Dodaj do ulubionych

Za co się dziś kochamy..?

14.02.08, 11:45
Tak tak, z okazji Swieta Milosci to pytanie :) Zeby kochac kogos, trzeba najpierw pokochac siebie - zeby ta druga osoba mogla kochac nas jak partner, a nie stac sie oczekiwaniem spelnienia potrzeb milosci od rodzicow, od bliskich, calego swiata i nas samych. Niech kocha nas za siebie, a nie za siebie i za nas samych, bo inaczej zawsze pozostaniemy z pewnym nienasyceniem..
I stad pytanie o to co mozemy sami sobie dac z okazji dnia milosci - za co sie lubimy, za co cenimy, dlaczego jestesmy sami dla siebie wyjatkowi i cenni? Wywoluje Was od odpowiedzi, do zrobienia sobie malego prezentu w postaci takiego emocjanalnego przytualnia siebie milym slowem.

Ja dzis cenie w sobie wybaczenie - rodzicom, rodzinie - i patrzenie na swoje trudnosci w przeszlosci jak na doswiadczenie a nie ciezar.

A za co Ty sie lubisz?
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Za co się dziś kochamy..? 14.02.08, 12:33
      trzydziestoletnia napisała:
      > A za co Ty sie lubisz?
      __________________________.
      Za to, ze kocham innych...!
      A... ;-))
      • ela_102 Re: Za co się dziś kochamy..? 14.02.08, 13:28
        Lista mogłaby byc bardzo długa...ale nie będzie...
        bo wiem już co jest dla mnie najwazniejsze a wszystko inne wynika
        właśnie z tego...
        Lubię siebie za umiejętność wydobywania się z kłopotów...za zaradność
        i bycie zawsze tam gdzie chcę być.
    • arielka49 Re: Za co się dziś kochamy..? 14.02.08, 19:28
      Po prostu :

      ,,...Kocha się nie za cokolwiek, ale pomimo wszystko.. kocha się za nic...
      Kochać kogoś, znaczy widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne.
      Nie szukaj kogoś , z kim możesz być ,lecz kogoś beZ kogo nie mozesz żyć!!
      Najgorzej jest być nikim dla kogoś , kto jest dla ciebie wszystkim...,,


      ***********************************************
      Przestańcie nazywać błędem to, co jest przeciwieństwem waszej prawdy.
    • aaugustw Milosc...! (przez duze "M"). 14.02.08, 20:21
      Milosc jest podstawa zasad duchowych, ktora ludzie takze
      Bogiem nazywaja...!
      Ten kto nauczy sie Milowac i polaczy to jeszcze ze swoja
      madroscia, doswiadczeniem i trzezwa swiadomoscia, ten
      stanie sie spelnionym...!
      Zakochanym byc, to jeszcze nie milosc... - Zakochany
      czlowiek, to dopiero kwiaty na drzewach... Milosc (ten
      owoc zakochania), pojawia sie dopiero wtedy, kiedy opadna juz
      te kwiaty, ktore wczesniej trzeba pielegnowac...
      Milosc to dawac siebie drugiemu... - To otworzyc sie przed
      drugim, aby on mogl nas osiagnac i wejsc do naszych serc...
      Milosc to dawanie... - Milosc spelnia sie przez dawanie...
      Milosc to zyczyc drugiemu wszystkiego co najlepsze...
      Ktos porownal Milosc do opuszczonej chatki w gorach,
      ktora wedrowiec spotyka na swym szlaku... - Kiedy tam wejdzie
      zastanie w niej tyle dobrego, ile sam tego tam wniesie...!
      A... ;-))
      • deoand Re: Milosc...! (przez duze "M"). 15.02.08, 16:12
        Z wypowiedzi augustów jasno wynika , że miłość to branie i
        dawanie wzajemne ale to było plus minus trzydzieści lat
        temu ... a obecnie miłość to gadanie choć piękne gadanie
        czego dowodzą powyższe słowa augustów i pozostałych
        dykutantek ..

        deo
        • aaugustw Re: Milosc...! (przez duze "M"). 15.02.08, 16:17
          deoand napisał:
          > Z wypowiedzi augustów jasno wynika , że miłość to branie i
          > dawanie wzajemne ale to było plus minus trzydzieści lat
          > temu ... a obecnie miłość to gadanie choć piękne gadanie
          > czego dowodzą powyższe słowa augustów i pozostałych
          > dykutantek ..
          ______________________________________________.
          Zaryzykuj raz w zyciu... - Nic nie stracisz a zyskac
          mozesz wszystko...!! ;-))
          A...
          Ps. Wyjdz na ulice i usmiechnij sie do pierwszego
          przechodnia... - On odplaci sie tobie tym samym !
          • deoand Re: Milosc...! (przez duze "M"). 15.02.08, 17:03
            A jak jeszcze co poniektóremu przechodniowi dasz 5 pln na
            nalewke to na pewno sie uśmiechnie ...

            ale każdy kochac może , przecie !!!!

            i niech kocha jeśli może ... i ma jeszcze kogo !!!

            pzdr deo
            • aaugustw Re: Milosc...! (przez duze "M"). 15.02.08, 17:53
              deoand napisał:
              > A jak jeszcze co poniektóremu przechodniowi dasz 5 pln na
              > nalewke to na pewno sie uśmiechnie ...
              > ale każdy kochac może , przecie !!!!
              > i niech kocha jeśli może ... i ma jeszcze kogo !!!
              > pzdr deo
              ____________________________________________________.
              ;-)))
              Tak, za pieniadze tez mozna "kochac"... - Tak przynajmniej
              mowia...! - (za pieniadze mozna kupic sobie nawet kobiete,
              ale nie jej milosc).
              A... ;-))
              • deoand Re: Milosc...! (przez duze "M"). 15.02.08, 17:58
                Oczywiście tak drogi auguście ... wszystko prawda ale bez
                pieniędzy to na pewno nie kupisz kobiety a tym bardziej
                jej miłości ....

                szanse mniej niż zero ale próbuj czemu nie

                pzdr deo

                ja juz drogi aa wyrosłem z bajek ....
                • aaugustw Re: Milosc...! (przez duze "M"). 15.02.08, 18:23
                  deoand napisał:
                  > Oczywiście tak drogi auguście ... wszystko prawda ale bez
                  > pieniędzy to na pewno nie kupisz kobiety a tym bardziej
                  > jej miłości .... szanse mniej niż zero ale próbuj czemu nie
                  pzdr deo
                  > ja juz drogi aa wyrosłem z bajek ....
                  _____________________________________________________.
                  Pytanie tylko; co to musialby byc za czlowiek ktory
                  potrafi zyc z "kupiona" kobieta, bez milosci...!?
                  A...
                  Ps. Z takich "bajek" wyrastaja tylko wyznawcy boga; mamony, potem
                  cale zycie gonia za pieniedzmi, i z kazdym rokiem maja ich mniej!
                  A teraz jade na Mityng AA, w realu...!! ;-))
                  • deoand Re: Milosc...! (przez duze "M"). 15.02.08, 18:41
                    A teraz jade na Mityng AA, w realu...!! ;-))

                    ok więc szukaj tej wspaniałej opisanej powyżej miłości

                    tylko , że niestety dziś 15 lutego i walentynki sie
                    skończyły ...

                    pzdr deo
                    • aaugustw Re: Milosc...! (przez duze "M"). 16.02.08, 12:03
                      deoand napisał:

                      (A...):
                      > A teraz jade na Mityng AA, w realu...!! ;-))
                      - - - -
                      > ok więc szukaj tej wspaniałej opisanej powyżej miłości
                      > tylko , że niestety dziś 15 lutego i walentynki sie
                      > skończyły ... pzdr deo
                      _________________________________________.
                      Ja jej juz szukac nie musze... - Ja ją juz
                      przed wielu laty - dzieki Wspolnocie AA - znalazlem...!
                      A... ;-))
                      Ps. Uwazaj na siebie: Pewien facet cale zycie szukal
                      idealnej partnerki. Stal sie bogatym i slawnym, ale byl sam.
                      Kiedy byl juz stary, zapytal go reporter; czy jego poszukiwania
                      nie mialy powodzenia?", on odpowiedzial: "Tak, ja ją spotkalem
                      kiedy mialem trzydziesci lat. Ale ona niestety szukala idealnego
                      partnera".
                • ela_102 Re: Milosc...! (przez duze "M"). 16.02.08, 12:23
                  deo:
                  ja juz drogi aa wyrosłem z bajek ....

                  Pozostaje współczuć...Tobie i bliskim...
                  ja stosunkowo niedawno...właśnie do bajek dojrzałam...
                  ale musiałam chlastnąć o glębę z całym tym swoim egocentryzmem...
                  brakiem ufność...nie zgodą na własne istnienie...i doświadczyć
                  obrzydliwego świata...aby dla równowagi dziejowej ...znależć się w
                  jego pięknej ....bajecznej odmianie...
                  Każdemu to....czego pragnie.
                  • deoand Re: Milosc...! (przez duze "M"). 16.02.08, 14:07
                    ano ja do bajek nie wrócę .... chyba , jak będe zupełnie
                    stetryczałym staruszkiem ...

                    Zauważcie sobie , że o miłości ładnie i pieknie pisze 30-
                    letnia a nie 60-letnia ...

                    u trzydziestoletniej wszystko mozliwe i miłość i zazdrośc i
                    gniew i nowa miłość i pożądanie też ...

                    a u 60 letnich ... ano gadanie ino ... i cieszcie sie ,
                    że jesli macie partnera to istnieje coś takiego jak
                    wzajemne przywiazanie do siebie ... i siła przyzwyczajenia

                    a jak czasem w Walentynki i nie tylko, trafi sie Wam
                    górne C miłosnego upojenia .. to dobrze ... tylko uważajcie
                    aby zbyt wysoko nie wznieść się przypadkiem bo lądowanie
                    na Ziemi może być bolesne .

                    pzdr deo
                    • magtomal Re: Milosc...! (przez duze "M"). 16.02.08, 14:16
                      deoand napisał:


                      > a u 60 letnich ... ano gadanie ino ... i cieszcie sie ,
                      > że jesli macie partnera to istnieje coś takiego jak
                      > wzajemne przywiazanie do siebie ... i siła przyzwyczajenia
                      >

                      Wiesz u kogo widziałam najcudowniejszą miłość,nawięcej czułości i
                      oddania? U moich Dziadków. Byli staruszkami, którzy razem, z
                      miłośćią przeszli przez życie i ta miłość trwała. I umieli ją sobie
                      okazać. Bo była prawdziwa.
                    • ela_102 Re: Milosc...! (przez duze "M"). 16.02.08, 14:24
                      a bliżej co w Twoim języku znaczy Wy? Wam?

                      i co Ty rozumiesz przez "bajkę"
                      bo dla mnie to zródło mądrości...sprawiedliwości...i uczciwości...
                      czyzbyś uważał ze te elemnety dotyczą tylko dzieci i starców...
                      czy w ogole ludzkości..
                      istnieje swiat zaklamany i uczciwy..
                      istnieje milosc i nienawiść..
                      istnieje trzezwośc i pijanstwo..
                      istnieje depresja i euforia..

                      wszystko na tym świecie istnieje...kwestia co ja wybieram..
                      a nie co wybiera GRUPA ludzi...choc i jednomyslność ludzka też
                      naznaczyla swiat swoim istnieniem...tyle ze nie na tym Forum.
                      • aaugustw Re: Milosc...! (przez duze "M"). 16.02.08, 22:08
                        Ela na 102 napisała (do deo...):
                        > a bliżej co w Twoim języku znaczy Wy? Wam? i co Ty rozumiesz
                        przez "bajkę" bo dla mnie to zródło mądrości...sprawiedliwości...i
                        uczciwości...
                        > czyzbyś uważał ze te elemnety dotyczą tylko dzieci i starców...
                        > czy w ogole ludzkości.. istnieje swiat zaklamany i uczciwy..
                        > istnieje milosc i...
                        _________________________________________________.
                        Spotkalem w swoim zyciu ludzi, ktorym nie czytano
                        w dziecinstwie bajek... - Spotkalem takze takich,
                        ktorzy taszcza za soba deficyt wyzszych uczuc, oraz
                        takich, ktorzy nie odrozniaja pojecia seksu od erotyki.
                        Tacy beda sie wysmiewac z tych, ktorzy mowia o Milosci.
                        Takim trudno mowic o Milosci, ktorej jeszcze nie doznali... -
                        (jak mowi intuicyjnie deo; "nie potrafia osiagnac górnego C
                        miłosnego upojenia .")
                        A... ;-))
                        • deoand Re: Milosc...! (przez duze "M"). 16.02.08, 23:47
                          Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie ?
                          czy to jest miłość czy to jest gadanie ?

                          Nie czas na miłość gdy ma się 60 czy 70 lat
                          to jest już przyzwyczajenie ...

                          a o miłosci niech rozmawiaja trzydziestoletni nie mówiąc o
                          dwudziestoletnich


                          • ela_102 Re: Milosc...! (przez duze "M"). 17.02.08, 13:29
                            deo.
                            gupotki sobie bzdurzysz..
                            ja gdy mialam 20 lat o Milości wiedziałam WIELKI NIC...
                            przy 30 tce...przezywalam SAMA ROZPACZ z powodow braku milosci..
                            lub nazywalam miloscia to co nia nie bylo...
                            bo jedno wiedzialam ..pragnelam jej..choc przestalam w nia wierzyć..
                            do 60 mi daleko..
                            do 70 jeszcze dalej..
                            ale obecnie KOCHAM...jestem Kochana...i nie zamierzam ustawac do 100
                            tki...nawet....jak bozia da tak dlugo żyć..

                            p.s wiele spraw we wlasnym zyciu idzie zweryfikowac..
                            moze Ty deo jestes w takim wlasnie miejscu..
                            bo nie zbyt fajnie brzmi to co wypisujesz.
                            zycze dobrej weryfikacji:-)))))))
                            • 1962wolf Re: Milosc...! (przez duze "M"). 17.02.08, 14:01
                              uczucia chyba nie mają związku z wiekiem
                              zresztą.............mozna pokochac przyzwyczajenie, lub
                              przyzwyczaić się do kochania itd itd

                              wiecie?.jak mój pies był szczeniakiem ,kcohałem go za jego
                              niezgrabne i niezborne ruchy, za jego psoty i gapiostwo,
                              potem gdy dorósł, kochałem go za karność,
                              inteligencję ,odwage, a gdy był już stary i schorowany, to
                              kochałem go za to ,że całymi dniami leżał , patrzył na mnie
                              przy każdym ruchu i znów był nieporadny , jak szczeniak.

                              a co dopiero mówić o uczuciach w ramach tego samego
                              gatunku .
                              hej
                              • magtomal Re: Milosc...! (przez duze "M"). 17.02.08, 14:16
                                To, co napisałeś, wpisuje się też w wątek o miłości bez zaborczości -
                                o miłości "za coś". I w pełni zgadzam się z Tobą.
                                I zgadzam się z Elą- miłość przybiera różne kształty, z wiekiem
                                chyba lepiej ją pojmujemy, a twierdzenie Deo, że kochać mogą tylko
                                20- lub 30-latkowie jest tak durne, że szkoda je komentować.
                              • tenjaras Re: Milosc...! (przez duze "M"). 17.02.08, 14:58
                                ja myślę, że my faceci potrafimy kochać jedynie "za coś", kobiety w
                                tym temacie mają inną konstrukcję, inaczej by nas tu nie było ;-)
    • tenjaras Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 15:03
      ja siebie kocham za bycie sobą, za odwagę bycia sobą w każdych
      warunkach, choć doskonały nie jestem i ściemniam jak nie potrafię
      inaczej, ale generalnie poprzez swój ludzki i duchowy upadek,
      potrafiłem stać się prawdziwym sobą i spodobałem się sobie bez
      przekłamań
      • deoand Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 15:28
        że kochać mogą tylko
        20- lub 30-latkowie jest tak durne, że szkoda je komentować.

        Miłości sie nie komentuje - miłośc się przeżywa ...

        Miłośc jest durna , miłośc jest płomienna , miłośc jest
        zaborcza , miłośc jest żarliwa , miłośc jest seksualna do
        granic bólu ...

        ... a jak nadejdzie nie w tym czasie co trzeba to żar już
        nie ten , płomień słaby , seks mglisty
        za to durnota jakby większa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        ale ostatecznie moi drodzy .. każdemu wolno kochać !!
        pzdr deo


        • magtomal Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 15:39
          deoand napisał:

          > Miłości sie nie komentuje - miłośc się przeżywa ...
          >
          > Miłośc jest durna , miłośc jest płomienna , miłośc jest
          > zaborcza , miłośc jest żarliwa , miłośc jest seksualna do
          > granic bólu ...
          >
          > ... a jak nadejdzie nie w tym czasie co trzeba to żar
          już
          > nie ten , płomień słaby , seks mglisty
          > za to durnota jakby większa !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          A co powiesz o miłości, która nadeszła, gdy miało się 20 lat, a
          potem trwa, dojrzewa i płomień jej wciąż świeci jasno, żar wciąż
          trwa, a seks coraz lepszy?
        • ela_102 Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 16:06
          Deo:-)
          Wycieczki karajoznawcze...też się TYLKO przeżywa..
          i nie jestem w stanie wytłumaczyć Ci jak piękny był widok gór w dn.
          25 września 2006 roku z nad Morskiego Oka..
          choć możesz uwierzyć ze był piękny...jednak jakbyś tam był ze mną
          wiedziałbyś o czym piszę...
          Czy przezywanie takich pieknych stanów jak MIłOŚĆ wyklucza mówienie
          o nich...dzielenie się nimi?
          Czy opowiadanie o dostrzeganiu wspaniałosći Swiata nie ma sensu?

          rozumiem ...ze mozna mieć cyniczny stosunek do zycia..
          zwłaszcza jak ocieramy sie o jego "beznadziejnosć" np w pracy...

          ale nie wszycy tak mają..
          a co do seksu...hmmm...
          mało wiesz w takim razie;-)
          • deoand Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 17:31
            Przecież napisałem wam każdemu wolno kochać ...

            skoro uważają , że się kochaja mając iles tam lat to ok

            widok z Morskiego oka jest piękny ale ja wolę widok
            zachodu Słońca na pustyni ... kwestia gustu ...

            jak również wolę oglądac całującą się młoda pare niż
            całujących się dziadków ..

            no każdy ma swoje poglądy na miłośc i nie tylko na
            miłośc .. ja mam takie ponieważ jestem realistą wy
            jesteście romantykami ... to ok niech wam przecie
            będzie !!!
            • deoand Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 17:32
              naględziły babcie i dziadki a gdzie trzydziestoletnia ????

              pewno poszła .... KOCHAĆ !!!!!

              i dobrze !!!

              pzdr deo
              • 1962wolf Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 18:34
                kurde
                pogięło Was czy co?
                ja pierdziele.............tre le morele i takie tam bzdety
                komlexy jakieś deologa czy co?
                viagra + laska z agencji- i świat jest piekny jak 20 lat
                temu
                detoxują pijaków , to nie potrafią fiuta postawić na nogi?
                "koniec świata" jak mawiał pewien cieć z warszawy- w
                dodatku chciał się ożenić poraz kolejny w wieku kolumny
                zygmunta-ino że walzł na minę w ogródku działkowym na
                szmulkach.
                no...chyba ,że żona pójdzie w "ścinkę" i w dodatku
                zabierze ze sobą 3/4 "wspólnego" majątku
                to wtedy zaiste-miłośc jest przyznależna albo młodym , albo
                głupim.
                hej
                a raczej
                ch................
                • aaugustw Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 19:20
                  1962wolf napisał:
                  > kurde pogięło Was czy co? ja pierdziele.............tre le morele
                  i takie tam bzdety komlexy jakieś deologa czy co? viagra + laska z
                  agencji- i świat jest piekny jak 20 lat temu...
                  ______________________________________________________.
                  A jednak zapytam: Kiedy idziesz na kolejna terapie...!?
                  A...
                  • 1962wolf Kiedy idziesz na kolejna terapie...!? 17.02.08, 19:42
                    a jak dawno temu Ty byłeś?
                    ........... a jednak Ci powiem..powinieć powtórzyć ,ale u
                    innego specjalisty ćwoku
                    hej
                    • aaugustw Re: Kiedy idziesz na kolejna terapie...!? 17.02.08, 20:53
                      1962wolf napisał:
                      > a jak dawno temu Ty byłeś?
                      > ........... a jednak Ci powiem..powinieć powtórzyć ,ale u
                      > innego specjalisty ćwoku hej
                      ________________________________________________________.
                      Czemu kiedy jestes w stresie, twoje posty sa zdecydowanie
                      inne, (gorsze), anizeli te pisane w spokoju i ciszy...!?
                      Na terapii pierwszej bylem 16,5 roku temu. Na drugiej
                      (krotkiej i juz nudnej) - 11 lat temu... - To byl moj koniec
                      z terapiami, potem, po tej abstynencji nastala era trzezwienia
                      wsrod innych alkoholikow, przewaznie na Mityngach AA, w realu!
                      A...
                      • 1962wolf Re: Kiedy idziesz na kolejna terapie aauguście!? 18.02.08, 15:48
                        nie wiem czy moje posty są lepsze, czy gorsze, mało mnie
                        obchodzi co Ty o nich sądzisz-jest co prawda kilka osób
                        na których opiniii może mi zależeć-ale Ty do nich nie
                        należysz
                        isugeruję Ci jednak mniej się zajmowac swoją oraz innych
                        trzeźwościami, a brdziej własnym stanem psychicznym-.chocby na
                        kolejnej terapii/
                        bo wiesz?...........moja się kończy za 6 tygodni i jest
                        całkiem mozliwe,że w ramach odreagowania wybiorę się nad
                        morze na krótki urlop-i lepiej by było ,żeby Twoja siła
                        wyższa nie postawiła Ciebie na mojej drodze w Jastrzębiej
                        Górze w tym czasie.bo całkiem jest mozliwe,że bym Cię
                        dźwięknął w łeb ,swoim kubłem po zimnej wodzie----i migiem
                        byś się znalazł na mityngu.........w Sztokholmie
                        • tenjaras Re: Kiedy idziesz na kolejna terapie aauguście!? 18.02.08, 15:53
                          życzę wytrwałości wolfie

                          robisz terapię w Gdyni na Reja?
            • tenjaras Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 17:34
              tititi ;-)

              ktoś tu pisał o erotyce?

              > jak również wolę oglądac całującą się młoda pare niż
              > całujących się dziadków ..

              hehehe ;-)
            • aaugustw Re: Za co się dziś kochamy..? 17.02.08, 19:17
              deoand napisał:
              > ...wolę oglądac całującą się młoda pare niż całujących się
              dziadków .. no każdy ma swoje poglądy na miłośc
              _______________________________________________.
              Ja tam wole nie podgladac, lecz samemu to robic!
              A poza tym, dla mnie to sprawa intymna dla dwojga ludzi,
              a nie na pokaz calemu swiatu, zeby mnie taki d... podgladal! :-(
              A... ;-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka