Dodaj do ulubionych

ile da sie wypic?

21.02.08, 15:06
Mam pytanie do Jarka czy Augusta- o liczby i konkrety.

czesto tu piszecie "kiedy bylem w niewoli alkoholu"- ale co to
znaczy?
Ile Jaras czy August konkretnie wypijales za jednym "posiedzeniem"?
Pol litra na dwoch domyslam sie malo, ale pol litra na glowe okej? A
na drugi dzien przez caly dizen ile, litr wodki?

Pytam z czystej ciekawosci.
Kiedys pewien gosc powiedzial, ze po roku abstynencji mial "nawrot"
i przez 7 dni wypil ok. 28 butelek wodki. Zlapalem sie za glowe-
co to znaczy, ze ja mam tak niewyrobiona jeszcze tolerancje czy ze
juz mi spadla, bo ja jakbym jeden raz 4 butelki wypil to tydzien
smierci w lozku.
Obserwuj wątek
    • aaugustw ile da sie wypic?-czyli obsesja picia...! 21.02.08, 16:01
      beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
      > Mam pytanie do Jarka czy Augusta- o liczby i konkrety.
      > czesto tu piszecie "kiedy bylem w niewoli alkoholu"- ale co to
      > znaczy?
      > Ile ... August konkretnie wypijales za jednym "posiedzeniem"?
      _____________________________________________________.
      Wczesniej odpisac nie moglem, bylem poza domem...!
      Byc w "niewoli alkoholu", znaczy utracic zdolnosc wyboru
      co do tego, czy sie napijemy, czy nie.
      Ja bylem ofiara przymusu, ktory prowadzil mnie do samozniszczenia.
      Ile wypijalem za jednym "posiedzeniem"? - Bardzo roznie...!
      W swojej najwiekszej formie psychicznej i sile fizycznej, jezeli nie
      bylem zmeczony praca, ani nie bylem zestresowany, jezeli bylem
      najedzony i jezeli czas nie gral zadnej roli, moglem wypic 3/4 l. i
      pamietac prawie wszystko z takiego "posiedzenia"...
      (1 litra nie moglem osiagnac, bo moja waga wtedy - 78 kg. nie
      pozwalala mi na to!). Jezeli jednak bylem glodny, zestresowany i
      czas mnie naglil, wtedy i pol litra powodowalo urwanie filmu...
      Z uplywem czasu, kiedy juz stalem sie uzalezniony fizycznie od
      alkoholu i zaczynaly szwankowac podroby, np. taka watrobka, ktora
      zamiast rozlozyc alkohol na czynniki pierwsze, wpuszczala go
      bezposrednio do krwi, wtedy wypijalem tylko juz cwiartke i jedno
      piwo i musialem isc spac. Szybko jednak sie "regenerowalem" i juz po
      dwoch godzinach spania moglem pic dalej... - (male ilosci!).
      A...
      Ps. Ktos kto jest zaprawiony i ma chora watrobe, w jej poczatkowej
      fazie, to znaczy takiej, w ktorej ta watroba jest powiekszona z
      powodu picia alkoholu (w ten sposob broni sie kazda watroba w
      poczatkowej jej fazie choroby, zanim zacznie sie jej marskosc),
      wtedy taki czlowiek > 80 kg. potrafi wypic 2 litry (4 butelki á 1/2
      l.) w przeciagu jednego dnia, ale to nie trwa dlugo...!
      • dzik0 Re: ile da sie wypic?-czyli obsesja picia...! 21.02.08, 19:04
        Tym razem zgadzam się całkowicie,jest tak jak pisze aaugustw.
        • ela_102 Re: ile da sie wypic?-czyli obsesja picia...! 21.02.08, 19:25
          heh..
          ja po wypiciu pierwszych kilku kieliszkow w życiu..
          umierałam prawie tydzień...
          i nie piłam potem bardzo dlugo...
          Po tych wszystkich cudach ze slubami ...rodzeniami...rozwodem..
          samotnoscią..walka o byt...znalazlam kolezankę z która pilo mi sie
          BARDZO dobrze...byly kabarety...gdy na roznych instrumentach...i kac
          byl jakis duzo mniejszy...ja nazywalam "intelektulanym piciem"
          Wiele wspanialaych pomyslow rodzilo sie wówczas..
          ba nawet obrazów malowanie...
          zapraszano nas na imrezy...bo dzieki nam stawaly sie atrakcyjne..
          Mialam wrazenie ze alkohol rodzi we mnie jakąś genialność...
          i że był przy okazji...

          potem to już byl tylko on...a cala reszta przy okazji...
          potrafilam wypić 1 litr wódy przez caly dzień...+ 4 pifka
          na "rozruch"...nigdy nie padałam...szlam zwyczajnie spać...
          moja mama tez saczyła piwo przez calutki dzień..kiedyś naliczyłam 16
          sztuk...gdyż miałam okazję..leżałam wówczas chora i miałam ją ciagle
          na oku...nigdy nie wygladała na "zapitą" lecz lekko na rauszu...
    • tenjaras Re: ile da sie wypic? 21.02.08, 20:33
      a ja się przyznam, że nie potrafię podać w tym temacie żadnych
      konkretów...

      jednym z ćwiczeń na terapii, w której brałem udział był "litraż",
      wtedy mówiłem, że piłem od 16 roku życia, po kilka piw dziennie, ale
      i też tak pamiętałem, jakoś nie mogłem sobie przypomnieć nic z
      wcześniejszego okresu życia, dopiero z czasem wszystko mi się
      objaśniło...

      w każdym razie na tym ćwiczeniu zaniżyłem spożycie alkoholu jak
      tylko potrafiłem, wymieniłem zwykłą, dzienną dawkę spożycia,
      pomijając imprezy i okazje ;-) - wyszło, przez 17 lat, pół litra
      wódki codziennie!
    • yuraathor Re: ile da sie wypic? 22.02.08, 00:19
      ...jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny i
      zgorzknialy
      albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
      kawalek z desideraty.

      Adi tobie się znowu pic chce???
      • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ile da sie wypic? 22.02.08, 01:09
        yuraathor napisał:

        > ...jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny i
        > zgorzknialy
        > albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
        > kawalek z desideraty.
        >
        > Adi tobie się znowu pic chce???

        Jak mi sie chce pic to pije:)

        A powaznie, moglbym odpowiedziec przewrotnie- pic mi sie chce 24
        godziny 365 dni w roku i tylko swojej silnej woli zawdzieczam, ze
        robie to tylko co jakis czas, raz na pare dni czy tygodni- a mowia,
        ze alkoholicy nie maja woli?
        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: ile da sie wypic? 22.02.08, 01:10
          Oczywiscie to nieprawda, wcle nie chce mi sie pic 24/365,
          przynajmniej tak mi sie wydaje:)
          • yuraathor o silnej woli 22.02.08, 01:18
            szedł sobie alkoholik,albo pijak czy drobnopijaczek jak kto woli z
            wypłata do domu.Mijał po drodze knajpy, ciągnęło go do nich oj
            ciągnęło ale nie wstępywal. I jak już minął 10 czy 11 to mówi do
            siebie: Jurek ale ty masz silna wolę, ani razu pokusie nie ulegleś-
            trzeba to uczcic. i wlazl do sklepu kupil flachę.
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: o silnej woli 22.02.08, 01:29
              yuraathor napisał:

              > szedł sobie alkoholik,albo pijak czy drobnopijaczek jak kto woli z
              > wypłata do domu.Mijał po drodze knajpy, ciągnęło go do nich oj
              > ciągnęło ale nie wstępywal. I jak już minął 10 czy 11 to mówi do
              > siebie: Jurek ale ty masz silna wolę, ani razu pokusie nie ulegleś-

              > trzeba to uczcic. i wlazl do sklepu kupil flachę.


              dobre, dobre
              tez mam czasem takie zachowania, z piciem i nie tylko z piciem.

              np. od pewnego czasu kupouje duzo filmow i nawet ich nie ogladam0
              tylko kupuje, na polke i nasteony- i tak znowu w sklepie bylem i
              patrze- film, juz chce kupowac- ale nie mysle "najpierw obejrze to
              co kupilem" i nie kupuje, ale za chwile ide widze inny film i mysle
              sobie "no dobra, tamtego nie wzialem to ten moge":)
              • beka.smiechu-w.sali.obok Re: o silnej woli 22.02.08, 01:34
                A z "wlasciwego" pola-podziele sie takim spostrzezeniem.

                Wedlug mnie dosyc niebezpieczne i zdradliwe jest praktykowanie
                taktyki wmawiania wsyztskim, ze nie maja woli w starciu z alkoholem.
                Nei watpie, ze niektorzy moze ja utracili- ale mysle, ze wiele osob
                jest gdzies po srodku.

                Sam po sobie wiem, jakie to zwodnicze. Gdy wsyscy mi wmawiaja "nie
                masz wolnej woli" "nie potrafisz wypic jednego piwa" itp- i ja
                zaczynam w koncu w to wierzyc- i oto wydarza sie tak, ze pije i
                spokojnie kontroluje ile i jak- i juz mam gotowy pretekst, by
                nastepnym razem sie nie hamowac.


                Ja oczywiscie mam pelna swiadomosc calgo tego mechanizmu,
                tego "samooszukiwania" ale z drugiej strony rzadza mna na pewnym
                etapie emocje- i naprawde czuje tak "skoro niby nie moge wypic ile
                chce jako alkoholik, to skoro pottrafie- to coz, hulaj dusza, piekla
                nie ma!"
                • yuraathor Re: o silnej woli 22.02.08, 02:13
                  Tez kiedys myslalem że jestem "trochę alkoholikiem" ,dzisiaj nie
                  lamię sobie tym głowy, jestem uzalezniony od alkoholu i tyle.
                  jakbym dysponował wolną, silną wolą to bym se dwa piwa kupił ,
                  przed TV posiedzial i spać grzecznie poszedł.
                • aaugustw o silnej woli, ktora robila ze mna to co chciala.. 22.02.08, 09:42
                  beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                  > Ja oczywiscie mam pelna swiadomosc calgo tego mechanizmu,
                  > tego "samooszukiwania" ale... naprawde czuje tak "skoro niby nie
                  moge wypic ile chce jako alkoholik, to skoro pottrafie- to coz,
                  hulaj dusza, piekla nie ma!"
                  ____________________________________.
                  Jak ty to robisz...!?
                  - W dni parzyste jestes alkoholik...?
                  - a w dni nieparzyste drobnopijiczek?
                  A... :-(
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: o silnej woli, ktora robila ze mna to co chci 22.02.08, 12:56
                    aaugustw napisał:

                    > beka.smiechu-w.sali.obok napisała:
                    > > Ja oczywiscie mam pelna swiadomosc calgo tego mechanizmu,
                    > > tego "samooszukiwania" ale... naprawde czuje tak "skoro niby nie
                    > moge wypic ile chce jako alkoholik, to skoro pottrafie- to coz,
                    > hulaj dusza, piekla nie ma!"
                    > ____________________________________.
                    > Jak ty to robisz...!?
                    > - W dni parzyste jestes alkoholik...?
                    > - a w dni nieparzyste drobnopijiczek?
                    > A... :-(


                    Nie Auguscie, nie komplikuje, to strasznie proste: uwazam, ze jestem
                    alkoholik ale inny niz Ty i inny niz wiekszosc alkoholikow.
                    Nie ze lepszy- inny, tak jak i Janu jest inny i Mysza inna i Ty inny
                    ( no Ty to zdecydowanie inny!)

                    Dodatkowo uwazam, ze wedle kryteriow, jakimi sam sie zdiagnozowalem,
                    w takiej Polsce przykladowo powinno nazwac sie alkoholikami jakies 5
                    milionow osob- co najmniej- ale z tego 4 miliony 999 tysiecy tego
                    nie robie, wiec nie rozumiem czemu ja mam to robic?
                    Dla siebie? Nie, dla siebie to ja sobie dzialam po swojemu i we
                    wlasnym tempie, a nie z tabliczka na plecach, zeby jakis pijacy
                    nieprzyznajacy sie alkoholik mnie wytykal- juz raz zrobilem blad
                    rozglaszajac o terapii i dzis co moment musze sie z tego tlumaczyc,
                    bo jak mowie "terapia alkoholowa" to sa wielkie oczy.
                • tenjaras Re: o silnej woli 22.02.08, 12:37
                  tak właśnie miałem dopóki kierowałem się siłą woli, mierzyłem się,
                  kombinowałem, przekłamywałem, okłamywałem, piekło było ;-)

                  w końcu ktoś mi podpowiedział, żebym użył rozsądku i wybrał,
                  skorzystałem więc z wolnej woli, dokonałem wyboru i nie musze się
                  już mierzyć, kombinować, przekłamywać, okłamywać, piekła nie ma :-)
                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: o silnej woli 22.02.08, 12:53
                    |Niestety nie potraficie wyjsc poza waska konwencje, w ktorej sie
                    poruszacie- moze za male horyzonty, nie wiem.

                    w kazdym razie- ilekroc Jaras czy ktos inny pisze do mnie
                    pedagogiczne pogadanki to ja- choc juz to tyle razy moiwlem-
                    powtorze- nie trzeba, ja to wszystko doskonale wiem!

                    Zaklamanie, w ktorym zaklamany wie ze sie zaklamuje, nie jest zadnym
                    zaklamaniem, tylko pewna konwencja, w ramach ktorej gram ze soba.
                    Ile razy to trzeba tlumaczyc!

                    A stary tekst o "troche alkoholiku" jest miestety dla mnie w ogole,
                    ani troche nieprzekonujacy- przeciwnie, wlasnie w takim zalozeniu
                    widze podstawowa niesprawnosc terapii w Polsce.
                    W ten tekst bede wierzyl jesli stocze sie na dno- jezeli bo t to
                    bardzo watpie- choc kruki kraczace z forum bardzo by tego chcialy-
                    ale ja takich planow poki co nie mam.

                    (jak kiedys mowilem, gdy kiedys wybioer smierc, to szybka i
                    bezbolesna- wygodnicki jestem- a nie zapijanie sie w smietniku przez
                    10 lat).
                    • tenjaras Re: o silnej woli 22.02.08, 18:24
                      > (jak kiedys mowilem, gdy kiedys wybioer smierc, to szybka i
                      > bezbolesna- wygodnicki jestem

                      też tak myślałem, ale okazało sie bardziej prawdopodobne, że stocze
                      sie na takie dno, z którego już nie będę miał siły wyjść...

                      wszystko co robiłem w pierwszych dniach, było ostatnią chwilą...
                • ela_102 Re: o silnej woli 22.02.08, 18:34
                  Adi:
                  Gdy wsyscy mi wmawiaja "nie
                  masz wolnej woli" "nie potrafisz wypic jednego piwa" itp- i ja
                  zaczynam w koncu w to wierzyc- i oto wydarza sie tak, ze pije i
                  spokojnie kontroluje ile i jak- i juz mam gotowy pretekst, by
                  nastepnym razem sie nie hamowac.

                  uzaleznienie od opini innych osób miałam na dlugo przed
                  uzaleznieniem od alkoholu...
                  Terapia DDD ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka