joe_stru 20.10.04, 13:39 www.winespectator.com Tzn na razie nie ma czego oglądać , ale może zaraz będzie...pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
winoman Re: Widzieliście? 20.10.04, 13:46 > www.winespectator.com > > Tzn na razie nie ma czego oglądać , ale może zaraz będzie...pzdr. No właśnie wczoraj szlag mnie trafił, pilnie potrzebowałem pewnej informacji, wiem, że gdzieś tam jest a tu ... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
winoman To se ne vrati ... 20.10.04, 21:38 > www.winespectator.com > > Tzn na razie nie ma czego oglądać , ale może zaraz będzie...pzdr. Pooglądać może tak, ale tylko z wierzchu, za wszystkie istotne rzeczy od dziś trzeba zapłacić, a mi sie właśnie kończy subskrybcja i nie mam zamiaru odnawiać ... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
docg Re: To se ne vrati ... 20.10.04, 22:44 czy to kara za artykuł Marka Bieńczyka? :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: To se ne vrati ... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.10.04, 23:03 > > www.winespectator.com > > > > Tzn na razie nie ma czego oglądać , ale może zaraz będzie...pzdr. > > Pooglądać może tak, ale tylko z wierzchu, za wszystkie istotne rzeczy od dziś > trzeba zapłacić, a mi sie właśnie kończy subskrybcja i nie mam zamiaru odnawiać A tam w ogole kiedys bylo cos ciekawego? Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
winoman Re: To se ne vrati ... 20.10.04, 23:11 > A tam w ogole kiedys bylo cos ciekawego? Bywało, przede wszystkim (nie będę oryginalny, muszę się zgodzić z Markiem Bieńczykiem) felietony Matta Kramera i artykuły Laubego, kulinaria Steimana, a także ciekawe archiwum. Kiedyś to było dużo lepsze pismo. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: To se ne vrati ... 21.10.04, 13:22 winoman napisał: > > A tam w ogole kiedys bylo cos ciekawego? Owszem. Znając charakter tego magazynu i tak zwany "target" oraz używając tej wiedzy podczas czytania, jest to czaopismo nie tylko ciekawe ale i niezwykle pouczające. Bunt większości pasjonatów-winopijców (w tym mój także) wobec WS, wynika ze zbytniego idealizowania i mitologizowania wina, gdy tymczasem z właściwą amerykanom prostotą sprowadzili oni wino do roli łatwo poddającego się ocenie produktu handlowego. Nadal ilość (nie zawsze jakość...) informacji o winach zawarta w rocznikach WS, nie ma sobie równych w żadnym wydawnictwie na świecie i trzeba o tym pamiętać. > Bywało, przede wszystkim (nie będę oryginalny, muszę się zgodzić z Markiem > Bieńczykiem) felietony Matta Kramera i artykuły Laubego, kulinaria Steimana, a > także ciekawe archiwum. Kiedyś to było dużo lepsze pismo. Co do ostatniego zdania Winomana: Absolutnie się nie zgadzam. Wracam czasem do starszych numerów WS i twierdzę, że to my się zmieniamy a nie czasopismo. Dla masy czytelników publikacje tego typu pozostaną jedynym możliwym przewodnikiem po winach. Na dodatek twierdzę, że wszystkie tego typu wydawnictwa na świecie, nieważne w jakiej formie ujęte, posiadają dokładnie te same wady co WS (czasami znacznie większe wady też!). Na niekorzyść wielu innych często działa to, że pisują tam osoby z niewielkim doświadczeniem "winiarskim" a czasami wręcz zupełni nowicjusze o kilkuletnim bagażu doświadczeń przekonani, że tysiąc czy dziesięć tysięcy win spróbowanych na różnych targach i degustacjach zrobiło z nich ekspertów. Tymczasem okazuje się, że w swoim życiu wypili (a nie degustowali!) w porywach kilkaset butelek wina najczęściej z niższej i średniej półki jakościowej; najczęściej w kilku czy kilkunastu rocznikach znają 5-10 win. Tymczasem w wypadku WS czy Decantera mogę całkowicie negować ich system i jakość ocen, ale nie mogę redaktorom takich czasopism odebrać wielkiego doświadczenia i skali porównawczej jaką dysponują. Odpowiedz Link Zgłoś
sstar Re: To se ne vrati ... 21.10.04, 20:30 > Tymczasem w wypadku WS czy Decantera mogę całkowicie negować ich system i > jakość ocen, ale nie mogę redaktorom takich czasopism odebrać wielkiego > doświadczenia i skali porównawczej jaką dysponują. Ciekawe jednak w jakim wieku osiaga sie "szczyt" mozliwosci degustatorskich (o ile cos takiego istnieje - ale jak mozna oceniac punktowo produkty mozna pewno i mozliwosci) - mam na mysli zdolnosci percepcji, ktore chyba tepieja nieco z czasem. Bo chyba nie jest to krzywa wznoszaca sie w nieskonczonosc. Moze taki Parker niewiele juz czuje? Albo czuje to co kiedys wyczul albo tez co nowego wymysli. Nie jestem tez pewien czy taki bagaz nie skrzywia nieco. Pozdrawiam, star PS. Pamietam jeden konkurs na percepcje zapachow ktory w gronie osmiu osob zdecydowanie wygrala 10-latka! Odpowiedz Link Zgłoś
amsti Możliwe 22.10.04, 10:15 sstar napisał: > PS. Pamietam jeden konkurs na percepcje zapachow ktory w gronie osmiu osob > zdecydowanie wygrala 10-latka! Mnie to absolutnie nie zaskakuje, bo w WS dużo win ocenia niemowlak (w każdym razie osesek, choć dość wyrośnięty) Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo ;-))) 22.10.04, 13:08 Fakt, że jak się zaczyna tłumaczyć nazwiska, to wychodzą śmieszne rzeczy! A co do możliwości degustacyjnych: Potencjalnie mogą one rosnąć do końca życia w sposób właściwie jednostajny i czym degustator starszy, tym lepszy w porównaniu do siebie sprzed lat (niezależnie od wielkości doświadczeń). Oczywiście tylko z punktu widzenia fizjologii i biochemii, bowiem zmysł zapachu i smaku to jedyny, który wyostrza się do końca... w przeciwieństwie do wzroku i słuchu (jak powszechnie wiadomo). Zdolność rozróżniania smaków i zapachów zaczyna rosnąć systematycznie i wyraźnie od okolic 40tki. Pamiętać trzeba jednak, że jest to tylko potencjalna możliwość - kiedy bierzemy pod uwagę same zmysły. Biorąc pod uwagę takie elementy jak utrata pamięci, czy różne uszkodzenia układu nerwowego może w praktyce być różnie. Podaję z pamięci za artykułem w jakimś medycznym periodyku internetowym, więc proszę nie ścigać mnie o źródło, bo go po prostu nie pamiętam, a siły szukać nie mam! ;-) Myślę, że oddzielną sprawą jest kwestia rutyny i zwykłego znudzenia, ale to inny temat chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: ;-))) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.10.04, 20:35 > Potencjalnie mogą one rosnąć do końca życia w sposób właściwie jednostajny i > czym degustator starszy, tym lepszy w porównaniu do siebie sprzed lat > (niezależnie od wielkości doświadczeń). Oczywiście tylko z punktu widzenia > fizjologii i biochemii, bowiem zmysł zapachu i smaku to jedyny, który wyostrza > się do końca... Brzmi dosc niewiarygodnie - szczegolnie to do konca :-) A jako osoba sceptyczna (teorii zwykle wiele, mniej lub bardziej fantastycznych, co nie implikuje osiagniecia konsensusu w ww temacie) zapytam forumowiczow czytujacych periodyki medyczne - moze inne artykuly rzecza na wyzej wymieniony temat cos zupelnie innego? Bo ja periodykow medycznych zwyczajnie w swiecie niewiele zwykle czytam. Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
sstar Re: ;-))) 23.10.04, 23:50 Tak jak myslalem, nie wszyscy sa takimi optymistami jak niektorzy medycy: Jens Priewe: "...zapachy. Prog od ktorego sa rejestrowane, podwyzsza sie rowniez z wiekiem..." wczesniej bylo o osobach narazonych permanantnie na okreslone zapachy; Jancis Robinson: "...Those who are relatively new to wine should feel particularly confident, though, since it is they who invariably make the most acute tasters..." oraz "and in blind tasting (tasting to identify an unnamed wine) novices often do better, because their perceptions are unclouded by previous experiences" A tej Pani to akurat wierze bo to dobrze wyksztalcona kobieta jest:-) Tak wiec ja nie do konca ufam doswiadczonym degustatorom, a euforyczne okrzyki pan w czasie degustacji "O to tak pachnie jak roza - taka do gotowania!" szybciej sa sklonne mnie przekonac o autentycznosci wrazen niz elokwentne opinie nt kwasowosci. Zreszta jak sie poczyta te notki w WS (przysylali mi bo sie nieopatrznie zapisalem) to trudno sie oprzec wrazeniu, ze powielane sa jakies szablony. Dla odmiany - w Hachette, a to aspekt historyczny sie pojawi, a to ekonomiczny, zawsze cos ciekawego dorzuca. Pozdrawiam star PS. A jak po angielsku to i tak wolalem Decantera! Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: ;-))) 26.10.04, 14:18 sstar napisał: > Tak jak myslalem, nie wszyscy sa takimi optymistami jak niektorzy medycy: > Jens Priewe: > "...zapachy. Prog od ktorego sa rejestrowane, podwyzsza sie rowniez z > wiekiem..." wczesniej bylo o osobach narazonych permanantnie na okreslone zapac > hy; Wybacz, ale mimo wszystko dla mnie w kwestii badania ludzkich zmysłów nobliści z dziedziny medycyny pozostaną nieco większymi autorytetami niż winni pisarze ;- ) . Poza tym ja napisałem, że istnieje potencjanie taka możliwość, gdy tymczasem permanentne narażenie na pewne zapachy o wysokim stopniu natężenia wywołują uszkodzenia "narzędzi" odpowiedzialnych za percepcję pewnych zapachów. > Jancis Robinson: > "...Those who are relatively new to wine should feel particularly confident, > though, since it is they who invariably make the most acute tasters..." Oczywiście, ale co znaczy "new to wine"? Przecież nie młodość fizyczną organizmu, tylko "młodość jako degustator". > oraz > "and in blind tasting (tasting to identify an unnamed wine) novices often do > better, because their perceptions are unclouded by previous experiences" Nadal nie ma to żadnego związku z tym co napisałem. Tu chodzi o kwestię doświadczenia i rutyny a nie o fizjologiczne możliwości. > A tej Pani to akurat wierze bo to dobrze wyksztalcona kobieta jest:-) Nie kwestionuję jej wykształcenia. Ponieważ tak jak napisałem, nie będę teraz zasobów całego internetu przeszukiwał za cytatami, bo nie uważam sprawy za aż tak istotną, więc może tylko dwa zdania i to słowami laika, w poruszanej kwestii: Zmysł węchu, jako jedyny wykorzystuje zupełnie inny system komunikowania się z mózgiem i to właśnie powoduje, że potencjalnie nie jest on narażony na podobne do innych zmysłów "stępienie" związane ze starzeniem się. "Komórki węchowe" (nazwa zupełnie niefachowa, ale jakoś musiałem to coś nazwać), to zdolne do rozróżniania ok. 10000 różnych aromatów aparaty elektro-chemiczne, z których w większości wypadków pojedynczy taki receptor odpowiada najczęściej za jeden zapach. Stąd uszkodzenie grupy odpowiedzialnej za jeden aromat poprzez wystawienie jej na zbyt intensywne bodźce powoduje "zapachową ślepotę" na jakiś wybrany zapach. Dodatkowym, niezwykle istotnym czynnikiem jest fakt, że te "komórki zapachowe" połączone są z mózgiem bezpośrednio, co w praktyce oznacza, że otrzymujemy informację o zapachach podobno w odmienny sposób - przy innych zmysłach "ścieżka przesyłu" nie tylko że jest znacznie dłuższa, ale bodziec podlega najpierw "obróbce" i informacja do świadomości dociera już zinterpretowana (nawyki, doświadczenie, nauka, itp). Tymczasem w wypadku węchu bodziec trafia do świadomości niejako bezpośrednio i analiza oraz interpretacja jest dokonywana post factum. To właśnie te cachy węchu podawane są jako przyczyna braku degeneracji tego zmysłu dopuki mózg funkcjomuje sprawnie a receptory nie są uszkodzone. Wszak o utracie jakości widzenia na starość nie mówimy w wypadku kiedy ktoś sobie wbije w gałkę oczną widelec, bo ni trafił w usta. Oczywiście, że jakość doświadczeń i wykorzystanie palety werbalnej do określania aromatów to zupełnie inna sprawa i nie ma ona związku z fizjologicznymi czy biochemicznymi zdolnościami rozróżniania zapachów. Opis jest bardzo uproszczony, ale moja wiedza jest zbyt mała, żeby podejmować próby naukowego opisu zjawiska. To co piszę pochodzi głównie z 2 czy 3 streszczeń różnych prac, między innymi tegorocznych noblistów. Zaznaczam, że czytałem wybiórczo, bo (co chyba jest zrozumiałe) część pozostała dla mnie czarną magią choćby ze względu na nomenklaturę. Mimo tego dla mnie brzmi to sensownie i brak jakiegokolwiek konfliktu z cytatami przytoczonymi przez Ciebie, utwierdza mnie w prawdziwości tej teorii. > Tak wiec ja nie do konca ufam doswiadczonym degustatorom, Ja tym bardziej... ;-) > a euforyczne > okrzyki pan w czasie degustacji "O to tak pachnie jak roza - taka do gotowania! > " > szybciej sa sklonne mnie przekonac o autentycznosci wrazen niz elokwentne opini > e > nt kwasowosci. Zreszta jak sie poczyta te notki w WS (przysylali mi bo sie > nieopatrznie zapisalem) to trudno sie oprzec wrazeniu, ze powielane sa jakies > szablony. Mnie znacznie bardziej przerażają pseudopoetyckie, bełkotliwe opisy win używające notorycznie zapachów i smaków powszecnie nieznanych, jako oręża w uwiarygadnianiu swojego "winnego" autorytetu wobec swojego nikłego doświadczenia. Nie jest żadną sztuką generować opisy win niemożliwych do zweryfikowania przez 99,99% czytających. Sztuką jest napisać to, co w winie odnajdzie znaczna większość czytających czy słuchającyh - Ci co mają doskonały nos i smak oraz olbrzymi portfel aromatów możliwy do zwerbalizowania i tak odnajdą "swoją własną historię" w każdym winie. > Dla odmiany - w Hachette, a to aspekt historyczny sie pojawi, a to > ekonomiczny, zawsze cos ciekawego dorzuca. > > Pozdrawiam > star > PS. A jak po angielsku to i tak wolalem Decantera! Możesz odmówić. Nie ma problemu z tym, jeżeli taki to dla Ciebie kłopot przez to "nieopatrzne zapisanie" ;-). Tak na marginesie: jak można się zapisać żeby przysyłali na maila notki z Hachatte? Odpowiedz Link Zgłoś
amsti Re: ;-))) 26.10.04, 15:32 giorgio_primo napisał: : > "Komórki węchowe" z tymi neuronami jest jeszcze jeden myk, mianowicie w odróżnieniu od innych komórek nerwowych mózgu czy rdzenia kręgowego potrafią się regenerować. Dlatego generalnie ten zmysł funkcjonuje doskonale nawet u osób w całkiem podeszłym wieku. Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: ;-))) 26.10.04, 15:42 amsti napisał: > giorgio_primo napisał: > : > > "Komórki węchowe" > > z tymi neuronami jest jeszcze jeden myk, mianowicie w odróżnieniu od innych > komórek nerwowych mózgu czy rdzenia kręgowego potrafią się regenerować. Dlatego > generalnie ten zmysł funkcjonuje doskonale nawet u osób w całkiem podeszłym wie > ku. No ponoć właśnie nie całkiem tak. Łącza potrafią zdaje się regenerować, ale same receptory (mają jakąś fikuśną nazwę ["bulby", czy inne "nebule"... hihi] i na pewno nie są to neurony!) niezupełnie, zdaje się że ilość tych receptorów rekompensuje brak możliwości odrodzenia się. To już była część "zajęć", która umknęła mojej uwadze... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
amsti Re: ;-))) 26.10.04, 16:01 giorgio_primo napisał: > No ponoć właśnie nie całkiem tak. Łącza potrafią zdaje się regenerować, ale > same receptory (mają jakąś fikuśną nazwę ["bulby", czy inne "nebule"... hihi] i > > na pewno nie są to neurony!) niezupełnie, zdaje się że ilość tych receptorów > rekompensuje brak możliwości odrodzenia się. To już była część "zajęć", która > umknęła mojej uwadze... ;-) > Na 100 % są odtwarzane. Nie pamiętam dokładnie czy same potrafią się dzielić, czy też powstają z jakiś komórek macierzystych (raczej pewnie to drugie), w każdym razie nowe komórki węchowe mogą się tworzyć przez całe życie. Dlatego są takie wyjątkowe i przydatne dla winopijców. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: ;-))) 26.10.04, 16:06 amsti napisał: > giorgio_primo napisał: > > > No ponoć właśnie nie całkiem tak. Łącza potrafią zdaje się regenerować, a > le > > same receptory (mają jakąś fikuśną nazwę ["bulby", czy inne "nebule"... h > ihi] i > > > > na pewno nie są to neurony!) niezupełnie, zdaje się że ilość tych recepto > rów > > rekompensuje brak możliwości odrodzenia się. To już była część "zajęć", k > tóra > > umknęła mojej uwadze... ;-) > > > > Na 100 % są odtwarzane. Nie pamiętam dokładnie czy same potrafią się dzielić, > czy też powstają z jakiś komórek macierzystych (raczej pewnie to drugie), w > każdym razie nowe komórki węchowe mogą się tworzyć przez całe życie. Dlatego s > ą > takie wyjątkowe i przydatne dla winopijców. Być to może i tak. Jak zaznaczyłem, ta część wywodu była już mi zbyt trudną... zwłaszcza po angielsku ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
sstar Re: ;-))) 26.10.04, 16:42 giorgio_primo napisał: > zapac > Wybacz, ale mimo wszystko dla mnie w kwestii badania ludzkich zmysłów nobliści > z dziedziny medycyny pozostaną nieco większymi autorytetami niż winni pisarze; Jak noblisci to pewno musi to byc latwo dostepne w internecie? Autorytetow zwykle jest wiele, a opinie moga miec skrajnie odmienne:-) > > > Jancis Robinson: > > "...Those who are relatively new to wine should feel particularly confide > nt, > > though, since it is they who invariably make the most acute tasters..." > > Oczywiście, ale co znaczy "new to wine"? Przecież nie młodość fizyczną > organizmu, tylko "młodość jako degustator". Ale od tego zaczelismy - degustatorzy WS i Parker wlasnie nie sa "new to wine" i stad budza twe zaufanie ze wzgledu na doswiadczenie, a moja podejrzliwosc. Natomiast swiezosc spojrzenia plus pewne zdolnosci w tym kierunku budza moja bezsprzeczny podziw - moze dlatego tez, ze moje podejscie jest odmienne. > > > oraz > > "and in blind tasting (tasting to identify an unnamed wine) novices often > do > > better, because their perceptions are unclouded by previous experiences" > > Nadal nie ma to żadnego związku z tym co napisałem. Tu chodzi o kwestię > doświadczenia i rutyny a nie o fizjologiczne możliwości. > Ale w degustacji "fizjologicznych mozliwosci" nie da sie wyabstrahowac. > > A tej Pani to akurat wierze bo to dobrze wyksztalcona kobieta jest:-) > > Nie kwestionuję jej wykształcenia. Ponieważ tak jak napisałem, nie będę teraz > zasobów całego internetu przeszukiwał za cytatami, bo nie uważam sprawy za aż > tak istotną, Jednak napisales wcale nie najkrotszy post wiec chyba tez nie jest az tak nieistotna - chyba, ze lubisz bardziej pisac niz czytac/szukac? > > Zmysł węchu, jako jedyny wykorzystuje zupełnie inny system komunikowania się z > mózgiem i to właśnie powoduje, że potencjalnie nie jest on narażony na podobne > do innych zmysłów "stępienie" związane ze starzeniem się. "Komórki węchowe" > (nazwa zupełnie niefachowa, ale jakoś musiałem to coś nazwać), to zdolne do > rozróżniania ok. 10000 różnych aromatów aparaty elektro-chemiczne, z których w > większości wypadków pojedynczy taki receptor odpowiada najczęściej za jeden > zapach. Stąd uszkodzenie grupy odpowiedzialnej za jeden aromat poprzez > wystawienie jej na zbyt intensywne bodźce powoduje "zapachową ślepotę" na > jakiś wybrany zapach. Co oznacza "zbyt intensywne bodzce" - moze jednak mamy szanse je napotkac w niezwykle (rowniez zapachowo) inwazyjnym swiecie? > Dodatkowym, niezwykle istotnym czynnikiem jest fakt, że > te "komórki zapachowe" połączone są z mózgiem bezpośrednio, co w praktyce > oznacza, że otrzymujemy informację o zapachach podobno w odmienny sposób - > przy innych zmysłach "ścieżka przesyłu" nie tylko że jest znacznie dłuższa, > ale bodziec podlega najpierw "obróbce" i informacja do świadomości dociera > już zinterpretowana (nawyki, doświadczenie, nauka, itp). Tymczasem w wypadku > węchu bodziec trafia do świadomości niejako bezpośrednio i analiza oraz > interpretacja jest dokonywana post factum. "bezposrednio" brzmi tajemniczo:-) > przyczyna braku degeneracji tego zmysłu dopuki mózg funkcjomuje sprawnie a > receptory nie są uszkodzone. Wszak o utracie jakości widzenia na starość nie > mówimy w wypadku kiedy ktoś sobie wbije w gałkę oczną widelec, bo ni trafił w > usta. Oczywiście, że jakość doświadczeń i wykorzystanie palety werbalnej do > określania aromatów to zupełnie inna sprawa i nie ma ona związku z > fizjologicznymi czy biochemicznymi zdolnościami rozróżniania zapachów. Opis > jest bardzo uproszczony, ale moja wiedza jest zbyt mała, żeby podejmować próby > naukowego opisu zjawiska. To co piszę pochodzi głównie z 2 czy 3 streszczeń > różnych prac, między innymi tegorocznych noblistów. Zaznaczam, że czytałem > wybiórczo, bo (co chyba jest zrozumiałe) część pozostała dla mnie czarną magią > choćby ze względu na nomenklaturę. No wlasnie - stad prosba o zrodlo, bo przy interpretacjach zawsze moze pojawic sie niedomowienie, lekkie przeklamanie, a ty pewno nazwalbys to dosadniej - "belkot". > Mnie znacznie bardziej przerażają pseudopoetyckie, bełkotliwe opisy win > używające notorycznie zapachów i smaków powszecnie nieznanych, jako oręża w > uwiarygadnianiu swojego "winnego" autorytetu wobec swojego nikłego > doświadczenia. Nie jest żadną sztuką generować opisy win niemożliwych do > zweryfikowania przez 99,99% czytających. Sztuką jest napisać to, co w winie > odnajdzie znaczna większość czytających czy słuchającyh - Ci co mają doskonały > nos i smak oraz olbrzymi portfel aromatów możliwy do zwerbalizowania i tak > odnajdą "swoją własną historię" w każdym winie. Ja tam lubie natrafic na cos nowego zarowno w opisach jak i samym winie (to niestety zdarza mi sie znacznie rzadziej). A "powszechnie nieznanych" mnie nie przeraza byle mi sie akurat czasem z czyms skojarzylo (innym 99% w tym momencie nie musi - bagaz zapachow i doswiadczen wszak mamy bardzo rozny). Rownie dobrze, a mnie bardziej, moze razic "doswiadczenie" uzywane jako oreze przy braku odczuc. Mysle, ze sztuka jest napisac cos co wiekszosc odnajdzie ale tez dolozyc cos co zaintryguje! > > Możesz odmówić. Nie ma problemu z tym, jeżeli taki to dla Ciebie kłopot przez > to "nieopatrzne zapisanie" ;-). Tak na marginesie: jak można się zapisać żeby > przysyłali na maila notki z Hachatte? > Chyba nie mozna. Przynajmnniej ja nic o tym nie wiem. Pozdrawiam, star Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: ;-))) 26.10.04, 17:25 sstar napisał: ) giorgio_primo napisał: ) ) ) zapac ) ) Wybacz, ale mimo wszystko dla mnie w kwestii badania ludzkich zmysłów nob ) liści ) ) z dziedziny medycyny pozostaną nieco większymi autorytetami niż winni pis ) arze; ) ) Jak noblisci to pewno musi to byc latwo dostepne w internecie? ) Autorytetow zwykle jest wiele, a opinie moga miec skrajnie odmienne:-) Jak napisalem. Szukać nie będę, z lenistwa. Wcele nie takie łatwo dostępne, jak się okazuje. Medycyna to raczej nauka ścisła i to nie jest opinia, tylko wyniki badań. ;-) ) ) ) ) ) Jancis Robinson: ) ) ) "...Those who are relatively new to wine should feel particularly c ) onfide ) ) nt, ) ) ) though, since it is they who invariably make the most acute tasters ) ..." ) ) ) ) Oczywiście, ale co znaczy "new to wine"? Przecież nie młodość fizyczną ) ) organizmu, tylko "młodość jako degustator". ) ) Ale od tego zaczelismy - degustatorzy WS i Parker wlasnie nie sa "new to wine" ) i stad budza twe zaufanie ze wzgledu na doswiadczenie, a moja podejrzliwosc. ) Natomiast swiezosc spojrzenia plus pewne zdolnosci w tym kierunku budza moja ) bezsprzeczny podziw - moze dlatego tez, ze moje podejscie jest odmienne. Wybacz, ale mimo calego mojego podziwu dla jakiejś tam niewątpliwej zdolności tych o których piszesz, nie mogą oni być jakimkolwiek miarodajnym źródłem oceny. Sprawa jest dla mnie trywialnie prosta i doskonale znana z własnego doświadczenie (nie tylko osobistego, ale wielu znajomych także!): osoba pijająca niewielkie ilości win, do tego w określonym stylu i poziomie jakościowym, kompletnie nie potrafi (i twierdzę, że nie ma nawet takich możliwości) docenić niektórych wspaniałych win. Wydaje mi się to wręcz tak oczywiste, że nie potrafiłbym przytoczyć żadnego "racjonalnego" wyjaśnienia. Nie znam ani jednej osoby, także wśród tych z wybitnym smakiem i nosem, które bez naprawde dużego i kosztownego bagażu doświadczeń winiarskich, są w stanie oceniać chociażby Nebbiolo. ) ) ) oraz ) ) ) "and in blind tasting (tasting to identify an unnamed wine) novices ) often ) ) do ) ) ) better, because their perceptions are unclouded by previous experie ) nces" ) ) ) ) Nadal nie ma to żadnego związku z tym co napisałem. Tu chodzi o kwestię ) ) doświadczenia i rutyny a nie o fizjologiczne możliwości. ) ) ) ) Ale w degustacji "fizjologicznych mozliwosci" nie da sie wyabstrahowac. Da się. I są metody badania tego. Jak napisałem, czy przełoży się to na słowa lub doznania i emocje, to inna sprawa, natomiast poziom możliwości rozróżniania aromatów i próg rejestrowania tychże jest badalny. ) ) ) A tej Pani to akurat wierze bo to dobrze wyksztalcona kobieta jest: ) -) ) ) ) ) Nie kwestionuję jej wykształcenia. Ponieważ tak jak napisałem, nie będę t ) eraz ) ) zasobów całego internetu przeszukiwał za cytatami, bo nie uważam sprawy z ) a aż ) ) tak istotną, ) ) Jednak napisales wcale nie najkrotszy post wiec chyba tez nie jest az tak ) nieistotna - chyba, ze lubisz bardziej pisac niz czytac/szukac? Napisałem i będę pisał, ponieważ nie zgadzam się z twoim poglądem. Szukać nie będę, bo to co pamiętam z przeczytanych artykułów wystarcza mi aż nadto jako fragment wiedzy przydatnej mi w stopniu znikomym. Poza tym nie usiłuję przekonać Ciebie do czegokolwiek. Po prostu któś inny też to czyta i może podejrzewać, że prezentujesz jedyną w tej kwestii obowiązującą wizję świata ;-) A tak nie jest. ) ) Zmysł węchu, jako jedyny wykorzystuje zupełnie inny system komunikowania ) się z ) ) mózgiem i to właśnie powoduje, że potencjalnie nie jest on narażony na po ) dobne ) ) do innych zmysłów "stępienie" związane ze starzeniem się. "Komórki węchow ) e" ) ) (nazwa zupełnie niefachowa, ale jakoś musiałem to coś nazwać), to zdolne ) do ) ) rozróżniania ok. 10000 różnych aromatów aparaty elektro-chemiczne, z któr ) ych w ) ) większości wypadków pojedynczy taki receptor odpowiada najczęściej za jed ) en ) ) zapach. Stąd uszkodzenie grupy odpowiedzialnej za jeden aromat poprzez ) ) wystawienie jej na zbyt intensywne bodźce powoduje "zapachową ślepotę" na ) ) ) jakiś wybrany zapach. ) ) Co oznacza "zbyt intensywne bodzce" - moze jednak mamy szanse je napotkac w ) niezwykle (rowniez zapachowo) inwazyjnym swiecie? Mamy. I to bardzo dużo. Ale pewnie nie więcej niż innych czynników patogennych. Chcąc jednak tą drogą rozumowania podążać, musielibyśmy zacząć porównywać zmysł węchu osób żyjących na przykład w Tybecie i Nowym Jorku w grupach niezależnych i w obrębie tychże prowadzących zbliżony tryb życia, ...jeśli chcielibyśmy osiągnąć jakiekolwiek prawdziwe wyniki. W kwestii "starzenia" się zmysłu nie planujesz chyba porównywać w tej samej grupie osób żyjących w skarjnie innych środowiskach? ;-) ) ) Dodatkowym, niezwykle istotnym czynnikiem jest fakt, że ) ) te "komórki zapachowe" połączone są z mózgiem bezpośrednio, co w praktyce ) ) ) oznacza, że otrzymujemy informację o zapachach podobno w odmienny sposób ) - ) ) przy innych zmysłach "ścieżka przesyłu" nie tylko że jest znacznie dłuższ ) a, ) ) ale bodziec podlega najpierw "obróbce" i informacja do świadomości docie ) ra ) ) już zinterpretowana (nawyki, doświadczenie, nauka, itp). Tymczasem w wypa ) dku ) ) węchu bodziec trafia do świadomości niejako bezpośrednio i analiza oraz ) ) interpretacja jest dokonywana post factum. ) ) "bezposrednio" brzmi tajemniczo:-) Jeżeli ta kwestia Cię nurtuje, polecam rozmowę z jakimś wyspecjalizowanym anatomem. Ja nie pomogę w tej kwestii, choć mogę sobie wyobrazić, że w przeciwieństwie do innych zmysłów może być pominięty rdzeń. Nie wiem czy tak jest, ale może to właśnie tak? A może chodzi o pominięcie pewnych "etapów" które przechodzą inne bodźce? ) ) przyczyna braku degeneracji tego zmysłu dopuki mózg funkcjomuje sprawnie ) a ) ) receptory nie są uszkodzone. Wszak o utracie jakości widzenia na starość ) nie ) ) mówimy w wypadku kiedy ktoś sobie wbije w gałkę oczną widelec, bo ni traf ) ił w ) ) usta. Oczywiście, że jakość doświadczeń i wykorzystanie palety werbalnej ) do ) ) określania aromatów to zupełnie inna sprawa i nie ma ona związku z ) ) fizjologicznymi czy biochemicznymi zdolnościami rozróżniania zapachów. Op ) is ) ) jest bardzo uproszczony, ale moja wiedza jest zbyt mała, żeby podejmować ) próby ) ) naukowego opisu zjawiska. To co piszę pochodzi głównie z 2 czy 3 streszcz ) eń ) ) różnych prac, między innymi tegorocznych noblistów. Zaznaczam, że czytałe ) m ) ) wybiórczo, bo (co chyba jest zrozumiałe) część pozostała dla mnie czarną ) magią ) ) choćby ze względu na nomenklaturę. ) ) No wlasnie - stad prosba o zrodlo, bo przy interpretacjach zawsze moze pojawic ) sie niedomowienie, lekkie przeklamanie, a ty pewno nazwalbys to dosadniej - ) "belkot". Życzę powodzernia w poszukiwaniach. Nie interpretuję. Napisałem co pamiętam, i nie pretenduję do bycia w tej kwestii zdolny do jakiejkolwiek interpretacji. Oczywiście mogłem czegoś nie zrozumieć. Ponieważ cały czas piszemy o dwóch zupełnie innych sprawach, więc chyba sensu ciągnąć nie ma... ) ) Mnie znacznie bardziej przerażają pseudopoetyckie, bełkotliwe opisy win ) ) używające notorycznie zapachów i smaków powszecnie nieznanych, jako oręża ) w ) ) uwiarygadnianiu swojego "winnego" autorytetu wobec swojego nikłego ) ) doświadczenia. Nie jest żadną sztuką generować opisy win niemożliwych do ) ) zweryfikowania przez 99,99% czytających. Sztuką jest napisać to, co w win ) ie ) ) odnajdzie znaczna większość czytających czy słuchającyh - Ci co mają dosk ) onały ) ) nos i smak oraz olbrzymi portfel aromatów możliwy do zwerbalizowania i ta ) k ) ) odnajdą "swoją własną historię" w każdym winie. ) ) Ja tam lubie natrafic na cos nowego zarowno w opisach jak i samym winie (to ) niestety zdarza mi sie znacznie rzad Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: ;-))) IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 26.10.04, 18:45 > Jak napisalem. Szukać nie będę, z lenistwa Szkoda zes leniwy;-) > Medycyna to raczej nauka ścisła i to nie jest opinia, tylko wyniki badań. ;-) Dobrze, ze dodales "raczej". A z badaniami tak jest, ze zwykle je sie interpretuje. Co wiecej rozne grupy przeprowadzaja rozne badania. Stad pytanie o konsensus w ww temacie. > Wybacz, ale mimo calego mojego podziwu dla jakiejś tam niewątpliwej zdolności > tych o których piszesz, nie mogą oni być jakimkolwiek miarodajnym źródłem > oceny. Sprawa jest dla mnie trywialnie prosta i doskonale znana z własnego > doświadczenie (nie tylko osobistego, ale wielu znajomych także!): osoba > pijająca niewielkie ilości win, do tego w określonym stylu i poziomie > jakościowym, kompletnie nie potrafi (i twierdzę, że nie ma nawet takich > możliwości) docenić niektórych wspaniałych win. Wydaje mi się to wręcz tak > oczywiste, że nie potrafiłbym przytoczyć żadnego "racjonalnego" wyjaśnienia. > Nie znam ani jednej osoby, także wśród tych z wybitnym smakiem i nosem, które > bez naprawde dużego i kosztownego bagażu doświadczeń winiarskich, są w stanie > oceniać chociażby Nebbiolo. Sa jednak dwa aspekty i o obydwu mowimy: nota punktowa oraz notka degustacyjna. Ta druga dla mnie rownie ciekawa jak pierwsza. > Po prostu któś inny też to czyta i może podejrzewać, że prezentujesz jedyną > w tej kwestii obowiązującą wizję świata ;-) Nalezy wierzyc w czytelnika! ) Co oznacza "zbyt intensywne bodzce" - moze jednak mamy szanse je napotkac w ) niezwykle (rowniez zapachowo) inwazyjnym swiecie? >Mamy. I to bardzo dużo. To by sugerowalo, ze jednak ten zmysl tez z wiekiem tepieje (u wiekszosci osob). Pozdrawiam, star Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: To se ne vrati ... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.10.04, 20:57 > Nadal ilość (nie zawsze jakość...) informacji o > winach zawarta w rocznikach WS, nie ma sobie równych w żadnym wydawnictwie na > świecie i trzeba o tym pamiętać. Miedzynarodowo moze i tak ale jak kogos interesuja wina np. francuskie to juz niekoniecznie - takie Hachette prezentuje 9000 win (wybranych z 30000) co chyba ma sie nijak do WS. A jak kogos interesuja wlochy to chyba tez raczej zaglada do Gambero, Duemilavini lub ... Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: To se ne vrati ... 26.10.04, 13:24 Gość portalu: star napisał(a): > > Nadal ilość (nie zawsze jakość...) informacji o > > winach zawarta w rocznikach WS, nie ma sobie równych w żadnym wydawnictwi > e na > > świecie i trzeba o tym pamiętać. > > Miedzynarodowo moze i tak ale jak kogos interesuja wina np. francuskie to juz > niekoniecznie - takie Hachette prezentuje 9000 win (wybranych z 30000) co chyba > ma sie nijak do WS. Nie wiem jak się to "ma czy nie ma". Wiem, że WS to łatwo dostępna baza danych ponad 130000 win i jak się zdaje jakieś 4000000 odwiedzin strony www w miesiącu. Takiej bazy danych nie oferuje nikt. Takiego przeglądu roczników i różnorodności win nie oferuje żadno z wydawnictw. Powtarzam po raz kolejny, że nie chcę dyskutować o systemie ocen i jakości tychże w tym wypadku, bo już wielokrotnie wyraziłem swoją opinię na ten temat, ale chcąc zachować odrobinę racjonalności i trzeźwości umysłu trzeba przyznać że WS oferuje coś, co w 90% przypadków całkowicie (a nawet z nadwyżką) zaspokaja potrzeby nawet mocno wciągniętego w "winomaniactwo" klienta. To że istnieją na świecie mierzone w promilach (wśród pijających wino!) społeczności fanatyków wina, których potrzeb nie zaspokaja WS, niewiele zmienia. > A jak kogos interesuja wlochy to chyba tez raczej zaglada d > o > Gambero, Duemilavini lub ... ...i tam od czasu do czasu, mimo blisko ponad dwukrotnej liczby (w porównaniu do Hachette) opisanych win albo nie znajduje win które go interesują wcale, albo napotyka na kardynalne błędy zarówno ocen jak i merytoryczne. Idąc tropem twojego rozumowania, można by też z lektury tych wydawnictw rezygnować. I można, co w dużej części popieram jeśli kultura wina dla kogoś może ograniczyć się li tylko do samej konsumpcji i "odkrywania własnych parotysięczników". Moim zdaniem na kulturę wina składa się w takim samym stopniu (jeśli nie znacznie większym!) WS jak i Hachette. Odpowiedz Link Zgłoś
sstar Re: To se ne vrati ... 26.10.04, 15:06 giorgio_primo napisał: > Gość portalu: star napisał(a): > > > > Nadal ilość (nie zawsze jakość...) informacji o > > > winach zawarta w rocznikach WS, nie ma sobie równych w żadnym wydaw > nictwi > > e na > > > świecie i trzeba o tym pamiętać. > > > > Miedzynarodowo moze i tak ale jak kogos interesuja wina np. francuskie to > juz > > niekoniecznie - takie Hachette prezentuje 9000 win (wybranych z 30000) co > > chyba > > ma sie nijak do WS. > > Nie wiem jak się to "ma czy nie ma". Wiem, że WS to łatwo dostępna baza > danych ponad 130000 win i jak się zdaje jakieś 4000000 odwiedzin strony > www w miesiącu. Co oznacza, ze z jednego rocznika ilosc recenzowanych win w porownaniu z Hachette, GR, Duemilavini jest dosc znikoma (czyli ma sie nijak). Bo rozumiem, ze te liczbe 130000 - trzeba podzielic na kraje oraz na roczniki, zeby dostac cos zo mozna porownac z 9000 win Hachette (wybieranych sposrod 30000). Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: To se ne vrati ... 26.10.04, 15:36 sstar napisał: > giorgio_primo napisał: > > > Gość portalu: star napisał(a): > > > > > > Nadal ilość (nie zawsze jakość...) informacji o > > > > winach zawarta w rocznikach WS, nie ma sobie równych w żadnym > wydaw > > nictwi > > > e na > > > > świecie i trzeba o tym pamiętać. > > > > > > Miedzynarodowo moze i tak ale jak kogos interesuja wina np. francus > kie to > > juz > > > niekoniecznie - takie Hachette prezentuje 9000 win (wybranych z 300 > 00) co > > > > chyba > > > ma sie nijak do WS. > > > > Nie wiem jak się to "ma czy nie ma". Wiem, że WS to łatwo dostępna baza > > danych ponad 130000 win i jak się zdaje jakieś 4000000 odwiedzin strony > > www w miesiącu. > > Co oznacza, ze z jednego rocznika ilosc recenzowanych win w porownaniu z > Hachette, GR, Duemilavini jest dosc znikoma (czyli ma sie nijak). > Bo rozumiem, ze te liczbe 130000 - trzeba podzielic na kraje oraz na roczniki, > zeby dostac cos zo mozna porownac z 9000 win Hachette (wybieranych sposrod 3000 > 0). Ma się jak najbardziej "jak", bo jest dostępne i przeszukiwalne wszędzie na świecie, błyskawicznie i prosto. Napisz wprost i bez "ściemniania": ile to edycji Hachette nosisz ze sobą albo chociaż masz w domu? I ilu edycji posiadanie sugerujesz tegoż Hachette konsumentowi wina? Tak na marginesie, to skoro francuski, specjalistyczny przewodnik opisuje tylko 9000 win, to nie jest dobrym przykładem na solidnie wykonaną pracę. W samych Włoszech co roku butelkowane jest blisko 40000 różnych win, więc zakładam, że we Francji co najmniej tyle. Acha... i jakie to ma znaczenie czy francuskie, czy "całoświatowe"? Dla Ciebie ma, a dla zdecydowanej większości zaletą jest właśnie to że jest to baza win międzynarodowa! Żeby mieć możliwość poruszania się w takiej liczbie ocenionych win, musiałbyś taszczyć 15 edycji Hachette, pod warunkiem że 15 edycji temu też oceniali 9000, a nie mniej... Angażuję się w tą wymianę poglądów, bo nie mogę zrozumieć próby dyskredytowania na forum czegoś, co żeby było śmieszniej jest Ci mało znane, jak gdzieś wspominasz. Ja nie jestem zwolennikiem WS, ale po raz "enty" powtórzę: przyjmując kryteria jakimi kieruje się największa ilość konsumentów wina, WS zaspokaja ich potrzeby najlepiej. Po prostu liczby nie kłamią, czy nam się to podoba, czy nie. Niezależnie od moich osobistych animozji. Odpowiedz Link Zgłoś
sstar Re: To se ne vrati ... 26.10.04, 16:59 giorgio_primo napisał: > > Ma się jak najbardziej "jak", bo jest dostępne i przeszukiwalne wszędzie na > świecie, błyskawicznie i prosto. Napisz wprost i bez "ściemniania": ile to > edycji Hachette nosisz ze sobą albo chociaż masz w domu? 2 sztuki. > posiadanie sugerujesz tegoż Hachette konsumentowi wina? tez dwoch :-) ostatnich! > skoro francuski, specjalistyczny przewodnik opisuje tylko 9000 win, to nie > dobrym przykładem na solidnie wykonaną pracę. W samych Włoszech co roku > butelkowane jest blisko 40000 różnych win, więc zakładam, że we Francji co > najmniej tyle. 9000 ale wybieranych z 30000 wiec prawie tyle co butelkowanych we Wloszech! > Acha... i jakie to ma znaczenie czy francuskie, > czy "całoświatowe"? Niektorzy bardziej lubia francuskie. > Dla Ciebie ma, a dla zdecydowanej większości zaletą jest > właśnie to że jest to baza win międzynarodowa! Żeby mieć możliwość poruszania > się w takiej liczbie ocenionych win, musiałbyś taszczyć 15 edycji Hachette, Tu dla odmiany (ale tylko dlatego:-) sie zgodze. Wygodne to to jest! Dla odmiany slyszalem, ze plytka Bettane&Desseuve 04/05 sie ukazala (jako dodatek)- tylko nie wiem co na niej? > warunkiem że 15 edycji temu też oceniali 9000, a nie mniej... Starszych rocznikow nie kupuje na co dzien! > > na forum czegoś, co żeby było śmieszniej jest Ci mało znane, jak gdzieś > wspominasz. Ja nie jestem zwolennikiem WS, ale po raz "enty" powtórzę: > przyjmując kryteria jakimi kieruje się największa ilość konsumentów wina, WS > zaspokaja ich potrzeby najlepiej. Po prostu liczby nie kłamią, czy nam się to > podoba, czy nie. Niezależnie od moich osobistych animozji. > Forma rzeczywiscie byla nieco frywolna - ja bym nie przesadzal, ze w ten sposob. A jednak zdarzalo sie, ze korzystalem zarowno on-line jak i z wersji papierowej. No wlasnie nie wiem jakie liczby nie klamia tzn. ile win wloskich przypada na jeden rocznik, a ile francuskich. Przez ile mam to 130000 dzielic? Przez 15 (tyle edycji hachette sugerowales zeby nosic), a potem jeszcze podzielic na kraje jakos. Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: To se ne vrati ... 26.10.04, 17:47 sstar napisał: > tez dwoch :-) ostatnich! Ale dlaczego? Skoro tyle się czyta, że dobre Bordówki to muszą być naprawdę stare wina? Jak zatem na aukcji czy w dobrze zaopatrzonym sklepie ma kupować strasze roczniki posiadacz 2 ostatnich edycji? Ja nie znam wydawnictwa, ale może w tych ostztnich są wśród tych 9000 także roczniki 10-20 letnie? > > skoro francuski, specjalistyczny przewodnik opisuje tylko 9000 win, to ni > e > > dobrym przykładem na solidnie wykonaną pracę. W samych Włoszech co roku > > butelkowane jest blisko 40000 różnych win, więc zakładam, że we Francji c > o > > najmniej tyle. > > 9000 ale wybieranych z 30000 wiec prawie tyle co butelkowanych we Wloszech! No ale nic o nich nie wiemy z przewodnnika ;-) Więc równie dobrze można to pominąć! > > Acha... i jakie to ma znaczenie czy francuskie, > > czy "całoświatowe"? > > Niektorzy bardziej lubia francuskie. Ale zdecydowana większość woli różne i ich i tak WS dyskryminuje, skupiając się na francuskich, włoskich i z Ameryki Północnej. > > Dla Ciebie ma, a dla zdecydowanej większości zaletą jest > > właśnie to że jest to baza win międzynarodowa! Żeby mieć możliwość porusz > ania > > się w takiej liczbie ocenionych win, musiałbyś taszczyć 15 edycji Hachett > e, > > Tu dla odmiany (ale tylko dlatego:-) sie zgodze. Wygodne to to jest! > Dla odmiany slyszalem, ze plytka Bettane&Desseuve 04/05 sie ukazala > (jako dodatek)- tylko nie wiem co na niej? > > > warunkiem że 15 edycji temu też oceniali 9000, a nie mniej... > > Starszych rocznikow nie kupuje na co dzien! A polecam, bo to bardzo ciekawe i pouczające doświadczenie! Widać jakaś część istotna dla "targetu" WS zasadniczo się różni od Ciebie, sądząc po notowaniach aukcji, publikacji wertykali i trzymania w bazie ocen win starszych. Najwyrażniej nie mieścisz się w ich grupie konsumenckiej! ;-) > > na forum czegoś, co żeby było śmieszniej jest Ci mało znane, jak gdzieś > > wspominasz. Ja nie jestem zwolennikiem WS, ale po raz "enty" powtórzę: > > przyjmując kryteria jakimi kieruje się największa ilość konsumentów wina, > WS > > zaspokaja ich potrzeby najlepiej. Po prostu liczby nie kłamią, czy nam si > ę to > > podoba, czy nie. Niezależnie od moich osobistych animozji. > > > > Forma rzeczywiscie byla nieco frywolna - ja bym nie przesadzal, ze w ten sposob > . > A jednak zdarzalo sie, ze korzystalem zarowno on-line jak i z wersji papierowej > . > No wlasnie nie wiem jakie liczby nie klamia tzn. ile win wloskich przypada > na jeden rocznik, a ile francuskich. Przez ile mam to 130000 dzielic? Przez > 15 (tyle edycji hachette sugerowales zeby nosic), a potem jeszcze podzielic > na kraje jakos. 130000 to 130000 tysięcy - trudność stworzenia takiej bazy jest niezależna od kraju pochodzenia jej składników. To 130000 win, w których może sobie do woli "grzebać" w dowolnych konfiguracjach prenumerator. Cokolwiek dzielić musiałby ten, który z bliżej nieznanych przyczyn (z punktu widzenia wydawcy WS) postanowi szukać tylko win z Francji. A dlaczego nie z Księstwa Monaco lub Luksemburga? Według moich szacunków, win francuskich w bazie WS to blisko połowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: To se ne vrati ... IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 26.10.04, 18:19 > Ale dlaczego? Skoro tyle się czyta, że dobre Bordówki to muszą być naprawdę > stare wina? Sam pisales ze tendencje (w produkcji Bordeaux) i smak sie zmieniaja, wiec moze wystarczy pic mlode:-) > > Starszych rocznikow nie kupuje na co dzien! > > A polecam, bo to bardzo ciekawe i pouczające doświadczenie! oraz nieco przydrogie! > Ja nie znam wydawnictwa, ale może w tych ostztnich są wśród tych 9000 także > roczniki 10-20 letnie? Nie ma. > No ale nic o nich nie wiemy z przewodnnika ;-) Więc równie dobrze można to > pominąć! No nie do konca - wiemy, ze inne sa gorsze (to tez jakies info) jak sie nie zalapaly. Wiec poniekad rzeczywiscie mozna je pominac - tak jakbys pominal 60% najslabszych w WS (zwykle po to sie tam przeciez szuka aby wybrac najlepsze. > Cokolwiek dzielić musiałby ten, który z bliżej nieznanych przyczyn (z punktu > widzenia wydawcy WS) postanowi szukać tylko win z Francji. A dlaczego nie z > Księstwa Monaco lub Luksemburga? Powod dosc prozaiczny np. jak ktos jedzie do Francji to trudno, zeby szukal win wloskich. Jakbym jechal do Lukemburga pewno bym chcial cos wiedziec o winach z Luksemburga. > Według moich szacunków, win francuskich w > bazie WS to blisko połowa. No to mamy 60tys (choc to wersja optymistyczna biorac pod uwage wina amerykanskie - pewno w wiekszosci, wloskie i autralijskie). Dzielac przez 15 (czmemu nie wiem ale niech bedzie:-) dostajemy 4tys, czyli polowa z 9tys (ze o 30tys nie wspomne). A ja sobie tak zgaduje, ze raczej to bedzie 2tys, a nie cztery. Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Zawartosc bazy WS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.04, 19:06 Kilka liczb, ktore ulatwia Wam dalsza dyskusje: Liczba win w bazie WS na dzien 26.10.2004, godz.18:53 czasu polskiego: 138 076. W kolejnosci ilosci w bazie: 1. Francja - 45 162, 2. USA - 43 923, 3. Włochy - 19 168, 4. Australia - 6 832, 5. Niemcy - 5 487, 6. Hiszpania - 4 405, 7. Chile - 3 039, 8. Portugalia - 2 212, 9. RPA - 1 932, 10. Austria - 1 914, 11. Nowa Zelandia - 1 875, 12. Argentyna - 1 009, 13. Pozostale - 1 118. I jeszcze: Rocznik 2000: a. Francja - 3 314, b. Włochy - 1 717, Rocznik 1997: a. Francja - 3 213, b. Włochy - 1 879, Rocznik 1995: a. Francja - 3 088, b. Włochy - 1 365. Mam nadzieje, ze sie nie pomylilem, pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
sstar Re: Zawartosc bazy WS 26.10.04, 19:26 Gość portalu: mm napisał(a): > Kilka liczb, ktore ulatwia Wam dalsza dyskusje: > Liczba win w bazie WS na dzien 26.10.2004, godz.18:53 czasu polskiego: 138 076. > W kolejnosci ilosci w bazie: > 1. Francja - 45 162, > 2. USA - 43 923, > 3. Włochy - 19 168, > 4. Australia - 6 832, > 5. Niemcy - 5 487, > 6. Hiszpania - 4 405, > 7. Chile - 3 039, > 8. Portugalia - 2 212, > 9. RPA - 1 932, > 10. Austria - 1 914, > 11. Nowa Zelandia - 1 875, > 12. Argentyna - 1 009, > 13. Pozostale - 1 118. > > I jeszcze: > Rocznik 2000: > a. Francja - 3 314, > b. Włochy - 1 717, > Rocznik 1997: > a. Francja - 3 213, > b. Włochy - 1 879, > Rocznik 1995: > a. Francja - 3 088, > b. Włochy - 1 365. > > Mam nadzieje, ze sie nie pomylilem, pozdr Dzieki! No to widac, ze sie nieduzo (o 1tys:-) pomylilem. Czyli po odjeciu z 3000 na rocznik ok. 60% slabszych win daje to ok. 1000 win w porownaniu z 9000 Hachette - co sie ma nijak:-) A jakby mi sie jeszcze zachcialo win np. z Bandol albo z Baux de Provence to co wtedy?! Pewno katastrofa. Co innego pewno cru classe. Pozdrawiam, star Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo ??? 26.10.04, 19:44 Nadal dysponujesz 18000 win w twoim Hachette przy 45000 w WS ...jeśli trzymać się z uporem maniaka liczb win tylko i wyłącznie francuskich. Poza tym ja akurat wiem, i z wpisów na forum też to jasno wynika, że nie tylko francuskie pijesz... ;-) I właściwie to nie rozumiem o co tu chodzi. Dla mnie po prostu 138000 to więcej niż 9000 i to dostępne tylko w formie drukowanej raz do roku. To chyba nie wymaga interpretacji badań i dywarsyfiakcji źródeł by to stwierdzić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star rozwiazanie:-) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 23:17 No coz wydawalo mi sie to proste, ale jak trzeba wytlumacze jeszcze raz: w Hachette dla jednego rocznika (w uproszczeniu) jest 9000 win omowionych co stanowi duzo wiecej niz 3000 win francuskich dla jednego rocznika w WS. Poniewaz jak sadze w WS opisywane sa wszystkie zdegustowane (nawet te po ktorych jestesmy zdegustowani) wina, a w Hachette najlepsze stad moje porownanie najlepszych 30%: 9000 to 30% z 30000, a 30% z 3000 to 900. Stad przygniatajaca wiekszosc 9000 > 900. Mysle, ze dla win wloskich jest podobnie tzn. GR i DMV rocznie opisuja wiecej niz ok 1000 win (DMV chyba nawet z definicji czyt. z nazwy) i opisuja tylko wybrane, a nie wszystkie (tu moge sie mylic) wina. Jesli chcemy to mozemy rozpatrywac wszystkie roczniki dla WS mamy wspomniane 45.000 dla Francji, a dla Hachette (nie wiem od kiedy wystartowalo ale od 1984 na pewno) 20x9000=180000 co stanowi duzo wiecej niz 45000. Pozdrawiam star ps. inne wina niz francuskie tez pijam ale zawsze z pewna doza nieufnosci;-) Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: rozwiazanie:-) 27.10.04, 14:44 Gość portalu: star napisał(a): > No coz wydawalo mi sie to proste, ale jak trzeba wytlumacze jeszcze raz: > w Hachette dla jednego rocznika (w uproszczeniu) jest 9000 win omowionych co > stanowi duzo wiecej niz 3000 win francuskich dla jednego rocznika w WS. Dla frnacuskich tak, i nigdy nie pisałem że jest inaczej. Zdecydowana większość konsumentów wina na świecie, dla których przeznaczone są bazy danych typu WS pija wina z różnych krajów dostrzegając potrzebę pijania takowych (a nie TYLKO francuskich), jeśli nie z innych bardziej racjonalnych czy prozaicznych powodów, to chociażby żeby mieć wiedzę dlaczego konsumpcja właśnie francuskich spada gwałtownie na całym świecie, w tym także we Francji na rzecz win z tzw. "Nowego świata". > Poniewaz jak sadze w WS opisywane sa wszystkie zdegustowane (nawet te po > ktorych jestesmy zdegustowani) wina, a w Hachette najlepsze stad moje > porownanie najlepszych 30%: 9000 to 30% z 30000, a 30% z 3000 to 900. Stad > przygniatajaca wiekszosc 9000 > 900. Po raz kolejny nie wiesz o czym piszesz, a zabierasz głos. WS od dłuższego czesu nie publikuje niestety, podobnie jak i inne tego typu wydawnictwa (w tym jak piszesz Hachette) win które nie "zakwalifikowały" się "do druku". Przoduje w tej metodzie Decanter, który udaje że wogóle nie trafia na niedobre wina. Ja osobiście uważam to za przejaw źle pojętej ochrony konsumenta przed "pomyjami", ponieważ gusta są różne i możliwość skonfrontowania win ocenionych przez WS czy Hachette jako "nie nadające se do druku" mogłaby dać inny ogląd ich ocen. Karkołomne wyczyny z obliczaniem procentowych udziałów win "dobrych" do "złych" to zupełna demagogia, przypominająca debatę sejmową na temat wprowadzenia 50% stawki podatku dochodowego od osób fizycznych w wykonaniu zwolenników takowego. Nie poparta żadną wiedzą na temat tego co napisałeś. Równie wiarygodnym będzie stwierdzenie, że WSZYSTKIE wina które WS zakwalifikował do publikacji to najlepsze (według nich) właśnie te 1/3 win wydrukowanych w Hachette. Nie masz żadnych podstaw, żeby twierdzić inaczej, bo o gustach, jak głosi mądrość ludowa, się nie dyskutuje. > Mysle, ze dla win wloskich jest podobnie tzn. GR i DMV rocznie opisuja wiecej > niz ok 1000 win (DMV chyba nawet z definicji czyt. z nazwy) i opisuja tylko > wybrane, a nie wszystkie (tu moge sie mylic) wina. Opisują znacznie więcej. GR to obecnie ok. 15000 win rocznie, ale w tym także wybrane, istotne roczniki "archiwalne" - często dostępne na rynku nadal i wcale niekoniecznie droższe niż bierzące - powiem więcej: często tańsze niż bierzące, co stoj w mocnej sprzeczności z twoją tezą o potrzebie posiadania tylko bieżących dwóch roczników. > Jesli chcemy to mozemy rozpatrywac wszystkie roczniki dla WS mamy wspomniane > 45.000 dla Francji, a dla Hachette (nie wiem od kiedy wystartowalo ale od 1984 > na pewno) 20x9000=180000 co stanowi duzo wiecej niz 45000. Znowu nadużywasz tej matematyki... ;-) 9000 win to jest ostatnio, ale już w 1999 roku było to 7500, a wcześniej mniej. Wydawca Hachette Pratique podaje poza tym, że wydaje ten przewodnik od 1985, więc prawdopodobnie miałeś styczność z wydawnictwem podziemnym. Poza tym trzeba pamiętać o niezwykle ograniczonym zasięgu języka francuskiego na świecie (w przeciwieństwie do angielskiego), a to wydawnictwo ukazuje się po angielsku nieregularnie (ostatnio chyba 2004 i 2002 ale już 2003 nie i wcześniej też chyba sporadycznie). Choć nie o tym tu mowa, ale próbujesz przewodnik Hachette przedstawiać jako wygodne i miarodajne źródło wiedzy o winach Francji, więc zapytam może innych czytelników tych wywodów: czy wydaje Wam się interesujące opisywanie w przewodniku JEDNEGO, jedynego wina od jednego producenta? Pominę fakt, że brak jest tam też większości powszechnie uznanych za "wielkich" producentów francuskich, którzy najnormalniej w świecie nie przysyłają swoich win do degustacji na użytek tego wydawnictwa. Porównanie z archetypami innych mniej znanych win w jednym wydawnictwie zawsze wydaje się być interesujące. No i właśnie we wspomnianych przez Ciebie kwestiach liczb dochodzimy do kolosalnej przewagi WS nad innymi tego typu publikacjami. Dla osoby zainteresowanej w sposób dość typowy winami z różnych stron świata, a nie wybranymi regionami czy krajami (a takie osoby, choć do nich należę, są w drastycznej mniejszości!), WS oferuje największy i najbardziej różnorodny wybór win. W KAŻDEJ innej wersji osoba chcąca skorzystać choćby z ilościowej namiastki ocen WS nie ma żadnej innej alternatywy poza zakupieniem kilkunastu/kikudziesięciu stosunkowo kosztownych i nieporęcznych ksziążek. Kwestia kosztów, choć może nie aż tak ważna (choć często wymieniana przez Ciebie jako argument w ocenie win) nie pozostawia wątpliwości najmniejszych, co do przewagi WS - za niecałe 170 zł rocznie otrzymujesz dostęp do aktualizowanej i rosnącej w sposób ciągły, niezwykle wygodnej w obsłudze bazy win z całego świata. Dla zdecydowanej większości konsumentów wina jest to atut bardzo ważny, co udowadnia olbrzymi sukces komercyjny WS. Skoro tak lubisz oblicznia, to za dostęp do jednego opisu wina w WS płacisz rocznie 0,0012 PLN, ograniczjąc się tylko do francuskich 0,0038 PLN. W tej cenie masz regularne aktualizacje w ciągu roku. Oznacza to odpowiednio dla 9000 win jakieś 9,80 PLN lub dla samych francuskich 34,2 PLN. Najtańsze Hachette 2005 jakie znalazłem to ponad 100 zł + niemałe koszty wysyłki. Żeby posiadać w domu równie różnorodną bazę win co WS, pominę w podróży bo wtedy dodatkowo trzeba by zapłacić za nadbagaż w samolocie, zbliżoną bazę win trzeba by wydać pewnie jakieś 400-500zł bez żadnych aktualizacji i ewentualnych korekt ocen. Przypominam na koniec tego wpisu, że nie jestem zwolennikiem ocen WS. Wogóle nie jestem zwolennikiem WS. Nawet więcej: jestem zdecydowanie niechętny WS. Mimo tego muszę uznać jego sukces rynkowy, nieporównywalną do niczego w relacji cena/jakość/komfort bazę win oraz niemal idealne spełnianie oczekiwań zdecydowanej większości konsumentów wina. To, jakie niesympatyczne zjawiska implikuje obecność WS na rynku, to zupełnie inna sprawa (na cały pewnie oddzielny wątek), jednak nie można też nie docenić roli edukacyjnej jaką WS spełnił chociażby w USA. Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: rozwiazanie:-) errata 27.10.04, 14:55 fuj...;-) bierzące=bieżące, analfabetyzm Word'owski. Odpowiedz Link Zgłoś
sstar Re: rozwiazanie:-) 29.10.04, 16:55 giorgio_primo napisał: > Po raz kolejny nie wiesz o czym piszesz, a zabierasz głos. Ach ten niepowtarzalny styl! > WS od dłuższego > czesu nie publikuje niestety, podobnie jak i inne tego typu wydawnictwa (w tym > jak piszesz Hachette) win które nie "zakwalifikowały" się "do druku". Przoduje > w tej metodzie Decanter, który udaje że wogóle nie trafia na niedobre wina. Ile procent w takim razie WS wybiera jako te 138000? > Nie poparta żadną wiedzą na temat tego co napisałeś. Równie wiarygodnym będzie > stwierdzenie, że WSZYSTKIE wina które WS zakwalifikował do publikacji to > najlepsze (według nich) właśnie te 1/3 win wydrukowanych w Hachette. Nie masz > żadnych podstaw, żeby twierdzić inaczej, bo o gustach, jak głosi mądrość > ludowa, się nie dyskutuje. To zwyczajnie nie jest mozliwe bo WS nie omawia rocznie ok. 9000 nowych win francuskich - to juz chyba ustalilismy. Do dalszej czesci twego postu poki co sie nie ustosunkuje. Strasznie dlugie posty piszesz - pewno z lenistwa:-; Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: rozwiazanie:-) 29.10.04, 18:14 Jak cytujesz, to lepiej w całości a nie zdania wyjęte z kontekstu. Praktyka w dzisiejszych czasach komisji śledczych powszechna, ale nie wiem czy chwalebna. Szkoda, że nie ustosunkujesz się do reszty wpisu i nie podasz ile to win naprawdę jest w Hachette (poza 2 edycjami które masz z 20 jakie do tej pory się ukazały) i od jakiego roku wychodzi regularnie co roku. Styl nie odpowiada? Mi też nie odpowiada jeśli ktoś wypowiada się na tematy mu obce. A nawet jakby mi odpowiadało, to bym transmisje sejmu oglądał i z nawiązką by mi wystarczyło... Swój czas pośięcał będę na to, na co mam ochotę. Niezależnie od lenistwa. Odpowiedz Link Zgłoś
sstar roznosci 03.11.04, 01:22 giorgio_primo napisał: > Jak cytujesz, to lepiej w całości a nie zdania wyjęte z kontekstu. Praktyka w > dzisiejszych czasach komisji śledczych powszechna, ale nie wiem czy chwalebna. Za dlugie posty piszesz aby je cytowac w calosci;-) Chyba, ze lubisz byc cytowany - zaraz sie postaram (patrz ponizej nt stylu). > Szkoda, że nie ustosunkujesz się do reszty wpisu i nie podasz ile to win > naprawdę jest w Hachette (poza 2 edycjami które masz z 20 jakie do tej pory > ukazały) i od jakiego roku wychodzi regularnie co roku. Mnozylem odpowiednio - przez 20. Natomiast czy mnoze 20 przez 9000 czy 5000 i tak wychodzi znacznie wiecej niz 45000 omawianych przez WS. Edycja 2005 nie dotyczy win z 2005 roku - uwierz mi. Podobnie jak edycja 1985 dotyczy win z 1984 oraz kilku wczesniejszych - a zawiera ona 5000 win. Stad pewno moja uwaga nt Hachette z roku 1984;-) Na temat Hachette np: www.lalibre.be/article.phtml?id=12&subid=93&art_id=184525 > Styl nie odpowiada? Mi też nie odpowiada jeśli ktoś wypowiada się na tematy mu > obce. A nawet jakby mi odpowiadało, to bym transmisje sejmu oglądał i z > nawiązką by mi wystarczyło... Nie napisalem, ze nie odpowiada. Ale musze przyznac, ze intuicje masz dobra:-) Nie podobaja mi sie np. sformulowania: "bełkotliwe opisy win", "po raz kolejny nie wiesz o czym piszesz, a zabierasz głos", "mi też nie odpowiada jeśli ktoś wypowiada się na tematy mu obce". Moze dlatego, ze ich nie rozumiem. Nie wiem np. co to znaczy "temat obcy". Zgaduje, ze temat WS nie "jest obcy" mm - bo jako jedyny w tym watku podal liczby nt WS. Pewno chciales wiec powiedziec, ze inne osoby piszace w tym watku nt WS nie powinny nic pisac - ale to tylko moje domysly. > czy wydaje Wam się interesujące > opisywanie w przewodniku JEDNEGO, jedynego wina od jednego producenta? To nieprawda - zobacz indeks producentow to sie przekonasz. Co wiecej nawet w jednej notce moze byc opisane wiecej niz jedno wino. >> Pominę >> fakt, że brak jest tam też większości powszechnie uznanych za "wielkich" >> producentów francuskich, którzy najnormalniej w świecie nie przysyłają swoich >> win do degustacji na użytek tego wydawnictwa. Jest Mouton, Lafite, Margaux, Haut Brion, Latour oraz DRC - wiec chyba nie dotyczy to wiekszosci "wielkich". Faktycznie nie ma wszystkich "srednio wielkich:-)" ale dla przecietnego konsumenta w Polsce potrzeba wlasnie przewodnika zawierajacego wina od "mniejszych" producentow. Jak ktos chce "wielkich" to Bettane/Dessauve jest nieoceniony (jakas plytka jest podobno w edycji 2004/2005 - moze baza win?). Nie napisales jakie to wina np. z Bandol poleca WS? Bo notki nt Lafite'a mozna znalezc prawie wszedzie. Masz racje, ze WS odniosl sukces ekonomiczny glownie w USA - wiekszosc omawianych w WS win jest dostepnych wlasnie tam. A u nas sklepy z winami francuskimi (glownie) to np Nicolas (Wroclaw) i Winnice Francji (Lodz) i WS nie jest tam zbytnio przydatny, a Hachette owszem! Zreszta jak sie ktos wybiera do sklepu to latwiej zabrac ksiazke bo nie wszyscy maja laptopa z dostepem do internetu. Pozdrawiam, star PS. Jak tak latwo zapisac te dane z WS w formacie *.xls to czemu mi jeszcze nikt tego pliku nie przeslal (moze byc na CD):-( Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: roznosci 03.11.04, 16:25 Zjadło mi posta długiego, a zaraz prowadzę degustację, więc może jutro dopiszę znowu... teraz tylko to: sstar napisał: > PS. Jak tak latwo zapisac te dane z WS w formacie *.xls to > czemu mi jeszcze nikt tego pliku nie przeslal (moze byc na CD):-( Odpowiem Ci dlaczego najprawdopodobniej: bo to kradzież dóbr intelektalnych, a nie obracamy się tutaj wśród sprzedawców pirackiej muzyki i oprogramowania z pewnego stadionu w Warszawie. Czemu nie zapytasz wprost o hasło do WS? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: roznosci IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 03.11.04, 17:58 > Odpowiem Ci dlaczego najprawdopodobniej: bo to kradzież dóbr intelektalnych, a > nie obracamy się tutaj wśród sprzedawców pirackiej muzyki i oprogramowania z > pewnego stadionu w Warszawie. Czemu nie zapytasz wprost o hasło do WS? Takiej odpowiedzi oczekiwalem!:-) Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: roznosci IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 03.11.04, 18:01 > Odpowiem Ci dlaczego najprawdopodobniej: bo to kradzież dóbr intelektalnych, a > nie obracamy się tutaj wśród sprzedawców pirackiej muzyki i oprogramowania z > pewnego stadionu w Warszawie. Czemu nie zapytasz wprost o hasło do WS? Wydaje sie jednak dosc dziwne, ze mozna latwo skopiowac cala baze - wszak nie wszyscy sa tak prawomyslni jak ty. Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: ??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 26.10.04, 23:25 > Nadal dysponujesz 18000 win w twoim Hachette przy 45000 w WS ...j Teraz zdaje sie ze dysponuje 18000 win w moich dwoch tomach Hachette przy 0 dostepnych w WS online - to tak jesli chodzi o mnie. Pozdrawiam star Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: ??? 27.10.04, 14:47 Gość portalu: star napisał(a): > > Nadal dysponujesz 18000 win w twoim Hachette przy 45000 w WS ...j > Teraz zdaje sie ze dysponuje 18000 win w moich dwoch tomach Hachette przy > 0 dostepnych w WS online - to tak jesli chodzi o mnie. > Pozdrawiam > star ;-) Ale to już wyłącznie indywidualny twój wybór na co przeznczasz pieniądze! Czy 170 zł za 138000, czy ok. 200 zł na 18000... ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
sstar Re: ??? 29.10.04, 16:41 > ;-) Ale to już wyłącznie indywidualny twój wybór na co przeznczasz pieniądze! > Czy 170 zł za 138000, czy ok. 200 zł na 18000... ;-P Dostep do WS chyba jest na rok, a ksiazek poki co po roku mi nikt nie zabiera! Chyba, ze latwo jakos zapisac wszystkie dane z WS? Pozdrawiam, star Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: ??? 29.10.04, 16:47 sstar napisał: > Dostep do WS chyba jest na rok, a ksiazek poki co po roku mi nikt nie zabiera! > Chyba, ze latwo jakos zapisac wszystkie dane z WS? > Pozdrawiam, > star Nie wiem jak łatwo, ale tak. W formie bazy danych, lub prościej w formie xls. Poza tym pisałeś, że wspomnianą książkę należy mieć zawsze bieżące wydanie, bo wina w niej wymienione bardzo są drogie w starszych rocznikach... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś