beka.smiechu-w.sali.obok
05.02.09, 21:13
Nie w sensie, ze mam depresje czy przezywam zawod milosny- bo
przezywam- bo to wymowka.
Ale dlaczego tak latwo mi pic?
O zgrozo zauwazylem, ze im wiecej pije, tym mniej mi to picie
szkodzi. Pewnie do czasu, ale tak jest. Gdy wypije 6 piw po tygodniu
abstynencji to zdycham, ale gdy pije 6 piw 3 dni z rzedu to 3ego
dnia rano nie mam w ogole kaca, czuje sie normalnie.
Paradoks- powinno byc wg teorii tak, ze im dluzej pije tym gorsze
objawy odstawienia. a u mnie jest odwrotnie.
Owszem, tylko wtedy, gdy nie pije mocno- gdy nie jade ciagiem- bo
tutaj moge "przezyc" najwyzej jeden dzien- drugiego juz umieram.
I tak sie rozzuchwalilem, ze pije niemal codziennie. Po ostrej
jazdzie przerwa, a potem regularnie- alkohol wszedl w obieg
naturalny. Moge pic i pracowac, funkcjonowac. Niedobrze, bo mnit
uczy zlego.