Dodaj do ulubionych

Jak często Zony...

12.08.08, 11:07
żyjące z alkoholikiem same wpadają w nałogi różnego rodzaju.Uciekają w świat
fantazji,w ramiona innych mężczyzn.obżarstwo czy alkoholizm.Zastanawiam się
czy taki maż będzie sie starał pomóc swojej małzonce czy tez powie spier...
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: Jak często Zony... 12.08.08, 14:16
      filipinka1212 napisała:
      > Jak czesto zony zyjące z alkoholikiem same wpadają w nałogi
      różnego rodzaju.Uciekają w świat fantazji,w ramiona innych
      mężczyzn.obżarstwo czy alkoholizm.Zastanawiam się czy taki maż
      będzie sie starał pomóc swojej małzonce czy tez powie spier...
      _______________________________________.
      Zanim odpowiem na Twoje pytanie, Filipinko mam do Ciebie mala, (ale
      jakze wazna) uwage, mianowicie; przy tak postawionym pytaniu zarowno
      ty uciekasz w świat fantazji, jak i odpowiadajacym otwierasz furtke
      do teoretyzowania...!
      Dlaczego sama nie wyrazisz swojej opinii w poruszonym temacie i
      dlaczego sama nie przejmiesz potem odpowiedzialnosci za to co mowisz
      i napiszesz...!? - (dot. wszystkich… - Filipinko droga!) ;-))
      Wracajac do pytania odpowiem, ze ja nie wiem czy powiedzialbym do
      swojej zony "spier.....", ale wiem jedno, ze gdyby ona pila tak jak
      ja to robilem, nie moglbym z nia tak dlugo zyc razem, jak ona to ze
      mna potrafila... - Za to jestem jej dzisiaj wdzieczny...!
      (z najwiekszym prawdopodobienstwem dzis juz nie zylbym...!).
      A...
      Ps. To ze te zony wpadaja same w nalogi nie jest wina ich mezow...!
      • kajda28 Re: Jak często Zony... 13.08.08, 19:49
        >To ze te zony wpadaja same w nalogi nie jest wina ich mezow...!

        cała prawda!


        ale wiem jedno, ze gdyby ona pila tak jak
        > ja to robilem, nie moglbym z nia tak dlugo zyc razem, jak ona to ze
        > mna potrafila... - Za to jestem jej dzisiaj wdzieczny...!
        > (z najwiekszym prawdopodobienstwem dzis juz nie zylbym...!).

        w to nie wierzę, nie wiesz co by było gdyby odeszła 10 lat wcześniej , czy nawet
        rok wcześniej, może byś szybciej wytrzeźwiał.
        aaugustw wydaję mi się że takimi słowami robisz krzywdę osobom współuzależnionym
        , bo dajesz im do zrozumienia że mają trwać przy alkoholiku, że jak odejdą i
        alkoholik umrze to będzie ich wina- a to nie prawda. Przy alkoholiku można trwać
        tylko wtedy jak się chodzi na terapię, jak się postępuje odpowiednio i mądrze, a
        nie jak się jest współuzależnionym.
        gdzieś wyczytałam że tylko 10 % kobiet odchodzi od mężów alkoholików, a 90 %
        mężczyzn odchodzi od żon alkoholiczek.
        • aaugustw Nieporozumienie z Kajda... 13.08.08, 20:08
          kajda28 napisała:

          (A...):
          > ale wiem jedno, ze gdyby ona pila tak jak ja to robilem, nie
          moglbym z nia tak dlugo zyc razem, jak ona ze mna potrafila... - Za
          to jestem jej dzisiaj wdzieczny...!
          > > (z najwiekszym prawdopodobienstwem dzis juz nie zylbym...!).
          - - - - - - - - - - - - - -
          > w to nie wierzę, nie wiesz co by było gdyby odeszła 10 lat
          wcześniej , czy nawet rok wcześniej, może byś szybciej wytrzeźwiał.
          > aaugustw wydaję mi się że takimi słowami robisz krzywdę osobom
          współuzależnionym, bo dajesz im do zrozumienia że mają trwać przy
          alkoholiku, że jak odejdą i alkoholik umrze to będzie ich wina...
          ____________________________________________
          Kajda, nie zrozumielismy sie... - Powtorze raz jeszcze co chcialem
          przekazac...
          Pisalem, ze ja nie moglbym tak dlugo wytrzymac z pijaca zona, jak
          ona wytrzymala to ze mna...!
          Po drugie, to ze moja zona dlugo wytrzymala ze mna nie znaczy wcale,
          ze wytrzymywala to zawsze... - Moja zona odeszla z dziecki ode mnie
          i to zapoczatkowalo moja abstynencje...! (mimo, ze w pierwszej fazie
          po jej odejsciu zwiekszylem intensywnosc picia i malo
          nie "wykorkowalem"...). Oni mieliby swiety spokoj, tak by o mnie
          wtedy pomysleli...!
          Po trzecie: Z Twoich slow wynika, ze boisz sie takiej sytuacji, ze
          gdyby ten uzalezniony umarl w momencie odejscia od niego osoby
          wspoluzaleznionej to bylaby wina wspoluzaleznionego. Nic bardziej
          blednego. Uzalezniona osoba nie pije przez nikogo i dla nikogo,
          (oprocz siebie) nie trzezwieje...!
          Kazdy alkoholik musi SAM poniesc wszystkie konsekwencje swego
          picia...! - A kto meczy sie z nim, sam sobie jest winien...!
          Pozdrawiam: A...
          • kajda28 Re: Nieporozumienie z Kajda... 17.08.08, 18:43
            i to właśnie chciałam przeczytać :)
            aaugustw wiem że niechce ci się pisać za każdym razem tej historii , ale wiem na
            własnym przypadku że dla osoby współuzależnionej wcześniejszy post znaczy że ma
            ona siedzieć z chorym a jak jemu coś się stanie to będzie jej wina. A to
            najgorsze co może być. :(

            pozdrawiam:)
            • aaugustw Re: Nieporozumienie z Kajda... 17.08.08, 20:12
              kajda28 napisała:
              > i to właśnie chciałam przeczytać :)
              > aaugustw wiem że niechce ci się pisać za każdym razem tej
              historii , ale wiem na własnym przypadku że dla osoby
              współuzależnionej wcześniejszy post znaczy że ma ona siedzieć z
              chorym a jak jemu coś się stanie to będzie jej wina. A to
              > najgorsze co może być. :(
              > pozdrawiam:)
              _______________________________________________________.
              Wiem droga Kajdo, ze potrzebujesz jeszcze takich potwierdzen
              od takich, jak ja, ktorzy maja to juz za soba... - Pozniej,
              kiedy staniesz juz na wlasne nogi, sama bedziesz mogla dzielic sie z
              innymi swoim doswiadczeniem, a takie nieporozumienie nie wytraci
              Ciebie juz nigdy wiecej ze swojej rownowagi duchowej...! ;-))
              I ja Ciebie pozdrawiam:
              A... ;-))
              • kajda28 Re: Nieporozumienie z Kajda... 17.08.08, 21:23
                w tej chwili już tak bardzo nie potrzebuje potwierdzenia że to nie przeze mnie
                eks się zapija, bo mnie nie ma a on dalej pije. ale wiem jak kiedyś ważne były
                dla mnie słowa jego kolegi że dobrze robię, że przede wszystkim mam myśleć o
                sobie-była to moja pierwsza i ostatnia rozmowa z nim. Dodam że kolegę zostawiła
                żona, kiedy on leżał po cugu w szpitalu i lekarze nie dawali mu dużo szans na
                przeżycie.

                ale pewnie gdybym nie potrzebowała jeszcze tego potwierdzenia to bym tu nie
                zaglądała, zapomniała o wszystkim. a z drugiej strony nigdy do tej pory nie
                żałowałam swojej decyzji i wiem że była słuszna.
                Pozdrawiam:)
                • aaugustw Re: Nieporozumienie z Kajda... 17.08.08, 22:00
                  kajda28 napisała:
                  > ... ale pewnie gdybym nie potrzebowała jeszcze tego potwierdzenia
                  to bym tu nie zaglądała, zapomniała o wszystkim. a z drugiej strony
                  nigdy do tej pory nie żałowałam swojej decyzji i wiem że była
                  słuszna. Pozdrawiam:)
                  ____________________________________________________.
                  Jezeli polknelas ten haczyk, Kajdo to gratuluje Tobie...!
                  To zagladanie na forum i interesowanie sie soba, to nie
                  jest jednorazowa rozrywka na jeden wieczor, lecz jest
                  to wspaniala przygoda duchowa na cale juz zycie...!
                  Dobranoc: A... ;-))
    • trzydziestoletnia Re: Jak często Zony... 15.08.08, 11:54
      filipinka1212 napisała:

      > żyjące z alkoholikiem same wpadają w nałogi

      Często, a najczęściej jest to uzależnienie od leków uspokajających czy przeciwlękowych. Próbują coś doraźnego zrobić z chronicznym napięciem i stresem w jakim zazwyczaj żyją.
      • oryginal23 Re: Jak często Zony... 17.08.08, 19:12
        Moja żona nie wpadła w alkoholizm,o ramionach innych mężczyzn
        nic nie wiem,tabletek nie zażywała.Nie byla szczęśliwa,to oczywiste,
        ale przetrzymała jakoś ten wstrętny czas.
        23.
        • filipinka1212 Re: Jak często Zony... 18.08.08, 05:20
          A pytałeś żony jak wyglądało to'' jakoś''?Dobrze chociaż że przyznajesz że był
          to ''cholerny czas''Tak naprawde wiele zależy od charakterów kobiety, i
          mężczyzny.Twoja żona to prawdziwa bohaterka,chyba że potrafiła znaleść wsparcie
          i pomoc.
          • kajda28 filipinka... 18.08.08, 22:30
            dlaczego uważasz że żony alkoholika które od niego nie odeszły jak pił, jak
            niszczył wszystkim do okoła życie, zdrowie, psychikę to bohaterki?

            Twoja żona to prawdziwa bohaterka,chyba że potrafiła znaleść wsparcie
            > i pomoc.

            i czy bohaterka dla ciebie to jest tylko ta żona która nie szuka pomocy dla
            siebie a trwa w współuzależnieniu?
            • filipinka1212 Re: filipinka... 20.08.08, 05:26
              Tak masz rację.Mądrzej jest szukać odpowiedzi dlaczego tkwię w toksycznym
              związku.Ponoć zajmowanie sie innymi to tak naprawde ucieczka od nas samych.To
              jest prawdziwe bohaterstwo ,powiedzenie sobie tu mam braki, tam nawaliłam ,z tym
              sobie nie potrafię poradzić a tu jest kompletna porażka.Ucieczka w nałogi
              różnego rodzaju byle tylko nie zająć sie sobą.








Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka