzinie czy doskonaleniu. Ja jestem tak doskonała, że bardziej nie można:)

                  Kajda... To ten twój pijak nie dość, że pije, to jeszcze prochy jakieś bierze?
                  Cienko to widzę... są ludzie, którzy poradzili sobie z takim czymś - ale to
                  mocne osobowości. I dopiero wtedy, kiedy zostali sami. Bez żoninego wsparcia.

                  Ja wiem, że są choroby psychiczne i trzeba sie ratować prochami, bo lepiej być
                  przymulonym niż furiatem. Ale żeby alkoholik sam sie ogłupiał... zgroza.

                  Współczuję jednego mieszkania - często współuzależnienie to wynik złej dla nas
                  ekonomii... kobiety słabiej zarabiają, nie awansują... ale wiesz co? ja pare lat
                  temu martwiłam sie, że wyląduję pod mostem, że mnie urzędy zniszczą, obrabują...
                  do tego nałóg - a jakos tam płynę... lepiej, gorzej - spokojnie. I ty myśl
                  raczej o stronie materialnej, o zabezpieczeniu ekonomicznym...
                  Nie wierz w te teorie, że współuzależniona to jakaś chora i bezradna istota...
                  to szkodliwy mit. Dasz sobie radę - tylko musisz sie jakoś wyplątać. Ja znam
                  dziewczyny, które się rozwiodły z pijakami - dopóki były obok - wrak człowieka,
                  odeszły, jedna z poważną szkoda materialną - i wreszcie stały się takie, aż
                  miło z nimi pogadać, spotkać się, pośmiać... jedna z nich odwiedza mnie w
                  przyszłym tygodniu, posiedzi parę dni - heh, będzie pić wino, a ja - nie... ale
                  nie pierwszy raz mam taka sytuację:)

                  Jakie masz plany konkretne? co chcesz zrobić? chyba roboty ci nie braknie...

                  I ty jeszcze pośmiejesz się ze swoich obecnych smutków - zobaczysz... prowokuj
                  dobre i bądź cierpliwa - a jak sie będziesz częściej uśmiechać, to i mąż twój
                  może zauważy, że świat nie jest taki smutny i pusty jak jego butelki:)
                  • jerzy30 współuzależniona to jakaś chora i bezradna istota. 12.10.07, 22:56
                    Jest bardzo bezradna. Gdyby byla "radna" to by dawno kopa dala w
                    tylek i odeszla lub na zbity [raczej pijany] pysk z domu wywalila.
                  • ela_102 Re: co zrobiłam w przeciągu tego roku ........... 12.10.07, 22:58

                    Eska:)
                    co kogo obchodzi twoja opinia o mojej
                    rodzinie czy doskonaleniu.

                    To powiedz co kogo obchodzi to co przypuszczasz na temat mojego
                    zycia? o ktorym piszesz a w prawie kazdym watku.

                    ja wiem po co to pisze..
                    i wiem ze ludzi to obchodzi...
                    zreszta na tym forum dzieje sie wszytko...
                    Rozsadek tez...
                • jerzy30 Najlepsza terapia. Milczenie. Alkoholik sam powini 12.10.07, 22:53
                  Najlepsza terapia. Milczenie. Alkoholik sam powinien rzecz
                  przemyśleć.
                  Taaaaaaaaaaa Z wlasnych doswiadczen [i wielu opowiesci innych] wiem
                  ze najbardziej alkoholika boli milczenie tej drugiej strony.
                  Klotnie,krzyki i wygadywania tylko nakrecaja i rozgrzeszaja.
                  Milczenie rozwala i powala w bezradnosc. A najbardziej rozwala
                  milczenie ciałem i oczami - taki niemy wyrzut sumienia.
                  Czasami zmusza do dzialania nad soba i do podjecia chociazby
                  leczenia.
                  • e4ska Re: Najlepsza terapia. Milczenie. Alkoholik sam p 13.10.07, 00:03
                    Milczenie najbardziej boli alkoholika... i dlatego jest skuteczne. Bo sie nie
                    wygadasz. Nie wyrzucisz z siebie pretensji. Musisz z tym być - aż wreszcie
                    zaczynasz rozmawiać sama ze sobą... z podziałem na role: ja - oni, ja - oni... i
                    nagle - nagle im przyznajesz rację, chociaż oni nic nie powiedzieli. Nie
                    powiedzieli, a słyszysz ich głos. Bo ten głos pojawia się w tobie. Niczym go nie
                    zagłuszysz. Zaczynasz rozumieć... że to nie jest twoja sprawa ani że pijesz za
                    swoje... że dosyć sie narobiłaś, że miałaś za dużo na głowie, że masz prawo
                    odpocząć i dajcie mi święty spokój, ja chcę się napić... tylko tyle chcę...
                    zostawcie mnie...

                    I wtedy sie widzi - że to, co by sie powiedziało po pijanemu, to kłamstwo jedno
                    wielkie - bo nie chcę być sama ani nie chcę, by mnie zostawiono...

                    Nawet po pijanemu pewne myśli są mądre i cenne. Ale mówione sobie. Tylko sobie.

                    Heh, Jerzy - a zwyczaj mówienia do siebie - w myślach - tak jakby sie rozmawiało
                    z kimś kochanym - został mi do dzisiaj... ale to są takie przyjemne rozmowy:)))
                    • kajda28 Re: Najlepsza terapia. Milczenie. Alkoholik sam p 13.10.07, 15:20
                      Dla mojego alkoholika milczenie oznacza przyznawanie mu racji, bo
                      każde inne zdanie jak ma on to jest prowokowanie go. Ale mi już jest
                      obojetne co on myśli i mówi, nie jestem wstanie tego zmienić.
                      Chociaż czasami boli.
                      W życiu daje sobie radę, uczę się jeszcze aby nie polegać na nim,
                      aby moje życie było bez niego, pomoże to dobrze, nie pomoże to też
                      dobrze. Za dużo się wycierpiałam jak liczyłam na niego a on zawiódł.
                      Finansowo jakoś ciągnę, nie narzekam. Jestem optymistką.
                      Poza tym już zaczyna powoli wybrzydzać na terapię, wiec jego trzeźwy
                      czas powoli się kończy- i znowu będę mieszkać sama, w spokoju i
                      ciszy.
                      • twoje_marzenie Re: Najlepsza terapia. Milczenie. Alkoholik sam p 13.10.07, 20:43
                        Udaje mi sie milczeć ale nie raz wybucham i prowadzę dyskusję.Dojde
                        i do tego że będe milczeć cały czas.Nie wwszytsko mozna wprowadzic
                        odrazu.
                        Jerzy ,czy to było do mnie ?Biedna ,współuzalezniona istota.....?
                        Mam nadzieje,ze Twoja żona też Ciebie wykopała na zbity czy pijany
                        pysk.
                        Troche pozno zauważyłam chorobę męża ,fakt.Myślałam dawno o
                        rozstaniu ale strach mi nie pozwolił do tego dążyć.Dopiero po
                        uświadomieniu sobie współuzaleznienia i terapii i nie ukrywam
                        pisaniu tu na forum i innych tego typu doszłam do tego wszystkiego
                        co wymieniłam Wiem jedno,ze napewno tu z nami mieszkac nie będzie
                        gdy będzie pił.Nie chce jednak robić nic przed rozwodem co mogłoby
                        mi zaszkodzić.
                        • addicted11 Re: Najlepsza terapia. Milczenie. Alkoholik sam p 14.10.07, 07:47
                          oczywiscie, najgorzej dziala na pijaka upokarzanie, wymuszanie
                          przyrzeczen, wygadywanie, oskarzanie.
                          co nie oznacza, ze mozna przymykac oko na szkody.
                          po prostu skuteczny jest konkret, podany rzeczowo i bez emocji.
                          ale to oczywiscie bardzo trudne.

                          przeciez nawet wyszkoleni z tego forum pisza o teoriach pieknie a w
                          praktyce nie potrafia tego stosowac, czeo przykladem zachowanie
                          wobec osob, ktore na forum pija.
                          spotykaja ich drwiny, straszenia, ocenianie.
                          chyba nie tak uczy podrecznik, ale coz, moze sie myle, bo skoro
                          nawet woronowicz ocenia i krytykuje, choc co innego pisze w knigach
                          to czego chciec.
                    • jerzy30 e4ska - kochanie - ja caly czas gadam do siebie 13.10.07, 20:39
                      czesto sie z soba kłocę i czesto zgadzam i czesto usmiecham. A zona
                      zazdrosna - a "co ty tam do siebie gadasz - powiedz. A ja "nie bo to
                      moja sekretna rozmowa"
                      Sorki za :kochanie: ale lubie twe wypowiedzi. czasami wkurzaja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka