aaugustw
13.11.07, 18:23
W zwiazku z zablokowaniem mnie (bez ostrzezenia), na pare godzin
cyt.:
"Nie możesz pisać do 17:10 Wyjaśnienia: forum.abuse@gazeta.pl." –
(z "kropka" za "pl" ?), zmuszony jestem – acz niechetnie –
sie z Wami pozegnac i zrezygnowac z tego Forum...
Dziekuje Wam wszystkim za te mile chwile spedzone z Wami i za
wspolprace w okresie minionego roku...
Tych, ktorzy poczuli sie przeze mnie obrazeni – goraco
przepraszam...! (dla mnie Milosc do blizniego to nie tylko
miod i syrop, lecz takze gorczyca i sol... - taki jestem).
Do wszystkich aowcow mowie: Do zobaczenia na szlaku...! ;-))
Podaje swoj adres mailowy na wypadek gdyby zmieniono moderatora;
awyst@t-online.de
wtedy chetnie znowu do Was powroce... ;-))
A...
Ps. Eska, uwierz mi; nie gniewam sie na Ciebie...! ;-))
W Polsce tak juz jest. Pamietam jak dzis lata 60/70-te i
tych bezzebnych konduktorow w podmiejskich autobusach PKS,
oni mieli mundurki, to byla "wladza" nad plebsem...! –
Im tez wtedy nikt nie podskoczyl...! ;-))
Dzisiaj nie jestem juz na nich zdany. Mam wlasne auto...
Dzisiaj wiem takze, jak bardzo malo ludzi potrafi byc
obiektywnymi... - Nie wspominajac o kompetencji na tak
waznym Forum, jakim jest Forum Uzaleznienia...
Mam tylko jedna prosbe do Ciebie - Eska: zanim tutaj w
przyszlosci podejmiesz jakas decyzje nie mysl, ze Ty wiesz
co komu pomaga, lecz pomysl zawsze tylko o jednym; czy nie
wyrzadzasz szkod tym, ktorzy jeszcze cierpia... - Reszta
naprawde sie nie liczy na takim Forum jak to...!
Na zakonczenie mala opowiastka dla wszystkich:
- - -
"UCZTA"-Hellingera:
Ktos wybral sie w droge, szedl przed siebie rozgladajac
sie dookola.
W dali zobaczyl swoj dom, ktory jemu nalezy. Ruszyl w tym
kierunku a kiedy tam przybyl otworzyl drzwi i wstapil do
srodka pomieszczenia, ktore przygotowane bylo do uczty.
Do uczty tej przyjda wszyscy, ktorzy w jego zyciu byli mu wazni.
I kazdy, ktory tam przyjdzie cos przyniesie, pozostanie krotko
i pojdzie.
Tak jak mysli; przychodza, cos przyniosa, troche pozostana i
odchodza.
I tak jak zyczenia albo cierpienia, one przychodza i odchodza.
One ze soba cos przyniosa, troche pozostana i tez odchodza.
Tak samo jest z naszym zyciem, ono przychodzi, cos przyniesie,
troche pozostanie i odchodzi.
Tak rowniez oni przychodza na te uczte. Kazdy przychodzi ze
swoim szczegolnym podarkiem, za ktory zaplacona zostala pelna
juz cena.
Wsrod biesiadnikow znajduja sie:
Matka - ojciec - rodzenstwo - dziadek - babcia - drugi dziadek –
druga babcia - wujkowie - ciotki - wszyscy, ktorzy zrobili ci
miejsce - wszyscy, ktorzy cie pielegnowali - sasiedzi moze –
przyjaciele - nauczyciele – partner - dzieci: wszyscy, ktorzy
byli w twoim zyciu wazni i ktorzy jeszcze sa wazni.
Po takiej uczcie osoba ta pozostaje dla siebie samej, bogato
obdarowana i tylko ci jeszcze sa obok niej, ktorzy uwazaja to
za sluszne.
Potem przystapi do okna, zobaczy w oddali inne domy, tam tez
pewnego dnia bedzie uczta, on pojdzie tam, cos przyniesie,
troche pozostanie i... odejdzie.
Takze ja bylem na tej uczcie; troche przynioslem, troche
pozostalem, troche zabralem i... odeszlem!
- - - -
Sciskam: A... ;-))