Dodaj do ulubionych

błagam o pomoc

31.12.08, 21:38
Jestem matką 17-latka. Podejrzewam, że bierze narkotyki.
Wagaruje, kradnie, jest agresyny.Pół roku temu byliśmy dwa razy w
Monarze, ale wtedy mialam na niego jakiś wpływ. Później się
sprzeciwił. W tej chwili nie da się z nim rozmawiać, nie mówiąc o
wykonaniu testu. Co robić, życie stało się koszmarem, jak go ratować?
Matka
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: błagam o pomoc 01.01.09, 19:37
      witaj biedroni :-)

      Proponuję najbardziej skuteczną "twardą miłość"
      i zdobywanie jak największej wiedzy na temat "narkomani"
      jak i bardzo częste na ten temat rozmowy.
    • magoch Re: błagam o pomoc 13.01.09, 17:41
      Nasz syn miał 17 lat, kiedy oboje z mężem zwróciliśmy się po pomoc
      do specjalistów - terapeutów uzależnień. Chodziliśmy systematycznie
      na spotkania grupy wsparcia dla rodzin osób uzależnionych "Powrót z
      U". Tam uczyliśmy się jak postępować z synem, żeby zmotywować go do
      leczenia. Potrzebna była nam wiedza, którą potem zastosowaliśmy w
      praktyce. Spotkaliśmy tam ludzi, którzy przeżywają to samo, co my.
      Na takich grupach zazwyczaj nie udziela się gotowych rad: zrób to, a
      osiągniesz sukces. Po pewnym czasie, kiedy zaczniesz stawiać
      granice, zaczniesz być konsekwentna w swoich działaniach, kiedy
      będziesz się trzymała jednego celu - rozpoczęcie leczenia syna, może
      pojawią się efekty. Jeżeli nie będziesz nic robić, będzie coraz
      gorzej.

      Pozdrawiam,
      magoch
      • aaugustw Re: błagam o pomoc 14.01.09, 19:05
        magoch napisała:
        > Nasz syn miał 17 lat, kiedy oboje z mężem zwróciliśmy się po pomoc
        > do specjalistów - terapeutów uzależnień. Chodziliśmy
        systematycznie na spotkania grupy wsparcia dla rodzin osób
        uzależnionych "Powrót z U". Tam uczyliśmy się jak postępować z
        synem, żeby zmotywować go do leczenia. Potrzebna była nam wiedza,
        którą potem zastosowaliśmy w praktyce. Spotkaliśmy tam ludzi, którzy
        przeżywają to samo, co my.
        > Na takich grupach zazwyczaj nie udziela się gotowych rad: zrób to,
        a osiągniesz sukces. Po pewnym czasie, kiedy zaczniesz stawiać
        > granice, zaczniesz być konsekwentna w swoich działaniach, kiedy
        > będziesz się trzymała jednego celu - rozpoczęcie leczenia syna,
        może pojawią się efekty. Jeżeli nie będziesz nic robić, będzie coraz
        > gorzej.
        _________________________________________________________________.
        Magoch, opisalas wszystko co potrzebne jest do ratowania bliskiej,
        chorej osoby. A teraz zadam pytanie (retoryczne):
        Ilu zechce z tego dobrodziejstwa skorzystac...!? - Wiekszosc ludzi
        nie wierzy w to niebo na ziemi... - Popatrz, ile osob zna to slynne
        powiedzenie; "Jak zawolasz do lasu, tak echo ci odpowie"... -
        Powiedz: Kto stosuje te zasade w zyciu prywatnym...!?
        Pozdrawiam: A...
        Ps. Nalezysz do tych nielicznych szczesliwych... - Gratuluje...! ;-))
        • magoch Re: błagam o pomoc 15.01.09, 18:44
          Dziękuję aaugustaw.

          Pamiętam, jak dowiedziałam się o chorobie syna, powiedziałam mu, że
          jest taką wartościową osobą, że nie pozwolę mu się zmarnować. Wiem,
          że wszystkie te dzieciaki są wspaniałe, tylko się pogubiły.
          Mówi się, że z narkomanią trzeba sobie poradzić samemu, ale nikt nie
          jest w stanie poradzić sobie z nią bez pomocy. Rodzice powinni
          zrobić wszystko, żeby ich dziecko mogło skorzystać z fachowej
          pomocy. Tak przecież robimy, jak nasze dzieci chorują. Godzimy się
          wtedy nawet na bolesną terapię - zastrzyki, zabiegi. Ja zaufałam
          terapeutom. Nie zawsze było, tak jak sobie myślałam, ale wszystko
          miało swój sens.
          Wiem, że dla rodziców to nie jest łatwe, bo wymaga wysiłku,
          wprowadzania zmian w swoim życiu, wielkiej determinacji i
          wytrwałości, często narażania się na porażki.

          Tak bardzo bym chciała, żeby każde dziecko udało się wyrwać z
          nałogu.
          Podobnie jak Ty, chciałabym, żeby rodzice uwierzyli, że z tej
          choroby można się podźwignąć. Chciałabym dać innym rodzicom nadzieję.

          "Wprowadzajcie słowo w czyn; nie bądźcie tylko słuchaczami, którzy
          oszukują samych siebie.
          Kto tylko słucha słowa, a nie wprowadza go w czyn, przypomina
          człowieka, który ogląda w lustrze swoją twarz. Obejrzał on samego
          siebie, odszedł i natychmiast zapomniał, jak wygląda." /List Jakuba
          1:22-24/

          Pozdrawiam Cię,
          magoch
          • aaugustw Re: błagam o pomoc 15.01.09, 20:09
            magoch napisała:
            > ...Wiem, że wszystkie te dzieciaki są wspaniałe, tylko się
            pogubiły. Mówi się, że z narkomanią trzeba sobie poradzić samemu,
            ale nikt nie jest w stanie poradzić sobie z nią bez pomocy....
            - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Ja takze sam nie dalbym sobie nigdy rady z moim uzaleznieniem...
            Zanim dotarlem na terapie, na ktorej otrzymalem fachowa pomoc
            wczesniej po drodze byli inni, ktorzy mi bardzo pomogli... (zona,
            dzieci, szef, ktory mnie zwolnil z pracy, lekarz, ktory mnie
            odtruwal, etc...).
            A...
            • aaugustw Re: błagam o pomoc 15.01.09, 20:49
              Ps.
              Ale tak naprawde i na stale, to najwieksza pomoc uzyskalem (i
              uzyskuje) od innych alkoholikow, z ktorymi regularnie sie spotykam
              na Mityngach AA oraz w internecie, gdzie dziele sie z nimi swoimi
              doswiadczeniami i swoimi aowskimi sluzbami...!
              A... ;-))
    • honeyandmilk Re: błagam o pomoc 20.01.09, 14:25
      ja przez 8 lat chodziłam na prawie wszystkie terapie dla rodziców
      narkomanów, odbywające się w Warszawie. 8 lat trwało MOJE
      przekształcanie się z rodzica nadopiekuńczego w konsekwentnego. 8
      lat uczyłam się bycia rodzicem od początku. 8 lat zaczym
      zrozumiałam, że nie wpuszczenie dziecka do domu może mu uratować
      życie. Od 3 lat moje dziecko jest zdrowe, a ja szczęśliwa. Mamy
      nadzieję, że choroba nigdy nie powróci.
      • aaugustw Re: błagam o pomoc 21.01.09, 15:17
        honeyandmilk napisała:
        > ja przez 8 lat chodziłam na prawie wszystkie terapie dla rodziców
        > narkomanów, odbywające się w Warszawie. 8 lat trwało MOJE
        > przekształcanie się z rodzica nadopiekuńczego w konsekwentnego. 8
        > lat uczyłam się bycia rodzicem od początku. 8 lat zaczym
        > zrozumiałam, że nie wpuszczenie dziecka do domu może mu uratować
        > życie. Od 3 lat moje dziecko jest zdrowe, a ja szczęśliwa. Mamy
        > nadzieję, że choroba nigdy nie powróci.
        ______________________________________________.
        To prawda... - Ja z kolei regularnie chodze na
        Mityngi AA i ciagle odkrywam w sobie cos nowego
        i stale sie rozwijam duchowo...!
        A...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka