Dodaj do ulubionych

Amfetamina

12.12.03, 11:56
Czy ktos z grupowiczow jest uzalezniony od amph i moglby sie podzielic spostrzezeniami? Ja znam czlowieka ktory od lutego prawie non-stop jedzie na bialych kreskach (jak to on mowi "kulig"). Chce mu pomoc, ale nie bardzo wiem jak, bo zdaje sobie sprawe, ze umoralnianie narkomana nie pomoze nic a nic.
Obserwuj wątek
    • ana-23 Re: Amfetamina 12.12.03, 14:48
      Z przykrością to piszę, ale póki on sam nie zrozumi, nie zobaczy co sie z nim
      dzieje, nic nie zrobisz. Człowiek uzależniony, wysłany na jakiekolwiek leczenie
      z przymusu, wraca do narkotyków. Jedyne co mozesz zrobic, to spędzac z nim czas
      (uważając na siebie, zeby samemu nie dać się wciągnąc), pokazując mu własne
      spostrzezenia nt. normalnego, trzeźwego zycia. Musisz powoli i delikatnie
      ukazywac mu tę coprawda szarą, ale piekna rzeczywistość. NIe mozesz mówic mu co
      ma robic, bo będzie sie buntował. I mozesz jedynie czekac... Dobrze byloby
      namówic go na wizyte u psychologa. To trudne, ale poprostu spytaj, moze sie
      zgodzi. Pozytywnie zrobiłaby mu zmiana towarzystwa (jesli uzaleznienie jest
      związane z jakąś grupą ludzi). W kazdym razie staraj sie z nim byc, rozmawiac z
      nim o wszystkim, o czym chce. A moze dotrzesz do problemu, który go nęci? Przez
      który własnie zaczął brac? Wtedy byłby to klucz do wszystkiego...
      To moje rady i spostrzezenia. Walczyłam z uzaleznieniem mojego chłopaka 2 lata.
      Coprawda była to heroina, ale tez niszczyła jego osobowosc i organizm... (jak
      wszystko). I jesli uwazasz, ze to co Ci napisałam nie ma sensu, nie sugeruj sie
      tym. To tylko moje rady... poprostu z autopsji..
      Zycze Ci powodzenia i siły! Pamietaj, ze nie wolno sie załamywac.
      :)
      Ana
    • Gość: maja Re: Amfetamina IP: 213.25.194.* 12.12.03, 15:41
      Ty nic nie zrobisz. Czasami może sie to udac osobie, na której bardzi zależy
      człowiekowi uzaleznionemu (czy im w ogóle na czyms zalezy oprócz towaru?).
      Rozmowa tez raczej nic nie da. On musi to sam zrozumieć. Po takim okresie czasu
      o jakim piszesz - na pewno kolega ma bardzo duże dołki. To sa totalne schizy,
      wydaje mu się, że wszyscy go śledzą. Jeżeli kolega nie wychodzi nigdzie,
      ogranicza się tylko do załatwiania towaru i siedzenia w domu - znaczy, że ma
      stany depresyjne. Jeżeli nadaj wychodzi, imprezuje, cieszy się - znaczy to, że
      amfa nie dała mu w dupę, podoba mi się i nie zrobisz NIC. Musi sam zauwazyć, że
      z nim coś się dzieje, że sie boi itp. Wtedy umiejętne podejście, rozmowa i
      oczywiście namowa na leczenie. Ale - szansa jest bardzo nikła. Ok 90%
      narkomanów kończy - jak kończy.Mimo wszystko - zycze powodzenia i uważaj na
      siebie :).
    • Gość: luki Re: Amfetamina IP: 62.233.181.* 16.12.03, 11:03
      byłem kiedys uzależniony od prochu i to konkretnie, nie byłem jakimś tam
      amatorem białego szaleństwa tylko hardcorowe iniekcje:). Mi sie udało z tego
      wyjść ale zawdzięczma to tylko mojej refleksyjnej naturze:P. Z własnego
      doświadczenia mogę ci powiedzieć, że masz małe szanse na uratowanie swojego
      chłopaka, tak naprawdę to równe zeru. Żeby zerwać z szuwaksem, musi się zdarzyć
      1 z 2 rzeczy: albo gościu sam przestanie (maaało prawdopodobne, jestem jedynym
      znanym mi przypadkiem takiego zachowania), albo ktoś go do tego zmusi. Ktoś,
      czyli rodzina. Jeśli naprawdę ci na nim zależy, wsyp go przed rodzicami. Niech
      go zmuszą żeby pojechał do monaru. dostanie tam co prawda tak w dupę że aż mu
      się to wyda nieprawdopodobne, ale monar ma jedn plus - jest skuteczny (mam
      kilku znajomych po monarze, większość z nich albo nie bierze albo pali gandzię,
      ale gandzia jest tak lajtowa że nazywanie tego narkotykiem to żenada:)). Aha,
      on cię prawdopodobnie znienawidzi jak go wsypiesz. Jeśli jest mądry, to później
      ci podziękuje - ale nawet jeśli nie, to pamiętaj że robisz to dla niego a nie
      dla siebie... życzę powodzenia.
      • Gość: spiwor Re: Amfetamina IP: *.cjb.net / *.wroclaw.dialog.net.pl 22.12.03, 21:26
        luki witaj w klubie. Oprócz mnie jeszcze dwóch kumpli po długich ciągach amfa
        iniekcyjnie(śniadanie, obiad, kolacja, gram spida dziennie, gram w nocy)
        przerwaliśmy(wybranie samotności to jest chyba najgorsze w tym wszystkim), ja
        oraz jeden z kolegów przerwaliśmy (w innym czasie) bo już amfa chyba wypaliła
        ośrodek przyjemności i stało się to nudne. Ale wiem (a mam już dosyć długą
        przerwę ponad 4 mies.), że kiedyś do tego wrócę. To jest jeden z najgorszych
        narkotyków.
        Jak sam nie zauważy, że szkoda na to pieniędzy i jaka samotność jest zła to tak
        szybko nie skończy.
        • Gość: maja Re: Amfetamina IP: 213.25.194.* 23.12.03, 16:04
          Szkoda spiwor że tak do tego podchodzisz, jeżeli wiesz co tracisz, to już
          połowa sukcesu - może warto powalczyc o siebie? Pomyśl o leczeniu jeżeli wiesz,
          że nie wytrwasz w tym.
          • Gość: spiwor Re: Amfetamina IP: *.cjb.net / *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.03, 17:11
            To nie tak maja. Jestem tylko realistą. Zbyt wiele już razy przerywałem.
            Leczenie nie da zapomnieć jakie to przyjemne a uwierz mi jest i tylko to wtedy
            się liczy, to tak jak np. nadchodzi wielka ochota na kawałek czekolady to można
            się powstrzymać i zapomnieć, a w spidzie można się powstrzymywać, wiele razy
            ale w pewnym momencie nadchodzi kulminacja tej ochoty, że nie potrafi się o
            niczym innym myśleć.
            Amfetamina daje przyjemność ale zbyt wiele zabiera aby to było warte tej
            przyjemności.
            A zabiera przede wszystkim umiejętność życia. Nawet wtedy gdy już się przerwie.

            p.s.
            Staram się jak mogę i na razie daję radę.
            Beztroskich Świąt.
            • Gość: spiwor Re: Amfetamina IP: *.cjb.net / *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.03, 17:14
              Sorry za potraktowanie w pewnym momencie jak ciemną amatorkę pomocy.
              Doczytałem i myliłem się.
              Dzięki za dobre słowo.
              • Gość: maja Re: Amfetamina IP: *.bater.net.pl / 80.50.189.* 25.12.03, 18:26
                Nie ma problemu :).
                Wiem co to jest pociąg, ale wiem też, że odpowiednie pokierowanie Twojej osoby może wiele zdziałać. Przez kilka lat byłam okłamywana bo była amfa ważniejsza niż ja... kiedyś nie potrafiłam tego zrozumieć, a teraz wiem, że nałóg stoi ponad wszystkim. Ponad miłością, nawet ponad soba samym. I wiem, że się chce do niego zawsze wrócić (podobno bez nawrotów nie ma wyleczenia), ale uwierz mi, jezeli wiesz co możesz stracić, dogłębniej poznasz swoje prawdziwe JA, zrozumiesz jak działa nałóg i znajdziesz przyczynę - bedziesz prawie wolny. Mój mąż już jest wolny 4 lata, wiem, że narkomanem zostanie do końca życia, ale uwierz mi, baardzo się zmienił. Odnalazł się po ośrodku w tym świecie, nauczył się dbania o siebie, o swoją psychikę, nie przejmuje się tak bardzo niepowodzeniami. Terapeuci tak potrafia czlowieka uksztaltowac, jak im sie podoba. Oni na prawde potrafia pomóc. Uwierz mi, to nie sa gołe słowa...
                pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki :).
    • Gość: Amphetaminekillsme Re: Amfetamina IP: 62.87.195.* 08.01.04, 23:37
      Słuchaj wiem co to znaczy być uzależnionym od fety z własnej autobsji i powiem
      tylko tyle: jak twój kumpel nie będzie chciał sam z tym skończyć,tylko na siłę
      będziesz go wyciągął to nie ma sensu bo prędzej czy później wróci do tego
      robiąc tobie i innym bliskim "na złość". Ja mam 19 lat nos pudruję koło roku,
      chciałbym z tego wyjść ale na chęciach się kończy... To jest naprawdę trudne...

      POZDRAWIAM
    • pro_fanacja Re: Amfetamina 26.01.04, 00:23
      Dobrze że zależy Ci na tej osobie ,ale na tym Twoja rola sie konczy.Wiem z
      własnego, można rzec bogatego doświadczenia(ponad rok non stop obcowałam z
      białym),ze jeśli sam nie powie sobie dosyć to nikt inny mu nie pomoze.z
      pewnością będzie takich prób wiele,dlatego nie wierz w pierwszą deklarację
      rzucenia.Najgorszy etap mam za sobą,ale przyznam, że ta paląca chęc pozostaje
      i nie powiem ,że czasem jej nie ulegam.Kiedyś bawiło mnie wiele rzeczy, ale w
      pewnym momencie przestało i dopiero wtedy dotarło do mnie ,że to już nie jest
      moje życie.Mam nadzieję,że Twój przyjaciel sobie poradzi,bo wiem ,że to nie
      jest łatwe.POWODZENIA
    • Gość: marcello Re: Amfetamina IP: *.ppwk.pl 30.01.04, 10:22
      no wiec tak: ja bylem kiedys z narkomanka. ciagnela kilka krech dziennie i
      praktycznie nikt o tym za bardzo nie wiedzial. strasznie sie kochalismy, ale ja
      bylem tym nr 2, tuz za amfą. bardzo chcialem to zmienic, kosztowalo mnie to
      duzo wysilku i niemalo nerwow. chyba z tego wyszla. mowie chyba, bo oklamywala
      mnie tak wiele razy, ze chyba do tylu nie umiem liczyc. nie myslalem, ze tak
      bedzie, ale niopisana ulge sprawilo mi jak po prawie dwoch latach sie
      rozstalismy...
      dlatego rada jest taka: jak chcesz to walcz. jesli jestescie parą zwiazana
      szczegolnym uczuciem to moze sie uda. bedzie kosztowalo cie to wiele zdrowia. w
      innym przypadku nie wiem.
      ala jesli tylko mozesz to zostaw ta osobe i zasuwaj swoja droga, nie ogladaj
      sie tak bedzie ci latwiej. narkomani zawsze byli i beda, wszystkich nie
      wyciagniesz z tego gowna, mozesz pomoc sobie.
      UWAZAJ NA SIEBIE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka