Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    "Winna" włóczęga...

    18.02.04, 17:34
    Szanowni Koneserzy wina zechciejcie się podzielić! Jeśli ktoś był na "winnej"
    włóczędze po bodegach hiszpańskich, francuskich albo włoskich i zechciałby
    podzielić się wrażeniami, opiniami i tak w ogóle - byłoby cudownie. Albo
    jeśli zna adres kogoś kto był i może podzielić się wrażeniami i coś
    organizacyjnego podpowiedzieć (może być po ang.). Marzę o takiej wyprawie,
    szczególnie do Hiszpanii.Poradźcie! Czekam z niecierpliwością.
    Obserwuj wątek
      • winersch Re: "Winna" włóczęga... 18.02.04, 18:02
        Jeżdżę tak od kilku lat, nawet rodzina to zaakceptowała, przede wszystkim po
        Francji, mojej wielkiej winnej i nie tylko miłości. Trochę po Włoszech. Te
        wrażenia mogę opowiedzieć ale nie wiem co na to admin, bo opowieści są długie.
        Hiszpanię trochę znam, ale od strony bodeg wcale.
        pozdrawiam

        • nie.my Re: "Winna" włóczęga... 18.02.04, 18:14
          winersch napisał:

          > Jeżdżę tak od kilku lat, nawet rodzina to zaakceptowała, przede wszystkim po
          > Francji, mojej wielkiej winnej i nie tylko miłości. Trochę po Włoszech. Te
          > wrażenia mogę opowiedzieć ale nie wiem co na to admin, bo opowieści są długie.
          > Hiszpanię trochę znam, ale od strony bodeg wcale.

          Nie sądzę aby admini mieli coś przeciwko długim postom, jak masz czas to pisz
          śmiało, myślę że wszyscy chętnie poczytają.
          Jedna rada, pisz w jakimś edytorze tekstów a później przekopiuj bo serwer forum
          potrafi skasowac zbyt długo pisaną wiadomość.

          Pozdrawiam

          NieMy
          • winersch Re: "Winna" włóczęga... 18.02.04, 18:49
            Dzięki,
            bedę próbował
            pozdrawiam
      • winersch Re: "Winna" włóczęga... 18.02.04, 21:42
        OK. Część I.
        Tak się staram aby winna część wyprawy nie zdominowała innych wrazeń. Żona
        wprawdzie wino pije ze mną, niejednokrotnie ma lepszy smak co stwierdzam z
        pewna zazdrością, jednak z pewnością nie chce spędzac urlopu wyłącznie wśród
        beczek. Najważniejsze jest planowanie. Tak dobieramy nasze urlopowe szlaki
        (zwykle wyjeżdżamy na długie trasy) abu znaleźć po drodze ciekawe wina. Wtedy
        staram się wytypować winnice, które mnie interesują i staram umówić się z
        właścicielami. Szczególnie we Francji to bardzo ważne. W winnicy gdzie nie
        trezba się umawiać zobaczymy na ogół sklepik, uslyszymy, że wina są najlepsze i
        zedrą z nas ostatnie euro. zupełnie inaczej jesli się wcześniej umówimy. Można
        orientacyjnie, a dokładny termin ustalić nawet przez komórkę dzień czy dwa
        wcześniej. Jest to trochę zabiegów, ale na ogól wtedy będzie można porozmawiać
        dłużej z producentem,obejrzeć piwnicę, posłuchać o technologii, ale rownież
        naprawdę a nie na odczepnego spróbowac najlepszych win. Jeśli chodzi o Francję
        korzystam z przewodnika Bettane&Desseauve oraz Hachette'a. Są tam rekomendacje,
        adresy i telefony. Bardzo przydatna jest Turystyczna Encyklopedia Win
        Francuskich Hachette'a, ktora łączy opis winnic z walorami turystycznymi danej
        okolicy. To tylko Francja. Jeśli chodzi o Włochy korzystam z Guida del Vini
        Italiani Luki Maroniego. Bardzo przydatny, zarówno jeśli chodzi o oceny jak i
        adresy i telefony w Europie jest przewodnik panów B&B czyli Wojtka Bońkowskiego
        i Marka Bieńczyka. Kilka razy udało mi się nawet przełamać lody u niechetnego
        początkowo winiarza pokazując mu jego gwiazdki w pierwszym polski przewodniku
        po winach Europy. To naprawdę robiło wrażenie. Kogo odwiedzałem i z jakimi
        efektami następnym razem. Wiele takich wizyt było rzeczywiście bardzo
        sympatycznych. Z niektórych pozostały mi przyjaźnie.
        pozdrawiam
        • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 19.02.04, 10:53
          Serdecznie dziękuję winerschowi i ameli za cenne rady i za to, że zechcieli się
          podzielić wrażeniami. W winach francuskich kompletnie nie mam doświadczenia, a
          minione próby trudno uznać za udane, więc może to jest myśl: powłóczyć się po
          Francji i posmakować? Winersch - skoro była część I, czy mogę spodziewać się
          drugiej? Chętnie pownikałabym w szczegóły:)Co do Admina i ewent. ilości
          zajmowanego miejsca przez opowieść - jestem pewna, że też przeczyta z
          przyjemnością. Pięknie pozdrawiam. I zachęcam innych do dzielenia się
          wrażeniami z "winnych" włóczęg. Może odezwą się wędrujący po Hiszpanii i
          Włoszech?
          • mariobirra Re: "Winna" włóczęga... 19.02.04, 12:04
            Jeżeli chodzi o Włochy, to po wielokrotnych wędrówkach wzdłuż i wszerz mogę
            przede wszystkim polecić miejsca, w których bez umawiania się można popróbować
            i zakupić lokalne trunki. Toscana - San Gimignano - wiele sklepików, choć ceny
            zaczynają rosnąć; Monteriggioni - przeurocze średniowieczne minimiasteczko,
            chianti tamtejsze również po zupełnie niewygórowanej cenie; smakowo i
            klimatycznie
            spodobała mi się jedna enoteca w Ennie na Sycylii, ale nazwy nie pomnę (chyba
            za bardzo mi się tam spodobało ;))
            Jako historyk sztuki zwykle bardziej sobie ostrzyłem ząbki na zabytki niż na
            winnice, dlatego może nie mogę służyć szczegółowymi informacjami; jednakowoż
            podtrzymuję to, o czym wspomniał winersch - znajomość języka autochtonów
            otwiera wiele drzwi domostw i piwniczek. Włosi są generalnie
            przyjaznym ludkiem i dopiero we włoskim domu dotknąłem tej feeri smaków
            swojskiego winka jak i win znanych, domowego bimbru i grappy z Bassano.
            Bardzo polecam i upraszam innych mniej lub bardziej winnych :) o opowieści
            z Włoch i nie tylko.
            Pozdrawiam
          • Gość: docg austria IP: 212.160.147.* 19.02.04, 12:10
            na krótki wypad, może być w drodze do Włoch, polecam Wachau + Kremstal +
            Kamptal. Najlepiej zwiedzać je rowerem, te rejony rozciągaja się w osi nie
            dłuższej niż 50 km i jest tam swietnie zrobiona sieć tras rowerowych. Jest masa
            rzeczy do zwiedzenia (ruiny Aggsbach, zamek w Durnstein, Stift Gottweig...) a
            ścieżki rowerowe często prowadzą wśród winnic, gdzie w sierpniu można do woli
            objadać się dojrzewającym Gruner Veltlinerem, jest też modry (naprawdę) Dunaj,
            w którym można się kąpać bez obawy o zdrowie (powaga). Nie wiem jak ze
            zwiedzaniem piwnic - winnice są ogólnie dostępne, natomiast nie zauważyłem,
            żeby któryś z winiarzy przyjmował zwiedzających; to są ludzie zbyt zajęci, ale
            niektórzy z nich urządzają "heurige" - warto wziąć udział w czymś takim, wtedy
            jest okazja porozmawiać o winie, niektórzy prowadzą własne restauracje. Jeśli
            ktoś chce koniecznie sprawdzać, która beczka lepsza - ze stali szwedzkiej czy
            japońskiej, to w biurach turystycznych na pewno mu powiedzą, który winiarz
            przyjmuje zwiedzających :-) Zakupy bez problemu w sklepach, winotekach i
            niekiedy u wytwórców (np. u FWW). Duża baza noclegowa, bez problemu można
            znaleźć komfortowe spanie za 15€/os, również u winiarzy (np. Paul
            Stierschneider w Oberloiben). W tym roku może być naprawdę dobrze, bo w
            sprzedaży będą wina ze świetnie zapowiadającego się rocznika 2003 :-)
            pozdrawiam
            • wiolka2004 Re: austria 19.02.04, 14:58
              Serdeczne dzięki! Wszystko skrzętnie drukuję i notuję. Serdecznie zapraszam
              innych "winnych" wędrowców do dzielenia się "winnymi" wrazeniami. Pozdrawiam
      • Gość: ameli Re: "Winna" włóczęga... IP: *.compower.pl 18.02.04, 22:30
        Witam!
        Ja koneserką wina nie jestem (raczej miłośniczką) ale wlasnie ubiegle wakacje
        spedzilam z moim chlopakiem podróżując po francuskich winnicach - to co napisal
        winersch to fajne rady - ja dodam tylko, ze lepiej w taka podroz wybrac sie
        wlasnym samochodem - gdyz latwiej dotrzec w rozne miejsca jak i duzo szybciej
        trzeba tez przygotowac sie finansowo bo odwiedzanie winnic, i innych miejsc
        gdzie mozna podegustowac wino prawie zawsze cos kosztuje a czasem sa to znaczne
        kwoty Alzacja jest tania, Burgundia to roznie ale nie przesadzaja tak jak w St.
        Emilion - chociaz polecam St Emilion odwiedzic bo warto...W Russillion
        trafilismy na sklepiki gdzie prawie w nas wlewali wina, w Prowansji tez bylo
        fajnie, no i wszedzie bylo fajnie
        Polecam odwiedzic Sauteners - zwiedzac posiadlsci mozna praktycznie za darmo lub
        za niewielka oplata - wiele bym napisala ale nie wiem co cie interesuje, we
        Francji najlepiej spac na kempingach - w rejonie Beaujolais jest bardzo
        sympatycznie - warto zwiedzac winnice rowerem - molzna porzyczyc - a na kempingu
        w jednym miasteczku codziennie o godz,18 organizuja darmowe degustacje
        Mam ceny zwiedzania winnic z ubieglego lata - chyba sie nie zmienily np wizyta w
        Chateau Mouton Rothschild kosztuje 5euro za degustacje trzeba zaplacic dodatkowo
        3-3,5 mysle, ze warto jesli wiezmie sie pod uwage jakie wina tam robia i ile
        kosztuje butelka...
        wiecej napisze jak bedzie "zapotrzebowanie";-)
        pozdr
      • winersch Re: "Winna" włóczęga... 18.02.04, 23:04
        Do tego co napisała ameli dodam uzupełnienie. Język francuski otwiera prawie
        każda winnicę. Po angielsku mówią w dużych znanych firmach, ktore zatrudniaja
        przewodników, speców od marketingu i PR i tam też często płaci się za
        zwiedzanie i degustację. W mniej znanych, często równie dobrych posiadłościach,
        zwiedzanie i degustacja nie kosztują nic, a kupuje się niedrogo. Dotyczy to
        zwłaszcza Roussillonu, Langwedocji i południowego Rodanu. Warto poszukać
        winnic, które specjalizują się w uprawie biologicznej lub biodynamicznej. Sa to
        na ogół pasjonaci, ktorzy chetnie dzielą się swą pasją. Mniej czuje się tu
        marketingu, więcej serca. Jadąc z Polski warto zacząć od Jury. Wina ciekawe,
        niektóre wielkie.Region piękny, kemping np w Arbois niedrogi i bardzo wygodny.
        Są także ciepłe górskie jeziora, leśne wodospady i co najmniej paru ciekawych
        producentów. poza tym fantastyczne sery.
        pozdrawiam
        • Gość: ameli Re: "Winna" włóczęga... IP: *.compower.pl 18.02.04, 23:17
          ja jeszcze dodam, że warto wziąść ze soba przewodniki i książki o winach, tabele
          roczników itp... zwłaszcza jesli chce sie robić zakupy czy chociażby kupować by
          pić wino codziennie wieczorem... - bez picia win taka podróż traci sporo uroku:-)
          a - pisze sie pożyczać a nie jak wczesniej napisałam "porzyczać":-)
          miłej nocy

        • amsti Re: "Winna" włóczęga... 20.02.04, 10:29
          winersch napisał:

          > W mniej znanych, często równie dobrych posiadłościach,
          > zwiedzanie i degustacja nie kosztują nic, a kupuje się niedrogo. Dotyczy to
          > zwłaszcza Roussillonu, Langwedocji i południowego Rodanu. Warto poszukać
          > winnic, które specjalizują się w uprawie biologicznej lub biodynamicznej. Sa to
          >
          > na ogół pasjonaci, ktorzy chetnie dzielą się swą pasją. Mniej czuje się tu
          > marketingu, więcej serca. Jadąc z Polski warto zacząć od Jury. Wina ciekawe,
          > niektóre wielkie.Region piękny, kemping np w Arbois niedrogi i bardzo wygodny.
          > Są także ciepłe górskie jeziora, leśne wodospady i co najmniej paru ciekawych
          > producentów. poza tym fantastyczne sery.
          > pozdrawiam


          Rzeczywiście tam na południu to odwiedzanie winnnic i sklepików połączone z
          niekończąca się czasem idegustacją (LR) jest rzeczywiście niesamowicie fajne.
          A zacząc zwiedzanie można już od Alzacji - choć Alzacja jest mało francuska.

          W ogóle fajnie jest też (ale to zależy od rezerw czasowych) zjechać czasem z
          autostrady. Prze Jurę tylko przejeżdzałem, ale warto było.


        • panowca Re: "Winna" włóczęga... 19.04.04, 14:12
          Jadąc z Polski warto zacząć od Jury. Wina ciekawe,
          > niektóre wielkie.

          w sobote otarłem sie o tą wielkość
          próbowalismy Żółtego Wina (Vin Jaune) AOC Cotes du Jura rocznik 1993 (!)
          Fruitiere Vinicole de Voiteur - szczep Savagnin - 6 lat strzenia w beczkach -
          baardzo ciekawe zetknąlem się już z zzółtym winem ale młodszym tutuaj pierwsze
          skojarzenie to wytrawna sherry fino zreszta nieodległe skojarzenie bo wino
          miało moc 14 %, było przyciężkawo ale solidnie polecam - jak dla mnie idealne
          do zapiekanek z ziemniakami , jajkiem i żółtym serem - bardzo ciekawe
          doświadczenie
          a i nietypowa butelka pojemność 620 ml


          Region piękny, kemping np w Arbois niedrogi i bardzo wygodny.
          > Są także ciepłe górskie jeziora, leśne wodospady i co najmniej paru ciekawych
          > producentów. poza tym fantastyczne sery.



          > pozdrawiam
          • Gość: docg Re: "Winna" włóczęga... IP: 212.160.147.* 19.04.04, 14:36
            panowca napisał:
            > a i nietypowa butelka pojemność 620 ml (...)

      • spol Re: "Winna" włóczęga... 19.02.04, 13:44
        A ja się już kiedyś wywnętrzyłem tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18&w=7639507&a=7639507

        Pozdrawiam!
        • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 19.02.04, 15:02
          Dzięki spolu. Podzielam zdanie innych - lekką masz rękę do klawiszy.
          Zazdroszczę wspomnień. Trochę się romarzyłam wspominając ostatnie "Nowe
          Beaujolais". Ta aksamitna sukienka...
        • winersch Re: "Winna" włóczęga... 19.02.04, 23:48
          Spolu, to było piękne. ja zaczynałem od Chiroubles, pracowałem w Thoisey, po
          drugiej stronie rzeki.
          pozdrawiam.
          • spol Re: "Winna" włóczęga... 20.02.04, 09:39
            Dziękuję! :o) Thoissey, jasne! W gimnazjum w Saint-Didier uczyły się córki
            moich przyjaciół z Julienas :o)

            Pozdrawiam!
            • winersch Re: "Winna" włóczęga... 20.02.04, 23:27
              Ja miałem staż w Laboratoire Biard w Thoissey, mieszkałem w hotelu Le Rivage
              nad samą rzeką. Beaujolais za oknem. Tam właśnie zakochałem się w winach,
              kuchni, Francji itd
            • winersch Re: "Winna" włóczęga... 20.02.04, 23:38
              Jadąc do Hiszpanii, na Costa Brava, do Penedes czy dalej zatrzymajcie się w
              Collioure, choćby na jeden dzień. Przepiękny kolorowy port, niegdyś centrum
              połowu sardeli (na anchois). Doskonale wina czerwone z apelacji Collioure no i
              słodkie Banyuls czerwone i biale. W centrum miasteczka na ulicy Pasteura 22,
              znajdziecie starą kamieniczkę gdzie mieści sie Domaine Pietri-Geraud. Sklep od
              frontu, wytwórnia na zapleczu - to typowe dla Collioure. Balony szklane z
              leżakującym na słońcu Banyuls na balkonie. Firme prowadą panie Maguy (matka) i
              Letycja (córka) Pietri- Geraud. Doskonale czerwone Collioure (ok. 12 euro) i
              białe (rzadkość) Banyuls ok.20 euro. Panie co roku zbieraja nagrody. Obok, 100
              metrow dalej Cave des Templiers, gdzie można zdegustować szeroki wachlarz win z
              Roussillon. Jeden dzień, a ile wrazeń. W Pietri-Geraud najlepiej umówić się
              telefonicznie, wtedy można zobaczyć coś więcej niż sklep. W razie czego służę
              telefonem
      • winersch Re: "Winna" włóczęga... 24.02.04, 23:04
        Z innej beczki dziś Rodan. Montirius. W małej miejscowosci Sarrians, na
        pograniczu apelacji Gigondas i Vacqueyras, 8 kilometrow od Carpentras,
        siedziba firmy Christine i Erica Saurel. Winnica prowadzona według zasad upraw
        biodynamicznych fdaje wina soczyste, bogate i jak na apelacje zaskakująco
        miękkie, co nie znaczy bez charakteru. Fermentacja w kadziach betonowych.
        zarówno Vacqueyras jak i Gigondas jedne z najlepszych jakie piłem a przy tym w
        znośnych cenach. Gigondas 13 - 14 euro, Vacqueyras ok 10. Naprawdę warto. Jeśli
        wykażemy zainteresowanie uprawą biodynamiczną możemy liczyć na dług a rozmowę,
        zwiedzanie piwnic i dobrą degustację. Warto umówić się wcześniej. W bliskiej
        okolicy wielu wartych zatrzymania producentów, masa świetnych win.Na dużym
        skrzyżowaniu - rondzie koło Mazan świetna spółdzielnia winiarska gdzie za 4
        euro można kupić wyjątkowo przyzwoite Cotes-du-Ventoux
        • kochamwino Re: "Winna" włóczęga... 24.02.04, 23:24
          Ale wzielo Cie na pisanie:-)... kiedy sie spotkamy? Wpadnij do mnie ... tak
          daleko nie masz.

          TT
          • winersch Re: "Winna" włóczęga... 25.02.04, 00:01
            Kiedy jak wpadam to Cię nie ma i co mam zrobić biedny miś
            • kochamwino Re: "Winna" włóczęga... 25.02.04, 00:14
              winersch napisał:

              > Kiedy jak wpadam to Cię nie ma i co mam zrobić biedny miś
              A to moj biedny Mis nie ma nr. "handy" do mnie?
              Wystarczy zadzwonic.....bo i tak musimy pogadac.

              TT
              • winersch Re: "Winna" włóczęga... 25.02.04, 00:25
                I will call Cię jutro po południu
      • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 01.03.04, 12:25
        Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zechcieli zabrać głos w sprawie "winnej"
        włóczęgi. Cały czas jednak liczę po cichu, ze odezwą się
        hiszpańscy "winni".Chodzi mi po głowie taka oto włóczęga: dolina rzeki Ebry, do
        regionu Rioja i jeszcze może kawałek dalej na północ...P.S. Zastanawiam się
        dlaczego tak mało popularne są "winne" wyprawy do Hiszpanii? Pozdrawiam Wiolka
        • Gość: brus Re: "Winna" włóczęga... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 16:28
          Zanim się odezwą "hiszpańscy"... polecam Toskanię i okolice Bolgheri. Byłem tam
          trzy lata temu i do tej pory mam w oczach tamtejszą, obsadzoną cyprysami "La
          strada del vino". Najbardziej podobało mi się Castagneto Carduci z super
          restauracją-pizzerią przyklejoną do zbocza, z której tarasu oglądało się
          filmowy zachód słońca. Nie miałem wtedy żadnej wiedzy o winie (tak jak i teraz,
          ale jeszcze ze dwa lata lektury forum:)), pamiętam, że między Bolgheri a CC co
          parę kilometrów drogowskazy zapraszały do Tenuty lub Agricoli. Notabene, gdyby
          ktoś miał dobry, sprawdzony adres na 2 tygodnie wakacji w tamtej okolicy to
          chętnie skorzystam. We wrześniu przez tydzień jeździłem od San Gimigiano przez
          region Chianti aż po Montepulciano i Montalcino. Każda z miejscowości jest "do
          zjedzenia" i jak to mówił w 1970 r. Gomułka:"ja tu jeszcze wrócę". Wina piłem
          korzystając z "Bieńczyka" i paru właścicieli enotec zaglądało mi przez ramię
          kręcąc głową z aprobatą. Pozdrawiam
          • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 01.03.04, 16:48
            Miło poczytać. Czytając Państwa posty wydaje mi się, że gdziekolwiek by nie
            pojechać "winna" włóczęga zapowiada iście wspaniale.We włoskich winach nie
            jestem zbyt "mocna", choć kilka tygodni temu piliśmy świetne Montepulciano
            d'Abruzzo, chyba z 2000r.Pozdrawiam
      • docg a kto był w Portugalii? (n/t) 01.03.04, 16:38
        • Gość: monty Re: a kto był w Portugalii? IP: *.ipartners.pl 01.03.04, 17:07
          Miałem tę przyjemnosć, ale tylko w pasie od Algarve do Lizbony, bez Porto. Na
          szczęście w Lizbonie, w Górnym Mieście znajduje się Instituto do Vinho do
          Porto, gdzie przy kominku i fado można spróbować niemal każdego rodzaju i
          rocznika - rocznikowe oczywiście "na butelki". Natomiast sama przygoda winna
          ograniczyła się (z koniecznosci) prawie tylko do restauracyjnych prób,
          niezwykle zresztą udanych. O szczegółach napiszę po zakończeniu przeprowadzki -
          zeszyty winne (obiecałem to również przy okazji wątku o Lagrein). Z
          ciekawostek: w knajpce w portowym miasteczku, u Jorge, której szyld był w
          połowie przerdzewiały, zjedliśmy kopę ostryg, kalmary, "święte jacusie", doradę
          i dwa piotrosze, popijając wszystko 4 butelkami vinho verde i zapłaciliśmy (4
          osoby) ... 90 EUR. Stąd rada: nie chodzić do restauracji typowo turystycznych,
          bo tam marże o niebo wyższe.
          • Gość: docg dalej o Portugalii IP: 212.160.147.* 02.03.04, 08:02
            dzięki, pytam dlatego, że chcę sie wybrac do Portugalii i nie wiem, czy pomysł
            wykupienia wycieczki turystycznej jest dobry - wprawdzie w cenie wycieczki jest
            transport samolotem (samochodem chyba się tam nie da dojechać?), ale boję się,
            że mnie wywioza do jakiegoś betonowego kombinatu dla niemieckich turystów. Czy
            np. Algarve nadaje się do przyjemnego spędzania czasu?
            pozdrawiam
            • winoman Re: dalej o Portugalii 02.03.04, 11:11
              > (samochodem chyba się tam nie da dojechać?),

              Pewnie się da, ale to zamjmie połowę czasu.

              > ale boję się,
              > że mnie wywioza do jakiegoś betonowego kombinatu dla niemieckich turystów. Czy
              > np. Algarve nadaje się do przyjemnego spędzania czasu?

              Też bym się bał :-))

              Moje doświadczenia ograniczają się do tygodnia spędzonego w Lizbonie i
              okolicach, mieszkałem w samym centrum w taniej, ale niezłej "pensao" (tyle, że
              czwarte wysokie piętro bez windy ...), było świetnie. Do Porto planowałem, nie
              dojechałem niestety.

              Pozdrawiam!
            • Gość: ameli Re: dalej o Portugalii IP: *.crowley.pl 02.03.04, 13:24
              Witam!
              Ja chyba na żadną wycieczke z biura podróży bym sie nie pisała, chyba że cena
              jest na tyle atrakcyjna by juz na miejscu wynająć samochód i pojeździć po innych
              miejscach, również z noclegami - Portugalii jest sporo nie drogich a milych
              hotelików
              Najpierw lepiej sprawdzic przeloty np. do Lisbony i porównac cene z oferta biura
              - może teraz kiedy zaczęły sie tanie przeloty bedzie jakas atrakcyjna oferta
              W Algarve mozna przyjemnie spędzić czas - jak ktos lubi plaże, skaliste i
              widokowe wybrzeże, małe rybackie wioski itp- ale jest to miejsce typowo
              wakacyjne - chociaż zależy kiedy sie tam jedzie.
              Ja jeździłam po Portugalii samochodem tyle, że z Hiszpani a nie z PL - myślę
              jednak, ze warto wypożyczyc na miejscu samochód i udac sie w kierunku pn. - mnie
              Lisbona i od niej na pn sie bardzo podobała zwłaszcza, że nie lubie wylegiwać
              sie na plażach...
              nie znam zaś Portugalii od strony "winnej włóczęgi" - jeszcze:-)
              • waza101 Re: dalej o Portugalii 02.03.04, 21:22
                Gorąco namawiam do odwiedzenia północnej części kraju.Fantastyczna przyroda,
                mało turystów, cudowne dzikie plaże(z bazą turystyczną poza większymi
                miejscowościami - czyt. betonowe nabrzeża Oceano Atlantico - bywa różnie). Ale
                Porto i samą dolinę rzeki Douro trzeba raz w życiu zobaczyć.Jeśli ktoś się tam
                wybiera, niech poda e-mail.Chętnie podeślę własne sprawdzone miejsca i parę
                zdjęć.Pozdrawiam!
                • wiolka2004 Re: dalej o Portugalii waza101 03.03.04, 11:47
                  Cześć!Chętnie skorzystam na zapas. Właśnie w niedzielę lub poniedziałek
                  widziałam na Travel Channel program o Porto i dolinie rzeki Duero. Ze
                  szczególnym uwzględnieniem winnicy, gdzie produkują porto Taylor's. Bardzo tam
                  pięknie i od razu mogłam uraczyć się domowymi zapasami, bo jakaś butelczyna
                  Taylor'sa tkwiła zaniedbana w kącie. Mój mail: wiolka2004@gazeta.pl Czekam na
                  wiadomości. Pozdrawiam Wiolka
                  • Gość: docg ja też poproszę "na zapas" IP: 212.160.147.* 03.03.04, 12:35
                    adres: docg@gazeta.pl

                    dzięki, pozdrawiam
            • Gość: monty Re: dalej o Portugalii IP: *.plusgsm.pl 03.03.04, 12:21
              Najlepiej wykupić jakieś last minute. Potem pozyczyć samochód i w drogę. W
              Portugalii są przepiękne plaze, wiec nawet w turystycznym Algarve warto trzy
              dni spędzić. Nie ma niemieckich turystów, ale ... jest jeszcze gorzej, bo
              przyjeżdża pełno wytatuowanych Angoli z brzuszyskami, jedzących fasolę,
              parówki, hamburegery, zalewajac to wszystko litrami majonezu i keczapu,
              popijając to wszystko odrażającym piwskiem. W każdej knajpce telebimy i mecze
              premier league. Nawet w restauracjach, które wbijają się niemal w ocean, gdzie
              stoły wyłożone są wszystkim co najwspanialsze i najświeższe, nadal tną
              powyższe. Dlatego trzeba jak najszybciej uciekać (trzy dni to aż nadto) na
              północ. Później będzie już tylko lepiej.
              • Gość: docg ten pomysł mi się podoba IP: 212.160.147.* 03.03.04, 12:34
                to jest świetny pomysł, bo pozwala sie niedrogo dostać i wydostać z Portugalii,
                no i daje jakąś bazę startową, z której można się urwać na 3 - 4 dni na północ
                dzięki, pozdrawiam
      • winersch Re: "Winna" włóczęga... 02.03.04, 08:45
        Na wiosnę najlepiej do Prownasji. Maj jest fantastyczny, temperatury doskonałe
        i ludzi nie tak wielu jak w sezonie. no i ceny niższe. Ja dwukrotnie wynająłem
        domek z ogródkiem kolo Saint-Tropez, dość tanio. Ale miało być o winie. W
        Prowansji jest kilka niezłych miejsc. Ale choć wszyscy piszą o Bandol i Cassis,
        ja polecam czerwone Cotes de Provence z winnic oddalonych trochę od morza.
        Warto zobaczyć kilka posiadłości na północ od Frejus. Przede wszystkim Domaine
        dee Demoiselles. Doskonałe czerwone z syrah i carignan. Najlepsze za 10
        euro.Podstawowe czerwone 6 euro. Troche dalej na północ Chateau d'Esclan.
        piękna posiadłość prowadzona przez Szwedów z Domaine Rabiega. Jako ciekawostka
        turystyczna proponują podstawowe wino starzone w różnych beczkach: francuskich,
        amerykańskich, węgierskich, słoweńskich itp. Typowy bajer. poza tym solidne
        wina czerwone no i świetne rose z lokalne odmiany Tibouren.
        pozdrawiam
        • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 02.03.04, 11:03
          Dzięki! Wszystko skrupulatnie wynotowałam. Mam pytanie - czy przełom września i
          października to odpowiedni czas na "winną" włóczęgę? Czy może jest tak, że
          wszyscy zajęci zbiorami nichętnie witają spragnionych "winnych" wrażeń
          turystów? Pozdrawiam Wiolka
      • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 16.03.04, 17:02
        Witam wszystkich "winnych"...
        Moja wyśniona wyprawa zaczyna przyoblekać się w kształty w jak najbardziej
        niesprzyjających warunkach... Planujemy wyprawę do Hiszpanii (może będziemy
        pierwszymi, którzy podzielą się wrażeniami z hiszpańskiej "winnej" włóczęgi?)na
        środek września mniej więcej. Bilety samolotowe w LOT- cie teraz w cenie ok.
        1200pln ze wszystkimi opłatami (Wa-wa - Barcelona i Barcelona - Wa-wa). Trasa
        wstępnie wytyczona. Zamierzamy na miejscu poruszać się samochodem, udając się
        poprzez Saragossę - wyżej doliną rzeki Elbro do regionu Rioja (po drodze jest
        pięć dużych bodeg - ciekawe ile odkryjemy mniejszych, nie mniej
        fascynujących?). Będąc bliżej północy Hiszpanii, może zajrzymy doliną Duero do
        Porto, korzystając ze wskazówek forumowiczów (wielkie dzięki).Dam znać co jakiś
        czas jak przygotowania.Wciąż czekam na wieści - dajcie znać "winni" włóczędzy.
        Pozdrawiam. Wioletta
        • holita Re: "Winna" włóczęga... 16.03.04, 20:17
          Moge Ci podac cale mnostwo ciekawych kontaktow + sugestie dotyczace trasy
          (KKONIECZNIE, ale to KONIECZNIE zabawcie chwile w Katalonii!!! a obok Rioja
          jest Navarra, a w Ribera to nie tylko Ribera, ale tez pare ciekawych
          winnic "spoza", no a potem Toro, Rueda, Bierzo...). Moge Ci tez polecic kilka
          ciekawych knajpek w Barcelonie i Madrycie. Na forum nie, bo dluuuuugo by pisac
          (nie chce zanudzac)
          holita@gazeta.pl

          Pozdr.
          • kapustawino Re: "Winna" włóczęga... 17.03.04, 11:17
            na wakacje jade do hiszpanii. daj mi namiary na sklepy winne winebary, ciekawe
            lokale. dzieki i pozdrawiam!
            kapusta@konin.lm.pl
        • winersch Re: "Winna" włóczęga... 16.03.04, 21:42
          Zdaj się na Holitę. Wie co mówi (przynajmniej o Hiszpanii).
          Jedź kiedyś do Francji
          pozdrawiam
      • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 17.03.04, 13:32
        W końcu!!!!! Serdeczne dzięki! Holito! Już do ciebie piszę! Pozdrawiam i miłego
        dnia. Wioletta
        • waza101 Re: "Winna" włóczęga... 27.03.04, 16:45
          wiolka2004 napisała:

          > W końcu!!!!! Serdeczne dzięki! Holito! Już do ciebie piszę! Pozdrawiam i
          miłego
          >
          > dnia. Wioletta

          Wiolu, jak już będziesz miała program tej wyprawy, to się podziel na forum.
          Moje myśli też ostatnio krążą wokól tego rejonu. Pozdrawiam!
          • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 30.03.04, 12:36
            Dam znać jeszcze w tym tygodniu. Obiecuję. Pozdrawiam. wiolka
      • wiolka2004 Re: "Winna" włóczęga... 19.04.04, 15:53

        • Gość: ameli Re: "Winna" włóczęga... IP: *.compower.pl 19.04.04, 19:06
          Witam!
          Ja jak mieszkałam w Hiszpani prawie rok to zwykle nigdy nie rezerwowalam żadnego
          noclegu podczas podróżowania - wiec myśle, że nie wiele sie zmieniło - warto
          miec jakis fajny przewodnik z adresami i bez problemu sie znajdzie sympatyczny
          nocleg
          pozdr i życze udanej podróży
      • Gość: docg Austria 2 IP: 212.160.147.* 16.08.05, 15:23
        tym razem polecam wszystkim austriacki region Neusiedlersee (łącznie z
        Neusiedlersee Hugelland). Był opisywany w zerowym numerze Magazynu Wino. Z
        atrakcji turystycznych jest jezioro - do kąpieli raczej się nie nadaje, bo
        płytkie i muliste, ale można uprawiać żeglarstwo i windsurfing; jednak główną
        atrakcją (oprócz wina, o tym za chwile) jest ponad 500 km tras rowerowych,
        biegnących w znacznej większości po asfaltowych ścieżkach wśród winnic i pól.
        Trasy są świetnie przygotowane i oznaczone, są do wyboru łatwe, płaskie i
        trudniejsze, pagórkowate (te w Hugelland). Główna trasa rowerowa o długości
        ponad 130 km biegnie dookoła jeziora, ok. 40-km jej odcinek biegnie przez
        Węgry. Można rowerem pojechać do Sopron (piękne, zabytkowe miasto), warto
        zwiedzić Eisenstadt z pałacem Esterhazy i pamiątkami po Haydnie. Jeśli chodzi o
        wino, to pierwsze, co się rzuca w oczy, to ogromna ilość winiarzy; oprócz
        powszechnie znanych nazwisk austriackich gigantów w każdej wiosce jest wiele
        małych, rodzinnych wytwórni, sprzedających swoje wyroby tylko na miejscu. Druga
        ciekawostka - styl produkowanych win: zadziwiająco wiele win półwytrawnych i
        półsłodkich, również czerwonych. Zweigelt czy blauburgunder w wersji "spaetlese
        lieblich" w tym kraju to nie żart, lecz często zupełnie poważne wino. Polscy
        konsumenci byliby zachwyceni tym wyborem :-) Oczywiście są świetne wina
        słodkie - TBA, eiswein i ausbruch, lecz to, co najlepsze, to bardzo porządne,
        dobrze zrobione wytrawne wina z całej gamy szczepów lokalnych i
        międzynarodowych. Ceny: podstawowe proste wina w litrowych butelkach (nie
        polecam) - ok. 2 euro, qualitatswein (od tego poziomu zaczynają się dobre
        rzeczy) - od 3 euro u małych producentów na obrzeżach miasteczek do 4-5 euro u
        bardziej znanych lub w lepszych lokalizacjach. Solidne wina starzone w barrique
        kosztują od 6 euro wzwyż. Winiarze są bardzo gościnni, chętnie rozmawiają o
        winie, jeszcze chętniej częstują, zupełnie bez nacisku na sprzedaż. W ogóle -
        piękny, cywilizowany i przyjazny kraj, z uwagi na niewielką odległość (480 km z
        Wrocławia) świetne miejsce na spędzenie np. długiego weekendu.
        pozdrawiam
        • wiolka2004 Re: Austria 2 17.08.05, 09:26
          Cudne dzięki. Kolejna pasjonujaca trasa "winnej włóczęgi". Wkrótce minie rok od
          mojej hiszpańskiej wyprawy. Mając dług wdzięczności wobec wszystkich, którzy
          odpowiedzieli na założony przeze mnie wątek postaram się opisać i opublikować
          wszystko co przeżyłam i co mi się przydażyło.Serdecznie pozdrawiam i zachęcam
          do dalszej wymiany doświadczeń.
          Wiolka
          • Gość: marzena Re: Austria 2 IP: *.devs.futuro.pl 16.09.05, 15:52
            Natknęłam się na ten wątek przypadkowo. W tym roku w czasie spontanicznej
            podróży po Toskanii byłam w Montalcino i Montelpulciano i przejachałam jeszcze
            Chiantigianą (na więcej nie było czasu), ale planuję wyprawę winną na przysżły
            rok właśnie do Hiszpanii. Możesz mi coś podpowiedzieć, gdzie nocować (będziemy
            samochodem), gdzie kupować wino, czy wcześniej trzeba sie umawiać na zwiedzanie
            winnic? Podaję mój mail: izabelin_baran@poczta.fm. Bedę wdzięczna za sugestie.
            Jakie pzrewodniki wzięłaś? ja mam National Geografic "Hiszpanię" i "Wina
            hiszpańskie" Hachette. Z góry dzięki.
      • kwiatek_leona Re: "Winna" włóczęga... 17.09.05, 22:15
        Zbliza sie sezon zbiorow winogron - wspanialy czas na wyprawe do Burgundii. W
        powietrzu wisi atmosfera podniecenia, oczekiwania i obaw. W kazdym malym
        miasteczku mowi sie tylko o tym, czy zdaza przed deszczem, jaki rodzaj juz
        zebrali a jaki musi jeszcze poczekac, debatuja nad perspektywami jakosci
        przyszlego wina. Punktualnie w poludnie zjezdzaja do miasteczka zbieracze i
        pakuja sie do jakiejs restauracyjki. Warto za nimi podazyc, jezeli miejsce nie
        jest zarezerwowane wylacznie dla nich, moze to byc Wasz najbardziej
        niezapomniany prosty obiad. Czesto nie ma sie wyboru, kelnerki podaja hurtem
        jedno menu przygotowane na ten dzien. Po obiedzie krotki spacer, bramy winiarni
        otwarte w oczekiwaniu na nadjezdzajace traktory ze zbiorami, wszechobecny
        zapach fermentu . Ostatni dzien vendange nalezy spedzic w jakiejs lokalnej
        mordowni i pic razem ze zbieraczami i lokalnymi pracownikami winiarni (nie
        zapomnijcie zazyc Alka Seltzer przed spadnieciem). Wszystko to pozwala poczuc
        sie czescia tego corocznego rytualu i objac dystans drogi od krzaczka do polki
        w sklepie. Wspaniale leczy snobistyczne zapedy i wszczepia szacunek dla pracy
        wlozonej w te 3/4 ltra.

        A jak juz tam bedziecie, nie zapomnijcie wpasc do Domaine Heresztyn w Gevrey
        Chambertin. Pani odpowiedzialna za degustation mowi po polsku i leje wyborne
        wino...
      • Gość: Mariusz Wiśniewski Re: "Winna" włóczęga... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.06, 11:24
        Zapraszam wszystkich zainteresowanym na mojego nowego bloga poświęconego w
        całości BAROLO. To pierwsza strona w języku polskim poświęcona temu winu.
        Roczniki, producenci, serwowanie, aktualności – wszystko stworzone przez
        hobbistę dla hobbistów! czekam na wasze opinie i uwagi

        www.barolo.blox.pl
        e-mail: mario-utd@wp.pl
      • rurale Re: "Winna" włóczęga... 08.04.06, 15:45
        Polecam zdjecia p. Romana Szewczyka z wyprawy do Portugalii.

        www.photo-dna.net/portugal/?album=portugal&PHPSESSID=4287662837f174452bbb5eae2ab256c4

        Mozna do nich takze zajrzec przez strone Collegium Vini.

        pozdrawiam
      • sstar Independent nt Loary 07.10.06, 22:34
        travel.independent.co.uk/europe/article1815014.ece
        pzdr
        star
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka