Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wąchanie korka

    IP: 212.160.147.* 17.12.02, 09:06
    właśnie dostałem zerowy numer "Magazynu wino" i nerwowo przerzucam kartki nie
    wiedząc, od czego zacząć czytanie... tymczasem rzucił mi się w oczy artykuł o
    serwowaniu wina, w którym napisane jest, że po wyjęciu korka z butelki należy
    go powąchać. Kiedyś przeczytałem w jakimś angielskojęzycznym źródle, że nie
    ma potrzeby tego robić ("there is no need to smell the cork; it smells,
    obviously, like a cork" - to zdanie nawet zapamiętałem :)
    Sam sie przyłapałem na tym, że odruchowo wącham korek, ale on rzeczywiście
    zawsze pachnie jak korek :))) A jak to jest u Was? Kto wącha korek i co można
    w tym korku wywąchać ?
    pozdrawiam
    Obserwuj wątek
      • winoman Re: wąchanie korka 17.12.02, 09:16
        Też mnie to zastanowiło, bo na ogół czytałem, że korek
        dostajemy, żeby go obejrzeć, sprawdzić, czy jest
        autentyczny i czy nie jest uszkodzony.
        Pozdrawiam!
      • amsti Nie widzę takiej potrzeby 17.12.02, 09:25
        No bo jaki byłby sens takiego zabiegu?
      • Gość: sebman Re: wąchanie korka IP: *.gda.cdp.pl / 213.134.152.* 17.12.02, 09:29
        Pytałem się Włocha po co wącha korek, bo ja nic nie czuję. Dla mnie wszystkie
        korki pachną podobnie.
        "- Nie przejmuj się, że nie czujesz różnicy. Jeżeli wino będzie kwaśne- to
        poczujesz już na początku nie próbując. Na pewno."

        Tak więc wącham i nic nie czuję nadal.
        To dobrze :-)

        sebman
        • joe_stru Re: wąchanie korka 17.12.02, 12:26
          Pamiętam to samo zdanie , co docg. "Korek pachnie tylko i wyłącznie korkiem"
          tak było gdzieś przetłumaczone na nasze. Nie wącham korka , oglądam , to jasne
          , ale nie wącham. I też mnie to w magazynie "wino" zastanowiło. Podobnie jak
          pewna nieadekwatnośc ocen punktowych do opisów słownych testowanych Sofii.
          Budzi też moje wątpliwości sens takich testów , ale nie chce wracać do dyskusji
          pod hasłem "Co z czym porównywać". Chodzi mi o to ,że konsumenci Sofii nie
          czytają raczej dostępnego w prenumeracie specjalistycznego magazynu. A tym ,
          co go czytają , raczej wzystko jedno czy gamza ma 73,87 pkt , a melnik 74,6789.
          I tak raczej nie skorzystają , więc to chyba strata miejsca w tym dośc fajnym
          magazynie , nie? pzdr.
          • winoman Re: wąchanie korka od Sophii 17.12.02, 12:50
            Poniewaz jednym z celow pisma ma byc ocenianie win
            dostepnych na rynku, a Sophie niewatpliwie sa
            najwazniejszym (objetosciowo) tego rynku elementem, wiec
            samo podjecie sie oceny tych win wydaje mi sie
            zrozumiale. Tym niemniej mam watpliwosci (tak jak Joe) w
            zwiazku z punktami. Przy takim punktowaniu troche za
            malo miejsca zostaje na wina jednak od Sophii lepsze,
            powiedzmy calkiem poprawne, bez ewidentnych wad, ale
            jednak nie zaslugujace na okreslenie "dobre". Mam
            nadzieje, ze w najblizszym numerze redakcja wyjasni
            dokladniej metodologie punktowania, przyznam sie, ze juz
            w tej sprawie do redakcji pisalem.
            Pozdrawiam!
            • Gość: Joe_Stru Re: wąchanie korka od Sophii IP: gil:* / 192.168.0.* 17.12.02, 13:05
              Może i jest trochę racji w tym , że to test win dostępnych na rynku. Ale jeśli
              już muszą testować akurat Sofie , to moze wystarczyłoby napisać , że te wina
              mieszczą sie w przedziale np. 68-73. Dla oszczędności miejsca. Wszyscy
              wiedzą ,że Sofie , są ...hm , nienajlepsze. Szczegółowe oceny i opisy możnaby
              zostawić dla win nawet bardzo tanich , ale czymś się wyróżniających.pzdr.
              • giorgio_primo szkoda miejsca? 17.12.02, 13:23
                Joe... mysle, ze problem jest zupelnie inny. Czym zapelnic 90 stron??? ...bo
                jak bedzie duzo ciensze, to chyba klopot bedzie ze sprzedaniem za 20zl. A
                przeciez w nastepnych numerach tez musi cos byc...

                )))
            • giorgio_primo Co tam wachanie korka! ...ale... 17.12.02, 13:15
              Wydaje mi sie, ze z tym korkiem to taki odruch: skoro korek smierdzi n.p.
              myszami to wino zwykle tez. W 90% przypadkow nie smierdzi niczym)))

              No ale do rzeczy! Piszecie o tych recenzjach "bulgarow". Nie wypowiadam sie w
              kwestii merytorycznej, bo nie pijam ostatnio i chyba ktos kto wydaje 20 zlotych
              za 90 stron o winie tez raczej nie pija. Jestem natomiast wstrzasniety i
              zdruzgotany jezykiem jakim operuje podpisujacy sie chyba TPB w recenzjach win.
              Przeczytajcie te male arcydziela nie przerywajc sobie lektury innymi
              fragmentami magazynu, ktore przy tym bledna zupelnie. Sama esencja. Tylko to i
              najlepiej "na jeden raz". Ja sie krztusilem a MaciejM plakal ze smiechu.
              Polecam.

              pzdr
          • Gość: docg skoro już zeszliśmy na magazyn... IP: 212.160.147.* 17.12.02, 13:04
            ..., a konkretnie "Magazyn Wino", to niepokoi mnie dyletanctwo językowe
            stosowane w opisach win. Na przykład: "Wyczuwalny niuans dziurawca i kory
            wierzbowej" Kory wierzbowej nie kwestionuję, bo przecież każdy laik nawet
            doskonale odróżnia ten specyficzny zapach od zapachu innych kor, jak choćby
            olchowej, bukowej czy wiązowej. Ale takie pobieżne potraktowanie dziurawca to
            przecież zgroza - zupełnie nie wiemy, czy chodzi o kwiat, liście czy też korzeń
            tej popularnej rośliny. A może - o zgrozo - jest to zapach herbaty z dziurawca
            w torebkach ??? Apeluję o większą precyzję, w końcu ma to być magazyn czytany
            nie tylko przez laików, ale także przez koneserów!
            :))))))))
            pozdrawiam
            P.S. a poważnie, to bardzo sie cieszę, że wychodzi taka fajna gazeta, tylko
            szkoda, że jest dostępna jedynie w podziemnym obiegu.
            docg
            • giorgio_primo Re: skoro już zeszliśmy na magazyn... 17.12.02, 13:20
              To wlasnie jest TPB!!! To jest DOCG zabawa... tam sa lepsze "kwiatki" - na
              przyklad wszechobecny papier, karton, zwykle w czyms moczony. Ja naprawde
              jestem pelen podziwu dla poswiecenia redaktora, ktory probowal takie smakolyki
              jak karton moczony w kocich siuskach... a moze cos przekrecilem?)))

              )))
              • Gość: docg Re: skoro już zeszliśmy na magazyn... IP: 212.160.147.* 17.12.02, 14:22
                giorgio_primo napisał:

                > To wlasnie jest TPB!!! To jest DOCG zabawa... tam sa lepsze "kwiatki" - na
                > przyklad wszechobecny papier, karton, zwykle w czyms moczony. Ja naprawde
                > jestem pelen podziwu dla poswiecenia redaktora, ktory probowal takie
                smakolyki
                > jak karton moczony w kocich siuskach... a moze cos przekrecilem?)))
                >
                > )))
                *****
                oczywiście, że przekręciłeś! ale już spiesze z pomocą, chodziło
                o "niezharmonizowany bukiet beczki po kiszonej kapuście, przypieczonej skórki
                chleba i kocich siuśków" :)
                Fakt, ten facet (red. naczelny, Tomasz Prange - Barczyński) ma niesamowita bazę
                odniesienia jeśli chodzi o zapachy. Co on się musiał w życiu nawąchać!!! Trochę
                mu współczuję, bo jeśli on takie rzeczy czuje w winie, to co musi czuć w
                tramwaju?!?
                pozdrawiam
                p.s. nie zbadałem tego dokładnie, ale wydaje mi się, że w każdym zestawie
                najniższe noty daje tpb a najwyższe wg, może stąd bierze się brak konsekwencji
                pomiędzy opisami różnych Sophii a ich punktacją
                docg
                • amsti Re: skoro już zeszliśmy na magazyn... 17.12.02, 14:38
                  Gość portalu: docg napisał(a):

                  >> oczywiście, że przekręciłeś! ale już spiesze z pomocą, chodziło
                  > o "niezharmonizowany bukiet beczki po kiszonej kapuście, przypieczonej
                  skórki
                  > chleba i kocich siuśków" :)


                  Jakaś Sophia jest robiona z Sauvignon Blanc?


                  > Fakt, ten facet (red. naczelny, Tomasz Prange - Barczyński) ma niesamowita
                  bazę
                  >
                  > odniesienia jeśli chodzi o zapachy. Co on się musiał w życiu nawąchać!!!
                  Trochę
                  >
                  > mu współczuję, bo jeśli on takie rzeczy czuje w winie, to co musi czuć w
                  > tramwaju?!?
                  > pozdrawiam

                  Bukiety skarpetkowe itp.


                  BTW. A warto wogóle prenumerować to czasopismo? Bo widzę, że ten pierwszy
                  numer ma masę perełek.

                  Amsterdam
                  • miszka44 Re: skoro już zeszliśmy na magazyn... 17.12.02, 14:50
                    Szykowałem się do kompleksowej recenzji rzeczonego Magazynu, ale sporo
                    mankamentów już wymieniliście.
                    Mój podstawowy zarzut to brak precyzyjnego określenia odbiorcy. Druga sprawa to
                    kwestie edytorskie - po co papier grubości kartonu? dlaczego wewnętrzne
                    marginesy nie istnieją, co przy sposobie sklejenia pisma znakomicie utrudnia
                    czytanie tekstów na dalszych stronach? Myślę, że w Redakcji mają egzemplarz
                    Decantera, więc prochu wymyślać nie musieli.

                    Degustacje. O Sofii juz było. Absurd. Rioja - znaleźli tylko 5 butelek w
                    polskich sklepach? Jeśli miało to coś powiedzieć o polskim rynku, to nie
                    powiedziało.

                    Kurs sommelierski. Traktuję go jako zastępstwo rubryki "Humor numeru". Ale
                    podoba mi sie przemiana sommeliera w sommelierkę :-). Mam nadzieję, że sekret
                    tej sztuczki redakcja zdradzi w kolejnym numerze. A propos języka - poznałem
                    nowo słowo: szarmanteria.

                    Kulinaria. Króciutki i pisany (tak wygląda) na kolanie tekst Makłowicza
                    okraszony jest tej samej objetości (1/2 strony!) wątpliwej jakości i
                    adekwatności rysunkiem. Nuda. Ten sam wspaniały rysownik opatrzył także tekst o
                    Wigilijnych winach. Dwaj zalani "faceci na delegacji" są naprawdę bardzo
                    dowcipnym komentarzem. Tak trzymać!

                    Recenzja restauracyjna. Tylko mała próbka: "Lista [win - przyp. mój] jest
                    imponującej długości jak na tak stosunkowo niewielkie miejsce". Znaczy spisana
                    na zwoju? "Jednak czujne oko znawcy, czyli mojego męża, dostrzegło w niej
                    [karcie win - przyp. mój] kilka istotnych niedociągnięć. Po pierwsze, brak
                    roczników". Ale ma facet oko!

                    Kalendarium. W pierwszym odcinku od razu startują w 600 r. p.n.e. i dochodzą do
                    1822 r. Może jestem winno-historycznym dyletantem, ale czy w tym okresie tylko
                    14 wydarzeń wartych jest odnotowania? Skoro pismo ma się długo ukazywać, to
                    można chyba sobie pozwolić na bardziej szczegółowe opisy historyczne.

                    Encyklopedia. Ja nie znalazłem klucza, wedle którego wybrano te właśnie hasła.
                    Ale może źle szukałem.

                    Roczniki. Jak na fachowe pismo to dość ubogo potraktowano regiony winiarskie. Z
                    Portugalii tylko porto vintage. A co z resztą regionów? Australia jako jeden
                    region - czyżby nie było różnic między Wiktorią a Australia POłudniową? To samo
                    dotyczy Niemiec - chyba jednak pewne zróżnicowanie tam wystepuje? A w USA to
                    tylko w Kalifornii tłoczą wino?

                    To tyle na gorąco.
                    A i tak będę pewnie musiał Magazyn zaprenumerować, bo coś czytać trzeba.

                    Recenzent44
                    • giorgio_primo Re: skoro już zeszliśmy na magazyn... 17.12.02, 16:27
                      miszka44 napisał:

                      > Szykowałem się do kompleksowej recenzji rzeczonego Magazynu, ale sporo
                      > mankamentów już wymieniliście.
                      > Mój podstawowy zarzut to brak precyzyjnego określenia odbiorcy. Druga sprawa
                      to
                      >
                      > kwestie edytorskie - po co papier grubości kartonu?

                      Oto prawdopodobne wyjasnienie: Jak by wygladalo 90 stron na papierze o
                      normalnej gramaturze? Odpowiedz: Bardzo niepowaznie. Wezcie na probe 45 kartek
                      gazety typu Elle. Co zobaczycie? Dosc miekki i cienki pliczek kartek.

                      > dlaczego wewnętrzne
                      > marginesy nie istnieją, co przy sposobie sklejenia pisma znakomicie utrudnia
                      > czytanie tekstów na dalszych stronach? Myślę, że w Redakcji mają egzemplarz
                      > Decantera, więc prochu wymyślać nie musieli.

                      Odpowiedz jak wyzej. Margines byl przygotowany na "normalny" bardziej miekki
                      papier.

                      >
                      > Degustacje. O Sofii juz było. Absurd. Rioja - znaleźli tylko 5 butelek w
                      > polskich sklepach? Jeśli miało to coś powiedzieć o polskim rynku, to nie
                      > powiedziało.

                      A to nie sa czasem tylko nowosci na rynku??? Nie mam tu przed soba pisma...

                      >
                      > Kurs sommelierski. Traktuję go jako zastępstwo rubryki "Humor numeru". Ale
                      > podoba mi sie przemiana sommeliera w sommelierkę :-). Mam nadzieję, że sekret
                      > tej sztuczki redakcja zdradzi w kolejnym numerze. A propos języka - poznałem
                      > nowo słowo: szarmanteria.
                      >
                      > Kulinaria. Króciutki i pisany (tak wygląda) na kolanie tekst Makłowicza
                      > okraszony jest tej samej objetości (1/2 strony!) wątpliwej jakości i
                      > adekwatności rysunkiem. Nuda.

                      Nie wypowiadam sie - nie lubie tego Pana.

                      > Ten sam wspaniały rysownik opatrzył także tekst o
                      > Wigilijnych winach. Dwaj zalani "faceci na delegacji" są naprawdę bardzo
                      > dowcipnym komentarzem. Tak trzymać!
                      >
                      > Recenzja restauracyjna. Tylko mała próbka: "Lista [win - przyp. mój] jest
                      > imponującej długości jak na tak stosunkowo niewielkie miejsce". Znaczy
                      spisana
                      > na zwoju? "Jednak czujne oko znawcy, czyli mojego męża, dostrzegło w niej
                      > [karcie win - przyp. mój] kilka istotnych niedociągnięć. Po pierwsze, brak
                      > roczników". Ale ma facet oko!
                      >
                      > Kalendarium. W pierwszym odcinku od razu startują w 600 r. p.n.e. i dochodzą
                      do
                      >
                      > 1822 r. Może jestem winno-historycznym dyletantem, ale czy w tym okresie
                      tylko
                      > 14 wydarzeń wartych jest odnotowania? Skoro pismo ma się długo ukazywać, to
                      > można chyba sobie pozwolić na bardziej szczegółowe opisy historyczne.
                      >
                      > Encyklopedia. Ja nie znalazłem klucza, wedle którego wybrano te właśnie
                      hasła.
                      > Ale może źle szukałem.

                      Ja sie domyslam, ale to hipoteza: Po jednym hasle z roznych literek alfabetu???

                      >
                      > Roczniki. Jak na fachowe pismo to dość ubogo potraktowano regiony winiarskie.
                      Z
                      >
                      > Portugalii tylko porto vintage. A co z resztą regionów? Australia jako jeden
                      > region - czyżby nie było różnic między Wiktorią a Australia POłudniową? To
                      samo
                      >
                      > dotyczy Niemiec - chyba jednak pewne zróżnicowanie tam wystepuje? A w USA to
                      > tylko w Kalifornii tłoczą wino?

                      Roczniki to akurat zupelny skandal. Ja rozumiem, ze w Austrii sa swietne wina a
                      Austriacy planuja dawac wiele reklam winiarskich (za ich "panstwowe" pieniadze)
                      w polskiej prasie. Ale wydzielenie trzech regionow w Austrii przy jednym w
                      Australii i USA to "lekka" przesada. No i jak mogl dostac sie do druku
                      taki "kwiatek" jak roczniki Amarone??? Wiele z wycen rocznikow nosi znamiona
                      oceny subiektywnej (nie znam sie na "bordosach", ale czytalem wiele o 2000 i
                      innych topowych rocznikach, a tu nie ma 10tek...), i nie ma w tym nic zlego.
                      Natomiast punktacja w Amarone wskazuje raczej na to, ze komus przesunal sie
                      wiersz w tabeli o jedna kolumne. W zwiazku z tym chyba czas zamienic ceny na
                      butelkach Amarone z 1995 i 1994. Czy nikt kto interesuje sie winem nie robi
                      korekty?

                      >
                      > To tyle na gorąco.
                      > A i tak będę pewnie musiał Magazyn zaprenumerować, bo coś czytać trzeba.
                      >
                      > Recenzent44

                      pzdr
                      • ducale jeszcze o magazynie 17.12.02, 20:07
                        oj wieczni malkontenci, nawet jednego dobrego słowa o magazynie 'Wino' , a
                        kazdy deklaruje ze bedzie kupował ( pewnie oprócz GP),ale spójrzmy na to z
                        drugiej strony, w porównaniu do 'Wina Swiata' to o niebo lepsze. DAJMY IM
                        TROCHE CZASU
                        pozdr
                        • winoman Re: jeszcze o magazynie - próba obrony 17.12.02, 23:26
                          To ja, jak zwykle w charakterze adwokata. Uwaga, nie
                          reprezentuję redakcji, tylko siebie!

                          1. Tomasz Prange-Barczyński nie jest redaktorem
                          naczelnym, a jego zastępcą.

                          2. Jeśli rzeczywiście nie trafiliście nigdy na wino
                          smakujące tekturą, albo pachnące kiszoną kapustą, to
                          szczęściarze z Was :-))

                          3. Wyróżniona pozycja Austrii w rocznikach jest łatwa do
                          wyjaśnienia tym, że akurat Austrii poświęcono najwięcej
                          miejsca w numerze. Co do zasadności przyznawania punktów
                          rocznikom nie będę się wypowiadał, powiem tylko, że jest
                          to zawsze (jak każda ocena) sprawa kontrowersyjna. Wine
                          spectator ocenia inaczej, Hugh Johnson inaczej, Parker
                          jeszcze inaczej. Jeśli o Australię chodzi, to np. Hugh
                          Johnson podaje tylko ocenę dla Shiraz i dla Chardonnay,
                          bez wnikania w regiony. Podobnie w USA pisze tylko o
                          Kalifornii, z podziałem na Cabernet Sauv. i Chardonnay.
                          Bordeaux ocenione w 2000 na 8, a w 1995 rzeczywiście może
                          zaskoczyć, choć mam wrażenie, że żaden z nas nie pił
                          żadnego z Cru Classe z 2000 (choćby dlatego, że jeszcze
                          ich nie ma na rynku), a i osobista znajomośc rocznika
                          1995 też dla większości z nas nie wychodzi poza Cru
                          Bourgeois. A jeśli o Portugalię chodzi, to prawie
                          nigdzie nie podaje się ocen roczników win innych, niż porto.

                          4. Rioja. Przecież napisano, że chodzi o rocznik 2000,
                          wina te dopiero się pojawiają. Zdziwiło mnie pojawienie
                          się Faustino VII, przecież to zawsze była crianza, na
                          rynek wyjeżdża najwcześniej po ukończeniu dwóch lat, więc
                          wino degustowane musiało być prosto z palety :-))

                          5. Kurs sommelierski i cudowna transformacja. Może
                          chodziło o pokazanie, że na dziesięciu sommelierów
                          przypada jedna sommelierka? :-))

                          6. Lista win w restauracji. Muszę przyznać, że zupełnie
                          nie rozumiem krytyki Miszki44. Przecież lista jest
                          zawsze długa, bądź krótka, nie powiesz chyba, że jest
                          cienka, lub gruba. A jeśli o to oko znawcy chodzi, to
                          niedociągnięcia nie ograniczają się tylko do braku
                          informacji o rocznikach, jest ich znacznie więcej, myślę,
                          że nawet mało kto z nas zwróciłby uwagę na brak w liście
                          białych win z Górnej Adygi.

                          Podsumowując (choć szczerze powiem, że jeszcze nie
                          wszystko przeczytałem), uważam, że pomimo wielu istotnych
                          niedociągnięć (w końcu to numer zerowy, nawet nie
                          pierwszy) dobrze się stało, że pismo powstało i mam
                          nadzieję, że z każdym numerem poziom będzie rósł.

                          Pozdrawiam!


                          • miszka44 To ktoś atakuje? :-) 18.12.02, 11:34
                            winoman napisał:

                            > Jeśli o Australię chodzi, to np. Hugh
                            > Johnson podaje tylko ocenę dla Shiraz i dla Chardonnay,
                            > bez wnikania w regiony. Podobnie w USA pisze tylko o
                            > Kalifornii, z podziałem na Cabernet Sauv. i Chardonnay.

                            Opieram się na „kieszonkowym” Johnsonie, w którym dużo uwagi poświęca on
                            różnicom pomiędzy poszczególnymi regionami. Ale nie wiem, jak to wygląda w
                            Atlasie.

                            > 4. Rioja. Przecież napisano, że chodzi o rocznik 2000,

                            Mea culpa – jest to napisane. Nie czytałem całego numeru po kolei, tylko
                            skakałem po różnych stronach, stąd pewnie moja pomyłka.

                            > wino degustowane musiało być prosto z palety :-))

                            Chyba tylko ciężko taką paletą zakręcić :-)


                            > 6. Lista win w restauracji. Muszę przyznać, że zupełnie
                            > nie rozumiem krytyki Miszki44. Przecież lista jest
                            > zawsze długa, bądź krótka, nie powiesz chyba, że jest
                            > cienka, lub gruba.

                            To nie krytyka, a nabijanie się. Jakoś nie dostrzegam związku między długością
                            listy win, a wielkością pomieszczenia, w którym się ją czyta.

                            > Podsumowując (choć szczerze powiem, że jeszcze nie
                            > wszystko przeczytałem), uważam, że pomimo wielu istotnych
                            > niedociągnięć (w końcu to numer zerowy, nawet nie
                            > pierwszy) dobrze się stało, że pismo powstało i mam
                            > nadzieję, że z każdym numerem poziom będzie rósł.

                            Też mam taką nadzieję, aczkolwiek myślę, że wydawnictwo od dłuższego czasu
                            zajmujące się literaturą winną powinno dołożyć większej staranności, biorąc się
                            za periodyk.
                            Numer zerowy – to uwaga ogólna - powinien być co najmniej dwa razy lepszy od
                            pierwszego, bo jak reklamodawcy się zrażą, to na zerowym może się skończyć.


                            > Pozdrawiam!

                            I ja pozdrawiam
                            M44
                            • Gość: docg Re: To ktoś atakuje? :-) IP: 212.160.147.* 18.12.02, 14:38
                              miszka44 napisał:
                              > Numer zerowy – to uwaga ogólna - powinien być co najmniej dwa razy lepszy
                              od pierwszego, bo jak reklamodawcy się zrażą, to na zerowym może się skończyć.
                              (...)
                              Tylko nie to! Ja mam nadzieję, że pismo będzie się ukazywać, tylko zamiast
                              wywiadów z ignorantami będą listy od czytelników i kącik porad :)))
                              No i koniecznie kącik motoryzacyjny :)
                              pozdrawiam
                              p.s. no i jeszcze jedno: powinna byc zasada: albo podajemy ceny, albo ich nie
                              podajemy. Jeśli wina są niedostępne w Polsce, to zawsze można podać cenę z
                              kraju, gdzie ono jest dostępne. Brakowało mi tego przy opisie "austrii"
                              docg
                          • Gość: tpb Re: jeszcze o magazynie - próba obrony IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 08.01.03, 18:14
                            Drodzy Przyjaciele,

                            Pozwalam sobie zwrócić się w ten sposób do wszystkich, którzy zabrali głos na
                            tym forum wypowiadając się na temat zerowego numeru Magazynu Wino. Cieszy mnie,
                            że poświęciliście MW tyle czasu i energii. Każdy krytyczny głos jest dla nas
                            bardzo cenny, zwłaszcza jeśli dostrzegamy w nim zachętę do dalszych działań.
                            Jest jedna rzecz, którą chciałbym wyjaśnić. W którejś z wypowiedzi zasugerowano
                            nam napisanie tekstu w związku z prawdopodobieństwem odniesienia korzyści
                            majątkowych (reklamy dla pisma etc.). Pragnę w związku z tym oświadczyć, że
                            żaden artykułem w Magazynie nie jest tekstem sponsorowanym. Jest to zasada,
                            którą kierowaliśmy się decydując się na stworzenie Magazynu.
                            Korzystam z okazji i zapraszam do lektury numeru 1 – już 01.02.2003. Tym razem
                            cover –story to Kalifornia, sto kilkanaście stron czytania, a w środku noty
                            degustacyjne kilkuset win (w tym również mojego autorstwa o czym szczególnie
                            zawiadamiam wiernych fanów mego nosa i języka).

                            Tomasz Prange-Barczyński (tpb)
                            z-ca naczelnego Magazynu Wino
      • Gość: AST Re: wąchanie korka IP: *.dialo.tiscali.de 17.12.02, 20:23
        Zawsze odruchowo wacham korek. Ale zaznaczam, ze nigdy nie otwieram wina przy
        gosciach. Podaje do stolu juz otwarte.
        • Gość: docg Re: wąchanie korka IP: 212.160.147.* 18.12.02, 14:41
          Gość portalu: AST napisał(a):

          > Zawsze odruchowo wacham korek. Ale zaznaczam, ze nigdy nie otwieram wina przy
          > gosciach. Podaje do stolu juz otwarte.
          przepraszam za głupie pytanie, ale właściwie dlaczego nie otwierasz wina przy
          gościach ? Wydawało mi się, że nie ma w tym nic zdrożnego, a nawet tak jest
          lepiej, o ile oczywiście wino nie wymaga dużo wcześniejszego otworzenia.
          pozdrawiam
          • Gość: AST Re: wąchanie korka IP: *.dialo.tiscali.de 18.12.02, 16:50
            Gość portalu: docg napisał(a):

            >
            > przepraszam za głupie pytanie, ale właściwie dlaczego nie otwierasz wina przy
            > gościach ? Wydawało mi się, że nie ma w tym nic zdrożnego, a nawet tak jest
            > lepiej, o ile oczywiście wino nie wymaga dużo wcześniejszego otworzenia.
            > pozdrawiam

            Oczywiscie ze nie otwieranie wina przy gosciach to nic zdroznego. Ale wole to
            robic w kochni, gdzie mam pod reka nozyk do rownego obciecia pokrywy korka,
            korkociag, i gdzie moge sciety plastik wyrzucic zaraz do kosza. No i gdzie moge
            sobie powachac korek ...))...
      • Gość: margo Re: wąchanie korka IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 22:53
        Proszę mi za bardzo nie wierzyć, bo jestem laikiem, ale, o ile wiem, korek
        wącha się po to by wyczuć w nim ... własnie korek. Jeśli zamiast tego poczujemy
        zapach wina (czy może raczej octu), to znak, że wino było źle przechowywane i
        wino jest złe.
        • Gość: star Re: wąchanie korka IP: czech:* / 192.168.5.* 05.05.03, 21:31
          Odnosnie wspomnianego Haut Vigneau ( po weekendzie )
          - korek pachnial wyraznie skwasnialym winem - a samo wino bylo swietne.
          Tak wiec podawanie korka do wachania w restauracjach i podejmowanie
          decyzji na podstawie korak jak widac moze byc mylne.
          Chyba, ze juz za tydzien cale wino by skwasnialo ... ?

          star
      • Gość: kapusta Re: wąchanie korka IP: *.aster.pl / *.acn.pl 25.02.04, 16:27
        ja zawsze wacham korek! po to aby wyczuc czy nie smierdzi podejrzanie. dobre
        korki naturane nasiakaja winem i absorbuja zapach z winma. jak korek
        intensywnie pachnie winem to dobry znak... ps nie wacha sie korkow
        syntetycznych.
      • winersch Re: wąchanie korka 25.02.04, 20:48
        Francuski sommelier, ktory mnie douczał powiedział tak jak ty. Korek zawsze
        pachnie korkiem. Zapach TCA, który czujemy jako defekt wina, trudno jest wyczuc
        wąchając korek. "Po co więc go wąchasz?" zapytałem. "Bo klientom wydaje się, że
        to bardziej profesjonalne.
        • cecyl Re: wąchanie korka - suchy korek 27.02.04, 09:15
          A ja z kolei ostatnio trafiam dość często na za suche korki (np. w Nagy....,
          Cabernet Franc), w związku z tym, że w przeszłości zdarzało mi się, iż suchy
          korek zdradzał wino zepsute, więc od razu nabieram podejrzeń (zresztą z owym
          wegrem -b.szacownym zresztą winem na codzień tak mi się właśnie za pierwszym
          podejściem zdarzyło), ale prawde mówiąc nie wiem co oznaczać może suchy jak
          wiór korek. A co do wąchania to i ja mam bezsensowny odruch Pawłowa podczas gdy
          korek pachnie korkiem, a przeciez we Francji mawia się "to wino pachnie
          korkiem" czyli wylac natychmiast albo na ocet wstawić. Ale w restauracjach
          nigdy nie podawano mi korka do wąchania.
          • docg Pies Pawłowa 27.02.04, 09:37
            Ja, chociaż nie widzę potrzeby wąchania korka, ani nawet nie lubię jego
            zapachu, mimo wszystko też mam taki bezsensowny odruch, że wącham korek po
            otworzeniu butelki. Doszło nawet do tego, że powąchałem ostatnio plastikową
            zatyczkę :-))
            Druga sprawa to mimika - złapałem się na tym, że podczas wąchania korka robię
            taka dziwną minę - marszczę brwi i podnoszę wzrok do góry. Trzeba zacząć
            bardziej nad sobą panować :-))
            • Gość: star Re: Pies Pawłowa IP: *.fsmw.math.uni.wroc.pl / *.fsmw.math.uni.wroc.pl 27.02.04, 10:15
              Zawsze powachanie korka utrwala nam obraz aromatu jakiego wystrzegamy sie w
              winie, a zawsze chyba ludzimy sie ze a nuz na tyle nasiaknal winem ze ciut
              aromatu z wina sie na nim ostalo - ja np. oprocz wachania korka wacham zawsze
              wino z butelki.
              > Druga sprawa to mimika - złapałem się na tym, że podczas wąchania korka robię
              > taka dziwną minę - marszczę brwi i podnoszę wzrok do góry.
              Wygladasz pzry tym pewno b. profesjonalnie - omalze mistycznie, i mysle ze
              robi to duze wrazenie na otoczeniu (kelner dostaje palpitacji serca, a panie
              mdleja wokol).
              Przyznaj sie ze dlugo cwiczyles przed lustrem aby osiagnac ten efekt;-)

              Pozdrawiam
              star
              • basia Re: Pies Pawłowa 27.02.04, 21:03
                A ja wącham i czuję nie tylko zapach korka.Jak można czuć tylko korek?! przecież
                musi nasiąknąć aromatem. Być może - a nawet na pewno -kiepskie wina piję.... i
                wącham najpierw wino z butelki i nalewam odrobinę do kieliszka i jeszcze raz
                wącham i dopiero smakuję.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka