Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      wino

    IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 19:19
    A co myślicie o winach z Chile? Nie jestem znawcą win, ale uwielbiam czerwone
    wytrawne( te cięższe, o wyrazistym smaku ), zwłaszcza chilijskie, ale również
    argentyńskie i hiszpańskie . Właśnie delektuję się lampką Cabernet Sauvignon
    2000, Valle Central Los Pagos. Z góry przepraszam za ignorancję.
      • Gość: Zet Re: wino IP: *.volta.net.pl 15.10.01, 13:56
        Gość portalu: jaga napisał(a):

        > A co myślicie o winach z Chile? Nie jestem znawcą win, ale uwielbiam czerwone
        > wytrawne( te cięższe, o wyrazistym smaku ), zwłaszcza chilijskie, ale również
        > argentyńskie i hiszpańskie . Właśnie delektuję się lampką Cabernet Sauvignon
        > 2000, Valle Central Los Pagos. Z góry przepraszam za ignorancję.

        Niepotrzebnie przepraszasz za ignorancję. Po prostu lubisz wino.

        99% ludzi lubiących wino potrafi o aktualnie pitym trunku powiedziec, że jest ono
        dla nich złe, dobre, bardzo dobre lub doskonałe. Część z nich potrafi określić
        czy jest lżejsze lub cięższe, odróżnić np. Pinot Noir od Cabernet Sauvignon,
        etc. I to wszystko. I bardzo dobrze. Winem należy sie cieszyć a niekoniecznie
        szpanować bodegami, rocznikami i określeniami typu "leciutki powiew cytrusów i
        avocado z nutką smoły lepikowej" (powszechnie przyjety grafomański
        styl "znawców").

        Pozdrawiam wszystkich uwielbiających w upalne popołudnie sączyć lekkie, dobrze
        schłodzone czerwone wino (sic...!).

        Ps. Chilijskie Cabernety są bardzo dobre.
        • winoman Re: wino 16.10.01, 15:58
          Gość portalu: Zet napisał(a):

          > Niepotrzebnie przepraszasz za ignorancję. Po prostu
          lubisz wino.
          >
          > 99% ludzi lubiących wino potrafi o aktualnie pitym
          trunku powiedziec, że jest o
          > no
          > dla nich złe, dobre, bardzo dobre lub doskonałe. Część
          z nich potrafi określić
          > czy jest lżejsze lub cięższe, odróżnić np. Pinot Noir
          od Cabernet Sauvignon,
          > etc. I to wszystko. I bardzo dobrze. Winem należy sie
          cieszyć a niekoniecznie
          > szpanować bodegami, rocznikami i określeniami typu
          "leciutki powiew cytrusów i
          > avocado z nutką smoły lepikowej" (powszechnie przyjety
          grafomański
          > styl "znawców").


          W zasadzie sie zgadzam, z jedna uwaga: zeby winem sie
          cieszyc, trzeba je najpierw kupic, a kupowanie wina w
          ciemno, bez znajomosci producentow, moze byc ryzykowne.
          Jesli chodzi o styl znawcow, nie przywiazuje zwykle
          wiekszej uwagi do tych szczegolow, o ktorych pisza, nie
          przejmuje sie zbytnio, jesli nie moge wyczuc tego, co
          oni, natomiast uwazam, ze ich komentarze (jesli to sa
          naprawde fachowcy!!!) moga ulatwic cwiczenie naszego
          zmyslu smaku. To tak jak z muzyka. Zaczyna sie od
          stwierdzenia, ze "ladnie graja", ale chyba wiecej
          radosci mozna czerpac ze sluchania dobrej orkiestry jesli
          jest sie w stanie docenic krociutkie solo oboju, czy
          zwrocic uwage na niespotykana interpretacje pewnej frazy
          przez pianiste.

          > Pozdrawiam wszystkich uwielbiających w upalne
          popołudnie sączyć lekkie, dobrze
          >
          > schłodzone czerwone wino (sic...!).
          >
          > Ps. Chilijskie Cabernety są bardzo dobre.

          Nie lekcewazylbym chilijskich Merlotow, moim zdaniem nie
          gorzej, niz Cabernety nadaja sie do saczenia w upalne
          popoludnie :-))

          Pozdrawiam!
      • Gość: shuriken Re: wino IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.01, 23:33
        Jako wielbiciel (ale nie znawca) polecam zdecydowanie Casillero del Diablo
        Cabernet Sauvignon - doprawdy pyszne, choć nienajtańsze (45 zł).

        Nie uważam się za grafomana ani konesera, ale śmiem twierdzić, iż jest to wino
        aromatycznne, o pełnym i całkiem długim smaku :-)

        Schłodzone czerwone wino pijać mi się zdarza, ale raczej lekkie - Rioja
        naprzykładowo troszkę dla mnie traci na zimno <:-)
        • Gość: dandy Re: wino czerwone chlodzone IP: *.horsens.dk 30.10.01, 13:36
          czy wam sie przypadkiem nie myli z winem "roso", ktore pija sie chlodzone
          o´key o´key, kazdy pija tak jak mu pasuje ale to czerwone chlodzone to musi byc
          chyba jakis sikacz z czechoslowacji !!!!! jesli tam produkuja cos co mozna
          nazwac winem
          jesli chce sie upic pijam wodke (kiedys, bo dzis juz nie mam na to zdrowia),
          wino pijam dla rodochy a wiec czerwone w temperaturze pokojowej
          chlodne to biale albo coctaile, oranzade lub poprostu dobre piwo np. zywiec
          to nie snobizm to sprawa smaku
          • tomtomclub Re: wino czerwone chlodzone 30.10.01, 17:49
            Troche przecholowałeś.

            Po pierwsze co to znaczy temperatura pokojowa? U mnie jest np. 18 st. a u
            ciebie? To dosyć historyczne określenie odnoczące się do innych pokoi i innych
            temperatur. Piłem parę niezłych w założeniu ale zagrzanych win w temperaturze
            ᡌ st. Żal ściskał. Wino powinno leżeć w piwnicy w 12 stopniach - jeśli z tego
            poziomu ociepla się do tzw. temp. pok. może byc ok.
            Nikt nie karze schładzać Barolo, czy bordoskiego cru do 14 stopni, ale
            Beaujolais Nouveau jest pijalne w zasadzie wyłącznie w tej temperaturze. Któryś
            z letnich numerów Decantera lansował zresztą wina z tego regionu jako idealne
            na lato po... schłodzeniu. Parker mawia, że najwięcej skuch w życiu przeżył
            pijąc zbyt zimne wina białe i za ciepłe czerwone. Przez grzeczność się z nim
            zgadzam
            I skąd ta niechęć do czechosłowackich win???
            • Gość: Vittis Re: wino czerwone chlodzone IP: 212.160.147.* 31.10.01, 08:36
              Tak na marginesie przypominam, że nie ma już Czechosłowacji, a poza tym w
              Czechach, Słowacji i na Morawach potrafią zrobić całkiem przyzwoite wino, no
              może nie na miarę dobrego Haut Medoc, ale na pewno lepsze niż wiele tanich
              francuskich.
              A co do chłodzenia wina, to uważam, że każdy powinien pić to co chce w takiej
              temperaturze, jak mu się podoba.
              Przy najbliższej okazji, jak otworzę jakąś butelkę dobrego, czerwonego wina
              (szykuje się Chateau Pibran 97, Pauillac) to zrobię sobie z niego zimnego
              drinka z colą (50:50, to się nazywa Corea) i napiszę, jak smakowało ;-)))))
              pozdrawiam
              • Gość: Fred Re: Corea IP: *.um.ruda-sl.pl 31.10.01, 13:06
                Corea, powiadasz... Hm, pamiętam artykuł o paryskich kloszardach z okolic Les
                Halles, z których jeden też mieszał colę z czerwonym winem (najtańszym), tyle,
                że ową miksturę nazywał "remix". Na zdrowie! :->
                • Gość: Vittis Re: Corea IP: 212.160.147.* 31.10.01, 15:22
                  Ho ho... paryżanie, oni wiedzą co dobre !!! :-))))
                  Można sobie czasami udawać światowca i pić wytrawne wino nie krzywiąc się ani
                  trochę i udając, że wcale nie jest kwaśne. Ale tylko czasami, a na codzień
                  należy pic to co komu smakuje, jak pewien niemiec, który bez skrępowania w
                  towarzystwie dolewał sobie coli do całkiem zacnych "single maltów", albo
                  rzeczony francuski kloszard, który mieszał wino z colą, pomimo tego, że biorąc
                  pod uwagę relacje cen pomiędzy najtańszym winem a colą, musiało to znacząco
                  wpływac na wzrost kosztów sporządzenia owego trunku.
                  pozdrawiam :-))
          • spol Re: dandy 31.10.01, 15:20
            Hola, hola, panie dandy! Smak wina zależy od gatunku szczepu, rodzaju gleby,
            kąta i kierunku nachylenia stoku i Bóg jeden wie czego jeszcze, ale nigdy od
            przynależności państwowej jego producenta!!! Sprawdzałem po wielokroć
            enologiczny dorobek winiarzy z krajów BYŁEJ Czechosłowacji, a nawet
            proponowałem i pytałem o opinię znajomych winogradników z Francji. Wiem, że
            produkuje się tam, jak zresztą wszędzie, płyny nie nadające się nawet do
            uduszenia królika, ale również zacne trunki! Nie są to być może "grands vins",
            ale wlewanie ich do beczki z etykietką "sikacz z czechoslowacji" jest dowodem
            wiedzy ograniczającej się do oferty miejscowego sklepiku z karmą dla psów,
            mydłem i kilkoma butelkami "kwiatu jabłoni".

            Na tym forum rozmawiamy o winie i tym, co z nim związane. Niektórzy wiedzą o
            nim więcej, a inni mniej. Wszyscy jednak na ogół z życzliwością dzielą się z
            pozostałymi swoją wiedzą. Czego dowiadujemy się od Pana? "gdybym mial pic wino
            za dwie dychy lub ponizej, wolalbym dobre piwo". To tak, jakby ktoś napisał, że
            od brzydkiej kobiety woli ładnego mężczyznę lub odwrotnie - w zależności od
            płci i upodobań seksualnych.

            Niestety, takie stwierdzenia i opinie to jedna z cech dandysów, czyli na dobrą
            sprawę szpanerów. Gardzą oni tym, co im samym nie odpowiada obnażając
            jednocześnie swoją niewiarygodną ignorancję. Rozumiem, że Pański pseudonim ma
            odnosić się do Danii, sądząc po literach "dk" we framencie Pańskiego adresu IP.
            Ja jednak mam inne skojarzenia. Bo jeśli ktoś lubi pić schłodzone czerwone
            wino, to może to być nawet Mouton Rotchild - będzie to najwyżej przejaw
            niezwykle specyficznego smaku. Jeśli ktoś tego samego używa jako środek na
            porost włosów czy smaruje nim odciski, to jest dziwakiem. Ale nie uprawnia to
            nikogo do wyrażania się o nim z pogardą! Tak lubi i z niczym mu się nie
            pomyliło! Życzę wiele dobrego - wina, piwa czy soku z kiszonych ogórków,
            pozostawiam to Pańskiemu uznaniu.
            • Gość: Vittis Re: dandy IP: 212.160.147.* 31.10.01, 15:29
              W zasadzie zgadzając się z powyższą opinią chciałem tylko sprostować, że
              zabicia królika (podobnie jak innych zwierząt) przy użyciu wina możnaby dokonać
              raczej przez utopienie lub otrucie, natomiast do uduszenia należy używac raczej
              mocnych a giętkich przedmiotów, jak np. sznurek.
              pozdrawiam
              • spol Re: dandy 31.10.01, 15:37
                Mój królik, kiedy go duszę w winie, jest już dawno martwy, sprawiony i
                marynowany w kwaśnym mleku. :-)
                spol, czyli Fred

          • shuriken Re: wino czerwone chlodzone 31.10.01, 16:26
            Gos´c´ portalu: dandy napisa?(a):

            > czy wam sie przypadkiem nie myli z winem "roso"

            Nie, nie myli sie. Widzisz, smak to delikatna kwestia i wszelka ortodoksja w
            tej dziedzinie konczyc sie moze fanatyzmem. Jak ktos lubi zimne wino, to
            niech mu idzie na zdrowie.

            > chyba jakis sikacz z czechoslowacji !!!!! jesli tam produkuja cos co mozna
            > nazwac winem

            Owszem, produkuja i to calkiem niezgorsze. Widac dawno nie ruszales sie
            poza Danie, skoro tak piszesz. Ladnie to tak krytykowac cos, czego sie nie
            zna?

            > jesli chce sie upic pijam wodke

            Tu nikt nie mowi o upijaniu sie - o ile jeszcze nie zauwazyles.


            > chlodne to biale albo coctaile, oranzade lub poprostu dobre piwo np.
            zywiec
            > to nie snobizm to sprawa smaku

            To sprawa TWOJEGO smaku. Czemu odmawiasz innym prawa do
            osobistych gustow?

            Kwestia osobistego gustu jest tez picie win kosztujacych mniej niz 20 zl.
            Primo - trafiaja sie wsrod nich calkiem mile niespodzianki. Secundo - jezeli
            ktos upaja sie cena, to w ogole nie ma o czym rozmawiac.
      • spol Dla wszystkich 31.10.01, 15:22
        spol to Fred. Sprawiłem sobie konto w "Gazecie"
      • kngfish Re: wino 01.11.01, 05:34
        dfgdfgdfg
    Pełna wersja