Gość: autor, autor... IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 29.07.05, 16:32 Ciekaw jestem opinii forumowiczów :) www.wprost.pl/ar/?O=79032 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ****************** Błąd jakiś jest na stronie-fotki zakrywają tekst! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.05, 16:37 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor, autor... Re: Błąd jakiś jest na stronie IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 29.07.05, 16:50 Nie ma błędu - tekst jest w całości (nie za długi, przyznaję, ale tygodnik nie jest z gumy...). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Błąd jakiś jest na stronie IP: 217.79.151.* 29.07.05, 17:01 Panie autorze nie wiem o co Panu chodzi ale mój przedmówca ma rację, zdjęcia butelek zakrywają jakieś 25% tekstu więc może Pan coś z tym zrobi Marek Odpowiedz Link Zgłoś
amsti no cóż 29.07.05, 17:48 cieszę się, że kolejny z "chłopców z ferajny" zainteresował się winem :) Brakuje mi jeszcze DOG, SMS, DĆ i będzie komplet, no bo TB czasem tu wpada (sorry jeśli kogoś pominąłem) Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
winoman Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce 29.07.05, 18:37 Autor pyta, to autor dostanie odpowiedź :-)) Zasadniczo tekst jest bardzo fajny, ale w opisach win jest trochę nieścisłości, przede wszystkim Valpolicella to nazwa wina, a nie winogron (valpolicelle robi się głównie z corviny, rondinelli i molinary), a bonarda i malbec są znane w Europie, tylko nazwy tych odmian rzadko można znaleźć na etykiecie. Malbec jest jedną z sześciu czerwonych odmian w Bordeaux, ale przede wszystkim występuje w Cahors (choć bywa tam nazywany auxerrois), jest też spotykany nad Loarą i w Langwedocji. Czasem bywa nazywany cot. Z bonardą sprawa jest bardziej skomplikowana. We Włoszech jest kilka odmian noszących tę nazwę, głównie na północy, w Lombardii i w Piemoncie. Argentyńska bonarda jest jednak przez niektórych utożsamiana z piemonckim dolcetto! Ciekawa jest informacja o spożyciu wina w Polsce, ja dotąd widziałem tylko liczbę 2 litry na głowę (może lepiej pisać "na wątrobę"? :-)) ) rocznie. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docg dobre, dobre IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.05, 18:41 dobry tekst, z pewnoscia zacheci kilka osob do zainteresowania sie winem, a o to przeciez chodzi. Sensownie wypowiedzial sie "Dominik Chlastawa z poznańskiego sklepu Enoteca Tre Bicchieri", natomiast Mysliwcowi sie cos popieprzylo, ze wino musi dojrzewac 1,5 roku w butelce - chyba ze chce robic w Polsce Fontalloro (Niemcy moga to my tez, a co! ) :-) Akapit o tym, ze ceny spadly, jest wyssany z palca, nic nie spadlo, a jesli juz, to nie w zwiazku z wejsciem do Unii. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
winoman Re: dobre, dobre 29.07.05, 18:45 > Akapit o tym, ze ceny spadly, jest wyssany z palca, nic nie spadlo, a jesli > juz, to nie w zwiazku z wejsciem do Unii. Dokładniej to rzeczywiście staniały, ale paradoksalnie wina spoza UE, na które cło spadło z 30% na 10%. Z europejskimi bywa różnie ... Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docg -postscriptum "Po latach ostateczny cios zadał mu komunizm"... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.05, 18:52 nie wiem, czy to nie jest falszywy stereotyp, ze komuna wykonczyla polskie winiarstwo. Blizsze prawdy jest stwierdzenie, ze komuna wykonczyla konsumentow wina, a winiarstwo zostalo wykonczone przez durne przepisy, obowiazujace rowniez po roku 1989. Komuny nie ma od kilkunastu lat, a z winnicami jakos nadal slabo. Warto pamietac, ze w latach 80-tych byly jeszcze na rynku polskie wina gronowe! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bombowiec Re: "Po latach ostateczny cios zadał mu komunizm" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.05, 12:03 "Cios" zadała polskiemu winiarstwu "magiczna ręka rynku" a nie komuna czy przepisy. Gdyby w Polsce ktokolwiek robił wina będące w stanie konkurować z produktami choćby krajów basenu Morza Śródziemnego, to żadne przepisy nie powstrzymały by rozwoju produkcji wina w Polsce. W dość zamierzchłych czasach, do których odwołują się zwykle orędownicy "renesansu winiarstwa" w Polsce, sytuacja była zupełnie inna: wina importowane były droższe od lokalnych, często też z powodu wyboru taniego produktu importowanego były od nich zwyczajnie lepsze. Poza garstką polskich opętańców, żyjących w oderwaniu od rzeczywistości pasjonatów, nikt nie planuje kupować win produkowanych w Polsce. Tym bardziej poza granicami Polski. Warunki klimatyczne powodują, że dobre wino zrobione tutaj musi być drogie. To jest problemem a nie przepisy, które przy pewnej skali sprzedaży nie stanowiłyby przeszkody dla zrzeszonych, wzorem innych krajów winiarskich, w kooperatywy producentów wina. Cały zamęt wokół produkcji wina w Polsce jest widowiskiem jedynie smutnym i ukazującym kolejne kompleksy Polaków wobec "południa" i "zachodu". Oświećcie mnie dlaczego nikt nie bije tyle piany w Polsce w sparawie uruchomienia produkcji mrozoodpornych krzyżówek pomarańczy, fig czy grejpfrutów? Albo jeszcze lepiej bananów i mango? Przecież to podobnie kretyński pomysł jak komercyjna produkcja wina. Nie mam nic przeciwko temu, że jeden z drugim szaleniec będzie na swoich poletkach męczył się z winoroślą, ani że sobie w szklarni będzie chodował cytryny. Nie róbmy z tego jednak kolejnej "narodowej krucjaty", bo narażamy się jedynie na śmieszność. Niestety są też uzasadnione podejrzenia, że tak zwany "obcy" lub nielegalnie zdobyty kapitał zacznie skupować grunty nadające się lepiej lub gorzej pod nasady winogron, by następnie otrzymać gigantyczne pieniądze za zniszczenie winnic, które "stara unia" wcześniej lub puźniej wywalczy. Wtedy nie obędzie się od komisji śledczej jak zwykle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docg polemika z Bombowcem IP: 212.160.147.* 01.08.05, 08:44 Polskie wina nie będą musiały z niczym konkurować, spójrz na przykład na rozwijajace się winiarstwo brytyjskie - oni chyba nic nie eksportują, bo kto by to kupił, za to na własnym rynku miejscowe wina są popularne. W Polsce od pewnego czasu produkuje się sporo wina gronowego - o ile wiem, takie wynalazki jak Dorato powstają z importowanego soku z winogron. To tylko dygresja, bo sądzę, że rodzimi producenci będą chcieli wytwarzać wina o lepszej jakości i nieco droższe, ale świadczy o tym że nabywcom nie przeszkadza, że wino jest produkowane w Polsce. O zbyt polskiego wina bym się nie martwił, przy tej skali produkcji, jaka jest możliwa z istniejących w Polsce winnic, wszystko się spokojnie sprzeda w restauracjach i sklepach specjalistycznych, nie mówiąc o eksporcie. Warto zauważyć, że aktualny poziom cen wina w Polsce bardzo sprzyja producentom, którzy mogą swój produkt sprzedawać znacznie drożej, niż krajach winiarskich. Jakość wina to sprawa względna, nikt nie będzie tu robił wina na wzór sycylijskich potworków (na szczęście oceny win Planety idą w dół, więc może to i lepiej ;-) ), ale jestem pewien że polskie wina mogą być całkiem przyzwoite, a dotychczasowe próby to potwierdzają. Porównanie produkcji wina z hodowaniem mrozoodpornych fig to nieporozumienie, wino ma dość wyjątkową pozycję wśród produktów przemysłu rolno-spożywczego. Nie wiem, dlaczego tak emocjonalnie podchodzisz do tematu, nazywając polskich producentów szaleńcami, ich pomysły "kretyńskimi", a potencjalnych nabywców "garstką opentańców". Czy polskie winiarstwo osiągnie jakieś znaczące rozmiary - nie wiadomo, ale jak ktoś chce spróbować, to czemu nie? Winnica wygląda trochę lepiej, niż pole z ziemniakami, a butelka wina na stole lepiej, niż butelka wódki. "Zamęt wokół produkcji wina", "narodowa krucjata"... nie wiem, o jakim zamęcie i jakiej krucjacie mówisz - o tych paru wzmiankach w prasie i kilku postach na forum? W ostatnim akapicie może i masz rację, ale to zupełnie nie dotyczy tych, którzy chcą produkować wino. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
paero123 Re: polemika z Bombowcem 01.08.05, 12:57 Gość portalu: docg napisał(a): > butelka wina na stole lepiej /wygląda - przyp.paero123/ > niż butelka wódki. Hmm, powiedziałbym, ze raczej mało męsko ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
amsti za to 29.07.05, 19:07 Gość portalu: docg napisał(a): > , natomiast Mysliwcowi niewątpliwie popiera lokalny przemysł z dołów jasielsko-krośnienskich wniosqjąc po tym co trzyma w lewej dłoni i dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
tytus5 Re: za to 29.07.05, 21:27 Ludzie!!! W poważnej gazecie o nas piszą. Krawat będę musiał sobie kupić. Albo muchę. Trudniej winem poplamić pzdrw Tytus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sebman Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce IP: 213.134.152.* 01.08.05, 10:48 "W Danii osoby pijące wino mają z reguły wyższy status społeczny i ekonomiczny oraz większy iloraz inteligencji niż inne." Z kontekstu wynika, że to po winie IQ wzrosło, ale to chyba było w odwrotnej kolejności. Najpierw wysoka inteligencja, później dobra posada która dała pieniążki na dobre trunki :-) To tak gwoli wyjaśnienia dla tych, którzy chcą szukać inteligentnych ludzi wśród miłośników taniego wina (które często winem nie jest ;-) Upadkowi produkcji wina w Polsce bardziej niż klimat zaszkodziły najazdy muzułmanów którzy z powodów religijnych, czyli wrogości wobec alkoholu spalili winnice ówczesnej Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor, autor... Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 01.08.05, 15:31 Jestem ogólnie miło zaskoczony odzewem ;-) i postaram się odpowiedzieć zbiorczo: Problemy z wyświetlaniem strony pod IE na pecetach faktycznie były, ale zostały usunięte - dział on-line przeprasza <:-) Amsti - jak to miło, że ktoś jeszcze o nas pamięta... Choć to raczej nie "Chłopcy z ferajny" (choćby z uwagi na Dorotę!), ale "Cudowne lata" byłyby bardziej na miejscu :o) Z tej ekipy tylko DAC i TB pracują jeszcze w Agorze, a ostatnio także AL (ale to późniejsza zmiana, kiedy już ja kierowałem dodatkiem). Winomanie - w maliny Valpolicelli wpuścił mnie niestety Hugh Johnson w "Przewodniku 2004" (mea culpa, że na włoszczyźnie znam się słabo). Statystyki faktycznie ciekawe i myślę, że prawdziwe :-) Docg - spadek cen potwierdził m.in. cytowany Dominik Chlastawa <:-) Roman Myśliwiec uważa, że tylko wyrafinowane polskie wino ma szanse na naszym rynku (o podboju Europy nikt rozsądny nie myśli). A dziedzictwo komuny wlecze się za nami nie tylko w dziedzinie winiarstwa... Bombowiec - to nie magiczna ręka rynku załatwiła po wojnie "kułaków" i "prywatną inicjatywę". Nie wspominając o zepsuciu konsumentów, dla których głównym produktem alkoholowym względnie łatwo dostępnym stała się wódka. W porównaniu z produkcją pomarańczy winiarstwo w Polsce ma znacznie głębsze tradycje i większe szanse powodzenia - bo wśród nabywców wina łatwiej znaleźć takich, którzy będą skłonni zapłacić za butelkę nieznanego, intrygującego trunku w restauracji czy sklepie (w przypadku pomarańczy można by tylko walczyć ceną). Docg - Brytania Brytanią, ale też i Szwajcaria, która produkuje sporo przyzwoitego wina, ale praktycznie go nie eksportuje, bo wszystko konsumuje na miejscu (i jeszcze niemało importuje). Tytus5 - ja też się cieszę, że mogłem przy okazji zareklamować to forum, do którego czuję duży sentyment :-) Ale jeśli zamiast krawata założysz muchę, lepiej włóż też bordową koszulę, bo to na niej wyląduje wówczas większość wina ;-) Sebman - myślę, że między statusem a winem występuje umiarkowanie dodatnie sprzężenie zwrotne. Kupują i piją zamożni, ale też i aspirujący do wyższych klas społecznych (oj, marksizmem zapachniało ;-). I jednym, i drugim wino służy w aspekcie zdrowotnym tudzież często kulturowym, co zwiększa szansę na utrzymanie wysokiego IQ i/lub dalszy awans społeczny czy ekonomiczny. Natomiast wątek islamistyczny uważam za lekką przesadę napędzoną ostatnimi tragicznymi wydarzeniami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docg na papierze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.05, 22:44 widzialem tez ten artykul na papierze, wyglada o wiele bardziej imponujaco niz w sieci, jeszcze raz gratulacje! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor, autor... Re: na papierze IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 02.08.05, 14:01 No cóż, nieskromnie powiem, że nasze strony w papierowym wydaniu są z reguły najbardziej efektowną częścią tygodnika :-) Pozdrawiam, JS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: na papierze IP: 217.79.151.* 02.08.05, 14:45 Aha małe pytanie, czy na końcu w rubryce dla miłośników win przez pomyłkę nie polecone "Biblii" czyli Przewodnika po świcie win Parkera czy też świadomie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor, autor... Re: na papierze IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 02.08.05, 16:17 Uważam, z całym szacunkiem, że w odróżnieniu od Johnsona Parker nie jest dla normalnych ludzi ;-) Porównania z Biblią uważam za mocno przesadzone. Dostałem w prezencie dwa pierwsze tomy, ale praktycznie ani razu z nich nie skorzystałem. A z Johnsona - owszem. Poza tym na rynku jest jeszcze kilka innych książek o winie, których nie umieściłem w ramce, bo to nie jest ramka bibliograficzna, ale raczej "niezbędnik miłośnika" :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: na papierze IP: 217.79.151.* 02.08.05, 16:32 > Uważam, z całym szacunkiem, że w odróżnieniu od Johnsona Parker nie jest dla > normalnych ludzi ;-) ciekawe stwierdzenie, mógłbym wiedzieć na jakiej podstawie wysnute??? >Porównania z Biblią uważam za mocno przesadzone. Dostałem > w > prezencie dwa pierwsze tomy, ale praktycznie ani razu z nich nie skorzystałem. A i tu jest pies pogrzebany bo to znaczy że Pan w ogole albo nie pije albo nie interesuje się francuskimi winami. Ja natomist tak i uważam że gdy przychodzi do kupna wina konkretnego producenta i z konkretnego rocznika to jeśli jest ono opisane w "Parkerze" to jest to dla mnie nieporównywalnie bardziej przydatne niż krótki ogólnikowy opis producenta w przewodniku Johnsona. Przyznam na marginesie że Johnsona mam swojego a Parkera tylko pożyczyłem od kolegi. > A z > Johnsona - owszem. Ja z Johnsona też korzystam ale głównie po to aby zobaczyć czy jakiś producent którgo nie znam jest taki sobie czy też trochę lepszy. Przy ocenie i opisie poszczególnych roczników danego wina przewodnik Johnsona nie ma nic do powiedzenia w stosunku do przewodnika Parkera. Poza tym na rynku jest jeszcze kilka innych książek o winie, > > których nie umieściłem w ramce, bo to nie jest ramka bibliograficzna, ale racze > j > "niezbędnik miłośnika" :-) właśnie o to chodzi że przewodnik Parkera jest takim niezbędnikiem, szczególnie do win z Bordeaux Burgundii czy Doliny Rodanu dlatego uważam że to pomyłka że go nie ma i to na pierwszym miejscu. Pozdrawiam Marek PS nie piszę o tym żeby za wszelką cenę skrytykować czy czepiać się. Aha moim zdaniem doskonałym pomysłem na nowy artykuł jest powstawanie nowych winnic w Polsce, gdzie, przez kogo, jakie szczepy sadzą itp. Odpowiedz Link Zgłoś
amsti Re: na papierze 02.08.05, 19:28 Gość portalu: Marek napisał(a): > > > A i tu jest pies pogrzebany bo to znaczy że Pan w ogole albo nie pije albo nie > interesuje się francuskimi winami. Ja natomist tak i uważam że gdy przychodzi > do kupna wina konkretnego producenta i z konkretnego rocznika to jeśli jest ono opisane w "Parkerze" to jest to dla mnie nieporównywalnie bardziej przydatne > niż krótki ogólnikowy opis producenta w przewodniku Johnsona. Przyznam na > marginesie że Johnsona mam swojego a Parkera tylko pożyczyłem od kolegi. > Nie mitologizowałbym Parkera. Raz, że to co w polskim wydaniu mocno się dezaktualizuje, dwa że jego ocena dla danego wina może niekoniecznie zgadzać z jego aktualną oceną, trzy że przegląd przez nawet francuskich producentów ogranicza głównie do Bordeaux i Burgogne, reszta jest traktowana po macoszemu, a nawet jeśli chodzi o wina z Bordeaux to pomija białe wytrawne. Chyba że lubisz jego styl pisania lub prenumerujesz Advocata? Choć oczywiście jego dzieło nie jest złe, tyle tylko że mało przydatne dla przeciętnego konsumenta. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docg Re: na papierze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.05, 23:18 amsti napisał: > Nie mitologizowałbym Parkera.(...) > Choć oczywiście jego dzieło nie jest > złe, tyle tylko że mało przydatne dla przeciętnego konsumenta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor, autor... Re: na papierze IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 03.08.05, 15:43 Myślałem, że to od razu widoczne, ale skoro nie, to podkreślam, że mój artykuł dotyczył win prawdziwych, czyli gronowych, ale w przystępnych cenach i regularnej ich konsumpcji (bo tylko wtedy można mówić o sensownych efektach zdrowotnych). Nie wiem, czym są dla Pana "tanie" wina, ale większość ludzi w Polsce - i czytelników "Wprost"- nie zalicza się do grupy, którą stać by było na regularne kupowanie wina kosztującego powyżej 100 zł. Wręcz przeciwnie, to cytowana w artykule przeciętna cena 30 zł za butelkę jest raczej wyznacznikiem winnej klasy średniej w Polsce. Ludziom kupującym takie wina - a do nich i ja się zaliczam - Parker nie przyda się do niczego. Co do wstępu, to jednak motywacja zbyt słaba, żeby kupować całą książkę czy wszystkie tomy ;-) Johnson jest mniejszy, treściwszy, przejrzystszy, bardziej aktualny, tańszy etc. - wyliczać można długo. A jeszcze bardziej aktualne są internetowe bazy, np. Wine Spectatora. Tak więc z całym szacunkiem, ale dla zwykłego konsumenta ani Parker nie jest "papieżem", ani jego pentalog Biblią, bo dla takich ludzi picie wina nie jest RELIGIĄ, tylko piciem wina. Im wystarcza prosty przewodnik konsumencki, a taką rolę moim zdaniem Johnson spełnia doskonale, ewentualnie wsparty Bońkowskim&Bieńczykiem. Z mojej strony - EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: na papierze IP: 217.79.151.* 03.08.05, 16:34 Z teści artykułu wynika że widoczne efekty zdrowotne pojawiają się przy picu 1- 2 kieliszków wina dziennie. Wątpię czy większość osób nawet na tym forum, pomijając zawodowców wypija tyle średnio dziennie. 2 kieliszki to pół butelki czyli 15 zł skoro średnio liczymy 30 zł za butelkę. 15 zł x 7 = 105 zł tygodniowo, tyle by ktoś musiał wydać aby kupując w Polsce wina średniej ceny miał szansę na efekt zdrowotny opisany przez naukowców. Proszę mnie poprawić jeśli się mylę. To tak apropos tego czy stać czytelników Wprost na poprawę zdrowia przy użyciu wina. Co do zalet przewodnika Johnsona wymienionych przez Pana mógłbym polemizować z niektórymi ale też za bardzo nie mam na to ochoty, wychodzi że nie jestem zwykłym konsumentem a picie wina jest dla mnie RELIGIĄ, ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor, autor... Re: na papierze IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 03.08.05, 16:55 Myli się Pan w istocie. Standardowa butelka ma 750 ml pojemności, standardowy kieliszek (w rozumieniu badających spożycie wina naukowców) - 120 ml. Innymi słowy, butelka to zaokrąglając nieco w dół 6 kieliszków, a nie 4. Co więcej, nie ma obowiązku codziennego picia. Można np. pić dwa kieliszki, za to co dwa dni. Jeśli nie pijemy "do lustra", ale z rodziną czy znajomymi, to koszty się rozkładają. W takiej sytuacji można spokojnie założyć, że np. pijemy wino trzy razy w tygodniu - dwa razy po dwa kieliszki i raz trzy (co w sumie daje 7 kieliszków na tydzień), a więc kupujemy w ciągu tygodnia trzy butelki wina po 30 zł, które wystarczą dla TRZECH osób - a więc koszt na osobę wychodzi 30 zł tygodniowo. A to już nie tak wiele dla klasy średniej. Dodam, że i za mniej niż 30 zł można kupić w Polsce przyzwoite wina, które w ilości 1-2 kieliszków spokojnie można wypić do obiadu. Każdy, kto w odniesieniu do Parkera używa bezkrytycznie określeń "papież" czy "Biblia", nadaje całej sprawie aspekt religijny (no chyba, że nie wie, co to jest ta Bibilia...). Zwykłego konsumenta nie za bardzo obchodzą też ceny win, o których pisze Pan w tym wątku. To jest właśnie ta "popularyzacja", którą w moim artykule krytykował pan Dominik Chlastawa (nota bene sprzedający wina kosztujące średnio 100 zł) - mowa jest o Parkerach, degustacjach w ciemno, supertoskanach i wielkich bordeaux, a Kowalski utwierdza się w przekonaniu, że picie wina to abrakadabra dla zudzonych snobów, którzy nie mają co począć z pieniędzmi... To dla jasności, bo nie widzę sensu ciągnięcia dalej tej gałęzi wątku. Pan uważa Parkera za niezbędną pozycję, ja swoje dwa pierwsze tomy sprzedałem na aukcji charytatywnej dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i był to najlepszy użytek, jaki udało mi się z nich zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Parkeroza 03.08.05, 17:33 Gość portalu: autor, autor... napisał(a): > Myli się Pan w istocie. Standardowa butelka ma 750 ml pojemności, standardowy > kieliszek (w rozumieniu badających spożycie wina naukowców) - 120 ml. Innymi > słowy, butelka to zaokrąglając nieco w dół 6 kieliszków, a nie 4. > > Co więcej, nie ma obowiązku codziennego picia. Można np. pić dwa kieliszki, za > to co > dwa dni. Jeśli nie pijemy "do lustra", ale z rodziną czy znajomymi, to koszty s > ię > rozkładają. W takiej sytuacji można spokojnie założyć, że np. pijemy wino trzy > razy w > tygodniu - dwa razy po dwa kieliszki i raz trzy (co w sumie daje 7 kieliszków n > a > tydzień), a więc kupujemy w ciągu tygodnia trzy butelki wina po 30 zł, które > wystarczą dla TRZECH osób - a więc koszt na osobę wychodzi 30 zł tygodniowo. A > to już nie tak wiele dla klasy średniej. Dodam, że i za mniej niż 30 zł można k > upić w > Polsce przyzwoite wina, które w ilości 1-2 kieliszków spokojnie można wypić do > obiadu. > > Każdy, kto w odniesieniu do Parkera używa bezkrytycznie określeń "papież" czy > "Biblia", nadaje całej sprawie aspekt religijny (no chyba, że nie wie, co to je > st ta > Bibilia...). Zwykłego konsumenta nie za bardzo obchodzą też ceny win, o których > > pisze Pan w tym wątku. To jest właśnie ta "popularyzacja", którą w moim artykul > e > krytykował pan Dominik Chlastawa (nota bene sprzedający wina kosztujące średnio > > 100 zł) - mowa jest o Parkerach, degustacjach w ciemno, supertoskanach i wielki > ch > bordeaux, a Kowalski utwierdza się w przekonaniu, że picie wina to abrakadabra > dla > zudzonych snobów, którzy nie mają co począć z pieniędzmi... ;-))) Święte słowa! Zresztą dopuki my tu sobie takie "abrakadabra" we własnym sosie uprawiamy, to mało to szkodliwe w sumie dla wina. Gorzej jak w środkach "masowego rażenia" tak to wygląda. > To dla jasności, bo nie widzę sensu ciągnięcia dalej tej gałęzi wątku. Pan uważ > a > Parkera za niezbędną pozycję, ja swoje dwa pierwsze tomy sprzedałem na aukcji > charytatywnej dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i był to najlepszy użyt > ek, jaki > udało mi się z nich zrobić. Dokładnie tak. Pozycja właściwie nieprzydatna w polskim wydaniu. Bardzo dużo podstawowych błędów i zupełnie zdeaktualizowana w kwestiach zarówno konkretnych win jak i ogólnych opisów. Jeśli ktoś lubi oglądać świat wina z perspektywy Pana Pióra Wiecznego, to i tak jest zmuszony kupić tzw. "Dużego Parkera" ze szczególowym Bordeaux. To nieaktualne i obecnie pod każdym względem kalekie 4- ro tomowe wydanie polskie jest autokarykaturą. Poza aukcją charytatywną warto je trzymać w domu by w razie gorszego humoru rozbawić się do łez. Określanie tego wydawnictwa "biblią" czegokolwiek jest także śmieszne. ...no może jedyną "biblią" jaką by można je określić jest "biblia bufonady i zaślepienia". Tak przy okazji to jestem ciekaw jak w redakcji MW panel degustacyjny dogaduje się ze sobą, skoro TPB na tylnej okładce "polskiego Parkera" rozpływa się w zachwytach nad tą książką, a zdanie MB i WB na temat Pelikana jest dość jasne... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: na papierze IP: 217.79.151.* 03.08.05, 17:35 > Myli się Pan w istocie. Standardowa butelka ma 750 ml pojemności, standardowy > kieliszek (w rozumieniu badających spożycie wina naukowców) - 120 ml. Innymi > słowy, butelka to zaokrąglając nieco w dół 6 kieliszków, a nie 4. Cóż ja z żoną gdy pijemy używamy kieliszków o poj. 400 ml ( o ile się nie mylę) i zwykle rozkła się na po 2 kieliszki wina na głownę, wlewam prawie do połowy objętości kieliszka. Na tej podstawie przyjąłęm swoje wyliczenia ale jeśli naukowcy przyjęli 120 ml jako klieliszek wina to ok. po prostu w punkcie wyjścia były inne dane. > Co więcej, nie ma obowiązku codziennego picia. a to też zmienia ostateczny wynik chociaż w Pana tekście jest mowa o codziennym piciu tym też się zasugerowałem. Jeśli nie pijemy "do lustra", ale z rodziną czy znajomymi, to koszty s > ię > rozkładają. No nie wiem u mnie w rodzinie to ja zwykle kupuję butelkę więc mi się to nie rozkłada, przecież nie będę prosił żony żeby mi za połowę zwróciła, czy Pan by tak zrobił? W takiej sytuacji można spokojnie założyć, że np. pijemy wino trzy > razy w > tygodniu - dwa razy po dwa kieliszki i raz trzy (co w sumie daje 7 kieliszków n > a > tydzień), a więc kupujemy w ciągu tygodnia trzy butelki wina po 30 zł, które > wystarczą dla TRZECH osób - a więc koszt na osobę wychodzi 30 zł tygodniowo. o ile rzeczywiście pijemy co drugi dzień a nie codziennie i o ile wszyscy równo płacą za wino ( w moim przypadku tak nie jest) Dodam, że i za mniej niż 30 zł można k > upić w > Polsce przyzwoite wina, które w ilości 1-2 kieliszków spokojnie można wypić do > obiadu. Świetnie tylko że w moim przypadku to znaczy: 4 kieliszki = butelka, pijam z żoną i to ja tylko kupuję dalej wychodzi ok. 100 zł tygodniowo. Generalnie naipszę że może i ma Pan rację jeśli chdzi o koszty regularnego picia wina (trzeba tylo ustalić czy codziennie czy co drugi dzień bo to różnica o 100%) ale mojego przypadku niestety one nie dotyczą > Każdy, kto w odniesieniu do Parkera używa bezkrytycznie określeń "papież" czy > "Biblia", nadaje całej sprawie aspekt religijny (no chyba, że nie wie, co to je > st ta > Bibilia...). Zwykłego konsumenta nie za bardzo obchodzą też ceny win, o których > > pisze Pan w tym wątku. To jest właśnie ta "popularyzacja", którą w moim artykul > e > krytykował pan Dominik Chlastawa (nota bene sprzedający wina kosztujące średnio > > 100 zł) - mowa jest o Parkerach, degustacjach w ciemno, supertoskanach i wielki > ch > bordeaux, a Kowalski utwierdza się w przekonaniu, że picie wina to abrakadabra > dla > zudzonych snobów, którzy nie mają co począć z pieniędzmi... dobrze nie ciągnijmy już tego wątku, nie przesadzałbym jednak z negatywnym wpływem opisów win ze słynnych posiadłości. Mam koleżankę którą zaraziłem zainteresowaniem do wina i opisy w przewodniku Parkera oraz rozmowy o wielkich winach dodatkowo wciągnęły ją w świat win, ta osoba nie nazywa się Kowalska ale ma również popularne nazwisko w Polsce ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
giorgio_primo Re: na papierze 03.08.05, 17:59 Gość portalu: Marek napisał(a): > Cóż ja z żoną gdy pijemy używamy kieliszków o poj. 400 ml ( o ile się nie mylę) > i zwykle rozkła się na po 2 kieliszki wina na głownę, wlewam prawie do połowy > objętości kieliszka. Proponuję do tych "wielkich win" opisanych w "biblii" używać jednak nieco większych kieliszków niż 400 ml. Będą lepiej smakowały. Zapewniem. Jednak nawet przy tych 400 ml proponuję nalewać znacznie mniej niż do połowy, bo to niezbyt elegancko w towarzystwie, a i podczas mieszania wina drogocennym Riedel'om (Parker zaleca!!!) mogą się nóżki poułamywać od siły odśrodkowej! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: na papierze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.05, 13:21 > > Proponuję do tych "wielkich win" opisanych w "biblii" używać jednak nieco > większych kieliszków niż 400 ml. Będą lepiej smakowały. Zapewniem. > obecne wystarczą a większe wyglądają karykaturalnie a co do poprawy smaku to mam od Pana zupełnie inne zdanie (inna charakterystyka zapachu być może) > Jednak nawet przy tych 400 ml proponuję nalewać znacznie mniej niż do połowy, > bo to niezbyt elegancko w towarzystwie, wręcz przeciwnie ale i tak nie ma to większego zdania bo najczęściej pijemy we dwoje a i podczas mieszania wina drogocennym > Riedel'om (Parker zaleca!!!) mogą się nóżki poułamywać od siły odśrodkowej! > Riedla nie posiadam a wino mieszam na początku przy zapoznawaniu się jego zapachem, wtedy rzeczywiście wlewam niedużo, potem zwracam przede wszystkim uwagę na smak w połączeniu z jedzeniem. Prawdę mówiąc spodziewałem sięmądrzejszych uwag od fachowca (o ile się ie mylę) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lord Vader Re: na papierze IP: 213.25.164.* 04.08.05, 09:14 a ja mam Schotta Enotecę 1012 ml i dziennie piję lampkę, tak jak zalecają lekarze. Problem tylko, że muszę otwierać dodatkowo drugą butelkę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: na papierze IP: 217.79.151.* 03.08.05, 10:32 >Nie mitologizowałbym Parkera toteż tego nie robię, zwracam tylko uwagę że najpoważniejszy przewodnik po winach, chociaż jest przetłumaczony na j. polski to nie ma go wprzydatnej literarurze na końcu artykułu >Raz, że to co w polskim wydaniu mocno się dezaktualizuje, nie rozumiem, co się dezuaktualizuje???? opis danego wina??? dwa że jego ocena dla danego wina może niekoniecznie zgadzać z > jego aktualną oceną, no trudno żeby było inaczej skoro facet degustował dane wino z rocznika powiedzmy 96 lub 97 w roku 1998 czy 1999 a dzisiaj mamy 2005. Tylko że to jest bezsensowny zarzut bo w Parkerze mamy i tak kilku zdaniowy opis a w Johnsonie nie więc dalej nie rozumem dlaczego Johnson znalazł się w tym artykule a Parker nie. trzy że przegląd przez nawet francuskich producentów > ogranicza głównie do Bordeaux i Burgogne, reszta jest traktowana po macoszemu, Przepraszam a czy Pana egzemplarz przewodnika Parkera ma wyrwane kartki z rozdziałami o Alzacji czy Doliny Rodanu???? Jak sięto ma w stosunku do przewodnika Johnsona?? Czy on większą ilość win i producentó omawia z tych regionów????? > nawet jeśli chodzi o wina z Bordeaux to pomija białe wytrawne a jak się to ma do Johnsona który tylko zdawkowo o tym informuje??? Chyba że lubisz > jego styl pisania lub prenumerujesz Advocata? Ni prenumeruje Advocata, a co do stylu pisania to w żadnym z przewodników po winach nie ma tak pełnych opisów POSZCZEGÓLNYCH win jak u Parkera, Johnson tylko ocenia producentów dwoma zdaniami, czasem tylko pisze że takie a takie wino jest flagowym winem i tyle, według mnie to pzrewodnik dla zupełnych żółtodziobów, którzy dopiero zaczynają przygodę z winem. Nie chcę nikogo obrażać bo sam nie jestem zawodowcem i bardzo dużo mi brakuje ale skoro nawet dla kogoś takiego jak ja przewodnik Johnsona jest już dużo niewystarczający to tylko taki wniosek można wyciągnąć. > Choć oczywiście jego dzieło nie jest złe, tyle tylko że mało przydatne dla > przeciętnego konsumenta. wydaje mi się że ja zaliczam się do normalnych konsumentów, jeśli jest coś ciekawego z Bordeaux z roczników omawianych przez Parkera to zaglądam do niego bo Johnson w takim przypadku do niczego się nie nadaje > a > nawet jeśli chodzi o wina z Bordeaux to pomija białe wytrawne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stef Re: na papierze IP: *.devs.futuro.pl 03.08.05, 15:19 A propos Parkera - wróciłem właśnie z cieszyńskiego Festiwalu Nowe Horyzonty, gdzie obejrzałem fantastyczny dokument "Mondovino" J. Nossitera. I troszkę przejrzałem na oczy. Okazuje się, że Pan Parker, bardzo trendy enolog Rolland jak i rodzina Mondavich wykupująca co bardziej smakowite kąski winne na tej planecie, to jedna klika wpierających się osób. Pan Rolland "poprawia" wina dla Mondavich z nowokupowanych posiadłości, a Pan Parker wydaje im maksymalne oceny. Szczerze mówiąc po obejrzeniu filmu, gdzie pojawia się Pan Parker w swoim domu w Maryland z pierdzącym bokserem w tle, z całym tym amerykańskim kiczem mieszkania (oczywiście z flagą amerykańską :), to zastanawiam się jak to możliwe, by taki facet rządził winnym rynkiem na świecie. A tak niestety jest... A klan Mondavich i ich macdonaldowe myślenie mnnie załamało. Biorąc pod uwagę fakt, iż prakrycznie rządzą w Napa Valley, Bordeaux i Toskanii... To lista osób, które przewijają się w filmie: Patrick Léon - Mouton Rothschild, Neal Rosenthal (New York), Jean-Luc Thunevin (St Emilion) J-C. Boisset - Groupe Boisset, Bernard Magrez - William Pitters, Famille Frescobaldi (Florence), James Suckling - Wine Spectator, Antonio Cabezas (Argentine), Bill Harlan (Napa Californie). Szczerze polecam choć nie wiem gdzie możnaby go obejrzeć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: na papierze IP: 217.79.151.* 03.08.05, 15:29 > A propos Parkera - wróciłem właśnie z cieszyńskiego Festiwalu Nowe Horyzonty, > gdzie obejrzałem fantastyczny dokument "Mondovino" J. Nossitera. I troszkę > przejrzałem na oczy. Okazuje się, że Pan Parker, bardzo trendy enolog Rolland > jak i rodzina Mondavich wykupująca co bardziej smakowite kąski winne na tej > planecie, to jedna klika wpierających się osób. Pan Rolland "poprawia" wina dla > Mondavich z nowokupowanych posiadłości, a Pan Parker wydaje im maksymalne oceny > . > Szczerze mówiąc po obejrzeniu filmu, gdzie pojawia się Pan Parker w swoim domu > w > Maryland z pierdzącym bokserem w tle, z całym tym amerykańskim kiczem mieszkani > a > (oczywiście z flagą amerykańską :), to zastanawiam się jak to możliwe, by taki > facet rządził winnym rynkiem na świecie. A tak niestety jest... hmm ja też sięzastanawiam jak to jest skoro Francuzi dali mu dwa razy order, a jak wiadomo nie przepadają za Amerykanami, > A klan Mondavich i ich macdonaldowe myślenie mnnie załamało. Biorąc pod uwagę > fakt, iż prakrycznie rządzą w Napa Valley, Bordeaux a to ciekawy wątek , czy mógłbyś jeszcze coś napisać odnośnie rządów Mondavich w Bordeaux ?? A tak na marginesie to gdzieś czytałem wypowiedź Parkera, który uznał za najlepsze wino na tej planecie Ch. d'Yquem, które nie jest w łapach Mondavich, chyba że się mylę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stef Re: na papierze IP: *.devs.futuro.pl 03.08.05, 15:35 W filmie pada informacja, iż dla Pakera w tej chwili nr 1 jest toskańskie wino należące do rodziny Frescobaldich od początku - nie chcę przekręcać nazwy bo nie pamiętam - w rękach Frescobaldich było dobrym supertoskanem, po kupieniu przez Mondavich jeszcze w tym samym roku, zostało nr 1. A z 35 Euro cena skoczyła do 110! Generalnie, obraz globalizacji także w tej dziedzinie jest zatrważający. Michel Rolland pracujący dla 110 winiarzy na całym świecie, Mondavi, którzy chcą produkować wino na Marsie... Znalazłem właśnie stronę fimu: www.mondovinofilm.com. Polecam! Odpowiedz Link Zgłoś
amsti Re: na papierze 03.08.05, 22:02 Gość portalu: Marek napisał(a): >Raz, że to co w polskim wydaniu mocno się dezaktualizuje, > nie rozumiem, co się dezuaktualizuje???? opis danego wina??? nie to, że brak nowszych roczników > > dwa że jego ocena dla danego wina może niekoniecznie zgadzać z > > jego aktualną oceną, > no trudno żeby było inaczej skoro facet degustował dane wino z rocznika > powiedzmy 96 lub 97 w roku 1998 czy 1999 a dzisiaj mamy 2005. Tylko że to jest > bezsensowny zarzut bo w Parkerze mamy i tak kilku zdaniowy opis a w Johnsonie > nie więc dalej nie rozumem dlaczego Johnson znalazł się w tym artykule a Parker nie. dlaczego bezsensowny? Wino się zmienia > > trzy że przegląd przez nawet francuskich producentów > > ogranicza głównie do Bordeaux i Burgogne, reszta jest traktowana po > macoszemu, > Przepraszam a czy Pana egzemplarz przewodnika Parkera ma wyrwane kartki z > rozdziałami o Alzacji czy Doliny Rodanu???? O Alzacji jest skandalicznie mało. Właściwie jest pianie zachwytów nad Zind-Humbrecht'em (aczkolwiek uzasadnione) i trochę o innych producentach. Gdzie tak znani, jak np. Trimbach, Hugel, Schlumberger czy Mure ? O Rodanie trochę więcej. Ale prawie nic o innych regionach. Nawet szampan cieniutko. A przecież to jego ukochana Francja. > Jak sięto ma w stosunku do przewodnika Johnsona?? Czy on większą ilość win i > producentó omawia z tych regionów????? > > > nawet jeśli chodzi o wina z Bordeaux to pomija białe wytrawne > a jak się to ma do Johnsona który tylko zdawkowo o tym informuje??? Ale target Johnsona i Parkera jest inny. I dlatego jak ktoś zaczyna przygodę z winem można mu polecić Johnsona, a Parkera nie > > wydaje mi się że ja zaliczam się do normalnych konsumentów, jeśli jest coś > ciekawego z Bordeaux z roczników omawianych przez Parkera to zaglądam do niego > bo Johnson w takim przypadku do niczego się nie nadaje > Wydaje mi się, że jednak to już wyższy poziom. Normalny konsument w pojęciu polskim jest na etapie poznawania Sangre de Toro Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
amsti Hm 02.08.05, 19:15 > Amsti - jak to miło, że ktoś jeszcze o nas pamięta... Choć to raczej nie "Chłop > cy z > ferajny" (choćby z uwagi na Dorotę!), ale "Cudowne lata" byłyby bardziej na mi > ejscu > :o) Z tej ekipy tylko DAC i TB pracują jeszcze w Agorze, a ostatnio także AL (a > le to > późniejsza zmiana, kiedy już ja kierowałem dodatkiem). > No tak Dorota to "Dziewczyna z ferajny" Ale z "Cudownymi latami" to też prawda, zaryzykuję stwierdzenie, że zyski Agory we wtorki były większe niż w inne dni :) Szkoda, że się skończyło. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do częstszych wizyt na forum Odpowiedz Link Zgłoś
tytus5 Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce 04.08.05, 10:41 Gość portalu: autor, autor... napisał(a): > > Tytus5 - ja też się cieszę, że mogłem przy okazji zareklamować to forum, do któ > rego > czuję duży sentyment :-) Ale jeśli zamiast krawata założysz muchę, lepiej włóż > też > bordową koszulę, bo to na niej wyląduje wówczas większość wina ;-) > Pragnę nadmienić, że żona kupuje mi wyłącznie bordowe koszule /pasują do koloru oczu/ Przy okazji dwa słowa o Parkerze. Tę ksążkę poprostu źle się czyta. Może to kwestia tłumaczenia /nie miałem w rękach oryginału/ Zawsze jednak będę pod wrażeniem zapachu nowego skórzanego siodła /mój nr 2, zaraz po Małych Ciasteczkach (TM)/ pzdrw Tytus Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sebman Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce IP: 213.134.152.* 04.08.05, 11:48 Nie mam fobii islamskiej i wszystkich innych również staram się wystrzegać. A upadek winiarstwa w Polsce był tematem mojej pracy licencjackiej :-) pozdrawiam dzisiaj wyjeżdżam na wakacje. Do kraju islamskiego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: detalista Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.05, 12:09 O polskim rynku wina można pisac wiele rzeczy, ale nalezy także podkreslić, że rynek ten dopiero się tworzy. Procesowi tworzenia towarzyszą paradoksy. Jeden z nich to taki, że stosowanie marż przez tzw. importerów/dystrybutorów są kosmiczne. Jak ktoś nie wierzy to niech jakieś wino (typ) poszuka bezpośrednio u producentów (czasami wieszają cenniki); można zobaczyć, że wina tam są min. 2 razy tańsze. Ja ostatnio kupiłem bezpośrednio z Włoch kilka skrzynek wina, od jednego z lepszych piemonckich producentów (Ascheri), najdroższe barolo kosztowalo 20 euro, inne byly po 14 i 15. Zobaczcie w Polsce ile takie wino kosztuje. Ceny przyzwoitych barolo zaczynają się od 200 zł. Takich przykładów mógłbym dać więcej; zresztą od roku nie kupuje w Polsce wina, a bezpośrednio od producentów i pije lepsze wina i 2 razy tańsze, polecam (!). Wracając do kalkulacji: transport podraża wino maks. o 0,5 euro, akcyza jakieś 20%. VAT nie biore pod uwagę, bo producent odlicza VAT i w Polsce się go dolicza (stawki sa podobne). Jestem pewien, że to wino, o którym pisałem polscy (pseudo) dystrybutorzy wyceniliby na biegu 250 zł, a wino bez zniżek 20 euro mogliby kupić pewnie za 16-18, doliczcie sobie 0,5 euro za transport i 20% akcyzy, wyjdzie Wam maks. 100zł koszt w magazynie, a winko w detalu 250 zł. Detalista narzuca jakieś 30-50%, więc wychodzi że marże hurtowe są podobnej wielkości jak detalu. Nim polski rynek wina znormalnieje cenowo musi upłynąć trochę czasu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce IP: 217.79.151.* 03.08.05, 12:20 To wszystko prawda, najgorsze jest jak ktoś sam importuje wina a potem je sam sprzedaje to wtedy na tej samej butelce dolicza kilkadziesiąt procent marży jako importer a potem kolejne kilkadziesiąt procent w swoim sklepie. Pierwsze jaskółki po wstąpieniu do Uni jednak są, pisałem kiedyć na forum że w sklepie PWW jest Ch. Mouton Rotshild 200 za ok. 1700 zł, większości klientów dalą oni 10% rabatu a więc wychodzi jakieś 1500 zł. To samo wino kosztuje w granicach 350-400 euro na zachodzie a więc cena zbliżona. U p. Miełżyńskiego w Warszawie Ch. Palmer 1999 jest za 540 zł a jesze pół roku temu było prawie za 800 zł. Cena tego wina we Francji to jakieś 110-120 euro. Są to bardzo drogie wina ale jednak jakaś poprawa jest. Odpowiedz Link Zgłoś
andreas12 Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce 03.08.05, 13:00 U p. Miełżyńskiego w Warszawie Ch. Palmer 1999 jest za 540 zł a jesze pół roku temu było prawie za 800 zł. Cena tego wina we Francji to jakieś 110-120 euro. Są to bardzo drogie wina ale jednak jakaś poprawa jest. 83,78 w 1855.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce IP: 217.79.151.* 03.08.05, 13:39 U p. Miełżyńskiego w Warszawie Ch. Palmer 1999 jest za 540 zł a jesze pół roku > temu było prawie za 800 zł. Cena tego wina we Francji to jakieś 110-120 euro. > Są to bardzo drogie wina ale jednak jakaś poprawa jest. > 83,78 w 1855.com hmm jak jakiś czas temu sprawdzałem i było u nich za 114 euro zresztą Palmer 2000 jest po 160 euro a w Warszawie za ok. 950 zł, drożej ale nie ma aż takiej przebitki jak dawniej, czyli 1 euro = 10 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cru Marku najdroższy! IP: *.vps.hosteurope.de 03.08.05, 14:10 Czy nadal onanizujesz się nad hurtowym katalogiem importera? Blubrasz takie głupoty o winach jakbyś bez zrozumienia przepisywał źle przetłumaczone teksty z Parkera. Upodabniasz się do niejakiego Buncka. Gratulacje! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Marku najdroższy! IP: 217.79.151.* 03.08.05, 14:27 > Czy nadal onanizujesz się nad hurtowym katalogiem importera? > tak nadal, bo wina od niego po cenach hurtowych kupuję > Blubrasz takie głupoty o winach jakbyś bez zrozumienia przepisywał źle > przetłumaczone teksty z Parkera. może podasz jakieś przykłady ???? >Upodabniasz się do niejakiego Buncka. nie wiem kto to jest niejaki Buncek ale widzę że ty masz kłopoty ze zrozumieniem tekstu pisanego po polsku i kulturą osobistą, może za długo przebywasz w Niemczech? > Gratulacje! zachowaj je dla siebie, ja od Ciebie nie potrzebuję gratulacji Nie pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docg w Newsweeku... IP: 212.160.147.* 04.08.05, 10:52 ... napisali, że tego lata na południu Francji wino będzie rozdawane za darmo, ok. 400 butelek pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: docg nie, powaga - sprawdź, str 40 (n/t) IP: 212.160.147.* 04.08.05, 13:14 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fechu W naleczowie tez rozdaja (n/txt) IP: *.forcom.com.pl / *.forcom.com.pl 04.08.05, 11:52 Odpowiedz Link Zgłoś
saltimbocca Re: W naleczowie tez rozdaja (n/txt) 04.08.05, 12:19 Tak, zaraz więc należy się spodziewać reakcji Isabelle.daniel.vins tudzież isabelle.daniel.vins.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: star Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 08.08.05, 20:03 Artykul niezly. No i przekaz czytelny - pic! Zaskoczenie, ze pijemy juz polowe tego co Anglicy - naprawde? Z uchybien: jak juz Chile to lepiej polecac Carmenere, ktore zwykle daje wina przyjemne, owocowe no i lokalne jest podobnie jak polecane Pinotage w RPA (nawiasem mowiac to Cape Red wyglada nieco dziwnie w tym kontekscie - polecane po Pinotage). Jak juz mowimy ze nie Bordeaux i Bourgogne, a Langwedocja to moze warto by bylo polecic cos z tamtych stron, a nie graficznie jednak trwac przy Medoc. Egri bez producenta? Polecanie Nobilo White Cloud z Nowej Zelandii tez dziwne - mozna by napisac, ze Sauvignon Blanc. No i jak Meksyk na polskim rynku to jednak La Cetto - kroluje na roznych poziomach. Mimo tych nieco krytycznych uwag to jednak wybor cenowo akceptowalny oraz w wiekszosci reprezentatywny wiec w sumie nie jest tak zle:-) Pozdrawiam i gratuluje sily przebicia, star Odpowiedz Link Zgłoś
tytus5 Re: "Wprost" - Francuski paradoks w Polsce 11.08.05, 22:06 A może Redakcja "Wprost" przygarnęłaby Marka Bieńczyka? Wygląda na to,że "Przekrój" nie zamierza dalej zaprzątać sobie głowy takimi duperelami jak wino. pzdrw Tytus Odpowiedz Link Zgłoś