Dodaj do ulubionych

to naprawdę byłoby fajne

19.08.08, 17:04
...zrobić to znowu, jeden telefon i już, kreska z dostawą do domu.
a potem to już poleci samo, zieleń znów będzie bardziej zielona, grafoman
szacki wyda się dostojewskim, a jego brat-bliźniak albert ignorant wielkim
inkwizytorem, lato popłynie w niepamięć, a za nim jesień i znów ta soczysta
zieleń... aaaah, stracić poczucie czasu, pozbyć się strachu, przeżyć w miesiąc
5 kolejnych lat, zapomnieć, że się starzeję, zgubić w tydzień 10 kilo i znów
być na haju i nie przejmować się niczym. zapomnieć o pracy, kasie, bliskich.

5 lat bez amfy to wieczność. a może 6, przestałam liczyć.

ale nie będzie dziś telefonu, jeszcze nie dziś, może za tydzień, może w
przyszłym roku, w przyszłym życiu. może.
Obserwuj wątek
    • aaugustw Stan niewazkosci... - czyli byc moze...(!?) :-() 19.08.08, 19:40
      lourelou napisała:
      > ...zrobić to znowu, jeden telefon i już, kreska z dostawą do domu.
      > a potem to już poleci samo, zieleń znów będzie bardziej zielona,
      grafoman szacki wyda się dostojewskim, a jego brat-bliźniak albert
      ignorant wielkim inkwizytorem, lato popłynie w niepamięć, a za nim
      jesień i znów ta soczysta zieleń... aaaah, stracić poczucie czasu,
      pozbyć się strachu, przeżyć w miesiąc 5 kolejnych lat, zapomnieć, że
      się starzeję, zgubić w tydzień 10 kilo i znów być na haju i nie
      przejmować się niczym. zapomnieć o pracy, kasie, bliskich.
      > 5 lat bez amfy to wieczność. a może 6, przestałam liczyć.
      > ale nie będzie dziś telefonu, jeszcze nie dziś, może za tydzień,
      może w przyszłym roku, w przyszłym życiu. może.
      ______________________________________________.
      A. de Mello, powiedzialby:
      "Być może powinni jeszcze więcej pocierpieć. Być może powinni
      osiągnąć dno, by potem móc powiedzieć: "Mam tego wszystkiego dość".
      Tylko wtedy, gdy ma się dość własnej choroby, można się z niej
      wyzwolić. Zazwyczaj idzie się do psychiatry lub psychologa, aby
      uzyskać ulgę. Powtarzam - ulgę, a nie po to, aby się wyleczyć."
      - - - -
      A...
      Ps. Pozdrowienia dla Szackiego...
      • lourelou Re: Stan niewazkosci... - czyli byc moze...(!?) : 19.08.08, 20:31
        Nie mam stanu nieważkości, stoję mocno na twardej ziemi. Nigdy też nie
        rozumiałam (chrześcijańskiego?) kultu cierpienia. Zrozum, nie brałam żeby
        cierpieć więcej, brałam żeby cierpieć mniej. I to się, do pewnego stopnia, przez
        długi czas, mniej lub bardziej udawało.

        Teraz też się nie waham, jest mi w miarę dobrze. (ale zawsze może być lepiej, nie?)

        Zresztą, jak powiedział Kierkegaard - 'cokolwiek zrobisz, będziesz żałował'.

        pozdrawiam również
        lou
        • aaugustw Re: Stan niewazkosci... - czyli byc moze...(!?) : 19.08.08, 21:03
          lourelou napisała:
          > Nie mam stanu nieważkości, stoję mocno na twardej ziemi...
          - - - - - - - - - - - - -
          Ludzie stojacy mocno na twardej ziemi wiedza czego chca, wprowadzaja
          to w czyn, przejmuja za to swoja (dojrzala) odpowiedzialnosc a potem
          nie zaluja nigdy, co z tego wyjdzie...! ;-))
          Tacy nie mowia: "moze"...! ;-))
          ________________________________.
          lourelou napisała dalej:
          > Nigdy też nie rozumiałam (chrześcijańskiego?) kultu cierpienia.
          - - - - - - - - - - - -
          Tu caly czas mowa o duchowosci, a nie o religii...!
          __________________________________________________.
          lourelou napisała dalej:
          > Zrozum, nie brałam żeby cierpieć więcej, brałam żeby cierpieć
          mniej...
          - - - - - - - - - - - - -
          Komu to mowisz...!? ;-)) - To pijane myslenie...!
          Gdyz za kazdym razem cierpialas jeszcze wiecej...! :-((
          _______________________________________.
          lourelou napisała dalej:
          > Teraz też się nie waham, jest mi w miarę dobrze. (ale zawsze może
          być lepiej, nie?)
          - - - - - - - - - -
          Tak... - Moze byc takze gorzej...! :-((
          Zalezy co sie w zyciu wybierze...! ;-))
          _________________________.
          lourelou napisała dalej:
          > Zresztą, jak powiedział Kierkegaard - 'cokolwiek zrobisz, będziesz
          żałował'.
          - - - - - - - - - - - - -
          On nie byl uzalezniony...! - A powiedzial to (nb.) nie Kierkegaard,
          lecz jeden z tych slynnych myslicieli greckich - Demostenes.
          (ponoc wtedy, kiedy jego uczen zapytal co ma robic; Pozostac
          kawalerem, czy sie ozenic...!? ;-))
          Dobranoc. Dzisiaj musze skonczyc wczesniej
          A... ;-))
          • lourelou ''Nie był uzależniony, był tylko nieszczęśliwy" 19.08.08, 22:28
            Ok, zgoda, Demostenes, ja znam to z Kierkegaarda, który interpretował to
            szerzej: ból i tak dopadnie każdego, tych trzeźwych i tych nawalonych. Nie
            wypieraj się bólu, August, nie odmawiaj go innym. Nie zagadasz go słowami, nie
            ukryjesz się przed cierpieniem w jaskini ideologii. Powiedz szczerze, ty nie
            cierpisz?

            A MOŻE to niekoniecznie niezdecydowanie, MOŻE oznacza też wybór, a wybór to
            wolność. Tak, stoję na ziemi, a ona mnie kaleczy, i ja kaleczę ją. Moja
            odpowiedzialność to tylko mały margines wolności.

            ps. proszę, pisz bez cytowania, to zaciemnia przesłanie.
            • aaugustw Re: ''Nie był uzależniony, był tylko nieszczęśliw 20.08.08, 13:15
              lourelou napisała:
              > ps. proszę, pisz bez cytowania, to zaciemnia przesłanie.
              - - - - - - - - - - - - - -
              Nie moge przychylic sie do Twojej prosby, bo jestem zwolennikiem
              swiatla...!
              ____________________________________________________________.
              lourelou napisała dalej:
              > Ok, zgoda, Demostenes, ja znam to z Kierkegaarda, który
              interpretował to szerzej...
              - - - - - - - - - - - - - -
            • aaugustw Re: ''Nie był uzależniony, był tylko nieszczęśliw 20.08.08, 18:44
              Cos (lub ktos) obcielo, po poludniu moj tekst pisany w pospiechu :-(
              Dzis wyraznie nie moj dzien...
              _________________________________.
              lourelou napisała:
              > ps. proszę, pisz bez cytowania, to zaciemnia przesłanie.
              - - - - - - - - - - - - - - -
              Nie moge, bo jestem zwolennikiem swiatla...!
              ________________________________.
              lourelou napisała dalej:
              > Ok, zgoda, Demostenes, ja znam to z Kierkegaarda, który
              interpretował to szerzej..
              - - - - - - - - - - - -
              Szerzej nie znaczy, ze madrzej...!
              _______________________________.
              lourelou napisała dalej:
              > ..ból i tak dopadnie każdego, tych trzeźwych i tych nawalonych. Nie
              > wypieraj się bólu, August, nie odmawiaj go innym. Nie zagadasz go
              słowami, nie ukryjesz się przed cierpieniem w jaskini ideologii.
              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Takie slowa (nie poszerzone) przynosza ból i cierpienie innym...!
              Naturalnie, ze ból jest nierozlacznym towarzyszem zycia, on ma potem
              przynosic zdrowie, radosc i szczescie cierpiacemu i innym...!
              W bolach bedziesz (np.) rodzic dzieci, ale to jest bol podarowany z
              "niebios" ;-)) a nie taki, ktory Ty sobie sama sztucznie
              prezentujesz...!
              "Nie spotka zlo zyjacych uczciwie, ale u grzesznych pelno
              nieszczescia" - (Ksiega Przyslow 12,21)
              _________________________________.
              lourelou napisała dalej:
              > Powiedz szczerze, ty nie cierpisz?
              - - - - - - - - - - - - - - - - - -
              Cierpie wtedy, kiedy widze jak moi "bracia i siostry" jeszcze
              cierpia...!
              Ja bylem juz w Piekle i wszystko to, czego teraz doswiadczam jest
              niebem na ziemi... - Moja wdziecznosc nie zna granic za ten dar
              trzezwosci, ktory otrzymalem od AA (Anonimowych Alkoholikow)...!
              _________________________________________________.
              lourelou napisała dalej:
              > A MOŻE to niekoniecznie niezdecydowanie, MOŻE oznacza też wybór, a
              wybór to wolność. Tak, stoję na ziemi, a ona mnie kaleczy, i ja
              kaleczę ją...
              - - - - - - - - - - - - - -
              Taka interpretacja slowa "MOŻE", moze byc "MORZEM"...(!?).
              Nie jestes Bogiem, aby moc potrafic zmienic i obrocic te ziemie...
              A wszystko zlo, ktore jej wyrzadzasz powraca do Ciebie jak bumerang,
              jak ta "... fala"
              A...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka